cafe_lorafen
10.10.07, 09:10
Czesc,
nigdy z czyms z takim sie nie spotkalam, az do teraz. Nie widze wiekszego
sensu w manipulowaniu ludzkimi emocjami bez osiagania zadnej korzysci.
Otoz prawie rok temu poznalam fantastycznego ( jak mi sie wydawalo ) faceta.
Spedzilismy wiele godzin na rozmowach, bylo magicznie, potem wspolne wyjazdy,
powiedzial, ze mnie kocha, jednym slowem "szalenstwo", bylam naprawde
szczesliwa. I to juz koniec historii, bo ow osobnik przestal miec dla mnie
czas, wiec z nim zerwalam, zatem on sie rozryczal jak dziecko. Zaczelismy
znowu "byc" ze soba, ale ciagle nie mial czasu. Za kazdym razem kiedy sie
oddalalam od niego, on robil wszystko zeby mnie utrzymac przy sobie, a potem
znowu nie mial czasu. Kiedy pisze, ze nie mial czasu mam na mysli, ze palil
trawe w domu i ogladal filmy. Snul cudowne wizje - wspolnych wakacji, wypadow,
ale potem oczywiscie byl zbyt zmeczony, zbyt chory, itd...
Teraz jest naprawde zle, bo nawet nie stara sie juz byc "czarujacy". Nigdy nie
bylo miedzy nami prawdziwej bliskosci, ale przeciez "jestem sensem jego zycia"
jak twierdzil. Zdruzgotal mnie emocjonalnie, bo jezeli jestem "taka wspaniala"
a on ciagle nie moze znalezc dla mnie 15 minut to oznacza, ze jest ze mna cos
nie tak. Nie potrafie teraz sie podniesc. Czuje sie oszukana, pokochalam go,
obiecal mi wiele, jest dojrzalym mezczyzna (prawie 40-letnim)i nigdy niczego
nie spelnil.
Czy mozecie mi powiedziec co jest nie tak ? Po co oszukiwac kobiete, jezeli
nawet nie dla seksu. Po co mowic komus, ze jest cudowny, zapewniac o milosci i
nie chciec tworzyc zwiazku ?
A moze to ze mna cos jest nie tak i zmienil zdanie, tylko zapomnial mi
powiedziec ?
prosze odpowiedzcie cos.