Dodaj do ulubionych

Smierc: albo ja albo on. Obojetnie.

21.08.03, 21:26
Od 16 lat tkwie w niesatysfakcjonujacym zwiazku. Ostatnio czesto mysle o
smierci. Wyobrazam sobie, ze umarlam lub ze umarl moj maz. Marze o ktorejs z
tych opcji. Wiem, ze to okropne ale takie mysli przychodza mi do glowy i juz.
Nawet gdy ich nie chce i probuje im zaprzeczac.

Dlaczego nie odejde od niego?
- mamy dwojke dzieci, ktore bardzo kochaja tate
- bo mi go zal
- bo jest mi wygodnie (maz dba o wiele rzeczy w domu natomiast ja jestem dosc
niezaradna)
- nie wyobrazam sobie samodzielnego zycia (chociaz zarabiam 4 razy wiecej niz
on)
- jestem uzalezniona od jego akceptacji, milosci
- wiem ze maz nie jestem zlym czlowiekiem, widze jak cierpi (wtedy czesto
krzyczy)

Waga tych argumentow jest o wiele wieksza niz tych ktore przemawiaja za tym,
zeby odejsc.
Jak sie odnalezc w tym wszystkim.


Obserwuj wątek
    • joanna_1 Re: Smierc: albo ja albo on. Obojetnie. 21.08.03, 21:31
      Wyobrażenia innych o czyjejs nieskazitelności niekoniecznie musza byc paralelne
      z Twoimi osobistymi odczuciami i twoja wiedza. Jesli jest źle, to istnieje jakś
      geneza tego zjawiska, z kosmosu Twoje czarne mysli się nie wzięły.
      Jesli nie jestes szczęsliwa, to jest fakt, i nie birz całej odpowiedzialności
      na siebie, na to pracowały dwie osoby.
    • komandos57 [...] 21.08.03, 22:11
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • agresja4 Re: idź do dobrego psychoterapeuty 21.08.03, 22:16
      • komandos57 [...] 21.08.03, 22:20
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • kapicitta Re: idź do dobrego psychoterapeuty 21.08.03, 22:25
        Dzieki agresjo ale chodzilam juz do super terapeuty. A wlasciwie dojezdzalam do
        niego okolo 100 km, poniewaz tylko w takiej odleglosci od mojego miejsca
        zamieszkania jest jakikolwiek zreszta terapeuta.
        Kosztowalo mnie to sporo pieniedzy, czasu. Przyznam ze czesto wracalam z tych
        spotkan skonana ale szczesliwa. Czulam ze mam wsparcie z zewnatrz i jakos mi
        lzej bylo.
        W tej chwili to niemozliwe bym znowu dojezdzala:((((
        Zazdroszcze ludziom w wiekszych miastach. Macie tyle mozliwosci.
        Ja jestem bez wyjscia.
        • komandos57 Re: idź do dobrego psychoterapeuty 21.08.03, 22:28
          ja jestem ze wsi.soltys zalatwia nagle wypadki.te ciezsze kieruje na forum
          psychologia.Tam, sami swoi.
        • agresja4 Re: idź do dobrego psychoterapeuty 21.08.03, 22:28
          kapicitta napisała:

          > Dzieki agresjo ale chodzilam juz do super terapeuty. A wlasciwie dojezdzalam
          do
          >
          > niego okolo 100 km, poniewaz tylko w takiej odleglosci od mojego miejsca
          > zamieszkania jest jakikolwiek zreszta terapeuta.
          > Kosztowalo mnie to sporo pieniedzy, czasu. Przyznam ze czesto wracalam z
          tych
          > spotkan skonana ale szczesliwa. Czulam ze mam wsparcie z zewnatrz i jakos mi
          > lzej bylo.
          > W tej chwili to niemozliwe bym znowu dojezdzala:((((
          > Zazdroszcze ludziom w wiekszych miastach. Macie tyle mozliwosci.
          > Ja jestem bez wyjscia.

          Istnieją bardzo dobre i skuteczne formy terapii.
          Skro nie możesz sobie na nie powolić - odejdź.
          Dawno już przecież odeszłaś!

          Pozdrawiam
          Powodzenia:)
    • Gość: Micka Re: Smierc: albo ja albo on. Obojetnie. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.08.03, 23:04
      Witam panią. Powód jest wg. mnie prosty. Pani go po prostu nie kocha. Być może
      ta miłość zgasła a może nawet nigdy jej nie było.
      Nie umiem się w pełni wypowiedzieć w tej sprawie bo nie znam szczegułów i
      nie będe wnikać. To Pani życie. Ale proszę się nie zabijać. Pozdrawiam
      ewa@czajka.pl
      • komandos57 [...] 21.08.03, 23:07
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • agresja4 Re: micka ma absolutną rację! 21.08.03, 23:11
    • komandos57 Re: Smierc: albo ja albo on. Obojetnie. 21.08.03, 23:14
      agresjo,chcesz smiertnac ze mna?Masz jeszcze swoje zabki czy piekne protezy?
      • agresja4 Re: Smierc: albo ja albo on. Obojetnie. 21.08.03, 23:16
        komandos57 napisał:

        > agresjo,chcesz smiertnac ze mna?Masz jeszcze swoje zabki czy piekne protezy?


        Komandos
        zejdź ze mnie

        Nie zaczepiam
        Nie prowokuję Cię


    • Gość: xxxxx Re: Smierc: albo ja albo on. Obojetnie. IP: 212.122.206.* 21.08.03, 23:15
      pomimo trudności szukaj pomocy u psychoterapeuty
      i skoro piszesz,że nie chcesz odejść od męża z powodu dzieci, to ja widzę,że
      one są dla Ciebie ważne,więc żyj dla siebie i dla nich i powalcz o to życie, a
      to co piszesz pachnie mi depresją i doraźna pomoc forumowa /pomijając posty
      komandosa/ nic tu nie da...poszukaj pomocy u lekarza i psychologa


      ------------------------
      a co do postów komandosa wchodząc na moje forum można skutecznie sobie z jego
      postami poradzić i wybrać opcję nie pokazuj postó.. co za chwilę również
      uczynię
    • cossa Re: Smierc: albo ja albo on. Obojetnie. 21.08.03, 23:40
      kapicitta,
      a czego chcialabys od zycia?
      jak wyglada Twoje zycie w marzeniach?

      pozdrawiam
      cossa
    • seksuolog Zaczac od siebie 22.08.03, 07:46
      kapicitta napisała:

      > Od 16 lat tkwie w niesatysfakcjonujacym zwiazku.
      > Dlaczego nie odejde od >niego?
      > - mamy dwojke dzieci, ktore bardzo kochaja tate
      > - bo mi go zal
      > - bo jest mi wygodnie (maz dba o wiele rzeczy w domu natomiast ja jestem
      >dosc niezaradna)
      > - nie wyobrazam sobie samodzielnego zycia (chociaz zarabiam 4 razy wiecej
      >niz on)
      > - jestem uzalezniona od jego akceptacji, milosci
      > - wiem ze maz nie jestem zlym czlowiekiem, widze jak cierpi (wtedy czesto
      > krzyczy)
      > Waga tych argumentow jest o wiele wieksza niz tych ktore przemawiaja za tym,
      > zeby odejsc.Jak sie odnalezc w tym wszystkim.

      Co jest niesatysfakcjonujace w zwiazku?
      Czy maz jest usatysfakcjonowany?
      Co ty wnosisz konstruktywnego do zwiazku?
      • kapicitta Re: Zaczac od siebie 22.08.03, 17:46
        Tak to prawda nie kocham go. Nie lubie z nim byc. Podswiadomie sie denerwuje
        gdy np. wiem, ze za chwile wroci z pracy do domu.

        >czego chcialabys od zycia?

        swietego spokoju.

        > jak wyglada Twoje zycie w marzeniach?

        Nie wiem poniewaz nie chce mi sie zyc. W chwili obecnej czuje pustke.


        > Co jest niesatysfakcjonujace w zwiazku?

        Nasze porozumiewanie sie (czyli brak rozmow), inny punkt widzenia swiata,
        sposobu spedzania wolnego czasu, odwieczne negatywne ocenianie wszystkiego a w
        szczegolnosci wszystkich, czeste okresy pozostawania bez pracy (mam na mysli
        meza), totalny brak ochoty na seks z mojej strony wrecz niechec, itd. itp.

        > Czy maz jest usatysfakcjonowany?

        On tak. Nawet bardzo. Ma wiele problemow sam ze soba chociaz ich nie widzi i
        twierdzi ze wszystko jest ok. Rozmawiac na temat zwiazku nie chce ze mna bo
        twierdzi ze o „pierdolach” nie bedzie gadal, ze wymyslam i lepiej zebym sie
        za „robote” wziela. Poza tym zachowuje sie czesto dosc spontanicznie, radosnie
        w stosunku do mnie.

        > Co ty wnosisz konstruktywnego do zwiazku?

        W tej chwili chyba niewiele. Nie akceptuje go.
    • Gość: Micka Re: Smierc: albo ja albo on. Obojetnie. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.08.03, 18:28
      bo jest mi wygodnie (maz dba o wiele rzeczy w domu natomiast ja jestem dosc
      > niezaradna)
      > - nie wyobrazam sobie samodzielnego zycia (chociaz zarabiam 4 razy wiecej niz
      > on)
      > - jestem uzalezniona od jego akceptacji, milosci
      > - wiem ze maz nie jestem zlym czlowiekiem, widze jak cierpi (wtedy czesto
      > krzyczy)
      >

      Nowa myśl jaka mi przyszła to czy on nigdy pani nie mówił o tym że pani zarabia
      więcej? Czasem faceci nie są w stanie znieść że ich partnerka jest zaradna
      życiowo. Jak pani mówi że nie jest zaradna życiowo skoro tyle zarabia?
      ewa@czajka.pl

    • kamfora Re: Smierc: albo ja albo on. Obojetnie. 22.08.03, 19:33
      kapicitta napisała:

      > Od 16 lat tkwie w niesatysfakcjonujacym zwiazku. Ostatnio czesto mysle o
      > smierci. Wyobrazam sobie, ze umarlam lub ze umarl moj maz. Marze o ktorejs z
      > tych opcji. Wiem, ze to okropne ale takie mysli przychodza mi do glowy i
      juz.
      > Nawet gdy ich nie chce i probuje im zaprzeczac.
      >
      > Dlaczego nie odejde od niego?
      > - mamy dwojke dzieci, ktore bardzo kochaja tate

      Pomyśl: Jeśli byś umarła - to tak samo, jak gdybyś odeszła od niego i od
      dzieci. Może zastanów się więc nad opcją pozostawienia mężowi dzieci
      z zapewnieniem im wysokich alimentów.
      (Chyba, że jedyne, czego pragniesz - to śmierci męża)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka