Dodaj do ulubionych

nieśmiałość

IP: *.ruda-slaska.sdi.tpnet.pl 21.08.03, 13:07
Czasem można sobie wiele wmawiać, żeby nie odczuwać lęku ale on i tak się
pojawia. Dzwonię do całkiej obcej mi osoby, z którą rozmawiam pierwszy i być
może ostatni raz i, i tak przed podniesieniem słuchawki czuję lęk.
Muszę wysiąść z autobusu, którym jechałam przez kilkanaście godzin i znów
chciaż mówię sobie, że tych ludzi nie spotkam już nigdy w swoim życiu
odczuwam lęk. Przecież muszę ściągnąć bagaże z góry, jeszcze sobie nie
poradzę...
Kiedyś na spotkaniu odezwałam się, osób może było 10 na sali. Odezwałam się
a potem odczułam...ból w mięśniach... to odezwanie się było jednak dla mnie
stresem.
Ach ta nieśmiałość czemu czasem tak utrudnia życie :-(
Czasem gdy pojawi się w moim życiu ktoś kto mnie akceptuje czuję się
pewniejsza. Czuję się też pewniejsza kiedy odnoszę jakieś sukcesy...to chyba
normalne...
Sama nie wiem czemu to piszę...może żeby trochę się pożalić...
Można sobie wmawiać bardzo wiele ale gdzieś tam w środku lęk pozostaje.
Czasem jak mam wyjść i odczuwam lęk to mówię sobie, że kiedyś będę musiała
umrzeć a to też raczej nie będzie zbyt przyjemne więc co za znaczenie ma mój
lęk teraz...
czasem pomaga trochę powiedzenie sobie czegoś takiego...
A jak radzicie sobie ze swoimi lękami?
Obserwuj wątek
    • alfika Re: nieśmiałość 21.08.03, 13:29
      A mówili, że życie w tzw. cywilizowanym świecie jest łatwe i bezstresowe.
      Dziwne...
      • Gość: yota Re: nieśmiałość IP: *.ruda-slaska.sdi.tpnet.pl 21.08.03, 13:30
        hmm może masz rację...
        • alfika Re: nieśmiałość 21.08.03, 13:40
          Mi to przeszło, jak okazało się, że potrafię sobie poradzić (rozpoczęłam
          studia, dość daleko od domu).

          Doceń siebie, każdą rzecz, która dobrze Ci pójdzie - doszukuj się w sobie zalet
          (a nie niedoskonałości - to okropnie hamuje wszelkie działanie), zauważ, że są
          ludzie, którzy Cię lubią, zauważaj swoje sukcesy. Wszystkie!

          Wypisuj sobie co jakiś czas swoje zalety - na początek zrób listę 25 rzeczy,
          które w sobie cenisz, poczytaj, jak poczujesz się mniej fajnie.
          Co jakiś czas pisz sobie taką listę od nowa.
          Lub ludzi i lub siebie. Każdy co jakiś czas przeżywa takie zahamowania - ci,
          którzy wydają Ci się lepsi od Ciebie, też - i to pewnie dość często.
          • Gość: yota Re: nieśmiałość IP: *.ruda-slaska.sdi.tpnet.pl 21.08.03, 19:55
            alfika napisała:

            > Mi to przeszło, jak okazało się, że potrafię sobie poradzić (rozpoczęłam
            > studia, dość daleko od domu).

            hm a ja jestem już po studiach i nie przeszło ale zmiana otoczenia być może
            zrobiłaby mi dobrze, za długo tu już siedzę...muszę o tym pomyśleć...

            > Doceń siebie, każdą rzecz, która dobrze Ci pójdzie - doszukuj się w sobie
            zalet
            >
            > (a nie niedoskonałości - to okropnie hamuje wszelkie działanie), zauważ, że

            > ludzie, którzy Cię lubią, zauważaj swoje sukcesy. Wszystkie!

            to takie trudne zauważyłam że straciłam gdzieś umiejętność cieszenia się nawet
            z drobiazgów. Choć by to że kiedyś jak się kupiło nowy ciuch to było to bardzo
            miłe jak się go załozyło pierwszy raz. A teraz czasem nie potrafię się z
            takich drobiazgów cieszyć.
            Mam wrażenie że mam w sobie o wiele mniej zalet niż inni.

            > Wypisuj sobie co jakiś czas swoje zalety - na początek zrób listę 25 rzeczy,
            > które w sobie cenisz, poczytaj, jak poczujesz się mniej fajnie.
            > Co jakiś czas pisz sobie taką listę od nowa.

            Juz to próbowałam...ale tak sobie to mi wychodziło...musiałabym naprawdę COŚ
            osiągnąć, żeby poczuć się pewnie. Jakieś konkrety musiały być na tej liście.

            > Lub ludzi i lub siebie. Każdy co jakiś czas przeżywa takie zahamowania - ci,
            > którzy wydają Ci się lepsi od Ciebie, też - i to pewnie dość często.

            Nie wiem czemu sama tak surowo siebie oceniam. Karcę za to czego tak naprawdę
            zmienić nie potrafię...
            Czasem mi się wydaje, że ja jedna taka na świecie sirota...a reszta sobie
            radzi...
            Potrafię lubic siebie tylko wtedy kiedy potrafię się zachować tak jak bym
            chciała a najczęściej jest na odwrót.
            Jak lubic siebie...taką zastraszoną, nie pewną siebie osóbkę...hmm



            Czy to jeszcze naiązuje do pierwszego postu? Nie wiem.
            • Gość: tak Re: nieśmiałość IP: *.net.pl / 192.168.1.* 22.08.03, 01:49
              Gość portalu: yota napisał(a):

              > Nie wiem czemu sama tak surowo siebie oceniam. Karcę za to czego tak naprawdę
              > zmienić nie potrafię...
              > Czasem mi się wydaje, że ja jedna taka na świecie sirota...a reszta sobie
              > radzi...
              > Potrafię lubic siebie tylko wtedy kiedy potrafię się zachować tak jak bym
              > chciała a najczęściej jest na odwrót.
              > Jak lubic siebie...taką zastraszoną, nie pewną siebie osóbkę...hmm

              No to jesteś mało zaradna. Zupełnie jak ja. I jeszcze pewnie parę osób. Ino co
              z tego? Nie muszę być omnibusem i złotą rączką. Staram się poszerzyć swoje
              możliwości. Umiem już parę rzeczy. To wystarcza na dziś.
              Jestem dla siebie najbliższą osobą. Kocham siebie. Toleruję swoje słabości i
              niedostatki. No bo kurna nie urodziłem się super-hiper człowiekiem. Mogę być
              lepszym niż jestem teraz. Ale muszę dać sobie szansę. Nie walić po łapach po
              każdej nieudanej sprawie. Nie prawić sobie kazań, obwiniać się i oskażać.
              Staram się działać jak najlepiej. Jak wyjdzie to się cieszę. Jak nie wyjdzie,
              to trudno. Następnym razem może być lepiej. Najważniejsze są dobre intencje.
              Jestem życzliwy ludziom. Staram się im pomóc, choćby Dobrym Słowem, uśmiechem,
              zaufaniem, jak potrafię to i czynem. Tym mierzę swoją "wielkość", swoje
              osiągnięcia. Podobno człowiek tyle jest wart ile może dać z siebie innym.
              Polecam Ci ten przepis. Bądź pomocna, choćby w intencjach. Temu nawet
              nieśmiałość nie przeszkadza. I notuj swoje zasługi. Po pewnym czasie zauważysz,
              że jesteś skarbem dla innych. Ja często to czuję.

              Pozdrawiam
              • jmx Re: nieśmiałość 22.08.03, 02:41
                Gość portalu: tak napisał(a):

                > No to jesteś mało zaradna. Zupełnie jak ja. I jeszcze pewnie parę osób. Ino
                co
                > z tego? Nie muszę być omnibusem i złotą rączką. Staram się poszerzyć swoje
                > możliwości. Umiem już parę rzeczy. To wystarcza na dziś.
                > Jestem dla siebie najbliższą osobą. Kocham siebie. Toleruję swoje słabości i
                > niedostatki. No bo kurna nie urodziłem się super-hiper człowiekiem. Mogę być
                > lepszym niż jestem teraz. Ale muszę dać sobie szansę. Nie walić po łapach po
                > każdej nieudanej sprawie. Nie prawić sobie kazań, obwiniać się i oskażać.
                > Staram się działać jak najlepiej. Jak wyjdzie to się cieszę. Jak nie
                wyjdzie,
                > to trudno. Następnym razem może być lepiej. Najważniejsze są dobre intencje.
                > Jestem życzliwy ludziom. Staram się im pomóc, choćby Dobrym Słowem,
                uśmiechem,
                > zaufaniem, jak potrafię to i czynem. Tym mierzę swoją "wielkość", swoje
                > osiągnięcia. Podobno człowiek tyle jest wart ile może dać z siebie innym.
                > Polecam Ci ten przepis. Bądź pomocna, choćby w intencjach. Temu nawet
                > nieśmiałość nie przeszkadza. I notuj swoje zasługi. Po pewnym czasie
                zauważysz, że jesteś skarbem dla innych. Ja często to czuję.


                Szczerze podziwiam... (bez złośliwości)
                • Gość: tak Re: nieśmiałość IP: *.net.pl / 192.168.1.* 22.08.03, 09:25
                  jmx napisała:

                  > Szczerze podziwiam... (bez złośliwości)

                  Dziękuję.
                  A można jakoś inaczej? Widzę słuszność zasad: to co dajesz wraca do Ciebie,
                  chcesz być szczęśliwy - dawaj szczęście, dbałość o siebie to także dbałość o
                  bliższe i dalsze otoczenie, szanuj wolność innych.

                  Pozdrawiam
            • alfika Re: yota 22.08.03, 07:47
              Ćwiczenie czyni mistrza :)
              Nie ma recept na cudne życie od jutra. Wiele rzeczy trzeba sobie wypracować,
              docenianie siebie też. Właśnie dlatego, by życie nie uciekło w rozgoryczeniu.
              Powodzenia i wytrwałości życzę!
    • Gość: Malwina Re: nieśmiałość IP: *.d1.club-internet.fr 21.08.03, 13:45
      przejdzie z zyciem
      tez tak mialam
      (rob ciape z bagazami - faceci ci pomoga)
      usmiechaj sie
      rozmawiaj z ludzmi
      • Gość: yota Re: nieśmiałość IP: *.ruda-slaska.sdi.tpnet.pl 21.08.03, 20:05
        Gość portalu: Malwina napisał(a):

        > przejdzie z zyciem

        przejdzie z zyciem albo zycie przejdzie...

        > (rob ciape z bagazami - faceci ci pomoga)

        :-)

        > usmiechaj sie


        tak uśmiechać się powinnam to takie magiczne...i taki miłe a ze mnie czasem
        chodzący smutek

        > rozmawiaj z ludzmi

        gdybym ja jeszcze nie miała czegoś takiego że patrzenie w oczy mnie peszy to
        by było trochę łatwiej z tą rozmową...





      • dominica Re: nieśmiałość 22.08.03, 03:46
        Gość portalu: Malwina napisał(a):

        > przejdzie z zyciem
        > tez tak mialam
        > (rob ciape z bagazami - faceci ci pomoga)
        > usmiechaj sie
        > rozmawiaj z ludzmi

        no jak jestes ladna kobieta to pomoga z bagazem i tylko wtedy
        • alfika Re: nieśmiałość 22.08.03, 07:43
          Wyjątkowy brak wiary w ludzi.
          Jak jesteś ładna, to też się zdarza, że potrzeba grzecznie poprosić: czy może
          mi pan pomóc z bagażem?
          A czasem nie tylko pięknościom inni po prostu pomagają.
        • Gość: Malwina Re: nieśmiałość IP: *.d1.club-internet.fr 24.08.03, 18:17
          usmiechnieta - uroda jest rzecza wzgledna
          a usmiech dziala na wszystkich

          > no jak jestes ladna kobieta to pomoga z bagazem i tylko wtedy
    • komandos57 Re: nieśmiałość 21.08.03, 22:23
      tez jestem niesmialy.taki niesmialy.tak mi smutno.moze ktos ma podobnie.co wy
      na to?
      • Gość: Kotusia Re: nieśmiałość IP: 213.76.130.* 22.08.03, 07:31
        komandos57 napisał:

        > tez jestem niesmialy.taki niesmialy.tak mi smutno.moze ktos ma podobnie.co wy
        > na to?
        Jesteś nieśmiały :) dlatego nadrabiasz tu na forum. Pyskujesz a ja i tak Cie
        lubię :)
    • Gość: happy Re: nieśmiałość IP: *.zeb.com.pl 22.08.03, 09:00
      Ja tez jestem nieśmiała. Miałam w życiu wiele sytuacji stresowych w wyniku
      mojej nieśmiałości. Ale znalazam sobie sposób na to. Czy muszę czy nie,
      zagaduję do ludzi. Jeśli mam choć mglisty cień wątpliwości czy to w pracy, czy
      na ulicy, czy gdziekolwiek to pytam. Zadawanie pytań to nie przestepstwo, nawet
      najdrobniejszych. W pracy pytam kierownika jak z czymś mam problem, albo tylko
      niepewność. Uważam że zapytanie nawet o coś błahego jest lepsze i mniej
      stresujące niż zrobienie błędu bo się wstydziłam zapytać. Tak samo w sklepie,
      czy gdzieś. Poza tym zagaduje ludzi jak gdzieś stoję, np. w kolejce, w pracy w
      bufecie, po prostu głosno myśle wywołując tym samym sympatyczna dyskusję. Np. w
      pracy w stołówce: "o jak dziś ładna sałatka" i jeszcze mi sie nie zdarzyło żeby
      ktoś nie podchwycił tematu. W efekcie takich działań, we wszystkich miejscach
      gdzie się obracam, wszystkich znam mniej wiecej i wszyscy mnie znają bo z
      każdym zagadałam choć chwilę co powoduje że nie mam uczucia nieśmiałości
      przebywając tam. W pozostałych miejscach podobnie. Np. wchodząc do przedziału w
      pociągu "o już moje ulubione miejsce przy oknie zajęte" i wtedy tylko zerknę na
      półkę na bagaze to juz ktoś stoi obok do pomocy, coś tamm przy okazji żartując
      i atmosfera na długie godziny jazdy jest oczyszczona. Oczywiscie zawsze i
      wszedzie uśmiech.
      I mimo ze mam (a może miałam)wielką nieśmiałość jestem postrzegana, jako osoba
      otwarta i kontaktowa :) Ale to wszystko za sprawą wyżej opisanego treningu :)
    • astra21 Re: nieśmiałość 22.08.03, 12:16
      Hey. Nie martw się . Ja też byłam nieśmiała tak , że bałam sie iść do sklepu.
      Ale naszczęsie z tego wyrosłam. Najlepszy sposób to prowokowanie różnych
      sytyacji, zadawanie pytań. U mnie podziałało. Zycze powodzenia.
      Pozdrawiam
      • kobbieta Re: nieśmiałość 23.08.03, 03:48
        happy chyba nie wiesz co jest definicja niesmialosci.
        Niesmiala Osoba nie ma smialosci czegos zrobic, podejsc do ludzi, nawiazac
        kontakt.
        Ty te smialosc masz. Moze w srodku sie boisz (czyli nie jestes pewna siebie,
        nie czujesz sie w srodku "bezpiecznie") ale smialosc do otwartego zachowania
        masz.

        Niesmialosc to dla mnie symptom braku wiary w siebie. Ale niekoniecznie osoba
        niepewna siebie jest niesmiala, moze np pokrywac to agresja.I wtedy nie mowi
        sie ze jest niesmiala, tylko niepewna siebie agresywna.
    • zly_kwiat Re: nieśmiałoś 24.08.03, 17:56
      Gość portalu: yota napisał(a):

      > Czasem można sobie wiele wmawiać, żeby nie odczuwać lęku ale on i tak się
      > pojawia. Dzwonię do całkiej obcej mi osoby, z którą rozmawiam pierwszy i być
      > może ostatni raz i, i tak przed podniesieniem słuchawki czuję lęk.
      > Muszę wysiąść z autobusu, którym jechałam przez kilkanaście godzin i znów
      > chciaż mówię sobie, że tych ludzi nie spotkam już nigdy w swoim życiu
      > odczuwam lęk. Przecież muszę ściągnąć bagaże z góry, jeszcze sobie nie
      > poradzę...
      > Kiedyś na spotkaniu odezwałam się, osób może było 10 na sali. Odezwałam się
      > a potem odczułam...ból w mięśniach... to odezwanie się było jednak dla mnie
      > stresem.
      > Ach ta nieśmiałość czemu czasem tak utrudnia życie :-(
      > Czasem gdy pojawi się w moim życiu ktoś kto mnie akceptuje czuję się
      > pewniejsza. Czuję się też pewniejsza kiedy odnoszę jakieś sukcesy...to chyba
      > normalne...
      > Sama nie wiem czemu to piszę...może żeby trochę się pożalić...
      > Można sobie wmawiać bardzo wiele ale gdzieś tam w środku lęk pozostaje.
      > Czasem jak mam wyjść i odczuwam lęk to mówię sobie, że kiedyś będę musiała
      > umrzeć a to też raczej nie będzie zbyt przyjemne więc co za znaczenie ma mój
      > lęk teraz...
      > czasem pomaga trochę powiedzenie sobie czegoś takiego...
      > A jak radzicie sobie ze swoimi lękami?


      dziewczyno

      tylko udany regularny sex moze cie uratowac
      poderwij sobie jakiegos dziarskiego murarza lub listonosza
      a nie badz zbyt wybredna w doborze kandydatów
      chyba ze zamierzasz umrzec jako smutna dziewica
      tych brzydszych traktuj po prostu jako niedobre lecz skuteczne lekarstwo
      swoj brak urody na pewno zechca ci zrekompensowac aktywnoscia lózkowa
      a codzienne orgazmy dadza ci wkrotce poczucie pewnosci siebie
      i pozwola ci zaakceptowac twe cialo zrodlo wspanialej rozkoszy
      tymczasem kazdego wieczora masuj wibratorem swoj punkt g
      gdybys miala klopot z jego namierzeniem napisz na priv pomoge :)

    • Gość: yota Re: nieśmiałość IP: *.ruda-slaska.sdi.tpnet.pl 26.08.03, 11:41
      dzięki za odpowiedzi i za rady
      Prawda że czasem nieśmiałość można pokrywać agresją ale można też zamknięciem
      się na ludzi, odizolowaniem się, udawaną pogardą.
      niestety
      można tłumić w sobie lęk
      Myślę, że masz rację sex pomaga na takie problemy jak moje, myslę, że może
      pomóc w myśl on/ona sie zmarnuje...
      Tylko tak naprawdę to przez te lata mało w siebie ładowałam nie miałam siły.
      Nic prawie nie czytałam, prawie wcale nie rozwijałam swoich zainteresowań.
      Więc dla kogo mogę być interesująca. A też znów pięknością nie jestem.
      A "coś" cokolwiek trzeba mieć. Jakiś haczyk...
      Mogę wejść na sex czat i robić tak jak nienormalna z wątku który gościł tu
      może jeden, dwa miesiące temu. W zasadzie to jestem w trochę podobnej sytuacji.
      Poznawałam tak facetów ale nie miałam odwagi żeby sie z nimi spotkać.
      Zresztą może tak powinnam zrobić,,,umówić się tylko na sex...
      Nie wiem jaki to wszytsko ma jeszcze sens...
      Boję się że czasem wyjdę z domu. I pojadę gdzieś. Nad morze, w góry.
      I boję się, że wtedy będzie mi już wszystko obojętne...zapadnę się w sobie.
      I będę jedną z tych osób które wyszły i nie wróciły...



























      • alfika Re: nieśmiałość 26.08.03, 11:58
        Niby masz i możliwość, i prawo wejść na sex-czaty albo uprawiać podryw na sex w
        inny sposób.
        I jeśli właśnie takiego sexu chcesz, to po prostu próbuj.

        Będziesz to w przyszłości sama w sobie ceniła?
    • Gość: ziobro Re: nieśmiałość IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.11.03, 10:38
      Wątek już prawie umarł... (to żadna aluzja), ale postanowiłem go reaktywować,
      bo wydaje mi się, że to, co mam do powiedzenia jest dosyć istotne.

      Mam 25 lat, jestem jedynakiem i w dodatku pół-sierotą. Większość życia
      spędziłem
      i spędzam sam, więc chorobliwa nieśmiałość bardzo szybko się do mnie
      przyplątała.
      Utrudniała mi życie tak bardzo, że zacząłem mieć problemy ze zdrowiem. Nie
      należy więc
      tego bagatelizować!
      Po konsultacjach z psychologami, księdzem i lekturach poradników
      psychologicznych
      znalazłem rozwiązanie dla siebie.
      To da się zwalczyć!

      Najpierw należy przybrać aktywną postawę - zapomnieć o hasłach typu: "dla mnie
      nie
      ma ratunku" itp.

      1. Oddech - zanim ktoś przestawi swój sposób myślenia, powinien najpierw
      znależć rozwiązanie dla napadów nieśmiałości. W takich chwilach należy
      wciągnąć mięśnie brzucha i wciągnąć powietrze przez nos (można to powtórzyć
      to kilka razy) Spokojnie! Nikt nie zauważy!

      2. Nastawienie - nie polecam wyjścia od zasady "polub ludzi", bo ludzie, widząc
      czyjąś nieśmiałość, często to wykorzystują. Polub samego siebie - miłość własna
      to podstawa. Każde wydarzenie w swoim życiu oceniaj pozytywnie. W końcu to
      tylko życie, a życie jest od tego, aby przeżyć dobre i złe zdarzenia. Złe
      zdarzenia
      świadczą też o tym, że żyjemy... a więc są pozytywne...

      Nie warto przejmować się wszystkim, bo życie to tylko życie (pyłek w kosmosie)
      (patrz: Biblia albo Latający cyrk Monthy Pythona).

      3. Nieśmiałe osoby często są nieśmiałe, bo tak się postrzegają. Często tak
      naprawdę
      są zbyt odważne! Często musiały się ugryżć w język, aby czegoś nie powiedzieć.
      Taka postawa
      sprawiła, że zaczęły tak postepować b. często, a ten nawyk sprawił, że zaczęły
      sobie
      wmawiać, że są nieśmiałe. Nie jest to nieśmiałość, tylko tłumienie emocji!
      Tłumimy emocje,
      bo nie chcemy ranić innych! Tyle tylko, że teraz będzie największa rewolucja:
      całe życie jesteśmy
      tak naprawdę sami. Każdy i śmiały, i nieśmiały do końca życia jest tak naprawdę
      sam. Wiele
      czynności wykonuje się w pojedynkę (narodziny, śmierć, sen, jedzenie).
      Obecność innych ludzi w naszym życiu jest przypadkowa, wręcz loteryjna.
      Ludzie nie powinni byc nam potrzebni do życia, bo żyjemy dla siebie. Nawet mąż
      ani żona,
      ani najlepszy przyjaciel, ani znajomi nie są nami, są blisko nas, ale nie są
      nami.
      Znam aktorkę, która na co dzień ma wokół siebie setki ludzi, i jest samotna. To
      notabene moja
      jedyna przyjaciółka. Jest strasznie pewna siebie, wręcz zarozumiała, bo
      zrozumiała,
      że żyje się dla siebie!

      4. Ćwiczenia - należy starać się koncentorwać na wszystkim co się robi. Mówić w
      myślach
      po kolei, co się robi. (Myję zęby, patrzę w lustro itd.) To uczy
      koncentracji... W tej chwili w sytuacjach,
      kiedy zabieram głos publicznie, nie myslę o ludziach, tylko o tym, co mówię...

      5. Zwalczyc wszelkie nałogi!

      6. Prowadzić pamiętnik. Jeśli nic się nie dzieje w naszym życiu, należy pisać o
      emocjach.
      Po tygodniach samemu można zorientować, jakie mechanizmy sterują naszą psychiką.

      7. Jeśli nie mamy nikogo bliskiego: zaufanego zony, męża, dobrego przyjaciela,
      wykorzystujmy momenty samotności do rozmawiania z samym sobą. Mówmy o tym, co
      nas boli i
      o tym, co przeżywamy. To jak rozmowa z psychoterapeutą. Świadomość własnego
      głosu
      sprawia, że się go nie boimy. Wtedy też łatwiej rozmawiać z ludźmi. Jeśli
      milczymy w domu,
      to na pewno nie będzie nam łatwiej rozmawiać w pracy, w szkole czy na uczelni.

      Po tej kuracji odkrywamy się jako "żyjącą" jednostkę.
      I jeszcze jedno. "Leczę się" od roku i muszę powiedzieć, że czasami odnoszę
      niepowodzenia, ale
      one też zawsze uczą mnie czegoś nowego. Należy pozytywnie zacząć postrzegać
      niepowodzenia,
      traktować je jak ćwiczenia, bo tak naprawdę nimi są. Poza tym z czasem to
      naprawdę staje
      się coraz łatwiejsze. Jeżeli czasem nasze zachowanie będzie postrzegane przez
      nas i i innych jako
      bufonada, samochwalstwo, to nie bójmy się. Po pewnym czasie pewność siebie
      przestanie być sztuczna,
      tylko naturalna.

      Ten mogłoby się wydawać skrajny egoizm to prawdziwy ratunek dla "nieśmiałych".


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka