Dodaj do ulubionych

powiedziec czy nie powiedziec ?

25.10.07, 21:49
Bylam chora- przeszlam zalamanie i mialam diagnoze F23.1, a potem
depresje poszpitalna, Bylam w szpitalu 3 tygodnie. Leki bralam
prawie dwa lata. Od 4 miesiecy funkcjonuje bez lekow.
czuje sie OK,,
Wszysko mi sie uklada i w zyciu zawodowym no i zaczelo sie ukladac w
zyciu prywatnym.
Ponad 4 miesiace temu poznalam kogos i jestesmy razem.. Wszystko sie
bardzo dobrze uklada jak narazie..myslimy o wspolnym zamieszkaniu a
nawet o czyms wiecej momentami wiec,, skoro On mysli o wspolnej
przyszlosci ze mna to chyba powinien wiedziec takie rzeczy.. Z
drugiej strony boje sie ze go strace..ze nie bedzie potrafil
zrozumiec..
ze ucieknie bo sie przestraszy..
Ale nie wiem co mam zrobic wlasnie z tym...
Czy powinnam Jemu powiedziec wszysko o chorobie, ze bylam chora, ze
bylam w szpitalu, ze bralam leki psychotropowe... itp..
Obserwuj wątek
    • shangri.la Re: powiedziec czy nie powiedziec ? 25.10.07, 21:56
      Jeśli decydujesz się postawić wszystko na jedną kartę , powiedz.
      Ale musisz się liczyć z tym, że on tego nie zaakceptuje.
      Cóż, każda miłość musi najwyraźniej przejść przez próbę ognia i wody.
      Jeśli chcesz wiedzieć, ile na prawdę dla niego znaczysz , wybierz szczerość,
      Trzymaj się i powodzenia;)))
      • globerr Re: powiedziec czy nie powiedziec ? 28.10.07, 08:25
        zatajenie rakiego faktu może być przyczyną sądowego unieważnienia waszego
        ewentualnego małżeństwa.
        Więc ........wybierz sama.
    • mona.blue Re: powiedziec czy nie powiedziec ? 25.10.07, 22:07
      Jeżeli macie na serio być razem to lepiej mu powiedz. Jeżeli tego
      nie zaakceptuje, to lepiej teraz niż później.

      Nawet ślub kościelny jest nieważny, jeżeli takie rzeczy się ukryje.
    • kasha101 Re: powiedziec czy nie powiedziec ? 25.10.07, 22:29
      Powinnas powiedziec, chcialabys zeby on przemilczal taka sprawe?
      wiesz, to jakas czesc Twojego zycia, istotny epizod, jesli tak to
      mozna nazwac, nie powinno sie takich rzeczy zatajac, tzn.
      inaczej...powinno sie o takich rzeczach z bliskimi rozmawiac,
      powinni wiedziec, wszak, to czesc nas samych, nasza przeszlosc. poza
      tym wydaje mi sie, ze zle bys sie czula, wiedzac, ze pominelas to,
      ze cos "ukrywasz", dalabys rade? a co, jesli dowiedzialby sie nie od
      Ciebie? kiedys? lepiej od razu jasno stawiac sprawe...
      Ja mialam kiedys depresje, tez musialam sie wspomoc lekami, wyszlam
      calo, bogatsza i silniejsza wewnetrznie i...nigdy tego faktu nie
      ukrywalam, tzn. uwazalam za sprawe calkiem normalna, takie rzeczy
      sie zdarzaja po prostu roznym ludziom, a ja uwazam sie za w miare
      silna i zrownowazona osobe. I zawsze to bylo akceptowane(prawie, ale
      ludzie robiacy z tego uzytek sa zwyklymi prostakami), wie o tym moj
      partner, nie uciekl:).Takie rzeczy zawsze gdzies w rozmowach
      bliskich wychodza, wiec...wykorzystaj to:) Nie zaczynaj od: A wiesz
      ze...Tylko poczekaj, moze zainicjuj taka rozmowe, takie wyznania
      czesto zblizaja ludzi, zaciesniaja wiezi, i on, jesli wart tego,
      doceni Twoje wyznanie:)
      Glowa do gory! Dasz rade, warto, a na pewno nie ukrywaj tego!
      • pocoo Re: powiedziec czy nie powiedziec ? 26.10.07, 01:28
        Nie widzę najmniejszego powodu aby faceta traktować jak
        spowiednika.Zawsze, prędzej czy później to wykorzysta.Zupełnie czym
        innym jest ukrywanie przed partnerem choroby nieuleczalnej lub
        psychicznej , a czym innym jakaś przejściowa niedyspozycja.
      • blanka00 Re: powiedziec czy nie powiedziec ? 26.10.07, 17:27
        kasha101, tak samo robiłam - mówiłam otwarcie o mojej depresji
        (która na szczęście minęła - oby na zawsze)i wszyscy w kręgu moich
        znajomych, przyjaciół itd. akceptowali to :)
        • kasha101 Re: powiedziec czy nie powiedziec ? 26.10.07, 23:55
          Ja wychodze z zalozenia, z nie ma czego sie wstydzic, jestw naszym
          spoleczenstwie mit, ze lecza sie tylko wariaci, ze tylko wariaci
          chodza do psychiatry i ...wkurza mnie to. Nikt nie jest ze stali, sa
          rozne okresy w zyciu. Depresja byla dla mnie trudnym przezyciem,
          nawet bardzo, oslabila w jakis sposob moja psyche, ale zawsze
          twierdzilam otwarcie, ze byla tez ...tak, tak, zabrzmi to
          niewiarygodnie, ale pewnego rodzaju blogoslawienstwem. Jestem
          bardziej swiadoma pewnych sparw, podejzewam, ze bez niej dochodzenie
          do tego trwalo by bardzo dlugo...I mowie o tym, i spotykam sie ze
          zrozumieniem zazwyczaj, nie zauwazylam zmiany stosunku moich
          znajomych do mnie, ale...raz jedna osoba wykorzystala ta wiedze w
          bardzo swinski sposob,zrobila ze mnie osobe wrecz niepoczytalna, o
          malo co nie starcilam pracy, zostalam przeniesiona, weszlam w nowe
          srodowisko z opinia"wariatki" i troche czasu uplynelo, zanim wszyscy
          przekonali sie , ze jestem calkiem zwykla i normalna(co za slowo)
          osoba, odeszlam stamtad z bardzo dobra opinia o sobie i swojej
          pracy.Ale coz, to wliczone chyba w koszty, wiekszosc ludzi wobec
          konkretnych osob jest jednak wyrozumiala i tolerancyjna.
    • asidoo Re: powiedziec czy nie powiedziec ? 26.10.07, 19:33
      Nie mów o tym. Może po kilku latach jak dobrze cię pozna... 4 miesiące to za
      krótko. Może się niepotrzebnie zrazić.
    • synvilla Re:Owe zaburzenia psychotyczne. 26.10.07, 19:58
      To poważne schorzenia. To nie jest nic z czym należy się kryć,
      zwłaszcza ukrywać ową chorobę przed partnerem i kimś z kim buduje
      się bliską relację.
      Jak chcesz budować silną, serio relację na niedomowieniach?Druga
      strona ma prawo wiedzieć o tego typu schorzeniach.I oczywiscie ma
      prawo się zastanowić nad tym czy chce wdawać się w relację z tobą.
      Pojedyńcze epizody- to łut szczęścia, a jak zacznie się powtarzać?
      Nikt silny o zwartej psychice nie "dostaje" psychotycznych
      epizodów z tendencją do schizofrenii. To jest cały szerg
      powiazanych ze sobą czynników wywołujących chorobę. Z taką osobą
      nie postęuje się jak z kazdym innym.

      mowiac mu o tym w pewnym sensie wtajemniczasz go w swoje życie i
      zdrowie. Ma to pozytywne znaczenie. Taka osoba moze byc bardziej
      przygotowana i wyczulona na wiele sytuacji zwiazanych z twoim
      zachowaniem i zdrowiem.
      Nie mówiac mu o o tego typu schorzeniach oszukujesz go. Bo to nie
      jest złamanie nogi, wiadomo ze psychozy wpływaja na stany
      emocjonalne osób.

      Jeżeli zdecyduje odejść zaakceptuj to. A jeżeli nie to- twoja
      relacja ma szanse stać się silniejsza i możliwe, ze bardziej trwała.
      • yagiennka Re:Owe zaburzenia psychotyczne. 27.10.07, 00:44
        Jeżeli zdecyduje odejść zaakceptuj to."

        Ah jakież to proste :) Jak można komus dac taką radę, mówisz jakbyś nigdy w
        związku nie była. "ok kochanie, to pa, miło było".
        • synvilla Re:Owe zaburzenia psychotyczne. 27.10.07, 08:06
          a dlaczego nie akceptowac woli drugiego czlowieka, czy ktos zyje
          tylko dla nas?
          • yagiennka Re:Owe zaburzenia psychotyczne. 27.10.07, 11:33
            Ale nie ejst to takie proste. Nosi ze sobą wyrzeczenie, ból, poczucie straty,
            nieakceptacji itp. W takim przypadku. Zaakceptowanie moze jej zajać miesiące,
            jeśli jest związana ze swoim facetem.
            • synvilla Re:Owe zaburzenia psychotyczne. 27.10.07, 11:54
              yagiennka napisała:

              > jeśli jest związana ze swoim facetem.
              ...................

              Sorry, ale swoja to ma sie swoja dupe.
              Po co kobiecie facet, na ktorym nie mzoe polegac.
              • yagiennka Re:Owe zaburzenia psychotyczne. 27.10.07, 19:09
                A dlaczego ona na nim nie moze polegac? Moze ja czegoś nie doczytałam ale nie
                wiem o czym prawisz.
        • me_mme Re:Owe zaburzenia psychotyczne. 27.10.07, 11:18
          Na pewno prostsza jest szczerość, wraz z wszelkimi konsekwencjami (i dobrymi i
          złymi), niż budowanie bliskich relacji na fałszu i zakłamaniu. Z nieszczerości
          raczej nic dobrego nie wyniknie. Prawda prędzej czy później wyjdzie na wierzch i
          wtedy przyczyną rozpadu związku może być nie choroba, a nieszczerość, okłamywanie.
          Jeżeli partner naprawdę kocha i jest wart miłości, to nie odejdzie po usłyszeniu
          takiego wyznania, a wręcz przeciwnie doceni szczerość i odwagę. A jeśli nie, to
          znaczy że nie warto z nim się wiązać. I lepiej to zrozumieć wcześniej, niż
          dopuścić do sytuacji, w której partner dowiaduje się, o istnieniu tajemnicy,
          dopiero po ślubie i to w momencie, kiedy najbardziej potrzebujemy pomocy. Spada
          to na niego jak "jasny grom" i w rezultacie związek sypie się w najtrudniejszym
          dla nas momencie.
    • madzia.7 Re: powiedziec czy nie powiedziec ? 27.10.07, 09:55
      tak przemyslalam, to wszysko musze mu powiedziec..
      kombinowalam nawet zeby powiedziec, ze mialam zalamanie nerwowe,
      depresje a nie F23.1. ale tak nie moze byc, musze powiedziec
      prawde...
      i to najwyzszy czas. znamy sie ponad 4 miesiace, ale bardzo sie
      przez ten czas zblizylismy do siebie, planuje przyszlosc ze mna,
      wiec najwyzszy czas zeby wiedzial, czy napewno chce w to
      wchodzic..nawet za cene rozstania i samotnosci znowu musze mu to
      powiedziec :(
      • synvilla Re: Zalezy jak powiesz. 27.10.07, 10:09
        W koncu bez przesady to nie jest jakies tam kalectwo dziedziczne.

        Tylko dla ciebie jest lepiej zyc w zwiazku, gdzie nie musisz sie
        czaic z mowieniem na temat swojego zdrowia.I gdzie ktos moze
        ciebie wspierac, a nie od ciebie uciekac.

        Mysle, ze nie ucieknie. Jezeli to ktos serio to napewno nie
        ucieknie, a wrecz odwrotnie bedzie wsparciem dla ciebie.


        Wiele osob przechodzi epizody psychotyczne. Wystarczy silny stres,
        zalamanie nerwowe, kryzys i mase innych trudnych sytuacji zyciowych.

        W sumie nigdy bym sama nie chciala zyc w zwiazku, gdzie moje
        choroby sa okryte tajemnica przed partnerem, ze strachu ze mnie
        zostawi.
        Po cholere mi ktos taki.
    • solaris_38 Re: powiedziec czy nie powiedziec ? 27.10.07, 19:12
      związek w którym człowiek boi sie
      mówić o rzeczach dla siebie ważnych
      nie jest zbyt wartosciowy i nie tzreba sie bac że sie urwie
      mała strata

      a wartosciowy związek się tylko pogłębi od tego i wejdzie na wyższy etap zażyłości
    • renebenay dziecinada 27.10.07, 21:03
      To jest twoje zycie a nie jego,twoja przeszlosc dotyczy tylko ciebie i nie wiem
      w jakim imieniu masz mu sie spowiadac-miej troche wiecej szacunku do siebie
      samej to zrozumiesz.
    • echtom Re: powiedziec czy nie powiedziec ? 27.10.07, 22:10
      Nie wiem, czy teraz, ale na pewno na jakiś czas przed planowanym
      ślubem. Jeżeli, odpukać, będziesz kiedyś miała nawrót i prawda
      wyjdzie na jaw, zatajenie choroby psychicznej jest podstawą do
      unieważnienia małżeństwa. A tak po ludzku mówiąc, sama będziesz źle
      się czuła z tą tajemnicą, warto też powiedzieć, by sprawdzić jego
      reakcję. Poza tym, jak ktoś wspomniał, jeżeli kiedyś się dowie,
      fakt, że go okłamałaś, może mieć gorsze konsekwencje niż sam epizod
      chorobowy. Świat jest mały - czy chcesz żyć w ciągłym lęku, że się
      wyda?
      • madzia.7 powiedzialam 29.10.07, 07:05
        powiedzialam mu w sobote..
        powiedzialam ze mi psycha siadla, w jakich okolicznosciach i
        dlaczego, ze bylam w szpitalu, ze deprecha ze psychotropy itp.. ze
        rozumiem jesli chce odejsc...ze dowiedzialam sie jak bardzo jestem
        wrazliwa, na co musze uwazac itp..
        On docenil moja szczerosc, i ze jak moge byc kiedykolwiek
        szczesliwa, skoro mowie do Niego odejdz...ze On chce zostac, ze chce
        byc ze mna, ze widzi, ze jestem przeciez normalnym czlowiekiem, ze
        swietnie sobie radze, a w razie czego chce byc ze mna i mnie
        wspierac..
        spytalam sie czy mial kiedys doczynienia z ludzmi, ktorzy maja takie
        choroby i skad ta tolerancja u Niego.. A On, ze nie wie sam, ze to
        jakos samo przyszlo..
        No i nic sie nie zmienilo, nadal jest czuly, opiekunczy i czuje jego
        milosc do mnie..
        dobrze ze mu to powiedzialam..
        Nie powiedzialam mu ze F23.1 ale On i tak by nie wiedzial co to
        jest..
        zaczelam mu mowic o zaburzeniach w rownowadze hormonalnej, dopaminy
        i seratoniny,, ale On jakos nawet nie chcial sluchac, bo mowi ze nie
        wie co to jest..
        • kasha101 Re: powiedzialam 29.10.07, 12:18
          Super:), gratuluje, na pewno poczulas sie lzej, zwlaszcza widzac
          jego reakcje:)Bedzie dobrze!
          Co prawda nie wiem czy to dobrze ze jednak to nie byla cala
          prawda...Ale...chyba i tak jest ok:)
          • madzia.7 Re: powiedzialam 29.10.07, 13:29
            no wlasnie troche mnie to martwi, ze nie nazwalam rzeczy po imieniu,
            ale z drugiej strony to jest tylko nazwa F23.1 i mam ja
            przypozadkowana tylko dlatego ze bylam w szpitalu, a tak na prawde
            nie musialam tam trafic, moglam sie na to nie zgodzic, i tez lekarze
            musieli by mi pomoc i pewnie byloby inaczej..stawiali wybor przede
            mna, i zgodzilam sie tylko dlatego, ze potrzebowalam pomocy a bylam
            kompletnie sama, rodzinie mowilam ze zle sie ze mna dzieje, ale Oni
            jakos wtedy jeszcze nie potrafili zrozumiec o co mi chodzi. Wiec
            zgodzilam sie na szpital..Niestety nie potrzebnie jak sie pozniej
            okazalo. bez tego tez bym z tego wyszla z pomoca rodziny.
            A facetowi mojemu powiedzialam co sie ze mna stalo i dlaczego. Ma
            swiadomosc ze mialam takie problemy. A to ze nie zna nazwy? I tak
            nie wie co to jest- bo chcialam mu powiedziec..
            na poczatku sie to nazwa przejmowalam, ale nawet sami lekarze
            mowili, ze ta nazwa nie jest az tak istotna, Wtedy bylam zalamana,
            teraz juz podchodze z wiekszym dystansem.
            czy to zle?
            • franklin76 Madzia7 29.10.07, 15:51
              A ja myślę że jednak winna mu jesteś całą prawdę, bez owijania w
              bawełnę. Skoro już powiedziałaś to myślę że nie powinnaś
              bagatelizować tych spraw - tzn. powinnaś mu wyjaśnić albo podsunąć
              może coś do poczytania. Jesteście ze sobą króciutko, a jeśli załóżmy
              będziecie ze sobą na dłużej, chyba byś nie chciała żeby kiedyś
              wyrzucał Ci że nie do końca byłaś szczera... Jeśli podałaś mu prawdę
              w taki sposób że mógł przez to wszystko zbagatelizować, może mieć
              kiedyś pretensje...
              A tak w ogóle to życzę szczęścia w związku i pogody ducha! Prawdziwa
              miłość to wielka siła która może zdziałać cuda!
            • franklin76 F.23.1?? 29.10.07, 15:51
              I mam jeszcze jedno pytanie co to jest ten tajemniczy symbol F.23.1?
              • madzia.7 Re: F.23.1?? 29.10.07, 17:27
                zaburzenia psychotyczne z obiawami schizofrenii, ale nie mylic
                prosze ze schizofrenia...
                wystepuja zaburzenia zwiazane z hormonem- dopamina w mozgu.
                • madzia.7 Re: F.23.1?? 29.10.07, 17:30
                  a jak sie nie ma o tym pojecia to juz sama nazwa moze przestraszyc,
                  a niestety wiekszosc ludzi nie ma o tym pojecia.
                  A tym czasem ja normalnie zyje jak wiekszosc ludzi na tym Swiecie i
                  radze sobie w zyciu lepiej niz przecietny czlowiek.
                  • franklin76 Re: F.23.1?? 29.10.07, 17:48
                    Tym bardziej powinnaś wytłumaczyć - później może dojśc do głupiej
                    sytuacji jak sam dojdzie po tym numerku...
                    Jeśli ktoś Cię kocha naprawdę,bierze Cię taką jaką jesteś...
                    A w sumie każdy z nas ma w życiu lepsze i gorsze dni...
                    Powodzenia!
        • jesiennapani Re: powiedzialam 29.10.07, 21:17
          słuszna decyzja :)
          a może jeszcze
          wizyta u specjalisty,
          ktory wyjaśni niuanse choroby,
          i powie kilka słów o profilaktyce.



    • madzia.7 Re: powiedziec czy nie powiedziec ? 31.10.07, 12:53
      no to jeszcze w celu ostatecznego wyjasnienia
      rozmawialam z kims kto sie orientuje w tych kwestiach- nie chce
      podwazac wiedzy nikogo kto tutaj pisal, no chyba ze pisza tu jacys
      psychiatrzy? ale..
      lekarze mowia ze do tej diagnozy nalezy podchodzic bardzo
      sceptycznie..o chorobie mozna mowic po latach leczenia i gdy
      nastepuja nawroty..
      pewnie jak bym nie poszla do szpitala a tak by sie stalo, gdybym ja
      i maja rodzina miala to wiedze co teraz, to nawet pewnie nie miala
      bym tego numerka przypisanego..
      nie ma wic czego wiecej roztrzasac
      dobrze ze dzieki temu wszystkiemu bardziej poznalam siebie i wiem
      czego mam sie wystrzegac..
      Rozmawialam z lekarzem o tak zwanej profilaktyce..
      pozdrawiam i dziekuje za wszyskie wypowiedzi..
    • madzia.7 ostatecznie 31.10.07, 12:55
      no to jeszcze w celu ostatecznego wyjasnienia
      rozmawialam z kims kto sie orientuje w tych kwestiach- nie chce
      podwazac wiedzy nikogo kto tutaj pisal, no chyba ze pisza tu jacys
      psychiatrzy? ale..
      lekarze mowia ze do tej diagnozy nalezy podchodzic bardzo
      sceptycznie..o chorobie mozna mowic po latach leczenia i gdy
      nastepuja nawroty..
      pewnie jak bym nie poszla do szpitala a tak by sie stalo, gdybym ja
      i maja rodzina miala to wiedze co teraz, to nawet pewnie nie miala
      bym tego numerka przypisanego..
      nie ma wic czego wiecej roztrzasac
      dobrze ze dzieki temu wszystkiemu bardziej poznalam siebie i wiem
      czego mam sie wystrzegac..
      Rozmawialam z lekarzem o tak zwanej profilaktyce..
      pozdrawiam i dziekuje za wszyskie wypowiedzi..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka