Gość: KIKI
IP: *.acn.waw.pl
16.07.03, 00:59
Czy ktos na tym forum moze mi powiedziec co jest grane?
Od razu zaznacze ze to opowiesc na kilka minut czytania (jak widac po
objetosci ponizej) i chyba tylko dla wytrwalych.
Tak wiec zaczne te opowiesc od listopada zeszlego roku. A raczej od wakacji
2002: W zeszle lato pojechlem z 2 kolegami na stopa do Holandii w
poszukiwaniu pracy. Nie bede sie rozpisywal jak to sie nam fajnie podrozowalo
i ze na koniec wyladowalismy w Hiszpanii na domku z basenem. Fakt, faktem ze
musielismy sie rozdzielic w drodze powrotnej bo stracilismy caly dzien w
oczekiwaniu na stopa na jednej z Hiszpanskich stacji benzynowych. A stac w
takim upale to jednak porazka. Nie poklocilismy sie tylko z czystej
kalkulacji wyszlo nam ze po 1,5 miesiaca wojazy jestesmy juz starymi wygami w
lapaniu stopa i poradzimy sobie wracajac osobno. Suma sumarum - po
przyjezdzie z wakacji okazalo sie ze 2 kolega poznal jakies Polki co tez
wracaly na stopa i sie z nimi zabral w konwoju 2 Tirow do Polski. (nie bede
opisywal wszystkich szczegolow zeby nie przynudzac)
Ten 2 kolega studiuje u mnie w wawie (znamy sie z rodzinnego miasta) i na
weekendy zawsze u mnie spi. Byl z dziewczynami po przyjezdzie w kontakcie i
umowil sie, ze one przyjada do wawy do swoich kolezanek a on na zjazd. Tak
sie zaczelo. Spotkalismy sie z nimi. Wtedy jeszcze nic nie zapowiadalo, ze
moja przyszla kobieta bedzie jedna z nich. Pozniej my pojechalismy do nich na
Andrzejki. Tam jakos tak wyszlo ze skonczylem z moja kobietka w lozku.
Pozniej ja przyjechalem do niej, ona do mnie. Swieta razem. Sylwester znowu u
mnie. W sumie na przemian. Wspolne zakupy u niej na poludniu. Jak w bajce.
Wszystko extra, wszystko fajnie. Grudzien, styczen, luty. Poczatek marca. Cos
juz wtedy dalo sie zauwazyc ze sa zgrzyty. Chcialem z nia porozmawiac, ona
nie chciala. "Pozniej, misiu, pozniej" Pozniej to ja juz musialem wyjechac.
Praca, uczelnia - obowiazki. Zycie. Smutną sprawą bylo sluchac przez telefon
ze wlasnie wyslala list w ktorym pisze ze to juz koniec. To byl koniec marca.
Fatalny koniec w fatalnym stylu. Lis tez nic nie "mowil" za co ta kara. Na
poczatku maja pojechalem do niej na zakupy. Mowie Wam ze nikt nie ma takiego
gustu jak ona. Nikt nie jest tak wielki jak ona. Spalem tez z nia ale tylko
na jednym lozku bo na podlodze chyba spac mi nie wypadalo. W sumie jak
koledzy. Pozniej, a raczej to juz ostatnio przyjechala do mnie w czwartek
wieczorkiem a w piatek na stopa wybralismy sie na koncert Bjorka do Sopotu.
Spalismy u kolegi mojego "2 kolegi" (tego z Hiszpanii)
Chce tu piwiedziec ze jak bylem z nia sam na sam to rozmawialismy normalnie.
Tak jak zawsze - jak kumple. Zachowywalismy sie tak jak koledzy. Jednak po
przyjezdzie do Sopotu poczulem sie jakos dziwnie zlany. Poprostu wydaje mi
sie ze mnie olala. Rozmawiala z kazdym ale mnie nie widziala. Wiem ze nie
jestem dla niej partnerem na zycie, bo nie interesuje sie sztuka, wystawami i
teatrem i w ogole do siebie nie pasujemy.
Mam tylko pytanie do Was. Czemu jak trzeba to dzwoni do mnie zebym jej
zalatwil jakis telefon. Poszukal statusu prawnego fundacji na internecie -
rzeczy ktore ona swietnie potrafi zalatwic zleca ( a moze zlecala mi. Bo w
Sopocie lekko sie posprzeczalismy i nie wiem czy w tym roku pojedziemy razem
na poludnie Europy - tez na stopa). Czemu ona sie tak zachowuje? Co jest w
niej ze raz jest normalna i przyjzna a raz dzika i nie do porozmawiania?
Wiem, wiem ze ktos mi powie ze powinienem ja spytac ale ona niezabardzo
bedzie chciala na ten temat rozmawiac. Sorki ze przynudzalem ale nie moglem
spac. Za wszelkie rady dziekuje.