renatta1 Re: związek z 17 lat starszą kobietą - pomocy 25.09.07, 20:43 Mój mąż jest młodszy ode mnie o 12 lat. Poznałam go jak miał 17, a ja 29. Cztery lata później się pobraliśmy. Nikt się nigdy za nami na ulicy nie oglądał. Do tej pory nie widac różnicy wieku chociaż on ma obecnie 34 a ja 46. Co prawda nie jest to udany związek, ale nie z powodu różnicy wieku tylko różnicy charakterów.Znam mężczyzn po 40- stce zupełnie niedojrzałych. Dlaczego nadal funkcjonuje stereotyp,że to facet powinien byc starszy od kobiety? Udany związej zależy od charakterów ludzi a nie od ich wieku. Odpowiedz Link Zgłoś
madison76 nareszcie coś pozytywnego! 25.09.07, 20:53 Renatta jesteś przykładem że prawdziwa miłość nie zna barier takich jak np. wiek. I że jeśli dwoje ludzi się naprawdę kocha, to takie rzeczy są możliwe... Osobiście - cieszę się że pokochałam kiedyś starszego 18 lat faceta bo tylko przy nim czułam się tak dobrze i bezpiecznie tak samo jak umiem dzisiaj cieszyć się z tego, że umiałam tę miłość poświęcić dla dobra jego dzieci i swojego. Gdyby nie miał zobowiązań, bylibyśmy razem. Film z Meryl Streep "Co się wydarzyło w Madison Country" oglądam jak film o nas. Ale nie żałuję ani jednej chwili spędzonej z kimś, kto dał mi po prostu siebie - bez kalkulacji, bez warunków. Swoim dzieciom chcę przekazać wiarę w miłość Odpowiedz Link Zgłoś
fale_morskie Re: nareszcie coś pozytywnego! 25.09.07, 21:00 Może Ty jesteś szczęśliwa, ale czy on jest. Rzuciłaś go? Dzieci miały żądania? Nie ma czegoś takiego, że odchodzi się dla czyjegoś dobra. Gdybym, ja była zakochana, to chciałabym, aby ta osoba zabrała mnie nawet do piekła :( Odpowiedz Link Zgłoś
shangri.la Re: nareszcie coś pozytywnego! 25.09.07, 21:07 Ech Fale, i ten Twój idealizm:) Bywa , że ukochana osoba robi Ci piekło na ziemi..... Nie warto na to pozwolić. Odpowiedz Link Zgłoś
fale_morskie Re: nareszcie coś pozytywnego! 25.09.07, 21:14 To nie jest idealizm. Ja patrzę na wszystko zimno. Dla potwierdzenia, mogę wypowiedzieć w pełni subiektywną opinię: Na świecie, nie istnieją żadne, dobre uczucia. Wszyscy ludzie są źli i dzielą się tylko na tych, którzy chcą popełniać zbrodnie na mniejszą lub większą skalę. Wyjątkiem jestem ja, ponieważ jestem szczera - reszta, to kłamcy. Tylko ja coś znaczę na tym świecie. To jest moje subiektywne patrzenie - bez zimnej logiki. Oparte, jedynie na własnym doświadczeniu. Odpowiedz Link Zgłoś
shangri.la Re: nareszcie coś pozytywnego! 25.09.07, 21:25 A ja myślę, że świat jest pełen uczuć i dobrych ludzi. Tak jak pełen jest pięknych miejsc i wspaniałych idei, wynalazków dóbr kultury..... Ale jest też zło, które przychodzi często z nieśmiałym uśmiechem, opakowane we wzniosłe ideały i górnolotne słowa, pełne realizmu obietnice i czułe spojrzenia. Takie zło aż prosi się o obdarzenie je głębokim uczuciem... Trudno ci zaufać i złamać zasady , ale z czasem otwierasz mu drzwi swojego serca i domu....wtedy zobaczysz jego prawdziwą twarz i piekło na ziemi staje się faktem. Odpowiedz Link Zgłoś
fale_morskie Re: nareszcie coś pozytywnego! 25.09.07, 21:32 Ale, logicznie patrząc, nie można szufladkować wszystkiego. A często, uważa się, że osoba młoda to od razu dziwka. Dobrze, że ten chłopak tego nie czyta, bo go nie znamy i nie wiemy, jaki jest. Ja bym wolała być oskarżona o morderstwo, niż o niestałość. Dziwnie brzmi to, że mam "idealistyczne poglądy", bo patrżac na to, jaka jestem, to gdybym nie była maszyną, to na każdą życzliwość reagowałabym agresywnie - tego mnie nauczono. A tak, wiem, że nie mogę nikogo oskarżać, jak nie mam pewności. Odpowiedz Link Zgłoś
shangri.la Re: Masz rację..... 25.09.07, 21:36 ....nie tylko nie można szufladkować, ale nawet nie wolno tego robić. Trzeba jednak na życie i ludzi patrzeć realistycznie i nawet jeśli nam samym zabrakło zdrowego rozsądku w pewnym momencie , uświadomić innym, że to nie jest droga do szcześcia. Moim zdaniem to droga do nikąd...... Odpowiedz Link Zgłoś
shangri.la Re: Masz rację.....P.S. 25.09.07, 21:45 Droga do nikąd w najlepszym przypadku.... W moim była drogą do piekła i jakoś trudno mi uwierzyć, że tylko w moim. Nie chciałabym, aby ktokolwiek cierpiał, to wszystko. Odpowiedz Link Zgłoś
fale_morskie Re: Masz rację.....P.S. 25.09.07, 21:48 shangri.la napisała: > Droga do nikąd w najlepszym przypadku.... > W moim była drogą do piekła i jakoś trudno mi uwierzyć, że tylko w moim. > Nie chciałabym, aby ktokolwiek cierpiał, to wszystko. Widzę, że nie odróżniasz namiętności od miłości :) Odpowiedz Link Zgłoś
shangri.la Re: Masz rację.....P.S. 25.09.07, 21:51 Tego nie możesz powiedzieć, bo nie wiesz, czy i jakim uczuciem darzyłam tego człowieka. Odpowiedz Link Zgłoś
fale_morskie Re: Masz rację.....P.S. 25.09.07, 22:00 Ale, jeśli on odszedł, to z jego strony, była to tylko namiętność. Miłość nie mija i zaakceptuje, nawet to, że druga strona okaże się samym szatanem. I, akurat, wiek nie ma nic do rzeczy. Człowiek, który kocha, ale nie może być z tą osobą, ma zwykle dwie drogi, aby nie cierpieć lub udawać przed sobą, że nie cierpi: samobójstwo lub bliskość kogoś, kto pokaże mu inne strony życia, zabije w nim różne rzeczy, itd. - krótko: ludzie nazywają to, sprzedaniem się diabłu. Mał kto, cieszy się tylko tym, że mógł poprostu kochać. Samobójstwa, popełniają coraz młodsi - i nie zawsze jest to bezmyślne działanie. A, drudzy... takich jest chyba jeszcze więcej. Odpowiedz Link Zgłoś
shangri.la Re: Masz rację.....P.S. 25.09.07, 22:07 Wiesz, dobrze , że w tym konkretnym przypadku z jego strony to było perfidne wykorzystanie i perwersyjna manipulacja. To, co ja czułam, to zupełnie inna sprawa...... Cała sztuka polega na tym, aby żyć:) Odpowiedz Link Zgłoś
fale_morskie Re: Masz rację.....P.S. 25.09.07, 22:12 Jednak, nie można powiedzieć, że wszyscy to manipulanci. Na to, że takie związki mają szansę przetrwać jest wiele dowodów - zebrać ze świata i będzie spora grupka :) Na pewno, zdecydowanej większości, ciężko jest pogodzić się z faktem, że nie spełnią się w miłości, choć mnie się wydaje, że z tym prędzej się pogodzą, niż z atakami społeczeństwa: "Zakochasz się jeszcze". Odpowiedz Link Zgłoś
shangri.la Re: Masz rację.....P.S. 25.09.07, 22:23 Fale, piszę czasem ogródkami, ale usiłuję Ci uzmysłowić, że gdyby w odpowiednim momencie ktoś rozsądny powiedział mi, że postępuję absurdalnie, uchroniałbym się , że przed tym wszytkim , co mnie póżniej spotkało. Są sprawy z założenia przegrane i romantyczne mrzonki, ani życiorysy gwiazd nie zmienią rzeczywistości, której po prostu trzeba popatrzeć prosto w oczy i zrezygnować zanim się przekonasz , czy miałaś do czynienia z manipulantem, napalonym małolatem, czy fantastycznym, ale zagubinym w zyciu facetem..... To kobietą powinna być tą rozsądniejszą stroną, bo ona póżniej cierpi. Odpowiedz Link Zgłoś
fale_morskie Re: Masz rację.....P.S. 25.09.07, 22:36 Ale, przecież nie zawsze tak jest. Gdybym w wieku czternastu lat, miała pieniądze, to już bym miała dzieci. Gdyby nie to, że mi nie jest pisana żadna miłość, to też bym mogła się wtedy hajtnąć i niech ktoś by spróbował stanąć nam na drodze. Dzisiaj, mam dwadzieścia lat. Niby, jestem młoda, ale czuję się tak stara, że czasem zapominam o wieku fizycznym i wydaje mi się, że nie zdążę żadnych planów, bo stoję nad grobem. Ten chłopak, też może być mądrzejszy. Nie wybierał sobie, że ta, która jest mu pisana będzie starsza. Pomyśl, jak on się musi czuć, kiedy go atakują. Poza tym, ta kobieta ma szansę na szczęście. Jeśli zrezygnuje, to od razu jest skazana na samotność, bo widocznie jego kocha. Odpowiedz Link Zgłoś
shangri.la Re: Masz rację.....P.S. 25.09.07, 22:41 Sorry, ale żaden rozsądny i poukładany facet nie zainteresuje się nawet kobietą , która mogłaby być jego matką. Żadna naprawdę rozsądna kobieta nie uwierzy, że taki smarkacz mógłby ją pokochać(!) Odpowiedz Link Zgłoś
fale_morskie Re: Masz rację.....P.S. 25.09.07, 22:49 Żeby to się wybierało, to można by poszukać kogoś pięknego, mądrego, bogatego, ohajtać się, pomóc zejść z tego świata = wzbogacić, nie oszukiwałoby się mówiąć, że się kocha i znowu kogoś szukać. Odpowiedz Link Zgłoś
shangri.la Re: Masz rację.....P.S. 25.09.07, 22:56 Moim zdaniem, to mężczyzna WYBIERA i powinien wybierać wśród równieśnic. Kobieta AKCEPTUJE lub odrzuca. Stawianie siebie na pozycji straconej na samym wstępie, nie wróży jej niczego dobrego. Zdrowy rozsądek plus odrobina wyobrażni wystrczy, aby nie dać się ponieść uczuciu skazanemu na zagładę. A jednak wciaż czytamy tyle rozpaczliwych postów..... Odpowiedz Link Zgłoś
fale_morskie Re: Masz rację.....P.S. 25.09.07, 23:02 Żeby, ktokolwiek mógł wybierać, to ja bym może nigdy się nie bała, że będę w życiu cierpieć i nie bałabym się tego, że moje dzieci się zakochają. Już bym im takiego pranie m.ózgu zrobiła, że by nikogo nie wybrały :) Odpowiedz Link Zgłoś
fale_morskie Re: Masz rację..... 25.09.07, 21:46 Każdy sam będzie wiedział, czy kocha. Wiadomo, jakie ja mam doświadczenia z "przyjaźnią", nawet w mediach nie słyszałam o istnieniu prawdziwej przyjaźni, ale nie mogę wykluczyć tego, że coś takiego istnieje. Może był taki jeden przypadek, wieki temu, ale nie jest nierealne, że to się nie powtórzy. Dlatego, nie mogłabym powiedzieć ludziom, którzy twierdzą, że chcą się przyjaźnić, że im się nie uda. Ja wiem, tylko tyle, że mnie by się nie udało. Odpowiedz Link Zgłoś
coraz.lepiej Re: nareszcie coś pozytywnego! 27.09.07, 09:25 A moje subiektywne spojrzenie jest takie: świat jest taki jakim go widzimy. Jeśli uważasz że jest zły to jest zły, bo po pierwsze zauważasz a po drugie "przyciągasz" to o czym myślisz. Zrób sobie prosty test - myśl o czymś (np. o jakimś modelu samochodu - taki męski przykład) a zaczniesz go zauważać na ulicy i zdziwisz się ile ich jeździ. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
fale_morskie Re: nareszcie coś pozytywnego! 27.09.07, 09:28 coraz.lepiej napisał: > A moje subiektywne spojrzenie jest takie: świat jest taki jakim go > widzimy. Jeśli uważasz że jest zły to jest zły, bo po pierwsze > zauważasz a po drugie "przyciągasz" to o czym myślisz. Zrób sobie > prosty test - myśl o czymś (np. o jakimś modelu samochodu - taki > męski przykład) a zaczniesz go zauważać na ulicy i zdziwisz się ile > ich jeździ. > pozdrawiam Kiedyś, uważałam inaczej i mało nie skończyłam w piachu... Odpowiedz Link Zgłoś
coraz.lepiej Re: nareszcie coś pozytywnego! 27.09.07, 09:50 Droga do lepszego wiedzie przez gorsze. Oczywiście w rozsądnych dawkach, żeby sobie krzywdy nie zrobić. Polecam książkę Marka Kamińskiego "Moje bieguny" jako metaforę życia. Nie byłem w stanie jej przeczytać na raz, zajęło mi to kilka lat. Upór i ciężka praca, czasem ciągłe cofanie się, na które odpowiedzią jest upór i ciężka praca i tak w kółko, aż się osiągnie cel. Nie ciągłe nagrody, nie ma takiej opcji, a kto na to liczy będzie zawiedziony. Odpowiedz Link Zgłoś
fale_morskie Re: nareszcie coś pozytywnego! 27.09.07, 19:55 Można się nie poddawać...w karierze zawodowej. Ludzie, albo są przyjaciółmi/ zakochani, albo nigdy nie byli. Odpowiedz Link Zgłoś
madison76 Re: nareszcie coś pozytywnego! 25.09.07, 21:20 ani ja ani on nie jesteśmy szczęśliwi w swoich związkach, ale wspólnie zadecydowaliśmy że nie będziemy szczęśliwi jeśli ktos przez nas będzie cierpiał - po prostu. Byłam z nim tak szczęśliwa, że całemu światu chciałam to wykrzyczeć - ale po jakimś czasie zmęczyły nas tajemnice. Był taki moment - że poszłabym za nim nawet do piekła... Zawsze kiedy się spotykamy - krótkie dwa zdania i wiem, że czas między nami stanął w miejscu... A kiedy spotykam jego dzieci - jego wnuczka bawi się często z moją córką - mogę im spojrzeć w oczy. Odpowiedz Link Zgłoś
fale_morskie Re: nareszcie coś pozytywnego! 25.09.07, 21:24 Przykro mi to pisać, ale te dzieci są nic nie warte i jeszcze same będą cierpieć. Odpowiedz Link Zgłoś
madison76 życie jest życiem 25.09.07, 21:36 Jego dzieci - hm... Są wychowane na egoistów, nie wyobrażam sobie zeby miały zaakceptować nasz związek - żadne z nich, mimo tego że już wszystkie dorosłe. Jestem z jego jedną córką w kontakcie i wkurza mnie jej postawa wobec życia - taka roszczeniowa... Mimo tego co się wydarzyło wierzę w miłość. Wierzę że miłość wszystko może - nawet jeśli niektóre historie przez nią pisane kończą się nizbyt szczęśliwie.. Odpowiedz Link Zgłoś
fale_morskie Re: życie jest życiem 25.09.07, 21:41 Miłość może wygrać, jeśli obie strony walczą. Powinniście spróbować jeszcze raz. To, czy dzieci to zaakceptują, to ich problem. Pomyśl, tak zimno: Wasze szczęście - osób, które są sobie przeznaczone i mają do tego prawo czy dzieci, które mają gdzieś szczęście innych. Powodzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
madison76 Re: życie jest życiem 25.09.07, 21:50 Teraz to i ja mam już zobowiązania i małe dzieci, którym tego nie mogę zrobić, pracę, którą kocham, firmę,.... I daleko gdzieś tam jest facet w dalekim świecie, o którym myślę częściej niż o mężu, dla którego porywy serca to chińszczyzna albo gorzej...Mąż jest z innej gliny - jeśli chodzi o uczucia - to on jest w stanie hibernacji - pewnej luki nie jest w stanie wypełnić... Jestem pogodzona ze swoim losem. Ale nie ukrywam, że wierzę skrycie że nadejdzie taki dzień, że może jakoś sie zejdziemy... Odpowiedz Link Zgłoś
madison76 Re: życie jest życiem 25.09.07, 22:00 dzięki ;-)) ostatnio jak zacytował mojego smsa sprzed roku? stwierdziłam że to jednak nie była ot taka sobie przygoda - coś co nas łączyło przetrwało 7 lat, burze, odległość, rozłąkę. Wiem że jeśli byśmy się znaleźli sam na sam gdzieś byłoby tak jak dawniej... A mąż zwykle zapomina na drugi dzień wszystko o czym rozmawialiśmy przez telefon, szczególnie drobiazgi dotyczące dzieci i mnie, bo sprawy materialne pamięta tiptop. Gdybym miała brata który związałby się z 17 lat starszą kobietą, życzyłabym mu szczęścia, a nie rozpaczałabym na forum... Odpowiedz Link Zgłoś
coraz.lepiej Re: życie jest życiem 27.09.07, 09:41 Jak myślisz, czy gdybyś mogła być z tym starszym facetem na 100%, gdyby nie miał rodziny i nic was nie ograniaczało, wasza relacja byłaby taka sama? Czy mogła by trwać "na zawsze". Czy była byś w stanie funkcjonować na takim poziomie emocji na stałe? Odpowiedz Link Zgłoś
madison76 Re: życie jest życiem 27.09.07, 10:02 Starszy facet był gotowy na związek - ja wtedy stchórzyłam - właśnie dlatego, że co ludzie powiedzą... Teraz się rozwodzi, wraca do kraju i czeka nas rozmowa - o nas. Nie wiem jak by było i nie wiem jak będzie - wiem że on chce ze mną być a ja po 7 latach ciągle o nim myślę i coraz bardziej tęsknię. Tylko przy nim czułam że ktoś kocha mnie za nic - taką jaką jestem. Małżeństwo mnie rozczarowało totalnie - mój dwa lata starszy mąż jest jeszcze dzieckiem, poza tym dla niego sprawy materialne są priorytetem. Miłość to coś co zostaje po 3 latach - u nas są dzieci i SAMOTNOŚĆ. Związek z mężem ciągnęłam i ciągnę ja, od poczzątku życie z nim to podwójne obowiązki i mało przyjemności. Po ślubie dowiedziałam się o mężu wielu rzeczy, o których nie miałam pojęcia - bywał psychopatą i damskim bokserem, poza tym w jego rodzinie jest wiele wstydliwych tajemnic. Nie dość że zrezygnowałam z romansu to jeszcze poczułam się oszukana. Mam szansę teraz spróbować, czy przy tamtym mężczyźnie "legalnie" też będę szczęśliwa Nie wiem co zrobię teraz - czy skorzystam z tej szansy czy pozostanę w kiepskim związku samotna z dwójką dzieci dla ich "dobra". Nie wiem. Na jednym poziomie emocji być może nie, ale skoro po tylu latach myślimy oboje o wspólnym życiu, to chyba tym bardziej świadczy to o tym, że nie był to taki tam zwyczajny przelotny romans... Odpowiedz Link Zgłoś
madison76 Do: coraz.lepiej 27.09.07, 10:20 Uważam że jeśli komuś się miłość przydarzyła, to nie wolno z niej rezygnować ani jej odrzucać - życie się wtedy okrutnie mści... Popełniłam błąd odrzucając miłość - być może jedyną prawdziwą do tej pory, jaką przeżyłam. Żałuję że nie daliśmy sobie szansy wtedy - teraz być może jest za późno. Żałuję że nie miałam odwagi pójść za głosem serca wtedy. Nie jestem szczęśliwa. On też nie. Mój mąż też nie - to nie moja wina że dla niego małżeństwo było jak umowa biznesowa i przez zaniedbanie i złe traktowanie zniszczył coś co zaczęło się budzić... Moja historia jest niedokończona ale uważam że jest jeszcze jednym dowodem na to, że o prawdziwe uczucie - jeśli się już takie zdarzy - trzeba walczyć i na nim budować, bo nie da się go niczym zastąpić. Wierzę w miłość - nic jej nie zastąpi... Odpowiedz Link Zgłoś
linda-07 Re: nareszcie coś pozytywnego! 25.09.07, 21:44 Nauczycielka uwiodła swojego ucznia !? Spośród ludzi o wyższym wykształceniu, tylko nauczycielki są zdolne do czegoś podobnego, jest to specyficzny rodzaj ludzki. Ograniczony, zarozumiały, bez skrupułów i bez wstydu. Jest taka męska modlitwa: "od zarazy, głodu, ognia i nauczycielki uchowaj nas Panie". Żal mi tego chłopca, bo nie wie co czyni ! Ale... przyjdzie czas, że przejrzy... Odpowiedz Link Zgłoś
madison76 Bzdura!!! 25.09.07, 21:53 7 lat temu związałam się z mężczyzną 18 lat starszym i to ja go uwiodłam, nie na odwrót. Bardzo mu się podobałam od początku, ale dopiero jak go zaczęłam świadomie prowokować, przestał się bronić. Nie znasz sytuacji, więc nie uogólniaj do jednego znanego sobie schematu!!! Odpowiedz Link Zgłoś
pos3gacz Re: nareszcie coś pozytywnego! 25.09.07, 23:43 linda-07 napisała: > Nauczycielka uwiodła swojego ucznia !? > > Spośród ludzi o wyższym wykształceniu, tylko nauczycielki są zdolne do czegoś > podobnego, jest to specyficzny rodzaj ludzki. > Ograniczony, zarozumiały, bez skrupułów i bez wstydu. > > Jest taka męska modlitwa: "od zarazy, głodu, ognia i nauczycielki uchowaj nas > Panie". > > Żal mi tego chłopca, bo nie wie co czyni ! > Ale... przyjdzie czas, że przejrzy... xxxxxxxxxxxxxxx Znalazł się filozof i znawca wszystkiego. Odpowiedz Link Zgłoś
bursztynowe Kilka pytań, raczej retorycznych 25.09.07, 22:03 Czy Twój brat jest pełnoletni? Dopuszczasz także możliwość, że może robić ze swym życiem co chce? Czy kobieta 38 jest trędowata? A to już nie pytanie. Przykład tego typu związku: Susan Sarandon i Tim Robbins. I wziąwszy pod uwagę realia H. to tworzą całkiem udaną parę. 12 lat różnicy. Korzyść Susan. Odpowiedz Link Zgłoś
cytrynka123 Re: związek z 17 lat starszą kobietą - pomocy 25.09.07, 22:56 mi podobal sie jeden mezczyzna 17 lat starszy ode mnie. syna mial zaledwie 5 lat mlodszego ode mnie. oczywiscie rozwiedziony i z ustalona sytuacja osobista. nie wyszlo, bo balam sie. byl bardzo mocno ustawiony zyciowo i bardzo znany w srodowisku biznesowym i akademickim. gdyby byl biedniejszy i bardziej anonimowy, z pewnoscia bym miala odwage. nigdy nie chcialam byc niczyja lolita, a zwiazek ze starszym i zamoznym od razu rzuca cien na intencje dziewczyny. w powyzszym przypadku... rzecz ma sie o milosci i niech ta milosc kwitnie. ona najwyrazniej jest malo doswiadczona w kwestiach damsko- meskich, on ja kocha od dawna.... tez sie pewnie seksualnie zakonserwowal dla niej... dajcie im prawo byc razem. jezeli rodzina rozbije ich zwiazek, ci moga sie od niej odwrocic. jego stalosc uczuc powinna dobrze o nim swiadczyc, a ona ma nieposzlakowana opienie. nie ma wiec problemu. Odpowiedz Link Zgłoś
irena104 Re: związek z 17 lat starszą kobietą - pomocy 25.09.07, 23:08 Mialam kuzyna, ktory byl dwukrotnie zonaty z kobieta starsza. Pierwsza byla w wieku jego matki, mojej ciotki. Bylo bardzo udane malzenstwo. Owdowial. Druga byla 17 lat starsza. Rowniez bylo bardzo oddane sobie i kochajace malzenstwo. Ona go przezyla, pielegnowala w ciezkiej chorobie, ktora nieoczekiwanie nadeszla. W rodzinie nie bylo zadnych komentarzy na temat roznicy wieku. W rodzinie mielismy inne malzenstwo z 11-letnia roznica wieku (ona starsza) Odpowiedz Link Zgłoś
magdolot Re: związek z 17 lat starszą kobietą - pomocy 26.09.07, 01:11 Znam trzy podobne związki. Jeden formalny, dwa - nie. Wszystkie udane. Ludzie, którzy gadają, z czasem się zamykają. Jak związek trwa, nabierają szacunku i przestają wydziwiać. I jeszcze jedno - Twój brat ryzykuje mniej, niż ta kobieta. I teraz i w przyszłości. Odpowiedz Link Zgłoś
shangri.la Re:Kontrowersyjny wątek?:) 26.09.07, 07:12 Interesujące, co w tym obyczajowym wątku jest aż tak kontrowersyjnego, że ponad sto postów napisały cudownie rozmnożone klony?:) Odpowiedz Link Zgłoś
niebieska_konewka bez dramatu! 26.09.07, 08:48 ja nie dramatyzowałabym tak bardzo. Oboje wiedzą, co robią, być może wszysycy na około mają rację, ale dopóki sami się o tym nie przekonają, nikt nie może nimi manipulować. byłam kiedyś z mężczyzną 11 lat młodszym. trzy naprawdę udane lata. a że się skończyło? trudno.. takie życie. fuga.blox.pl/html Odpowiedz Link Zgłoś
vanilla.dream czy jest z tej sytuacji jakieś wyjście ... 26.09.07, 09:20 na to pytanie on sobie sam musi odpowiedzieć. jest już dużym chłopcem. a za 10lat, gdy ta babka dobiegnie pięćdziesiątki, to sprawa rozstrzygnie się samoistnie. wasze interwencje wywołają jedynie odwrotny skutek Odpowiedz Link Zgłoś
mypestka81 Re: związek z 17 lat starszą kobietą - pomocy 26.09.07, 09:43 mam 26 lat i jestem w zwiazku z 53letnim mezczyzna. Jestesmy razem juz 6lat i naprawde jest nam dobrze. Czasami otoczenie sprawia wiele bólu, ale zalezy od tego jak to odbieramy i czy nas to interesuje. Bo wkoncu, to tylko cudzy wstyd, nam jest ze soba wspaniale i reszta sie nie liczy. Dlatego powinniscie go wspierac i byc blisko. Starac sie zrozumiec i poznac ich zwiazek, wtedy on i wy bedziecie szczesliwi. A to w zyciu najwazniejsze. Sciskam mocno. Odpowiedz Link Zgłoś
max421 Re: związek z 17 lat starszą kobietą - pomocy 26.09.07, 12:03 Czesc! Szczeze gratuluje odwagi i niezwykle wysokiej samoswiadomosci! Proponuje ksiazki Anthony de Mello(jesli nie znasz) Przebudzenie lub Droga do Milosci. Wspaniala uczta duchowa i intelektualna.Przynoszaca ulge i radosc z zycia. Wyrazy sympatii dla was obojga. Maximilian Odpowiedz Link Zgłoś
volandina Re: związek z 17 lat starszą kobietą - pomocy 26.09.07, 10:21 Doświadczyłam czegoś podobnego. Co prawda mój ukochany kiedy się poznaliśmy był "tylko" 6 lat młodszy otoczenie było sszokowane. Te niewybredne uwagi o przyszłości, prawie wszyscy przestrzegali nas przed tym związkiem, mówili: Co bedzie za parę lat,Mężczyżni wolniej się starzeją itp. Dodatkową "atrakcją" było to,że byłam rozwódką z dwójką dzieci( w tym jedno niepełnosprawne). Nasz związek był tematem sezonu))) Jednak najbardziej obawiałam się reakcji jego rodziny, osób sznowanych i znanych w naszym mieście. Kluczową postacią była babcia mojego ukochanego, osoba niezwykle religijna, z jej zdaniem w rodzinie bardzo się liczono. To wszystko było dla mnie niezwykle stresujące. Rozsądek podpowiadał,że nasz związek nie ma racji bytu, że wszystko nas dzieli ale nasza miłość na przekór wszystkiemu rosła w siłę. Jakież było moje zdziwienie kiedy otrzymałam od matki mego lubego zaproszenie na Swięta Bożego Narodzenia ( oczywiście zaproszenie obejmowało również mije dzieci). NIe powiem żeby była wylewna ale spotkanie przebiegło w miłej atmosferze. Odwdzięczyłam się zaproszeniem jej do mojego domu. Po kilku takich spotkaniach polubiłyśmy się. A owa babcia, której tak się obawiałam? Ta cudowna kobieta przyjęła mnie z otwartymi ramionami( nie bez znaczenia była opinia na mój temat pewnej starszej pani, któraą poznałam wcześniej a ona okazała się być sąsiadką babci. A przyszłość? Otóż od tamtego czasu minęło 17 lat. Jesteśmy razem , niedawno zalegalizowaliśmy nasz związek. Co ja gadam wzięliśmy ślub !! w kościele!! i wyprawiliśmy sobie wesele:))))) Jednego czego żałuję to tego,że babcia tego nie dożyła. Nadal się kochamy i szalejemy za sobą. A różnica wieku?? Czy to ma jakieś znaczenie? ABSOLUTNIE ŻADNEGO :))))Pozdrawiam serdecznie. I maleńka rada: postarajcie się najpierw poznać ukochaną waszego bliskiego a później oceniajcie. Odpowiedz Link Zgłoś
gosiekkk Co powiedza ludzie-czyli kolejna rodzinka na pokaz 26.09.07, 10:28 A dajciez wy im wszyscy swiety spokoj. Tacy jestescie niby to zatroskani o brata/ syna, a nie widzicie tego, ze to jego zycie i jego wybor, do ktorych ma swiete prawo. Jest dorosly, pracuje, studiuje, a wy wszyscy chcecie mu dyktowac, co ma robic. Nie traktujcie go jak szesciolatka. Reakcje ojczulka tej pani uwazam za jeszcze bardziej obrzydliwa. Toz to szantaz : albo twoj facet, albo my. Wstretne. Przy tym tak naprawde nie chodzi wam o szczescie brata, a o opinie innych na wasz temat. Co ludzie powiedza, przeciez jestesmy taaaka porzaaadna rodzina, a tu taaaaki wstyyyyd... Zastanowcie sie powaznie, czy wazniejsze dla was jest "bycie prawdziwa rodzina, wspieranie sie i wzajemna akceptacja", czy tez "bycie rodzina tylko na pokaz, dla sasiadow, dla otoczenia". De facto w tej chwili dajecie waszemu bratu/ synowi kopa w d**e, bo osmiela sie zyc wlasnym zyciem. Jezeli brat jest naprawde taki, jakim go przedstawiasz, to znaczy odpowiedzialnym, doroslym czlowiekiem, to sprawe roznicy wieku juz ze sto razy sobie przemyslal i doszedl widocznie do wniosku, ze mu ona nie przeszkadza. Co bys czula, gdyby Twoj brat wraz z rodzinka wybrzydzali na Twojego faceta, ze jest taki, smaki, owaki. Czy cieszylabys sie z tej nagonki?... Przemyslcie sobie to wszystko. Odpowiedz Link Zgłoś
miauka Nie ma to jak hipokryzja 26.09.07, 12:35 Faktycznie tragedia!!! Straszne, mamusia na stołku, a synek ze starą babą! No i co sąsiedzi powiedzą? No nic tylko się pochlastać!!! A może tak trochę tolerancji, pokory i szacunku dla drugiego człowieka i jego losu? Może nie potrzeba dwojgu dorosłym ludziom organizować życia, co? A najlepszy tatulek starszej pani, no komedia... Może warto odświeżyć lektury z liceum, np. "Moralność pani Dulskiej"! Odpowiedz Link Zgłoś
celinka66 Re: związek z 17 lat starszą kobietą - pomocy 26.09.07, 13:21 Nikt nie ma prawa wtrącać się do osobistego życia dwojga dorosłych ludzi. Twój brat jest przecież dorosłym człowiekiem. Jeśli Twoja rodzina i jej pozwolić im pójść własną drogą i normalnie żyć,to następne lata pokażą, czy ona i Twój brat będą w stanie trwać w tym związku. Dałabym im możliwość zamieszkania samym i nie legalizowania związku ślubem.Brat Twój jest na tyle młody, że w razie gdyby przekonał się, że nie chce żyć dalej ze starszą od siebie kobietą zawsze będzie miał swobodną drogę odwrotu. A może akurat się uda? Odpowiedz Link Zgłoś
limba20 Dzięki raz jeszcze; widzę raczej jednomyślność. 26.09.07, 13:27 Dzięki za zainteresowanie; zawsze to lepiej, jeśli inni, bardziej obiektywni się wypowiedzą. Proponuję zakończyc już ten wątek, bo inni tez czekają na Wasze posty z opinią i pomocą. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
sara-marco Re: związek z 17 lat starszą kobietą - pomocy 26.09.07, 13:57 celinka66 napisała: Mężczyzna 22 lata ,fakt moze i juz dorosły ale z odpowiedzialnoscia mozna dyskutować.Burza hormonow,ta starsza Pani pokazała mu swiat i nie tylko i jego zwiazek bazuje tylko na tym.Ludzie ,zanim zaczniecie cokolwiek pisac pomyslcie czy taka kobieta dojrzała nie krzywdzi młodego chłopaka.Jej jak widac nikt wczesniej nie zechciał dlatego zabrała sie za chłopaka bez doswiadczenia i uczy go .Jej wszystko jedno,liczy dni i korzysta z nich i tak niedługo zostanie antykiem a jemu zabiera młode piekne lata. Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 saro-marco 26.09.07, 18:31 Myslę sobie, ze to co piszesz o tamtej pani z wątku, w jakis sposób odnosi sie do Ciebie samej. Nie jesteś w stanie zaakceptować starzenia się, upływajacych lat, pogardzasz sobą za to, ze nie masz już 20. Naprawdę wspołczuję. Odpowiedz Link Zgłoś
gosiekkk Re: saro-marco 26.09.07, 22:14 No, skoro to podforum jest w dziale psychologia, to pozwole sobie cos dorzucic na temat "plastikowej sary". Ton wypowiedzi - agresywny,nienawistny, drapiezny, opryskliwy, zupelnie jakby caly ten temat, a w szczegolnosci wypowiedzi osob szczesliwych w zwiazku z mlodszym partnerem, stanowily osobisty policzek dla tej "pani".(vide - jej reakcja na moje posty. Po przeczytaniu rozbolala mnie przepona) Wiec jest tak - albo mamusia tez miala mlodszego partnera, albo tatus mlodsza partnerke, albo moze facet pier**** sara smarko dla starszej, ale ciekawszej, babki, lub wreszcie - pomimo "slusznego" wieku niestety nie znalazla ona na razie partnera i zwyczajnie innym zazdrosci.W kazdym razie - ja jej nie zazdroszcze podejscia do swiata i ludzi. Takiego typu osoby w realu z daleka omijam, bo sie nimi brzydze... :-) Odpowiedz Link Zgłoś
gosiekkk Re: związek z 17 lat starszą kobietą - pomocy 26.09.07, 21:06 Dlaczego zakladasz, ze ona cos facetowi zabiera? Czyzbys sama byla wlasnie taka - zaborcza, egoistyczna?... Odpowiedz Link Zgłoś
bahmat Re: związek z 17 lat starszą kobietą - pomocy 26.09.07, 13:51 po co krakać, że nie będą się kochali, jeśli się kochają, to może będą się kochali, to fajna różnica wieku, mieć za partnerkę starszą o 17 lat kobietę, żadko mężczyzna może sobie pozwolić, na takie doświadczenia z taką parnerką, starsze są lepsze, niech będą ze sobą jak najdłużej, a jak coś się kiedyś rozpadać będzie, to może parnerka mamuśka zezwoli na młodsze kochanki i tak trwać bedą aż do końca historia zna takie przypadki Odpowiedz Link Zgłoś
own_business Re: związek z 17 lat starszą kobietą - pomocy 26.09.07, 14:05 Hej, po pierwsze watek wydaje mi sie odkopany, jestem pewna, ze czytalam identyczny pare miesiecy temu na innym forum. Nie wazne. Chcialam sie podzielic moimi odczuciami dotyczacymi zwiazkow ze starszymi mezczyznami. Sama mam 30 lat a moj ukochany jest 12 lat starszy. Nigdy ale to przenigdy nie przyszlo mi do glowy oceniac naszego zwiazku w oparciu o wiek. Mamy podobne poglady na zycie, poczucie humoru, lubimy tak samo spedzac wolny czas, jestesmy najlepszymi przyjaciolmi. Nasz zwiazek przetrwal 6 lat mimo sprzeciwu mojej rodziny. Nie poddalam sie. I dodam jeszcze jedno, nie tylko zakazany owoc smakuje lepiej. Nasz zwiazek przestal byc zakazanym, a my kochamy sie tak samo mocno. Wszystkim, ktorzy szczerze kochaja zycze powodzenia i szczescia. Nie sluchajcie bandy pustakow, ktorzy zamiast pilnowac wlasnego zycia wtracaja nosy w nie swoje sprawy. zasmiejcie im sie w te nosy i robcie swoje. Odpowiedz Link Zgłoś
stare_pudlo_beauty Re: związek z 17 lat starszą kobietą - pomocy 26.09.07, 15:49 Mam 49lat. Poltora roku temu poznalam mezczyzne o 14 lat mlodszego. Nie podrywalam go i do glowy wczesniej nie przyszlo mi, ze moglabym sie zakochac w duzo mlodszym mezczyznie. Ale zaprzyjaznilismy sie i bylismy sobie coraz blizsi, az wybuchlo miedzy nami zaskakujace nas samych cudowne uczucie.Wczesniej bylam w kilku zwiazkach z rowiesnikami. Moze oboje jestesmy "nienormalni", ale czym jest tak zwana normalnosc, tego nie wiem. Nie wiem, jak dlugo potrwa nasz zwiazek, ale nie ma to dla mnie znaczenia. Tak czulego, szczerego i uczciwego zwiazku w zyciu nie doswiadczylam. Na szczescie nikt mi tego, co do tej pory - przez te poltora roku przezylam - nie odbierze. W naszym wypadku obie rodziny: moja i jego zaakceptowaly na poczatku nasz zwiazek - pewnie mieli nadzieje, ze szybko sie rozpadnie. Teraz ojciec mojego partnera sklada mu zyczenia przy kazdej okazji, zeby znalazl mlodsza kobiete, zalozyl rodzine i mial dzieci. Takie "zle ziarna" probuje wrzucic synowi do glowy. Czy mu sie uda "zlamac" syna i nagiac do wlasnej wizji szczesliwego zycia"? Zycie pokaze. I natenczas wiem, ze gdyby moj ukocany poszedl sobie do innej, mlodszej kobiety, pewnie przez jakis czas byloby mi trudno, ale ja zamierzam byc radosna kobieta i nie mam zamiaru plawic sie w nieszczesciu "porzucenia". Pozdrawiam tych, ktorzy umieja kochac oraz tych, ktorzy nienawidza, bo nienawisc jest miloscia tylko, ze chwilowo zatruta i wymagajaco uzdrowienia :-) Odpowiedz Link Zgłoś
p.o.box.77 Przecież nie będzie szczęśliwy... 26.09.07, 15:01 to co pizesz świadczy o kompletnej ignorancji dla uczuć twojego brata. co to znaczy że przecież nei będzie szczęśliwy. a jak teraz mu odmówisz kontaktu z osoba którą wybrał? zapewne będzie ci wdzięczny do końca życia. oby nie trwało nienaturalnie krótko. zostawcie ich w spokoju. co to historia w ogóle. pani mieszka z rodzicami i tata 38 latki przychodzi uświadamiac rodziców dorosłego 22 latka? gdzie wy mieszkacie? oboje są dorośli. ona ma stałą pracę. przecież na dzieci nawet nie jest za późno... ja pierniczę! zostawcie ich w spokoju! Odpowiedz Link Zgłoś
osmanthus Re: związek z 17 lat starszą kobietą - pomocy 26.09.07, 15:10 So what ? Moj rodzony dziadek byl od mojej babci o 14 lat starszy a ona byla rocznik 1885. Slub brali w roku panskim 1920. Wtedy takie malzenstwo rzeczywiscie moglo wywolac sensacje, ale dzisiaj ? Moj szef (Francuz) tez uwiodl majac lat 20 pare kobiete starsza od siebie o lat 14 i z dwojka dzieci na stanie. Razem zrobili sobie kolejna dwojke i sa do chwili obecnej bardzo kochajacym sie malzenstwem (on 50, ona 64, czworo dzieci do kupy i szescioro wnukow). Ludzie, zyjcie i dajcie innym zyc ! Nikt nie ma recepty na szczescie! Odpowiedz Link Zgłoś
moc_ca Re: związek z 17 lat starszą kobietą - pomocy 26.09.07, 16:00 Nie rozumiem w czym problem! Nie jestem entuzjastką związku w którym kobieta jest starsza od mężczyzny - to moje subiektywne przekonania - ale jeśli dorosły facet ma ochotę na związek ze starszą od siebie kobietą przy jej zgodzie na ów układ to to jest ICH I TYLKO ICH wybór! Nie śmiałabym ingerować w to uczucie, w tę decyzję dwojga dojrzałych ludzi o BYCIU ZE SOBĄ nawet, a może przede wszystkim, gdybym była siostrą jednego z nich! Czego się boisz lękliwa kobieto? Jeśli im nie wyjdzie to się rozstaną i poniosą konsekwencje swojej decyzji, Ciebie to nie dotyczy a jeśli masz dobro brata na myśli to sądzę że ciosem będzie dla niego jeśli zrozumie że jesteś przeciwna temu co zaplanował i co wg niego jest jedynym dobrym krokiem dla niego i jego kobiety. Czego obawia się Twoja matka na 'wysokim stanowisku' (brrr..)? Boi się o swój stołek czy o przyszłość syna? A już kompletnym skandalem jest postawa ojca kobiety ktory przychodzi do Twoich rodziców żeby zagrozić wyrzuceniem córki z domu! To niepoważny, nieodpowiedzialny ... źle mówię .. to po prostu głupiec! Dajcie spokój tej parze, a Ty nie publicz brata, siostro, pozwalając na roztrząsanie jego decyzji przez setki nieznających go nicków na ogólnodostępnym forum - nieco szacunku należy mu się wszak w nim krew ta sama co w Twoich żyłach płynie. Odpowiedz Link Zgłoś
agoushaa Re: związek z 17 lat starszą kobietą - pomocy 26.09.07, 16:19 po prawdzie to najpierw sie zirytowalam tym postem a potem przemyslalam sprawe... i chcialabym sie odezwac w tej sprawie Wiesz co Limbo, moim glownym przeslaniem jest to, co inne osoby juz tu pisaly - brat ma prawo zwiazac sie z kim chce... BEZ uzasadnienia, ze to juz tyle trwa, ze z ta kobieta pewnie bedzie szczesliwy itp. Nie ma wlasciwie argumentu za takim zwiazkiem oprocz tego jednego, ze Twoj brat po prostu ma prawo to zrobic, jesli chce. Twoj brat moze byc dzieki temu nieszczesliwy, moze ten zwiazek sie nie utrzymac. I tak to nie zmienia faktu, że to jest JEGO zycie. Nie mozna zawierac zwiazku dlatego ze on sie podoba rodzicom, lub na odwrot: nie wiazac sie z kims, bo sie to rodzicom nie podoba. Jeśli Twoja mama realizowala sie w poswieceniu calego zycia dla rodziny, to to byla Jej decyzja. Czy robiła to dla dobra rodziny, czy po to aby potem móc powiedzieć - ja Ci poświęciłam swoje życie, teraz Ty prowadź swoje życie według mojej wizji? I to jest, tak jak mowie, moj glowny przekaz. Irytacja moja wynikla z takiego czestego wsrod ludzi przekonania, ze wie sie co jest dobre dla innych i ma sie prawo do kierowania zyciem innych ludzi, oceniania ich wyborow i zachowan. Jest tez i druga strona medalu... rozumiem, ze martwisz sie o brata i o rodzicow, bo to rzeczywiscie nie jest najbardziej pozadany scenariusz... rozumiem niepokoj i chec pomocy bratu, nawet wbrew niemu Ale najpiekniejsze co mozna dac osobie, ktora sie kocha i szanuje, a nawet moge powiedziec, ze jedyny dar, jaki naprawde ma wartosc, to wolnosc. wolnosc wyboru, w tym wyboru w naszym mniemaniu zlego. wolnosc to prawo do popelnienia bledu, do bycia nieszczesliwym. To tyle, Limbo, trzymam kciuki za Ciebie, Twoja rodzine i brata - pewnie nie bedzie Wam najlatwiej, ale moze wlasnie TAKIE wyzwanie jest dla Ciebie i Twojej rodziny najlepsze? Odpowiedz Link Zgłoś
hangingrock Re: związek z 17 lat starszą kobietą - pomocy 26.09.07, 16:52 Nie no, Litości. Kobieta w wieku 38 lat to nie jakiś stary babsztyl, tylko młoda babka. Nie smarkula, ale młoda babka. I w dodatku porządna z tego co widzę. Faktycznie, parze takiej może być ciężko, głownie przez osoby z takim podejściem jak Ty. Ale chyba nie ma co walić głową w mur. Skoro uważasz wiek 22 lat za najpiękniejszy okres, to chyba wiesz, że nieszczęśliwa miłość, czy miłość stracona z takich powodów jak: "co ludzie powiedzą, co powiedzą rodzice" może sprawić, że będzie to okres najgorszy w jego życiu - nie najlepszy. Chłopaka należy wspierać, mówiąc mu, owszem, o wątpliwościach, ale wspierać. Serce nie sługa, a skoro to mądry i dobry chłopak, i przemyślał sprawę to chyba należy mu zaufać. I pomagać. I bronić przed poglądami rodziców, którzy są starej daty (na pewno starszej niż brat)... A rodziców uspokajać... To jest życie i uczucia, nie można nad tym panować i pchać się w sztywne schematy dla spokoju ogółu. Pozdrowienia dla dzielnej parki :) Odpowiedz Link Zgłoś
maewest Re: związek z 17 lat starszą kobietą - pomocy 26.09.07, 17:38 Twój brat i ta kobieta to dorośli ludzie, i tak zapewne chcieliby być traktowani. Nie robią nikomu krzywdy, więc czemu ktoś ma się im wtrącać w ICH sprawy i jakże delikatną sferę uczuć? Odpowiedz Link Zgłoś
tees1 Ciesz sie, ze w ogole interesuje sie kobietami 26.09.07, 17:50 W dzisiejszych czasach! Odpowiedz Link Zgłoś
titta Re: związek z 17 lat starszą kobietą - pomocy 26.09.07, 17:59 Maz mojej ciotecznej babki byl od niej 20 lat mlodszy. (To nie zart). Gdy owdowiala (zginal jej pierwszy maz) chlopak sie oswiadczyl i zostal przyjety. Ona byla po 40 on 20 z malym plusem. Po pierwszym szoku (bo to mala wies byla) wszyscy sie przyzwyczaili. Pzezyli szczesliwie ponad 40 lat razem. Pamietam ich jako wiecznie usmiechnietych i zartujacych. Ciotka, do smierci bardzo zywiolowa, bedac juz po 80 szalala na weselu wnuczek. Tak ze regol nie ma - dajcie ludzia zyc. Odpowiedz Link Zgłoś
anduina76 Re: związek z 17 lat starszą kobietą - pomocy 26.09.07, 20:56 Najtrudniejsze jest pozwolenie ludziom, których kochamy, by popełniali błędy na własny rachunek... Trudno tu jednak mówić o błędzie! Twojemu bratu i jego ukochanej życzę, by nie ugięli się pod presją otoczenia i byli razem szczęśliwi. Wiek w kochającym się związku nie ma nic do rzeczy! Odpowiedz Link Zgłoś
agat337 Akceptacja 27.09.07, 08:21 ... tudzież tolerancja - to najlepsze co możecie im dać. Ostatecznie, jaki macie /jako rodzina/ wybór ? - Zerwanie kontaktu z bratem ? On sam musie wiedzieć, czego chce - niech żyje swoim życiem. Zapewne mało kto uwierzy w ten związek ... Nie będzie im lekko, więc chociaż od rodziny należy się wsparcie. Kochając brata, uszanuj jego indywidualność. A co z tego będzie ? - Nie wiadomo, ale nie zakładaj że nic dobrego. Jeżeli nie będzie im razem dobrze, to związek się rozpadnie. Odpowiedz Link Zgłoś
j666 Re: związek z 17 lat starszą kobietą - pomocy 27.09.07, 09:19 W pierwszej chwili myślałem, że piszesz o moich znajomych, ale drobne jedynie szczegóły zdradzają, że jest to inna para. Nie wróżyłem od początku przyszłości takiemu związkowi, a tu znajomi są ze sobą ponad dwa lata i wyglądają na szczęśliwych. Rodzina chłopaka akceptuje w pełni i związek i dziewczynę, to raczej jej rodzice ciagle dogadują. Skoro nikomu nie szkodzą, to po co komuś odbierać prawo do szczęścia? JaC Odpowiedz Link Zgłoś