Dodaj do ulubionych

do popierających aborcję .... zapraszam do dyskusj

31.12.01, 16:58
odpowiedz cytując
DO POPIERAJĄCYCH ABORCJĘ SZAFARZY POSTĘPU !!!!!!!!
Autor: torquemada@poczta.gazeta.pl
Data: 31-12-2001 16:46


--------------------------------------------------------------------------------
"Prof. Alain Besancon, w wywiadzie dla "Życia" z 27-28 listopada 1999 r.
próbował wyjaśnić fenomen obojętności współczesnego świata wobec Holocaustu
dzieci nienarodzonych: "Każdy wiek ma metafizyczne punkty zaślepienia. Nie
zawsze zauważa dokonujące się zło. Każde pokolenie jest bardzo surowe dla
pokolenia poprzedniego. Nasze pokolenie nie rozumie, jak pokolenia lat 30. i
40. mogły dopuścić do tak straszliwych zbrodni, ale jednocześnie pozostaje
ślepe na zbrodnie, które samo popełnia. Oto przykład Francji. Obowiązuje tu
prawo zezwalające na przerywanie ciąży. Rocznie dochodzi do 200.000 przypadków
przerwania ciąży, co w ciągu 25 lat daje 4 miliony zamordowanych dzieci! 4
miliony dzieci to trzy razy więcej niż liczba ofiar I wojny światowej! Ale my
jesteśmy ślepi. Może następne czy jeszcze następne pokolenie zada sobie
pytanie, jak to było możliwe, że we Francji od 1980 do 2005 roku zamordowano 4
miliony dzieci. Każdy wiek jest ślepy wobec zła, które popełnia"

Chcesz wiedzieć więcej na ten temat? Przeczytaj najświeższe doniesienia z
frontu walki o wyzwolenie kobiet:
abortionismurder.org/
www.lifecorner.org/
Obserwuj wątek
    • Gość: Lilitch Re: do popierających aborcję .... zapraszam do dyskusj IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.01.02, 17:19
      popieranie aborcji...
      całym sercem (choć pewnie uznash że go nie mam) jestem za wolnością wyboru. a
      takiej decyzji nie podejmuje sie pochopnie i czasami zostawia ślady na całe
      życie. pewnie mnie tu z błotem zmieshają na forum, ale... usunęłam ciążę. i nie
      żałuję tej decyzji. a dla mnie takie zarodek-zygota to nie jest dziecko. to coś
      nierzeczywistego.
      • Gość: dina Re: do popierających aborcję .... zapraszam do dyskusj IP: 195.116.167.* 02.01.02, 22:24
        No toś sobie, Lilitch adekwatny nick wybrałaś.... nie daj się zmieszać z
        błotem. Zrobiłaś to co zrobiłaś, podejrzewam, że miałaś ku temu poważne powody.
        a wy kościółkowi ludzie nie sądźcie abyście nie byli sądzeni ( kto to
        powiedział...?)
    • Gość: Dora Re: do popierających aborcję .... zapraszam do dyskusj IP: 212.244.205.* 02.01.02, 18:36
      Ach jakie to wzruszające. Szkoda ze gro dyskusji toczy się wokół tego czy
      zakazać czy nie zakazywać. A przyjaciele nienarodzinych (zwłaszcza w Polsce) to
      również ci sami co głoszą wyższość tak zwanego naturalnego współżycia, bez
      środków antykoncepcyjnych. Oni nie kojarzą że ich poglądy są bezpośrednią
      przyczyną pewnej części aborcji. Zamiast biadolić jakie to straszne mordowanie
      bezbronnych dzieci, niech wymyślą sposób żeby nakłonić parki do skutecznego
      zapobiegania ciąży. Prawne zakazy owocują podziemiem aborcyjnym i związanym z
      tym kalectwem fizycznym i psychicznym.

      • kwieto Re: do popierających aborcję .... zapraszam do dys 02.01.02, 23:07
        To ja dopisuje jeszcze, ze nalezaloby rowniez zastanowic sie nad tym, co zrobic
        z dziecmi narodzonymi a niechcianymi. Co zrobic z narodzonym dzieckiem
        zgwalconej 12-latki? Co zrobic z dzieckiem alkoholiczki, ktora poczela je po
        pijanemu? Co zrobic z dzieckiem osoby niedorozwinietej, ktora nie potrafi
        zaopiekowac sie soba, a dziecko poczela bo ktos ja wykorzystal? Co zrobic w
        sytuacji gdy ciaza zagraza zyciu matki?

        Wole juz aborcje, niz niezliczone rzesze domow opiekunczych...
        Bo nie mozna w imie jakichkolwiek zasad skazywac tego nienarodzonego dzieciaka
        skazywac na cierpienie juz od pierwszych chwil po urodzeniu. Bo tym, co sie
        dzieje z dzieckiem gdy ono sie juz narodzi, wiekszosc przeciwnikow aborcji
        jakos sie nie interesuje.

        Niech to bedzie osobisty wybor matki, tak bedzie lepiej dla wszystkich.
    • Gość: Cherry Re: do popierających aborcję .... zapraszam do dyskusj IP: *.chello.pl 02.01.02, 23:28
      Jestem za poniewaz jestem za swiadomym wyborem a nie zakazami. Na przykladzie
      Holandii, w ktorej wprowadzono legalna aborcje a jednak nie wykonuje jej sie
      wiecej niz w innych krajach, dlatego ze jest tam dobre uswiadomienie seksualne,
      a u nas co w modzie zakrapiane impreski na ktorych kazdy sie mlodzi pieprza,
      slabe uswiadomienie a pozniej brzuszek, Polacy to zaklamany kraj, zamykaja oczy
      na oczywiste rzeczy ale najglosniej krzycza i zakazuja.
    • Gość: masaker Re: do popierających aborcję .... zapraszam do dyskusj IP: 195.187.97.* 03.01.02, 09:47
      No właśnie, szanowny torquemado, jesteś chyba jednym z lepszych przykładów kulejącej edukacji
      seksualnej w tym kraju.
      Nie znam osoby, która twierdziłaby, że aborcja to wspaniała sprawa, ale wręcz płakać mi się chce,
      kiedy czytam wypowiedzi w stylu tej cytowanej przez torqui'ego. Wprost uwielbiam, kiedy ludzie szafują
      określeniami typu "cywilizacja śmierci" albo "holocaust nienarodzonych" (pomijając już to, że nie
      potrafię wyobrazić sobie, jak można zabić kogoś nienarodzonego). Zresztą ci sami ludzie, gdy usłyszą
      słowo prezerwatywa albo pigułka antykoncepcyjna, robią znak krzyża i wołają: "apage!". A wszystko
      bierze się stąd, że różni tacy torquemadowie nie są w stanie przyswoić sobie tak prostej rzeczy, że
      masa ludzi idzie ze sobą do łóżka nie po to, żeby stworzyć kolejnego obywatela III RP, ale po prostu
      po to, żeby uprawiać seks. Bo to jest cholernie przyjemne, panie sfrustrowany i seksualnie
      niezrealizowany torquemado. Jeżeli ktoś na poważnie myśli o walce z aborcją, powinien rozpocząć ją
      w szkołach - od uświadamiania, jakie skutki mogą się wiązać z podjęciem współżycia seksualnego i
      jak tym skutkom zapobiec (również poprzez abstynencję seksualną - niech każy sam sobie wybierze,
      co bardziej mu odpowiada).

      chrum-chrum

      • faxio Re: do popierających aborcję .... zapraszam do dyskusj 03.01.02, 09:59
        Wszystko ładnie i pięknie. Ale nie do końca.
        Od razu mówię, że jestem za środkami antykoncepcyjnymi, wszelkimi jakie są
        dostępne, za uświadomieniem, edukacją itp.
        Wytrzymam też pigułki wczesnoporonne, bo tu tylko kwestie filozoficzne wchodzą
        w grę, ale powiedzmy, ze nikt nie cierpi.
        Kiedy jednak chodzi o aborcję w przypadku 3 miesiecznego płodu sprawa wyglada
        gorzej. To stworzenie (dla jednych już człowiek, dla innych nie) ma już
        wykształcony system nerwowy, odczuwa dotyk i ból. Podczas aborcji odrywa mu się
        po kawałku części ciała. Kawałek nogi, dłoń itd. Jest zywcem rozrywane, bez
        znieczulenia. Może by je chociaż przedtem usypiać? Czy muszą umierać w taki
        sposób? Zwierzętom daje się zastrzyk, a tu takie coś.
        I przypomnę jeszcze, że nienarodzony człowiek ma prawo do dziedziczenia majatku.
    • Gość: Renka Re: niestety, nie popieram, wiec nie dyskutuje IP: *.home.cgocable.net 03.01.02, 09:51
      Jestem zdecydowanie przeciwna aborcji, wiec nie moge tu dyskutowac.
      • iza_1 Re: niestety, nie popieram, wiec nie dyskutuje 03.01.02, 10:30
        a ja popieram Ciebie Renka niech pojawia sie tutaj dwa glosy przeciw aborcji
        jako metody regulacji poczec!
        az mnie trzesie jak czytam te bzdury powyzej musze sie chyba powstrzymac!
        ciekawa jestem kiedy wedlug was ten zarodek staje sie czlowiekiem, czy 6
        tydzien to jeszcze zwykle nic a 7 to juz dziecko tak?
        kto daje nam prawo do decydowania o czyims zyciu?
        znam wiele osob wychowanych w domach dziecka i nie bardzo chcialyby umrzec bo
        tak nam sie wydaje, a ile jest osob oczekujacych na adopcje!!!
        oczywiscie sa takie pojedyncze przypadki gdy aborcja jest konieczna ale nie
        moga to byc warunki zyciowe itp. sprawy!
        • kwieto Re: niestety, nie popieram, wiec nie dyskutuje 03.01.02, 10:35
          Aborcja niech bedzie ostatecznoscia. A edukacja seksualna niech bedzie, bo pono
          do dzis zdarzaja sie zdziwione teksty dziewczyn w ciazy "Przeciez przy tym
          pierwszym razie to sie nie zachodzi w ciaze". A jesli ludzie maja takie
          podejscie, rzeczywiscie pozostaje aborcja...

          I rzeczywiscie - duzo ludzi protestuje przeciwko samej aborcji, jednoczesnie
          protestujac przeciwko metodom, ktore tej aborcji pozwalaja uniknac
          (antykoncepcja), ani nie myslac o niektorych oczywistych w danej sytuacji
          konsekwencjach jej unikniecia (dziecko nosiciela AIDS prawdopodobnie samo
          bedzie smiertelnie chore)
          • faxio Re: niestety, nie popieram, wiec nie dyskutuje 03.01.02, 10:53
            kwieto napisał(a):

            > Aborcja niech bedzie ostatecznoscia. A edukacja seksualna niech bedzie, bo pono
            >
            > do dzis zdarzaja sie zdziwione teksty dziewczyn w ciazy "Przeciez przy tym
            > pierwszym razie to sie nie zachodzi w ciaze". A jesli ludzie maja takie
            > podejscie, rzeczywiscie pozostaje aborcja...


            Jak to pozostaje aborcja. Pozostaje urodzić dziecko i wychować, albo uszczęśliwić
            tych, którzy nie moga mieć własnego. Jeżeli kobieta po urodzeniu dziecka podpisz
            wszystkie dokumenty, to ono trafia od razu do rodziny adopcyjnej, prosto ze
            szpitala.
            >
            > I rzeczywiscie - duzo ludzi protestuje przeciwko samej aborcji, jednoczesnie
            > protestujac przeciwko metodom, ktore tej aborcji pozwalaja uniknac
            > (antykoncepcja), ani nie myslac o niektorych oczywistych w danej sytuacji
            > konsekwencjach jej unikniecia (dziecko nosiciela AIDS prawdopodobnie samo
            > bedzie smiertelnie chore)

            Akurat wśród dzieci urodzonych jako nosiciele HIV jest najwięcej samoistnych
            wyleczeń.
            • kwieto Re: niestety, nie popieram, wiec nie dyskutuje 03.01.02, 11:23
              faxio napisał(a):


              > Jak to pozostaje aborcja. Pozostaje urodzić dziecko i wychować, albo uszczęśliw
              > ić
              > tych, którzy nie moga mieć własnego. Jeżeli kobieta po urodzeniu dziecka podpis
              > z
              > wszystkie dokumenty, to ono trafia od razu do rodziny adopcyjnej, prosto ze
              > szpitala.
              >
              Wiesz, ale urodzenie dziecka, tylko po to aby zostalo zaraz potem adoptowane,
              albo przeniesione do sierocinca - jakos mnie brzydzi... Nie jest w zaden sposob
              lepsze od aborcji.

              > Akurat wśród dzieci urodzonych jako nosiciele HIV jest najwięcej samoistnych
              > wyleczeń.

              No to troche drastyczniej - glosno bylo o tym niedawno - pewna pani miala meza i
              kilkoro dzieci. Maz powiedzial jej, ze jesli znowu zajdzie w ciaze, to ja zabije.
              A poniewaz i bijac mu sie zdarzalo, to kobieta sie przelekla - bo mogl to zrobic.
              Oczywiscie pan sie nie zabezpieczal, pigulki tez wydatkiem niepotrzebnym... No
              wiec, gdy zaszla w ciaze - przenosila ja w taki sposob, ze maz nic nie zauwazyl -
              krepujac swoj brzuch bandarzami na przyklad... No a potem urodzila dziecko sama w
              wannie, w domu... Zaraz po urodzeniu, (caly czas bojac sie meza) dzieciatko
              utopila w owej wannie, zapakowala w reklamowke, a ze bala sie wykrycia, nie
              wyrzucila, nie zakopala - wsadzila reklamowke do zamrazarki. Maz odkryl sprawe po
              jakims roku - szukajac jakiegos miesa w zamrazarce natknal sie na reklamowke...

              Niewiarygodne? Ale prawdziwe niestety...
              A co z dzieckiem dziewczyny zgwalconej? Albo niedorozwinietej psychicznie, ktora
              sama nie jest sie w stanie soba zaopiekowac, a jest wykorzystywana, bo "latwa i
              sie nie skarzy, po prostu bierze sie ja w krzaki" ??
              • Gość: km Re: niestety, nie popieram, wiec nie dyskutuje IP: 212.244.59.* 08.01.02, 11:21
                Nie zapominaj, że taka niedorozwinięta nie może podjąc sam decyzji o aborcji...
                A jeżeli jedynym opiekunem jest tatuś lub brat, który z niej korzysta, to nie
                łudź się, że pomyśli o aborcji...
                Problem jest chyba głębszy, bo wszyscy posługują się argumentami o zgwałconych
                nastolatkach lub opóźnionych psychicznie, a to tylko margines. Najczęściej
                robią to "normalni ludzie", bez upośledzeń, pełnoletni i w prywatnych
                gabinetach. Też się nie powinnam odzywać, odkąd mnie poniosło po przeczytaniu
                artykułu o kobiecie, która starała się o dziecko po 40-tce (pierwsze
                upragnione), a gdy badania prenatalne wykazały zespół Downa starała się o
                aborcję, której jej nie chciano zrobić. "Na szczęscie" się jej udało... Znowu
                się zdenerwowałam na samo wspomnienie. To jest problem odpowiedzialności,
                której ludziom brakuje - i tyle, a cała reszta to demagogia popierana wyjątkami
                (tymi uposledzonymi - ile znasz osób upośledzonych, a ile z tego zostało
                zgwałconych i musiały urodzić??????).
                Temu, kto posłużył się na początku cytatem z Ewnagelii chciałam powiedzieć - że
                jestem katoliczką, ale nie wojującą, jaką miarą odmierzę ja, taką odmierzą mnie
                potem. Dlatego nie osądzam tych, którzy na aborcję się decydują. A Bóg, który
                jest Bogiem miłości wybaczy im to, pytanie czy oni wybaczą sobie, że nie umieli
                kochać drugiego człowieka (podtrzymuję bowiem to, co napisałam, że większość
                ciąż jest może nie chciana, ale nie jest gwałtem tylko wpadką, a tej kobiecie
                co zamroziła noworodka nikt nie pomógł lub nie pomogła sama sobie, żeby
                spieprzać od tego zwierzęcia zwanego mężem przed pierwszym dzieckiem... smutne,
                ale nikt jej na początku do ślubu z nim nie zmuszał)
        • faxio Re: niestety, nie popieram, wiec nie dyskutuje 03.01.02, 10:54
          Ja też jestem zdecydowanie przeciw.
          • Gość: yann Re: niestety, nie popieram, wiec nie dyskutuje IP: *.ostrow-wielkopolski.sdi.tpnet.pl 03.01.02, 17:46
            No i bardzo dobrze, że jesteś przeciw. I niech to pozostanie twoim "przeciw",
            ale dlaczego zaraz organizować krucjatę i narzucać innym swoje poglądy?
            Czy dlatego, że jesteś przeciw, to jesteś też przeciwko stosowaniu środków
            antykoncepcyjnych, na przykład?
            • faxio Re: niestety, nie popieram, wiec nie dyskutuje 04.01.02, 10:08
              Odpowiedziałam na to pytanie zanim zostało zadane.
              Powtarzam, że jestem za stosowaniemwszystkich dostępnych środków
              zapobiegawczych.
    • Gość: dala Re: do popierających aborcję .... zapraszam do dyskusj IP: *.suwalki.sdi.tpnet.pl 03.01.02, 11:26
      widzę, że sporo tu osób (przeciwników aborcji) o wysokim poczuciu
      moralności,bardzo się cieszę. Mam nadzieję, że nie jest to tylko
      pięknoduchowskie wymądrzanie się i ludzie ci potrafią poświęcić się dla
      drugiego człowieka. Rozumiem, że osoby które nie usunęłyby nigdy ciąży potrafią
      dzielić się swoimi organami wewnętrznymi dla ratowania życia innym. Ponieważ
      jest bardzo wielu ludzi, którzy czekają na przeszczep narządów wewntrznych i
      większość z nich umiera nie doczekawszy się pomocy (również dzieci), mam
      prośbę, zgłoście się jako dawcy narządów, osobiście wszystko zorganizuję i
      pokryję koszty. czekam na zgłoszenia:-)
      ps. zachęcam szczególnie mężczyzn, dla których to jedyny sposób wykazania się,
      gdyż oni nie mają możliwości urodzenia niechcianego dziecka, a głosowanie
      przeciw ustawie antyaborcyjnej to chyba nie wszystko na co was stać?
      • Gość: ida Re: do popierających aborcję .... zapraszam do dyskusj IP: *.csk.pl 03.01.02, 12:08
        Gość portalu: dala napisał(a):

        Rozumiem, że osoby które nie usunęłyby nigdy ciąży potrafią
        >
        > dzielić się swoimi organami wewnętrznymi dla ratowania życia innym. Ponieważ
        > jest bardzo wielu ludzi, którzy czekają na przeszczep narządów wewntrznych i
        > większość z nich umiera nie doczekawszy się pomocy (również dzieci), mam
        > prośbę, zgłoście się jako dawcy narządów, osobiście wszystko zorganizuję i
        > pokryję koszty. czekam na zgłoszenia:-)


        Mam tylko nadzieję, że nie jestes łowcą narządów :)))

        Aborcja nie jest metodą zapobiegania ciąży, natomiast życie nigdy nie jest takie
        czarno-białe. Zresztą sama natura też dokonuje aborcji w postaci poronień
        samoistnych, i to na tak wczesnym etapie ciąży, że często kobieta nie zdąży się
        jeszcze sama zorientować
        • Gość: dala Re: do popierających aborcję .... zapraszam do dyskusj IP: *.suwalki.sdi.tpnet.pl 03.01.02, 12:14
          nie jestem łowczynią narządów bo nikomu nie zamierzam płacić za oddanie np.
          nerki, to ma być gest miłosierdzia osoby oddającej narząd a nie sposób zarobienia
          pieniędzy, ja mogę tylko pokryć koszty np. dojazdu do szpitala dawcy jeśli będzie
          to konieczne
          • Gość: ida Re: do popierających aborcję .... zapraszam do dyskusj IP: *.csk.pl 03.01.02, 12:22
            naprawdę mi ulżyło
            a co masz na myśli mówiąc o dojeżdzie potencjalnego dawcy do szpitala?
            • Gość: dala Re: do popierających aborcję .... zapraszam do dyskusj IP: *.suwalki.sdi.tpnet.pl 03.01.02, 14:01
              Gość portalu: ida napisał(a):

              > naprawdę mi ulżyło
              > a co masz na myśli mówiąc o dojeżdzie potencjalnego dawcy do szpitala?

              naprawdę nie rozumiesz co chciałam powiedzieć w moim pierwszym poście, czy tylko
              udajesz? Zastanawiam się ilu przeciwników aborcji stać na takie poświęcenie,
              jakie próbują wymusić na kobietach, które muszą urodzić niechciene dziecko, choć
              i tak wiem że takich nie ma, są mocni tylko w słowach kiedy oceniają postępowanie
              innych, jestem pewna że niewiele myślą o tym jak sami zachowaliby się w takiej
              sytuacji. Nic nie wiedzą o sytuacji kobiet i dzieci w polsce i okoliczności w
              jakich kobiety podejmują decyzję o aborcji. są kobiety postawione w sytuacjach
              bardzo trudnych, którym naprawdę należy się pomoc i możliwość decydowania o tym
              czy urodzić dziecko, czy nie. ustawa aborcyjna w polsce dopuszcza przerwanie
              ciąży w wyniku gwałtu, ale tylko teoretycznie. 33% gwałtów popełnianych jest
              przez mężów, 24% przez stałych partnerów, ofiara takiego gwałtu w naszym kraju
              nie ma możliwości przerwania ciąży, bo musiałaby udowadnić, że została zgwałcona
              a jest to praktycznie niemożliwe. Chyba zgodzisz się ze mną, że jest to taki sam
              gwałt jak każdy inny i kobieta, powinna móc usunąć taką ciążę. To tylko jeden z
              bardzo wielu przykładów hipokryzji w ustawie antyaborcyjnej. Uważam, że ta ustawa
              wyrządza wiele zła, jest najgorszym sposobem z możliwych na ograniczenie aborcji
              jaki tylko może być. chciałabym, by kobieta była traktowana jak człowiek, miała
              możliwość wyegzekwowania swoich praw i decydowania o swoim życiu.
            • Gość: dala Re: do popierających aborcję .... zapraszam do dyskusj IP: *.suwalki.sdi.tpnet.pl 03.01.02, 14:10
              Gość portalu: ida napisał(a):

              > naprawdę mi ulżyło
              > a co masz na myśli mówiąc o dojeżdzie potencjalnego dawcy do szpitala?

              naprawdę nie rozumiesz co chciałam powiedzieć w moim pierwszym poście, czy tylko
              udajesz? Zastanawiam się ilu przeciwników aborcji stać na takie poświęcenie,
              jakie próbują wymusić na kobietach, które muszą urodzić niechciene dziecko, choć
              i tak wiem że takich nie ma, są mocni tylko w słowach kiedy oceniają postępowanie
              innych, jestem pewna że niewiele myślą o tym jak sami zachowaliby się w takiej
              sytuacji. Nic nie wiedzą o sytuacji kobiet i dzieci w polsce i okoliczności w
              jakich kobiety podejmują decyzję o aborcji. są kobiety postawione w sytuacjach
              bardzo trudnych, którym naprawdę należy się pomoc i możliwość decydowania o tym
              czy urodzić dziecko, czy nie. ustawa aborcyjna w polsce dopuszcza przerwanie
              ciąży w wyniku gwałtu, ale tylko teoretycznie. 33% gwałtów popełnianych jest
              przez mężów, 24% przez stałych partnerów, ofiara takiego gwałtu w naszym kraju
              nie ma możliwości przerwania ciąży, bo musiałaby udowadnić, że została zgwałcona
              a jest to praktycznie niemożliwe. Chyba zgodzisz się ze mną, że jest to taki sam
              gwałt jak każdy inny i kobieta, powinna móc usunąć taką ciążę. To tylko jeden z
              bardzo wielu przykładów hipokryzji w ustawie antyaborcyjnej. Uważam, że ta ustawa
              wyrządza wiele zła, jest najgorszym sposobem z możliwych na ograniczenie aborcji
              jaki tylko może być. chciałabym, by kobieta była traktowana jak człowiek, miała
              możliwość wyegzekwowania swoich praw i decydowania o swoim życiu.
              • Gość: ida Re: do popierających aborcję .... zapraszam do dyskusj IP: *.csk.pl 03.01.02, 14:56
                dala, ja uważam, że aborcja powinna byc dozwolona, szlag mnie trafia jak widzę
                co w tej chwili dzieje się z badaniami prenatalnymi i słyszę o lekarzach,
                którzy publicznie deklarują, że no nie żadnych aborcji oni to nie wykonują,a w
                zaciszu prywatnych gabinetów, wiadomo co...

                natomiast nie mieszaj aborcji z przeszczepami, bo ja akurat dzisiaj jestem
                cholernie złosliwa i zaczynam się czepiać tego co napisałaś od strony
                merytorycznej.
                • Gość: dala Re: do foxio i idy IP: *.suwalki.sdi.tpnet.pl 03.01.02, 16:04
                  > natomiast nie mieszaj aborcji z przeszczepami, bo ja akurat dzisiaj jestem
                  > cholernie złosliwa i zaczynam się czepiać tego co napisałaś od strony
                  > merytorycznej.

                  dlaczego miałabym nie porównywać przeszczepów z aborcją, przecież poświęcenie w
                  obu przypadkach jest porównywalne. oddaje się swoje narządy wewnętrzne do
                  dyspozycji innych. Sytuacja dawców narządów jest o tyle lepsza, że mogą sami
                  zdecydować czy chcą to zrobić, wiele kobiet w ciąży nie ma takiego wyboru.
                  Wierzę, że jest tylko jedna moralność, więc dlaczego miałabym obstawać za
                  ratowaniem życia tylko wybranych jednostek a nie wszystkich ludzi, dla mnie
                  wszyscy mają takie samo prawo do życia. uważam, że ludzie którzy chcą decydować o
                  losach innych, mówić im jak mają żyć i co myśleć powinni zacząć od siebie.
                  Dopiero wtedy kiedy człowiek sam potrafi zrobić to czego oczekuje od innych, ma
                  moralne prawo by ich oceniać i za nich decydować. Jeśli ktoś tego nie rozumie to
                  musi być chyba przeraźliwie małostkowy i niedojrzały.
                  • Gość: ida Re: do foxio i idy IP: *.csk.pl 03.01.02, 16:35
                    Gość portalu: dala napisał(a):

                    > dlaczego miałabym nie porównywać przeszczepów z aborcją, przecież poświęcenie w
                    >
                    > obu przypadkach jest porównywalne. oddaje się swoje narządy wewnętrzne do
                    > dyspozycji innych. Sytuacja dawców narządów jest o tyle lepsza, że mogą sami
                    > zdecydować czy chcą to zrobić, wiele kobiet w ciąży nie ma takiego wyboru.

                    dala, wiekszość przeszczepów (organów, tkanek) pochodzi od dawców, u których
                    stwierdzono śmierć pnia mózgu. I to naprawdę nie jest tak Ci sie wydaje, że
                    któregoś dnia oświadczasz, że chcesz oddać serce albo wątrobę (pomijam rodzinne
                    przeszcepy wątroby) albo rogówkę oka i cię biorą do szpitala i wycinają co tam
                    komu trzeba. Więc z takimi sformułowaniami jak "oddawanie swoich organów do
                    dyspozycji innych" troche ostrożniej, proszę


                    > dla mnie
                    > wszyscy mają takie samo prawo do życia.

                    No i w tym momencie juz kompletnie zgłupiałam, bo wcześniej zdawało mi się, że
                    jesteś za prawem kobiet do aborcji (podobnie jak ja)

                    • Gość: dala Re: do foxio i idy IP: *.suwalki.sdi.tpnet.pl 03.01.02, 17:07
                      > dala, wiekszość przeszczepów (organów, tkanek) pochodzi od dawców, u których
                      > stwierdzono śmierć pnia mózgu. I to naprawdę nie jest tak Ci sie wydaje, że
                      > któregoś dnia oświadczasz, że chcesz oddać serce albo wątrobę (pomijam rodzinne
                      >
                      > przeszcepy wątroby) albo rogówkę oka i cię biorą do szpitala i wycinają co tam
                      > komu trzeba. Więc z takimi sformułowaniami jak "oddawanie swoich organów do
                      > dyspozycji innych" troche ostrożniej, proszę
                      ---niektóre narządy i tkanki można pobierać od osób żywych (nerki i szpik kostny)
                      jeśli nie znajdzie się inny dawca to osoba nie musi być spokrewniona
                      > > dla mnie
                      > > wszyscy mają takie samo prawo do życia.
                      >
                      > No i w tym momencie juz kompletnie zgłupiałam, bo wcześniej zdawało mi się, że
                      > jesteś za prawem kobiet do aborcji (podobnie jak ja)
                      ---tak jestem za aborcją, chciałam po prostu wykazać, że jeśli ktoś chce ratować
                      życie płodu bez względu na okoliczności to powinien być konsekwentny w swoich
                      poglądach.
                      • Gość: ida Re: do foxio i idy IP: *.csk.pl 03.01.02, 17:34
                        Gość portalu: dala napisał(a):

                        > ---niektóre narządy i tkanki można pobierać od osób żywych (nerki i szpik kostn
                        > y)
                        > jeśli nie znajdzie się inny dawca to osoba nie musi być spokrewniona

                        Ależ ja jestem upierdliwa.
                        Co do szpiku się zgadzam, tyle, że w Polsce banki szpiku są w powijakach, z
                        nerkami (pomijając rózne historie o handlu organami) nie bardzo, jeśli pobiera
                        się nerke od żywego dawcy to biorcą przeszczepu jest ktoś z rodziny. To też nie
                        jest tak, ze przychodzisz do szpitala i mówisz, że chcesz oddać nerkę komukolwiek
                        Kwestia przeszczepów jest dużo bardziej skomplikowana


                        > > > dla mnie
                        > > > wszyscy mają takie samo prawo do życia.

                        zaciekawiło mnie po prostu, jak ktoś kto twierdzi, że wszyscy mają takie samo
                        prawo do życia może dopuszczać aborcję. Bo to chyba jedno drugie wyklucza
                        • Gość: dala Re: do foxio i idy IP: *.suwalki.sdi.tpnet.pl 03.01.02, 17:46
                          jest możliwość oddania nerki (dokładnie tylko część jednego narządu)obcej osobie,
                          nie ma tu możliwości handlu organami ponieważ dawca nie może wiedzieć kto będzie
                          biorcą.
                          • Gość: ida Re: do foxio i idy IP: *.csk.pl 03.01.02, 18:07
                            nie odpowiedziałaś na moje pytanie
                            • Gość: dala Re: do foxio i idy IP: *.suwalki.sdi.tpnet.pl 03.01.02, 18:12
                              Gość portalu: ida napisał(a):

                              > nie odpowiedziałaś na moje pytanie

                              na jakie pytanie???
                              • Gość: ida Re: do foxio i idy IP: *.csk.pl 03.01.02, 18:21
                                jak osoba, która uważa, że "wszyscy mają takie samo prawo do życia" w ogóle
                                może dopuszczać mozliwośc aborcji.

                                Taka mała nieścisłość i ciekawi mnie jak to można wytłumaczyć

                                Uprzedzałam, że jestem dziś złośliwa, sorry
                                Poza tym uważam, że ta dyskusja i tak do niczego nie prowadzi, gdyż zrównywanie
                                tak różnych kwestii jak aborcja i przeszczepy jest dla mnie absurdalne
                                • Gość: dala Re: do foxio i idy IP: *.suwalki.sdi.tpnet.pl 03.01.02, 18:45
                                  Gość portalu: ida napisał(a):

                                  > jak osoba, która uważa, że "wszyscy mają takie samo prawo do życia" w ogóle
                                  > może dopuszczać mozliwośc aborcji.
                                  ---mają takie prawo bo są ludzie, którzy potrafią dawać życie lub je ratować.
                                  Gdybym ja zaszła w nieporządaną ciążę to urodziłabym dziecko, ale nie oczekuję,
                                  że ktoś inny podejmie taką samą decyzję. Zwierzęta też mają prawo żyć, a mimo to
                                  codziennie są zjadane, również przez obrońców życia. Dobro i zło to dla mnie
                                  pojęcia względne, również życie to pojęcie względne, bo czy nie mówi się, że ktoś
                                  "umarł za życia".

                                  >
                                  > Taka mała nieścisłość i ciekawi mnie jak to można wytłumaczyć
                                  >
                                  > Uprzedzałam, że jestem dziś złośliwa, sorry
                                  > Poza tym uważam, że ta dyskusja i tak do niczego nie prowadzi, gdyż zrównywanie
                                  >
                                  > tak różnych kwestii jak aborcja i przeszczepy jest dla mnie absurdalne

        • Gość: masaker Re: do popierających aborcję .... zapraszam do dyskusj IP: 195.187.97.* 03.01.02, 12:19
          Chciałbym, żeby ktoś wytłumaczył mi, co jest takiego fantastycznego w urodzeniu za wszelką cenę
          dziecka pochodzącego z gwałtu albo przez osobę upośledzoną. Powtarzam to pytanie za kwieto, bo
          jakoś nikt z Wielce Szanownych Obrońców Jedynie Słusznych Wartości i Prawdy Objawionej nie
          pospieszył z odpowiedzią, a szkoda - bo pewnie ją znają. Ludzie! Rozjaśnicie nasze ciemne umysły
          przesiąknięte cywilizacją śmierci - nie pozwólcie, abyśmy dalej gnili w okowach podszeptów szatana!

          kwi-kwi
      • Gość: Renka Re:" chora hodowla "na przeszczepy IP: *.home.cgocable.net 03.01.02, 17:26
        Wiesz, aborcja dla lekarza (nawet) jest brzydka koniecznoscia.Oni maja ratowac
        zycie ludzkie, a nie dokonywac selekcji.
        Skoro o tych narzadach mowisz, co myslisz o rodzeniu tych niechcianych dzieci
        w specjalnych miejscach i hodowaniu ich tylko na TE NARZADY, ktorych
        potrzebujesz?
        Mialabys tych narzadow, ile bys chciala.I oni by wiedzieli, ze sa hodowani z
        pobudek czysto HUMANITARNYCH.Aby pomoc INNYM.To jest nic innego , jak
        POZWOLENIE na zycie. Dokladnie to samo prawo wykorzystuje kobieta, ktora idzie
        zabic swoje dziecko. NIE daje mu pozwlenia na zycie. Nie zabijaj, i potem nie
        pros o narzady.Pozwol ludziom zyc i samym decydowac o tym.
    • Gość: fnoll czy torquemada padl ofiara aborcji ????? IP: 195.150.224.* 03.01.02, 13:10
      bo jakos nie widze jego glosu w dyskusji do ktorej zaprosil ;-)

      a moze sie mu wyrazy pomylily? polemike mial na mysli? albo propagande?

      hmm...

      to ja popolemizuje

      napisal profesor Alain: "Każdy wiek ma metafizyczne punkty zaślepienia. Nie
      zawsze zauważa dokonujące się zło. Każde pokolenie jest bardzo surowe dla
      pokolenia poprzedniego."

      aha... kazdy wiek ma swoje metafizyczne punkty zaslepienia... i pan alain wie
      co jest tym punktem obecnie... i ten wiek, w sensie metaforycznym zapewne, nie
      zawsze zauwaza dokonujace sie zlo - no to jest wlasciwie powtorzeniem zdania
      poprzedniego, i jak sie domyslam pan alain wbrew czasom dostrzega dokonujace
      sie zlo... aha, i jest bardzo surowy dla pokolenia poprzedniego - i z tego
      wyciaga wniosek, ze juz teraz powinnismy byc bardzo surowi dla siebie

      coz, ja nie jestem bardzo surowy wobec poprzedniego pokolenia, nie zadam
      smierci dla ubekow i biczowania dla kolaborujacych z radzieckim okupantem, a
      zatem nie podzielam toku rozumowania pana alaina

      od ferowania surowych ocen wole sztuke rozumienia, leczenia i prewencji

      pzdr

      fnoll
      • faxio Re: czy torquemada padl ofiara aborcji ????? 03.01.02, 13:58
        Obniżyłeś loty, czy mnie się zdaje?
      • yeni Re: czy torquemada padl ofiara aborcji ????? 03.01.02, 15:30
        Wiecie co ?? Nie wiadomo czy torquemada padł ofiarą aborcji, czy też może tylko
        niewinnej grypy :o)... Jedno jest pewne ! udało Mu się poruszyć znowu temat,
        który już kiedyś dłuuuugo zajmował nasze społeczeństwo i nic mądrego z tego nie
        wynikło :o) Z tym tematem jest jak z kawałkiem Elektrycznych Gitar "Co ja robię
        tu...". Nic się nie zmienia, ale pogadać można, żeby podgrzać atmosferę, albo
        jako zastępczy temacik wykorzystać. W tym temacie NIGDY ŻADNA strona nie
        przekona drugiej !!!!! Zawsze będą zwolennicy, przeciwnicy i szerokie centrum,
        które ma zdanie, ale.....Nie wiadomo, co torquemada chciał wywołać swoim postem.
        Może, jak wiele osób stojących po "jedynie słusznej" stronie barykady
        zwyczajnie zaczęła Go niepokoić głucha cisza wokół tematu? A może szuka tych,
        którzy mimo nawoływań poprzedniego rządu ośmielili się jeszcze nie posiadać
        potomka ? Przyczyny naiwnie szuka może w nielegalnych aborcjach :o)
        Nie ma co Go przekonywać, ze narodzonymi już dziećmi nikt się nie przejmuje, że
        coraz częstsze są przypadki porzucenia noworodków i dzieciobójstwa, że edukacja
        seksualna i wiedza o zapobieganiu ciąży jest u nas na poziomie pantofelka
        pierwotniaka (osobiście znam dziewczynę 22- letnią, która gotowa jest zaręczyć,
        że kiedy karmi się piersią nie można zajść w ciążę oraz sporą
        rzeszę "prawomyślnych", którzy stosują naturalne metody regulacji urodzeń,
        nazywane przez nich z rozbrajającą szczerością "metodami opartymi na otwartości
        na życie", czyli na szczęściu lub jego braku:o). Wątpię, żeby torquemadę
        przekonały "błahe" powody niżu demograficznego:coraz większe bezrobocie, bieda,
        brak perspektyw, wreszcie strach przed utratą pracy i skazaniem gromadki dzieci
        na przymieranie głodem. Nie chcę już nawet wspominać o ludziach, którzy po
        prostu nie chcą mieć dzieci z wyboru, bo Ci są w naszym społeczeństwie
        traktowani, jak dziwolągi :o)....Co nam zatem pozostaje ???? Robić tak, żebyśmy
        nie musieli się zajmować w praktyce tematem poruszonym w tym wątku. Kochani !!!
        zaopatrzmy się z środki bezpieczeństwa (pigułki i prezerwatywy) póki jeszcze
        można je w tym kraju kupić !!! Jeśli oczywiście nie planujemy potomka. Albo
        kochajmy sie radośnie i potem radośnie oczekujmy bobasa, jeśli czujemy, że tego
        chcemy!!!! Miejmy chciane i oczekiwane dzieci i uczmy je, żeby wiedziały, jak
        zabezpieczyć się przed ciążą, żeby nie trzeba było dokonywać aborcji!!! Proste -
        prawda ??? A jeśli np. torquemada chce mieć radosną gromadkę 15 latorośli -
        powodzenia !!!!!!
        • Gość: masaker Re: czy torquemada padl ofiara aborcji ????? IP: 195.187.97.* 04.01.02, 09:57
          Trudno chyba coś dodać do tego, co napisała yeni.
          Wydaje mi się, że cały problem bierze się stąd, że od czasu do czasu jakiś nawiedzony człowiek
          doznaje olśnienia (słyszy głos Boga, a raczej - własnej frustracji): skoro on tylko z jedną i na całe
          życie, to inni też tak muszą. Bo facet stwierdził, że bzyknięcie więcej niż jednej panienki to grzech
          przepotworny, a użycie prezerwatywy kończy się co najmniej ciężkim kalectwem moralnym. A wiecie,
          dlaczego piguła antykoncepcyjna szkodzi zdrowiu kobiety? Bo w pigule siedzi szatan i kiedy kobieta
          zażywa to świństwo, on bodzie ją rogami prosto w macicę. Założę się, że 99% słuchaczy Radia Maryja
          jest głęboko przekonana o prawdziwości tego stwierdzenia.
          Dopóki ludzie nie będą wiedzieli, skąd biorą się dzieci (a wiele osób w bardzo mitologiczny sposób
          rozumie ten temat), dopóty aborcja będzie problemem społecznym. Restrykcyjne zakazy mogą tylko
          pomóc rozwinąć się podziemiu aborcyjnemu, a retoryka w stylu "mordowanie nienarodzonych
          dzieciątek" może budzić jedynie uśmiech politowania. Najsmutniejsze natomiast jest to, że wielu
          Obrońców Życia najzwyczajniej w świecie neguje fakty dotyczące nielegalnych aborcji - na zasadzie:
          "jeśli powiem, że aborcji nie ma, to jej nie będzie".
          • yeni Do masakera !!! 04.01.02, 10:46
            Zgadzam się w 100%. A tak nawiasem mówiąc to w ogóle sporo u nas ludzi mających
            do większości problemów społecznych podejście: "jak nie będziemy o tym mówić to
            to zniknie." Niektórzy posunęli się juz do absurdu - zaprzeczają
            faktom.....Smutne to .....
            Pozdr Yeni
            • faxio Re: Do masakera i yeni 04.01.02, 10:53
              Oczywiście, wszystkie istniejące fakty powinny być usankcjonowane jako
              obowiązujace prawo. Można by was spokojnie wystrzelać.
              • yeni Re: do Faxio :o) 04.01.02, 12:02
                No no Faxio chyba się troszkę zagalopowołaś :o) Tak się tu wypowiadasz przeciw
                wszelkiemu zabijaniu, a ujawniły się w Tobie mordercze instynkty wobec
                bliźnich - nieładnie :o)
                A poza tym....czytaj uważnie to, co ktoś pisze i nie wyciągaj pochopnych
                wniosków. Kompletnie nie zrozumiałaś o co mi chodziło. Nie chce mi się opisywać
                tego szerzej, więc wspomogę się tylko paroma wręcz absurdalnymi przykładami.
                Mianowicie znam osoby, które kategorycznie zaprzeczają możliwości (!)
                zgwałcenia żony przez męża. Wręcz trwierdzą, że gwałt w małżeństwie nie
                istnieje, bo nie może gdyz....wszystko co robią w tej (łóżkowej) materii
                małżonkowie to sakrament(!). Osobiście spotkałam się z opinią, że kobieta
                mająca innych niż mąż partnerów seksualnych stale o nich myśli przez całe
                życie :o) i tym podobne bzdury. Nie wiem skąd to ci ludzie wiedzą, skoro
                wszyscy byli "czyści" w dniu ślubu jak lilije :o).
                W moim dość bliskim otoczeniu jest parę osób, które SAME przed SOBĄ jakby
                ukrywają fakty z własnego życia, o których wszyscy wiedzą.... To naprawdę
                zabawne, ze ktoś na siłę podaje inną niż faktyczna datę swojego ślubu, zeby
                sobie ktoś nie przeliczył z datą urodzenia dziecka:)))... Roi się
                wśród "prawomyślnych" od hipokrytów i kłamczuchów i niestety także od
                nawiedzonych, którzy widzą i słysza to co chcą ... Nie gniewaj się, ale swoim
                postem dałaś tego dowód.
                Pozdr Yeni
        • Gość: Dora Re: czy torquemada padl ofiara aborcji ????? IP: 212.244.205.* 04.01.02, 12:30
          > Co nam zatem pozostaje ???? Robić tak, żebyśmy
          > nie musieli się zajmować w praktyce tematem poruszonym w tym > wątku.

          Czyli co, uszy po sobie, niech ustawa antyaborcyjna będzie i niech w ogóle
          będzie tak jak chcą mieszkańcy Ciemnogrodu, bo oni potrafią głośniej krzyczeć i
          są bardziej umotywowani - walczą przecież o życie niewiniątek (za pomocą
          cudzych macic, ale to drobiazg). Do czego jeszcze są zdolni żeby sobie ulżyć na
          sumieniu? A zakładanie że sprawa nie będzie nas dotyczyć jak będziemy uważać to
          fikcja. To co że nie nas, może kogoś innego. Umrze kobieta bo będzie latać
          odsyłana od lekarza do lekarza żeby jej usunął ciążę zagrażającą życiu a nie
          będzie jej stać na podziemną skrobankę, aż w końcu będzie za późno. A inna
          kobieta w ogóle nie zdecyduje się na dziecko ze strachu, bo pomyśli że jak coś
          pójdzie nie tak to będzie musiała urodzić mongoła bo nikt jej nie pozwoli
          usunąć ani nawet się przebadać, a potem nikt jej nie pomoże. To też są ofiary
          ustawy antyaborcyjnej i milczenia jej przeciwników.
          • yeni Do Dory .... 04.01.02, 14:02
            A tam zaraz uszy po sobie ......Nie o to chodzi. Rzecz w tym, ze takie
            dyskusje, jak nasza (niestety :o) nie prowadzą do niczego. Dostarczają tylko
            emocji i obu stronom argumentów do zbijania (!)... Niektórym dostarczają tez
            argumentów do zabijania ;o) (patrz. post faxio do mnie i masakera. A poważnie.
            Jasne mozna sobie pogadać o zgwałconych nastolatkach, upośledzonych dzieciach,
            które urodzą się i potem tylko męczą (znam osobiście wiele takich przypadków),
            o nielegalnych aborcjach w uwłaczających nawet nie higienie, ale godności
            ludzkiej warunkach, ale to NAPRAWDĘ NIC NIE DA....
            Ja sama nie traktuję aborcji, jako środka antykoncepcyjnego, ale jestem
            zdecydowanie przeciw bezwzględnemu zakazowi i rodzeniu pod przymusem
            uposledzonego dziecka, czy "wyniku" gwałtu....
            Nie o to zatem chodzi, by kogoś przekonać do swoich racji !!! Jeśli
            kiedykolwiek udało Ci się kogokolwiek np. z Oazy Rodzin przekonać choćby do tego
            że człowiek MA PRAWO się nie rozmnażać lub, że żona MA PRAWO odejść od męża
            pijaka to jestem z Ciebie bardzo dumna. Serio !!! Ja próbowałam wiele razy, ale
            sspasowałam. Wierz mi głową muru nie przebijesz, Im głośniej będziesz krzyczeć
            Ty, tym głośniej oni będą wrzeszczeć. Dlatego własnie uważam, że najwazniejsze
            jest wyedukowanie naszego społeczeństwa w temacie antykoncepcji i przygotowanie
            do życia seksualnego (rozsądnie, a nie gadka w stylu"musisz być dziewicą do
            slubu :o).....Nawiasem mówiąc przerażający ten stan wiedzy w tym temacie u
            nas....Gdyby był lepszy, a środki antykoncepcyjne dostępne dla KAŻDEJ
            kobiety....To problem aborcji byłby (tak myślę) chyba marginalny.....
            pozdr Yeni
            • Gość: Dora Re: Do Dory .... IP: 212.244.205.* 04.01.02, 15:05
              yeni napisał(a):

              > Rzecz w tym, ze takie
              > dyskusje, jak nasza (niestety :o) nie prowadzą do niczego. Dostarczają tylko
              > emocji i obu stronom argumentów do zbijania

              Ale w Sejmie też nikt nikogo jeszcze nie przekonał a dyskusje się toczą i są
              niewiele mądrzejsze od tych tutaj na forum a na pewno wzbudzają jeszcze więcej
              emocji. Czy dyskusje w Sejmie są bardziej potrzebne od dyskusji na forum? Są
              bardziej owocne w skutkach i tyle. Poza tym tutaj i tutaj ludzie się
              przysłuchują, oceniają, wyrabiają sobie opinię (nie mówię o Ciemnogrodzie tylko o
              niezdecydowanych albo takich którzy jeszcze nie mają opinii) i sensowne zbijanie
              argumentów tudzież krasomówstwo jest jak najbardziej w cenie. W tej sprawie nie
              wygrywa ten kto ma rację tylko ten kto donośniej krzyczy i kogo jest więcej.
              • yeni Re: Do Dory .... 07.01.02, 11:21
                Ok masz rację Doro !!!! W sejmie RP toczą się dysputy nie tylko nie mądrzejsze
                niż tu na forum, ale czasem wręcz porażająco głupie i żenujące ..... I co z
                tego ??? Ano to, ze skutkiem takiego a nie innego układu sił w naszym
                parlamencie mamy teraz ustawę, która jest nie do wyegzekwowania, z poprawkami,
                z którymi nikt się nie przejmuje, za to z dużym podziemiem aborcyjnym
                zarabiającym Qpę nieopodatkowanej kasy. Nie trzeba dodawać , że ani zwoleenicy
                dopuszczalności aborcji, ani jej zaciekli przeciwnicy nie sa zadowoleni....
                To, że za tym wszystkim kryje się mnóstwo ludzkich dramatów gdzies tam zbladło
                w tej walce......
                Co zatem proponujesz ???? Zmianę ustawy ???? Kto tego dokona ??? Obecny rząd
                nie zechce zadrzeć z wiadomymi siłami, bo potrzebuje ich poparcia przy wejściu
                do UE!!!! Zawsze wykęci sie, ze to nie najważniejsza sprawa - i jak tak się
                przyjrzeć to fakt.... Będą znowu gadać o macicach a budżet świeci wielką czarną
                dziurą.... Tak myśli większość !!! Tzw. społeczeństwo już rozgryzało ten temat,
                przegryzło przeżuło i ...wypluło.
                Myślę, że ZAWSZE powinniśmy mieć swoje zdanie i zawsze można pogadać, ale nie
                liczyłabym na szybką zmianę ustawy mimo zainteresowania tym tematem. Dlatego
                właśnie mówiłam o edukacji, zapobieganiu, "pracy u podstaw" :o)
                Mam nadzieję, że jeszcze się odezwiesz :o)
                Pozdr Yeni
                • faxio Re: Do Dory .... 07.01.02, 12:46
                  Witaj Yeni.
                  Wcale nie chcę Cię zamordować. Chcę mieć tylko prawo wyboru. Dlaczego ktoś ma
                  mi mówić, że tego niewolno?
                  Nie obchodzi mnie co ludzie robią ze zwoim życiem, jeżeli dotyczy to tylko ich.
                  Ale jeżeli w grę wchodzi pozbawienie życia drugiego człowieka (a dla mnie tym
                  jest aborcja) to nie mogę tego popierać. Nie mogę mówić: jak ktoś ci
                  przeszkadza, to go zabij, masz wolność wyboru.
                  • Gość: masaker Do FAXIO IP: 195.187.97.* 07.01.02, 14:21
                    Dawno tu nie zaglądałem, a proszę - jaka dyskusja-perkusja!
                    Faxio, powiedz mi, bo chyba przegapiłem - jak to jest z tymi faktami? Są one, czy ich nie ma? Wiesz,
                    to, że pewne rzeczy ci nie odpowiadają, bo masz ładnie wyprofilowany kręgosłup moralny, nie znaczy,
                    że co roku nie dokonuje się iluś tam nielegalnych zabiegów aborcji. Ale jeżeli to nie są fakty, czyli to
                    nie są zdarzenia, które miały miejsce, to o czym my dyskutujemy? O czarnych scenariuszach?
                    Poza tym nie zrozumiałem wypowiedzi o faktach i prawie. Coś zaszwankowało na łączach?

                    Bardzo się cieszę, że nie chcesz zamordować Yeni. To taki miły gest z twojej strony.

                    chrumatki
                    • faxio Re: Do FAXIO 07.01.02, 14:29
                      Zupełnie nie chrumam o co chodzi z tymi faktami.
                      Czy ja mówię, że czegoś nie ma?
                      Uważam tylko, że fakt istnienia jakiegos negatywnego zjawiska nie jest żadnym
                      argumentem za jego legalizacją.
                      Legalizacja to przyzwolenie. Ludzie się mordują i okradają, podkładają bomby.
                      Czy to znaczy, że powinniśmy zalegalizować np. terroryzm. Przecież terrostom
                      tez zdarza się bronic słusznej sprawy.
                    • yeni Re: do masakera :o|) 07.01.02, 14:31
                      Witaj masakerze !!!!! Nie masz pojęcia, jak ja się cieszę... Zaczęłam się już
                      bać, a tu ullllllga !!!!!
                      PS. Tego o faktach i prawie też nie rozumiem
                      Pozdr Yeni
                      • Gość: masaker Re: do masakera :o|) IP: 195.187.97.* 07.01.02, 15:23
                        Widać nie dorośliśmy do poziomu intelektualnego niezbędnego do prowadzenia niniejszej dyskusji.
                        Ale jesteśmy głuptaki.
                        • yeni Re: do masakera :o|) 07.01.02, 15:35
                          Gość portalu: masaker napisał(a):

                          > Widać nie dorośliśmy do poziomu intelektualnego niezbędnego do prowadzenia nini
                          > ejszej dyskusji.
                          > Ale jesteśmy głuptaki.
                          Myślisz ???? a tam trudno, mnie tak dobrze. Tobie chyba też nie jest z tym źle :o)
                          pozdr yeni

                          • masaker Re: do yeni 07.01.02, 16:00
                            No wiesz, zdaniem niektórych jesteśmy mało kumaci i nie odróżniamy czegoś tam od czegoś innego.
                            Ale cóż, dawno pogodziłem się z moim skromnie rozwiniętym mózgiem (a w ogóle mam coś
                            takiego?)

                            chrum

                            PS. Wrócę tu w czwartek i chcę widzieć porządek na tym forum!
                  • yeni Re: Do Dory .... 07.01.02, 14:52
                    faxio napisał(a):
                    > Witaj Yeni.
                    > Wcale nie chcę Cię zamordować. Chcę mieć tylko prawo wyboru. Dlaczego ktoś ma
                    > mi mówić, że tego niewolno?
                    Witaj Faxio !!!
                    Cieszę się, że nie chesz, ale tak naprawdę ......możesz. Obojętnie czy prawo tego
                    zabrania czy nie. Jeśli człowiek naprawdę jest zdecydowanyna cokolwiek, to
                    dokona tego, za każdą cenę (nawet własnego życia). Jedynym problemem jest to ,
                    czy czyn jest karalny i czy strach przed karą jest silniejszy od pragnienia
                    uczynienia czegoś.....Tak więc mimo, ze nie wolno zabijać to wcale nie oznacza,
                    ze jesteśmy bezpieczni. To również nie oznacza, żeby pozwalać prawnie na
                    zabijanie, chodzi tylko o to, że istniejący zakaz nie spowoduje niechęci do
                    czynu, co najwyżej wzmożoną ostrożność :o)
                    > Nie obchodzi mnie co ludzie robią ze zwoim życiem, jeżeli dotyczy to tylko ich.
                    > Ale jeżeli w grę wchodzi pozbawienie życia drugiego człowieka (a dla mnie tym
                    > jest aborcja) to nie mogę tego popierać.
                    Hmmm przepraszam Faxio, ale wtącę dygresję. Zazdroszczę ludziom dla których świat
                    jest czarno -biały :o)Nie obchodzi Cię co ludzie robią z własnym życiem ....jeśli
                    to dotyczy tylko ich. Ok a co tak naprawdę "zrobiła" ze swoim życiem zgwałcona
                    nastolatka w ciąży??? Dla mnie odpowiedź jest prosta - NIC NIE ZROBIŁA - to Jej
                    ZROBIONO. Potrafiłabyś patrząc komuś takiemu w oczy powiedzieć"Ty chcesz kogoś
                    zabić"...Powiem szczerze - ja nie !!!! Przecież to tę nastolatkę zabito
                    psychicznie, pozbawiono dzieciństwa, wspaniałych przeżyć związanych z sexem,
                    pozbawiono Ją nawet możliwości decydowania czy i kiedy, a nawet z kim ma mieć
                    dziecko... Tak naprawdę taka osoba nie czuje się matką, płód który nosi postrzega
                    jako upokorzenie, wręcz go odrzuca. I moralnie nie jest jego matką, jest tylko
                    inkubatorem, dojrzewalnią, wylęgarnią- sponiewieraną przy "cudownym akcie dawania
                    życia", upokorzoną, pobitą. Potrafisz współczuć płodowi ????? Współczujesz JEJ ???
                    Co do faktów.... Zastanów się co to za ustawa, której nie można wyegzekwować ????
                    Pozdr yeni
                    • faxio Re: Do Yeni 08.01.02, 13:06
                      > Nie obchodzi mnie co ludzie robią ze zwoim życiem, jeżeli dotyczy to tylko
                      ich.Ale jeżeli w grę wchodzi pozbawienie życia drugiego człowieka (a dla mnie
                      tym jest aborcja) to nie mogę tego popierać.<

                      > Hmmm przepraszam Faxio, ale wtącę dygresję. Zazdroszczę ludziom dla których
                      świat jest czarno -biały :o)Nie obchodzi Cię co ludzie robią z własnym
                      życiem ....jeśli dotyczy tylko ich. Ok a co tak naprawdę "zrobiła" ze swoim
                      życiem zgwałcona nastolatka w ciąży???<

                      Chodziło mi o to, że nie wtrącam się w niczyje życie i nie miałam tu na mysli
                      spraw zwiazanych z ciażami i aborcjami. Jestem ostatnią osobą dla której świat
                      jest czarno-biały. Naprawde niewiele spraw potrafi mnie sprowokować do
                      wypowiedzenia jednoznacznego poglądu. Pozbawienie życia drugiej osoby jest
                      jedną z nich.

                      >NIC NIE ZROBIŁA - to Jej ZROBIONO. Potrafiłabyś patrząc komuś takiemu w oczy
                      powiedzieć"Ty chcesz kogoś zabić"...Powiem szczerze - ja nie !!!!<

                      Oczywiście tak, bo sposób poczecia nie zmienia w niczym faktu, że powstało nowe
                      życie. Czy to, że dziewczynie wyrządzono krzywdę aktem gwałtu ma
                      usprawiedliwiać nowy gwałt zadany niewinnej istocie?
                      Czym różni się wtedy ta dziewczyna od gwałciciela?
                      Nie myśl, że nie rozumiem jak ona cierpi. Zrozumiem też, że zabije to dziecko w
                      złości i rozpaczy, tak jak zdaża się to w przypadku dzieci juz narodzonych.
                      Zrozumiem, ale nigdy nie poprę i nie będę jej w tym pomagać!
                      Dostrzegasz może różnicę w zrozumieniu i popieraniu?
                      Nie współczuje "płodowi" tylko czującej istocie, tak jak współczuję każdemu
                      człowiekowi i zwierzęciu.
                      Los stawia na drodze dziewczyny bezbronną istotę, która ona może się
                      zaopiekować lub odrzucić, tak jak spotykając na pustej ulicy małe ślepe
                      kociątko, możesz je ominać, możesz kopnąć, albo zabrać do domu. I nikt cię nie
                      pyta, czy chcesz, żeby pojawiło się na twojej drodze.
                      Nie pomyślałaś, że to dziecko może być jedynym jakie jej w życiu przeznaczył
                      los?, że mogłoby być wynagrodzeniem za krzywdy, jakie doznała?, że może
                      pojawiło się, aby jej cierpienie nie było bezsensowne?
                      Czy przypadkiem dla Ciebie świat nie jest czarno-biały?
                      Chciałam - mam, nie chciałam to won?
                      Próbowałaś kiedyś rozmawiać z nienarodzonym dzieckiem?








                      • yeni Re: Znów do Faxio :o) 08.01.02, 14:15
                        faxio napisał(a):

                        > > Chodziło mi o to, że nie wtrącam się w niczyje życie i nie miałam tu na
                        mysli
                        > spraw zwiazanych z ciażami i aborcjami. Jestem ostatnią osobą dla której
                        świat
                        > jest czarno-biały. Naprawde niewiele spraw potrafi mnie sprowokować do
                        > wypowiedzenia jednoznacznego poglądu. Pozbawienie życia drugiej osoby jest
                        > jedną z nich.
                        >
                        > >NIC NIE ZROBIŁA - to Jej ZROBIONO. Potrafiłabyś patrząc komuś takiemu w ocz
                        > y
                        > powiedzieć"Ty chcesz kogoś zabić"...Powiem szczerze - ja nie !!!!<
                        >
                        > Oczywiście tak, bo sposób poczecia nie zmienia w niczym faktu, że powstało
                        nowe
                        >
                        > życie. Czy to, że dziewczynie wyrządzono krzywdę aktem gwałtu ma
                        > usprawiedliwiać nowy gwałt zadany niewinnej istocie?
                        > Czym różni się wtedy ta dziewczyna od gwałciciela?
                        Różni się generalnie tym, że po pierwsze nie Ona na niego napadła tylko
                        odwrotnie i nie ma możliwości pełnego kierowania swoim życiem po tym akcie,
                        zwłaszcza kiedy zajdzie w jego wyniku w ciążę !!!
                        > Nie myśl, że nie rozumiem jak ona cierpi.
                        Nie rozumiesz i ja tez nie rozumiem... Chyba, że Ty to przeżyłaś (nie życzę Ci
                        tego broń Boże). Po prostu miałam kiedyś okazję rozmawiać z taką osobą i wierz
                        mi współczułam Jej , ale nie sposób zrozumieć takiego cierpienia.....
                        Zrozumiem też, że zabije to dziecko w
                        > złości i rozpaczy, tak jak zdaża się to w przypadku dzieci juz narodzonych.
                        > Zrozumiem, ale nigdy nie poprę i nie będę jej w tym pomaga
                        > Dostrzegasz może różnicę w zrozumieniu i popieraniu?
                        A i owszem ....Dostrzegam nawet pewną sprzeczność w Twojej
                        wypowiedzi "rozumiesz, ale nie popierasz" coż to tak naprawde znaczy ????
                        Piszesz, że nie pomagałabyś Jej w dokonaniu aborcji (to rozumiem brak
                        poparcia), ale czy przeszkadzałabyś, czy utrudniałabyś, jak to czynią niektóre
                        osoby w takich przypadkach, czy to oznacza nie popierać ?????

                        > Los stawia na drodze dziewczyny bezbronną istotę, która ona może się
                        > zaopiekować lub odrzucić, tak jak spotykając na pustej ulicy małe ślepe
                        > kociątko, możesz je ominać, możesz kopnąć, albo zabrać do domu. I nikt cię
                        nie pyta, czy chcesz, żeby pojawiło się na twojej drodze.
                        Powiedz mi Faxio, bo tego serio nie rozumiem, jak w tym przypadku to "ślepe
                        kociątko" ominąć ???? Tu właśnie nie ma (póki co) opcji ominięcia !!!! A te
                        osoby najbardziej tego właśnie pragnęłyby.... Nie chcą aborcji z zemsty,chcą
                        móc wrócić do życia sprzed gwałtu. Napisałam, że póki co nie ma opcji "ominąć",
                        ale kto wie ??? Może za kilkanaście lat naukowcy wynajdą taki inkubator, który
                        pozwoli na utrzymanie przy zyciu już zarodka i stanie się to o czym marzyła ta
                        zgałcona nastolatka "To coś we mnie mnie nie obchodzi - mówiła- nie chcę jego
                        życia ani śmierci, chcę tylko żeby ze mnie ZNIKNĘŁO"
                        > Nie pomyślałaś, że to dziecko może być jedynym jakie jej w życiu przeznaczył
                        > los?, że mogłoby być wynagrodzeniem za krzywdy, jakie doznała?, że może
                        > pojawiło się, aby jej cierpienie nie było bezsensowne?
                        Owszem teoretycznie może to być jedyna ciąża w Jej życiu, tak jak każda
                        znajomość może skończyć się małżeństwem, przyjaźnią , prawie każda choroba
                        śmiercią itede.
                        Co do nadania sensu cierpieniu to nie rozumiem - sens cierpienia w większym
                        jeszcze cierpieniu ???? dziwne to trochę !
                        > Czy przypadkiem dla Ciebie świat nie jest czarno-biały?
                        Ano widzisz, jak dla każdego czasem jest, a czasem nie jest... Ale staram sie ,
                        żeby nie był.
                        > Chciałam - mam, nie chciałam to won?
                        Droga Faxio !!! W życiu juz tak jest, że jedni ludzie swoje zycie planują , a
                        inni idą na żywioł. Każdy ma wybór - prawda ??? Mnie akurat Rodzice wychowali
                        na osobę bardzo odpowiedzialną i cieszę się z tego.Niewiele miałam w domu
                        zakazów, ale zawsze Rodzice mówili mi, jakie mogą być konsekwencje danego
                        postępowania dla mnie i dla innych. Mogłam wybrać , co chciałam. Mimo to nie
                        zostałam narkomanką, nie trafiłam do sekty i nie "wpadłam". Nie jestem z tego
                        dumna, ale jestem zadowolona :o)....Przyjmuję postawę odpowiedzialności za MOJE
                        postępowanie , ale za MOJE a nie za jakiegoś zboczeńca, który gwałci.
                        Rozumiesz ??? To w końcu ciąża, a potem dziecko , a nie kociak. To 9 miesięcy
                        bez szkoły dla nastolatki (wierz mi chętnie zapadłaby się pod ziemię ze
                        wstydu), a dla pracującej dziewczyny prawie pewna utrata pracy, to zmiany
                        fizjologiczne przeciw którym buntuje się psychika, wreszcie niezrozumienie
                        często kpiny, obmowa. To w końcu upokarzający poród - upokarzający bo tam na
                        sali będzie wiele ciężarnych... Będą czekać na swoje dzieci, ich partnerzy będą
                        głaskać je po brzuchach i nadsłuchiwać bicia serca Ich dziecka - kochanego,
                        oczekiwanego. A Ona ???? Będzie myślała, że 'to" wreszcie opusci jej ciało !!!!
                        > Próbowałaś kiedyś rozmawiać z nienarodzonym dzieckiem?
                        Nie !!!! A Ty ???

                        Pozdr Yeni
                        >
                        • faxio Re: Znów do Faxio :o) 08.01.02, 14:46
                          "Ominięcie kociaka" to może być oddanie do adopcji. Nie muszę go zaraz "kopać".
                          Nie popieram oznacza, że nigdy nikomu nie zaproponuję, nigdy nie będę nikogo
                          namawiać. Będę próbowała odwieść ją od tego i przekonać, że można inaczej,nie
                          będę głosować za zalegalizowaniem itp.
                          Rozumiem znaczy nie potępiam osoby, która z bezradności dokonała czynu, którego
                          nie popieram i nie domagam sie jej ukarania.
                          Czy to wystarczy?
                          Miałam w liceum koleżankę, która była w ciaży. Owszem, pierwszaki przychodziły
                          popatrzeć, no i co? Gdy ciaża była zaawansowana nauczycielki krótko ją pytały,
                          żeby się nie męczyła. Urodziła dziecko i jest szczęśliwa matką, a było to
                          kilkanaście lat temu. Teraz jest łatwiej.

                          Jesteś absolutnie pewna, że po urodzeniu dziecka dziewczyna nie pokochałaby go?
                          Dla mnie dziecko i jego ojciec to tak odrebne osoby...
                          Moje dziecko jest poprostu moje.
                          I mnie też nikt po brzuszku nie głaskał i nikt z radością nie czekał.
                          A teraz jest zupełnie inaczej.

                          • yeni Re: Znów do Faxio :o) 08.01.02, 15:29
                            Witam ponownie !!! Muszę przyznać Faxio, że można na Tobie polegać -
                            odpowiadasz na posty do Ciebie - to miłe :o)
                            Z tym "ominięciem" chyba mnie trochę nie zrozumiałaś - dość wyraźnie napisałam,
                            czego chciała ta zgwałcona dziewczyna...
                            A co do reszty..... Nie, nie jestem pewna, że zgwałcona kobieta nie może
                            pokochać dziecka z gwałtu. Tak jak nie jestem pewna, że nigdy nie wpadnę pod
                            auto, nie nauczę sie latać na parolotni, nie będę musiała strzeklać w obronie
                            własnej - wszystko to jest możliwe, przynajmniej teorytycznie, ale DZISIAJ nie
                            chcę póki co tych rzeczy (z wyjątkiem parolotni może :o)nie chcę !!!!! Ja nie
                            mówię, że kobieta zgwałcona nie może urodzić dziecka z gwałtu i go pokochać !!!!
                            Ja mówię tylko, że powinna mieć prawo go NIE RODZIĆ - to wszystko.
                            W kazdym razie JA chciałabym mieć taki WYBÓR. Co wybiorę to już moja rzecz !!!
                            Inni mogą mi doradzać, odradzać, nakłaniać, przekonywać, ale nie mogą mi
                            zabronić !!!! Tak jak nie mogą mi zabronić urodzić takie dziecko !!!!!
                            Piszesz Faxio, że nikt Cię po brzuszku nie głaskał, chyba szkoda...Przykro mi.
                            Mam nadzieję, że teraz jest lepiej, ale pamiętaj nie możesz mierzyć ludzi tylko
                            swoją miarą "Ja to zniosłam On? Ona też może". To nie takie proste przełożenie
                            jeden do jeden .... Niestety, a szkoda, bo.... wtedy każdy z nas mógłby być
                            Eisteinem, Pasteurem, czy swojskim Małyszem:o)
                            Mozesz mnie potępiać , ale ja jestem na teraz 100 % pewna, że usunęłabym ciążę
                            z gwałtu, choćby to miała być jedyna ciąża w moim życiu. Myślę, że nikt by mnie
                            nie przekonał i choćby nie wiem jakie trudności mi z tym robiono zrobiłabym to.
                            Chcę mieć kontrolę nad swoim życiem i decydować o tak ważnych sprawach !!!1
                            Mam nadzieję, że mimo to odpowiesz :o)
                            Pozdr Yeni
                            • faxio Re: Znów do Faxio :o) 09.01.02, 14:02
                              Dlaczego dziwi Cie, że odpowiadam? Przecież też to robisz... chociaż przyznaję,
                              że odwiedziny Kwieto mnie zaskoczyły.

                              No tak, nieszczęsna zgwałcona dziewczyna chciałaby zapomnieć. A skrobanka jej w
                              tym pomoże, oczywiście. A już sugestie, że poród byłby bardziej upokarzający
                              niż to... Przykro mi, ale nie jestem w stanie pojąć takiego widzenia świata.
                              Nie wierzę, że nigdy potem nie pomyśli jakie ono by było. Nie wierzę, że mozna
                              potem tak zwyczajnie zyć i zapomnieć. Może jakaś nienormalna jestem, czy co.
                              Kobieta ma pełne prawo nie chcieć tego dziecka wychowywać, tak jak i każdego
                              innego. Ale czy musi zabijać?

                              Wiedziałam, ze zapytacie o to mięso, jak tylko zaczęłam pisać o zwierzętach.
                              Otóż minęły już czasy, kiedy głośno domagałam się odliczenia ceny kotleta
                              od "hamburgera" z samą sałatką i wykrzykiwałam cos tam o dyskryminacji, kiedy
                              frytki można było zamówić tylko z kurczakiem. Owszem pojadam czasem, nie
                              odmawiam ostentacyjnie, gdy częstują, bywa nawet, że sama coś kupię.
                              I może właśnie dlatego jestem przeciwna temu, żeby zabijanie było tak łatwo
                              dostepne, bo okazja czyni złodzieja, bo człowiekowi trudno oprzeć się temu co
                              przed nosem.

                              Wiesz, ja naprawdę spotkałam tego kotka. Szłam gdzieś, a on przechodził przez
                              ulice, tak jakoś dziwnie się poruszał. Okazało się, że przez zaropiałe oczka
                              nic nie widział. Był taki maleńki. Z ledwością wdrapał się na chodnik.
                              Wtedy powiedziałąm do niego, że jak tu będzie kiedy wrócę to zabiorę go do domu.
                              Wyobraź sobie, że po pół godzinie siedział w tym samym miejscu z pyszczkiem
                              zwróconym w moją stronę.
                              Nie wyobrażam sobie, jak mozna zabić zwierzę, żeby je zjeść, a jednak czasem je
                              zjadam. Gdyby jednak ogłoszono referendum w sprawie zjadania zwierzat, tez nie
                              mogłabym głosować na TAK.
                              • Gość: onnanohi Re: Znów do Faxio :o) IP: 213.17.193.* 09.01.02, 15:19
                                Droga Faxio.
                                Czy słyszałaś kiedyś o genach, materiale genetycznym, o dziedziczeniu? :)

                                Wyobraź sobie, że gdybym została zgwałcona, to nie byłabym w stanie pokochać
                                dziecka w ten sposób poczętego i nie urodziłabym go, ale dokonałabym aborcji,
                                czyli jak mówisz ZABIŁABYM, bo nie miałabym ochoty wychowywać potomka
                                zboczeńca. Ani nosić go/ją przez 9 miesięcy pod sercem, bo "Bóg tak chciał".
                                Wybacz, ale o tym z kim i czy w ogóle będę miała dzieci decyduję tylko ja.

                                Jak można uznać dziecko z gwałtu za dar i jak można go pragnąć i kochać? Nie
                                rozumiem.
                                • faxio Re: do Onnanohi 10.01.02, 09:49
                                  Gwałcą nie tylko zboczeńcy, niestety.
                                  A w temacie dzidziczenia zboczeń faktycznie nie jestem uswiadomiona.
                                  Czy to znaczy, że rodzice tego zboczeńca tez byli nie tego...
                              • yeni Re: Znów do Faxio :o) 09.01.02, 15:20
                                Witam Cię ponownie !!!
                                Dzięki za odpowiedź, choć zamieszałaś w niej mocno interpretując moją wypowiedź
                                dowolnie, czyli jak Ci sie podobało, ale to nic:o) Śpieszę z odkręcaniem :
                                faxio napisał(a):

                                > No tak, nieszczęsna zgwałcona dziewczyna chciałaby zapomnieć.

                                Po pierwsze nie bardzo podoba mi się zwrot "nieszczęsna zgwałcona dziewczyna"
                                jakos tak mi kpiąco zabrzmiał, a może mi się tylko zdaje??? Mam nadzieję, że mi
                                się zdaje, bo byłoby przykro gdyby się okazało, że to dla kogokolwiek powód do
                                kpin....
                                >A skrobanka jej wtym pomoże, oczywiście.
                                > A już sugestie, że poród byłby bardziej upokarzający
                                > niż to...

                                Nie czytałaś chyba mojego posta DOKŁADNIE !!! Nie twierdzę, że Jej to pomoże
                                zapomnieć, bo tego sie zapomnieć po prostu nie da...Nie twierdzę też, że ma się
                                taką osobe zmuszać do aborcji, tylko, że należy pozostawić Jej prawo WYBORU i
                                to wszystko.... To nie jest taka sobie zwyczajna "wpadka" z braku
                                zabezpieczenia w "chwili zapomnienia" tylko wynik PRZESTĘPSTWA !!!! (słabo
                                zresztą u nas karanego, wręcz symbolicznie). A co upokorzenia przy
                                porodzie "większego niż to"..
                                Tak sobie gładko piszesz o donoszeniu ciąży z gwałtu i oddaniu dziecka do
                                adopcji, że aż sie dziwię !!! Podałaś mi ostatnio przykład jakiejś kumpelki z
                                liceum, która bohatersko demostrowała stan odmienny w szkole i wszystko było
                                cacy.
                                To nie tak Faxio, przekręciłaś to o 180 stopni. Mówię Ci jeszcze raz: ciąża to
                                nie fryzura (może porównanie głupie, ale jaka by nie była fryzura okropna,
                                włosy przecież odrosną i będzie jak dawniej) to wspaniały stan dla kobiety,
                                która stan ten akceptuje !!! To nie 1, czy 2 tygodnie to 9 długich miesięcy (po
                                co ja ci to piszę, przecież jesteś matką :o). Postaw się w sytuacji 14 -
                                letniej dziewczynki w ciąży z gwałtu, czy te sytuację można porównać z Twoją
                                (pisałaś, że nie bardzo różową ) sytuacją, gdy byłaś w ciąży. Ze względu na
                                Ciebie mam nadzieję, że nie !!! Taka osoba nie chce i nie potrafi zaakceptować
                                niczego, co jest związane z ciążą, bo nie akceptuje nawet swojego ciała,
                                brzydzi się nim , nienawidzi, ponieważ upatruje w nim powód gwałtu... |Każdy
                                dzień takiej ciąży przypomina to okropne i upokarzające wydarzenie. Nie wiem,
                                gdzie Ty mieszkasz Faxio, ja mieszkam w dużym mieście, ale i tu zdarza się , że
                                ludzie wytykają innych palcami. Dziewczyna, która jest w ciązy w wyniku gwałtu
                                nie może liczyć w naszym społeczeństwie na żadną taryfę ulgową. Najpierw
                                przejdzie przez upokarzające przesłuchania na policji i w prokuraturze,
                                przeżyje koszmar myśląc czy sprawca nie był aby nosicielem HIV, jak go złapią
                                będzie odpoiwiadać na pytania jego adwokata (koszmar !)i przeżyje Jego wyrok :
                                2 lub 3 lata"w zawiasach" Podczas tego wszystkiego znosić będzie poranne
                                mdłości, dolegliwości ciążowe, zmianę wyglądu, którą trudno ukryć przed
                                otoczeniem i często opinie w stylu "sprowokowała go, puszczalska, latawica ".
                                Miło prawda ????

                                >Przykro mi, ale nie jestem w stanie pojąć takiego widzenia świata.
                                > Nie wierzę, że nigdy potem nie pomyśli jakie ono by było.
                                >Nie wierzę, że mozna
                                > potem tak zwyczajnie zyć i zapomnieć. Może jakaś nienormalna jestem, czy co.

                                Jesteś normalna, tylko na szczęście dla Ciebie nie byłaś w takiej sytuacji !!!

                                > Kobieta ma pełne prawo nie chcieć tego dziecka wychowywać, tak jak i każdego
                                > innego. Ale czy musi zabijać?

                                Mówię Ci po raz kolejny : NIE MUSI, ale powinna mieć WYBÓR.
                                > Wiedziałam, ze zapytacie o to mięso, jak tylko zaczęłam pisać o zwierzętach.
                                > Otóż minęły już czasy, kiedy głośno domagałam się odliczenia ceny kotleta
                                > od "hamburgera" z samą sałatką i wykrzykiwałam cos tam o dyskryminacji, kiedy
                                > frytki można było zamówić tylko z kurczakiem. Owszem pojadam czasem, nie
                                > odmawiam ostentacyjnie, gdy częstują, bywa nawet, że sama coś kupię.
                                > I może właśnie dlatego jestem przeciwna temu, żeby zabijanie było tak łatwo
                                > dostepne, bo okazja czyni złodzieja, bo człowiekowi trudno oprzeć się temu co
                                > przed nosem.
                                Tym razem to ja nie umiem pojąć Twojej postawy !!!!

                                > Wiesz, ja naprawdę spotkałam tego kotka. Szłam gdzieś, a on przechodził przez
                                > ulice, tak jakoś dziwnie się poruszał. Okazało się, że przez zaropiałe oczka
                                > nic nie widział. Był taki maleńki. Z ledwością wdrapał się na chodnik.
                                > Wtedy powiedziałąm do niego, że jak tu będzie kiedy wrócę to zabiorę go do
                                domu
                                > .
                                > Wyobraź sobie, że po pół godzinie siedział w tym samym miejscu z pyszczkiem
                                > zwróconym w moją stronę.

                                Miło, ze znalazł dom i fajnie, że go wzięłaś. Pamiętaj jednak, że Ty miałaś
                                100% wybór - nikt Ci kotka do brzucha przemocą nie wtłoczył, nie bolało Cię to
                                i nie były z tym związane dramatyczne okoliczności.
                                > Nie wyobrażam sobie, jak mozna zabić zwierzę, żeby je zjeść, a jednak czasem
                                je
                                > zjadam. Gdyby jednak ogłoszono referendum w sprawie zjadania zwierzat, tez
                                nie
                                > mogłabym głosować na TAK.
                                Faxio !!! Ludzie są zbyt mięsożerni, żeby kiedykolwiek ogłoszono w tym kraju
                                takie referendum :o)
                                Pozdr yeni
                                • faxio Re: Do Yeni 10.01.02, 10:30
                                  Na wstepie chcę wyrazić moje zdumienie faktem, że oprócz nas, ktoś tu jeszcze
                                  zagląda. Przecież temat nikogo nie interesuje.
                                  Jeżeli chodzi o kpiacy wydźwięk, to może faktycznie, ale odnosiło się to do
                                  wyrażonego poglądu, że aborcja pomoże zapomnieć o gwałcie. Tak zrozumiałam
                                  Twoja poprzednią wypowiedź. Absolutnie nie do samej sytuacji.
                                  Postawa tej dziewczyny będzie zależała od jej ogólnego widzenia świata.
                                  Widzisz, ja wierzę, że nic w zyciu nie spotyka nas bez powodu. Nawet to
                                  najgorsze. W moim odczuciu aborcja jeszcze powiększa ogrom tego nieszcześcia, a
                                  wg Ciebie moze go pomniejszyć. To wynika z naszego różnego odbioru świata w
                                  ogóle. Po prostu czuję, że po latach ta dziewczyna może być bardziej
                                  nieszczęśliwa po aborcji niż byłaby po urodzeniu dziecka.
                                  Popatrz z perspektywy dziewczyny, która gotowa byłaby urodzic dziecko, gdyby
                                  tylko ktoś dał jej odrobinę wsparcia. Za to rodzice uważają, że zabieg jest
                                  wyjściem oczywistym (tym bardziej, jeżeli prawnie dozwolony). Psychicznie
                                  zmuszą ją, żeby pozbyła się dziecka. Dla mnie to sytuacja gorsza niż gwałt.

                                  W tej całej sprawie z kotkiem, chodziło mi o to, że było w tym coś
                                  metafizycznego, co spowodowało, że nie potrafię już patrzeć na świat czysto
                                  technicznie: co powiedza ludzie, jak skończe szkołe, będę z brzuchem.
                                  Po prostu coś w środku mówi mi, że nowy człowiek to coś świętego i nie mogę go
                                  skrzywdzić. I cała reszta staje sie mniej ważna.
                                  Nie mam prawa wymagać, czy nawet oczekiwać, że wszyscy ludzie będą to tak
                                  odczuwać. Ale mam prawo powiedzieć, co czuję i mam prawo próbować innym to
                                  przekazać.
                                  Widząc ludzi popierajacych aborcje odczuwam tylko głeboki smutek i bezradność,
                                  ale tak widać musi byc. Każdy jest odpowiedzialny przede wszystkim za swoje
                                  życie, ale też troszkę za to jaki wpływ wywiera na innych.
                                  Nie chcę być współodpowiedzialna za niczyją śmierć. A jeżeli zdarzy się w
                                  życiu, że będę, to właśnie na tym polega życie, żeby umiec się znaleźć w
                                  nieoczekiwanych sytuacjach, czyż nie?

                                  Najlepiej, gdyby prawo w ogóle nie wypowiadało się na temat aborcji, ani, że
                                  wolno, ani, że nie. Wtedy każdy by robił to, co mu sumienie dyktuje bez
                                  podpierania się wytycznymi.

                                  Czy będzie odpowiedź?

                                  • yeni Do Faxio ... 14.01.02, 10:34
                                    Witaj miła Faxio !!!! Naturalnie odpowiedź będzie, a raczej JEST ! Sorry za
                                    milczenie, ale miałam problemy z kompem :)
                                    Przede wszystkim muszę Ci powiedzieć, ze bardzo się cieszę i to z kilku
                                    powodów, jakich, to zaraz wyjaśnię :

                                    faxio napisał(a):

                                    > > Widzisz, ja wierzę, że nic w zyciu nie spotyka nas bez powodu. Nawet to
                                    > najgorsze. W moim odczuciu aborcja jeszcze powiększa ogrom tego nieszcześcia,
                                    a
                                    > wg Ciebie moze go pomniejszyć.

                                    Nie uważam i nigdy nie uważałam, że aborcja może ogrom nieszczęścia
                                    pomniejszyć, czy powiększyć... To zależy wyłącznie od postawy wobec sytuacji
                                    samej poszkodowanej. Ja tylko uważam, że powinna mieć także tę alternatywę i to
                                    wszystko !!!!

                                    To wynika z naszego różnego odbioru świata w
                                    > ogóle. Po prostu czuję, że po latach ta dziewczyna może być bardziej
                                    > nieszczęśliwa po aborcji niż byłaby po urodzeniu dziecka.
                                    > Popatrz z perspektywy dziewczyny, która gotowa byłaby urodzic dziecko, gdyby
                                    > tylko ktoś dał jej odrobinę wsparcia. Za to rodzice uważają, że zabieg jest
                                    > wyjściem oczywistym (tym bardziej, jeżeli prawnie dozwolony). Psychicznie
                                    > zmuszą ją, żeby pozbyła się dziecka. Dla mnie to sytuacja gorsza niż gwałt.

                                    Zgadzam się w 100 % z tym, że sytuacja zmuszania (w jakikolwiek sposób i
                                    kogpkolwiek)do dokonania aborcji jest nieludzka i okropna. Zdarza się i to
                                    wcale nie u zgwałconych dziewczyn-nastolatek, że rodzice Jej, czy chłopaka tak
                                    właśnie czynią. Jest to obrzydliwe i trudno mi opisać oburzenie, jakie to we
                                    mnie budzi. Naprawdę. Tacy rodzice na ogół rzadko myślą o uświadamianiu swoich
                                    pociech w dziedzinie antykoncepcji i nie rozmawiają z nimi o seksie
                                    (wstyd !!!), a potem robią wielkie oczy, gdy nagle się okazuje, że dzieciaki
                                    wpadły.
                                    Co do tego, co poczuje zgwałcona dziewczyna po latach... Cóż myślę, że
                                    niezależnie od decyzji (aborcja, adopcja, wychowanie)wszystko zależy od tego,
                                    jak potoczy się jej życie po tej decyzji.

                                    > W tej całej sprawie z kotkiem, chodziło mi o to, że było w tym coś
                                    > metafizycznego, co spowodowało, że nie potrafię już patrzeć na świat czysto
                                    > technicznie: co powiedza ludzie, jak skończe szkołe, będę z brzuchem.
                                    > Po prostu coś w środku mówi mi, że nowy człowiek to coś świętego i nie mogę
                                    go
                                    > skrzywdzić. I cała reszta staje sie mniej ważna.

                                    Może miałaś to szczęście Faxio, że mogłaś sobie pozwolić na myślenie "jakoś to
                                    będzie", ja na przykład nie jestem tak odporna psychicznie, żeby zakładać , że
                                    sobie poradzę :) Boję się pewnych życiowych sytuacji i staram się ich unikać.
                                    To co powiedzą ludzie nie ma tu nic do rzeczy:)

                                    > Nie mam prawa wymagać, czy nawet oczekiwać, że wszyscy ludzie będą to tak
                                    > odczuwać. Ale mam prawo powiedzieć, co czuję i mam prawo próbować innym to
                                    > przekazać.
                                    > Widząc ludzi popierajacych aborcje odczuwam tylko głeboki smutek i
                                    bezradność,
                                    > ale tak widać musi byc. Każdy jest odpowiedzialny przede wszystkim za swoje
                                    > życie, ale też troszkę za to jaki wpływ wywiera na innych.

                                    Nie wim droga Faxio, czy masz mnie za"człowieka popierającego aborcję" czy też
                                    nie, ale wielokrotnie w tym wątku podkreślałam, że tak nie jest (patrz: wymiana
                                    postów z Dorą). Nie uważam aborcji za środek antykoncepcyjny !!! Wypowiadałam
                                    się wyłącznie w sprawie dotyczącej konkretnego przypadku - gwałtu. Inna sprawa,
                                    ze zgwałcić nie musi wcale nieznay typ w ciemnej bramie, może to zrobić i
                                    własny mąż !!! To jednak zupełnie inna kwestia.
                                    Uważam, że w chwoli obecnej KAŻDA kobieta, jeśli jest świadoma i chce zapobiec
                                    niezaplanowanej ciąży może to zrobić - oczywiście przy współudziale partnera,
                                    aborcja nie jest zatem w żaden sposób uzasadniona. Po co ???? Wystarczy
                                    pigułka, prezerwatywa czy inny sposób , a czasem zwyczajnie odrobina rozsądku.
                                    Cieszy mnie droga Faxio, że w pewnej mierze mamy zbieżne poglądy. Piszesz, ze
                                    nie możesz wymagać, zeby wszyscy myśleli, jak Ty !!!! No właśnie. Jatez od
                                    NIKOGO tego nie wymagam.

                                    > Nie chcę być współodpowiedzialna za niczyją śmierć. A jeżeli zdarzy się w
                                    > życiu, że będę, to właśnie na tym polega życie, żeby umiec się znaleźć w
                                    > nieoczekiwanych sytuacjach, czyż nie?

                                    Poniekąd racja !!!! Tylko po co tę sytuację prowokować ??? Lepiej nauczyć się
                                    mądrze jej unikać:)

                                    > Najlepiej, gdyby prawo w ogóle nie wypowiadało się na temat aborcji, ani, że
                                    > wolno, ani, że nie. Wtedy każdy by robił to, co mu sumienie dyktuje bez
                                    > podpierania się wytycznymi.

                                    Kochana Faxio, przecież mnie cały czas o to chodzi!!! O nic innego naprawdę !!!
                                    Każdy ma swoje sumienie i w nim powinien rozważyć swoje postępowanie i życiowe
                                    wybory. Chociaż ... chyba nie do końca... Widziałam ostatnio przerażającą
                                    migawkę bodajże w Panoramie o gdańskich bezdomnych. Koszmar, co 5 z Nich to
                                    dziecko. Pokazane bezdomne od 1,5 roku małżeństwo. Jedno dziecko ok. 2 - 3
                                    latek , smutne , biedne, drugie ....7-tygodnowe - ręce opadają !!! Nie mogę
                                    pojąć jakim trzeba być egoistą i jak dalece ochota na seks przesłoniła tym
                                    ludziom zwykłą odpowiedzialność. Nie mają pracy i dachu nad głową, nie mają co
                                    jeść, ani za co wykupić lekarstw, a sprowadzają na świat kolejne dziecko.
                                    Bezdomne, jak i Oni, Matka tego malucha sama powiedziała do kamery "Nasze
                                    dzieci rodzą się bezdomne". Dla mnie to skrajny brak odpowiedzialności. Nie
                                    bierz tego tak, że ja tu teraz sugeruję aboprcję (zgodnie z wątkiem). Nie !!!
                                    Ciekawa jestem po prostu co inni myslą o takich rodzicach ? Dlaczego sie nie
                                    zabezpieczyli, dlaczego nie pomyśleli o tym dziecku ZANIM je poczęli????
                                    Wracając raz jeszcze do tematu gwałtu...Myślę, że gdyby opieka lekarska i
                                    psychologiczna nad poszkodowaną była lepiej zorganizowana inaczej to wszystko
                                    wyglądałoby...
                                    Myślę, że podstawową sprawą po obdukcji powinno być podanie leku znacznie
                                    zmniejszającego ryzyko zarażenia się wirusem HIV w razie kontaktu (lekiem takim
                                    dysponuje każdy większy szpital, tyle że niechętnie się nim "dzieli"-jest
                                    bardzo drogi i na ogół magazynowany dla lekarzy w razie potrzeby operacji czy
                                    innego bezposredniego kontaktu z nosicielem). Nie jest to żadna "łaska" ze
                                    strony lekarzy, tylko zwykłe zapobieganie śmiertelnej chorobie. Drugim krokiem
                                    powinno być zaproponowanie poszkodowanej pigułki wczesnoporonnej
                                    (ZAPROPONOWANIE - nie NAKAZ). Do Niej powinna należeć decyzja, zgodna z
                                    sumieniem, czy z tej propozycji skorzysta. Co o tym wszystkim myślisz ????

                                    Pozdrawiam i pytam "Czy będzie odpowiedź"
                                    yeni
                                    • faxio Re: Do Yeni 14.01.02, 11:27
                                      W sprawie gwałtu:
                                      Przychylam się do propozycji podania pigułki wczesnoporonnej. Rozwiazanie to
                                      wydaje się być najbardziej logiczne. Chyba wtedy zainteresowana nigdy się nie
                                      dowie, czy w ogóle byłaby w ciąży, czy nie. Z tego względu zmniejsza ryzyko
                                      poczucia winy.
                                      W przypadku bezdomnych:
                                      Pozostaje kwestia ich wiary w przeznaczenie, czy opatrzność.
                                      Nie wiemy, co wyrośnie z tych dzieci. Może dziwnym zbiegiem okoliczności będzie
                                      to ktoś, kto wiele uczyni dla świata, może to być też zbrodniarz, ale nic nie
                                      dzieje się bez powodu. Jest taka teoria, że człowiek przezd urodzeniem sam
                                      wybiera sobie taką rodzinę, w której zdobędzie te doświadczenia,które są mu
                                      najbardziej potrzebne. Czy to nie dziwne, że niektórzy chcą mieć dzieci za
                                      wszelką cenę, a tu nic z tego. A u innych "same" się rodzą.
                                      Nie śmiem nikomu zarzucić, że ma dziecko, którego nie powinien. Za mała się
                                      czuję do tego. Nie wiem po co to dziecko przyszło na świat i jakie są jego cele
                                      i potrzeby. Dach nad głową i pełny rzołądek to nie wszystko. Kochający rodzice
                                      to też nie wszystko.
                                      Był w moim życiu taki moment, że obawiałam się, że jestem w ciąży. Miałam już
                                      jedno dziecko i w tym momencie nie wyobrażałam sobie zupełnie sytuacji, że może
                                      pojawić się drugie. Ta myśl przerażała mnie niesamowicie.
                                      To co zrobiłam większości ludzi wyda się idiotyczne. Nigdy nikomu o tym nie
                                      mówiłam. Czy było skuteczne? Nikt tego nigdy nie sprawdzi, chyba że po śmierci.
                                      Oczywiście wiąże się to z wiarą, że człowiek nie jest ciałem fizycznym, a tylko
                                      je "zamieszkuje". Otóż prosiłam "ducha", czy raczej tą jednostkę energetyczną,
                                      która ewentualnie chciałaby przyjść, żeby zawróciła. Prosiłąm ją z całego
                                      serca, żeby teraz nie przychodziła. Błagałam z całą mocą na jaką było mnie
                                      stać, tak długo, aż mój strach odszedł. Gdyby mimo tego okazało się wtedy, że
                                      będę miała dziecko, wiedziałabym, że jego przyjście musiało być ważne i że moim
                                      zadaniem jest zmierzyć się z tym. Coś jak "Panie, odsuń ode mnie ten kielich".

                                      Zobaczyć zapis prawny o dopuszczalności aborcji z przyczyn społecznych to
                                      ogromny smutek dla mojego serca.
                                      Ostatecznie jednak i tak każdy musi to rozważyć w sobie. Jasne jest, że nie
                                      przekonam nikogo dla kogo człowiek jest tylko myślącym zwierzęciem.
                                      Powiem Ci jednak, że moje poglądy nie zawsze były takie jak teraz, może więc
                                      jednak warto pisać. Nie tylko my to czytamy, prawda?
                                      Pozdrawiam Cię i wiem, że nigdy nie skorzystałabyś z prawa, o które walczysz.
                                      Faxio
                                      • yeni Re: Do Yeni 14.01.02, 12:19
                                        Witam znów i cieszę się , że jesteś na tym forum :o)
                                        Znów się trochę nie zrozumiałyśmy, krążymy tak czasem wokół czegoś , a kiedy tak
                                        wejść w to głębiej to wychodzi na to, że mamy poodobne zdanie ....
                                        A a'propos Twojej odpowiedzi
                                        faxio napisał(a):

                                        > W sprawie gwałtu:
                                        > Przychylam się do propozycji podania pigułki wczesnoporonnej. Rozwiazanie to
                                        > wydaje się być najbardziej logiczne. Chyba wtedy zainteresowana nigdy się nie
                                        > dowie, czy w ogóle byłaby w ciąży, czy nie. Z tego względu zmniejsza ryzyko
                                        > poczucia winy.

                                        Cieszę się Faxio, że nie jesteś (przepraszam wszystkich , co poczują sie urażeni)
                                        tępą ciemnogrodzianką. To co teraz piszę to nie żadne lizusostwo, czy inna
                                        wazelina, ale szczera prawda. Skąd to wiem ??? Postując z Tobą już czas jakiś
                                        przekonałam się., że Twoje poglądy wynikają z pewnego życiowego doświadczenia,
                                        obserwacji siebie i innych z logicznego myślenia itede. Co jednak najważniejsze:
                                        to są TWOJE WŁASNE poglądy, a nie księdza Rydzyka z Radia Maryja. Zawsze cenię
                                        ludzi PRZEKONANYCH do czegoś nawet jeśli się z nimi nie zgadzam, ale nie znoszę
                                        pozbawionych zdania i myślenia robotów, które powtarzają cudze poglądy, bo
                                        inaczej piekło :o)Dlatego własnie Faxio bardzo cenię sobie twoje zdanie i uwagi.
                                        Musisz wiedzieć, że pigułka wczesnoporonna, choc nie jest prawnie zakazana w
                                        gabinetach lekarskich jeśli już zostanie wypisana to po cichu (lub jak u Turnaua
                                        po wielkiemu cichu)!!! Pigułka taka jest POTĘPIANA, a ta która zażyje POTĘPIONA.
                                        Dlaczego ??? Ano daltego, że zabija dziecko !!! Nawet , jak zażyjesz po 1
                                        godzinie od stosunku ... Mordercza pastyla. To jeszcze nic. Nie wiem czy masz
                                        pojęcie, co jest ludziom w pewnych kręgach wmawiane??? Zgroza. Osobiście znam
                                        kretyna (człowiek z wyższym wykształceniem!), który mnie przekonywał, ze spirala
                                        antykoncepcyjna dziurawi !!!! istniejący płód np. w głowę i potem rtakie dziecko
                                        rodzi się ze śrubą w główce !!!! Co więcej twierdził, że spirala celowo wywołuje
                                        ciążę pozamaciczną i że z takiej ciąży mogą rodzić się !!!!! chore dzieci.
                                        Człowiek ten nawet nie starał sie dowiedzieć czy to możliwe - wystarczyło Mu , że
                                        tak mówili na oazie , czy gdzieś tam .... Taki człowiek wolałby chyba poświęcić
                                        całą swoją rodzinę, niż pozwolić na zażycie ww pigułki.


                                        > W przypadku bezdomnych:
                                        > Pozostaje kwestia ich wiary w przeznaczenie, czy opatrzność.
                                        > Nie wiemy, co wyrośnie z tych dzieci. Może dziwnym zbiegiem okoliczności będzie
                                        >
                                        > to ktoś, kto wiele uczyni dla świata, może to być też zbrodniarz, ale nic nie
                                        > dzieje się bez powodu. Jest taka teoria, że człowiek przezd urodzeniem sam
                                        > wybiera sobie taką rodzinę, w której zdobędzie te doświadczenia,które są mu
                                        > najbardziej potrzebne. Czy to nie dziwne, że niektórzy chcą mieć dzieci za
                                        > wszelką cenę, a tu nic z tego. A u innych "same" się rodzą.
                                        > Nie śmiem nikomu zarzucić, że ma dziecko, którego nie powinien. Za mała się
                                        > czuję do tego. Nie wiem po co to dziecko przyszło na świat i jakie są jego cele
                                        >
                                        > i potrzeby. Dach nad głową i pełny rzołądek to nie wszystko. Kochający rodzice
                                        > to też nie wszystko.

                                        qrcze Faxio !!! Nie upraszczaj - mówiłam , że chcę decydować kto ma mieć dziecko,
                                        a kto nie (o aborcji wyraźnie zaznaczyłam nie myslałam ). Po prostu przeraziło
                                        mnie takie traktowanie własnego dziecka, jak czegos co się siłą woli pojawiło, a
                                        nie kogos o kogo trzeba dbać...Piszesz o przeznaczeniu o przesłąniu dla każdego z
                                        nas...Ja chyba jestem zbyt przyziemna... Nie chciałabym urodzić się bezdomna
                                        bezdomnym rodzicom jako np 11 dziecko.

                                        > Był w moim życiu taki moment, że obawiałam się, że jestem w ciąży. Miałam już
                                        > jedno dziecko i w tym momencie nie wyobrażałam sobie zupełnie sytuacji, że może
                                        >
                                        > pojawić się drugie. Ta myśl przerażała mnie niesamowicie.
                                        > To co zrobiłam większości ludzi wyda się idiotyczne. Nigdy nikomu o tym nie
                                        > mówiłam. Czy było skuteczne? Nikt tego nigdy nie sprawdzi, chyba że po śmierci.
                                        > Oczywiście wiąże się to z wiarą, że człowiek nie jest ciałem fizycznym, a tylko
                                        >
                                        > je "zamieszkuje". Otóż prosiłam "ducha", czy raczej tą jednostkę energetyczną,
                                        >
                                        > która ewentualnie chciałaby przyjść, żeby zawróciła. Prosiłąm ją z całego
                                        > serca, żeby teraz nie przychodziła. Błagałam z całą mocą na jaką było mnie
                                        > stać, tak długo, aż mój strach odszedł. Gdyby mimo tego okazało się wtedy, że
                                        > będę miała dziecko, wiedziałabym, że jego przyjście musiało być ważne i że moim
                                        >
                                        > zadaniem jest zmierzyć się z tym. Coś jak "Panie, odsuń ode mnie ten kielich".

                                        Przepraszam za pytanie może zbyt osobiste, ale dlaczego nie przedsięwzięłaś
                                        wcześniej kroków zapobiegawczych skoro nie planowałaś drugiego dziecka ???

                                        > Zobaczyć zapis prawny o dopuszczalności aborcji z przyczyn społecznych to
                                        > ogromny smutek dla mojego serca.
                                        > Ostatecznie jednak i tak każdy musi to rozważyć w sobie. Jasne jest, że nie
                                        > przekonam nikogo dla kogo człowiek jest tylko myślącym zwierzęciem.

                                        Niektórzy to sprawiają wrażenie nawet bezmyślnych zwierząt !!!!! Serio

                                        > Powiem Ci jednak, że moje poglądy nie zawsze były takie jak teraz, może więc
                                        > jednak warto pisać. Nie tylko my to czytamy, prawda?

                                        Jasne, ze warto. Niezależnie od wszystkiego można się dowiedzieć wiele innych,
                                        ale przede3 wszystkim o.... sobie.
                                        > Pozdrawiam Cię i wiem, że nigdy nie skorzystałabyś z prawa, o które walczysz.
                                        > Faxio

                                        Również Cię pozdrawiam i wiem, ze nie rzuciłabys kamieniem w nikogo to mnie
                                        pociesza:o) A na marginesie: nie walczę, bo na to, jak mówia trzeba ludzi i
                                        sprzetu:o) Po prostu tak czuję, że w takim jak właśnie gwałt przypadku trzeba
                                        pozostawić prawo do wolnego wyboru. Czy nie skorzystałabym ???? Boże uchroń mnie
                                        przed takim doswiadczeniem !!!!
                                        Jeszcze raz pozdrawiam i czekam na odp
                                        Yeni
                                        • faxio Re: Do Yeni 14.01.02, 13:13
                                          Tak, to dziwne, że coraz bardziej się zgadzamy, chociaż żadna z nas nie
                                          zmieniła swojego zdania.
                                          Właściwie nie wiem co jeszcze możnaby dodać.

                                          A jeżeli chodzi o to:
                                          >Przepraszam za pytanie może zbyt osobiste, ale dlaczego nie przedsięwzięłaś
                                          wcześniej kroków zapobiegawczych skoro nie planowałaś drugiego dziecka ???<

                                          Chyba byłam wtedy zbyt nieśmiała, żeby się o to postarać. Z resztą to nie było
                                          planowane, to był jeden raz po chyba 3 latach i dodam, że z ojcem mojego
                                          dziecka. Za głupia byłam i tyle, a to nie jest najgłupsza rzecz w moim życiu.
                                          Chociaż kto to wie, może gdyby nie te "gŁupoty" życie ułozyłoby sie gorzej.
                                          Może właśnie te doświadczenia były mi potrzebne. Może tylko tak mozna zrozumieć
                                          innych ludzi, albo raczej przynajmniej uzyskać świadomość, że tak naprawdę
                                          nigdy nie zrozumiemy do końca...

                                          Jestem za tym, żeby każdy miał prawo wyboru. I powstaje konflikt, gdy pod
                                          tym "każdy" czuje sie też tego, który nie potrafi jeszcze swojego prawa obronić.
                                          On też powinien mieć prawo... i co z tym zrobić.
                                          Przecież są nawet prawa zwierząt.
                                          Czy wiesz, że są dorośli ludzie, którzy uważają, że kot albo pies nie odczuwa
                                          bólu, bo jego mózg jest mniej rozwinięty? Nic dziwnego, że są dzieci, które
                                          zadają ból zwierzętom dla zabawy. Taki jest ten świat.

                                          Jeszcze raz Cię pozdrawiam.
                                          Faxio

                                          • yeni Re: Do Yeni 14.01.02, 13:59
                                            Droga Faxio !!!
                                            To rzeczywiście niesamowite, ze tak własnie można zwłaszcza w tym kraju :
                                            pogadać, popolemizować, nie przekonać się wzajemnie, a przy tym nie skakać sobie
                                            do oczu i szanować poglądy innych :o)
                                            Chyba nic nie trzeba dodawać tylko się cieszyć...
                                            A'propos mojego dość obcesowego pytania i Twojej odpowiedzi: wszyscy popełniamy
                                            jakieś błędy i najczęściej się na nich wcale nie uczymy, a jeśli nawet to bardzo
                                            powoli i niechętnie:o)I mam tu na myśli siebie przede wszystkim...również
                                            popełniłam i popełniam nadal (niestety) wiele głupstw lżejszego i cięższego
                                            kalibru. Najgorsze jest to, że ta nasza głupota ludzka zatacza pętlę sprzężenia
                                            zwrotnego: wszystko, co nam sie przydaża już kiedyś komuś się przydarzyło - czyli
                                            znamy możliwe scenariusze dalszego ciągu....I co ??? I nic. Dalej działamy tak,
                                            jakby nasze doświadczenie było jedyne w swoim rodzaju, a nie banalne i stare jak
                                            świat. Zdaje mi się, ze to wina zbytnich emocji, które każą nam myśleć, że to
                                            JEDYNE możliwe wyjście, KONIECZNA potrzeba, tylko TEN facet itepe :o)A potem
                                            patrzymy zdziwieni, że jest dokładnie tak samo, jak u koleżanki, sąsiadki, czy
                                            innej osoby w podobnej sytuacji...
                                            Doświadczenie pomaga zrozumieć innych i siebie. A sumienie ??? Albo tzw.
                                            kręgosłup moralny ??? Cóż...czasem pomaga coś zdobyć, czasem z czegoś zrezygnować.
                                            Czasem jak cos zdobędziesz okazuje się to tandetne i beznadziejne, jak
                                            pierścionek z odpustu. Czasem z czegoś zrezygnujesz i załujesz całe życie, a nie
                                            wiesz nawet czy warto i czy jest czego żałować. Czasem po coś nie sięgasz, bo i
                                            tak za wysoko, albo wstyd:o). Ja kiedyś walczyłam zaciekle o miłość, która się
                                            okazała tanią imitacją uczucia, potem odrzuciłam wielką miłość, bo bałam się, że
                                            nie jest to prawdziwe uczucie, a teraz nie sięgnę po tę miłość która nagle mi się
                                            pojawiła, bo "kręgosłup moralny"...I Ty Faxio mówisz, że popełniłaś
                                            głupstwa ??? :o)
                                            Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę wszystkiego dobrego
                                            Yeni
                                            Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie

                                            • faxio Re: Do Yeni 15.01.02, 09:47
                                              Droga Yeni,
                                              tym razem całkowicie sie z Tobą zgadzam.
                                              Gdybyśmy jednak stwierdzili, że wszystko co możliwe już się komuś przydażyło,
                                              to co zostałoby dla nas? Dotknąć i poczuć to nie to samo co posłuchać.
                                              Każdy uważa, że jest wyjątkowy i sądzę, że ma racje. Z tych samych doświadczeń
                                              można wyciągnąć różne wnioski. Podobno zdobyta wiedza i doświadczenie to nasz
                                              największy skarb, nawet po śmierci. Zdobywajmy je więc.
                                              Ściskam Cię mocno. Życzę powodzenia we wszystkim co robisz.
                                              Faxio
                                  • Gość: onnanohi Faxio IP: 213.17.193.* 16.01.02, 10:18
                                    Czy Ty wreszcie zrozumiesz, że NIKT nie popiera abo9r5cji, bo nikt normalny nie
                                    mógłby popierać zabójstwa. Niektórzy z nas (np.: ja) popieramy prawo KBIET i
                                    ich SUMIENIA do decydowania o tym, czy aborcję taką wykonać, czy nie. Jeżeli
                                    chodzi o aborcję, jestem PRZECIW!!!!!!!

                                    • faxio Re: Do Onnacośtam 16.01.02, 13:15
                                      Wypchaj się.
                                      • yeni Do Faxio i Onnanohi... 16.01.02, 14:49
                                        Qrcze dziewczyny co to za ton wzajemnie ???:o) To mi do Was nie pasuje !!!!
                                        Czyżby ktoś się pod Was podszywał ???
                                        Pozdrowienia Yeni
                                        • faxio Re: Do Yeni 17.01.02, 10:18
                                          Cześć, chyba nie będziemy już rozmawiały na tym wątku.
                                          Temat się wyczerpał. Chociaż jak widać nie wszyscy to dostrzegli.
                                          A było tak miło... :((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((
                                          Jeszcze raz Cię pozdrawiam i do zobaczenia w innym temacie.
                                          Faxio.
                                          • yeni Do Faxio i innych :o) 17.01.02, 12:03
                                            Cześć !!!! Dzięki za rozmowę:o) Myślę, ze ten temat nigdy sie nie wyczerpie, ale
                                            póki co dla nas się wyczerpał....i dobrze:o)
                                            Przykro mi to pisać , ale na innym wątku w najbliższym czasie trudno będzie mi
                                            się z Tobą i innymi spotkać, bo prawdopodobnie zniknę z netu na jakiś czas:o(
                                            Niestety w sposób niezbyt miły i uczciwy "podziękowano mi" za pracę...
                                            Tutaj nie będę się o tym rozpisywać , bo to nie ten wątek:o)......
                                            Pozdrawiam Faxio i wszystkich.....
                                            Do miłego spotkania znów (mam nadzieję)yeni
                                            PS. Jeśli chcesz Faxio (i inni) oderwać się od tego poważnego wątku to zapraszam
                                            na Dilbertozę:o)jest tam mnóstwo fajnych wątków (w tym i mój - nie chwaląc się)
                                            pozdr
                                      • Gość: onnanohi Re: Do Onnacośtam IP: 213.17.193.* 16.01.02, 15:12
                                        Zwykłe chamstwo - to wszystko co mam do powiedzenia o Twoim sposobie
                                        wypowiadania się. Jak nie masz argumentów to już lepiej w ogóle się nie odzywaj.

                                        A lekceważenie jakie mi okzujesz, nie starając sie nawet przepisać mojego nie
                                        tak znowu trudnego nicka świadczy o Twojej kuturze osobistej, o obrończyni
                                        nienarodzonych.
                                        • faxio Re: Do Onnacośtam 17.01.02, 10:26

                                          Gość portalu: onnanohi 16-01-2002 10:18 odpowiedz na list odpowiedz cytując
                                          Czy Ty wreszcie zrozumiesz, że NIKT nie popiera abo9r5cji, bo nikt normalny nie
                                          mógłby popierać zabójstwa. Niektórzy z nas (np.: ja) popieramy prawo KBIET i
                                          ich SUMIENIA do decydowania o tym, czy aborcję taką wykonać, czy nie. Jeżeli
                                          chodzi o aborcję, jestem PRZECIW!!!!!!!


                                          Na co liczysz, moja Pani, pchając się z tak nieadekwatnym do stanu rozmowy
                                          tekstem? Dla mnie jest to ewidentny atak, zaadresowany bezposrednio do mnie.
                                          "Wypchaj się" oznacza, że nie podejmuje rękawicy, którą we mnie rzucasz.
                                          Zachowujesz się jak zwykły prowokator.
                                          • masaker do faxio 18.01.02, 13:48
                                            Gdybym przyjął twój sposób rozumowania, powinienem powiedzieć: "Co ty, kurwa,
                                            pierdolisz?".
                                            Tak siedzę właśnie i czytam wymianę zdań faxio-yeni, a nagle okazuje się, że -
                                            doprawdy bezczelne - wtargnięcie kogoś trzeciego, kto - nawiasem mówiąc zdaje
                                            się wyznawać ten sam pogląd co yeni - sprawia, że Przewspaniała Obrończyni
                                            Metafizycznie Przygarniętych Kociątek (kurwa, łzy mi oczy zalewają!)
                                            odpowiada: "Wypchaj się!". Faxio, użyj czasem kory mózgowej, którą jako homo
                                            sapiens masz najlepiej rozwiniętą spośród wszystkich istot żyjących na tej
                                            planecie, i po prostu - najpierw pomyśl, potem - napisz.

                                            chrumki
                                            • faxio Re: 18.01.02, 14:54
                                              >Faxio, użyj czasem kory mózgowej, którą jako homo
                                              sapiens masz najlepiej rozwiniętą spośród wszystkich istot żyjących na tej
                                              planecie, i po prostu - najpierw pomyśl, potem - napisz.<

                                              Rozumiem, że wyznajesz popularną na forum zasadę, że drogowskaz nie musi iść
                                              drogą, którą wskazuje.


                                              • masaker Re: drogowskaz 21.01.02, 11:50
                                                Rozumiem, że wyznajesz popularną na tym forum zasadę, że można napisać cokolwiek, nawet bez
                                                sensu, byle tylko się odezwać, i to wystarczy za odpowiedź.
                                                Przyjmując twój styl odpowiadam na zarzut(?) dotyczący drogowskazu: bul-bul-glu-aaa-buu-fe-yyy.
                                                Czekam na twórcze interpretacje powyższego, bo sam jestem ciekaw, o co chodzi.

                                                chrumaczek
                      • kwieto Takie pytanie do faxio 08.01.02, 16:19
                        faxio napisał(a):


                        > Nie współczuje "płodowi" tylko czującej istocie, tak jak współczuję każdemu
                        > człowiekowi i zwierzęciu.

                        Czy jesz mieso?
                        • yeni Re: Takie pytanie do faxio 08.01.02, 16:25
                          kwieto napisał(a):

                          > faxio napisał(a):
                          >
                          >
                          > > Nie współczuje "płodowi" tylko czującej istocie, tak jak współczuję każdem
                          > u
                          > > człowiekowi i zwierzęciu.
                          >
                          > Czy jesz mieso?

                          A wiesz Kwieto ....z ust mi wyjąłeś to pytanie :o)
                        • malwinamalwina Re: 08.01.02, 16:26
                          nie wiem czy to dlatego ze mnie glowa boli, ale dzis wyjatkowo poziom jest tragiczny i dyskusje
                          beeeeznadziejne !
                          mysle sobie ze dobrze ze przyszlosc planety od tego nie zalezy, najwyzej jakis spalony czy udany
                          obiad ...
                          i tym optymistycznym akcentem....
                          ide sobie w czorty !
                          jutro (moze) bedzie lepiej...
                • Gość: Dora Re: Do Dory .... IP: 212.244.205.* 07.01.02, 18:30
                  > skutkiem takiego a nie innego układu sił w naszym
                  > parlamencie mamy teraz ustawę, która jest nie do wyegzekwowania, z poprawkami,

                  Chyba nie tylko w parlamencie, przypomnij sobie kto był wtedy prezydentem jak
                  ustawa wchodziła w życie i kto zawetował liberalizację do ustawy. A ponieważ
                  rzeczywiście jest nie do wyegzekwowania to przy okazji przyzwyczaja się ludzi do
                  łamania prawa i przymyka na to oczy. Autentycznie, po raz pierwszy na serio mam
                  wrażenie że prawo jest przeciwko mnie.

                  > Obecny rząd
                  > nie zechce zadrzeć z wiadomymi siłami, bo potrzebuje ich poparcia przy wejściu
                  > do UE!!!!

                  A w ogóle dlaczego wiadome siły są aż takie silne i upolitycznione w Polsce?
                  Przecież to my - czyli społeczeństwo - dajemy im taką władzę. Może nie do końca
                  bo teraz już są bogaci i w zasadzie samowystarczalni, ale jednak potrzebują nas
                  żeby być wiadomą siłą. Więc średnio rzecz biorąc, miejmy pretensję do samych
                  siebie.

                  > Tzw. społeczeństwo już rozgryzało ten temat,
                  >
                  > przegryzło przeżuło i ...wypluło.

                  Ale oficjalnego referendum nie było. Były tylko badania które wykazywały że
                  większość jest przeciwko ustawie w jej obecnym kształcie. Ciekawe jakie by teraz
                  były wyniki takiego referendum.

                  > Myślę, że ZAWSZE powinniśmy mieć swoje zdanie i zawsze można pogadać, ale nie
                  > liczyłabym na szybką zmianę ustawy mimo zainteresowania tym tematem. Dlatego
                  > właśnie mówiłam o edukacji, zapobieganiu, "pracy u podstaw" :o)
                  > Mam nadzieję, że jeszcze się odezwiesz :o)
                  > Pozdr Yeni

                  A ja uważam że środowiska kobiece powinny się zorganizować i uderzyć przynajmniej
                  z taką samą determinacją jak to zrobili fundamentaliści katoliccy kilka lat temu,
                  po to żeby zliberalizować ustawę. Akurat w tej kwestii nie liczyłabym specjalnie
                  na pomoc płci przeciwnej bo ta ustawa godzi głównie w nas, my cierpimy a nie oni.

                  Z drugiej strony, liczę na to że coraz mniej kobiet będzie musiało się
                  zastanawiać czy zrobić skrobankę czy nie bo coraz mniej będzie zachodzić w ciążę
                  z własnej głupoty i z głupoty ich facetów (czytaj nieuświadomienia o
                  konsekwencjach uprawiania seksu bez zabezpieczenia), a takich jest chyba
                  przeważająca liczba. Czyli - edukacja i zapobieganie TAK!

                  Dochna
                  • yeni Re: Do Dory .... 08.01.02, 16:35
                    Gość portalu: Dora napisał(a):

                    Autentycznie, po raz pierwszy na serio mam
                    >
                    > wrażenie że prawo jest przeciwko mnie.

                    Moze to być niestety słuszne wrażenie :o(

                    > A w ogóle dlaczego wiadome siły są aż takie silne i upolitycznione w Polsce?
                    > Przecież to my - czyli społeczeństwo - dajemy im taką władzę. Może nie do końca
                    >
                    > bo teraz już są bogaci i w zasadzie samowystarczalni, ale jednak potrzebują nas
                    >
                    > żeby być wiadomą siłą. Więc średnio rzecz biorąc, miejmy pretensję do samych
                    > siebie.
                    Ja do SIEBIE jako Yeni pretensji nie mam :o)Wiem o co Ci chodzi, ale co zrobić ???

                    > Ale oficjalnego referendum nie było. Były tylko badania które wykazywały że
                    > większość jest przeciwko ustawie w jej obecnym kształcie. Ciekawe jakie by tera
                    > z
                    > były wyniki takiego referendum.

                    Nijakie, bo nkt do tego referendum nie dopuści !!!! Taka jest smutna sytuacja na
                    teraz !!!!

                    > A ja uważam że środowiska kobiece powinny się zorganizować i uderzyć przynajmni
                    > ej
                    > z taką samą determinacją jak to zrobili fundamentaliści katoliccy kilka lat tem
                    > u,
                    > po to żeby zliberalizować ustawę. Znowu masz rację!!!! Nie wim czy pamietasz
                    ile szumu było wokół statku (nie pamietam , jak sie nazywał), który wpłynął na
                    nasze wody terytorialne, zeby "zabijać polski naród". Był to statek jakiejś
                    organizacji kobiecej (zachodniej)na który teoretycznie mogła wsiąść każda kobieta
                    i dokonać aborcji, bo była jakby poza Polską. Szumu było dużo - ostro krytykowano
                    posłanki SLD sprzyjające tej akcji, wrzask sie podniósł, ale nie podano ile Polek
                    wsiadło na ten statek...Osobiście myślę, że niewiele (może bały się linczu???)
                    Akurat w tej kwestii nie liczyłabym specjalni
                    > e
                    > na pomoc płci przeciwnej bo ta ustawa godzi głównie w nas, my cierpimy a nie on
                    > i.
                    Słusznie !!!
                    > Z drugiej strony, liczę na to że coraz mniej kobiet będzie musiało się
                    > zastanawiać czy zrobić skrobankę czy nie bo coraz mniej będzie zachodzić w ciąż
                    > ę
                    > z własnej głupoty i z głupoty ich facetów (czytaj nieuświadomienia o
                    > konsekwencjach uprawiania seksu bez zabezpieczenia), a takich jest chyba
                    > przeważająca liczba. Czyli - edukacja i zapobieganie TAK!
                    >
                    > Dochna
                    Boję się, że to marzenia !!!! Spójrz wokół:o(
                    Pozdr Yeni
    • faxio Re: do Kwieto 03.01.02, 13:55
      <Wiesz, ale urodzenie dziecka, tylko po to aby zostalo zaraz potem
      adoptowane, albo przeniesione do sierocinca - jakos mnie brzydzi... Nie jest w
      zaden sposob lepsze od aborcji.>

      Po pierwsze nie "tylko po to", bo nie to było zapewne powodem zajścia w ciażę.
      Jeżeli to dziecko już istnieje, nie widzę powodu, aby nie pozwolić mu żyć.
      A pisanie, że pozwolić mu żyć nie jest lepsze od skazywania go na męczeńską
      śmierć... wybacz, ale to mi jakoś do Ciebie nie pasuje.
      To jakbyś napisał, że nie ma różnicy między umieszczeniem chorego w domu opieki
      czy hospicjum a eutanazją.

      Twój przykład z noworodkiem w zamrażrce wcale nie jest niewiarygodny. To
      przykład patologii, gdzie rozwiązaniem jest leczenie lub odosobnienie męża, a
      nie mordowanie dzieci.
      Za osoby upośledzone zaś ktos jest chyba odpowiedzialny.
      • kwieto Re: do Kwieto 03.01.02, 16:17
        faxio napisał(a):

        I wszystko proste prawda? Tyle, ze szkoda iz nie sprawdza sie jakos na codzien...

        > Po pierwsze nie "tylko po to", bo nie to było zapewne powodem zajścia w ciażę.

        Oczywiscie, powodem zajscia w ciaze byl gwalt, bo dziewczyna sie podobala komus,
        kto byl silniejszy, i sie nie bal...
        Albo byla prostytutka, na przyklad nieletnia, dla ktorej prostytucja jest jedynym
        sposobem zarobienia na chleb...
        Albo uzywa metod "naturalnych" mimo, ze nie chce miec dziecka, i tego sobie nie
        wyobraza...

        > Jeżeli to dziecko już istnieje, nie widzę powodu, aby nie pozwolić mu żyć.
        > A pisanie, że pozwolić mu żyć nie jest lepsze od skazywania go na męczeńską
        > śmierć... wybacz, ale to mi jakoś do Ciebie nie pasuje.

        Dla czego od razu meczenska? Wdalismy sie w terminologie meczenstwa. zbyt malo
        wiem na temat samej "technologii" aborcji, aby cokolwiek na ten temat powiedziec,
        ale wydaje mi sie, ze plod nie od razu cos czuje, i mozna go usunac w sposob nie
        meczenski. A wycinanie slepiej kiszki to meczenstwo? (Moze to zbyt brutalne
        porownanie, ale jednak go uzyje)

        > To jakbyś napisał, że nie ma różnicy między umieszczeniem chorego w domu opieki
        > czy hospicjum a eutanazją.

        Wszystko zalezy od choroby - osobiscie jestem rowniez za eutanazja - tu mamy
        zreszta prostszy wybor, bo chory sam moze zdecydowac

        >
        > Twój przykład z noworodkiem w zamrażrce wcale nie jest niewiarygodny. To
        > przykład patologii, gdzie rozwiązaniem jest leczenie lub odosobnienie męża, a
        > nie mordowanie dzieci.

        No dobrze, to moze zamiast krzyczec o aborcji zajmijmy sie takimi patologiami? I
        problem aborcji sam sie rozwiaze...


        > Za osoby upośledzone zaś ktos jest chyba odpowiedzialny.

        Owszem, ale tu znowu nie tak prosto - mam taka osobe zamykac w odosobnieniu, bo
        ktos jej moze zrobic krzywde? - nie wszystko mozna przewidziec...


        • Gość: Acro Męczeństwo płodu IP: *.bialystok.cvx.ppp.tpnet.pl 06.01.02, 17:34
          Masz rację, Kwieto, płód nic nie czuje do 25 tygodnia - dopiero wtedy zaczyna
          mu funkcjonować mózg. Zawsze irytowały mnie broszurki "giertychów" opisujące
          potworne męczarnie usuwanych zarodków. Większy ból zadaje wędkarz nadziewanemu
          na haczyk robakowi. Podkraślam, że chodzi mi tylko o kwestię bólu.
          • faxio Re: Męczeństwo płodu 07.01.02, 12:40
            A ty skąd masz takie super informacje?
            W 25 tygodniu dziecko można utrzymać przy życiu poza organizmem matki,a twoim
            zdaniem do tej chwili nic nie czuło?
            • Gość: Acro Re: Męczeństwo płodu IP: *.bialystok.cvx.ppp.tpnet.pl 09.01.02, 16:30
              Mniej więcej wtedy zaczynają funkcjonować połączenia synoptyczne w mózgu płodu.
              Okazuje się, że nie mogą powstać poza organizmem matki, dlatego jednocześnie
              jest to dolna - choć pewno tylko na razie -granica utrzymania wcześniaka przy
              życiu.

              Dlaczego uważasz to za super infornację? Info jak info.
              • faxio Re: Męczeństwo płodu 10.01.02, 11:44
                Napisałam "super" mając na myśli "bzdurną".
                Jak dziecko może nic nie czuć, jeżeli reaguje na dotyk i dźwięk?
                • Gość: Acro Re: Męczeństwo płodu IP: *.bialystok.cvx.ppp.tpnet.pl 13.01.02, 18:05
                  Zapewne działa to na poziomie pnie mózgowego, a więc odruchów.
                  Przyszło mi za to do głowy, że przecież te połączenia nie powstają w jeden
                  dzień, lecz pewno trwa to nawet parę tygodni. Choroba wie, w jakiej kolejności
                  się uaktywniają - możliwe więc, że płód może odczuwać ból już wcześniej.
                  Najlepiej, żeby się tu jakiś specjalista wypawiedział - wygląda na to, że
                  jednak 3-4 m-czny embrion bólu odczuwać nie może.
                  • Gość: ida Re: Męczeństwo płodu IP: *.csk.pl 13.01.02, 19:15
                    ja specjalistą nie jestem ,ale z tego co sobie przypominam z embriologii i
                    neurologii to po pierwsze są rózne rodzaje czucia (powierzchniowego, bo jest
                    jeszcze czucie głębokie)- czucie dotyku, zimna, ciepła i bólu. Każdy rodzaj
                    czucia ma swoje własne receptory i własne drogi przewodzące bodźce do mózgu.
                    Można odczuwać dotyk a nie odczuwać bólu, i odwrotnie

                    Zeby móc odczuc ból musi być spełnionych kilka podstawowych warunków - muszą
                    byc wykształcone właściwe dla tego rodzaju czucia receptory, włókna nerwowe,
                    które będą to czucie przewodzic do kory mózgowej, no i wykształcona kora
                    mózgowa ponieważ wrażenia bólowe dochodzą do świadomości właśnie na poziomie
                    kory mózgowej. Czy u 3-4mc embrionu (bo w większości krajów to jest górna
                    granica dopuszczalności aborcji) mozna w ogóle mówić o jakiejkolwiek
                    świadomości? Prawdę mówiąc nie sądzę.

                    Nie wiem dokładnie kiedy wykształcają się poszczególne elementy dróg czuciowych
                    i kiedy udaje się je ze sobą "zgrać"(jak to znajdę to dopiszę) ale gdyby to
                    miało to miejsce już w 4mc ciąży to właściwie dalsze 5 mc takiemu płodowi nie
                    byłoby do niczego potrzebne.

                    no i oczywiście nie nalezy mylić odczuwania bólu z odruchami(do których
                    powstania wcale nie jest potrzebne pośrednictwo kory mózgowej)

                    To, że mózg zaczyna się rozwijać juz b. wcześnie w rozwoju płodowym wcale nie
                    świadczy o tym, że od razu zaczyna wszystkim zarządzac. Mozna mieć mózg i
                    niczego nie czuć.
                    • faxio Re: Męczeństwo płodu 14.01.02, 10:14
                      Myślę, że bardzo wygodnie jest stwierdzić, że płód nic nie czuje.
                      Nie można tego w żadem sposób udowodnić, podobnie jak tezy przeciwnej.
                      Każdą reakcję mozna uznać za odruch. A co czuje w tej chwili dana istota, wie
                      tylko ona. Niestety nie ma mozliwosci odpowiedzieć.
                      Jednak obniżający się wciąż wiek wcześniaków, które można utrzymać przy życiu
                      też chyba daje do myślenia. Zdaje się, że największą przeszkodą jest
                      niedorozwój płóc, a nie mózgu. Ale nie jestem specjalistą.
                      Jeżeli nawet ludzie nieprzytomni, czy w śpiączce, mimo, że ich ciałą fizyczne
                      nie reagują na bodźce, czują co się w okół nich dzieje, słyszą, co się do nich
                      mówi, to nie odważyłabym się określać momentu, kiedu to wszystko się zaczyna.
                      No i gdzie jest ta granica między dotykiem a bólem?
                      • Gość: ida Re: Męczeństwo płodu IP: *.csk.pl 14.01.02, 19:06
                        faxio napisał(a):

                        > Myślę, że bardzo wygodnie jest stwierdzić, że płód nic nie czuje.
                        > Nie można tego w żadem sposób udowodnić, podobnie jak tezy przeciwnej.

                        nie w ogólności płód, tylko płód 3-4 mc, który nie ma jeszcze wykształconej kory
                        mózgowej, odpowiedzialnej za syntezę bodźców z receptorów (a pewnie i samych
                        jeszcze receptorów, nie wiem nie sprawdziłam)

                        > Każdą reakcję mozna uznać za odruch.

                        nie każdą, muszą być spełnione pewne warunki


                        A co czuje w tej chwili dana istota, wie
                        > tylko ona. Niestety nie ma mozliwosci odpowiedzieć.

                        zgadza się, czucie jest zjawiskiem subiektywnym

                        > Jednak obniżający się wciąż wiek wcześniaków, które można utrzymać przy życiu
                        > też chyba daje do myślenia.

                        a co to ma do rzeczy? jeśli medycyna i technika zdołają zapewnić płodowi warunki
                        identyczne z warunkami, które ma w łonie matki, to dzieci będzie można "hodować"
                        od momentu poczęcia poza organizmem kobiety


                        Zdaje się, że największą przeszkodą jest
                        > niedorozwój płóc, a nie mózgu. Ale nie jestem specjalistą.

                        zgadza się, tylko co mają płuca do percepcji bólu czy czucia w ogóle?


                        > Jeżeli nawet ludzie nieprzytomni, czy w śpiączce, mimo, że ich ciałą fizyczne
                        > nie reagują na bodźce, czują co się w okół nich dzieje, słyszą, co się do nich
                        > mówi, to nie odważyłabym się określać momentu, kiedu to wszystko się zaczyna.

                        co się zaczyna? nie wszyscy czują czy słyszą, zależy z jakiego powodu są
                        nieprzytomni(dokładniej w jakim stopniu i jakie mają uszkodzone struktury mózgu)


                        > No i gdzie jest ta granica między dotykiem a bólem?
                        zjawisko progu bólu, bardzo subiektywna ocena

          • Gość: Agnicha Re: Męczeństwo płodu - do acro IP: *.*.*.* 08.01.02, 12:04
            ja bardzo przepraszam, że wtrącam się w taką niepotrzebną dyskusję, i swoich
            poglądów na aborcję nie zdradzę, ale Ty Acro najzwyczajniej w świecie kłamiesz.
            25 tydzień to jest piąty-szósty miesiąc. Ja widziałam moje dziecko na USG w
            trzecim miesiącu, i ono poruszało kończynami, z czego wniosek, że mózg musiał
            być, bo to on wszystkim zarządza.
            Trochę się błaźnisz, podając takie informacje...
            • Gość: Acro Re: Męczeństwo płodu - do acro IP: *.bialystok.cvx.ppp.tpnet.pl 09.01.02, 16:35
              Agniecha - łatwo zarzucasz innym ognorancję
              Bakteria też porusza rzęskami - uważasz zatem, że jest zdolna do odczuwania
              bólu? Do tego niezbędny jest funkcjonujący mózg lub jego ekwiwalent z obszarami
              wyspecjalizowanymi w odbieraniu bólu. Kura z obciętą głowa całkiem sprawnie
              biega (choć, hmm, trochę na ślepo - po prostu bez głowy...), ale chyba sie
              zgodzisz ze mną, że bólu już wtedy nie czuje?
    • faxio Re: do Dali 03.01.02, 13:57
      Doprawdy nie widzę związku między nie dokonywaniem aborcji a oddawaniem
      narządów do przeszczepu.
      Chyba musisz mnie oświecić.
      • Gość: Anna27 aborcja IP: *.244.85.240.Dial1.Washington2.Level3.net 03.01.02, 18:59
        We wlasnym sumieniu uwazam, ze aborcja jest czyms tragicznym. To znaczy dla
        mnie bylaby zlem, gdybym kiedykolwiek sie zdecydowala. Jednak moja opinia nie
        oznacza, ze chce prawnego zakazu aborcji. Uwazam, ze to jest sprawa sumienia
        kazdej kobiety. Nigdy nie bylam w ciazy wiec nie mam prawa oceniac kobiet,
        ktore na taki krok sie zdecydowaly.

        Jednak krew mnie zalewa, gdy czytam o babkach, ktore nie uzywalay
        antykoncepcji, bo baly sie przytyc a potem usuwaly, albo o facetach,
        ktorzy "zapomnieli" kondomka. Moim zdaniem takie osoby sa czesciej klientami
        klinik aborcyjnych niz zgwalcona dwunastolatka. Ale gdy mnie tak krew zalewa
        to potem przypomina mi sie cos co kiedys napisala Kinga Dunin, ze czasem nawet
        proliferka moze byc wdzieczna prawodawcom, ze dopuszcaja aborcje. Bo moze zajc
        w ciaze w takim momencie lub w takich okolicznosciach, ze tego dziecka
        normalnie, po ludzku nie chce. I chociaz moze zdecydyje sie urodzic, to
        wdzieczna bedzie, ze to ona zdecydowala o narodzinach, a nie parlamentarzysci.
        I chyba to lpiej dla dziecka.

        Na koniec mala dygresja ad hoc. Mysle, ze jako spoleczenstwo popelniamy
        starszne niedopatrzenie, ze nie zachecamy ludzi do adopcji. Robimy wszystko,
        by ludzie nieplodni mogli miec dzieci przez sztuczne zaplodnienie, podczas, gdy
        jest tyle dziecie, ktorym potrzebn jest dom. Czesto mysle o adopcji dziecka,
        ale juz teraz wiem, ze moje dochody uniemozliwiaja mi adopcje dziecka w
        Stanach. I to jest chyba lekka przesade, gdy pozawala sie adoptowac tylko
        bogatym. Bo dziecko mozna dobrze wychowac, nawet przy skromnych dochodach.
        I dlaczego proliferki tak rzadka adoptuja?
    • Gość: Iza_1 nie chce mi sie argumentowac ale.. IP: *.chello.pl 03.01.02, 22:13
      ....mam fantastyczny pomysl zastrzelmy wszystkich ktorzy nam przeszkadzaja,
      stoja na drodze do kariery lub pojawiaja sie w naszym zyciu w zlym momencie!
      zmienmy jeszcze prawo zeby nie zamykali nas do wiezienia i wszystko bedzie
      zgodnie z naszym planem!
      powodzenia

      P.S.mam kilka osob do odstrzalu wiec dajcie mi znac jak juz to zalatwicie!
      • Gość: onnanohi Jestem za i przeciw ... IP: *.devs.futuro.pl 03.01.02, 23:01
        Po pierwsze jestem przeciwnikiem aborcji jako metody. Po drugie jestem
        przeciwnikiem zakazu aborcji, gdyż ten zakaz spowodował wyłącznie większe
        wydatki kobiet ponoszone na aborcję i zwiększenie ilości niechcianych /
        porzucanych dzieci.

        Mozna troszkę dłużej i z przykładami?
        Jestem zdania, że aborcja to JEST zabicie nienarodzonego dziecka, nie uważam,
        aby był to ot taki zabieg, jak wycięcie kiszki. Widziałam zresztą film, zdaje
        się "krzyk" i nigdy tego co tam widziałam nie zapomnę.
        I - tak jak generalnie jestem PRZECIWNA innym formom zabójstwa, kiedy narodzony
        zabija narodzonego, czyli mówiąc po prostu - strzela komuś w łeb, wali
        siekierką itp., to są moim zdaniem zabójstwa za które nie nalezy karać - obrona
        własna itd. i których bez mrugnięcia okiem bym się dopuściła.
        I widze to tak: (opisowo). My (tzn. ja i mój mąż) nie chcemy i nie będziemy
        chcieli mieć dzieci. Ale od tego mam mózg, żeby to postanowienie realizować -
        antykoncepcja. Jednak, jeszcze przed ślubem, gdy poznawaliśmy swoje poglądy na
        wszystkie możliwe sprawy tego świata, rozmawialiśmy tez na temat aborcji. Otóż
        ja gdybym zaszła w ciążę z moim mężem - nie zrobiłabym tego. Nie mogłabym
        dokonać aborcji tylko dla tego, że byłam nieostrożna (jak wiadomo antykoncepcja
        hormonalna jest skuteczna w 100%, chyba że zażywa się jakieś leki, które
        obniżają jej skuteczność lub nie zażywa się pigułek regularnie, także
        ewentualna moja ciąża jest możliwa wyłącznie z powodu naszej głupoty,
        niedopatrzenia itp.). Zatem - takiej ciąży nigdy bym nie usunęła, bo po prostu
        nie potrafiłabym z tym żyć. Mój mąż wie o tym a ma to skutek taki, że
        zabezpieczamy się w sposób skuteczny w 100%. :)
        Ale - gdyby w czasie badań prenatalnych okazało się, że moje nienarodzone
        dziecko ma poważne wady genetyczne - dopuściłabym się aborcji. I uważam, że
        powinnam mieć takie prawo !!!!!!!!!!! Nikt nie może mnie zmusić do wychowywania
        upośledzonego dziecka, a jak ja poradziłabym sobie z tym we własnym sumieniu to
        już nikogo nie powinno obchodzić. Powiecie - egoistka. Tak, egoistka i
        racjonalistka. Boję się upośledzonych dzieci, nie jestem skłonna do poświęceń i
        nie opiekowałabym się takim dzieckiem tak, jak tego by oczekiwało /
        potrzebowało. I mówcie, co chcecie.

        Gdybym została zgwałcona i zaszłabym w ciążę - gdyby nie zgodzono się na
        aborcję i w żaden inny sposób nie mogłabym jej wykonać albo bym się zabiła,
        albo trafiła do domu wariatów. I bardzo proszę 100%-wych przeciwników aborcji
        aby wypowiedzieli się na ten temat i przytoczyli swoje argumenty. NIKT NIE MOŻE
        ZMUSIĆ KOBIETY DO URODZENIA DZIECKA POCZĘTEGO PRZEZ PRZESTĘPCĘ - ZBOCZEŃCA.

        Ale jestem po prostu wściekła, gdy słyszę o dziewczynach / kobietach, które się
        wciąż nie zabezpieczają i wciąż zabijają swoje dzieci. Znam osobiście jedną
        taką, co miała 4 aborcje, a lat 28 i jak na nią patrzę rzygać mi się chce.

        Znam też takie oto małżeństwo (4 lata po ślubie): Gdy byli już zaręczeni ona
        zaszła w ciążę, ale oboje stwierdzili, że to nieodpowiedni dla nich czas, bo
        praca, sratatata. I poddała się aborcji. ALE ONI TAK W OGÓLE TO CHCĄ MIEĆ
        DZIECI. No więc moze ja jakaś głupia jestem, ale nie mogę sobie wyobrazić, jak
        można - planując w przyszłości dzieci - zabić dziecko poczęte ze swym
        ukochanym, bo jeszcze nie ten czas. Mieli wtedy po 28 lat. A teraz ... od 2 lat
        próbują i nie mogą zajść w ciążę. I zawsze jak ona o tym opowiada przypomina mi
        się tamten wieczór i nie mogę wręcz na nią patrzeć.

        A tym kobietom, które mówią - ja nie mogę brać leków, bo coś tam, ja nie mogę
        się zabezpieczać tak, bo coś tam, to powiem jedno - to wypij głupia babo
        szklankę wody zamiast pieprzyć się z facetem myśląc z góry o tym, że jak
        zajdziesz w ciążę to zawsze się możesz wyskrobać !!!!!!!!!!

        I na koniec pytanie: dlaczego w Polsce jest niedopuszczalne podwiązanie
        jajowodów, do cholery? Mogę sobie wykonać taki zabieg za granicą, tylko
        ciekawe, za co. I to mnie wścieka.

        Pozdrawiam. Myślę, że nikt nie dotrwał do końca - ja nigdy nie mam siły, żeby
        przebrnąć przez tak długie posty. :)

        Kwieto. Zgadzam się z Tobą w 100% :)
        • Gość: Dora Re: Jestem za i przeciw ... IP: 212.244.205.* 07.01.02, 19:02
          Gość portalu: onnanohi napisał(a):

          > Gdybym została zgwałcona i zaszłabym w ciążę - gdyby nie zgodzono się na
          > aborcję i w żaden inny sposób nie mogłabym jej wykonać albo bym się zabiła,
          > albo trafiła do domu wariatów.

          To by był potrójny gwałt: po pierwsze facet który to zrobił, po drugie państwo
          które każe ci urodzić to dziecko a po trzecie ty sama, nie akceptując takiej
          sytuacji i siebie w niej i tego co by było potem... Nie wiem czy piszesz w 100%
          na serio, ale w takim przypadku czy nie lepiej by było rozważyć możliwość
          urodzenia i oddania niechcianego dziecka do adopcji?

          Dochna
          • Gość: dala Re: przeczytajcie koniecznie IP: *.suwalki.sdi.tpnet.pl 07.01.02, 19:13
            www.federa.org.pl/
      • mariposa adopcja 03.01.02, 23:12
        Anno, masz zupelna racje. po pierwsze wielodzietnosc jest cecha
        charakterystyczna spoleczenstw o niskich dochodach, wiec dlaczego nie
        pozwolic "sreniozamoznym" ludziom adoptowac dzieci??? czy za chwile zabronia mi
        posiadania psa, bo dosyc duzo nie zarabiam lub nie mam "odpowiedniego"
        paszportu?

        druga sprawa, ktora mnie znacznie bardziej boli, to ciche uzalanie sie nad
        ludzmi adoptujacymi dzieci, ze tacy "biedni, bo nie moga miec swoich".

        utkwil mi w pamieci zeszloroczny reportaz radiowy pt. "puste miejsce przy
        stole". dwoje wspanialych ludzi postanowilo stworzyc tzw. rodzinny dom dziecka.
        w pewnym momencie stwierdzili, ze ludzie zaczeli sie od nich odsuwac to w
        momencie, kiedy najbardziej potrzebowali wparcia. poradzili sobie, ale czy to
        nie smutne???
        • Gość: Anna27 Mariposa IP: *.208.164.129.Dial1.Washington2.Level3.net 04.01.02, 03:13
          Bardzo smutne jest to co opisalas. Jako spoleczenstwo dajemy dowod jak
          jestesmy zaklamani. Z jednej strony krucjaty w kosciolach na temat aborcji i
          wieszanie psow na lesbijkach, ktore chca adoptowac. A z drugij strony zadnego
          spolcznego poparcia dla adopcji przez szaraczkow, ktora w moim przekonaniu jest
          czyms, co nalezy robic jak najczesciej. Chyba stosunek spolzenstwa do adopcji
          i opieki nad dziecmi niechcianymi czy porzuconymi, powinien byc miernikiem
          naszego czlowienstwa, bardziej niz to jaki jest nasz osobisty stosunek do
          aborcji.
        • Gość: Anna27 jeszcze jedno, bom wnerwiona IP: *.208.164.129.Dial1.Washington2.Level3.net 04.01.02, 03:14
          I czemu kosciol nie bierze pod opieke narodzonych a niechcanych, a spieszy z
          sadem nad kobieta, ktora poddala sie zabiegowi usuniecia ciazy.
          • Gość: Renka Re: jeszcze jedno, bom wnerwiona IP: *.home.cgocable.net 04.01.02, 07:27
            Pamietam z Polski taka rodzine, mieli chyba z 7 dzieci, ona germanistka, on
            tez po jakichs studiach.Byli bardzo silnie zwiazani z kosciolem. POdziwialam
            ich.Przy calej swojej energii,bo on jakis biznes robil, handlowal na bazarze,
            siedzieli ciagle w kosciele, zajeli sie rodzinami, oaza rodzin.Kilka lat
            pozniej spotkalam ja z dziecmi na bazarku, opowiadala o swoich wakacjach we
            Francji z kilkorgiem dzieci...Opalona , swietnie wygladajaca.Ja ze swoja
            dwojka zawstdzilam sie wowczas.A co powiedziec, jak ktos nie potrafi wychowac
            jednego?!!!
          • Gość: fnoll Re: jeszcze jedno, bom wnerwiona IP: 195.150.224.* 04.01.02, 13:31
            Gość portalu: Anna27 napisał(a):

            > I czemu kosciol nie bierze pod opieke narodzonych a niechcanych, a spieszy z
            > sadem nad kobieta, ktora poddala sie zabiegowi usuniecia ciazy.

            bron mnie boze od takiej opieki! ;)
    • faxio Re: do popierających aborcję .... zapraszam do dyskusj 04.01.02, 10:34
      Wspomniany tu gdzieś powyżej film to "Niemy krzyk" i obejrzenie go powinno być
      obowiązkowe przed poddaniem się "zabiegowi", a może w ogóle przed zabraniem
      głosu w dyskusji. Wtedy Kwieto nie miałby watpliwości dlaczego "męczeńska
      śmierć". Te dzieci są żywcem rozrywane, próbują uciekać, ale są bez szans.
      Ale kto nie chce zrozumieć, bo tak mu wygodniej, tego sie nie przekona.
      Trudno jednak milczeć, albo mówić, że to nic takiego.

      Osobiście nie potrafiłabym zabić dziecka, nawet gdyby było efektem gwałtu.
      Przecież nie jest temu winne. A jeżeli po zajściu w ciążę z "ukochanym" okazało
      się, że to zwykła gnida, to też mam ją usunąć.
      Dostałam propozycję pomocy w zorganizowaniu aborcji (pewnie z "dobrego serca",
      bo moja sytuacja nie była zbyt ciekawa) i było to dla ogromnym zaskoczeniem, bo
      w życiu mi takie rozwiazanie nawet przez myśl nie przeszło.
      Teraz, kiedy patrze na moje dziecko, często wraca do mnie myśl, że był ktoś kto
      chciał je zabić.

      A co do sprawy adopcji i opieki nad narodzonymi, oczywiście, że są tu duże
      braki. Są też ludzie, którzy coś w tych sprawach robią. Nie wszyscy tylko
      gadają.

      • trotula Re: do popierających aborcję .... zapraszam do dyskusj 04.01.02, 11:03
        Ja nie jestem za aborcją jako rozwiązaniem, ale za prawem wyboru.
        Nie sądzę, żeby można było w ogóle mówić o stanowisku pro-aborcyjnym, dlatego
        określa się to jako pro-choice. Poza tym dlaczego przeciwnicy aborcji mają mi
        mówić, że NIE MOGĘ usunąć? Analogicznie zwolennicy aborcji mogliby twierdzić,
        że kobieta MUSI usunąć. Ale tu chodzi o moje osobiste prawo do podjęcia
        decyzji, i nie chcę żeby ktoś postronny mi się do tego wtrącał.
        Zabezpieczam się przed ciążą, bo nie planuję w ogóle mieć dziecka, ale gdybym
        została zgwałcona, żaden argument by mnie nie przekonał do urodzenia.
        • Gość: siedem Re: do popierających aborcję .... zapraszam do dyskusj IP: *.tgory.pik-net.pl 04.01.02, 11:31
          trotula napisał(a):

          > Ja nie jestem za aborcją jako rozwiązaniem, ale za prawem wyboru.
          > Nie sądzę, żeby można było w ogóle mówić o stanowisku pro-aborcyjnym, dlatego
          > określa się to jako pro-choice. Poza tym dlaczego przeciwnicy aborcji mają mi
          > mówić, że NIE MOGĘ usunąć? Analogicznie zwolennicy aborcji mogliby twierdzić,
          > że kobieta MUSI usunąć. Ale tu chodzi o moje osobiste prawo do podjęcia
          > decyzji, i nie chcę żeby ktoś postronny mi się do tego wtrącał.
          > Zabezpieczam się przed ciążą, bo nie planuję w ogóle mieć dziecka, ale gdybym
          > została zgwałcona, żaden argument by mnie nie przekonał do urodzenia.

          A ja mam prawo Ciebie "usunąć" np młotkiem albo cyklonem - bee?
          Zabezpieczam sie przed lewaczkami i kretynkami oraz innego rodzaju garkotłukami
          ale jak już taka majaczy publicznie to nikt nie będzie się wtrącał, no nie?
          7,20
          • trotula Re: do popierających aborcję .... zapraszam do dyskusj 04.01.02, 11:53
            Rozmawiamy o aborcji czy o czym innym?
            • iza_1 Re: do popierających aborcję .... zapraszam do dyskusj 04.01.02, 12:47
              a do czego Ty chcesz miec prawo? do popelniania zabojstwa? nie-dzieciobojstwa!
              jak rozumiem Ty nalezysz do tych co maja prawo decydowac czy 6 tygodni to
              jeszcze nie dziecko a w 7 tygodniu nagle to cos w srodku ciebie staje sie
              czlowiekiem! gratuluje- jestes zatem bogiem!
              Prawo wyboru to my mamy przed pojsciem do lozka i istnieje cala gama srodkow
              antykoncepcyjnych ale aborcja nie moze do nich nalezec!
              • Gość: Anna27 Re: do popierających aborcję .... zapraszam do dyskusj IP: *.244.231.185.Dial1.Washington1.Level3.net 04.01.02, 19:51
                Prawny zazaz aborcji nie zmiejszylby liczby niechcianych ciaz. Bo gdy idzie
                sie z kims do lozka, to nie wybiega sie przyszloc i nie rozwaza ewentualnej
                aborcji. Oczywiscie mozna powiedziec, ze ludzie powinni te mozliwoc rozwazyc
                przed polsciem do lozka. Ale niestety jest wiele rzeczy, ktore ludzie POWINNI
                a nie robia.

                Widzialam "Niemy krzyk" i nawet po nim zwymiotowalam. Ale moja osobista
                reakcja i to jak widze aborcje we wlasnym sumieniu nie upowaznia mnie do
                domagania sie prawnego zakazu aborcji. Gdy mialam 15 lat podpisalam w Kosciele
                jakas petycje antyaborcyjna, ale nawet wtedy nie bylam pewna swych odczuc na
                ten temat. Dzisiaj takiej petycji bym nie podpisala. Gdybym zostala
                zgwalcona? Nie wiem. Chyba chcialabym urodzic mimo wszystko.

                Kurde nie starszcie gwaltem, bo ja dzisiaj mam dzien plodny.
                • malwinamalwina Re: do popierających aborcję .... zapraszam do dyskusj 07.01.02, 14:34
                  no to ja proponuje wdrozyc karne prawo dla kazdego meskiego autora nie chcianego dziecka (bo jak juz
                  mamy o wspolnej odpowiedzialnosci, swiadomosci, pigulkach i wiedzy o poczeciu dzieciatek to na
                  calego). Panowie z paniami.
                  A jak ta odpowiedzialnosc nie jest rowniez sprawa panow...no..... to co innego....
                  Na razie wynika ze panie maja calkowita odpowiedzialnosc za macice a panowie glosuja prawa. Bon....
                  • Gość: siedem Re: do popierających aborcję .... zapraszam do dyskusj IP: *.tgory.pik-net.pl 08.01.02, 08:38
                    malwinamalwina napisał(a):

                    > no to ja proponuje wdrozyc karne prawo dla kazdego meskiego autora nie chcianeg
                    > o dziecka (bo jak juz
                    > mamy o wspolnej odpowiedzialnosci, swiadomosci, pigulkach i wiedzy o poczeciu d
                    > zieciatek to na
                    > calego). Panowie z paniami.
                    > A jak ta odpowiedzialnosc nie jest rowniez sprawa panow...no..... to co innego
                    > ....
                    > Na razie wynika ze panie maja calkowita odpowiedzialnosc za macice a panowie gl
                    > osuja prawa. Bon....
                    1
                    Jako facet jestem za takim prawem! Zreszta... [chyba już istnieje]
                    2
                    Nie jestem za penalizacją aborcji. ta dyskusja dotyczy sumienia.
                    3
                    Skoro uznajemy, że dzecko od pierwszych tygodni jest kształtowane w brzuchu
                    matki. Skoro czuje to co się dzieje wokół......
                    nieważne.
                    równie dobrze możemy uznać roczne dzieko za płód bo nie mówi i nie biega.

                    7,50
                    • malwinamalwina Re: do popierających aborcję .... zapraszam do dyskusj 08.01.02, 10:59
                      jesli jest to problem sumienia=moralny tzn ze jest to pb indywidualny i nic nikomu do tego, tzn mozemy
                      dyskutowac o naszej moralnosci, owszem owszem, ale nikt nikomu zadnych barier...

                      jesli jest to pb spoleczenstwa tzn legalny, polityczny ekonomiczny to trzeba rozwiazania prawne.

                      Prawo nie zajmuje sie moralnoscia lecz chroni spoleczenstwo przed ekscesami i gwarantuje prawidlowe
                      funkcjonowanie tegoz spoleczenstwa (w danym systemie polityczno-eco).

                      Wolnosc wyboru nie dotyczy tylko i wylacznie przypadkow patologicznych i ekstremalnych.

                      Ludzie sa omylni, wypadki chodza po ludziach, wpadki zdarzaja sie najbardziej uswiadomionym, pigulka
                      dziala na 99%, prezerwatywy pekaja, dziewczyny traca glowy dla uroczych lobuziakow, lobuziaki
                      olewaja odpowiedzialnosc, nikt i nic nie jest perfect.
                      Nieomylne kobiety i wysoce moralni mezczyzni ! apeluje do was o wiecej zrozumienia ! w waszym
                      wlasnym interesie ! bum bum !
                      czy tak trudno zrozumiec ze wszystko wszystkim moze sie zdarzyc ?
                      czy moze wy macie jakies specjalne gwarancje ubezpieczeniowe ktore was nieomylnie chronia przed
                      tym co ludzkie??? jesli tak, dajcie mi cynk (bo umre glupia)

                      tylko bardzo prosze nie rodzcie dzieci z "przypadku", tak jak kura znosi jajko, rodzcie dzieci chciane !
                    • Gość: Milka Re: do popierających aborcję .... zapraszam do dyskusj IP: *.dip.t-dialin.net 08.01.02, 23:33
                      Mam pytanie natury formalnej. Jezeli kobieta poroni, powiedzmy w 3 czy w 4
                      miesiacu, to co dzieje sie z dzieckiem? Czy organizuje sie pochowek? Czy
                      dziecko dostaje nagrobek na cmentarzu? Czy dostaje imie?

                      Milka
                      • Gość: mariposa do Milki IP: *.biz.mindspring.com 08.01.02, 23:44
                        czy to jest pytanie retoryczne???
                        • Gość: Milka Re: do Milki IP: *.dip.t-dialin.net 09.01.02, 00:03
                          Gość portalu: mariposa napisał(a):

                          > czy to jest pytanie retoryczne???


                          A znasz odpowiedzi?
                          • Gość: mariposa Re: do Milki IP: *.biz.mindspring.com 09.01.02, 00:07
                            niestety znam...
                            • Gość: Milka Re: do Milki IP: *.dip.t-dialin.net 09.01.02, 00:36
                              Gość portalu: mariposa napisał(a):

                              > niestety znam...


                              No to jak to jest? Trzymiesieczne - poronione bezimienne dziecko nie jest uwazane
                              za czlowieka godnego pochowania, a np. szesciotygodniowy plod,usuniety przez
                              lekarza jest traktowany powazniej? Czegos tu nie rozumiem.
                              • Gość: mariposa Re: do Milki IP: *.biz.mindspring.com 09.01.02, 01:26
                                niestety (a moze i dobrze, bo za chwile zaczelibysmy urzadzac pogrzeby
                                obumarlym komorkom jajowym) ani szesciotygodniowy plod usuniety przez
                                ginekologa, ani trzymiesiezny poroniony w szpitalu nie trafia na cmentarz,
                                tylko zostna zutylizowane razem z wycietymi nowotworami i wyrostkami.
                                • Gość: mariposa pigulki wczesnoporonne IP: *.biz.mindspring.com 09.01.02, 01:30
                                  no ale przejdzmy do meritum. czy polkniecie pigulki wczesnoporonnej tez jest
                                  morderstwem? a jesli pigulka uprzedzi plemnika, ktore jak wiadomo calkiem
                                  dobrze sobie radza w "nieswojej skorze"? czy sam zamiar zamordowania zygoty
                                  jest przestepstwem? czy powinno sie wsadzac do wiezienia ludzi, ktorzy swojemu
                                  sasiadowi zycza jak najgorzej?
                                  • mariposa granice filozofii, granice etyki 09.01.02, 01:57
                                    sorry, ze tak sama snuje tu indoktrynacyjne wywody, ale chcialabym powrocic do
                                    problemu granic.
                                    KTO jest predystynowany do wyznaczania granic wolnosci, zycia, smierci?

                                    swiat nam sie troszke pokomplikowal. gdzie sa filozofofie, gdzie autorytety w
                                    czasach, kiedy tak bardzo ich potrzebujemy?

                                    czasami mam wrazenie, ze humanisci obrazili sie na caly zepsuty,
                                    materialistyczny swiat pop-kultury. uznali, ze jest be, bo nikt ich nie slucha,
                                    a jedna trzecia mieszkancow Ziemi potrafi podac tytuly piosenek Britney Spears.

                                    no, ale to juz chyba inna bajka...

                                    do przemyslenia!!!
                                    • kwieto Re: granice filozofii, granice etyki 09.01.02, 16:56
                                      Autorytyety sa, ale w dobie wolnosci sami sobie musimy je wybrac...
                                      NIe znam zadnej piosenki Britney Spears, czy to powod do dumy? ALe i tak nie
                                      ominely mnie informacje o jej biuscie :"))
                                    • Gość: Dora Re: granice filozofii, granice etyki IP: 212.244.205.* 10.01.02, 09:37
                                      mariposa napisał(a):

                                      > KTO jest predystynowany do wyznaczania granic wolnosci, zycia, smierci?

                                      według prawa naturalnego - silniejszy
                                      • Gość: renka Re: granice wolnosci i zycia IP: *.home.cgocable.net 14.01.02, 04:38
                                        To prawda, silniejszy ma zawsze racje. Ale na niego jest zawsze jeszcze
                                        silniejszy.
                      • Gość: frisky2 Re: do popierających aborcję .... zapraszam do dys IP: *.devs.futuro.pl 17.01.02, 12:12
                        Gość portalu: Milka napisał(a):

                        > Mam pytanie natury formalnej. Jezeli kobieta poroni, powiedzmy w 3 czy w 4
                        > miesiacu, to co dzieje sie z dzieckiem? Czy organizuje sie pochowek? Czy
                        > dziecko dostaje nagrobek na cmentarzu? Czy dostaje imie?
                        >
                        > Milka


                        A po co mu nagrobek, pochowek itp.? Znasz powiedzenie z umarlym i z kadzidlem? To
                        sa zewnetrzne formy potrzebne raczej tym co zyja, a nie poronionym dzieciom.
                        • Gość: Milka Re: do popierających aborcję .... zapraszam do dys IP: *.dip.t-dialin.net 19.01.02, 01:39
                          Nie bardzo chyba zrozumialas moje pytanie. Chodzilo mi o to, ze taki poroniony
                          samoistnie plod nie jest traktowany jak CZLOWIEK. Co sie z "tym" dzieje raczej
                          wiadomo. Ale usuniety parotygodniowy embrion jest uwazany za cos wazniejszego.
                          I tutaj mi sie cos nie zgadza.
                          Moje pytanie bylo raczej retoryczne.
                          Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka