Dodaj do ulubionych

jałmużna.

07.04.08, 10:44
wyobraznie sobie, ze znalezliscie sie w ogromnej restauracji typu
mcdonald na pewnym dworcu glownym.Na dworze jest bardzo zimno i jak
przystalo na restauracje fast-food na dworcu grzeje sie tam kilku
meneli. W pewnym momencie jeden z pracownikow dostaje polecenie
usuniecia ich , nie djae sobie jednak rady z wybudzeniem i
wyproszeniem z restauracji, totez do nieprzyjemnej akcji wkracza sam
kierownik. Kiedy udaje mu sie dobudzic jednego z bezdomnych ten
wstaje i zaczynaa chodzic po restauracji i prosic o kupno cieplej
harbaty (co uniemozliwilo by wyproszenie go z restauracji jako
klienta). Czy zdecydowalibyscie sie kupic mu herbate ? jesli tak,
jak zareagowalibyscie na pretensje kierownika " jesli kupi mu pan(i)
herbate to on tu bedzie siedzial caly dzien , jesli chce pan(i)
pomoc prosze wplacic te 2 zl na jaks organizacje pomagajaca dzieciom
a nie wspierac patologie".

Jak dajecie jalmuzne ? czy dajecie ja rowniez ludziom ,wygladajacych
na alkoholikow ,albo mlodziezy, tej samej i regularnie chodzacej po
pociagach z "brakuje do biletu" ?

Moje zdanie nt dawania jalmuzny alkoholikom jest takie, ze mimo ,ze
to moje pieniadze nie mam prawa decydowac na co wyda je osoba
dostajaca wiec niech kupi sobie ten alkohol skoro to mu da
przyjemnosc. Oczywiscie chetniej i wiecej daje ludziom, ktorzy
deklaruja ,ze zbierajaca na operacje czy leki, nie daje natomiast
inwalidom ani mlodziezy, ci drudzy to ludzie zdrowi i silni ,puki
polowa polakow siedzi w anglii bezrobocia nie ma i spokojnie by
sobie zarobili chocby w wyzej wymienionbej restauracji (no, moze raz
zrobilam wyjatek, chlopak byl mily a ja mialam duzo drobnych).

Obserwuj wątek
    • skrzynka.pocztowa Re: jałmużna. 07.04.08, 10:56
      Kiedyś szedłem ulicą, zaczepiła mnie babcia i poprosiła o pieniądze na chleb.
      Nie miałem kasy, zwróciłem się, więc do idącego obok kumpla.
      Ten (jak to on;), dał mi około 40 gr...kiedy wręczyłem je babci,jedyne co
      usłyszałem to, że mogę je sobie... i , że ona za to chleba nie kupi.
      Nie twierdzę, że to manifestacja żebractwa w polsce,że tu za przysłowiowe 1zł
      można co najwyżej dostać w gębę od żebraka, ale mimo to wolę dać kasę na
      organizację lub pomóc komuś kogo znam niż dawać pieniądze na ulicy.
      pozdrawiam,
      • veroy Re: jałmużna. 07.04.08, 11:09
        faktycznie zdarzaja sie takie sytuacje . moi znajomi zostali
        poproszeni przy swoim samochodzie na parkingu duzego supermarketu
        przez dziecko o pieniadze na cos do jedzenia. poniewaz byli po
        zakupach dali mu kilka jogurtow i bulke, ktore ono wyrzucilo
        ostentacyjnie do kosza obok i odeszlo.

        Mimo wszytsko takie sytuacje to rzadkosc. regularnie daje takim
        ludziom datki i mnie samej nigdy nie spotkalo nic, poza usmiechem i
        przyjemnym podziekowaniem. Kasy na organizacje nigdy nie daje -
        wszytsko wskazuje na to, ze grubo ponad 50% tego, co zbiora idzie na
        organizatorow - bylo kilka tego typu afer, nie wierze ,by w np WOśP
        bylo inaczej.
        • nangaparbat3 Re: jałmużna. 11.04.08, 21:44
          No i własnie.
          zdarzało mi sie dawac jedzenie czy nawet stare ciuchy, zabawki - zawsze mi
          dziekowano, zadnego wyrzucania czy obrazania sie nie było.
          Za znam mnostwo ludzi, ktorzy opowiadają, ze im sie to zdarzyło.
          To jak to jest?
    • bene_gesserit Re: jałmużna. 07.04.08, 11:03
      Jesli mam ochote, daje i mam w nosie to, co proszacy o nie czlowiek
      z nimi zrobi - jesli kupi dragi albo wino to najwyrazniej tego
      wlasnie najbardziej bedzie potrzebowal.

      Organizacji, ktore zajmuja sie dzialanoscia na rzecz dzieci sa
      tysiace. Sliczne, usmiechniete dzieci na swoich malych wozeczkach z
      ogloszen proszacych o wplaty na konto sa takie wzruszajace, ze raz
      na rok mozna poczuc sie lepiej, odpalajac biednym sierotkom procent
      z podatku, w koncu to nic nie kosztuje, nie. Brzydkimi brudnymi i
      smierdzacymi doroslymi zajmuja sie glownie oni sami.
      • mruff Re: jałmużna. 07.04.08, 11:41
        Tak-dla kobiety stojącej przy dziecku np z porażeniem mózgowym
        Nie-dla wszystkich mających sprawne ręce i nogi

        Odkąd zobaczyłam, jak mnóstwo niewidomych zapieprza samemu do pracy,
        z przesiadkami itd, zaostrzyłam mocno kryterium.

        często zaczepia mnie pijany i brudny facet-za każdym razem mówię mu-
        mój niewidomy kolega chodzi do pracy i nie żebrze
    • solaris_38 Re: jałmużna. 07.04.08, 23:27
      nie wierzę osobom które wyciągają rękę
      wierzę w pracę

      ale czasem mnie wzrusza wbrew logice ktoś kto daje tym ludziom
      oni wszak żyją z łaski ludzkiej

      smród i brud z ludzkiej łaski
      a jednak ....

      • bene_gesserit Re: jałmużna. 08.04.08, 00:24
        solaris_38 napisała:

        > nie wierzę osobom które wyciągają rękę
        > wierzę w pracę

        Trudno uwierzyc w beznadzieje? W kompletny brak wiary, nadziei i
        milosci? W zycie z minuty na minute?
        • solaris_38 Re: jałmużna. 08.04.08, 00:47
          odwrotnie
          nie wierzę ze ten co siedzi i wyciąga rękę jest w beznadziei
          raczej ma głupi pomysł na życie
          pomysł pasożyta

          wierzę że można umrzeć z rozpaczy beznadziei

          ale żebranie jest aktem drapieżnictwa
          agresji
          braku szacunku do siebie i innych

          nie można leczyć żebraka dając mu pieniądze
          podobnie jak alkoholika nie leczy się wódką

          po prostu w co inengo wierzymy







          • bene_gesserit Re: jałmużna. 08.04.08, 02:13
            solaris_38 napisała:

            > odwrotnie
            > nie wierzę ze ten co siedzi i wyciąga rękę jest w beznadziei
            > raczej ma głupi pomysł na życie
            > pomysł pasożyta

            A co jest nadzieja takiego czlowieka? Bo skoro oszukuja, to znaczy
            ze maja po co zyc i w ogole sie wysilac.

            > wierzę że można umrzeć z rozpaczy beznadziei
            >
            > ale żebranie jest aktem drapieżnictwa
            > agresji

            Na czym polega drapieznictwo i agresja siedzacej pod dworcowa
            sciana postaci z pustym kubkiem na monety w reku?

            > braku szacunku do siebie i innych

            Calkiem mozliwe, ze w niektorych przypadkach to prawda, ale czy to
            oznacza, ze prawo do chwilowego chocby zadowolenia maja ci, co maja
            szacunek do siebie i innych?



            >
            > nie można leczyć żebraka dając mu pieniądze
            > podobnie jak alkoholika nie leczy się wódką
            >
            > po prostu w co inengo wierzymy
            • solaris_38 Re: jałmużna. 08.04.08, 18:35
              możesz wspierać ludzi spod dworca
              jesli czujesz ze to jest dobre

              ale nie oczekuj tego ode mnie

              uważam ze mam ograniczone siły i środki
              i w moim życiu mam prawo wspierać te istoty które wybiorę

              nie rozumiem istoty twoich tekstów np :

              "czy prawo do chwilowego zadowolenia mają tylko ci którzy czują szacunek do
              siebie i innych ? "

              nie sugerowałam niczego takiego
              i nie wynika to z moich tekstów
              przeciwnie
              uważam ze mają prawo i życzę im szczęścia

              uważam jednak żebranie za szczególny akt agresji wobec siebie i świata i nie
              chce w tym uczestniczyć

              • bene_gesserit Re: jałmużna. 08.04.08, 21:45
                solaris_38 napisała:

                > możesz wspierać ludzi spod dworca
                > jesli czujesz ze to jest dobre
                >
                > ale nie oczekuj tego ode mnie

                Nie oczekuje, jasno zadeklarowalas, ze nie dajesz. Napisalas
                rowniez, ze 'nie wierzysz osobom, ktore wyciagaja reke' mozesz
                wyjasnic, czemu im nie wierzysz?

                > uważam ze mam ograniczone siły i środki
                > i w moim życiu mam prawo wspierać te istoty które wybiorę

                To jest imo oczywiste. Nie rozumiem jednak, co mialas na mysli,
                nazywajac zebranie:

                'aktem drapieżnictwa
                agresji
                braku szacunku do siebie i innych'

                No wlasnie, na czym polega ta agresja? Uzylas jeszcze
                okreslenia 'drapieznictwo' - mozesz wyjasnic, co mialas na mysli?
                Bo nadal nie rozumiem.

                >>> po prostu w co inengo wierzymy

                >>Nie wierzysz w ludzka solidarnosc?

                > sądzisz ze ktoś kto nie wspiera żebractwa nie wierzy w ludzką
                solidarność

                Alez skad, nic takiego nie napisalam, stad pewnie ten znak
                zapytania. Probuje zrozumiec, o jakim rodzaju wiary, ktory odroznia
                ciebie i zebraka pisalas. Mozesz wyjasnic?
                • solaris_38 Re: jałmużna. 08.04.08, 22:46
                  osoby które żebrają
                  wyglądają
                  na ofiary
                  tymczasem to taka strategia zdobywania minimum
                  często zresztą nie jest to spora ilość pieniędzy

                  drapieżnictwo nie jest właściwą nazwą
                  właściwa nazwa to pasożytnictwo
                  drapieżnik zabija ofiarę pasożyt jedynie zjada jej kawałek nie dając nic w
                  zamian lub przynosząc szkodę

                  myślę że człowiek lepiej mający powinien? coś z siebie dać słabszym

                  ale nie w sensie dać swój zegarek złotówkę czy ubranie
                  bo to nie pomoc

                  pomóc to stworzyć miejsce pracy i oprzeć sie pokusie dawania
                  i to jest bardzo trudne
                  szczególnie oparcie sie dawaniu z poczucia winy


                  czy dając pieniądze szanujesz żebraka ? nie
                  czy on cię szanuje?
                  nie

                  z wielka ciekawością miałam okazje wysłuchiwać
                  wiele razy
                  jak pogardzają swoimi dobroczyńcami
                  (lubię słuchać i widzieć)

                  gdyby mieli do wyboru
                  pracować lub umrzeć
                  pracowaliby
                  a pracując nabraliby szacunku do siebie świata i ludzi

                  nie szanują i bardzo źle mówią o ludziach którzy im dają
                  i ja to rozumiem

                  zdarza mi sie dać
                  ale to naprawdę bardzo rzadko kiedy tak podpowie mi serce
                  i nigdy z poczucia winy
                  raczej kiedy zobaczę coś dobrego co zapragnę wspierać

                  czemu cię dziwi ze żebracy są agresywni i zaradni
                  sa nie tylko pasożytami
                  sa przeciwni światu i nienawidzą go
                  a dawane im czegokolwiek tylko ich w tym utwierdza
                  dlatego narzuciło mi sie skojarzenie z drapieżnictwem
                  przez ta wewnętrzną agresję

                  stwierdzenie faktu nie niesie ze sobą oceny moralnej
                  ludzie są tacy
                  jakich ich stworzył świat

                  ale myślę ze mogą sie czegoś nauczyć lepszego niż siedzenie i .... czekanie na
                  jałmużnę

                  nie widzę romantycznej wizji żebraka jako osoby potrzebującej pomocy
                  choć w to wierzą dający
                  w POTRZEBĘ
                  w to że dawanie jest dobre
                  ja nie wierzę

                  nie wierze ze to co im potrzebne to pieniądze i ... litość


                  kto lituje sie nad żebrakiem upokarza go
                  i żebrak o tym wie
                  bo choć jest na kolanach jego serce nie jest na kolanach

                  jest wściekłe zranione i pełne agresji
                  i nie uleczy ich dalsze dawania

                  zresztą nie wiem po co to pisze
                  świat jest dostępny ludziom
                  widzą co chcą

                  czasem mnie wzrusza jak ktoś daje, bo wierzy gorąco
                  że dobrze robi
                  ale nei sądzę ze dobrze robi światu
                  przeciwnie


                  • bene_gesserit Re: jałmużna. 08.04.08, 23:09
                    solaris_38 napisała:

                    > drapieżnictwo nie jest właściwą nazwą
                    > właściwa nazwa to pasożytnictwo
                    > drapieżnik zabija ofiarę pasożyt jedynie zjada jej kawałek nie
                    dając nic w
                    > zamian lub przynosząc szkodę

                    No, bo ja wiem? Ten czlowiek moze byc ci wdzieczny - a to jest
                    bardzo duzo w zamian za zloty piecdziesiat. Moze tez sie za ciebie
                    pomodlic, moze cieplo pomyslec. Uwazasz, ze to 'nic w zamian albo
                    szkoda'?
                    Napisalas tez o agresji. W jaki sposob zebractwo to agresja?

                    > myślę że człowiek lepiej mający powinien? coś z siebie dać
                    słabszym
                    >
                    > ale nie w sensie dać swój zegarek złotówkę czy ubranie
                    > bo to nie pomoc
                    >
                    > pomóc to stworzyć miejsce pracy i oprzeć sie pokusie dawania
                    > i to jest bardzo trudne
                    > szczególnie oparcie sie dawaniu z poczucia winy

                    Ale zebrak nie prosi o prace czy mozliwosc zmiany zycia.
                    Przyjmujac zalozenie, ze 'powinno sie' mu dac co innego,
                    przyjmujesz, ze wiesz lepiej od niego, czego mu potrzeba. Na jakiej
                    podstawie?

                    > czy dając pieniądze szanujesz żebraka ? nie
                    > czy on cię szanuje?
                    > nie

                    Dlaczego tak uwazasz?

                    > z wielka ciekawością miałam okazje wysłuchiwać
                    > wiele razy
                    > jak pogardzają swoimi dobroczyńcami
                    > (lubię słuchać i widzieć)

                    Jedni tak, inni nie. Zreszta - taka agresja moze byc pewnego
                    rodzaju odruchem obronnym. Myslisz, ze _powinni_ okazac wdziecznosc
                    i szacunek?

                    > gdyby mieli do wyboru
                    > pracować lub umrzeć
                    > pracowaliby
                    > a pracując nabraliby szacunku do siebie świata i ludzi

                    Dlaczego tak uwazasz? Chodzi mi o to, czemu uwazasz, ze powinni
                    nabrac szacunku i pracowac?

                    > zdarza mi sie dać
                    > ale to naprawdę bardzo rzadko kiedy tak podpowie mi serce
                    > i nigdy z poczucia winy
                    > raczej kiedy zobaczę coś dobrego co zapragnę wspierać

                    To znaczy np co cie wzrusza tak bardzo, ze jednak lamiesz zasady?

                    > czemu cię dziwi ze żebracy są agresywni i zaradni
                    > sa nie tylko pasożytami
                    > sa przeciwni światu i nienawidzą go

                    Skad czerpiesz te wiedze? Ilu zebrakow znasz blisko?

                    > a dawane im czegokolwiek tylko ich w tym utwierdza

                    Pozwala im tez rowniez nie umrzec z glodu, wiec czy na pewno jest
                    to takie zle?

                    > dlatego narzuciło mi sie skojarzenie z drapieżnictwem
                    > przez ta wewnętrzną agresję

                    Rozumiem, ze masz jakis obraz zebraka, ale na ile - jak ci sie
                    wydaje - jest on prawdziwy i aplikuje sie do kazdej postaci z
                    wyciagnieta dlonia?

                    > ale myślę ze mogą sie czegoś nauczyć lepszego niż siedzenie
                    i .... czekanie na
                    > jałmużnę

                    Czy nie jest tak, ze to co ty uwazasz za lepsze dla innych lepsze
                    byc nie musi? Swiatopoglady ludzi roznia sie znacznie przeciez -
                    skad wiadomo, ktory jest lepszy, bardziej prawdziwy?

                    > nie widzę romantycznej wizji żebraka jako osoby potrzebującej
                    pomocy

                    Nadal nie rozumiem na jakiej podstawie. Moze by mi bylo latwiej,
                    gdybys uzywala znakow interpunkcyjnych, nie wiem.

                    > choć w to wierzą dający
                    > w POTRZEBĘ
                    > w to że dawanie jest dobre
                    > ja nie wierzę
                    >
                    > nie wierze ze to co im potrzebne to pieniądze i ... litość

                    Dlaczego tylko litosc? Liczy sie rowniez wspol-czucie.

                    > kto lituje sie nad żebrakiem upokarza go
                    > i żebrak o tym wie
                    > bo choć jest na kolanach jego serce nie jest na kolanach

                    No wlasnie, litosc upokarza. Dlatego napisalam o wspol-czuciu,
                    empatii.

                    > zresztą nie wiem po co to pisze
                    > świat jest dostępny ludziom
                    > widzą co chcą

                    Dokladnie - np zebraka-prozniaka, bez szacunku dla siebie i innych,
                    ktory rzyga agresja na siebie i swiat oraz powinien stac sie innym
                    czlowiekiem. I ze wszyscy oni tak maja, z nielicznymi wyjatkami. To
                    taki przyklad byl 'widzenia co sie chce'.
                    • solaris_38 Re: jałmużna. 10.04.08, 00:33
                      Ten czlowiek moze byc ci wdzieczny - a to jest
                      > bardzo duzo w zamian za zloty piecdziesiat. Moze tez sie za ciebie
                      > pomodlic, moze cieplo pomyslec. Uwazasz, ze to 'nic w zamian albo
                      > szkoda'?

                      nie uważałam że to byłoby nic gdyby tak robił
                      przeciwnie


                      >
                      > Ale zebrak nie prosi o prace czy mozliwosc zmiany zycia.
                      > Przyjmujac zalozenie, ze 'powinno sie' mu dac co innego,
                      > przyjmujesz, ze wiesz lepiej od niego, czego mu potrzeba. Na jakiej
                      > podstawie?


                      prawnicze podejście ...

                      ... ano na podstawie tego, ze każdy daje to co uważa za wartościowe

                      dawaj jeśli tak czujesz ;)
                      i wierzysz ze to dobre


                      > > czy dając pieniądze szanujesz żebraka ? nie
                      > > czy on cię szanuje?
                      > > nie
                      >
                      > Dlaczego tak uwazasz?
                      >

                      wyjaśniłam to dwa razy
                      nie potrafię lepiej a powtarzanie sie nie ma sensu

                      Myslisz, ze _powinni_ okazac wdziecznosc
                      > i szacunek?

                      myślę ze człowiek powinie robić to co mu mówi serce
                      jeśli czują wdzięczność powinni ja okazać
                      ale co to ma do rzeczy?

                      >
                      >
                      > Dlaczego tak uwazasz? Chodzi mi o to, czemu uwazasz, ze powinni
                      > nabrac szacunku i pracowac?

                      praca daje człowiekowi sens i wartość
                      nie jesteśmy tworem samotnym
                      praca łączy nas z innymi
                      pozwala podziękować za to co otrzymaliśmy
                      pozwala brać bez poczucia winy
                      pozwala cieszyć sie świadomością wymiany


                      > To znaczy np co cie wzrusza tak bardzo, ze jednak lamiesz zasady?

                      jedyna moją zasada jest ufać sercu
                      z reguły wychodzi na to że dawanie żebrakom odczuwam negatywnie
                      pzrezraża mnie ich zachłanna agresywna energia kóra chce za darmo to na co inni
                      pracują

                      > Skad czerpiesz te wiedze? Ilu zebrakow znasz blisko?

                      nadal prawnicze pytania w klimacie którego oszczędziłabyś drogim ubogim joł joł


                      > Pozwala im tez rowniez nie umrzec z glodu, wiec czy na pewno jest
                      > to takie zle?
                      >


                      daj swoje ciało wysiłek i pracę pasozytom
                      to twoja decyzja
                      nie oceniam czy zła
                      ale nie moja
                      ja tego nie robię

                      wolę swoją energię inwestować w to co potrzebuje energii by wzrastać kwitnąc
                      dawać radość
                      widzę ze to rani cię ale nei wiem dlaczego
                      sądzisz ze krzywdzę żebraków bądź ciebie swoją postawą?
                      nie mam pomysłu na interpretacje twych irytacji moimi poglądami

                      mnei tam nei przeszkadza jesli dajesz żebrakom

                      przeciwnie
                      uważam ze jest w tym coś pięknego jaki pisałam


                      > Rozumiem, ze masz jakis obraz zebraka, ale na ile - jak ci sie
                      > wydaje - jest on prawdziwy i aplikuje sie do kazdej postaci z
                      > wyciagnieta dlonia?

                      robimy zawody kto zna wiecej i lepiej żebraków ?
                      lubiałam sie keidyś ścigać ale na nartach i dla zabawy

                      faktycznei sądze ze twoja wiedza w tej amterii jest strereotypowa i powerzowna
                      ale pozwalam ci sądzić tak samo
                      nigdy nie wiadomo kto ma rację ani w jakim stopniu

                      > Czy nie jest tak, ze to co ty uwazasz za lepsze dla innych lepsze
                      > byc nie musi? Swiatopoglady ludzi roznia sie znacznie przeciez -
                      > skad wiadomo, ktory jest lepszy, bardziej prawdziwy?

                      nie mam pojęcia
                      ale to nie mnie denerwuje twoje dawanie


                      >
                      > Nadal nie rozumiem na jakiej podstawie. Moze by mi bylo latwiej,
                      > gdybys uzywala znakow interpunkcyjnych, nie wiem.

                      hłe hłe

                      > Dlaczego tylko litosc? Liczy sie rowniez wspol-czucie.

                      z mojego współczucia wynika ze dawanie jest niekorzystne dla niego

                      jest dużo szczególnie kobiet które wzruszają sie żebrakami i sądzą ze to
                      empatia
                      pozwalam sobie czuć i myśleć inaczej
                      choć lubię kobiety i wzrusza mnie ich wrzucani ukradkiem kilku złotych ze
                      złotego serca



                      > Dokladnie - np zebraka-prozniaka, bez szacunku dla siebie i innych,
                      > ktory rzyga agresja na siebie i swiat oraz powinien stac sie innym
                      > czlowiekiem. I ze wszyscy oni tak maja, z nielicznymi wyjatkami. To
                      > taki przyklad byl 'widzenia co sie chce'.

                      prawie dokładnie tak myślę poza jednym
                      że niby powinien stać sie innym człowiekiem
                      raczej myślę że gdyby umiał stać sie innym człowiekiem to byłoby mu lepiej i
                      światu też
                      ale nie mam misji przekonywanie innych że mają postępować tak jak ja
                      ani żebracy ani ty

                      poprzestaję na niedawaniu lub dawaniu jak podpowie dynamiczna teraźniejszość

                      a ty wybacz mi moje wady jak żebrakom wybaczasz
                      • bene_gesserit Re: jałmużna. 10.04.08, 01:57
                        solaris_38 napisała:

                        > Ten czlowiek moze byc ci wdzieczny - a to jest
                        > > bardzo duzo w zamian za zloty piecdziesiat. Moze tez sie za
                        ciebie
                        > > pomodlic, moze cieplo pomyslec. Uwazasz, ze to 'nic w zamian
                        albo
                        > > szkoda'?
                        >
                        > nie uważałam że to byłoby nic gdyby tak robił
                        > przeciwnie

                        Skad pewnosc, ze tak nie jest?

                        > > przyjmujesz, ze wiesz lepiej od niego, czego mu potrzeba. Na
                        jakiej
                        > > podstawie?
                        >
                        >
                        > prawnicze podejście ...
                        >
                        > ... ano na podstawie tego, ze każdy daje to co uważa za
                        wartościowe
                        >
                        > dawaj jeśli tak czujesz ;)
                        > i wierzysz ze to dobre

                        To zalezy, co uznamy za dobry prezent.
                        Idac twoja sciezka, moznaby zalozyc, ze skoro ja bym sobie zyczyla
                        na imieniny jedwabna bielizne, to taki wlasnie prezent powinien
                        ucieszyc mojego 9-letniego siostrzenca.
                        Mysle jednak, ze w sytuacji obdarowywania lepiej pomyslec, co
                        ucieszy obdarowywanego.

                        > > > czy dając pieniądze szanujesz żebraka ? nie
                        > > > czy on cię szanuje?
                        > > > nie
                        > >
                        > > Dlaczego tak uwazasz?
                        > >
                        >
                        > wyjaśniłam to dwa razy
                        > nie potrafię lepiej a powtarzanie sie nie ma sensu

                        Ma, alez ma. Moglabys zaryzykowac i napisac to jeszcze raz - ze
                        znakami przestankowymi? Mocno gubie sie w twoim sposobie narracji.

                        > Myslisz, ze _powinni_ okazac wdziecznosc
                        > > i szacunek?
                        >
                        > myślę ze człowiek powinie robić to co mu mówi serce
                        > jeśli czują wdzięczność powinni ja okazać
                        > ale co to ma do rzeczy?

                        Widac ma, skoro o tym wspomnialas przy wyjasnianiu, dlaczego nie
                        wspierasz zebrakow. Wlasnie dlatego o to pytalam.
                        Oczekujac czegos w zamian za podarunek, odzierasz ten podarunek z
                        najwiekszego daru - bezinteresownosci.

                        > > Dlaczego tak uwazasz? Chodzi mi o to, czemu uwazasz, ze powinni
                        > > nabrac szacunku i pracowac?
                        >
                        > praca daje człowiekowi sens i wartość
                        > nie jesteśmy tworem samotnym
                        > praca łączy nas z innymi
                        > pozwala podziękować za to co otrzymaliśmy
                        > pozwala brać bez poczucia winy
                        > pozwala cieszyć sie świadomością wymiany

                        No tak, tak uwazasz. Byc moze jednak proszacy o wsparcie uwazaja
                        inaczej.

                        > jedyna moją zasada jest ufać sercu
                        > z reguły wychodzi na to że dawanie żebrakom odczuwam negatywnie
                        > pzrezraża mnie ich zachłanna agresywna energia kóra chce za darmo
                        to na co inn
                        > i
                        > pracują

                        Pisalas jednak, ze czasem sie lamiesz i dajesz komus pieniadze.
                        Dlatego chcialam sie dowiedziec, jakiego rodzaju sa to chwile, co
                        sprawia, ze twoje serce ci dyktuje cos innego, niz zwykle?

                        > > Skad czerpiesz te wiedze? Ilu zebrakow znasz blisko?
                        >
                        > nadal prawnicze pytania w klimacie którego oszczędziłabyś drogim
                        ubogim joł jo
                        > ł

                        Nie wiem, moze i ono jest prawnicze, ale czy to znaczy, ze nie
                        bedziesz na nie odpowiadac, bo jest prawnicze?

                        Drogim (dla ciebie? nic nie rozumiem) ubogim oszczedzam, bo to oni
                        prosza o wsparcie, a nie sa wspierajacymi/niewspierajacymi, wiec w
                        zasadzie sa nie w temacie.

                        > > Pozwala im tez rowniez nie umrzec z glodu, wiec czy na pewno
                        jest
                        > > to takie zle?
                        > >
                        >
                        >
                        > daj swoje ciało wysiłek i pracę pasozytom
                        > to twoja decyzja
                        > nie oceniam czy zła
                        > ale nie moja
                        > ja tego nie robię

                        Myslisz, ze zloty piecdziesiat na bulki i kefir to to samo,
                        co 'cialo wysilek i praca'? Jasne, nie uratuje sie wszystkich
                        glodujacych swiata, ale czy nie uwazasz, ze slusznym jest
                        umozliwienie przezycia nastepnego dnia czlowiekowi, ktory nic nie
                        ma?

                        > wolę swoją energię inwestować w to co potrzebuje energii by
                        wzrastać kwitnąc
                        > dawać radość

                        E, to rzeczywiscie fajniejsze - np wspomoc fundacje, ktora zbiera
                        na operacje dla chorych dzieci. Noale czy brzydcy starzy dorosli,
                        ktorzy nie wzrosna, nie zakwitna i nie dadza radosci nie maja prawa
                        do zycia albo tej nedzarskiej przyjemnosci jaka jest miska cieplej
                        zupy w barze mlecznym?

                        > widzę ze to rani cię ale nei wiem dlaczego

                        Nie wiem dlaczego to widzisz, bo mnie to nie rani.

                        > sądzisz ze krzywdzę żebraków bądź ciebie swoją postawą?

                        Nigdy sie nad tym nie zastanawialam. Zastanawialas sie nad tym?

                        > nie mam pomysłu na interpretacje twych irytacji moimi poglądami

                        Slusznie, bo ich po prostu nie ma. To raczej ciekawosc.

                        > mnei tam nei przeszkadza jesli dajesz żebrakom
                        >
                        > przeciwnie
                        > uważam ze jest w tym coś pięknego jaki pisałam

                        Mam wrazenie, ze rozmawiamy o czym innym - tzn o motywacjach nie-
                        dawania.

                        > > Rozumiem, ze masz jakis obraz zebraka, ale na ile - jak ci sie
                        > > wydaje - jest on prawdziwy i aplikuje sie do kazdej postaci z
                        > > wyciagnieta dlonia?
                        >
                        > robimy zawody kto zna wiecej i lepiej żebraków ?
                        > lubiałam sie keidyś ścigać ale na nartach i dla zabawy
                        > faktycznei sądze ze twoja wiedza w tej amterii jest strereotypowa
                        i powerzowna
                        > ale pozwalam ci sądzić tak samo
                        > nigdy nie wiadomo kto ma rację ani w jakim stopniu

                        Swiete slowa. Czy nie jest tak, ze stereotypowe myslenie chroni nas
                        przed wysilkiem? Np wlasnie przed empatia. 'Oni - Obcy' sa zli,
                        brudni, niewdzieczni, powinni sie brac za jakas robote, dobrze
                        robie, ze nie uswiadcza ode mnie zlamanego grosza'. ?

                        > nie mam pojęcia
                        > ale to nie mnie denerwuje twoje dawanie

                        [Proponuje w nadziei, ze sie zgodzisz - abysmy nie podejmowaly w
                        tej wymianie tematu naszych domniemanych stanow psychicznych.
                        Chodzi mi wlasciwie o twoje domysly nt moich uczuc. To niewiele ma
                        do tematu, w dodatku jest jak kula w plot za kazdym razem, wiec
                        niepotrzebnie miesza - ok?]

                        > > Nadal nie rozumiem na jakiej podstawie. Moze by mi bylo
                        latwiej,
                        > > gdybys uzywala znakow interpunkcyjnych, nie wiem.
                        >
                        > hłe hłe

                        To nie byl dowcip :(

                        ...

                        > a ty wybacz mi moje wady jak żebrakom wybaczasz

                        Nie mam pojecia, jakie masz wady, tym ludziom ktorym daje pieniadze
                        tez nie znam, wiec chyba nie moge tego zrobic. Mozna wybaczyc cos,
                        o czym sie nie ma pojecia?
                        • solaris_38 Re: jałmużna. 11.04.08, 00:17
                          nie czuję w tobie ciekawości o której piszesz

                          nasza wymiana zdań jest dla mnie mecząca i nieprzyjemna
                          nie chce jej kontynuować

                          niektóre z rzeczy o których piszesz
                          wydają mi sie ciekawe i warte rozmowy
                          ale nie w tak nieprzyjemnym klimacie





                          • groszek_w_puszce Re: jałmużna. 11.04.08, 07:57
                            solaris_38 napisała:

                            > nie czuję w tobie ciekawości o której piszesz
                            >
                            > nasza wymiana zdań jest dla mnie mecząca i nieprzyjemna
                            > nie chce jej kontynuować
                            >
                            > niektóre z rzeczy o których piszesz
                            > wydają mi sie ciekawe i warte rozmowy
                            > ale nie w tak nieprzyjemnym klimacie
                            >
                            >
                            >
                            >
                            >
                            Bo tej ciekawości tam nie ma, jest atak.Wtedy kiedy ludzie nie są w
                            stanie zaakceptować inności drugich i tego, że każdy ma inne
                            spojrzenie na świat i ludzi , atakują.Bo inność drugiej osoby ich
                            drażni.Wtedy łapią za słowa i robią próby zdemaskowania czegoś , co
                            im się wydaje, że chcą zdemaskować w drugiej osobie.
                            Zastanawiam się tylko po co?
                            Tak jak pisałam w innym wątku.Żeby czuć się dobrze , ktoś musi być
                            od nich gorszy.

                            No może atak to za duże słowo , ale coś w tym stylu.
                            • groszek_w_puszce Re: jałmużna. 11.04.08, 10:04
                              groszek_w_puszce napisała:

                              > solaris_38 napisała:
                              >
                              > > nie czuję w tobie ciekawości o której piszesz
                              > >
                              > > nasza wymiana zdań jest dla mnie mecząca i nieprzyjemna
                              > > nie chce jej kontynuować
                              > >
                              > > niektóre z rzeczy o których piszesz
                              > > wydają mi sie ciekawe i warte rozmowy
                              > > ale nie w tak nieprzyjemnym klimacie
                              > >
                              > >
                              > >
                              > >
                              > >
                              > Bo tej ciekawości tam nie ma, jest atak.Wtedy kiedy ludzie nie są
                              w
                              > stanie zaakceptować inności drugich i tego, że każdy ma inne
                              > spojrzenie na świat i ludzi , atakują.Bo inność drugiej osoby ich
                              > drażni.Wtedy łapią za słowa i robią próby zdemaskowania czegoś ,
                              co
                              > im się wydaje, że chcą zdemaskować w drugiej osobie.
                              > Zastanawiam się tylko po co?
                              > Tak jak pisałam w innym wątku.Żeby czuć się dobrze , ktoś musi być
                              > od nich gorszy.
                              >
                              > No może atak to za duże słowo , ale coś w tym stylu.

                              Ponieważ nie mam już czasu czekać na reakcję na mój wpis , wyjaśniam
                              z góry, że uważam ,że każdy tak ma.Nie ma świętych za życia.Jednymi
                              targają emocje inni podejmują dyskusje ze stoickim spokojem na
                              zasadzie zabawy intelektualnej , czy jakby to nie nazwać.
                              Ale inne spojrzenie na świat i ludzi jednych drażnią
                              drugich.Często tak bywa.
                              • bene_gesserit Re: jałmużna. 11.04.08, 13:06
                                Bylabym wdzieczna, gdybys wskazala mi dokladnie, w ktorym miejscu
                                moich postow uzylam technik umniejszajacych, bo zdaje sie to
                                sugerujesz.
                                • groszek_w_puszce Re: jałmużna. 11.04.08, 14:09
                                  Nie.Niczego nie sugeruję.
                                  • bene_gesserit Re: jałmużna. 11.04.08, 16:25
                                    Groszek, no wez.

                                    Piszesz, ze 'tej ciekawosci tam nie ma', a za to 'jest cos w stylu
                                    ataku', poza tym rozpisujesz sie tak jakos ogolnie nt tego, jak to
                                    niektorzy 'nie są w stanie zaakceptować inności drugich i tego, że
                                    każdy ma inne spojrzenie na świat i ludzi, atakują', bo 'inność
                                    drugiej osoby ich drażni' - to bylo o mnie czy nie? Jesli nie, to
                                    nie zrozumialam, przepraszam. Jesli o mnie, to w koncu jak -
                                    atakuje czy nie? I gdzie dokladnie, w ktorym miejscu, dlaczego tak
                                    uwazasz.

                                    I gdzie probuje sprawic, zeby solaris czula sie ode mnie gorsza.

                                    Nie czepiam sie, probuje zrozumiec, skad te obrazone minki u ciebie
                                    i solaris. Solaris sie wypisala, wiec jedyna nadzieja w tobie.
                            • solaris_38 groszek :) 12.04.08, 22:42
                              jakoś źle sie czułam
                              JAKBY to był atak

                              ja to rozumiem tak
                              że BeneGeserit jest owładnięta rozchwianą energią i żeby się scentralizować musi
                              atakować

                              ale w tym samym celu być może uprawia dobroczynność i może to ma tez dobre strony

                              ale mnei to sprawia przykrość i .. przyczepia sie jakoś
                              źle wibruje w sercu

                              nie o to chodzi żeby kogoś odrzucać
                              tylko żeby się nie wdać w bratobójczą walkę


                              • bene_gesserit Re: groszek :) 13.04.08, 03:41
                                Co to jest "rozchwiana energia"?
                                • solaris_38 Bene 13.04.08, 05:19
                                  cóż poczniesz z moją odpowiedzią
                                  czy znajdziesz w niej jakikolwiek cień dobra
                                  czy tylko rozdrażni cię to co nas różni
                                  a ja cóż pocznę z twoją odpowiedzią
                                  czy znajdę w niej cień dobra
                                  czy tylko rozdrażni mnie



                                  • bene_gesserit Re: Bene 13.04.08, 12:15
                                    Nie wydaje mi sie obgadywanie (tu: opisywanie) kogos za jego
                                    plecami, ale tak, zeby mogl to slyszec (w sensie tu akurat -
                                    przeczytac) a potem wykrecac sie od wyjasnienia, co tez sie mialo
                                    na mysli.

                                    Oj, zalatuje mi tu krytyka aluzyjna i pasywna agresja :)
                                    • groszek_w_puszce Re: Bene 13.04.08, 12:30
                                      bene_gesserit napisała:

                                      > Nie wydaje mi sie obgadywanie (tu: opisywanie) kogos za jego
                                      > plecami, ale tak, zeby mogl to slyszec (w sensie tu akurat -
                                      > przeczytac) a potem wykrecac sie od wyjasnienia, co tez sie mialo
                                      > na mysli.
                                      >
                                      > Oj, zalatuje mi tu krytyka aluzyjna i pasywna agresja :)
                                      >

                                      Co prawda się już pożegnałam w tym wątku i na forum, ale odpowiem:
                                      Tak jak pisała Solaris gdzieś powyżej :"W klimacie" w jakim
                                      prowadzisz dyskusję w tym watku nikt nie ma ochoty z tobą rozmawiać.
                                      Ani krytyka aluzyjna ani pasywna agresja , zwykła niechęć.
                                      Przynajmniej z mojej strony.
                                      • nangaparbat3 Re: Bene 13.04.08, 12:54
                                        groszek_w_puszce napisała:

                                        > Tak jak pisała Solaris gdzieś powyżej :"W klimacie" w jakim
                                        > prowadzisz dyskusję w tym watku nikt nie ma ochoty z tobą rozmawiać.

                                        A dlaczego piszesz za wszystkich (bo "nikt" to inaczej "wszyscy".)
                                        Ja na przykład sie nie wtracam, bo zgadzam sie z Bene, nie ma sensu powtarzac
                                        tych samych lub bardzo zblizonych myśli. I żadnej niecheci jej wypowiedzi we
                                        mnie nie budzą.
                                        Za to takie:
                                        > daj swoje ciało wysiłek i pracę pasozytom
                                        > to twoja decyzja
                                        > nie oceniam czy zła
                                        > ale nie moja
                                        > ja tego nie robię
                                        uważam za agresywne, i wprost i nie wprost, dwa w jednym, duza sztuka.
                                        • groszek_w_puszce Re: Bene 13.04.08, 13:10
                                          nangaparbat3 napisała: (....)

                                          Już mi się nie chciało tego zmieniać, ale tak myślałam pisząc , że
                                          się ktoś przyczepi do słowa nikt.
                                          Dobrze , niech będzie nie" nikt" i nie "wszyscy."
                                      • bene_gesserit Re: Bene 13.04.08, 12:55
                                        O, dzieki, ale nie pytalam ciebie. Ty nadal nie odpowiedzialas, w
                                        ktorym poscie i gdzie robie sie agresywna.
                                        • solaris_38 Re: Bene 13.04.08, 18:56

                                          odpowiedziałam że nie tworzysz klimatu w którym chce wymieniać z tobą poglądy
                                          • bene_gesserit Re: Bene 13.04.08, 21:07
                                            Pozwole sobie nei zgodzic sie z toba. Wymieniam poglady z wieloma
                                            osobami od lat, owocnie i czasami nawet bardzo przyjemnie.
                                            • solaris_38 Re: Bene 13.04.08, 21:28
                                              może się mniej różnicie a więcej wspólnoty niż różnic nie wiem

                                              ja się źle czuję w rozmowie z tobą

                                              życzę ci owocnych rozmów z innymi :)
                                              • bene_gesserit Re: Bene 14.04.08, 00:30
                                                Nawzajem :)

                                                Z zyczeniami, zebys nigdy nie znalazla sie po drugiej stronie
                                                wyciagnietej reki.
                                                • solaris_38 Re: Bene 14.04.08, 23:34
                                                  dziękuję za to życzenie

                              • groszek_w_puszce Re: groszek :) 13.04.08, 07:49
                                solaris_38 napisała:

                                > jakoś źle sie czułam
                                > JAKBY to był atak

                                Wiem.

                                > ja to rozumiem tak
                                > że BeneGeserit jest owładnięta rozchwianą energią i żeby się
                                scentralizować mus
                                > i
                                > atakować

                                Być może.

                                > ale w tym samym celu być może uprawia dobroczynność i może to
                                ma tez dobre s
                                > trony

                                Niewiem , nie znam , nie oceniam.


                                > ale mnei to sprawia przykrość i .. przyczepia sie jakoś
                                > źle wibruje w sercu.

                                Masz prawo być sobą.

                                > nie o to chodzi żeby kogoś odrzucać
                                > tylko żeby się nie wdać w bratobójczą walkę

                                Osobiście walczę tylko wtedy kiedy muszę.
                                W obronie własnej wygrywa się wtedy kiedy się nie walczy podobno.
                                • groszek_w_puszce Do Solaris: 13.04.08, 10:43
                                  Que Seas feliz.
                                  • solaris_38 Que Seas feliz 13.04.08, 16:16
                                    próbowałam znaleźć w sieci
                                    ale nie ma tłumaczenia
                                    tylko że jest taka piosenka

                                    sobie jej posłucham
                                    • szarylemur Re: Que Seas feliz 13.04.08, 16:38
                                      bywaj szczesliwa, tzn
                                      • solaris_38 Re: Que Seas feliz 13.04.08, 18:29
                                        jakie piękne pozdrowienie ...

                                        dziękuje za przetłumaczenie :) ;) :)

                                        • groszek_w_puszce Re: Que Seas feliz 19.04.08, 15:30
                                          solaris_38 napisała:

                                          > jakie piękne pozdrowienie ...
                                          >
                                          > dziękuje za przetłumaczenie :) ;) :)
                                          >

                                          Oczywiście to oznacza : Bądź szczęśliwa
                                          a, "que estes feliz" : byawaj szczęśliwa

                                          Myślę , że "ser" i " estar", i nie tylko, mam dość dobrze
                                          opanowane , było nie było, uczyłam się tego latami w najlepszych
                                          madryckich prywatnych akademiach języka.
                                          • szarylemur Re: Que Seas feliz 19.04.08, 15:55
                                            opanowanie roznicy miedz znaczeniem 'ser' a 'estar' zajmuje jakies jedno
                                            porzadne przemyslenie tematu.
                                            nie mam za soba lat na najlepszych madryckich prywatnych akademiach jezyka, po
                                            prostu ladniej - dla mnie - brzmi pozdrowienie " bywaj" niz " badz"
                                            • groszek_w_puszce Re: Que Seas feliz 19.04.08, 18:08
                                              A dla mnie to nie temat, a gramatyka , której się ludzie uczą latami.
                                              Różnice , a potem używanie w zdaniach i zwrotach.
                                              Można by dyskutować czy "bywaj" używa się w podobnym znaczeniu
                                              jak "do zobaczenia", a " bądz " w podobnym jak żegnaj jak się z
                                              jakiegoś miejsca spada na dobre.

                                              Jednak jeśli miałabym wybierać, to zdecydowanie wolałabym dyskusję z
                                              Solaris na jakikolwiek temat, niż z tobą.
                                              • szarylemur Re: Que Seas feliz 19.04.08, 18:21
                                                nie wiem, mi ladniej brzmi po prostu ' bywaj', bardziej lirycznie, tak jak '
                                                bywaj zdrow' nie mowimy komus ( nawet na pozegnanie ) tylko wtedy kiedy zyczymy
                                                mu aby czasami byl zdrowy...
                  • veroy Re: jałmużna. 11.04.08, 08:58
                    solaris, wydaje mi sie ,iz uzycie terminu pasozyta nie pasuje tu
                    wcale tak, jak mogloby sie na pierwszy rzut oka wydawac.

                    zawsze uwazalam, ze ludzie nie robia niczego, co nie przynosiloby im
                    jakiejkolwiek, bezposredniej czy tez posredniej korzysci.

                    przez taki pryzmat rozwazam rowniez jamluzne i nie trudno dojsc do
                    wniosku, iz danie jej przynosi dajacemu pewne zadowolenie z racji
                    drobnej przyjemnosci w zyciu jaka sprawi sobie za nasze pieniedze
                    osoba obdarowana, pomijajac fakt, ze nieraz istnieja inne, posrednie
                    korzysci - czesto oddaje pieniadze, ktore zamierzalam przeznaczyc np
                    na hamburgera w mcdonalds przed podroza czy inny "niedobry" cel -w
                    koncu na dworcach az roi sie od miejsc ,ktore umozliwiaja wyrzucenie
                    pieniedzy w bloto.

                    Wydaje mi sie, ze myslisz sie takze, sadzac, ze relacja ludzi
                    obdarowujacych i zebrakow pozbawiona jest szacunku. Nie wiem, jak
                    wyglada to u innych, ale ja szanuje osoby, ktorym oddaje troche
                    pieniedzy i wrecz podziwiam, za to, ze potrafia w takich warunkach
                    zyc. przypuszczam, ze oni mnie rownierz szanuja, albo bardzo dobrze
                    graja swoja role by ponownie dostac grosz. dla mnie to wlasciwie bez
                    znaczenia , wiele rzeczy potrafie zrozumiec.

                    Nawine jest twoje zalozenie, ze rownie dobrze mogliby oni pojsc do
                    pracy . Wiekszosc tych ludzi jest w takim polozeniu, ze nie maja
                    mozliwosci wykapania sie i doprowadzenia do ladu ,wyglad to
                    pierwsza rzecz jaka pracodawca ocenia a szukanie pracy trwa
                    tygodniami. Po jej znalezieniu dalej ci ludzie beda bezdomni wiec
                    nie wiem jak sobie wyobrazasz powrot do normalnego zycia z praca,
                    gdzie w robryce 'miejsce zamieszkania' masz wpisane 'dworzec glowny
                    PKP'.
                    • solaris_38 Re: jałmużna. 12.04.08, 01:33
                      może sie mylę a może mam racje że dawanie jałmużny jest demoralizujące
                      dający rozczula sie nad swoją dobrocią bezinteresowna a biorący skrycie nim gardzi

                      twój post bardzo pozytywny więc wierze ze dajesz z radoscią i dlatego
                      zakładasz ze i biorący się raduje

                      zgadzam sie że ludzie szukają korzyści i uważam to za pozytywne (nei żeby zawsze)
                      własnie dlatego jedynie głęboka radość z dawania unieważnia złe skutki litości
                      bo to wtedy nie litość tylko egoizm kieruje człowiekiem a egoizmowi ufam


                      nie o to chodzi że równie dobrze mogliby pójść do pracy
                      równie dobrze mogą być i są tam gdzie są
                      ale ja nie wspieram ich i tyle
                      uważam że moje wspieranie będzie ich demoralizować i utwierdzać z tym wyborze

                      bo wierze ze to wybór
                      ale czasem się zastanawiam nad tym
                      • nangaparbat3 Solaris 13.04.08, 00:10
                        a jaki jest Twój udzial w tym, ze nie urodziłaś się jako Cyganka w rumuńskiej
                        wsi? Czym sobie na to zasluzyłaś? Kto Ci daje prawo oceniac ludzi, o ktorych
                        egzystencji wydajesz sie nie miec bladego pojęcia?
                        Nie chcesz to nie dawaj, jeśli nie wierzysz w Boga, zadnego obowiazku nie masz i
                        nie ma potrzeby, najmniejszej, dorabiac do tego jakakolwiek ideologię.
                        A jeśli wierzysz i nie dajesz, to grzeszysz, bo obowiazek dawania jałmuzny jest
                        jednym z pierwszych w kazdej wielkiej religii.
                        I nie wiem jak w innych - ale pamietam w Kazaniu na Gorze - niech nie wie lewica
                        twoja co czyni prawica - żadnej wielkiej radosci w tym nie ma i w ogóle nie o to
                        chodzi.
                        • solaris_38 Re: Solaris 13.04.08, 04:55
                          "czym sobie zasłużyłaś
                          kto ci daje prawo
                          jesli wierzysz ... to grzeszysz
                          żadne radosci w tym nie ma"

                          • nangaparbat3 Re: Solaris 13.04.08, 08:52
                            Poetessa.
                      • szarylemur Re: jałmużna. 13.04.08, 14:21
                        umknal mi ten post veroy, a jest dokladnie o tym, co i ja chcialam napisac.
                        konkretnie chodzi mi o pasozytnictwo vs podjecie pracy.
                        veroy wykazuje ci, ze z prostych przyczyn bezdomni i inni zebracy maja raczej
                        znikome szanse na rynku pracy, na co ty odpowiadasz, ze wlasciwie to moga byc i
                        tam gdzie sa. czyli wlasciwie o co ci chodzi z tym pasozytnictwem? gdyby
                        pasozytnictwo bylo wyborem, gdyby obok zebrania byla jakas inna opcja typu
                        praca, moznaby miec do kogos pretensje za dokonany wybor. taki wybor moze byc
                        dostepny na poczatku " kariery" zebraka, niestety im glebiej tym ciemniej i
                        trudniej wrocic do spoleczenstwa.

                        takze, moim zdaniem, twoje argumenty ( nie lubie ich bo to pasozyty, nic nie
                        daja ) staja sie po prostu bezsensowne.
                        skoro raczej nie dostana pracy, raczej nikt nie da im wedki, to coz maja robic,
                        skoro byli na tyle glupi, nierozwazni, ze wpadli w pulapke ulicy?
                        czy maja schowac sie w ciemne dziury aby nie narazac cie na przykre widoki.
                        kazdy walczy jak umie.
                        twoje wspieranie bedzie ich utwierdzac w wyborze...
                        no tak, tylko czy to jest wybor?
                        dla mlodych to moze byc jeszcze wybor, ale dla tych dziadow dworcowych to juz
                        raczej jest czysta koniecznosc.
                        zreszta cos mi podpowiada, byc moze mylnie, ze jesli komus dajesz jalmuzne, to
                        wlasnie takim dzieciom na wakacjach, co im sie kasa skonczyla, a dalej chca sie
                        bawic.
                        ?
                        • solaris_38 Re: jałmużna. 13.04.08, 18:53
                          myślę ze nikt nie CHCE być pasożytem
                          ani tasiemiec
                          ani bateria
                          ani pijawka

                          sadzę ze mordercy też mają swoje usprawiedliwienie i nie potępiam ich
                          jednak na pewno nie będę ich wspierać

                          ich motywacje mnie nie obchodzą
                          to co destrukcyjne nie uzyska mojego wsparcia
                          nie dlatego ze winne
                          nie rozmyślam w kategoriach winy i kary
                          jakiej energii

                          sądzę ze wielu ludzi mając podobną do mojej motywacji wspiera żebraków widząc w
                          tym własnie coś pozytywnego

                          ale w wyminę poglądów nei uważam za wojnę w której muszę kogoś przekonać że
                          moja postawa jest bardziej konstruktywna

                          mówię swoje argumenty
                          ktoś mówi swoje
                          i tyle
                          czasem dalsze obserwacje doprowadzają do zmiany poglądów
                          czasem nie
                          ale warto wiedzieć co czuja i w co wierzą inni ludzie

                          nie lubię kiedy rozmówca popada w święte oburzenie
                          bo nasze poglądy powiązane sa w dużej części z nasza wiarą
                          a tego nei da sie logicznie uzasadniać
                          ktoś może czuć sie zaatakowany moimi poglądami tylko dlatego że ich podstawy
                          tkwią głęboko w jego własnej wierze

                          ale wiary są różne
                          i nei mam na myśli tylko religii
                          tylko ogólnie wiarę w coś
                          ze coś sie powinno


                          dalej nie powiedziałam nie lubię ich bo to pasożyty
                          tylko ze nie będę ich wspierać
                          to co inengo
                          nawet sie nie zastanawiam czy ich lubię

                          jałmużny faktycznie jakoś nie daję chyba ze wyjątkowo
                          np pamiętam jak dałam jakiejś osobie tylko dlatego ze była tak chora ze nie
                          mogłam znieść cierpienia tej osoby
                          czułam żal do świata że takie cierpienia mogą istnieć
                          chciałam to jakoś ... nadrobić
                          nie uważałam tej osoby za pasożyta
                          raczej za męczennika

                          strasznie bojowa jesteś czasem
                          przeszkadza mi to mniej niż u innych bo znam cię tez z bardziej konstruktywnych
                          postów
                          mam nadzieję ze potrafisz to pozytywnie wykorzystać

              • szarylemur Re: jałmużna. 09.04.08, 16:09
                czy autostop rowniez uwazasz za rodzaj pasozytnictwa i agresji?
                • solaris_38 ? 11.04.08, 00:20
                  dlaczego ???

                  to dokładnie to co w zyciu wspieram
                  czyli wspieranie energii pozytywnych


                  • szarylemur Re: ? 11.04.08, 02:27
                    a jak tak stoja mlodzi czy starzy ludzie z kartka czy z wyciagnietym kciukiem
                    przy drodze, czy nie odbierasz tego jako rodzaju agresji, w nich nie widzisz
                    pasozytow? przeciez mogliby sobie zarobic na to auto, albo mogliby wybrac
                    transport publiczny...
                    a gdy podchodza na stacji benzynowej pytac czy ich zabierzesz, to czy nie jest
                    to tym bardziej agresywne zachowanie?

                    co to za pozytywne energie otaczaja ludzi, ktorzy chca abys podzielila sie z
                    nimi swoim autem, a ktorych pozbawieni sa inni zebracy?
                    jaka jest roznica miedzy zebraniem pieniedzy czy jedzenia a zebraniem podwozki?
                    • solaris_38 Re: ? 12.04.08, 01:35
                      mam pozytywne skojarzenia z autostopem
                      a nawet sama kiedyś jeździłam

                      to było dla obu stron przyjemne
                      tak przygoda

                      • szarylemur Re: ? 12.04.08, 04:36
                        ciekawe, moze jakbys sama kiedys zebrala, tez mialabys pozytywne z tym skojarzenia?
                        a moze gdybys nigdy nie jezdzila stopem, uwazalabys autostop za domene pasozytow?

                        przeciez czesto nie wiesz, czy dla kogos zebractwo to styl zycia czy nagla
                        koniecznosc. a juz na pewno nie wiesz, co o tobie ani o sobie mysli ten co lapie
                        stopa, czy prosi o jalmuzne...
                        • solaris_38 Re: ? 12.04.08, 22:36
                          moze masz rację

                          kiedyś byłam na warsztatach
                          prowadząca stwierdziła skoro bolą mnei kolana to znaczy że mam za mało pokory
                          i ze dobrym ćwiczeniem dla mojego samodoskonalenia byłoby gdybym przebrała się
                          za żebraczkę i żebrała

                          nei doszło do tego
                          ale chciałabym przeżyć coś podobnego wiec kiedyś to wykonam

                          ?


                          • szarylemur Re: ? 13.04.08, 01:03
                            "na warsztatach
                            prowadząca stwierdziła skoro bolą mnei kolana to znaczy że mam za mało pokory"
                            dziwne, jak dla mnie
                            ale ja na zadnych warsztatach w zyciu nie bylam

                            dla ciebie nawet udawac zebraczke byloby pewnie piekielnie ciezkim zadaniem,
                            bylaby to bardzo trudna lekcja pokory - stac sie tym, kim sie gardzi.
                            ogladalas " idiotow", ze tak " sekciarsko" zapytam?
                            • solaris_38 skazy młodości 13.04.08, 05:07
                              nie czuje pogardy do żebraków

                              w ogóle chyba od wielu lat nie czuje pogardy
                              czasem mnie ludzie wkurzają
                              czasem mnie ludzie meczą
                              czasem sie ich boję

                              pogarda to skaza ? młodości

                              sadzę że pomaganie im powinno polegać na tworzeniu miejsc pracy i opieraniu się
                              o czym pisałam
                              pokusie dawania z poczucia winy
                              sądzę że żebracy pogardzają tymi którzy ich obdarowują i samymi sobą też o czym
                              pisałam

                              nie oglądałam idiotów

                              • szarylemur zobacz " idiotow" 13.04.08, 14:41
                                oki, nie czujesz pogardy dla zebrakow
                                czujesz od nich agresje, dlatego agresja odpowiadasz?
                                a ja nie czuje tej agresji zebraczej, nie czesto
                                jasne zdarzaly mi sie przypadki pociagania za rekaw:
                                pane, da
                                w tangerze, w maroku, tak sie dzieciaki czepiaja rekawow
                                ale normalnie to wydaje mi sie jest tak, ze sobie osoba stoi " grzecznie" ze
                                swoja obowiazkowo wymietolona karteczka i lypie psim okiem na przechodniow
                                dasz, to dasz, to bog zaplac, nie dasz, to cholera, nie dasz, to idz w ...,
                                to troche tak jak domokrazcy, przedstawiciele handlowi samych siebie

                                "pomaganie powinno polegac na tworzeniu miejsc pracy"
                                taa,
                                ja mysle, ze najlepiej byloby jakbysmy wszyscy mogli zyc prana i byli
                                szczesliwie niesmiertelni
                                tylko co z tego, skoro to nie zadziala?
                                miejsca pracy juz sa
                                nie wiem jak w polsce ale tutaj sa na pewno
                                problem jest w tym ze adam profesorek jest alkoholikiem, gnije mu reka, mozg
                                pewnie tez, spi na kartonie w krzakach u mnie pod blokiem
                                ma 50 lat i na jego miejsce ewentulany pracodawca znalazlby setke lepszych
                                kandytatow
                                wiec adam zostanie w parku
                                wiktor jest swietnym budowlancem, coz z tego, skoro rowniez jest uzalezniony od
                                alkoholu, na dodatek ma jakies schizofreniczne zajawki.
                                kiedy tu przyjechal, wiodlo mu sie calkiem niezle
                                przyjmowali go do pracy, wiktor pracowal tam dwa tygodnie, dostawal pierwsza
                                wyplate i szedl w cug
                                teraz jest inaczej, wiktor pije przez miesiac, potem wdaje sie w jakas burde,
                                policja odwozi go do wiezienia, tam sie w. detoksykuje i odkuwa ogolnie, wraca
                                na ulice i pije dalej. pracodawcy znaja jego styl zycia juz zbyt dobrze.

                                nie daje im kasy z powodu mojego poczucia winy
                                daje im kase, bo o to prosza, a nie prosza mnie o nowe porsche ani cala moja
                                wyplate a o kilka groszy
                                zreszta nie sa nachalni, chyba tylko wtedy kiedy czestuja kartonowym winem ;)
                                od nachalnych uciekam

                                dlaczego, do cholery, sadzisz, ze zebracy pogardzaja swymi dobroczyncami?
                                mozliwe, ze gardza - czasem lub stale - soba, ale skad pomysl ze gardza tymi,
                                ktorzy ich utrzymuja?
                                • solaris_38 Re: zobacz " idiotow" 13.04.08, 15:59
                                  nie czuje także agresji do żebraków

                                  choc nachalna cyganka a jeszcze bardzioej grupa cyganek
                                  to nieprzyjemna rzecz i stres

                                  kiedy tak piszesz o alkoholikach uzmysłowiłam sobie ze kiedy pisałam o
                                  żebrakach mam na myśli raczej tych
                                  którzy wybrali taki sposób na życie
                                  a nie nie tych którzy wybrali alkohol a z tego wniknęło żebractwo
                                  a pzrecież to też żebracy

                                  jednak żebracy alkoholicy których znam
                                  faktycznie nie sa agresywni
                                  jeden mieszkał u mnei w ogródku przez wiele lat

                                  inni tez nie byli agresywni

                                  ci w domach co biją zony pewnie sa ale ci z ulicy których znam nie sa a
                                  przynajmniej nie dla ludzi z zewnątrz

                                  np pamiętam jak kiedyś spotkałam alkoholika który poczęstował mnie bułką
                                  nie miałam ochotę na na żadną bułkę a już na pewno nie z brudnych rak (choroba
                                  zawodowa) ale to było takie niesamowite
                                  ze wzięłam ta bułkę i zjadłam
                                  i to było jak wielkie święto
                                  bo ten człowiek kiedy czuł ze on tez MOŻE POTRAFI COŚ DAĆ czuł sie ...szczęśliwy
                                  staliśmy i jedliśmy bułkę śmiejąc sie
                                  i to jest jedno z moich piękniejszych wspomnień




                                  • szarylemur Re: zobacz " idiotow" 13.04.08, 16:11
                                    a tak sobie czytalam kiedys w hiszpanskiej wikipedii o cyganach i wyszlo na to
                                    ze sa rozne ich grupy, takze taka w ktorej zebractwo jest sposobem zarabiania
                                    pieniedzy.
                                    cyganie maja inny stosunek do pracy, sa koczownikami, nie zas spoleczenstwem
                                    osiadlym, dla nich brudne i niegodne jest to co wiaze sie z ziemia.
                                    to sa jakies tam pozapominane roznice kulturowe.
                                    a i wybor innej drogi nie wydaje mi sie taki prosty w przypadku cyganow.


                                    • szarylemur Re: zobacz " idiotow" 13.04.08, 19:00
                                      ha, no i nie bylo to w hiszpanskiej, a w polskiej wikipedii
                                      pl.wikipedia.org/wiki/Romowie
                                      rozdzial 'tradycyjne profesje'
                                    • solaris_38 Re: zobacz " idiotow" 13.04.08, 19:03
                                      myślę że ocaleje tylko ta cywilizacja
                                      która będzie umiała poradzić sobie z osobnikami nie-konstruktywnymi
                                      narkomanami żebrakami mordercami złodziejami

                                      mam nadzieję że mądrzy tego świata wymyślą coś


                                      w przyrodzie obecne są te same mechanizmy
                                      są drapieżniki są pasożyty
                                      system jest w stanie przetrwać tylko jeśli sobie z tym radzi



                                      • szarylemur Re: zobacz " idiotow" 15.04.08, 00:50
                                        alez podobno wszyscy jestesmy drapieznikami...
                                        taki wniosek wysnulam z lektury wielu twoich postow, popraw mnie, jesli jest to
                                        bledny wniosek.
                                        moze zebracze pasozytnictwo to tylko inna wersja drapieznictwa, skad inad - jak
                                        mi sie wydaje - przez ciebie aprobowanego?

                                        "mam nadzieję że mądrzy tego świata wymyślą coś'
                                        a co ty proponowalabys na ich miejscu?

                                        i jeszcze: czy nie jest tak, ze kazda cywilizacja, ktora osiagnela bardzo wysoki
                                        stan rozwoju, cierpi na bledy i wypaczenia?
                                        czy chodzi ci tylko o to, ze kultura cyganska, ktora uznaje zebractwo za
                                        pelnoprawna profesje, powinna zostac zastapiona cywilizacja zachodnia, ktora ma
                                        na ten temat inne zdanie?

                                        wydaje mi sie, ze stoisz na stanowisku budowniczego, tj uznajesz za wartosciowe
                                        dla spolecznosci tylko te jednostki, ktore zadaja sobie trud kontrybucji na jej
                                        rzecz. zasadniczo sie z toba zgodze, tyle tylko, ze patrzac na tych, ktorzy niby
                                        cos grupie daja, czesto mam watpliwosci czy nie sa to dary zbedne badz wrecz
                                        szkodliwe dla grupy. z innej perspektywy patrzac moznaby dostrzec prospoleczny,
                                        procywilizacyjny wklad zebrakow, ktorzy tez gdzies wydaja ta wyzebrana jalmuzne,
                                        a takze - to juz nieco cynicznie - oferuja co poniektorym czlonkom
                                        spoleczenstwa, szybki i tani sposob na podreperowania poczucia wlasnej wartosci
                                        badz cnotliwosci. o narkomanach i mordercach juz nie wspomne nawet, bo przeciez
                                        chyba tylko slepiec nie zauwazylby jak ogromne pieniadze plynace z handlu
                                        narkotykami czy bronia, inwestowane sa w innych, jasniejszych rejonach, chocby w
                                        dobrobyt wlasny trafikantow, ktory przeklada sie na dobrobyt ich dzieci i
                                        okolicy np.
                                        tutaj u mnie wiele jest rodzin, ktore swoje bogactwo oparlo na przemycie
                                        haszyszu z afryki. za sprzedany komus - jakiemus ' narkomanowi' srodek,
                                        stawiaja domy, ktore pozniej wynajmuja, nakrecajac tym samym rynek
                                        nieruchomosci, kupuja samochody i wiele innych mniej czy bardziej luksusowych
                                        dobr, czym napedzaja rozwoj ekoniomiczny okolicy. lub inaczej : zarobiwszy
                                        pierwszy milion na handlu narkotykami, zakladaja swoje firmy i daja innym
                                        ludziom prace.
                                        coz by zrobili gdyby nikt nie chcial kupowac ich narkotykow? jakby to wplynelo
                                        na stan gospodarki regionu, na jego wyglad, atrakcyjnosc, ze tak cynicznie zapytam?

                                        a moze powinnismy tez wyeliminowac artystow i chorych psychicznie, ktorzy tez
                                        nie za wiele wnosza w rozwoj swiata?
                                        i czy pominiecie alkoholikow na liscie osobnikow nie - konstruktywnych bylo
                                        celowe czy przypadkowe?



                                        • solaris_38 Re: zobacz " idiotow" 15.04.08, 22:31
                                          staram sie zaakceptować drapieżnictwo

                                          zajmuje mi to całe lata

                                          tak sądzę ze jesteśmy drapieżnikami
                                          wszelako sa inne drogi heterotrofizmu
                                          można być pasożytem albo wejść symbiozę

                                          ja na tą symbiozę liczę
                                          ze w niej jest szansa na jaką wspólność istot
                                          na jakiś system korzystny dla wszystkich

                                          nei mam pojęcia co robić z tymi którzy sobie nie radzą (od razu wyjaśnię że
                                          jeśli sobie ktoś nie radzi to z tego nei wynika że ja go potępiam - ale nei
                                          muszę chcieć go wspierać)przerażą mnei wizja żeby garstka pracowitych miała
                                          pracować na większość świata który ma sie źle
                                          w ten sposób świat zajeździłby nawet to jedyne co jakoś sobie radzi

                                          idee komunizmu nie sprawdziły się
                                          nowego systemu nie mam do zaproponowania

                                          wydaje sie że zawsze mocniejsi muszą w jakiś sposób zaopiekować się słabszymi
                                          bo tworzymy razem system czy nam sie to podoba czy nie

                                          nie mam pomysłu jak opiekować się biednymi
                                          wiec może jesteś w lepszej sytuacji bo przynajmniej coś robisz

                                          według mnie nie rozwiązujesz jednak problemu podobnie jak ja
                                          tylko zmniejszasz poczucie winy a zwiększasz radość swoją z powodu tego ze miło
                                          ci zaopiekować sie kimś choć trochę i na chwilę

                                          to problem całej ludzkości który od dawna odsuwa ona jałmużną



                                          • szarylemur Re: zobacz " idiotow" 16.04.08, 02:57
                                            'nei mam pojęcia co robić z tymi którzy sobie nie radzą (od razu wyjaśnię że
                                            jeśli sobie ktoś nie radzi to z tego nei wynika że ja go potępiam - ale nei
                                            muszę chcieć go wspierać)'
                                            vs
                                            'wydaje sie że zawsze mocniejsi muszą w jakiś sposób zaopiekować się słabszymi
                                            bo tworzymy razem system czy nam sie to podoba czy nie'

                                            tzn, niech ktos sie zaopiekuje tymi, ktorych ja nie chce wspierac?

                                            'według mnie nie rozwiązujesz jednak problemu podobnie jak ja
                                            tylko zmniejszasz poczucie winy a zwiększasz radość swoją z powodu tego ze miło
                                            ci zaopiekować sie kimś choć trochę i na chwilę'

                                            hmm, przeciez pisalam ze ja nie udzielam jalmuzny z powodu poczucia winy, a
                                            dlatego ze mam taki kaprys/ wspolczuje komus.
                                            wiem, ze nie rozwiazuje problemu, ze to tylko bardzo dorazna pomoc, ktora byc
                                            moze na dluzsza mete jest raczej niedzwiedzia przysluga, gdyz pozwala komus
                                            myslec, ze jakby nie bylo i tak z glodu mu umrzec inni nie dadza, co powoduje
                                            rozprzezenie, znika motywacja do walki o chleb i kefir. i wino.
                                            tyle tylko, ze ja przeswiadczona jestem, ze nawet jesli u wiekszosci z tych
                                            ludzi kompletnym brakiem pomocy udaloby sie wzbudzic silna motywacje do zmiany
                                            nastawienia na symbiotyczne, to nikt by ich nie zatrudnil, po prostu maja za
                                            silna konkurencje.
                                            choc moze jednak daloby rade powynajdywac im prace typu reczne zbieranie ziaren
                                            piasku z ulicy za 1,5 pln na godzine. do tego ubezpieczenie i zus, i chyba
                                            wychodzi bardzo nierentownie ten biznes... ale moze robiliby i to, gdyby nie
                                            bylo innej opcji, gdyby najpopularniejsze religie i system edukacji i wymiar
                                            sprawiedliwosci na poziomie ogolnoswiatowym ustanowily dawanie jalmuzny grzechem
                                            smiertelnym/ przestepstwem?
                                            wtedy nie byloby " pane, da, bo za grosze mi sie robic nie chce", byloby: "
                                            pane,kup pan toto cozem wyprodukowal".

                                            ale to jest pomysl na tysiaclecia chyba... wymagaloby to od ludzi idealnego i
                                            szybkiego dostosowania do obowiazujacych praw. inaczej potomkowie tych gorzej
                                            dostosowanych mieliby mniejsze szanse na ograniczonym badz co badz rynku pracy i
                                            np gorzej dostosowani polacy przegraliby z lepiej dostosowanymi ukraincami.
                                            wtedy mogliby jechac konkurowac z irlandczykami a ci z kims jeszcze innym.
                                            rynku pracy nie moznaby zamknac, a mimo to i tak by sie zapchal... tak mi sie
                                            wydaje przynajmniej.
                                            ktos musialby odpasc, i nawet gdyby sie bardzo staral nie odpasc to i tak po
                                            nim, gdyz utrzymywanie darmozjada byloby niepedagogiczne...

                                            solaris, po prostu nie sadze,aby ktos sobie wybral zebranie jako sposob na zycie
                                            z pelna swiadomoscia tego, na co sie decyduje.
                                            choc ma jakis pedagogiczny wymiar odmowa jalmuzny - gdyby zdarzala sie czesto
                                            bylaby impulsem do zastanowienia sie nad swoja ' kariera'.
                                            chodzi tylko o to, ze z zastanowienia czasem nic nie przyjdzie, bo jest za pozno
                                            na zmiane drogi.
                                            nie ma sensu - moim zdaniem - odmawiac paru groszy komus kto upadl tak nisko, ze
                                            nie stac nas - jako spoleczenstwa lub jako jednostek - na to, aby postawic go na
                                            nogi.
                                            nie ma sensu, odmawiac ryby komus, kto nie jest juz w stanie utrzymac wedki w
                                            dloni ani komus, o kim mozemy przypuszczac ze na teren polowow nie zostanie
                                            wpuszczony.
                                            choc patrzac z innej strony - jest sens. skoro wiemy o kims , ze sam sobie rady
                                            z wedka nie da, to mozemy przypuszczac ze bedziemy musieli go karmic do konca
                                            jego zycia, a to jest dla nas nieoplacalne.
                                            w takim ujeciu - nie mozna dziwic sie egoistycznej ( nie pisze tego '
                                            negatywnie') niecheci wobec zebrakow.
                                            ale nie mozna tez dziwic sie agresywnosci egoistycznych ( j.w.) zebrakow, ktorzy
                                            robia CO MOGA aby przetrwac...
                                            • solaris_38 Re: zobacz " idiotow" 19.04.08, 21:17
                                              tzn, niech ktos sie zaopiekuje tymi, ktorych ja nie chce wspierac?

                                              myślę ze to rzecz warta dyskusji
                                              jak opiekować się upośledzonymi umysłowo uzależnionymi


                                              i sadzę że to rozwiązanie systemowe związane z tym ze skoro jednak SĄ sa naszym
                                              także problemem
                                              nasza chorobą

                                              na pewno nie należy choroby odżywiać
                                              ale leczyć tak

                                              wciąż mam pomimo mojej postawy pewien sentyment dla tej romantycznej i
                                              opiekuńczej strony twojej duszy która sprawia że dasz żebrakowi choć wiesz ze
                                              przepije

                                              sądzę ze nikt nie wybiera sobie życia bo nie ejstem buddystka (on w to wierzą)
                                              choć sympatyzuję z nimi bardziej niż z katolikami
                                              ale jesli jesteś morderca to jakie to ma znaczenie czy robisz to bo wybrałeś
                                              czy nie
                                              zabijasz
                                              ofiary powinny cię na swój koszt utrzymywać do końca życia
                                              to jest pytanie
                                              nie znam odpowiedzi

                                              i sadze ze człowiek cały czas jest w stanie pytania
                                              ale ten czas na TO pytanie nei da odpowiedzi jeszcze długo
                                              na razie nawet głowy trudno większości wychylić spod poczucia winy
                                              i kanonów wiar

                                              a kiedy przyjdzie ten czas
                                              istoty ludzkie będą już o wiele mądrzejsze od nas

                                              a na razie
                                              cieszę sie że dajesz
                                              i cieszę sie że sama nie daję
                                              i cieszę sie ze pewnie obu nam zdarzają sie wyjątki
                                              • szarylemur Re: zobacz " idiotow" 20.04.08, 01:54
                                                zalozmy ze ty jestes morderca: czy popelnisz samobojstwo aby nie mordowac wiecej?
                                                zalozmy ze jestes przegranym juz zebrakiem: przestaniesz zebrac, bo to wbrew
                                                interesowi ogolu?

                                                niby tak byloby lepiej, ale wymagaloby to postawienia grupy ponad soba. idea
                                                organizmu..., dlaczego jest sluszna twoim zdaniem?

                                                leczyc chorobe... no tak, poki sie da. a kiedy sie juz nie da, zostawic, usunac?

                                                czy jest sens utrzymywac przy zyciu mordercow, na koszt spoleczenstwa separowac
                                                ich od niego, nie zabijajac?
                                                jest to sensowne o tyle, ze wymiar sprawiedliwosci bywa omylny, za morderstwo
                                                moze zostac skazany ktos niewinny i dopiero po latach prawda wyjdzie na jaw...
                                                sa to jakies sporadyczne przypadki, ale jednak sa...
                                                jesli wierzymy w resocjalizacje lub metamorfozy, bedziemy takiego morderce
                                                utrzymywac przy zyciu z nadzieja na odmiane jego osobowosci...
                                                to sie chyba czasem zdarza.

                                                ale jesli podejdziemy do tematu ultrautylitarystycznie, to nikogo takiego '
                                                niepewnego', slabo rokujacego przy zyciu utrzymywac nie bedziemy, gdyz koszta
                                                tego szlachetnego humanitarnego przedsiewziecia przerosna na pewno zyski...
                                                czytalam gdzies o tym, ze zachowania utylitarne blokowane sa przez uczucia takie
                                                jak wpolczucie.
                                                taki gwozdzik mam tu dla ciebie:
                                                "Twoje dziecko zaczyna głośno płakać. Jego płacz zwróci uwagę żołnierzy, którzy
                                                zabiją ciebie, twoje dziecko i innych ukrytych w piwnicy. Aby temu zapobiec
                                                musisz je cicho udusić. Czy zrobiłbyś to?"

                                                wszystko zalezy od tego co wartosciujesz wyzej : dobro jednostki czy dobro ogolu.
                                                masz racje, ze korzenie tego dylematu tkwia w wierze, echach nakazow i zakazow,
                                                ktore tworza poczucie winy.
                                                jesli bysmy sie od nich uwolnili, stworzyli nowa moralnosc oparta na sluzbie
                                                interesom grupy, nic nie staloby na przeszkodzie obojetnemu mijaniu zebrakow
                                                np, zastawianiu pulapek na cpunow i alkoholikow, odstrzeliwaniu mordercow.
                                                po prostu tak bardziej spartansko...
                                                byc moze byloby lepiej tak..., trudno mi to dzis ocenic.
                                                jestes cala soba za takim ujeciem problemu, za priorytetem ogolu wobec
                                                jednostki? jesli tak, to dlaczego? jakie bylyby pozytywne rezultaty?
                                                • solaris_38 Re: zobacz " idiotow" 20.04.08, 04:56
                                                  dobro ogółu to za mało
                                                  dobro systemu tak
                                                  czasem warto aby to ogół pocierpiał dla wybitnej jednostki

                                                  ale generalnie wierzę światu
                                                  jest taki jaki jest
                                                  i nie przypadkiem tego dylematu teraz nie rozwiążemy ani ty ani ja ani żadne
                                                  społeczeństwo jak dotąd tego nie zrobiło

                                                  myślę że na razie musimy wraz z tymi żebrakami cierpieć na tyle aby cały czas
                                                  myśleć o tym jako o problemie
                                                  a wtedy JEŚLI PRZEŻYJEMY jesli ta choroba nas nie zje
                                                  nadejdzie czas gdzie np metodami z przyszłości np inżynierii genetycznej będzie
                                                  se leczyć nałogi i patologie
                                                  to znaczy wymyślam ale sądzę ze Nowy Czas przyniesie nowe rozwiązania starych
                                                  problemów a stworzy im inne znów dla tych z przyszłości nie do rozwiązania
                                                  .. w ich czasie

                                                  ważne żeby to postrzegać jako problem

                                                  na zadanie pytania nie odpowiem własne dlatego ze jak powiedziałam nie wiem
                                                  sama jestem w dylemacie gdyż rożne części rozumu mówią co inengo a różne emocje
                                                  co innego

                                                  co do dylematu z dzieckiem to myślę że wynik zależałby od wielu nie określonych
                                                  w tym dylemacie rzeczy
                                                  być może ? mogłabym to zrobić ale sądzę że o wyniku raczej zadecydowałyby emocje
                                                  chwili
                                                  moja siła moja wiara i pewność ze dziecko i tak by zginęło moja tzreżwośc
                                                  myslenia i chcęć przetrwania i zdolność do czynu w takim straszliwym stresie
                                                  nie potrafię czuć sie winna za teoretyczny wybór który bym zrobiła
                                                  a jakikolwiek bym zrobiła musiałabym za to osobiście zapłacić

                                                  co do priorytetu tego co nazywasz ogółem a ja biosferą to jasne ze jestem za
                                                  problem w tym ze my wcale nie wiemy co jest dobre
                                                  a kiedy już będziemy wiedzieć to okaże sie że to tożsamość
                                                  że to co dobre dla jednostki jest dobre dla systemu i na odwrót
                                                  • szarylemur Re: zobacz " idiotow" 20.04.08, 18:52
                                                    hmm, dobro systemu, co to znaczy?
                                                    co byloby dobrem systemu w odniesieniu do ludzi?
                                                    jak to ustalac w konktretnych przypadkach?

                                                    'nie przypadkiem tego dylematu teraz nie rozwiążemy ani ty ani ja ani żadne
                                                    społeczeństwo jak dotąd tego nie zrobiło'
                                                    skoro nie przypadkiem, to dlaczego, z jakiego powodu?
                                                    gdzie tkwi problem?

                                                    nalogi i patologie moze da sie leczyc za pomoca inzynierii genetycznej
                                                    ale za pomoca czego uleczymy niedostatki ekonomiczne? jakich reform trzeba
                                                    bedzie aby zapewnic funkcjonowanie swiata?
                                                    wymyslasz, choc wiesz, ze po rozwiazaniu tych prolemow, pojawia sie nastepne.
                                                    pewnie dlatego, ze wierzysz w slusznosc rozwoju, tak?
                                                    ale zobacz, gdybysmy nie rozwineli tak bardzo medycyny, nie mielibysmy teraz
                                                    dziwnych dylematow moralno- finansowych.
                                                    'slabsze ogniwa ' nie pochalanialyby naszych zasobow, nastepowalaby szybsza ich
                                                    redukcja.
                                                    wiec moze ten rozwoj byl bledem?
                                                    wiec moze warto pomyslec o konsekwencjach badan, wdrazania nowych technologii
                                                    zawczasu, skoro wszystko co osiagamy to w sumie niewiele wiecej, o ile w ogole
                                                    jakas, zmiana tematyczna problemu, nie zas wyrazny spadek ich ilosci?

                                                    porzucmy 'dziecko', jako ze jest srednio trafna metafora zagwozdki, nie
                                                    pomyslalam jednak je tu umieszczajac.
                                                    wezmy inna sytuacje:przypuscmy, ze to ty cierpisz na jakas bardzo rozkaszlala
                                                    chorobe, i jesli zakaszlesz ( a zakaszlesz na pewno), to zgina wszyscy, lacznie
                                                    z toba, w tej przykladowej piwnicy. zabijesz sie czy nie?

                                                    nie potrafisz sie czuc teoretycznie winna za dokonany wybor, ale od zebrakow i
                                                    im podobnych nieproduktywnych jednostek, wymagasz - imo - nie tyle poczucia
                                                    winy, co szlachetnej decyzji o zakonczeniu wlasnego zycia, jakiejs
                                                    altruistycznej ofiary.

                                                    'my wcale nie wiemy co jest dobre
                                                    a kiedy już będziemy wiedzieć to okaże sie że to tożsamość
                                                    że to co dobre dla jednostki jest dobre dla systemu i na odwrót'
                                                    hmm, czy nie znaczy to, ze my nie wiemy, ale ty juz wiesz?
                                                    czy tylko tyle, ze konkretnie nie umiemy wskazac dobra
                                                    ale ogolnie dobro jednostki i grupy sa tozsame.?

                                                    uwazam, ze nie sa. ze to jedna z manipulacji perspektywa.
                                                  • solaris_38 Re: zobacz " idiotow" 20.04.08, 19:33
                                                    > dobro systemu, co to znaczy?
                                                    dobro biosfery (systemu istot żywych i świata nieożywionego które wspólnie
                                                    przetwarzają energię )

                                                    > co byloby dobrem systemu w odniesieniu do ludzi?

                                                    ludzie są tylko elementem systemu i mogą wstępować przeciw niemu a nawet go
                                                    zabić co miejmy nadzieję sie nei stanie
                                                    dobro ludzi jest powiązane z dobrem systemu gdyż poza nim człowiek ni może istnieć
                                                    zatem dobrem jest wszystko co umacnia harmonię w systemie zwiększając jego
                                                    szanse pzretrweania i ekspancji (brzydko brzmi no nie? ;) )


                                                    > jak to ustalac w konktretnych przypadkach?

                                                    jednostki mają ta robotę w swoich głowach i sercach rządy mają swoje wyzwania
                                                    a wszelkie organizacje w innych zakresach
                                                    szukasz jakiegoś bezpieczeństwa i pokrewności ze dobrze postąpisz
                                                    nie ma czegoś takeigo
                                                    no chyba że po to masz księdza to wtedy jego pytaj nie mnie
                                                    ja twierdzę że każdy osobnik i organizacja i rząd takie decyzje podejmuje a
                                                    obserwacja skutków jest (niekoniecznie od razu dobrze odczytywanyą)
                                                    odpowiedzią czy to było dobre czy złe

                                                    skutki pewnych globalnych decyuzji (np zakopwanie radioaktywnych odpadów na
                                                    dnie zbiorników morskich czy gromadzenie w pzrestzreni kosmicznej szmelcu) za
                                                    według mnei złe skutki tych decyzji zapłacimy w przyszłosci w wtedy bedzie
                                                    wszyskim bądz większosci wiadomo ze to było złe
                                                    na razie widza to niektórzy



                                                    >
                                                    > 'nie przypadkiem tego dylematu teraz nie rozwiążemy ani ty ani ja ani żadne
                                                    > społeczeństwo jak dotąd tego nie zrobiło'
                                                    > skoro nie przypadkiem, to dlaczego, z jakiego powodu?
                                                    > gdzie tkwi problem?

                                                    życie jest stawaniem się
                                                    małpolud nie mógł rozwiązać niczego poza swój czas
                                                    ale coś rozwiązał
                                                    jakiś ogień i narzędzia wynalazł jakieś rolnictwo czy coś innego
                                                    każdy czas ma swoje rozwiązania
                                                    trzeba sie wysilać ale tez być pokornym
                                                    skoro tego WSZYSCY jeszcze nei rozwiązali widać jeszcze nei czas
                                                    wielu sie stara
                                                    najlepsze mózgi sie starają
                                                    mamy mędrców wschodu , mistyków i świętych i intelektualistów że hej
                                                    narodów i podejść w pierniki ale problemów pewnych nei rozwiązano
                                                    widać jeszcze nei czas


                                                    z drugiej strony wiele jednak rozwiązaliśmy
                                                    i nei tzreba sie martwić ze rozwiązując natworzyliśmy nowych bo tak musi być
                                                    nei ma bez tego
                                                    tworząc jedne rozwiązanie generuje się nowe wyzwania i nowe problemy

                                                    i nie jest to tragedia tylko problem w sensie takim w jakim każde wyzwanie jest
                                                    problemem
                                                    to nie utrudnienie rozwoju ale jego integralna część

                                                    >
                                                    > nalogi i patologie moze da sie leczyc za pomoca inzynierii genetycznej
                                                    > ale za pomoca czego uleczymy niedostatki ekonomiczne? jakich reform trzeba
                                                    > bedzie aby zapewnic funkcjonowanie swiata?

                                                    nie wiem
                                                    gdybym miała jakieś koncepcje ekonomiczne pewnie wolałabym siedzieć na forum w
                                                    ONZ a nei an forum z psychologii

                                                    ekonomia to trudna rzecz
                                                    niech ekonomiści myślą a wizjonerzy przewidują i inspirują
                                                    niech rządy rządzą a my możemy we własnym prywatnym życiu być porządnymi ludźmi
                                                    i badać sobie na czym to polega bo każdy mzoe uważać za dobro co inengo
                                                    zatem patrzmy i obserwujmy i uczmy się i tyle

                                                    jesli chcesz rozwiązywać problemy ekonomiczne trzeba to studiować . tzreba
                                                    stać się wnikliwym obsewatorem tych dziedzin
                                                    ja moge pogadac o zyciu osobistym i podzielić się osobistymi spostzreżeniami i
                                                    doswiadczeniami
                                                    o ekonomii rozwiązań podawać nei będę bo byłoby to science fiction w wykonaniu
                                                    kiepskiego amatora

                                                    > wymyslasz, choc wiesz, ze po rozwiazaniu tych prolemow, pojawia sie nastepne.
                                                    > pewnie dlatego, ze wierzysz w slusznosc rozwoju, tak?
                                                    > ale zobacz, gdybysmy nie rozwineli tak bardzo medycyny, nie mielibysmy teraz
                                                    > dziwnych dylematow moralno- finansowych.
                                                    > 'slabsze ogniwa ' nie pochalanialyby naszych zasobow, nastepowalaby szybsza ich
                                                    > redukcja.
                                                    > wiec moze ten rozwoj byl bledem?

                                                    błąd można określić wyłącznie w stosunku do określonego celu
                                                    w realizacji jakiego celu rozwój jest błędem ?



                                                    > wiec moze warto pomyslec o konsekwencjach badan, wdrazania nowych technologii
                                                    > zawczasu, skoro wszystko co osiagamy to w sumie niewiele wiecej, o ile w ogole
                                                    > jakas, zmiana tematyczna problemu, nie zas wyrazny spadek ich ilosci?


                                                    nei zgadzam się
                                                    jakiekolwiek problemy nei generuje medycyna w sumie długość życia sie zwiększa
                                                    a stan zdrowia od zębów poczynając na wątrobie skończywszy jest coraz lepszy
                                                    a nowe wyzwania jak alergie czy HIV czy inen to sa tylko nowe wyzwania które
                                                    muszą wystepowac i nalezy je rozwiązywac a nei baidolić ze oto rozwiązaliśmy a
                                                    jedne a tu ZNÓW mamy inne

                                                    Mamy i dobrze
                                                    póki żyjemy będziemy rozwiązywac problemy jak każdy żywy organizm
                                                    i anwet jak pzryją prawdziwe problemy bos tuknei nas meteoryt albo jakies
                                                    globalna klęska tzreba walczyć

                                                    to tak z jak ze sprzątaniem

                                                    nei po to sprzątasz aby było w ogóle raz na zawsze wysprzątane i wyprasowane
                                                    tylko aby teraz było


                                                    nowy czas przyniesie nowe pranie prasowanie i zawalenie sie dachu

                                                    > wezmy inna sytuacje:przypuscmy, ze to ty cierpisz na jakas bardzo rozkaszlala
                                                    > chorobe, i jesli zakaszlesz ( a zakaszlesz na pewno), to zgina wszyscy, lacznie
                                                    > z toba, w tej przykladowej piwnicy. zabijesz sie czy nie?

                                                    sadzę że racjonalne byłoby się zabić ale wynik zależałby od tego czy miałabym
                                                    silę i odwagę do dostępnego rodzaju zabicia się
                                                    np czy potrafiłabym przeciw działając instynktowi zjeść jakąś .. cykutę?

                                                    myślę że chciałabym to zrobić ale czy umiałabym to inna rzecz

                                                    >
                                                    od zebrakow i im podobnych nieproduktywnych jednostek, wymagasz - imo - nie tyle
                                                    poczucia
                                                    > winy, co szlachetnej decyzji o zakonczeniu wlasnego zycia, jakiejs
                                                    > altruistycznej ofiary.


                                                    ????

                                                    nie wymagam

                                                    ja tylko im sama nie daję ;) ;)

                                                    >
                                                    > 'my wcale nie wiemy co jest dobre
                                                    > a kiedy już będziemy wiedzieć to okaże sie że to tożsamość
                                                    > że to co dobre dla jednostki jest dobre dla systemu i na odwrót'
                                                    > hmm, czy nie znaczy to, ze my nie wiemy, ale ty juz wiesz?

                                                    czy ktoś kto pisze może wie?
                                                    to moja nadzieją
                                                    chciałabym aby tak było

                                                    > czy tylko tyle, ze konkretnie nie umiemy wskazac dobra
                                                    > ale ogolnie dobro jednostki i grupy sa tozsame.?

                                                    wydaje mi sie i mam nadzieję ze są tożsame

                                                  • szarylemur Re: zobacz " idiotow" 20.04.08, 20:51
                                                    "błąd można określić wyłącznie w stosunku do określonego celu
                                                    w realizacji jakiego celu rozwój jest błędem ?"
                                                    eliminacji problemow
                                                    nie jest bledem jesli przyjmiemy ze rozwoj sam w sobie jest celem.

                                                    hmm, swietnie przedluzamy dlugosc zycia i umozliwiamy je tym, ktorzy bez pomocy
                                                    medycyny by nie przetrwali
                                                    mamy starcow bez liku, hospicja i inne takie wynalazki dla ludzi, ktorzy juz nic
                                                    nie daja. po co?
                                                    nie chodzi o to, ze mimo zwalczenia jakiejs grupy chorob, mamy nowa grupe, a o
                                                    to, ze mamy miliony osob, ktore w warunkach bardziej naturalnych by nie
                                                    przezyly, ktore sa obciazeniem i stwarzaja nowe moralne problemy.
                                                    wymylilas srodek na utrzymywanie swiezosci cytryn tygodniami, wiec masz tych
                                                    starych/ swiezych cytryn cale magazyny. potrzebnie czy nie?

                                                    czy jest sens ratowac zycie kogos kto nigdy nie wroci do zdrowia, tylko dlatego
                                                    ze mozna je uratowac? jakie sa twoje propozycje w tym temacie?
                                                    czy ten ktos powinien chciec umrzec czy zyc? ( nowa moralnosc)
                                                    ---
                                                    'czy miałabym
                                                    silę i odwagę do dostępnego rodzaju zabicia się
                                                    np czy potrafiłabym przeciw działając instynktowi zjeść jakąś .. cykutę?'
                                                    no wlasnie, mialabys?

                                                    nic dziwnego nie widze w presji jaka grupa wywarlaby na takiej kaszlacej osobie,
                                                    jej kaszel bylby przeciw interesom grupy.
                                                    ale czy dziwne jest to ze ta kaszlaca osoba nie ma ochoty wlasnym kosztem
                                                    uwolnic grupe od zagrozenia?
                                                    ..
                                                    caly ten przyklad, i reszte w sumie tez pisze po to, by uswiadomic ci, ze tylko
                                                    logicznie masz prawo obruszac sie na postepowanie zebrakow.
                                                    nie obruszasz sie? ale tak silnie identyfikujesz sie z grupa, ze z kaszlacym
                                                    zebrakiem nie potrafisz sie utozsamic...
                                                    byc moze tak juz masz, po prostu, i nawet gdyby co do czego przyszlo, wybralabys
                                                    grupe raczej niz siebie.

                                                    ale skoro zebak nalezy do grupy, to chyba zarowno grupa jak i zebrak powinni
                                                    nawzajem uzgodnic swoje chcenia, dojsc do kompromisu?
                                                    i to jest moim zdaniem kompromis - jesli grupa nie potrafi realnie dlugofalowo
                                                    zreformowac danego czlowieka i jesli ten czlowiek nie potrafi juz dostosowac sie
                                                    do wymagan aktywnej symbiozy, to jedynym co pozostaje jest nie zadac zbyt wiele
                                                    ( zebrak) ani nie dawac wiecej niz mozna ( grupa).
                                                    kazde inne postawienie tematu, bedzie oznaczalo opowiedzenie sie po ktorejs ze
                                                    stron tego konfliktu.
                                                    chyba ze znow zejdziemy do piwnicy. wtedy - moim zdaniem- to grupa bedzie
                                                    musiala wziac na siebie ciezar zabicia kaszlacego, odciazajac go od podjecia
                                                    decyzji o samobojstwie. a zebrak winien poddac bez walki i skargi, oszczedzajac
                                                    grupie przykrych wspomnien, zyskujac wolnosc od aktywnego dzialania wbrew sobie.
                                                    i to jest wlasnie to twoje ' nie potepiam ich, ale i ich nie wspomagam'...
                                                    a ze nie zyjemy w piwnicy, zdaje sie nie byc az tak ekstremalnie, to niech
                                                    madre glowy wymysla za nas i niech nas pokieruja slepych i gluchych...
                                                    ogolnie, ratowac tych , co sprawiaja wrazenie pomyslnie rokujacych, a reszte udusic.
                                                    racja. inaczej byc nie moze
                                                    jesli ma sie wrazenie opresji.
                                                    jesli sie jest natomiast przeswiadczonym o duzej ilosci dobr, o nieopresywnosci
                                                    sytuacji, lub jesli ma sie dobro systemu gdzies daleko, jest sie nieswiadomym
                                                    zla jakie sie czyni na dluzsza mete, jesli sie zyje bardziej tu i teraz i dla
                                                    siebie raczej niz dla swiata, wybor bedzie inny. glupszy, mniej logiczny,
                                                    bardziej ' romantyczny'... jesli sie nie chce brac na siebie czyjejs smierci
                                                    teraz, bierze sie na siebie przyszle konsekwencje w postaci swiata oslabionego
                                                    istnieniem ulomnosci.
                                                    hmm, teraz rozumiem co mialas na mysli...
                                                    pozostane na razie przy swoim stanowisku.

                                                    ---
                                                    moim zdaniem, konflikt interesow obecny jest na kazdym poziomie zycia/ swiata.
                                                    i tak jak mozemy sie mylic odnosnie tego co dobre dla nas samych, tak mozemy
                                                    mylic sie co do tego co dobre dla grupy a, ktora jest podgrupa grupy A, itd.
                                                    wodzowie tez moga sie mylic.
                                                    nie wiesz bowiem, czy moze smierc calej tej piwnicy nie bylaby w sumie lepsza
                                                    dla swiata...

                                                    ty wierzysz chyba w zbawczosc mechanizmow samoregulacji, w wyzsza madrosc
                                                    natury, ja nie podzielam twojej wiary. moim zdaniem lepiej dostosowany nie
                                                    znaczy lepszy. nie mam ochoty rowniez bawic sie egzekutora.
                                                    i mi, i tobie, jak sama chyba przyznajesz, brak wiedzy o tym, co byloby
                                                    ostatecznie lepsze dla swiata.
                                                    z grupa moge identyfikowac sie tylko do pewnego stopnia, bo wlasciwie nie wiem,
                                                    z ktora identyfikowac sie powinnam...
                                                    z grupa zgromadzonych w piwnicy, czy z grupa walczacych przeciw sobie, czy z
                                                    grupa wszystkich ludzi na planecie, czy z grupa ssakow, czy z grupa zwierzat czy
                                                    z grupa istot zywych, i trudno mi w zwiazku z tym okreslic co bedzie dzialaniem
                                                    dobrym.
                                                    ty mowisz o biosferze...
                                                    czy twoj intres jest tozsamy z intresem calej biosfery?
                                                    watpie, wrecz jestem pewna,. ze jesli sie to zdarza, to naprawde niezmiernie
                                                    rzadko, przypadkowo, nie ma zwiazku z twoja swiadoma wola, rozumem ani uczuciem.
                                                    ---
                                                    ???
                                                  • solaris_38 Re: zobacz " idiotow" 21.04.08, 22:43
                                                    w realizacji jakiego celu rozwój jest błędem ?"\
                                                    > eliminacji problemow

                                                    eliminacja problemów ma sens tylko wtedy kiedy mamy na myśli stopniowe ich
                                                    rozwiązywanie i to przez stopniowe dojzrewanie do nich

                                                    i w takim podejściu rozwój nie mozę byc błędem tylko dlatego ze tworzy problemy
                                                    bo w tym jego natura

                                                    > nie jest bledem jesli przyjmiemy ze rozwoj sam w sobie jest celem.

                                                    ja mam takie podejście ze rzeczy same w sobie są celem ale w całości w sumie
                                                    wszystko w połączeniu a nie że coś jednego jest celem samo w sobie

                                                    > hmm, swietnie przedluzamy dlugosc zycia i umozliwiamy je tym, ktorzy bez pomocy
                                                    > medycyny by nie przetrwali
                                                    > mamy starcow bez liku, hospicja i inne takie wynalazki dla ludzi, ktorzy juz
                                                    nic nie daja. po co?

                                                    to będzie wspólna decyzja także tych "starców"
                                                    na razie tkwimy tak głęboko w instynkcie (i to dobrze) ze nei ma szans na
                                                    jego przełamanie i przeciw nam by sie obróciło gdybyśmy chcieli wbrew niemu
                                                    działać
                                                    ale to sie zmieni
                                                    już teraz ludzie zaczynają dopuszczać myśl o eutanazji
                                                    to początek
                                                    potrzeba czasu

                                                    > ze mamy miliony osob, ktore w warunkach bardziej naturalnych by nie
                                                    przezyly, ktore sa obciazeniem i stwarzaja nowe moralne problemy.
                                                    > wymylilas srodek na utrzymywanie swiezosci cytryn tygodniami, wiec masz tych
                                                    starych/ swiezych cytryn cale magazyny. potrzebnie czy nie?

                                                    jasne ze tak ! ale co z tego?
                                                    ten problem tez rozwiążemy jak nie my to nasi potomkowie lub nei rozwiążemy i
                                                    gatunek ludzki umrze co nie jest żadnym wyjątkiem bo gatunki wymierają

                                                    > 'czy miałabym
                                                    > silę i odwagę do dostępnego rodzaju zabicia się
                                                    > np czy potrafiłabym przeciw działając instynktowi zjeść jakąś .. cykutę?'
                                                    > no wlasnie, mialabys?

                                                    w kwestiach instynktu i emocji problemu nei da sie rozwiązać umysłem

                                                    > nic dziwnego nie widze w presji jaka grupa wywarlaby na takiej kaszlacej
                                                    osobie jej kaszel bylby przeciw interesom grupy.
                                                    > ale czy dziwne jest to ze ta kaszlaca osoba nie ma ochoty wlasnym kosztem
                                                    uwolnic grupe od zagrozenia?

                                                    napisałaś że nie tylko grupa ale i ty wraz z grupa giniesz
                                                    w tym przypadku nie tracisz niczego bo i tak giniesz a grupa coś może
                                                    skorzystać na śmierci i to jest kuszące

                                                    gdybym miała wybierać JA albo GRUPA
                                                    to silnie zależałoby JAKA to grupa czy ja szanuję
                                                    jesli mniej niż siebie to walczyłabym z nimi jak lew !

                                                    jednak swoje przeżyłam i mam tez swojej wartosci
                                                    na pewno za einsteina bym umarła bo jego wartość dla mnei jest przeogromna

                                                    > caly ten przyklad, i reszte w sumie tez pisze po to, by uswiadomic ci, ze
                                                    tylko logicznie masz prawo obruszac sie na postepowanie zebrakow.

                                                    ale ja sie nei obruszam
                                                    ja tylko nie chcę ich wspierać
                                                    i mam prawo sie bronić jesli będą mi zagrażać

                                                    > nie obruszasz sie? ale tak silnie identyfikujesz sie z grupa, ze z kaszlacym
                                                    zebrakiem nie potrafisz sie utozsamic...

                                                    ja nei identyfikuje sie z grupą tylko z systemem dla którego mojej życie może
                                                    być ważniejsze niż cała grupa i dla którego inne niż ja istoty mogą być milion
                                                    kroć piękniejsze niż ja
                                                    nawet wiek ma znaczenie
                                                    wiele przeżyłam
                                                    w którymś momencie może nawet sama młodość z jej perspektywa mogłaby mi sie
                                                    wydać warta oddania życia
                                                    myślę że w sercu jest wiele odpowiedzi

                                                    > byc moze tak juz masz, po prostu, i nawet gdyby co do czego przyszlo,
                                                    wybralabys grupe raczej niz siebie.

                                                    jak napisałam to zależałoby od zysków i strat oraz od tego co to za grupa
                                                    jak wartościowi piękni czy młodzi czy potrzebni ludzie by w niej byli
                                                    nikt nie odda życia bez sensu
                                                    trzeba widzieć sens w oddawaniu swojego życia jesli to ma być akt woli

                                                    > ale skoro zebak nalezy do grupy, to chyba zarowno grupa jak i zebrak powinni
                                                    nawzajem uzgodnic swoje chcenia, dojsc do kompromisu?

                                                    nowotwór nie uzgadnia kompromisu z organizmem choć na nim pasożytuje i jego los
                                                    jest związany z jego losem

                                                    > i to jest moim zdaniem kompromis - jesli grupa nie potrafi realnie dlugofalowo
                                                    > zreformowac danego czlowieka i jesli ten czlowiek nie potrafi juz dostosowac
                                                    sie do wymagan aktywnej symbiozy, to jedynym co pozostaje jest nie zadac zbyt
                                                    wiele ( zebrak) ani nie dawac wiecej niz mozna ( grupa).

                                                    myślałam o tym ale to takie futurystyczne fantazje
                                                    kiedyś myślałam ze że powinno być takie miejsce.. wyspa .. gdzie można by
                                                    ludzi niezdolnych do pozytywnej więzi odsyłać i niech sami walczą ze sobą i o
                                                    siebie
                                                    ale zaraz potem sobie uświadomiłam ze oni SAMI stworzą koszmar kórego istnienie
                                                    bezie wiecznym wyrzutem i nei do pogodzenia
                                                    a co ważniejsze w końcu zagrożą i tak istnieniu systemu
                                                    poza tym jakie pole do nadużyć

                                                    potem myślałam żeby były takie więzienia gdzie nie dostaniesz jeść jak nie
                                                    zapracujesz
                                                    żeby nie utrzymywać złodziei i morderców jeśli są to ludzie zdrowi i zdolni do
                                                    samo wyżywienia
                                                    alkoholicy też
                                                    do wiezienia i ani wódki ani nei będzie jedzenia jesli sie do roboty nei rusza

                                                    ale potem sie tego zawstydziłam (nadal wstydzę ) ale .. nic nowego nie
                                                    wymyśliłam :(

                                                    nie wiem też co z osobami upośledzonymi umysłowo i społecznie
                                                    w sumie teraz ich utrzymujemy i jakoś to się a choć sytuacja w szpitalach
                                                    psychiatrycznych jest dramatyczna

                                                    > madre glowy wymysla za nas i niech nas pokieruja slepych i gluchych...

                                                    każdy z nas JUŻ wymyśla dla siebie
                                                    i każdy zajmuje stanowisko w sprawach ogólnych
                                                    gdyby ludzie indywidualnie doszli do eksterminacji upośledzonych to znalazł
                                                    by sie rząd który by to zorganizował ale my tego nei chcemy
                                                    wolimy płacić

                                                    a rządy i organizacje sa od rządzenia
                                                    masz potencjał ku temu to zakładaj organizacje pozarządowe lub wchodź w
                                                    koalicje z istniejącymi rządowymi

                                                    ja sadzę ze o wiele prostsze problemy są niemożliwe do pojęcia przez ludzi a
                                                    TE które poruszasz poczekają jeszcze z dwa tysiące lat chyba że coś wymusi
                                                    jakieś przyspieszenie lub zahamuje i to co jest

                                                    > moim zdaniem, konflikt interesow obecny jest na kazdym poziomie zycia/ swiata.

                                                    jest obecny
                                                    i JEST walka
                                                    i przetrwają najlepiej dostosowani
                                                    ale dla dobra systemu

                                                    > i tak jak mozemy sie mylic odnosnie tego co dobre dla nas samych, tak mozemy
                                                    mylic sie co do tego co dobre dla grupy a, ktora jest podgrupa grupy A, itd.
                                                    > wodzowie tez moga sie mylic.

                                                    i mylą się
                                                    wiedza to coś co się gromadzi staje kumuluje

                                                    > nie wiesz bowiem, czy moze smierc calej tej piwnicy nie bylaby w sumie lepsza
                                                    dla swiata...

                                                    tez sadzę że mogłoby się tak zdarzyć

                                                    > ty wierzysz chyba w zbawczosc mechanizmow samoregulacji, w wyzsza madrosc
                                                    natury, ja nie podzielam twojej wiary. moim zdaniem lepiej dostosowany nie
                                                    > znaczy lepszy.

                                                    lepszy to względna rzecz
                                                    na poziomie człowieka jaskiniowego ważniejsze
                                                    było aby przetrwał silniejszy fizycznie a nie Einstein które wartość wtedy
                                                    byłaby znacznie mniejsza niż teraz

                                                    jednak kierunek że przeżywa najlepiej dostosowany jest nieunikniony i jak na
                                                    razie stworzył niezłe okazy roślin zwierząt a człowiek tez niesamowicie ciekawy

                                                    > nie mam ochoty rowniez bawic sie egzekutora.

                                                    zapewne nikt nie ma poza dewiantami
                                                    ale ja nawet dentystą bym nie mogła być a dentyści to już normalni ludzie

                                                    > z ktora identyfikowac sie powinnam...
                                                    > z grupa zgromadzonych w piwnicy, czy z grupa walczacych przeciw sobie, czy z
                                                    grupa wszystkich ludzi na planecie, czy z grupa ssakow, czy z grupa zwierzat czy
                                                    > z grupa istot zywych, i trudno mi w zwiazku z tym okreslic co bedzie
                                                    dzialaniem dobrym.
                                                    > ty mowisz o biosferze...

                                                    własnie :)
                                                    biosfera rozwiązuje ci wszystkie problemy naraz

                                                    to zaś co piszesz jest zgodne z moim wizerunkiem ciebie

                                                    postrzegam cię jako urodzoną buntowniczkę która każda sytuacja będzie frustrować
                                                    ponieważ odczuwasz świat jako rodzaj dramatycznego konfliktu

                                                    ja też to czuję bo to JEST w świecie
                                                    ten konflikt
                                                    dramat
                                                    okrucieństwo
                                                    ale chyba dostrzegam więcej plaż i pozytywów i mniej mnie wszystko fru
                                                  • szarylemur Re: zobacz " idiotow" 22.04.08, 03:05
                                                    no, dobrze, masz racje , tak sadze, ze w miare rozwoju jednak nieco poprawil nam
                                                    sie poziom zycia ( wueliminowano skutecznie bardzo wiele znaczacych problemow).
                                                    nam, czyli ludziom. ale co z innymi?
                                                    czy rozwoj rasy ludzkiej nie stoi w sprzecznosci z interesem reszty biosfery?
                                                    moze paradoksalnie taki zebrak - reducent z punktu widzenia spol ludzkiego -
                                                    pasozyt, sercu biosfery jest blizszy niz konsument, producent?
                                                    ---
                                                    eutanazja
                                                    'na razie tkwimy tak głęboko w instynkcie (i to dobrze) ze nei ma szans na
                                                    jego przełamanie i przeciw nam by sie obróciło gdybyśmy chcieli wbrew niemu
                                                    działać '
                                                    gleboko w instynkcie czy gleboko w kulturze?
                                                    ---
                                                    'mamy miliony osob, ktore w warunkach bardziej naturalnych by nie
                                                    przezyly, ktore sa obciazeniem i stwarzaja nowe moralne problemy.
                                                    > wymylilas srodek na utrzymywanie swiezosci cytryn tygodniami, wiec masz tych
                                                    starych/ swiezych cytryn cale magazyny. potrzebnie czy nie?

                                                    jasne ze tak ! ale co z tego?
                                                    ten problem tez rozwiążemy jak nie my to nasi potomkowie lub nei rozwiążemy i
                                                    gatunek ludzki umrze co nie jest żadnym wyjątkiem bo gatunki wymierają'

                                                    co ' jasne' jest? ' rozwiazemy' ale jak? masz jakies pomysly? ( podpuszczam cie
                                                    tutaj ;))
                                                    ---
                                                    piwnica
                                                    'w kwestiach instynktu i emocji problemu nei da sie rozwiązać umysłem'
                                                    ???
                                                    no wiec inaczej: czy gdybys jakims feralnym zbiegiem okolicznosci zostala
                                                    zebraczka, bez szans na cokolwiek innego, czy schowalabys sie w ciemna dziure
                                                    czy raczej wyciagnela reke po jalmuzne?
                                                    poza tym, jak to sie nie da? nie da sie zatem wytlumaczyc sobie ze dobro grupy
                                                    jest moim dobrem, jesli odczuwam je jako sprzeczne z moim interesem...
                                                    tak w sytuacji piwnicznej jak w sytuacji zebraczej ...
                                                    ---
                                                    'gdybym miała wybierać JA albo GRUPA
                                                    to silnie zależałoby JAKA to grupa czy ja szanuję
                                                    jesli mniej niż siebie to walczyłabym z nimi jak lew !'
                                                    sluszna uwaga.
                                                    dlaczego zatem niejako domagasz sie od zebrakow aby szanowali spoleczenstwo.
                                                    moze im byc przeciez wstretne, prawda?
                                                    ---
                                                    'za einsteina bym umarła bo jego wartość dla mnei jest przeogromna'
                                                    swietnie, a jesli dla kogos nie jest, to chyba jego prywatna sprawa, prawda?
                                                    moze ktos inaczej wartosciuje? co wtedy?
                                                    i
                                                    'jak napisałam to zależałoby od zysków i strat oraz od tego co to za grupa
                                                    jak wartościowi piękni czy młodzi czy potrzebni ludzie by w niej byli
                                                    nikt nie odda życia bez sensu
                                                    trzeba widzieć sens w oddawaniu swojego życia jesli to ma być akt woli'
                                                    ten 'sens' jest subiektywny.
                                                    ---
                                                    zebrak jest ' nowotworem' ? dlaczegoz to? dlatego ze nic nie daje a tylko
                                                    bierze? jesli tak, to mozemy dojsc do absurdu traktowania jako nowotworu i
                                                    pasozytow wszystkich ktorzy juz nic nie daja. zreszta, mysle ze przydaloby sie
                                                    okreslic co konkretnie mozna uznac za wklad w zycie spolecznosci.
                                                    ---
                                                    moje cyniczne pomysly okreslasz jako futurystyczne...
                                                    twoje pomysly nie tyle sa wg mnie wstydliwe , co ... utopijne. ciekawa jestem
                                                    bowiem, co takiego beda ci wiezniowie robic aby na siebie zarobic. moga uprawiac
                                                    warzywniak, np, ale nie ludzmy sie, konkurencja dla normalnych zakladow pracy to
                                                    oni nie beda, trzeba bedzie doplacac do tego interesu...
                                                    a po co wlasciwie?
                                                    ---
                                                    'gdyby ludzie indywidualnie doszli do eksterminacji upośledzonych to znalazł
                                                    by sie rząd który by to zorganizował ale my tego nei chcemy
                                                    wolimy płacić'
                                                    my? znaczy demokratycznie tak ustalilo spoleczenstwo polskie i ty sie do tego
                                                    dostosowujesz?
                                                    ---
                                                    'a rządy i organizacje sa od rządzenia'
                                                    a my jestesmy od czego?
                                                    od wykonywania zarzadzen tylko? myslec nam nie wolno? czy moze myslec nam nie
                                                    trzeba?
                                                    w koncu ktos - my, to jest m.in ty i ja, wybieramy tych ktorzy nami rzadza...
                                                    oni niby wypelniaja nasza wole zrodzona z naszych pomyslow. takie sa
                                                    teoretyczne zalozenia tego systemu
                                                    ---

                                                    no i ucielo koncowke twojego postu :(
                                                    a liczylam, ze tam bedzie odp na pytanie " czy uwazasz ze potrafisz ogarnac
                                                    dobro biosfery wlasnym umyslem i celowo dzialac w jego interesie?"

                                                    pozdrawiam :)
                                          • groszek_w_puszce Re: zobacz " idiotow" 16.04.08, 07:11
                                            A ja myślę ,że z jednej strony świat należy naprawiać i wiele rzeczy
                                            jest wartych gry i ciężkiej pracy, a z drugiej ,akceptować fakt ,że
                                            każdy ma prawo do przeżywania własnego zycia i do dochodzenia samemu
                                            do własnych prawd.
                                            • solaris_38 Re: zobacz " idiotow" 19.04.08, 21:24
                                              zgadzam sie całkowiecie
                                              a równocześnie
                                              ... jesteśmy połączeni
                                              niektórzy dojdą w ten sposób do prawd które ingerują w twoje życie

                                              to ciebie okradną żeby mieć
                                              ciebie zabiją aby mieć na kolejna dawkę twoje dziecko zgwałcą
                                              twojego psa upieką bo będą głodni
                                              to wśród nich zalegnie się nowy HIV

                                              są słabi
                                              są chorobą

                                              nasza własną chorobą która my musimy uleczyć

                                              ale na pewno nie dając im jeść

                                              mam pojęcia jak
          • bene_gesserit Re: jałmużna. 08.04.08, 02:15
            Umknelo mi to:
            solaris_38 napisała:

            > nie można leczyć żebraka dając mu pieniądze
            > podobnie jak alkoholika nie leczy się wódką

            Zebrak nie prosi cie o leczenie, ale o pieniadze.

            > po prostu w co inengo wierzymy

            Nie wierzysz w ludzka solidarnosc?
            • solaris_38 Re: jałmużna. 08.04.08, 18:47


              >
              > Zebrak nie prosi cie o leczenie, ale o pieniadze.

              alkoholik też nie prosi o leczenie tylko o wódkę


              > Nie wierzysz w ludzka solidarność?
              >

              sądzisz ze ktoś kto nie wspiera żebractwa nie wierzy w ludzką solidarność


    • groszek_w_puszce Re: jałmużna. 07.04.08, 23:43
      Ludziom , którzy grają w tramwajach, daje jakieś pieniądze drobne( a
      jak jadę z dzieckiem to daję drobne dziecku i ono daje)
      Było kiedyś dwóch bezdomnych na mojej ulicy - kupowałam im jedzenie
      czasem jak miałam pieniądze.Teraz ich nie widać , gdzieś się
      przenieśli.
    • spinline Re: jałmużna. 08.04.08, 22:54
      Ja daje jak mam bo zle sie czuje jak nie dam.

      Niedawni biegala sliczna dziewczynka chyba z Rumunii po metrze, nie
      dalam.I zaraz o sobie pomyslalam:
      "Ecchhh Lisa ty swinio, przeciez jeszcze masz troche w skarbonce,
      co ci tak zal."
    • anna_sui Re: jałmużna. 11.04.08, 09:31
      Nie daje nigdy pieniedzy. Jestem gotowa pomagac na inne sposoby, ale pieniedzy
      bezposrednio niet!
      Nie wzruszaja mnie zebracy, bo wiekszosc z nich to oszusci.
      Nie-oszusci tez mnie nie wzruszaja, bo nie zamierzam zbawiac swiata.
      Organizacjom charytatywnym tez nigdy nie daje, bo oni sa pierwsi, ktorzy sie na
      tym bogaca. Inaczej by zajmowali sie czym innym.
      • groszek_w_puszce Re: jałmużna. 11.04.08, 10:15
        Ja tym, o których pisałam dawałam jedzenie , bo mnie o jedzenie
        prosili.Nie mam nic przeciwko dawaniu pieniędzy jak mam.Mnie dwa
        złote życia nie uratuje a kogoś może ucieszyć.
        Wiele lat temu jakiś żebrak mnie poprosił, żebym go zaprosiła do
        knajpy bo chce coś zjeść.Tak się wtedy przestraszyłam , że dałam mu
        pieniądze , żeby poszedł sam.
        Teraz to już się z tego smieję i się nie boję.
        Kiedyś rzucałam palenie i oddałam jednej bezdomnej swoją paczkę
        papierosów, a ona na to, że takich nie pali i żebym jej kupiła inne
        jak chcę.Nie chciałam.
    • jan_stereo Re: jałmużna. 11.04.08, 21:56
      ja nawet swini daje kartofle kiedy chrzaka, wiec czemu nie mialbym dac i czlowiekowi na herbate kiedy prosi, mam w dupie jego zycie, on ma moje, a przyjemnosc obopolna :"))
    • nangaparbat3 Re: jałmużna. 11.04.08, 21:57
      CZasem daję, i wtedy czuje sie odrobine zawstydzona. Jakos nie pasuje mi rola
      "dobrej pani". Czasem nie daje, ale wtedy nie szukam dla siebie usprawiedliwień.
      Ale:
      Szłam kiedys swięcic jajka. U wyjscia z kosciola klęczał nastoletni Cygan z
      Rumunii. Bardzo chcialam mu cos dac, byłam bez grosza. Troche niepewnie
      (przypomniały mi sie wszystkie opowiesci o Cyganach gardzacych jedzeniem)
      wyjelam z koszyka dwa jajka, podalam mu, cos mowiłam, teraz juz nie bardzo
      pamietam, ale pewnie ze nie mam nic innego, i ze zyczę wesołych Świat.
      Bedzie sentymentalnie, ale tak po prostu było: zobaczyłam, jak oczy wypelniaja
      mu sie łzami.
    • wichrowe_wzgorza Re: jałmużna. 11.04.08, 22:36

      Najwyższą formą pomocy jest pomoc mająca na celu wsparcie, dające komus
      mozliwość odmiany swego zycia - ale na to trzeba czasu, wiec pewnie latwiej dac
      jalmuznę:)
    • bene_gesserit Re: jałmużna. 12.04.08, 02:11
      Tak w ogole, to badacze udowodnili juz dawno, ze chetniej pomagamy
      tym, ktorzy jakos nas przypominaja.
      Czyli stary i zaniedbany obdartus raczej nas nie wzruszy, a czysta
      i schludna staruszka - ma wielkie szanse.
    • trzynascie_kotkow Re: jałmużna. 13.04.08, 13:16
      Ja pomoglam samotnym mamom, ktorych nie stac bylo na kupienie wyprawki dla
      dzieci etc. Ktos moglby powiedziec, ze to jalmuzna, ale ja mysle, ze w zyciu
      trzeba dzialac na zasadzie wzajemnosci. Dzis ktos potrzebuje - jutro Ty, wiec
      czy nie lepiej podzielic sie z potrzebujacym. Los sie moze szybko odmienic,
      wiem, przezylam to na wlasnej skorze. Dlatego, jesli moge to pomagam. Wystarczy
      "dziekuje" w zamian, a juz wiesz, ze dales komus iskierke szczescia.
    • nangaparbat3 grajek i Doda 13.04.08, 14:29
      Bo tak mi przyszlo do głowy: dlaczego Doda "pracuje", a grajek w tramwaju "żebrze"?
      • szarylemur Re: grajek i Doda 13.04.08, 14:44
        alez grajek nie zebrze! grajek zarabia graniem
        tak samo jako i doda
        • nangaparbat3 Re: grajek i Doda 13.04.08, 15:06
          szarylemur napisała:

          > alez grajek nie zebrze! grajek zarabia graniem
          > tak samo jako i doda
          >
          Tez mi sie tak zdaje, ale był gdzies wczesniej przywołany jako przyklad zebractwa.
          I to mnie zastanowiło;)
          • szarylemur Re: grajek i Doda 13.04.08, 15:47
            hmm, idac tym tropem mozemy dojsc do punktu gdzie za prace uznamy tylko to, co
            nam wartosciowe sie wydaje
            ...
            i doda tez zostanie zebraczka
    • bene_gesserit Re: jałmużna. 13.04.08, 16:13
      'oni na wodke i narkotyki zbieraja'
      'to, ze im cos dam, w niczym nie zmieni ich polozenia'
      'nie okazuja wdziecznosci, a powinni'
      'nienawidza ludzi, szczegolnie tych, ktorzy im cos daja'
      'sami wybrali swoj los, wiec niech ponosza konsekwencje'
      'nie potrzeba im pieniedzy, tylko pracy i zmiany trybu zycia'
      'po co im dawac, jak to nic w ich zyciu nie zmieni'
      'nie uratuje sie wszystkich, to bez sensu'
      'sa agresywni, nieprzyjemni, wiec nie zasluguja'
      'smierdza i w ogole sa paskudni, nie chce miec z nimi do czynienia'
      'oni promieniuja zla energia'
      'dlaczego mam leniuchom dawac cos, na co ja zapracowalam ciezko'
      'wole dac na organizacje, niz komus na ulicy'
      'sa ludzie, ktorzy maja od nich gorzej, a nie zebraja'
      'nie wierze im'
      'pasozyty to sa'
      'pieniadze ich nie wylecza'
      'zebracy sa cyniczni'
      'jesli im dam pieniadze, okaze im brak szacunku'
      'sa przeciwni swiatu i nienawidza go'
      'dawanie zebrakom odczuwam negatywnie, a postepuje w zgodzie z
      sercem, wiec nie daje'
      'dawanie jalmuzny jest demoralizujace'
      'oni nic w zamian nie daja'
      'nie zamierzam zbawiac swiata'


      zastanawiam sie
      co sie stalo
      przeciez zaledwie pare lat temu ten temat
      zajal 130 postow

      a tu przemknal
      by gdyby ? solaris go nie rozkrecila

      no co sie stalo
      wrosli ? w krajobraz
    • burza1111 Re: jałmużna. 13.04.08, 18:44
      czemu nie mialabym kupić czlowiekowi herbaty, owszem kupie jak nie jedzie od niego alkoholem, ostatnio kupilam komus nalesniki a jak szef mialby pretensje to jeszcze awanture bym mu zrobila... NIE DLA PIJAKÓW SZMULOPODOBNYCH I SZMULI NIE DLA CYGANÓW rzadko daje komus kase, nawet jak wzbudza litosc , kilka razy cos kupilam... raz facet na klatce jadł placki które mu dałam...
      • nangaparbat3 Re: jałmużna. 13.04.08, 20:36
        Co to znaczy "szmulopodobny"?
        • szarylemur Re: jałmużna. 14.04.08, 22:56
          no wlasnie tez mnie to zastanawia
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka