Dodaj do ulubionych

mój przyjaciel XANAX

31.01.08, 19:49
Zaczęło się całkiem niewinnie
małe zawroty głowy
i dziwny stan którego opisać się raczej nie da
coś w stylu niemocy.... stan jak tuż przed omdleniem
....wizyta na pogotowiu i zastrzyk w tyłek
powtórzyło się to kilkakrotnie i lekarz przepisał xanax
a było to dawno dawno temu
od tamtego czasu minęło dziewięć lat
nauczyłem się żyć z xanaxem pod ręką
nie to żebym łykał go garściami
stał się on jednak moim nieodłącznym towarzyszem
czy ktoś z was też ma takiego przyjaciela???
Obserwuj wątek
    • ktosia57 Re: mój przyjaciel XANAX 31.01.08, 20:04
      koniecznie zgloś się do lekarza,biorąc przez rok Xanax jestes juz od
      niego uzależniony.sam nie odstawiaj,bedziesz mial przykre objawy
      odstwienne
      • issmena Re: mój przyjaciel XANAX 31.01.08, 20:50
        a wiesz może coś więcej o tym xanaxie, jak działa, jak można go odstawić itp?
        mój przyjaciel też to bierze(nagle lęki), ale zastanawiam sie czy to czasem nie
        z deszczu pod rynne i czy nie lepiej leczyć przyczyn zamiast objawów.
        pozdr.
        • ja_adam Re: mój przyjaciel XANAX 31.01.08, 22:01
          a już myślałem że chodzi o Xenę
          • asidoo Re: mój przyjaciel XANAX 03.02.08, 22:50
            Adasiu, znowu na jednych falach!
    • spinline Re: nazywanie leku przyjacielem to 31.01.08, 20:34
      duza przesada.
      Ten przyjaciel zabiera ci sporo z zycia i wlasnych uczuc. Poza tym
      uzaleznia.

      lekarze chetnie przypisuja te swinstwa ludziom aby pzobyc sie
      problemow.

      Owszem brac leki wtedy kiedy tzreba ale nie az tyle lat.
      • swiatowidz Re: nazywanie leku przyjacielem to 01.02.08, 20:50
        spinline napisała:

        > duza przesada.
        > Ten przyjaciel zabiera ci sporo z zycia i wlasnych uczuc. Poza tym
        > uzaleznia.
        >
        > lekarze chetnie przypisuja te swinstwa ludziom aby pzobyc sie
        > problemow.
        >
        > Owszem brac leki wtedy kiedy tzreba ale nie az tyle lat.
        ****************************************************

        pozwól się nie zgodzić ze stawianą przez ciebie tezą
        nie wiem ile życia ów przyjaciel mi zabrał..więc i ty nie wiesz ...
        a jeśli chodzi o uczucia to nie odarł mnie z nich
        ba.... dzięki niemu potrafię się skupić na czymkolwiek
        gwarantuję ci że na ulicy nie poznałabyś że ja to ten facet co ma
        takiego przyjaciela
        nie mam na czole napisu XANAX
        nie czuję się też przez to gorszy od ciebie
        a jeśli chodzi o uzależnienia to słyszałem kiedyś piękne zdanie na
        ten temat:
        nałóg jeśli jest pielęgnowany z pietyzmem to nie jest szkodliwy
        może nie jest to do końca prawdą ale brzmi całkiem fajnie
        i wydaje mi się że niczym nie różnię się od nałogowych kawoszy
        ( kawy nie pijam)
        a o lekarzach nie mam dobrego zdania
        ludzie jak wszyscy
        też miewają braki tak we wiedzy jak w uzębieniu
        i w szkole też miewali naciągane trójczyny
        choć niektórzy są fachowcami w swojej dziedzinie
        tych szczerze podziwiam i chylę przed nimi czoła
    • bluemood Re: mój przyjaciel XANAX 01.02.08, 21:12
      U mnie zaczęło się od trzęsienia ziemi po śmierci Ojca a teraz...Żałowałam, że
      nie mieliśmy szans poznać się kiedy z mroków kłopotów małżeńskich wypłynęła jak
      w telenoweli meksykańskiej jego kochanka...Teraz jest przyjacielem, do którego
      się zwracam kiedy mam doła i bezsennie leżę w łóżku próbując zapomnieć o
      wszystkim, co boli i zapomniane nie kłuje w oczy, nie zmusza do trudnych
      refleksji...
      • swiatowidz Re: mój przyjaciel XANAX 01.02.08, 23:29
        bluemood napisała:

        > U mnie zaczęło się od trzęsienia ziemi po śmierci Ojca a teraz...Żałowałam, że
        > nie mieliśmy szans poznać się kiedy z mroków kłopotów małżeńskich wypłynęła jak
        > w telenoweli meksykańskiej jego kochanka...Teraz jest przyjacielem, do którego
        > się zwracam kiedy mam doła i bezsennie leżę w łóżku próbując zapomnieć o
        > wszystkim, co boli i zapomniane nie kłuje w oczy, nie zmusza do trudnych
        > refleksji...


        #####################################################

        @@##
        nie miewam kłopotów z bezsennością i z zapominaniem
        pamięć mi nie szwankuje
        doły mają charakter cywilizacyjny i nie miewam ich więcej niż przeciętny
        niełykacz xanaxa
        u mnie jest całkiem inna przyczyna i inaczej xanax na mnie działa
        • gadagad Re: mój przyjaciel XANAX 01.02.08, 23:38
          Nie jest ważne jak jest ci z xanaxem,ale jak bez niego.
          • swiatowidz Re: mój przyjaciel XANAX 02.02.08, 00:10
            @@##
            niestety nie wiem jak to jest bez niego
            albowiem
            gdyż
            ponieważ
            jest z nim jak kiedyś bez niego
            • gadagad Re: mój przyjaciel XANAX 02.02.08, 00:22
              No to masz nie przyjaciela,a pana.Sam zobaczysz gdzie cię zaprowadzi i tyle.
              • swiatowidz Re: mój przyjaciel XANAX 02.02.08, 00:35
                nie lubię tonu wyroczni
                to jest forum
                można się spierać ale dlaczego wygłaszasz takie sądy które są namiastką dogmatu????
                masz dowody czy przeczucie?
                piszesz bo wiesz czy ci się tak wydaje??
                • gadagad Re: mój przyjaciel XANAX 02.02.08, 01:02
                  Proste rzeczy nie są jakimiś wyrocznio-dogmatami.Nie wiem co chciałeś osiągnąć
                  swoim pytaniem na forum.Ja akurat miałam do napisania tyle.Nie musisz tego brać
                  pod uwagę,jak ci nie pasuje.Akurat wiem,że z lekomani się paskudnie
                  wychodzi.Wszystkie inne uzależnienia można złagodzić proszkami.Ale ja ci nie
                  powiem,że twój problem.Nie wiem,to możesz stwierdzić tylko ty.
                  • swiatowidz Re: mój przyjaciel XANAX 02.02.08, 01:34
                    gadagad napisała:

                    > Proste rzeczy nie są jakimiś wyrocznio-dogmatami.Nie wiem co chciałeś osiągnąć
                    > swoim pytaniem na forum.Ja akurat miałam do napisania tyle.Nie musisz tego brać
                    > pod uwagę,jak ci nie pasuje.Akurat wiem,że z lekomani się paskudnie
                    > wychodzi.Wszystkie inne uzależnienia można złagodzić proszkami.Ale ja ci nie
                    > powiem,że twój problem.Nie wiem,to możesz stwierdzić tylko ty.
                    ^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^

                    @@##
                    no wiesz..spektakularnego sukcesu odnieść nie zamierzałem
                    brylowanie też mi nie w głowie
                    chciałem nawiązać kontakt z ludźmi którzy są w podobnej sytuacji
                    wymienić spostrzeżenia
                    wgłębić się w temat
                    dokonać samooceny
                    pocieszyć się lub zatrwożyć
                    problem to ja mam tylko jeden
                    jak być w posiadaniu tego specyfiku i zabezpieczyć rezerwy na czarną godzinę
                    reszta to narazie pryszcz
                    • gadagad Re: mój przyjaciel XANAX 02.02.08, 01:52
                      Twoje ostatnie zdanie to klasyka.Może ktoś kompetentny palnie ci wykład,albo
                      pośle na jakieś forum uzależnień.Ja się raczej nie czuję jak mesjasz zdrowego
                      funkcjonowania,mogę tylko "przepowiedzieć",że kiedyś zabraknie i to zawsze w tym
                      momencie najmniej odpowiednim i z konsekwencjami,które urywają głowę.Bo każda
                      taka chwila jest właśnie tą.
                      • swiatowidz Re: mój przyjaciel XANAX 02.02.08, 02:11
                        e tam
                        jestem dość zorganizowanym gościem
                        nie takim typu:
                        boże jakiego mnie stworzyłeś to i masz
                        żyję dniem dzisiejszym ale mam margines dnia jutrzejszego
                        po prostu spekuluję co mogło by się wydarzyć
                        jeśli nie masz doświadczeń z xanaxem to niewiele możesz otworzyć mi oczy
                        a przepowiadanie jest namiastką wróżenia z fusów
                        powielasz tylko obiegowe opinie
                        jestem tym troszku zirytowany
                        cokolwiek miałoby to znaczyć
                        • hsirk Re: mój przyjaciel XANAX 07.02.08, 00:52
                          pie.rdol baka, a bak brzdaka...
    • swiatowidz Re: mój przyjaciel XANAX@@## 03.02.08, 10:25
      @@##
      czyżby nikt z tego forum nie łykał xanaxu??
      nie do wiary!!!
      to tylko w ramach odświeżenia tematu .........
    • lacido Re: mój przyjaciel XANAX 03.02.08, 13:02
      powyżej napisałeś:
      "problem to ja mam tylko jeden
      jak być w posiadaniu tego specyfiku i zabezpieczyć rezerwy na czarną godzinę
      reszta to narazie pryszcz"

      nie rozumiem w czyn problem? skoro przepisał Ci go lekarz to chyba droga prosta
      z recepta do apteki i gotowe
      • swiatowidz Re: mój przyjaciel XANAX 03.02.08, 14:40
        @@##
        no niby tak ale jest ale xanax to nie jogurt którego w lodówce może zabraknąć
        tu smakiem sie nie obejdziesz!
        • lacido Re: mój przyjaciel XANAX 03.02.08, 22:30
          nie?
          czyli to jednak jakieś uzależnienie a każde uzależnienie jest złe
    • gadagad Re: mój przyjaciel XANAX 03.02.08, 16:36
      Oj,chyba jesteś sam ze swoim przyjacielem,jeżeli nie chcesz przeprowadzić
      oficjalnego rozwodu z całym przepisowym bagażem rozstania.Pozostają ci łowy
      samotnego wilka,kryjącego się przed myśliwymi.Ja przynajmniej zaspokoiłam swoją
      ciekawość,czy można profanować obrzędy oświeconych na forum Anonimowej
      Adoracji,"wpadając do do nich z ulicy".Dla mnie raczej nie można.Tak,że nie mam
      pojęcia co z tym tematem dalej,a nie mogąc go ciągnąć,zostaje się pożegnać.
    • asidoo Re: mój przyjaciel XANAX 03.02.08, 22:49
      Zmień hanax na alax. To dopiero będzie przyjaciel!
    • szyszkasosny Re: mój przyjaciel XANAX 06.02.08, 23:49
      Rany boskie! A kto Ci to przepisuje tyle czasu? Poszłam raz "z dołem" do
      lekarza, a on mi zaproponował xanax, bo życie takie ciężkie i trzeba sobie jakoś
      pomóc. Zjadłam jedno opakowanie- świat mi się bardzo pięknie rozjaśnił, więcej
      nie jadłam. Przy następnym dole trafiłam na innego lekarza, a ten mi wyjaśnił,
      że x. poważnie uzależnia. Niewielka ilość ( jadłam tylko tabletkę dziennie)
      rozjaśnia bezproblemowo świat - tego właśnie zaczęłam się bać. Szukaj dobrego
      lekarza od uzależnień.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka