Dodaj do ulubionych

Etyka przyjemności

30.08.03, 10:55

W przeczytanym przeze mnie ostatnio wywiadzie
z A. Nothomb pisarka stwierdziła, że za najwyższą wartość
uważa przyjemność. Przyjemność, wedle Nothomb, łączy w
sobie wszelkie prawdziwe wartości: odczucia estetyczne,
zmysłowe i moralne. "Ludzie odmawiający sobie wszelkich
przyjemności stają się zgorzkniali, nie mają nic do
zaoferowania innym".

Zastanowia mnie, czy...nie, na razie nie powiem,
co mnie zastanawia. (Bo może nikt nie ma zamiaru
o tym dyskutować na forum? )
Obserwuj wątek
    • trzcina Re: Etyka przyjemności 30.08.03, 11:30


      A mnie ręce opadają, zwłaszcza, ze lubię literacko Nothomb.
      Wątpię, czy istnieją ludzie odmawiający sobie WSZELKICH (podkreślenie moje;)
      przyjemności, mogą ew. widzieć je całkiem gdzie indziej, niż pani Amelia. To
      raz.
      Na zgorzknienie moga zarobić ludzie, którzy nie wiedzą, dlaczego i ku czemu
      sobie czegoś odmawiają. To dwa.

      I trzy. Może się komuś indywidualnie, przy dużej dozie fartu, sprawdzi
      hołdowanie przyjemnosci, jako wartosci najwyższej, zdrowia życzę, ale w
      jakimkolwiek byciu z innymi, prowadzi to w niezłe krzaki, zwłaszcza, ze to, co
      dla niejednego jest przyjemnością dziką, wiąze się dla bliźniego jego z grubą
      nieprzyjemnością.

      Jak widzę wersje pop takiego myslenia i jego skutków, to mam ochotę odwrócić
      się tyłem do całej rzeczywostości.

      pozdrawiam
      t.))



      • kamfora Re: Etyka przyjemności 30.08.03, 11:56

        Znam ludzi,
        którzy prędzej "daliby sobie rękę uciąć", niż
        przyznaliby, że mają prawo do przyjemności. Bo oni
        mają tylko obowiązki, powinności - względem innych.
        To są ludzie wiecznie narzekający na swój ciężki los.
        Obnoszący się ze swoim "cierpieniem" (przy czym nie mają
        zamiaru ulżyć sobie - pozwolić komuś, aby im pomógł)

        Czy przyznanie się, że się czerpie z czegoś przyjemność
        może być wstydliwe? Czy może zniszczyć "wizerunek
        altruisty"?
        • trzcina Re: Etyka przyjemności 30.08.03, 12:22
          Pamiętasz, Kamforo, podawałaś tu kiedyś link, do nowego Dekalogu.
          Był tam tekst o dokonującej się na naszych oczach wymianie etyki
          odpowiedzialności na etykę autentycznosci i o już pojawiających się
          próbach "złamania" tej drugiej (m.in. komunitaryzm, o ile dobrze pamietam),
          właśnie KU byciu z innymi, byciu w społecznosci.
          Temat tu poruszany całkiem niedaleko.
          Podobnie niszczącym może być absolutny wymóg bycia dla drugiego, jego dobra i
          przyjemności, jak ten równie absolutnie stawiający "swoje" na pierwszym planie.
          Znam sporo osób "wytartych" i udręczonych byciem tylko dla innych.
          I sporo ofiar ubóstwienia przyjemności.

          Czyż odpowiedzi na te dylematy nie odnajdujemy już w Dekalogu własnie, kiedy
          mowa o miłowaniu bliźniego swego.... jak siebie samego?
          POdczas gdy my, błądząc, popadamy w przeciwstawne skrajności.

          Sprawianie sobie przyjemności, bez nieuzasadnionego poczucia winy, czyni człeka
          lżejszym i bardziej skłonnym do bycia w pełni dla siebie i innych.
          Dlatego ktoś nie umiejacy być dla siebie gorzknieje i jego obcowanie z innymi
          staje się również niepełnowartosciowe.
          Moje pokolenie na pewno miało wiecej problemów z przesadnym byciem dla innych,
          niz z wersja A.Nothomb, nie każdemu udaje się to odkręcić.
          Lubię przyjemności i często je sobie sprawiam lub pozwalam sprawić:), równie
          często ich sobie odmawiam, kiedy czuję, że trzeba. Ale zdrowej równowagi miedzy
          byciem dla innych i dla siebie ciągle sie uczę.

          t.))






          • Gość: Malwina Re: Etyka przyjemności IP: *.d1.club-internet.fr 30.08.03, 12:28
            za kazdym razem gdy ktos powoluje sie na dekalog (tu na forum bo w zyciu
            codziennym we fr nigdy tego nie uslyszalam) jestem zaszokowana do jakiego
            stopnia ta osoba nie potrafi skrzystac z danej jej mozliwosci samodzielnego
            myslenia.
            jak to sie dzieje ? dziesiec punktow na pamiec i wiesz co robic ?
            po co zyc wobec tego ? a doswiadczenie ? a refleksja ? a osobowosc wlasna ?
            • kamfora Re: Etyka przyjemności 30.08.03, 12:33
              Gość portalu: Malwina napisał(a):

              > za kazdym razem gdy ktos powoluje sie na dekalog /.../
              jestem zaszokowana do jakiego
              > stopnia ta osoba nie potrafi skrzystac z danej jej
              mozliwosci samodzielnego myslenia.

              Wybacz, Malwino, ale ja z kolei za każdym razem jestem
              "zszokowana", gdy osoba, która w życiu stosuje się do
              zasad dekalogu - tak panicznie ucieka przed przyznaniem
              się do tego przed samą sobą :-)
              • Gość: Malwina Re: Etyka przyjemności IP: *.d1.club-internet.fr 30.08.03, 12:35
                jest tyle zasad ktore wyznaczyli inni ludzie i ktore stosuje nie dlatego ze
                ktos cos nakazal a dlatego ze do nich doszlam i je wybralam....
                • kamfora Re: Etyka przyjemności 30.08.03, 12:39
                  Gość portalu: Malwina napisał(a):

                  > jest tyle zasad ktore wyznaczyli inni ludzie i ktore
                  stosuje nie dlatego ze
                  > ktos cos nakazal a dlatego ze do nich doszlam i je
                  wybralam....

                  Wiem. Ale w końcu i tak wszystko sprowadza się do owych
                  dziesięciu (które Chrystus zamknął w jednym :-).

                  A wątek jest o przyjemności ;-)
                  • Gość: Malwina Re: Etyka przyjemności IP: *.d1.club-internet.fr 30.08.03, 12:40
                    tez nie rozumiem dlaczego trzcina powolala sie na dekalog i dlaczego pojecie
                    przyjemnosci tak przestrasza....
            • trzcina Re: Etyka przyjemności-Malwina 30.08.03, 12:42
              Gość portalu: Malwina napisała:

              > za kazdym razem gdy ktos powoluje sie na dekalog (tu na forum bo w zyciu
              > codziennym we fr nigdy tego nie uslyszalam) jestem zaszokowana do jakiego
              > stopnia ta osoba nie potrafi skrzystac z danej jej mozliwosci samodzielnego
              > myslenia.
              > jak to sie dzieje ? dziesiec punktow na pamiec i wiesz co robic ?
              > po co zyc wobec tego ? a doswiadczenie ? a refleksja ? a osobowosc wlasna ?

              Ech, Malwino, uprościłaś do granic ludzkiej niemożliwości;) Nic takiego nie
              padło, żeby nawet ważne punkty zwalniały kogokolwiek od myślenia.
              Każdy skrót jest zaproszeniem do niego.
              t.))
              • Gość: Malwina Re: Etyka przyjemności-Malwina IP: *.d1.club-internet.fr 30.08.03, 12:47
                tak tylko ze widzisz ja nie jestem zaproszona bo tych skrotow nie znam.
                Mowie serio - nie potrafie wymienic 10 ptk
                nie mam z tego powodu kompleksow i mysle ze je znam - skad inad
                prawdopodobnie nawet przestrzegam (tak mi powiedziano)
                nie kazdy ma te same punkty wyjscia
                i nie ma uniwersalnej referencji w teorii
                • trzcina Re: Etyka przyjemności-Malwina 30.08.03, 13:10
                  Gość portalu: Malwina napisała:

                  > tak tylko ze widzisz ja nie jestem zaproszona bo tych skrotow nie znam.
                  > Mowie serio - nie potrafie wymienic 10 ptk
                  [...]
                  > nie kazdy ma te same punkty wyjscia
                  > i nie ma uniwersalnej referencji w teorii

                  Dlatego punkt dotykajacy tematu przytoczyłam;)
                  CO do uniwersalnych referencji, oczywiste.

                  Pierwsze przywołane przeze mnie refleksje okołowątkowe pochodzą z tzw. nowego
                  Dekalogu, 10 bodajże artykułow w Polityce, sprzed ok. pół roku, zalinkowene
                  kiedys na Fpsy przez Kamforę, bez zwiazku z przyjemnością, było to zdaje sie po
                  prostu zaproszenie do przeczytania i pomyślenia.
                  TO już wiesz, jak krok po kroku doszło sie do Dekalogu.

                  t.))
              • empeka Ja w kwestii formalnej ;-) 31.08.03, 01:23
                trzcina napisała:

                > /.../ uprościłaś do granic ludzkiej niemożliwości;) Nic takiego nie
                > padło, żeby nawet ważne punkty zwalniały kogokolwiek od
                myślenia.

                > Każdy skrót jest zaproszeniem do niego.

                Z czystej przekory powiem, że skrót bywa niezbędny, np. w
                matematyce, poezji i ruchu drogowym.
                Więc chyba nie każy...
                ;-)))

                Marta
        • Gość: Malwina Re: Etyka przyjemności IP: *.d1.club-internet.fr 30.08.03, 12:23
          gdy mowi sie o "etyce" nie ma mowy o indywidualnych "przyjemnosciach" ktore
          nimi nie sa (ukatrupic sasiada, obgadac sasiadke, kopnac psa)

          Ani Nothomb ani intelektualisci francuscy w ogole ( z ta wiekowa tradycja
          przyjemnosci ktora niewatpliwie posiadaja) nie rzuciliby sie w dyskusje o
          Mance i zosce co se folguja w zlosliwosciach.

          Gdy Nothomb pisze o etyce tzn ze przemyslala przeczytala (bo jest cholernie
          wyksztalcona w odroznieniu od Manki) i jej zdanie dalekie od plycizny.
          Nie wiem dlaczego ja zaraz podejrzewac o "jedna baba drugiej babie" - swiatowe
          przyzwolenie i rozpusta.

          Wiele znanych mi osob poczawszy ode mnie musi rozpoczac od uswiadomienia sobie
          tego ze zycie moze byc przyjemnoscia, powiem wiecej - jest przyjemnoscia w
          sensie ze DOBRZE JEST ZYC.
          A potem dluga droga do codziennej pogody ale warto.
          • Gość: Malwina Re: Etyka przyjemności IP: *.d1.club-internet.fr 30.08.03, 12:44
            zreszta poki co i niezaleznie od tego kto co mysli o "zyciu " po smierci ;-)
            jak na razie mamy tylko dwie mozliwosci : zycie i nie zycie
            W sumie nawet nie mam watpliwosci co jest lepsze :-)
            a poniewaz jest lepsze niech bedzie i przyjemne
            Rzadko zaniedbuje obowiazki ale nigdy nie zrobie z nich sensu mojego zycia.
          • trzcina O wersjach pop-Malwina 30.08.03, 12:56
            Nie posądzam A.Nothomb o czerpanie przyjemności z ukatrupiania bliźniego swego
            i trawienia życia na "jedna baba drugiej babie".
            Zobacz w moim pierwszym poście, piszę tam o wersji pop propozycji A.N. I z taką
            dyskutuję.
            Bo co sobie francuski intelektualista obmyśli między ustami a drukiem, to
            jedno, a co przeciętny zjadacz ku własnej korzyści z tego "zrozumie", to drugie.
            Stwierdzenie Nothomb, bez pogłębienia go o znajomość reszty jej pisania i wiary
            w jej mądrość, moze skłaniać do refleksji niejednoznacznych.
            Gdybys odarła się z całej swojej wiedzy o niej, a o ile pamiętam z
            FFrancuskiego, jest ona spora:), widzialabyś wyraźniej, ze zdanie to, tak jak
            je przytoczyła Kamfora, nie zawiera w sobie ograniczeń, o które piszczę.

            t.))
            • Gość: Malwina Re: O wersjach pop-Malwina IP: *.d1.club-internet.fr 30.08.03, 15:20
              wiesz, tak zareagowalam bo kamfora o przyjemnosci a trzcina zaraz ograniczenia
              powodowane obawa podaje :-)

              tam gdzie strach przyjemnosci niet

              czy to znaczy ze trzeba cenzurowac intelektualistow ?
              bo jacys ludzie moga zrozumiec opacznie ?

              a wiec jestesmy w pelni w naszej epoce (upadek imperium ) - brak idealow i
              utopii twoim zdaniem jest wskazany ?
              dekalog jedyna droga ?
              • trzcina Re: O wersjach pop-Malwina 30.08.03, 15:48
                Ograniczenia spowodowane obawą, że takie stwierdzenie bez reszty "podkładu"
                czytelne nie dla wszystkich, a łatwo przyswajalne jako usprawiedliwienie czegoś
                o kilometry odległego. Mam uczulenie na wersje pop różnych ważkich, a pojemnych
                konkluzji i złotych myśli.
                Na pewno nie ze strachu przed przyjemnością. Przyjemność bardzo przyjemna jest:)

                Nie sądzę, by należało cenzurować intelektualistów, niepotrzebne i raczej
                niemożliwe. Pewnie dlatego sama cenię takich, którzy umieją ważyć słowo,
                wiedząc, ze raz wypuszczone z ich ust może mieć moc rażącą.
                Czyli albo niespotykanie precyzyjnych, albo dających wykładnię do
                nieprecyzyjnego, uczytelniających je.

                Czy Dekalog jest drogą dla wszystkich?
                W znaczeniu drogowskazu przyjętego za dany/zadany od kogoś/czegoś większego ode
                mnie na pewno nie. To rzeczywistość i oczywistość.
                W znaczeniu wskazówki, mądrości, której warto się przyjrzec, niezaleznie od
                wiary, na pewno tak. Często i tak do niej docieramy, jak pisała wyzej Kamfora.

                Jesteśmy w epoce, w której granice przebiegają nie między religiami i
                przekonaniami, a miedzy ludźmi wrażliwymi etycznie i nie (powtórzone, bo się
                podpisuje), stąd pewnie moja alergia kontrpopowa;). Na styku tych wrażliwości
                utworzą się, mam nadzieję, drogą dialogu nie wykluczającego odrębności, , nowe
                ideały. Nie widzę powodu, dla którego w takim dialogu nie mógłby pojawić się i
                dekalog.

                No i popatrz, a miało być o przyjemności. Ale przyjemnie się rozmawia, nie?
                Niech to posłuży jako usprawiedliwienie dla Kamfory;) Zaraz sie poprawię:)

                t.

                • kamfora Trzcina 30.08.03, 17:58
                  Oczywiście masz rację :-). Ale z drugiej strony - czy
                  właśnie owa obawa przed niezrozumieniem przez wszystkich
                  nie jest jakąś ucieczką? (hmmm...od czego? )

                  W obawie przed niezrozumieniem wiązane coraz większe
                  "brzemiona" ("cokolwiek zwiążecie na ziemi"...),
                  ale nie widać "rozwiązywania" jakiegokolwiek
                  (oficjalnego).A to z kolei, (przy jednoczesnym
                  obserwowaniu życia "drogowskazów" niezgodnego często
                  z głoszonymi prawdami) - prowadzi niektórych ludzi
                  do negacji Źródła.

                  A przecież
                  pierwszy cud Chrystusa dotyczył przyjemności :-)
                  • trzcina Kamfora 30.08.03, 22:56
                    kamfora napisała:

                    >czy właśnie owa obawa przed niezrozumieniem przez wszystkich
                    > nie jest jakąś ucieczką? (hmmm...od czego? )

                    W moim przypadku jest wyrazem nieuleczalnej naiwności (że dopowiadanie,
                    stawianie kropek nad "i" zmieni coś) i równocześnie buntu na widok
                    błyskawicznego upraszczania i masowego przeklejania świeżo uproszczonego na
                    zachowania rzeczywiste. Już się z tego raczej nie wyleczę;)
                    .
                    > W obawie przed niezrozumieniem wiązane coraz większe
                    > "brzemiona" ("cokolwiek zwiążecie na ziemi"...),
                    > ale nie widać "rozwiązywania" jakiegokolwiek
                    > (oficjalnego).A to z kolei, (przy jednoczesnym
                    > obserwowaniu życia "drogowskazów" niezgodnego często
                    > z głoszonymi prawdami) - prowadzi niektórych ludzi
                    > do negacji Źródła.

                    Między dopowiadaniem, a wiązaniem przestrzeń ogromna. Sama wolę mówić o życiu
                    uważnym i włączaniu mózgu na starcie, niż o brzemionach i kratach, a już z
                    pewnością nie zamierzam zajmować się ich zakładaniem na grzbiety i okna ludzi
                    obok. Ale wiem, o jakich praktykach i ich konsekwencjach mówisz. Serce boli i
                    tyle.


                    > A przecież
                    > pierwszy cud Chrystusa dotyczył przyjemności :-)

                    Tak jak wiele razy pojawia się w Biblii słowo radość. Ile - nie wiem, to zdaje
                    się ojciec Pollyanny miał policzone:) Ale tu spieramy się o ew.nadrzędność
                    przyjemności, nie o jej rację bytu.

                    t.))

        • cossa Re: Etyka przyjemności 30.08.03, 16:33
          wstydliwe moze nie, ale ludzie nie moga wyjsc z podziwu,
          ze LUBIE myc gary, ze znalazlam w tym przyjemnosc.

          a na glowny temat, mnostwo ludzi nie umie zyc
          szczesliwie, nie umie cieszyc sie ze swoich przyjemnosci.
          jakby zycie bylo odgornie wynaczone jako kamienistwa
          droga, przejawy "zadowolenia z zycia" budza skrepowanie,
          wstyd (no jak to? przeciez zycie jest takie ciezkie, ja
          nie moge tak beztrosko cieszyc sie z moich przyjemnosci,
          mam tyle na glowie, tylu ludzi na mnie liczy itp.)

          sama miewam z tym problem

          ale jeszcze inna rzecz. "etyka przyjemnosci" kojarzy mi
          sie z wspolistnieniem wszystkich przyjemnosci kazdego
          czlowieka z jednym warunkiem - by nie wchodzily sobie w
          droge. cos co jest moja przyjemnoscia, niekoniecznie bywa
          cudza i odwrotnie. ale to tyko tak..

          pozdrawiam
          cossa

          kamfora napisała:

          > Czy przyznanie się, że się czerpie z czegoś przyjemność
          > może być wstydliwe? Czy może zniszczyć "wizerunek
          > altruisty"?
          >
          • silverstone Lubie sobie robic dobrze... 30.08.03, 18:35
            .. niestety jednak spora czesc ludzi, ktora mnie otacza (a nawet jest to taka
            calkiem spora spora grupa) uwaza, ze praca, ktora sprawia przyjemnosc nie moze
            byc prawdziwa praca. Pieniadze, ktore zarabiane sa zajeciem nie bedacym
            zapieprzaniem na kolanach sa przynajmniej mocno podejrzane, dobry humor w od
            poniedzialku do piatku oznacza albo bycie pod wplywem srodkow odurzajacych
            albo trwanie w wiecznym klamstwie na zlosc innym. Ogolnie wszystko pewnie jest
            po znajomosci, a tak naprawde to zyski czerpiemy pewnie nocami z nierzadu. Pal
            licho juz to ostatnie - w koncu jestesmy narodem narzekaczy, ale to, co
            napisalam o pracy - wydaje mi sie, ze jest DZIWNE, nie sadzicie? W soboty i
            niedziele tez lubie sobie robic dobrze, no ale to juz inna historia :)
            • Gość: Malwina Re: Lubie sobie robic dobrze... IP: *.d1.club-internet.fr 30.08.03, 18:56
              to jestesmy dwie - rozkwitam w pracy :-)
              i faktycznie zdziwienie wokol :-)
            • cossa Re: Lubie sobie robic dobrze... 30.08.03, 19:56
              tez szukam takiej pracy ;)
              i nie wyobrazam sobie inaczej ;)

              pozdrawiam
              cossa
    • Gość: oak Re: Etyka przyjemności IP: iB.rudanet.com:* 30.08.03, 19:01
      kamfora napisała:

      >
      > W przeczytanym przeze mnie ostatnio wywiadzie
      > z A. Nothomb pisarka stwierdziła, że za najwyższą wartość
      > uważa przyjemność. Przyjemność, wedle Nothomb, łączy w
      > sobie wszelkie prawdziwe wartości: odczucia estetyczne,
      > zmysłowe i moralne.

      przyjemność największą wartością ???
      przyjemność jes fajną rzeczą i jak wszystko na tym świecie ma swoją cenę.
      Jednak uznawanie jej z wartość największą to .... niestety największa choroba
      naszych czasów, dla chwili przyjemności (dla chwili) jesteśmy poświęcić zbyt
      wiele (choć właściwie, chciałoby się napisać "wszystko")

      >"Ludzie odmawiający sobie wszelkich
      > przyjemności stają się zgorzkniali, nie mają nic do
      > zaoferowania innym".

      Brawo, nic tylko zawyć ze zgrozy.
      Czy ta odmieniona tu przez wszystkie przypadki zdrada fizyczna, nie jest chwilą
      przyjemności ?
      Czy uchlanie się do nieprzytomności nie jest chwilą przyjemności ?
      Czy skatowanie żony przez męża sadystę nie jest dla niego chwilą przyjemności ?
      no tak, to napewno nie są zgorzkniali ludzie :-)

      Przyjemność - bożek naszych czasów. Tylko co to za Bóg, którego stwarzamy na
      obraz, oczekiwania i potrzeby swoje. A jednocześnie zapominamy, że Ty możesz
      być następną/następnym zamienionym na "artystyczne napawanie się widokiem
      zachodzącego słońca nad saharą".

      A swoją drogą ciekawe co skłoniło panią pisarkę do ukucia tej teorii, czyżby
      jakieś wyrzuty sumienia.

      Smutny to świat gdzie przyjemność jest dobrem najwyższym.


      • Gość: Malwina Re: Etyka przyjemności IP: *.d1.club-internet.fr 30.08.03, 19:13
        oak, wspolczuje , nie wiesz o czym mowisz
        • Gość: oak Re: Etyka przyjemności IP: iB.rudanet.com:* 30.08.03, 19:27
          zazdroszczę Ci tego przekonania (o mej niewiedzy)
          • Gość: Malwina Re: Etyka przyjemności IP: *.d1.club-internet.fr 30.08.03, 19:42
            wszystko jest ciezkie i bardzo powazne u ciebie
            w dniu gdy lekko zazartujesz napisz mi zebym sie przygotowala
            sprawi mi to PRZYJEMNOSC
            • Gość: oak Re: Etyka przyjemności IP: iB.rudanet.com:* 30.08.03, 19:55
              Gość portalu: Malwina napisał(a):

              > wszystko jest ciezkie i bardzo powazne u ciebie

              fakt, nudny ze mnie człek :-)
      • kamfora Re: Etyka przyjemności 30.08.03, 19:45
        Gość portalu: oak napisał(a):

        > Brawo, nic tylko zawyć ze zgrozy.
        > Czy ta odmieniona tu przez wszystkie przypadki zdrada
        fizyczna, nie jest chwilą przyjemności ?
        > Czy uchlanie się do nieprzytomności nie jest chwilą
        przyjemności ?
        > Czy skatowanie żony przez męża sadystę nie jest dla
        niego chwilą przyjemności ?

        No - dla mnie żadne z powyższych nie jest przyjemnością.
        Mniemam, że dla Ciebie również nie. Powyższe przejawy
        "aktywności" ludzkiej są wyrazem zagubienia i
        poszukiwania przyjemności na manowcach. Na tych
        manowcach, dokąd prowadzi między innymi ucieczka przed
        potępieniem przez
        Tobie podobnych. Ale też bardzo prawdopodobne, że nie mam
        racji.
        • empeka Re: Etyka przyjemności 31.08.03, 01:47
          kamfora napisała:

          > Ale też bardzo prawdopodobne, że nie mam
          > racji.

          Ba, kochana, czy Ty zawsze musisz przywoływać to
          prawdopodobieństwo?

          Pa
          Marta

          PS. W tym konkretnym przypadku uznanie, że "nie masz racji" może
          prowadzić do wniosków brzemiennych w konsekwencje
          ;-)
          M
    • Gość: oak Re: Etyka przyjemności IP: iB.rudanet.com:* 30.08.03, 19:52
      sądziłem, że to temat nie o TWOJEJ przyjemności
      tylko o "przyjemności" w ogóle i jej miejsca w systemie wartości.
      • kamfora Re: Etyka przyjemności 30.08.03, 19:59
        Gość portalu: oak napisał(a):

        > sądziłem, że to temat nie o TWOJEJ przyjemności
        > tylko o "przyjemności" w ogóle i jej miejsca w
        systemie wartości.

        Masz rację. Ale ja mogę pisać przez pryzmat moich odczuć.
        Nie jestem upoważniona do robienia rachunku sumienia
        - komuś.
        I naprawdę nie sądzę, by dla kogokolwiek było
        przyjemnością to, co opisałeś z takim wyrzutem.
        • Gość: oak Re: Etyka przyjemności IP: iB.rudanet.com:* 30.08.03, 20:21
          Jezu. Przecież ja nie usiłuje Tobie wmówić, że te wymienione "przyjemności" są
          przyjemnością dla Ciebie.
          Tylko przedstawiam swoje stanowisko w dogmatycznym pojmowaniu przyjemności
          przez autorkę sentencji i przedstawiam kontrargumenty na poparcie swej
          negatywnej opinii o jej wymowie
          (autorka nie uszczegóławia przecież swej myśli więc ja mogę sobie pozwolić na
          założenie, że "przyjemność" w całej rozciągłości traktuje jako dobro najwyższe)

          przepraszam ale prościej chyba już tego wyjaśnić nie potrafię.
          • kamfora Re: Etyka przyjemności 30.08.03, 20:28
            Gość portalu: oak napisał(a):

            > (autorka nie uszczegóławia przecież swej myśli więc ja
            mogę sobie pozwolić na
            > założenie, że "przyjemność" w całej rozciągłości
            traktuje jako dobro najwyższe)

            W pierwszym poście przytoczyłam to, co
            powiedziała Nothomb.
            "Przyjemność, wedle Nothomb, łączy w
            sobie wszelkie prawdziwe wartości: odczucia estetyczne,
            zmysłowe i moralne".

            Gdzie tu mowa o biciu żony czy zdradzie?
            • Gość: oak Re: Etyka przyjemności IP: iB.rudanet.com:* 30.08.03, 20:37
              kamfora napisała:

              > Gość portalu: oak napisał(a):
              >
              > "Przyjemność, wedle Nothomb, łączy w
              > sobie wszelkie prawdziwe wartości: odczucia estetyczne,
              > zmysłowe i moralne".
              >
              > Gdzie tu mowa o biciu żony czy zdradzie?

              dla sadysty skopanie kogoś to niewątpliwie przyjemnośc odczuwalna zmysłowo i
              estetycznie, a moralnośc też mu w tym nie przeszkadza, nie sądzisz ?

              I co ? Jest usprawiedliwiony bo "przyjemnośc" jest wartością najwyższą ?
              pozdrawiam i przepraszam i kończę te tłumaczenie oczywistości (dla mnie), musze
              lecieć "na powietrze".
              • kamfora Re: Etyka przyjemności 30.08.03, 21:02
                Gość portalu: oak napisał(a):

                > dla sadysty skopanie kogoś to niewątpliwie przyjemnośc
                odczuwalna zmysłowo i
                > estetycznie, a moralnośc też mu w tym nie przeszkadza,
                nie sądzisz ?>
                > I co ? Jest usprawiedliwiony bo "przyjemnośc" jest
                wartością najwyższą ?

                Przykro mi ,że w ten sposób argumentujesz. Patologiczne
                przypadki nie mogą tworzyć reguły, nie sądzisz?
                To tak, jakby argumentować, że mleko, czy mąka jest
                trucizną, bo zabija osoby nań uczulone.

                Chrystus zamienił wodę w wino - ludziom dla przyjemności.
                Czy uważasz, że tym samym n a k a z a ł upijać się?
                • Gość: oak jasniej już nie potrafię, wybacz IP: iB.rudanet.com:* 30.08.03, 21:18
                  "A. Nothomb pisarka stwierdziła, że za najwyższą wartość
                  uważa przyjemność. Przyjemność, wedle Nothomb, łączy w
                  sobie wszelkie prawdziwe wartości: odczucia estetyczne,
                  zmysłowe i moralne.

                  "oak stwierdza, że NIE uważa przyjemności za najwyższą wartość.
                  Przyjemność, wedle oak'a, jest jednym z wielu odczuwalnych stanów emocjonalno-
                  zmysłowych i nie jest wartością najwyższą".

                  Np. znacznie większą wartością jest wysmarowana kremem odparzona dupa dziecka,
                  które ma biegunkę w środku nocy i któremu w ten sposób przynosi się ulgę, choć
                  z estetytką ma to dosłownie gówno wspólnego, a zmysły są zbyt otępiałe by
                  cokolwiek po za pragnieniem wyłączenia się odczuwać.

                  wolno mi tak uważać ?
                  pa.
                  • kamfora Re: jasniej już nie potrafię, wybacz 30.08.03, 21:32
                    Gość portalu: oak napisał(a):

                    > Np. znacznie większą wartością jest wysmarowana kremem
                    odparzona dupa dziecka, które ma biegunkę w środku nocy
                    i któremu w ten sposób przynosi się ulgę, choć
                    > z estetytką ma to dosłownie gówno wspólnego, a zmysły
                    są zbyt otępiałe by cokolwiek po za pragnieniem
                    wyłączenia się odczuwać.


                    Ale z moralnością ma to wspólnego bardzo dużo.
                    Nawiasem mówiąc w czasie, gdy moje dziecko było małe
                    widok jego pupy był tak samo przyjemny jak widok
                    uśmiechniętej buzi.

                    No cóż - chyba pod słowo "przyjemność" podkładamy
                    zupełnie inne treści.
              • Gość: senin Re: Etyka przyjemności IP: *.192.220.203.acc01-lord-gla.comindico.com.au 31.08.03, 01:11
                Gość portalu: oak napisał(a):

                czy zdradzie?
                >
                > dla sadysty skopanie kogoś to niewątpliwie przyjemnośc odczuwalna zmysłowo i
                > estetycznie, a moralnośc też mu w tym nie przeszkadza, nie sądzisz ?


                dlaczego "niewatpliwie"? I skad pewnosc, ze tak wlasnie jest? Czy
                DOSWIADCZYLES TEGO sam, czy znasz to z opopwiadan sadysty? Czy moze tylko, bo
                ci sie tak wydaje?

                A moze to nie przyjemnosc dla sadysty tylko cierpienie ??? I tu mala uwaga -
                cierpienia nie nobilituje, nie widze w nim nic "wiekiego i wznioslego". To
                raczej cos przykrego, z czym ludzie casem radza sobie w sposob godny, ale
                czesto w niegodny, niegodziwy bo...itd.(vide nasz przyslowiowy sadysta)


                >
                > I co ? Jest usprawiedliwiony bo "przyjemnośc" jest wartością najwyższą ?

                wiesz, kieds tez myslalam ze to "cierpienie" jest wartoscia, bo "uszlachetnia"

                Poza tym w swojej argumentacji ograniczasz sie do bardzo specyficznego
                (destrukcyjnego)aspektu przyjemnosci , wg mnie domniemanego, bo tak na prawde
                nie wiesz, co sie kryje ze potocznie rozumianymi przejewami przyjemnosci,
                ktorych rezultatem jest krzywda innych.

                Przyjemnosc by byla pelna przyjemnoscia musi laczyc w sobie wewnetrzne
                przekonanie iz jest czyms dobrym wzbogacajacym,pozytywnym i nie miec w sobie
                elementu ograniczania przyjemnosci innych.

                to dla mnie OCZYWISTOSC.

                > pozdrawiam i przepraszam i kończę te tłumaczenie oczywistości (dla mnie),
                musze
                >
                > lecieć "na powietrze".
                • Gość: oak Re: Etyka przyjemności IP: iB.rudanet.com:* 31.08.03, 10:58
                  typowa akrobatyka słowami. Udowodnić że sadysta nie czerpie przyjemności z
                  czyjegoś cierpienia ? W takim razie co oznacza określenie "sadysta" ?

                  Nie napisałem że "przyjemność" jest ZŁA, tylko, że nie jest "największą
                  wartością" - potrafisz odnależć różnicę.
                  Napisałem natomiast, że uznanie "przyjemności" za wartość najwyższą jest
                  wg.mnie złe i poparłem to przykładami. Rozumiem że Twym mniemaniu powinienem
                  poprzeć to sielankowym obrazkiem wąchania kwiatków na łączce

                  bez odbioru. żonglerka lingwistyczna mnie nie interesuje
                  • kamfora Re: Etyka przyjemności 31.08.03, 11:28
                    Gość portalu: oak napisał(a):

                    > Nie napisałem że "przyjemność" jest ZŁA, tylko, że nie
                    jest "największą wartością" - potrafisz odnależć różnicę.
                    > Napisałem natomiast, że uznanie "przyjemności" za
                    wartość najwyższą jest wg.mnie złe i poparłem to
                    przykładami.

                    No właśnie - czy to znaczy, że jeśli dla kogoś przyjemność
                    j e s t najwyższą wartością, to powinien natychmiast
                    zmienić zdanie albo go nie ujawniać? A może jednak
                    spróbowalibyśmy dojść do porozumienia?
                    Ksiądz Twardowski napisał : <<Bronimy "świętej sprawy" i
                    gwałtownie przychodzi refleksja:"Tak broniłem gorliwie
                    Boga, że trzepnąłem w mordę człowieka" >>
                    • Gość: oak Re: Etyka przyjemności IP: iB.rudanet.com:* 31.08.03, 12:15
                      kamfora napisała:

                      > No właśnie - czy to znaczy, że jeśli dla kogoś przyjemność
                      > j e s t najwyższą wartością, to powinien natychmiast
                      > zmienić zdanie albo go nie ujawniać?

                      Czy z powodu uznawania przez Ciebie "przyjemności" za wartość najwyższą coś dla
                      mnie wyniknie ? Nie wydaje mi się.

                      A gdzie ja oczekuję od Ciebie zmiany zdania ? wydawało mi się że to form
                      dyskusyjne a nie negocjacje mające na celu ustalenie wspólnego stanowiska w
                      niezwykle ważnej sprawie. Rozmawiamy sobie tu ale nic z tego nie wyniknie czy
                      sobie będziemy słodko kadzić, czy reprezentować przeciwne stanowiska. Czy
                      definicja dyskusji wg. Ciebie zawiera w sobie miejsce na odmienne poglądy w tej
                      samej sprawie
                      Ty masz swoje poglądy ja swoje. Ty przedstawiasz swoje, ja swoje

                      > A może jednak spróbowalibyśmy dojść do porozumienia?

                      a po coż ?. Czy czytający te nasze wypowiedzi nie mogą sobie sami wysnuć swoich
                      opinii

                      > Ksiądz Twardowski napisał : <<Bronimy "świętej sprawy" i
                      > gwałtownie przychodzi refleksja:"Tak broniłem gorliwie
                      > Boga, że trzepnąłem w mordę człowieka" >>

                      nie przesadzasz tak czasem ?. No dobrze ok, czy naprawdę namawiając do dyskusji
                      oczekiwałaś "och, ach, buziaczki, tysiące buziaczków" ?

                      I żeby wyjaśnić pod pojęciem "najwyższa wartość" ja rozumiem "wartość" dla
                      której mogę poświęcić dosłownie wszystko. "Przyjemność" w moim przypadku tą
                      wartością NIE JEST. Tak samo jak nie jestem zwolennikiem wizji świata, w której
                      ta zasada obowiązuje/obowiązywałaby .... czy pozwolisz mi mieć takie zdanie ? I
                      czy pozowlisz innym by sobie wybrali twoją wizję, moją, bądź pośrednią swoją
                      własną ?
                      • kamfora Re: Etyka przyjemności 31.08.03, 13:43
                        Gość portalu: oak napisał(a):

                        > Czy z powodu uznawania przez Ciebie "przyjemności" za
                        > wartość najwyższą coś dla mnie wyniknie ? Nie wydaje
                        mi > się.

                        Hmmm...jeśli nic dla Ciebie nie wyniknie - to dlaczego
                        określasz świat, w którym przyjemność jest najwyższą
                        wartością, jako smutny? Czy ten smutek ogarnia Ciebie,
                        czy...Powiedz :-)
                        >
                        > A gdzie ja oczekuję od Ciebie zmiany zdania ? wydawało
                        > mi się że to form dyskusyjne a nie negocjacje mające
                        na > celu ustalenie wspólnego stanowiska w niezwykle
                        ważnej > sprawie.
                        Też myślę, że tylko rozmawiamy:-) I w dodatku - bardziej
                        o nas samych, niż o sadystach i innych takich ;-)
                        Więc skąd tyle zdenerwowania?
                  • Gość: Malwina Re: Etyka przyjemności IP: *.d1.club-internet.fr 31.08.03, 11:44
                    nieporozumienie : aktywnosc na forum polega na zonglerce lingwistycznej


                    Gość portalu: oak napisał(a):

                    > typowa akrobatyka słowami. Udowodnić że sadysta nie czerpie przyjemności z
                    > czyjegoś cierpienia ? W takim razie co oznacza określenie "sadysta" ?
                    >
                    > Nie napisałem że "przyjemność" jest ZŁA, tylko, że nie jest "największą
                    > wartością" - potrafisz odnależć różnicę.
                    > Napisałem natomiast, że uznanie "przyjemności" za wartość najwyższą jest
                    > wg.mnie złe i poparłem to przykładami. Rozumiem że Twym mniemaniu powinienem
                    > poprzeć to sielankowym obrazkiem wąchania kwiatków na łączce
                    >
                    > bez odbioru. żonglerka lingwistyczna mnie nie interesuje
                    • Gość: oak Re: Etyka przyjemności IP: iB.rudanet.com:* 31.08.03, 11:51
                      Gość portalu: Malwina napisał(a):

                      > nieporozumienie : aktywnosc na forum polega na zonglerce lingwistycznej
                      >
                      co kto lubi, jeśli uda Ci się wprowadzić taki obowiązek w regulamin z pewnością
                      odpoczniesz od moich wypowiedzi.
                      • Gość: Malwina Re: Etyka przyjemności IP: *.d1.club-internet.fr 31.08.03, 11:55
                        to tak oczywista konstatacja ze nic nie musze wprowadzac
                        cos nie gra ?
                  • Gość: senin Re: Etyka przyjemności IP: *.192.220.203.acc01-lord-gla.comindico.com.au 31.08.03, 12:08
                    Gość portalu: oak napisał(a):

                    > typowa akrobatyka słowami. Udowodnić że sadysta nie czerpie przyjemności z
                    > czyjegoś cierpienia ? W takim razie co oznacza określenie "sadysta"


                    wg slownika Kopalinskiego: "sadyzm med. zboczenie płciowe, polegające na
                    doznawaniu rozkoszy przy zadawaniu bólu drugiej osobie (por. masochizm); pot.
                    skłonność do okrucieństwa, do pastwienia się nad kim, dręczenia, dokuczania."

                    Nic tu nie ma o "przyjemnosci", jest raczej o rozkoszy seksualnej,

                    a znaczenia potoczne tez nie odwoluje sie do aspektu "przyjemnosci". Mowi
                    tylko o sklonnosci pastwienia sie.
                    Zeby wiec nie zaglowac powiem jedno: Uwazam, ze sadysta (potocznie rozumiany)
                    nie odczuwa przyjemnosci dreczac kogos, probuje jedynie zagluszyc ... no co?
                    strach? cierpienie? bol? przerazenie???




                    >
                    > Nie napisałem że "przyjemność" jest ZŁA, tylko, że nie jest "największą
                    > wartością" - potrafisz odnależć różnicę.

                    Potrafie.

                    czy nie jest najwieksza wartoscia???

                    to co jest??? I czy osiagniecie tego co ty uwazasz za najwieksza wartosc, nie
                    jest przyjemne??? (Jak sam twierdzisz, obcieranie pupy bobasowi tez element
                    przyjemnosci zawiera)

                    I z przyjemnoscia ci odpowiadam na twoj niezbyt mily komentarz: "bez odbioru."
                    Bo mimo ze sobie tego nie zyczysz to nie robie ci moja odpowiedzia zadnej
                    krzywdy wiec i w tym przypadku przyjemnosc moja zlem nie jest tylko dobrem
                    (dla mnie oczywiscie ;)
                    • Gość: oak Re: Etyka przyjemności IP: iB.rudanet.com:* 31.08.03, 12:30
                      słownik wyrazów obcych PWN

                      "sadysta

                      człowiek o skłonnościach sadystycznych, znajdujący przyjemność w zadawaniu
                      cierpień, w dręczeniu, pastwieniu się nad kimś; także człowiek o takich
                      skłonnościach seksualnych."

                      swo.pwn.pl/haslo.php?id=24319
                      "sadyzm

                      1. skłonność do okrucieństwa, dręczenia kogoś, znajdowanie przyjemności w
                      zadawaniu i oglądaniu cierpień

                      2. med. zboczenie seksualne polegające na doznawaniu zadowolenia płciowego przy
                      zadawaniu bólu partnerowi
                      "
                      swo.pwn.pl/haslo.php?id=24321
                      i co teraz poszukamy jeszcze kilku innych słowników ? i będziemy rozprawiac o
                      wyższości świąt bożego narodzenia nad wielkanocą.
                      rozkosz to nie przyjemność, przyjemnośc to nie rozkosz )))))) a samochód to nie
                      auto ))))
                      gierki słowne
                      żenada
                      • Gość: senin zaiste zenujace.... IP: *.192.220.203.acc01-lord-gla.comindico.com.au 31.08.03, 12:40
                        Gość portalu: oak napisał(a):


                        > gierki słowne
                        > żenada

                        A ja tylko nie rozumien dlaczego twoj ton taki agresywny???

                        i zaiste zenujace jest samo slowo: "zenada"

                        Czy to to samo co "zazenowanie"?

                        to tak dla zasady... (gwoli slownych gierek)

                        Pozdrawiam

                        i usmiechnij sie wreszcie...

                        Bo wyjdzie na to, ze z ta "zgorzknialoscia" jako rezultatem braku przyjemnosci
                        to prawda....
          • Gość: Malwina Re: Etyka przyjemności IP: *.d1.club-internet.fr 30.08.03, 20:31
            nie, nic nie wiesz o autorce
            jej ksiazek nie znasz
            wywiadow z nia nie sluchasz
            tego wywiadu wlasnie nie czytales
            autorka dogmatycznie nic nie przedstawia
            dogmat jest twoja specjalnoscia (to nie zlosliwosc - konstatuje nie od dzis)

            polecam Nothomb wszystkim :-)
            nic wspolnego z Proustem ale PRZYJEMNOSC duza
            • Gość: oak Re: Etyka przyjemności IP: iB.rudanet.com:* 30.08.03, 20:41
              mówimy o twórczości autorki, czy o jej pojedynczej wypowiedzi ?
              na temat twórczości się nie wypowiadam

              co ma piernik do wiatraka.
              Czy twórczość Witkacego może być usprawiedliwieniem dla dealerów narkotyków ?
              • Gość: Malwina Re: Etyka przyjemności IP: *.d1.club-internet.fr 30.08.03, 21:01
                jest jak powiedzialam : ciezko.
                Nie ujedziemy w dyskusji.
                na razie
                moze kiedys ....
            • Gość: oak Re: Etyka przyjemności IP: iB.rudanet.com:* 31.08.03, 10:49
              Gość portalu: Malwina napisał(a):

              > dogmat jest twoja specjalnoscia (to nie zlosliwosc - konstatuje nie od dzis)

              tak, mam kilka (kilkanaście ??) zasad, które traktuje na zasadzie dogmatu.
              Mam się tego wstydzić ?
              Chyba nie potrzeba, same upominają się o ofiary w imie swojego kultu.
              Profitów mi nie przynoszą, raczej straty. Trochę trudno też z nimi w łagodny
              sposób się rozwieść.
              Choć dopóki ruchy robaczkowe jelit nie ustaną, nie nalezy przekreślać szansy na
              wykopanie niewygód życia swego :-)
              miłego dnia :-)
    • Gość: ryb Re: Etyka przyjemności IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 30.08.03, 23:18
      kamfora napisała:

      >
      > W przeczytanym przeze mnie ostatnio wywiadzie
      > z A. Nothomb pisarka stwierdziła, że za najwyższą wartość
      > uważa przyjemność. Przyjemność, wedle Nothomb, łączy w
      > sobie wszelkie prawdziwe wartości: odczucia estetyczne,
      > zmysłowe i moralne. "Ludzie odmawiający sobie wszelkich
      > przyjemności stają się zgorzkniali, nie mają nic do
      > zaoferowania innym".
      >
      > Zastanowia mnie, czy...nie, na razie nie powiem,
      > co mnie zastanawia. (Bo może nikt nie ma zamiaru
      > o tym dyskutować na forum? )

      I taka jest prawda, pisarka ma racje. Przyjemnosc to nie tylko zabawa, zakupy
      czy seks. Jak masz przyjemnosc z wykonywanej przez siebie pracy, to polowa
      Twego szczescia, druga polowa to przyjemnosc przebywania z ukochana osoba.
      Jezeli masz te dwie polowki to napewno nie jestes zgorzknialym...


      ryb
      • Gość: diabelek Re: Etyka przyjemności IP: *.dialsprint.net 31.08.03, 01:36
        a jeszcze posiadanie sztuki przemieniania zwyczajnosci (wody) w rozkosze
        ekstazy wspol-radosnej to dopiero przyjemnosc.
    • Gość: Joe Re: Etyka przyjemności IP: 144.139.176.* 31.08.03, 05:36
      kamfora napisała:

      >
      > W przeczytanym przeze mnie ostatnio wywiadzie
      > z A. Nothomb pisarka stwierdziła, że za najwyższą wartość
      > uważa przyjemność. Przyjemność, wedle Nothomb, łączy w
      > sobie wszelkie prawdziwe wartości: odczucia estetyczne,
      > zmysłowe i moralne. "Ludzie odmawiający sobie wszelkich
      > przyjemności stają się zgorzkniali, nie mają nic do
      > zaoferowania innym".
      >
      > Zastanowia mnie, czy...nie, na razie nie powiem,
      > co mnie zastanawia. (Bo może nikt nie ma zamiaru
      > o tym dyskutować na forum? )
    • empeka Kultura przyjemności 31.08.03, 06:08
      kamfora napisała:

      > Zastanowia mnie, czy...nie, na razie nie powiem,
      > co mnie zastanawia. (Bo może nikt nie ma zamiaru
      > o tym dyskutować na forum? )

      Skoro już wiesz, że ktoś ma zamiar, to zechciej uchylić rąbka tej no,
      jak jej tam? - tajemnicy i powiedz co Cię zastanawia.

      Bo mnie...
      :-)

      Ucałowania
      Marta
      • kamfora Re: Kultura przyjemności 31.08.03, 08:27
        No właśnie :-) Zastanawia mnie, czy można znaleźć to, co
        łączy, zamiast tego, co dzieli? Jeśli czyjś pogląd wydaje
        się kontrowersyjny - może warto jednak porozmawiać, czy
        przypadkiem nie mówimy o tym samym, ale trochę innym
        językiem?
        • kamfora Re: Kultura przyjemności 31.08.03, 08:28
          Słowo "przyjemność" kojarzy mi się z uśmiechniętymi
          twarzami ludzi wkoło, z poczuciem dobrze spełnionego
          obowiązku, z możliwością spotkania/przebywania z kimś
          bliskim, ze słuchaniem muzyki, podziwianiem obrazów,
          z miłością,
          z modlitwą (w samotności, albo w jakiejś wspólnocie)
          Nie wiem, dlaczego skojarzenia prowadzą niektórych ludzi
          do podziału swiata na "krzywdzących w imię przyjemności"
          i "krzywdzonych w imię przyjemności"
          (Ale podejrzewam, że takie same złe skojarzenia mają
          inni ludzie w stosunku do słowa "BÓG".)
          • Gość: Malwina Re: Kultura przyjemności IP: *.d1.club-internet.fr 31.08.03, 10:57
            wystukalam na googlu etyke przyjemnosci i etique du plaisir
            Jak zwykle jestem zaszokowana roznica podejsc
            powiem wiecej a wnioski wyciagajcie sami
            po francusku sa same strony o filozofii
            po pl znalazlam zaledwie dwie !
            Epikureizm polski zreszta wcale nie daje ochoty do tejze przyjemnosci bo
            komentarz jest ciezko moralizatorski i w dodatku falszywie uproszczony ( w
            stylu : nic poza dobrami doczesnymi nie istnieje - phi phi phi)
            cala reszta mowi o niebezpieczenstwach przyjemnosci i o konsumpcji !!!
            Czy kwestia w tych piecdziesieciu latach do tylu ?
            no ale przeciez nikt nie moze przeszkodzic rozwojowi mysli
            wiec ja nie rozumiem ...
            • Gość: senin Re: Kultura przyjemności IP: *.192.220.203.acc01-lord-gla.comindico.com.au 31.08.03, 11:38
              Gość portalu: Malwina napisał(a):


              > Czy kwestia w tych piecdziesieciu latach do tylu ?

              Chyba nie tylko - tez w "cierpieniu za miliony" I z "milosci" cale to
              mesjanistyczne widzenie siebia jako narodu zawazyc tez chyba musialo na
              ksztaltowaniu jednostki

              dodac do tego katolicyzm i piedziesiat lat, tego tam... (coby to nie bylo - z
              jednej strony poswiecenie dla idei/ - obu wydaniach czerwonego i bialego/ z
              drugiej kompensacja w postacji cynizmu i prostackiego konsumeryzmu.

              i jak tu po tylu latach apogoletyki "cierpienia" nie bac sie przyjemnosci jak
              diabel swieconej wody???
              • Gość: Malwina Re: Kultura przyjemności IP: *.d1.club-internet.fr 31.08.03, 11:47
                tak rowniez mysle
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka