kapicitta
21.08.03, 21:26
Od 16 lat tkwie w niesatysfakcjonujacym zwiazku. Ostatnio czesto mysle o
smierci. Wyobrazam sobie, ze umarlam lub ze umarl moj maz. Marze o ktorejs z
tych opcji. Wiem, ze to okropne ale takie mysli przychodza mi do glowy i juz.
Nawet gdy ich nie chce i probuje im zaprzeczac.
Dlaczego nie odejde od niego?
- mamy dwojke dzieci, ktore bardzo kochaja tate
- bo mi go zal
- bo jest mi wygodnie (maz dba o wiele rzeczy w domu natomiast ja jestem dosc
niezaradna)
- nie wyobrazam sobie samodzielnego zycia (chociaz zarabiam 4 razy wiecej niz
on)
- jestem uzalezniona od jego akceptacji, milosci
- wiem ze maz nie jestem zlym czlowiekiem, widze jak cierpi (wtedy czesto
krzyczy)
Waga tych argumentow jest o wiele wieksza niz tych ktore przemawiaja za tym,
zeby odejsc.
Jak sie odnalezc w tym wszystkim.