tola1978
22.04.08, 18:40
Mam swoje lata, a ciagle słysze od rodziców teksty typu "ale nie wrocisz
pozno?", a jak wroce pozno, lub na drugi dzien, to słysze "no w końcu raczylaś
przyjsc".
Czasem (zwykle) nie chce mi sie wracac na noc do domu, gdy spedzam dzien u
chlopaka i jest weekend- tłuc sie zaspana po nocy np. o 24, po to by grzecznie
przenocowac w domku - bez sens.
Zostałam im tylko ja. Rodzeństwo sie wyprowadziło pare lat temu. Cała swoja
miłosc przelali na mnie i trzymają mnie w domu "jako ich ostatnie dzicko". A
ja mam 30lat!! Jak mowie o wyprowadzce to słysze "chyba oszalałaś". Jakbym
mowiła coś dziwnego. Po zastanowieniu słysze- my Cie rozumiemy ze byś chciała
sie usamodzielnić ale nie masz jak na razie. Mimo wszystko zamiast pchać mnie
do samodzilnosci oni mie przytłamszają.
Fakt ze jeszcze nie stac mnie na swoje mieszkanie... ale juz coś póbuje z tym
robic. Póki co mieszkam z nimi i czuje ze coś jest nie tak. Ciągle dają mi do
zrozumienia np. jak wychodze, ze oni czekają na mnie. Np. wracjac poźno, widze
światło w oknie (choc juz to sie powoli zmienia), mama nie spi poki ja nie
wroce, czy to 22-23-24.
Poprostu ja to czuje, ze oni na mnie czekają i mnie to wkurza.
Przeciez nie moge zyć dla rodziców. To moje zycie. Czy mam poprostu robić
swoje, a oni musza sie z tym pogodzic? Czy jak?