Dodaj do ulubionych

Syndrom "cudzego ogródka"

IP: *.elblag.dialog.net.pl 21.12.01, 22:21
Toi poruszyła gdzieś ten temat, a jest on dla mnie zawsze bardzo żywy -
niestety :( Co myślicie, czy dręczą Was wizje typu "wszędzie dobrze, gdzie nas
nie ma" i "bardziej zielona trawa"(zawsze w cudzym ogródku)? Czy to dotyczy w
większej mierze kobiet niż mężczyzn? Czy po prostu dotyka "małych" ludzi?
Zazdrość, zawiść? Co to jest?
Obserwuj wątek
    • Gość: zoe5 Re: Syndrom IP: *.elblag.dialog.net.pl 23.12.01, 23:02
      Ludzie, czy ktoś wie o czym mówię? Czy może Was to nie interesuje :(
      • Gość: Aronia Re: Syndrom IP: *.B1.srv.t-online.de 23.12.01, 23:17
        Interesuje
        • Gość: Aronia Re: Syndrom IP: *.B1.srv.t-online.de 23.12.01, 23:21
          ale juz nie bede pytac.
          • Gość: renka Re: Syndrom zielonego ogrodka IP: *.home.cgocable.net 24.12.01, 04:51
            To nie zawisc, nie zazdrosc, to zdrowy rozsadek.Zdrowy rozsadek kaze nam
            pewnego dnia zrobic narade i podjac decyzje .
            • Gość: Toi Re: decyzje IP: *.cm-upc.chello.se 24.12.01, 05:58
              ...przekopania ogrodka?...
              • Gość: Toi Re: decyzje IP: *.cm-upc.chello.se 24.12.01, 05:59
                ...Cudzego?! O zgrozo
            • Gość: Renka Re: Syndrom zielonego ogrodka i limuzyny IP: *.home.cgocable.net 26.12.01, 00:29
              Witajcie w SWIETA. Wszystkiego najlepszego; mam nadzieje , ze sie
              relaksujecie, bo ja tak..niczego mi nie trzeba.
              Podjac decyzje o.... przekopaniu WLASNEGO ogrodka, kupieniu DOBRYCH nasion
              nowej , bardziej zielonej trawki i zasianiu na nowo.Poniewaz ja nie wiem, co
              to zazdrosc, pomyslalam o swoim ogrodku i w nim na jawie szaleje , upiekszajac
              go.Inni mi go przewaznie zazdroszcza, wiec radze ..przekopac wlasny, zasiac
              nowa trawke ..itd Przepraszam, za skrot myslowy.
              Przy okazji wypowiedzi kwieto o limuzynach chcialam zapodac, ze jezdzenie
              limuzynami w Polsce jest tylko dla bogatych. W Kanadzie dzieciaki jezdza nimi
              w piatki i soboty (do barow i klubow). Wynajecie , szczegolnie jak sie to
              podzieli na kilka par kosztuje niewiele wiecej niz bilet do kina!! A jaka
              frajda, he?
              ps kto bylby takim durniem i polroczne oszczednosci wydal na przejechanie sie
              limuzyna? Tutaj to juz kropnales..
    • kwieto Re: Syndrom 24.12.01, 17:16
      Eeee... Renka nie zrozumiala tematu po prostu... :")))
      Natomiast z ta zawiscia i zazdroscia dotyczaca cudzego ogrodka, to moim zdaniem
      jest tak, ze takie zazdrosci biora sie po prostu z niezadowolenia z wlasnego
      zywota. Nie lubisz tego kim jestes, co robisz, jak zyjesz, z kim przebywasz -
      idzesz ulica i widzisz grupe przyjaciol usmiechajacych sie do siebie,
      wychodzacych z najdrozszej knajpy w miescie, wsiadajacych do luksusowej
      limuzyny, i zaczynasz sobie myslec: "tacy to maja dobrze, lubia sie, smieja
      sie, bawia sie wspaniale w super lokalach, maja na to kase, i czuja sie ze soba
      swietnie". Zazdroscisz im, bo tego Ci brakuje... I nie dostrzegasz juz tego, ze
      oni generalnie to sie nie znosza, ale nie chca sie do tego przyznac, ze ta
      (wynajeta) limuzyna to polroczne oszczednosci, ze na codzien to oni kursuja
      praca-dom, dom-praca bez chwili przerwy, i tak dalej...

      Po prostu, nie wiedziec czemu czlowiek ma tendencje do zauwazania tylko plusow
      sytuacji innych i tylko minusow swojego polozenia. Nie wiem czemu, bo to zawsze
      doluje - w najlepszym razie doprowadzi do dolka, w gorszym do depresji, a w
      jeszcze gorszym...

      W kazdym razie, uwazam, ze "syndrom cudzego ogrodka" jest wtorny - jest efektem
      jakichs glebszych "niespelnien" czy innych zawodow - a na pytanie "jakich?"
      kazdy sobie sam musi odpowiedziec.
      • Gość: dodo belka i zdziebelko IP: 209.226.65.* 24.12.01, 19:38
        to taki odwrocony problem biblijnej belki i zdziebelka.
        pamietacie jak bylo: latwiej dostrzec w cudzym oku zdziebelko niz we wlasnym
        belke - to mialo dotyczyc naszych wad.
        ale podobnie jest i z tym, czego zazdroscimy - latwiej zobaczyc u kogos, ze mu
        dobrze tak tylko ciut-ciut niz u siebie, ze jest przeciez calkiem w porzadku.
        tak trudno docenic drobne radosci spokojnego snu, naprawionego dachu,
        zyczliwego slowa, usmiechu sasiada i calej masy innych detali, na ktore
        powolutku, powolutku sklada sie szczescie.
        latwiej zobaczyc, ze ktos tam wygral miliona a malinowskiego zona jest modelka
        niz to, ze samemu ma sie calkiem OK.
        z czego sie to bierze?
        a no pewnie z tego, ze o milionie glosniej, modelka ma jasniejszy makijaz a to,
        co spokojne, codzienne, bezpieczne to chodzi w cichych papuciach i czasem nawet
        nudzi. tylko jak tego zabraknie to sie nagle okazuje jakie to bylo wazne.
        dlatego warto codzien rano wyjsc na spacer z psem albo chociaz popatrzec przez
        okno i powiedziec sobie - ale jest mi fajnie zyc - chce rozne rzeczy zmienic i
        poprawic ale przeciez nawet jesli nie wszystko sie dzis uda to i tak nie mam
        powodu do rozpaczy. co to za roznica, ze ktos tam o ten milion bogatszy a
        modelka ma dluuugie nogi - mnie i tak nie jest przeciez zle!
        tylko tak trudno sie do takiej refleksji zmobilizowac kazdego rana...
    • czarek4 Re: Syndrom 25.12.01, 00:53
      Gość portalu: zoe5 napisał(a):

      > Toi poruszyła gdzieś ten temat, a jest on dla mnie zawsze bardzo żywy -
      > niestety :( Co myślicie, czy dręczą Was wizje typu "wszędzie dobrze, gdzie nas
      > nie ma" i "bardziej zielona trawa"(zawsze w cudzym ogródku)? Czy to dotyczy w
      > większej mierze kobiet niż mężczyzn? Czy po prostu dotyka "małych" ludzi?
      > Zazdrość, zawiść? Co to jest?

      moznaby zaogolnic i powiedziec, ze kazdy jest 'maly' kto nie ma w sobie
      wyksztalconej mocnej osobowosci, indywidualnosci i poczucia unikalnosci,
      niepowtarzalnosci wlasnego istnienia. Nawet jesli to zycie jest jedno jedyne (no
      bo jest jedno jedyne: w swoim rodzaju. Co nie jest rownoznaczne z calkowitym
      zanikiem po smierci.). A kto jest w taki sposob 'maly' zawsze bedzie traktowal
      istnienie powierzchownie, materialnie, ilosciowo, jako konkurencje z innymi, jako
      wyscig: kto pierwszy, kto sprytniejszy, ten chapie najwiecej (szczescia, wolnosci
      etc.). Taka powierzchownosc i konkurencyjnosc automatycznie traktuje wszelka
      innosc jako zagrozenie 'swojego' bytu, a stad zawisc, zazdrosc, msciwosc,
      nienawisc, etc.
      Gdyby ludzie byli bardziej zajeci byciem soba, ale nie chciejstwem, tylko
      realizowaniem swoich najglebszych pragnien, ktore zakorzenione sa w zrodle
      energetycznym zycia, to moze byloby mniej dewiantow etc., wiecej radosci, mniej
      zazdrosci, wiecej tworczosci na tym swiecie, czego wszystkim, przy okazji swiat,
      zycze z calego serca.
    • sabe-na Re: Syndrom 27.12.01, 23:28
      Gość portalu: zoe5 napisał(a):

      > Toi poruszyła gdzieś ten temat, a jest on dla mnie zawsze bardzo żywy -
      > niestety :( Co myślicie, czy dręczą Was wizje typu "wszędzie dobrze, gdzie nas
      > nie ma" i "bardziej zielona trawa"(zawsze w cudzym ogródku)? Czy to dotyczy w
      > większej mierze kobiet niż mężczyzn? Czy po prostu dotyka "małych" ludzi?
      > Zazdrość, zawiść? Co to jest?

      Mysle, ze dotyka to wszystkich.
      A objawia sie u jednych mocniej, u innych slabiej.
      Problem tkwi w tym, ze: "niewazne, ze mnie jest dobrze - zle, ze JEMU jest
      lepiej". Ale to tez juz bylo w Biblii i to nie tam gdzie belka i zdziebelko tylko
      tam gdzie praca w winnicy za dzien pol dnia dwie godziny - jednakowo wynagrodzona
      byla. To jest "przerost poczucia sprawiedliwosci (spolecznej?)"

      • Gość: Renka Re: winnica IP: *.home.cgocable.net 27.12.01, 23:50
        To chyba nie calkiem tak.W tej winnicy to chodzilo o to, ze ten co pracuje,
        to nie decyduje o zaplacie. Jego prawo to praca, a o zaplacie decyduje ten,
        co ma winnice.. a wiec wlasciciel.Czyli.."nie tobie marny robolu decydowac o
        zaplacie. Ty masz tylko pracowac, o ile ja ci na to pozwole, bo przeciez nie
        musze dac ci pracy?"
        To nie ma wiele wspolnego z syndromem cudzego ogrodka.Chociaz,moze po prostu
        trzeba miec SWOJA winnice?
        A tak na marginesie ten cytat z biblii jest wiernym odzwierciedleniem sytuacji
        w Kanadzie, jezeli chodzi o prace.
        • Gość: Iwona Re: ogrodek a Milan Kundera IP: *.nas1.los-angeles1.ca.us.da.qwest.net 28.12.01, 07:55
          Zawsze kiedy mowa o tej przyslowiowej, zielenszej trawie mysle o genialnym
          wprost tytule Kunderowej powiesci: "Zycie jest gdzie indziej". Niby o tym
          samym, ale nie calkiem.
          Zawisc o trawke zamienia sie w melancholie, ze gdzies tam, zyje sie naprawde,a
          to zycie, ktore nam przyszlo wiezc jest jakies nie takie...

          W moim ogrodku trawa jest napewno zielensza w semsie doslownym i metaforycznym
          (czego sie czasem nawet wstydze), ale zycie jest gdzie indziej...
          Wiem to napewno.
          • melodia Re: ogrodek pod specjalnym nadzorem 28.12.01, 09:12
            Zycie jest tam, gdzie przysiadziemy na chwilke, znuzeni wieczna
            wedrowka.Wowczas mamy czas zauwazyc, ze trawka sie zieleni bardziej niz u
            innych...A jezeli sie nam wydaje inaczej, to trzeba sie podniesc i wlec sie
            dalej...w dodatku z workiem nasion na plecach.
    • kwieto Re: Syndrom 28.12.01, 17:46
      Ekhem - u mnie i zycie sie pasie, (wlasnie poszlo sobie pohasac), i trawa
      zielensza...

      Moje zycie jest tam gdzie ja, chodzi za mna i nie chce sie odczepic jakos...

      To ja teraz dygne lekko, sklonie sie i zaspiewam piosenke:

      Wszedzie dobrze gdzie jestesmy
      Bo to wlasnie my!
      Bez nas bylo by nam smutniej
      I wogole wstyd!
      Bo dopoki jestes soba, lepiej Ci
      Niz bez,
      Wazna jestes wszak osoba,
      Gdys wogole jest!


      Dziekuje za aplauz i oklaski! :")))
      • Gość: Toi Re: Syndrom IP: *.cm-upc.chello.se 28.12.01, 19:09
        AAAAAaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa Aaaaaaaaaaaaaaaaaa
        Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
        Szal na trybunach - Dziewczyny piszcza, placza, rwa wlosy i mdleja

        Zemdlona
        ;)
        • Gość: Iwona poemata przecudne kwieto IP: *.alsv1.occa.home.com 28.12.01, 21:05
          ...bedzie oprawione w ramy pozlociste i wyuczone 'by heart', ze wzgledu na
          przepieknosc!(czy to z p,Leara,bo tak nim powialo?)

          Cos tu tak jakos przyjemnie w tym ogrodku, az strach sie bac!
          Tak sobie wszyscy blusuja z cicha. No,no...
          • kwieto Zrodla Cytata 28.12.01, 22:29
            Otoz cytat pochodzi z bardzo zgrabnej ksiazeczki dla dzieci (malych, wiekszych, i calkiem
            duzych), autorstwa Macieja Wojtyszki. I tu mam problem, bo to byla seria, zaczela sie od
            ksiazeczki "Bromba i inni" (bardzo mi sie podobal opis "zwierzatka mojej mamy"), potem
            byla ksiazeczka ktorej tytulu nie pamietam (i to z niej pochodzi cytat), w kazdym razie,
            chodzilo tam o wyprawe do swiata Gzdaczy, ktore jadly Tiritonge, a wszystkich uratowalo
            trzynaste piorko Eufemii (i to zdaje sie tytul ksiazeczki), oraz zdolnosci dedektywistyczne
            niejakiego Kajetana Chrumpsa. No a trzecia ksiazeszka z serii nazywala sie "Tajemnica szyfru
            Marabuta" i opowiadala miedzy innymi o ptakach zwanych "Tarapatami". Wiecej z tego
            cyklu nie znam... (ale wszystkie polecam przeczytac - sa przeurocze!)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka