Dodaj do ulubionych

nadopiekunczy rodzice

22.04.08, 18:40
Mam swoje lata, a ciagle słysze od rodziców teksty typu "ale nie wrocisz
pozno?", a jak wroce pozno, lub na drugi dzien, to słysze "no w końcu raczylaś
przyjsc".
Czasem (zwykle) nie chce mi sie wracac na noc do domu, gdy spedzam dzien u
chlopaka i jest weekend- tłuc sie zaspana po nocy np. o 24, po to by grzecznie
przenocowac w domku - bez sens.
Zostałam im tylko ja. Rodzeństwo sie wyprowadziło pare lat temu. Cała swoja
miłosc przelali na mnie i trzymają mnie w domu "jako ich ostatnie dzicko". A
ja mam 30lat!! Jak mowie o wyprowadzce to słysze "chyba oszalałaś". Jakbym
mowiła coś dziwnego. Po zastanowieniu słysze- my Cie rozumiemy ze byś chciała
sie usamodzielnić ale nie masz jak na razie. Mimo wszystko zamiast pchać mnie
do samodzilnosci oni mie przytłamszają.
Fakt ze jeszcze nie stac mnie na swoje mieszkanie... ale juz coś póbuje z tym
robic. Póki co mieszkam z nimi i czuje ze coś jest nie tak. Ciągle dają mi do
zrozumienia np. jak wychodze, ze oni czekają na mnie. Np. wracjac poźno, widze
światło w oknie (choc juz to sie powoli zmienia), mama nie spi poki ja nie
wroce, czy to 22-23-24.
Poprostu ja to czuje, ze oni na mnie czekają i mnie to wkurza.

Przeciez nie moge zyć dla rodziców. To moje zycie. Czy mam poprostu robić
swoje, a oni musza sie z tym pogodzic? Czy jak?



Obserwuj wątek
    • asiara74 Re: nadopiekunczy rodzice 22.04.08, 19:31
      Sama sobie odpowiedziałaś. Rób swoje a oni muszą sie z tym pogodzić. I tak dlugo
      wytrzymałaś, ja juz po maturze wyrywałam z domu.
      • kretynofil Proponuje olac watek, ta sama laska pisze to samo 23.04.08, 15:38
        po raz drugi. Jej dojrzalosc mozna ocenic czytajac tutaj:

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=76992656&s=0
        Troll albo idiotka. Tak czy siak, chyba czytac nie warto.

        Pozdrowienia dla wiosna_wiosenka, ktora zauwazyla powtorke z
        rozrywki...

        ----------------------------------------------

        Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
        internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
        czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
        kretynami. Milej lektury :)
        • arwen8 Re: Proponuje olac watek, ta sama laska pisze to 23.04.08, 15:52
          kretynofil napisał:

          > Troll albo idiotka.

          Nie sądzę. Po prostu mocno uzależniona ofiara typowych toksycznych
          rodziców. Na szczęście z tego uzależnienia można wyjść. Pod
          warunkiem, oczywiście, że się przestanie patrzeć na rodziców oczami
          małej, wystraszonej i bezgranicznie ich uwielbiającej córeczki. I
          przestanie się śmiertelnie bać ich gniewu i domniemanej kary.
          • taela Re: Proponuje olac watek, ta sama laska pisze to 23.04.08, 18:18
            arwen8 napisała:


            > Po prostu mocno uzależniona ofiara typowych toksycznych
            > rodziców. Na szczęście z tego uzależnienia można wyjść.

            To niech wyjdzie. Spakuje torby i spieprza. Na razie to chce
            korzystać z mieszkania i utrzymania nie dając nic od siebie.

            > Pod warunkiem, oczywiście, że się przestanie patrzeć na rodziców
            > oczami małej, wystraszonej i bezgranicznie ich uwielbiającej
            > córeczki.

            No, na razie to ona patrzy oczami egoistycznej 30-letniej gó..ary.

            > I przestanie się śmiertelnie bać ich gniewu i domniemanej kary.

            Ona się boi odcięcia od kasy, bo pewnie ma gó..aną pracę, skoro jej
            nie stac na wynajęcie czegokolwiek, nawet razem z tym kolesiem, u
            którego spędza noce.

          • leda16 Re: Proponuje olac watek, ta sama laska pisze to 23.04.08, 21:34
            arwen8 napisała: mocno uzależniona ofiara typowych toksycznych
            > rodziców.


            Ha, ha, ha. Gdyby można było jakąś wypowiedź nominować do najgłupszej w roku, Twoja niewątpliwie dzierżyłaby palmę pierwszeństwa. Odkąd to miłość, troska rodzicielska i niepokój o dziecko jest toksyną??? Był kiedyś na wolności taki psycholog, Andrzej Samson się nazywał, którego idee psychoterapeutyczne latami uprawianej, dochodowej psychoterapii młodzieży można streścić w twierdzeniu: "kopnij w dupę swoich toksycznych rodziców a będziesz szczęśliwa(y)" Ty pewnie jego pacjentka?
    • bene_gesserit Re: nadopiekunczy rodzice 23.04.08, 02:40
      Kup im kota albo psa. Malego - w sensie i mlodego, i nieduzego.
      Powaznie. Obecnosc kota w domu moich rodzicow pozwolila im
      lagodniej przejsc przez syndrom pustego gniazda - w twoim przypadku
      czesc uwagi, ktora poswiecaja tobie, moze skupic sie na zwierzaku i
      bedziesz mogla odetchnac.

      A w ogole to porozmawiaj z nimi. Lagodnie ale stanowczo. Zeby
      wiedzieli, ze wysluchasz ich opinii i ja rozwazysz, ale zrobisz
      _po_swojemu_.


    • leda16 Re: nadopiekunczy rodzice 23.04.08, 07:33
      W dobie telefonii komórkowej to jakiś problem powiadomić rodziców gdzie jesteś i kiedy wrócisz? Przynajmniej tyle za miłość jesteś im winna niewdzięcznico. Nie wymagają od Ciebie wiele, takie są zasady współżycia miedzyludzkiego. Dziecko ma powiedzieć gdzie idzie i kiedy wróci! Dlaczego za afront nie uważasz tłumaczenie się szefowi, jak wychodzisz wcześniej z pracy, czy facetowi z którym zyjesz, a tu pretensje jak stad do Ameryki?
      • tola1978 Re: nadopiekunczy rodzice 23.04.08, 12:46
        słucham??
        jest róznica pomiecy powiedzeniem wychodze do...., a mowieniem tego codziennie i
        jeszcze określaniem kiedy przyjde. Moge przyjsc za 1-2-6- godzin, sama nie wiem .
        Jesli bym miała 16 lat to bym musiała mowic, ale jako 30latka- to mni eirytuje
        :/ Tym bardziej jak codziennie wychodze z chlopakiem- wiedza gdzie i z kim
        jestem, i sie pytają DODAJĄC swoje bojażnie "nie wracaj pozno" , albo własnie
        komentują pozny powrót to cholera bierze.

        Po drugie Ty masz 16 lat?? Jak tak to nie wypowiadaj sie .
        • leda16 Re: nadopiekunczy rodzice 23.04.08, 14:20
          Owszem, jest różnica między empatią i wyobraźnią a ich brakiem. Chcąc podnieść swoją samoocenę pozorami dorosłości i samodzielności, stajesz się egoistyczna i okrutna ignorując, wręcz usiłując brutalnie stłamsić ich naturalny lęk. Mój mąż i pełnoletnie dziecko CODZIENNIE mówią gdzie wychodzą i kiedy wrócą. Jak nie mogą wrócić o zaplanowanej godzinie, to dzwonią. Od tego są komórki. Ja też. Późno na ulicy jest niebezpiecznie. Na bandę zwyrodniałych, podpitych wyrostków "chłopak" Ci nie pomoże. Nikomu z nas przez to mówienie korony z głów nie pospadały, nie uważamy tego za jarzmo, choć jesteśmy chyba bardziej "dorośli" niż Ty,bo cechą dorosłości jest szacunek i wzgląd na uczucia najbliższych. Rodzicom też bym mówiła, gdyby żyli. A dopóki Twoi żyją, nie zachowuj się wobec nich plugawie, bo to nie żadna dorosłość tylko uczuciowy prymitywizm, żeby nie powiedzieć - zwykła głupota.
          • marwlod Re: nadopiekunczy rodzice 23.04.08, 14:50
            Ależ co za bzdury kobieto wypisujesz? Dlaczego takie nadużycia z Twojej
            wypowiedzi wypływają? "Pozorami dorosłości i samodzielności" - czy nie
            doczytałaś, że ona jest dorosła i samodzielna? Czy próba odcięcia pępowiny, gdy
            rodzice zbytnio ingerują w jej życie, to wg. Ciebie plugastwo i prymitywizm
            uczuciowy? Używasz stwierdzeń nieadekwatnych do tego o czym pisze autorka tego
            wątku, zdrowo przeginasz.
            Szacunek i wzgląd na uczucia najbliższych nie oznaczają poddaniu się ich
            kontroli i ładowaniu się z butami w czyjeś życie. Dzieci się wychowuje dla nich
            samych, żeby radzili sobie w życiu, w społeczeństwie. Znam przypadki gdzie
            rodzice próbowali wychować dziecko dla siebie robiąc im ogromną krzywdę.

            Tola, jak najprędzej wyprowadzaj się z domu, bo to nie jest zdrowa sytuacja.
            • bene_gesserit Re: nadopiekunczy rodzice 23.04.08, 15:24
              Rodzicom bardzo trudno uwierzyc, ze doroslosc dziecka oznacza nie
              tylko samodzielnosc dziecka, ale i ich wlasna od dziecka
              samodzielnosc.

              Czasem bronia sie przed zostaniem ze soba. Dziecko i skupianie na
              nim uwagi moze zapelniac rozne dziury w ich zyciu (brak milosci,
              brak poczucia, ze sie jest potrzebnym, brak pomyslu na role nie-
              rodzica itd). Dlatego sie bronia.

              Imo nalezy miec szacunek do tego cierpienia i traktowac je
              lagodnie. Oczywiscie - poddajac sie ich probom utrzymania dziecka w
              roli dziecka tylko sie ich krzywdzi. Trzeba wiec znalezc taka
              droge, ktora nie da im mozliwosci wchodzenia w zycie dziecka, a
              jednoczesnie nie zrani ich tak bardzo. Moze 'male kroki', moze
              kupienie im psa, jak juz pisalam. Wyprowadzka z domu nie musi byc
              najlepszym rozwiazaniem - mialam mozliwosc obserwacji sytuacji, w
              ktorej rodzice rozszerzyli kontrole na nowy dom dziecka, wiec
              granica geograficzna (inny dom), nie musi tu byc skuteczna. Moze
              tez doprowadzic do niesnasek i klotni w rodzinie, czyli powiekszyc
              cierpienie.
              To sie najpierw musi pojawic w ich glowach.
            • takajednaania Pogadamy, gdy będziecie mieć własne dzieci! 23.04.08, 18:05
              Do dzisiaj drżę o swego 27-letniego syna, który ma już swą rodzinę i własne
              mieszkanie. Swego jednak czasu - gdy jeszcze mieszkał z nami - nie trzeba mu
              było przypominać, ze jeśli przyjdzie później niż mówił lub nie przyjdzie do domu
              na noc to powinien zadzwonić. Byśmy mogli spokojnie przespać noc.To kwesta
              kindersztuby, dorosłości, dobrego wychowania i szacunku dla oddanych i
              kochających rodziców. To przejaw dbałości i miłości względem tych, którzy nas
              wychowali i dali nam wszystko co dać mogli.
            • leda16 Re: nadopiekunczy rodzice 23.04.08, 21:22
              Widzę marwlod, że tu padły bardziej dosadne niż moja oceny tej 30-to letniej bezwzględnej, zadufanej w sobie, egoistycznej pannicy. Żre ich chleb, mieszka w ich mieszkaniu, ale żyje dla siebie i najlepiej niech się stare wapniaki od niej odpierdzielą, bo...ją to wkurza. Jest "samodzielna", ach jaka dzielna, a Oni najlepiej jak dzioby zatrzasną i przestaną się interesować co robi poza domem, który chce traktować jak darmowy hotel i z kim. Ty zaś coś bredzisz o jakiejś pępowinie jakbyś nie wiedziała, że pępowinę odcina się noworodkom. Więc Ona nie odcina żadnej "pępowiny", tylko zachowuje się plugawie wobec swoich rodziców, bo jest uczuciowo prymitywna - nie rozumie ich lęku, niepokoju, troski o Nią. Jakie zachowanie świadczy o szacunku dla rodziców i liczeniu się z ich uczuciami też pewnie nie wiesz, inaczej nie nazywałabyś pytań gdzie córka idzie, kiedy wróci i napomnień, żeby nie szwendała się po nocach "kontrolą i ładowaniem się z butami w czyjeś życie". Pewnie dzieci też nie masz, bo inaczej wiedziałabyś, że dobrze wychowane dzieci muszą przede wszystkim umieć WSPÓŁŻYĆ W RODZINIE, czyli dzielić się z rodzicami radością i smutkiem oraz być dla rodziców (również teściów) pomocą i podporą na starość, a nie żyjącymi "dla siebie" sobkami. Mnie teściowa tak wiele pomogła po ciężkim porodzie (mąż pracował za granicą), że tylko Ją po nogach całować z wdzięczności. I między innymi dlatego współczuję ludziom, którym trafi się taka synowa jak Ty, sobek, żyjący DLA SIEBIE, radzący w życiu SOBIE, wychowujący dzieci na podobne SOBIE sobki. W Twojej rodzinie nie będzie miłości,delikatności uczuć, empatii, zrozumienia, tylko wszechogarniające, egoistyczne, prymitywne SOBKOSTWO.
              • atrams5 Re: nadopiekunczy rodzice 23.04.08, 23:38
                Wspaniały tekst. Popieram.
              • madziulka.o Re: nadopiekunczy rodzice 25.04.08, 13:41
                Nie wiem dlaczego ma Pani w sobie tyle nienawiści Droga Pani?Nie
                potrafi Pani uszanować tego, ze ktoś ma potrzebę większej
                niezależności.Oczywiście zgadzam się, że rodzicom należy się
                szacunek, wdzięczność i miłość, ale nie musi Pani nikogo obrażać.To
                się nie godzi starszym ludziom.Troszeczkę kultury.
              • hazzard Re: nadopiekunczy rodzice 27.04.08, 00:00
                a skąd domniemanie, że owa 30-letnia autorka postu żyje na koszt rodziców,
                którzy ją utrzymują etc? Skąd wiesz, że nie dokłada się do domowego budżetu i
                nie żeruje na biednych rodzicach? Nie wiem skąd w Tobie tyle jadu. Oczywiście
                zasadą dobrego wychowania i zasad współżycia w domu jest informowanie, że się
                wychodzi,z kim i o której zamierza się wrócić. To chyba nic złego. Córka też
                denerwowałaby się, gdyby matka czy ojciec wyszli bez słowa i nie wiadomo byłoby,
                co się z nimi dzieje.
                Ale jest różnica między zasadami współżycia rodzinnego a zwykłą kontrolą,
                ingerowaniem w różne sprawy dorosłego dziecka i próby torpedowania ich
                samodzielności.
                Sama mieszkam też z mamą i bratem. Ale płacę wszystkie rachunki, dokładam się do
                domowego budżetu i nie żeruję na nikim. Nie mam własnego M, bo mnie na kupno nie
                stać. Wynajmowanie mieszkania za ponad połowę pensji też mi się nie uśmiecha,
                tym bardziej że jestem z Wawy i tu mieszkam. Jednak moja mama nie rozumiie, że
                mam 30 lat, a nie 12 i ciągle wtrąca się w moje sprawy. Każde wyjście ze
                znajomymi, wyjazd czy spotkanie z chłopakiem jest opatrzone komentarzami typu:
                zostawiasz mnie samą, jesteś egoistką, po co ci znajomi - są przecież sms czy
                maile - po co ci znajomość z tym chłopakiem - i to o zgrozo poznanym przez
                net!!! Uważa, że na związek przyjdzie jeszcze pora i tego typu bzdury. Gdy
                pytam, kiedy wg niej jest ta pora - za 5 lat, 10 czy 20 - nie potrafi
                odpowiedzieć. Generalnie powinnam wyłącznie poruszać się na linii dom - praca -
                dom, zero życia prywatnego. I czasem wygłasza mi kazania, jaka to jestem
                niedobra, bo zamiast o 17 wróciłam do domu o 21, bo spotkałam się z koleżanką
                czy facetem. Doszło do tego, że czasem ukrywam przed nią, że się z kimś spotkam
                byle tylko nie wysłuchiwać zrzędzenia.
                Gratuluję super teściowej -to rzadkość - ale gwarantuję, że Ciebie taka sytuacja
                jak moja też doprowadziłaby do szewskiej pasji i wtedy nieco inaczej
                postrzegałabyś historię autorki wątku.
                • opcja1-3 Re: nadopiekunczy rodzice 27.04.08, 00:13
                  wg mnie problemem nie są "nadopiekuńczy rodzie" tylko raczej "dzieci niedorajdy
                  życiowe" Jeśli dziecko nie czuje się silne i dorosłe, nadopiekuńczy rodzice mu
                  nie zagrażają.
                  • boskie_beunos Re: nadopiekunczy rodzice 27.04.08, 08:15
                    hahahahaha
                    a o pokoleniu 1200 euro słyszałaś?
                    jak nie to zgoogluj, wybacz mi się nie chce tłumaczyć

                    znam dorosłe osoby, które wychodząc z pracy wysyłają sms-a do mamy, o której
                    będą w domu
                    a każdego dnia wracają dokładnie o tej samej godzinie:]
                    to się nazywa nadopiekuńczy rodzice
            • gapuchna Re: nadopiekunczy rodzice 23.04.08, 21:39
              Leda ma rację. Mylisz dwie rzeczy: czym innym jest wtrącanie się w życie
              dorosłego człowieka ( np. pytanie czy sypia ze swoi chłopakiem), a czym innym
              proste - wrócę późno, nie martwcie się. Kiedy mieszkałam w akademiku i raz na
              noc nie wróciłam, nie zadzwoniłam, to dziewczyny zadzwoniły na policję, tak się
              wystraszyły, że coś mi się stało. OBCE mi osoby. To co dopiero rodzice! No i w
              końcu zawsze można spokojnie pogadać, ewentualnie do znudzenia powtarzać swoje.
              co kto woli!
          • kretynofil Jedyne co moge napisac... 23.04.08, 15:25
            Wspolczuje Twojemu dziecku i jego/jej partnerowi w przyszlosci.
            Wychowujesz je na osobe niesamodzielna, ktora swoja wygode i
            niezaradnosc chowa za powtarzanymi w domu sloganami o empatii,
            wiezach rodzinnych, altruizmie itd.

            Przykro mi, bo ktos sie bedzie bardzo z Twoim wiecznym dzieckiem
            meczyl...

            ----------------------------------------------

            Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
            internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
            czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
            kretynami. Milej lektury :)
          • alexpark nie o to chodzi 23.04.08, 15:26
            >nie zachowuj się wobec nich plugawie
            plugawy to jest Twoj post, leda16, agresywny, przemadrzaly i troche
            glupi, bo nie rozumiesz o co autorce chodzi.

            Otoz nie chodzi jej o to ze powinna mowic gdzie idzie itd.
            Chodzi jej o to ze ciagle traktuja ja jak dziecko i nie rozumieja ze
            jest juz dorosla (30 lat ma podobno). Niby nic dziwnego, ale takie
            podejscie jest destrukcyjne dla psychiki mlodego czlowieka. Typowe
            zreszta dla polskich rodzicow.
            • wypasiona_foczka Problemem jest zdziecinniała trzydziestka! 01.05.08, 18:46
              Problemem chyba nie są rodzice ale ta trzydziestoletnia, niedojrzała panna, która chciałaby i zjeśc ciastko i miec ciastko.
              Nie rozumiem takiej postawy. Chcesz byc traktowana jak dorosła to się zachowuj jak dorosła. Wyprowadz się z domu przede wszystkim i zacznij życ SAMODZIELNIE jak to robią tysiące innych ludzi!!!!
              Najłatwiej siąśc i płakac, że "przeciez nie mam pieniędzy", jak nie pieniądze to inną wymówkę sobie znajdziesz.
              Nie siedź rodzicom na głowie i nie miaucz, że traktują Cię jak dziecko bo wg. mnie trzydiestolatek mieszkający z mamą i tatą JEST WŁAŚNIE DZIECKIEM, które nie umie i boi się usamodzielnic. I to jest Twój główny problem a nie nadopiekuńczy rodzice...
              Boisz się, bo trzeba się będzie samemu o wszystko zatroszczyc, wyliczac pieniądze, myślec, kombinowac, organizowac ale po co? Przeciez u mamy pod skrzydełkiem jest fajnie. Żałośni są tacy ludzie.... Chcą wolności ale po nią nie sięgną ze zwykłego wygodnictwa. Nie masz pieniędzy? Ja się wyprowadziłam z domu w wieku 19 lat z 400 zł przy duszy. Od tego czasu pracuję, mieszkam i utrzymuję się sama. Nikt mi nie dał złamanego grosza. I nikt mi łaski nie robi ani ja do nikogo pretensji nie mam. Moje życie jest swobodne, wolne takie jekie chcę by było. Mamę odwiedzam w weekendy. Zawsze wygodniej się pieniędzmi usprawiedliwiac.
              Poczucia wolności i niezależności nie da się przecenic, gdybyś naprawdę ich chciała znalazłabyś lepiej płatną pracę, namówiła swojego chłopaka czy koleżankę na wspólne wynajęcie mieszkania tak by nikt nikomu w drogę nie wchodził. Jesteś niedojrzała mimo, że masz 30 lat - powtórzę to jeszcze raz. To, że w tym wieku mieszkasz jeszcze z rodzicami świadczy o Twojej nieudolności życiowej, niezorganizowaniu, braku odwagi, nieumiejętności radzenia sobie w sytuacjach kryzysowych i wygodnictwie. Jak Ci źle to zmień otoczenie w którym zyjesz. Jesteś najmłodszym dzieckiem w rodzinie, które każdy latami traktował ulgowo i okazało się, że przez takie traktowanie masz teraz dwie lewe rączki.
              NIE ROZUMIEM TAKIEJ POSTAWY!!!!!!
              ---
              "Trzeba żyć tu by wiedzieć, co dosłownie jest co noc
              Gdy samochody płoną, latarnie gasną,
              Los przypadkowych pieszych łapie za gardło.
              Ten świat jest pułapką, tu nawet z nieba wrócę
              Ten świat to Bałuty, stąd nie da się uciec..."
        • taela [...] 23.04.08, 18:25
          Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
          • hazzard Re: nadopiekunczy rodzice 27.04.08, 00:12
            >Ja mam 50, a takie gó..ary to mnie tylkom irytują swoją
            roszczeniową postawą. Płacisz i wymagasz. Jesteś na czyjejś łasce -
            dostosowujesz się.>

            No proszę - a gdzie zasady współżycia rodzinnego, szacunek WZAJEMNY, miłość,
            troska etc?? Widzę, że Pani sprowadza to do kwestii finansów - kobieta mieszka z
            rodzicami i/lub na ich utrzymaniu, to ma się podporządkować, bo jest na ich
            łasce!!! A jak nie to wynocha. No pięknie....
        • madziulka.o Re: nadopiekunczy rodzice 25.04.08, 13:34
          Popełniłaś błąd mieszkając z nimi tak długo.Każde dziecko winno
          swoim rodzicom szacunek i wdzięczność, ale należy żyć dla siebie i
          bliskich, a nie tylko dla bliskich.Nie wiem jak wytrzymałaś w domu
          tak długo.Ja kocham swoich rodziców, ale gdybym miala codziennie
          wysłuchiwać pretensji i codziennie sie tłumaczyć to chyba bym
          zwariowała.Odwiedzam swoich rodziców dwa razy w miesiacu, czasem
          cześciej, ale żyję własnym życiem.I choć moja mama jest bardzo
          nadopiekuńcza, to nauczyła się szanować to, ze chcę sama o sobie
          decydować i nie tłumaczyć jak nastolatka z każdego wyjścia.Tak to
          juz jest, ze czego oczy nie widzą.....
    • paco_lopez Re: nadopiekunczy rodzice 23.04.08, 11:22
      to klasyczny przykład. zrób wszystko żeby sie wyprowadzić.
      zamieszkaj z kolezankami o podobnym profilu. nie załuj kasy. jak
      mieszkałem z rodzicami, to mój tata twierdził, ze sie nie
      wyprowadzę, bo mi tam za dobrze. jak sie wyprowadziłem i
      przyjechałem po dwóch miesiacach, to miał pretensje, ze go nie
      odwiedzam. nie zmienisz ich. powodzenia
      • tola1978 Re: nadopiekunczy rodzice 23.04.08, 12:53
        Pracuje nad wyprowadzką, ale poki co mieszkam z nimi- i fakt mowia mi tez, ze
        powinnam się cieszyć "bo mam z nimi dobrze- cipły pokój, domowe obiadki, nie
        marywie sie o rachunki".
        Fakt dobrze, ale dla nastolatki.
        Natwet nie moge znajomych zaprosic bo miszkam w przechodnim pokoju, a oni
        klada sie przed 21 spac. Wiec co? wypraszac ludzi o 20?. Zero zycia
        towarzyskeigo w domu, tylko poza. A jak mam byc poza to 100pytań do słysze.
        Przez takie ich niańczenie, traktowanie mnie jak dziecko- oni wywołuja we mnie
        poczucie winy, że ich krzywdze jak np. przenocuje gdzies indziej. Bo
        podswiadomie wiem, ze oni czekali na mnie.
        Nie wiem czemu własnie tak jest. Ale czuje sie winna , jak nie wracam na noc,
        albo zbyt poźno.
        • ewa1125 Re: nadopiekunczy rodzice 23.04.08, 14:17
          Mnie sie wydaje,ze twoi rodzice szykuja sobie opieke na stare
          lata.Jezeli bedziesz z nimi mieszkac to naturalne bedzie,ze na
          starosc zaopiekujesz sie nimi.
        • kretynofil Po prostu sie spakuj i wyjdz z domu. 23.04.08, 15:27
          Kobieto, masz 30 lat!!! Nie mozesz nadal mieszkac z rodzicami!

          Na marginesie - jak na to reaguje Twoj chlopak? Rozumiem, ze on jest
          juz samodzielny?

          ----------------------------------------------

          Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
          internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
          czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
          kretynami. Milej lektury :)
    • stadowilqw Re: nadopiekunczy rodzice 23.04.08, 14:39
      ałaa oi oi
      to są bóle egzystencjalne
      na to nie ma leku
      przykro mi
    • wiosna_wiosenka Re: nadopiekunczy rodzice 23.04.08, 14:44
      już to przerabialiśmy

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=76992656&s=0
      • kretynofil Sluszna uwaga. 23.04.08, 15:36
        Tylko ze w takim razie czego ta glupia krowa szuka znowu na forum?

        Wynajety pokoj - malo. Kawalerka, owszem, super - ale stalej pracy
        nie ma, wiec nie ma za co. Czytac sie tego nie da...

        Pozostaje miec nadzieje, ze ten jej facet jakis rozsadniejszy, ale
        tez nie sadze - w koncu po co mialby sie z nia zadawac?

        Coz, zycze autorce watku dalszych dylematow i radosci ze
        staropanienstwa. Zeby mi nikt nie zarzucal - nie uwazam ze ze slubem
        trzeba sie spieszyc i 30 lat to za duzo, chodzi mi tylko o to, ze
        jesli ktos do trzydziestki nie jest w stanie dorosnac to sobie zycia
        nie ulozy...

        ----------------------------------------------

        Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
        internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
        czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
        kretynami. Milej lektury :)
        • leoniara Re: Sluszna uwaga. 23.04.08, 15:56
          Trzeba się wyprowadzić
          ale dla mnie to oczywiste ze trzeba powiedziec wspóldomownikom mniej wiecej o
          której sie wróci. Przecież oni się martwią.
          Ja nie mam co prawda 30 lat i rodzicom nie musze mowic o której bede, bo znimi
          nie mieszkam, ale mężowi mówię - jakies przedziały chociaż:)
        • tola1978 Re: Sluszna uwaga. 23.04.08, 17:06
          Moj drogi kretynofilu, napisałam Ci wiadomosc, ale po co pisac za plecami innych.
          Nie wiem czy wiesz, zwazywszy na pseudo "kretyno..." nie moge duzo po tobie sie
          spodziewac..... ale istnieje coś takeigo jak regulamin forum , który nie pozwala
          na obrazanie osób trzecich.Piszac "głupia krowa" własnie mnie obraziłes.
          Watek który wczesniej poruszyłam dotyczył czego innego. Niektórym moze wydawac
          sie to samo, np. takim jak TY.
          Jestes Panem tego forum? decydjesz kto tu pisze? Bo nie rozumiem twojego
          komentarza "kretyno...".
          • kretynofil Juz tlumacze, droga Tolu 23.04.08, 17:42
            Wiadomosci od Ciebie nie dostalem, ale sprawde pozniej. Moze dojdzie.

            Co do okreslenia, ktore Cie tak wzburzylo, to zasluzylas na nie.
            Przeczytalem caly Twoj poprzedni watek z zainteresowaniem i musze z
            przykroscia przyznac, ze byl to czas stracony - spodziewalem sie
            jakichkolwiek wnioskow z Twojej strony, a jedyne co znalazlem to
            uwaga o tym, ze wszyscy na Ciebie krzycza, ze sie czepiaja, ze
            doloresa Cie nie lubi. Tak jakbys weszla na to forum tylko po to,
            zeby Cie wszyscy poglaskali po glowie i uspokoili Twoje wyrzuty
            sumienia.

            Jesli tego oczekujesz od forum, pisz to wyraznie w swoim poscie.
            Najlepiej idz na forum e-dziecko, bo tam od ckliwosci mozna mdlosci
            dostac.

            Co do regulaminu forum na ktory sie powolujesz, to chcialbym zebys
            wiedziala, ze wrzucanie tego samego watku po kilka razy jest
            postrzegane (zupelnie slusznie) jako zasmiecanie. Mimo szczerej
            checi nie moge znalezc jednej roznicy pomiedzy tymi dwoma watkami. W
            obu uzalasz sie nad soba, obwiniasz rodzicow i szukasz poparcia na
            forum.

            Druga sprawa to Twoj stosunek do swiata, ktory wyraza sie
            postawa "pomozcie mi, ale tak zebym nic w zyciu nie
            zmieniala", "przyznajcie mi racje, niech mi sie lepiej
            zrobi", "straccie jeszcze wiecej czasu na moje smetne wypociny".
            Moze sie myle, ale mam wrazenie ze zalozylas ten watek bo bylas
            rozczarowana brakiem takich reakcji w poprzednim.

            Moze warto sie zastanowic nad tym co w poprzednim watku napisali Ci
            ludzie tracac swoj cenny czas, zamiast zasmiecac forum ponownie?

            Reasumujac - ogarnij sie, kobieto; albo zdecyduj sie na jakies
            kroki, albo daruj sobie wpisy na forum. W takiej formie jak je
            piszesz nie sluza one ani Tobie ani forumowiczom.

            Co do tego, czy to forum jest moje - nie, nie jest. Jest wspolne.
            Jesli uwazam, ze ktos taki jak Ty je zasmieca bez wyraznego powodu,
            to mam prawo wyrazic swoj sprzeciw.

            ----------------------------------------------

            Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
            internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
            czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
            kretynami. Milej lektury :)
            • gapuchna Ketynofil 23.04.08, 21:46
              Moze sie myle, ale mam wrazenie ze zalozylas ten watek bo bylas
              rozczarowana brakiem takich reakcji w poprzednim.
              -------

              A też tak sobie pomyślałam.
    • arwen8 Re: nadopiekunczy rodzice 23.04.08, 15:48
      Polecam "Toksycznych rodziców" Susan Forward. Być może ta książka
      pomoże Ci spójrzeć na sytuację z innej strony, pomoże dorosnąć i
      pozbyć się nieuzasadnionego, dziecięcego poczucia winy.
    • ajem2 Re: nadopiekunczy rodzice 23.04.08, 16:20
      Piszecie o toksycznych rodzicach a tymczasem to wy jesteście
      toksyczni. Myślicie, że rodzice są "do odstawki", jak przysłowiowy
      murzyn, które swoje zrobił. Jeśli jesteś dorosła, dajesz sobie radę
      i nadal utrzymujesz kontakt z rodzicami, bo się kochacie. Jeśli nie
      ma miłości, nie rozumie się czyjejś troski. Troski, nie ingerencji w
      życie. Rodzice z pewnością bardzo by się ucieszyli, gdybyś dała
      sobie radę w życiu sama. Jeśli jednak z nimi mieszkasz, usznuj to,
      że się o Ciebie martwią i dzwoń(telefon chyba masz?), że później
      wrócisz, nie dramatyzuj na forum. Nie zwalaj na rodziców swojego
      braku dorosłości, mimo 30 lat. Dorosłość nie polega na niewracaniu
      na noc.
      • skomroch1 Re: nadopiekunczy rodzice 23.04.08, 17:06
        Racja
    • taela Re: nadopiekunczy rodzice 23.04.08, 18:14
      tola1978 napisała:

      > Mam 30lat!! ....
      > Przeciez nie moge zyć dla rodziców. To moje zycie. Czy mam
      > poprostu robić swoje, a oni musza sie z tym pogodzic? Czy jak?

      Wyprowadź się, idiotko. Skoro nie chcesz się stosować do oczekiwań
      włascicieli mieszkania, którzy na dokładkę - jak rozumiem - cię
      utrzymują - to się wyprowadź. Oni nie muszą sie do 30-letniej
      gó..ary, bo inaczej nie można cie okreslić, dostosowywać.
    • atrams5 Re: nadopiekunczy rodzice 23.04.08, 23:34
      Jeżeli jesteś taka dorosła, to po prostu wyprowadż się od rodziców.
      Wtedy zobaczą, że możesz żyć na własny rachunek i jestem pewna, że
      nie będą się wtrącać do Twojego życia. Ale to wymaga odwagi, stać
      Cię na to? Pozdrawiam....
    • gekon010 Re: nadopiekunczy rodzice 24.04.08, 08:51
      Przestań pić.
      • gringo68 30-letnia stara panna na utrzymaniu rodziców 24.04.08, 11:21
        bez komentarza...
    • iwonaje Re: nadopiekunczy rodzice 24.04.08, 11:40
      Oj Tola, już miałam nadzieję, że zaczęłaś szukać pracy albo dajesz
      chociaż korepetycje a Ty co? A Ty dalej narzekasz na rodziców. A to
      Ci sprzątać każą, a to pytają kiedy wrócisz - prawdziwe z nich
      potwory! A może pytają kiedy wrócisz z nadzieją, że usłyszą "nigdy".
      Czy Ty naprawdę nie widzisz nic złego w tym, że jako kobieta od
      kilkunastu lat już pełnoletnia nie zarabiasz ani na mieszkanie, ani
      na jedzenie, wykorzystujesz rodziców i jeszcze jesteś dla nich taka
      nie miła?
      • tola1978 Re: nadopiekunczy rodzice 24.04.08, 11:58
        Ja pier.... tyle wyzwisk w moja strone.

        Moze napisałm na forum 'psychologia' bo sadzilam, ze sa tu inteligentniejsi
        ludzie niz na "kobieta"? mylilam sie.
        jak słysze:
        że jako kobieta od
        > kilkunastu lat już pełnoletnia nie zarabiasz ani na mieszkanie, ani
        > na jedzenie, wykorzystujesz rodziców ....
        to zal mnie ściska.Wszystko o mnie wiecie! Czy daje czy nie daje, czy pomagam,
        czy nie..... poszukam kamery w domu.
        KOncz ewatek bo mam dosyc wyzwisk w moja strone.
        I to jest forum psychologii, na którym pisza DRANIE.
        • mruff Re: nadopiekunczy rodzice 24.04.08, 12:09
          Kobieto co robiłaś przez ostatnie 5-8 lat żeby mieć pracę
          pozwalającą min. utrzymac się Tobie? A co robisz teraz żeby mieć
          pracę która pozwoli się Tobie utrzymać SAMODZIELNIE???
          Tylu młodych ludzi mieszka bez rodziców, nie we własnym M, nie
          zarabiając kroci.
          No tak mamusi zapłaci się 200zł a reszta pensji w kieszeni na
          przyjemności...

          Pozdrawiam wszystkich którzy żyją samodzielnie :)
        • iwonaje Re: nadopiekunczy rodzice 24.04.08, 12:20
          Wiem o Tobie tylko tyle co sama napisałaś. Poprzednio pisałaś, że
          nie stać Cię na wynajęcie mieszkania, że rodzice Cię utrzymują, że
          mama ma pretensję o brak pomocy w domu, że nie szukasz lepszej pracy
          i że nie opłaca Ci się dawać korepetycji bo musiałabyś się do nich
          przygotować.
          Teraz napisałaś, że rodzice się o Ciebie troszczą i martwią kiedy
          późno wracasz.
          To wszystko wiem od Ciebie, sama o tym napisałaś i nie rozumiem skąd
          teraz zdziwienie, że tyle o Tobie wiemy.
          Może nie jestem tak inteligentna jak Ty czy inni Twoi znajomi ale od
          lat zarabiam sama na siebie i na rodzinę, zarobiłam na mieszkanie i
          swoją niezależność. Ty swoją inteligencję wykorzystujesz tylko na
          wymyślanie powodów, żeby nie wyprowadzić się na swoje i nie podjąć
          prawdziwej pracy (jak poprzednio pisałaś pracujesz 10 godzin
          tygodniowo). Mogę tylko życzyć cierpliwości i zdrowia Twoim biednym
          rodzicom.
        • wiosna_wiosenka Re: nadopiekunczy rodzice 24.04.08, 13:13
          > Moze napisałm na forum 'psychologia' bo sadzilam, ze sa tu
          inteligentniejsi ludzie niz na "kobieta"? mylilam sie.

          Powiedz nam może czego oczekiwałaś od nas pisząc swoje posty na
          forum? Bo ja do tej pory tego nie wiem.
          Kilkadziesiąt osób dało Ci podobne rady. Czy to nie daje Ci do
          myslenia? Najwyraźniej nie, łatwiej jest myśleć, ze wszyscy się
          czepiają i mylą niż zmienic jakoś swoje życie.
          Przeczytałam poprzedni wątek, widziałam też inne Twoje posty w
          wyszukiwarce forum. Napisałaś dużo o sobie, a teraz się dziwisz, ze
          inni to komentują. Przytoczę choćby Twój post z inego wątku:

          "Dopołudnia jestem zajęta. Potem obiadek, sprzatanko i nuuudy do
          wieczora, albo cały dzien z wieczorem jak sie nie spotkam z moim.
          Nie uzalezniam sie od niego, ale tak wychodzi samo. Bo dosłownie nie
          mam z kim sie spotykac poza nim. Chodze na siłke, ale czasem sie nei
          chce. Hobby- jakos nie mysle o pierdołach, zreszta jakie hobby dla
          dziewczyny w małym miescie??"

          Dziewczyno Ty zupełnie nie masz pomysłu na życie. Jest tyle
          ciekawych rzeczy, które nie wymagają pieniędzy lub kosztują
          niewiele, a można robić wszędzie ale Twoim zdaniem to pierdoły. Czy
          Ty wogóle umiesz cieszyć sie życiem? Drobnymi przyjemnościami?

          Jesteś nauczycielem na pól etatu, pracujesz do południa. Moja mama
          jest nauczycielem i wiem ile pracy i czasu zajmuje przygotowanie się
          do lekcji, sprawdzenie kartkówek, przygotowanie doświadczeń, rady
          pedagogiczne dyżury, szykowanie planu lekcji w wakacje, zebrania
          itd. Ale moja mama pracuje na cały etat. Ponadto prowadzi kołko
          zainteresowań i uczy dodatkowo w szkole wieczorowej. Jest
          nauczycielem chemii i jak zabrakło jej godzin do etatu to zaczęła
          dodatkowo uczyć fizyki. Daje korepetycje z chemii, fizyki i
          matematyki. I opłaca się jej.I opłacało się jej douczyć rzeczy,
          których nie znała bo teraz w ten sposób zarabia.
          Jestem 4 lata starsza od Ciebie, skończyłam 5-letnie studia
          przyrodnicze na uniwersytecie. Oprócz tego nauczyłam się m.in. robić
          kosztorysy budowlane, przygotować dokumenty do przetargu, zrobiłam
          kurs na samodzielną ksiegową i dodatkowy kurs związany z podatkami.
          I teraz w wieku 34 lat mam 4 zawody i mogę dorobić, gdy tego
          potrzebuję. I starcza mi czasu na hobby. I wciąz widzę,z ę są nowe
          rzeczy, któe mnie pociągają i których chciałabym spróbować.
          Narzekasz, ze musisz pomagać w domu. Gotowałam obiady i robiłam
          zakupy od 10 roku życia do momentu aż sie wyprowadziłam z domu.
          Opiekowałam się młodszym bratem. Teraz gdy przyjeżdżam do rodziców
          też gotuję obiady, bo uważam, że to normalne, że obowiązki w domu
          rozkładają sie na wszytskich. Tak samo jek normalne jest
          informowanie współmieszkańców, że nie wróci się na noc lub wróci
          późno. Po to,żeby nie musieli sie martwić czy nic Ci sie nie stało.
          • cbkemot Re: nadopiekunczy rodzice 24.04.08, 22:57
            tola19..

            Mając 30 lat jesteś już dawno dorosła, ale wciąż niedojrzała.

            Moja rada: daj rodzicom przeczytać ten (a może i poprzedni) wątek!

            Wyświadczysz im wielką przysługę, a sama doświadczysz piorunującego
            skutku i wszystkie Twoje rozterki skończą się raz na zawsze.

            Czy stać Cię jednak na taką odwagę cywilną?
            Sprawdź swoją dojrzałość. Trzymam kciuki ...
            • cbkemot Re: nadopiekunczy rodzice 25.04.08, 01:19
              Na marginesie do: sonix24

              Idź się leczyć, może nie jest jeszcze za późno.

              Pozdro
    • mruff Re: pytanie dowszystkich 24.04.08, 12:53
      Waszym zdaniem ile % to wina rodziców a w ilu panny,że "dorosła"
      dziewczyna jest w takiej sytaucji w jakiej jest? Może pomińmy
      konkretnie Tolę, by nie czuła się kolejny raz zaatakowana.
      Zaczynam pierwsza. 80% wina młodej, bo nawet jeżeli rodzice nie
      zachęcali do samodzielności pełnej to przecież mozna było
      obserwować, znajomych, jak układają sobie życie po studiach itd.
    • sonix24 Takie są skutki... 24.04.08, 14:36
      czwartego przykazania. Ty ich czcij, a oni zrobią z Tobą, co zechcą
      i nic ani nikt im w tym nie przeszkodzi. Masz 30 lat i kuratelę
      rodzicielską. Pieprz ich. Albo nie dorośniesz nigdy, oni (rodzice)
      napewno jeszcze nie dorośli.
    • rlena Re: nadopiekunczy rodzice 25.04.08, 02:03
      Ciesz sie, ze rodzice sie o ciebie troszcza, i -jak osoba dorosla -
      uspokajaj ich ,ze wszystko jest w porzadku. Mieszkasz u nich, wic
      szanuj ich zasady domowe.
    • gekon010 Re: nadopiekunczy rodzice 25.04.08, 11:43
      czy napewno nie pijesz?
      • kol.3 Re: nadopiekunczy rodzice 25.04.08, 22:20
        Jak rodzice zawadzają to się można było wyprowadzić i to już dawno
        temu. 30 letnia kobieta mieszkająca z rodzicami jest sama sobie
        winna bo powinna byla dawno się usamodzielnić. Skoro siedzi u
        rodzicow to niech się dostosuje. Leda ma rację.
    • pani.misiowa Re: nadopiekunczy rodzice 26.04.08, 10:49
      Ludzie maja nad Toba tyle władzy ile im jej dasz.

      Rodzice maja sie co prawda prawo zapytac, o ktorej wrocisz, jesli z
      nimi mieszkasz, ale powinnas jasno uciac wszystkie zbedne komentarze.
      Gdy ja mieszkalam z rodzicami a byłam juz pełnoletnia, zawsze
      mowiłam im czy wroce do domu na noc, czy nie (ew. wysylalam smsa ze
      nie wroce).
      Gdy raz moja mama probowala mi marudzic, ze powinnam jednak na noc
      wracac, a nie zostawac u chlopaka, powiedzialam jej jasno- to moje
      zycie.

      Oczekujesz ze rodzice pchna cie do samodzielnosci. Obudz sie
      dziewczyno, masz 30 lat. Juz dawno powinnas byc samodzielna (co
      niekoniecznie oznacza wyprowadzke).
      Tobie chyba jednak jest tam wygodnie. skoro wysluchujesz tego
      gadania.
    • golfstrom Re: nadopiekunczy rodzice 26.04.08, 18:33
      Otworzyłam dyskusję zaintrygowana opisem "Nadopiekuńczy rodzice".
      Fajnie - pomyślałam sobie - może dowiem się czegoś pozytecznego i
      uda mi się uniknąć nadopiekuńczości wobec mojego 3 miesięcznego
      bobasa.

      A wystarczyło dać opis "Dlaczego 30 letni człowiek nie powinien
      mieszkać z rodzicami".

      Koleżanko Tolu, mnie też razi wyzywanie od idiotek, krów i kretynek,
      ale też - powiem szczerze - Twój post jest dość... niekonsekwentny.

      > Mam swoje lata, a ciagle słysze od rodziców teksty typu "ale nie
      wrocisz
      > pozno?", a jak wroce pozno, lub na drugi dzien, to słysze "no w
      końcu raczylaś
      > przyjsc".

      Jak ktoś już wcześniej słusznie zauważył, rodzicom należy się
      przynajmniej wiedza, że nic Ci nie jest. Nie musisz wracać wtedy,
      kiedy im jest wygodnie, ale jakoś tak bardziej elegancko by było
      powiedzieć im, żeby się o Ciebie nie martwili, bo dziś nie wracasz.
      Ale ta sytuacja jest bardzo symptomatyczna. Czy Ty masz o czym
      rozmawiać ze swoimi rodzicami? Czy oni mają o czym rozmawiać z
      Tobią? Jesli nie, to zostaja takie właśnie upierdliwości, których
      głównym celem jest JAKAKOLWIEK rozmowa bądź co bądź bliskich sobie
      ludzi, którzy wydają się sobie obcy.

      > Zostałam im tylko ja. Rodzeństwo sie wyprowadziło pare lat temu.
      Cała swoja
      > miłosc przelali na mnie i trzymają mnie w domu "jako ich ostatnie
      dzicko".
      Co to znaczy "trzymają"? Jesteś ubezwłasnowolniona? Mieszkasz w
      wieży strzeżonej przez smoka?

      > A ja mam 30lat!!
      Otóż to!!

      > Jak mowie o wyprowadzce to słysze "chyba oszalałaś".
      No ale to chyba nie jest wyrok Sądu Najwyższego, zakazujący Ci
      wyprowadzki?

      Jakbym
      > mowiła coś dziwnego. Po zastanowieniu słysze- my Cie rozumiemy ze
      byś chciała
      > sie usamodzielnić ale nie masz jak na razie. Mimo wszystko zamiast
      pchać mnie
      > do samodzilnosci oni mie przytłamszają.

      Samodzielność w wieku 30 lat to jest coś, do czego człowiek sam
      dąży, nie czekając aż go ktoś kopnie z tyłu. Zachęcać do
      samodzielności można małe dzieci.

      > Fakt ze jeszcze nie stac mnie na swoje mieszkanie... ale juz coś
      póbuje z tym
      > robic. Póki co mieszkam z nimi i czuje ze coś jest nie tak.

      A tego już kompletnie nei rozumiem. Masz 30 lat i JUŻ? Już
      PRÓBUJESZ? A kiedy weźmiesz się za to na serio? Jak będziesz miała
      40? No ale skoro dopiero czujesz, że coś jest nie tak, to nie ma się
      do czego spieszyć. Jak tylko zyskasz pewność, że jest nie tak, to
      powinno Ci dac odpowiednią motywację.

      Ciągle dają mi do
      > zrozumienia np. jak wychodze, ze oni czekają na mnie. Np. wracjac
      poźno, widze
      > światło w oknie (choc juz to sie powoli zmienia), mama nie spi
      poki ja nie
      > wroce, czy to 22-23-24.
      > Poprostu ja to czuje, ze oni na mnie czekają i mnie to wkurza.

      Moja mama miała tak samo. Ja też mam tak samo, kiedy mąż wraca późno
      (nawet kiedy wiem, że wróci późno). Jakoś tak trudno człowiekowi
      zasnąć na czyjeś żądanie.

      > Przeciez nie moge zyć dla rodziców. To moje zycie.
      Podpisuję się pod tym stwierdzeniem obydwoma rękami.

      > Czy mam poprostu robić swoje, a oni musza sie z tym pogodzic? Czy
      jak?
      Najlepiej zacząć od początku, czyli zacznij robić cokolwiek, a nie
      tylko marudzić.

      Uwież mi, doskonale rozumiem spóźniony bunt nastolatki (mówię to
      zupełnie serio). Ale on ma konkretny cel, i tym celem nie jest
      ciągłe użalanie się nad sobą.



      • primum_non Re: to nie jest tak 27.04.08, 08:06
        Nadopiekuńczy rodzice oznaczają dokładnie zawsze problem więzi
        pomiędzy rodzicami,którzy dokładnie nie kochają dzieci,to nie są ich
        dzieci lub istnieje inny problem,na przykład typu teściowej i
        zazdrości.W pewnym sensie czują się winni tego stanu i "starają"
        nadmiernie.Piersza wypowiedź wątku nie odzwierciedla stanu
        bezpieczeństwa w obecnych czasach.Kiedy w spokojniejszych czasach
        wybrałem się z kolegami popływać nad jeziorko w pierwszych klasach
        szkoły podstawowej zaczęły się niepotrzebne poszukiwania.A
        zagrożenia w tym wypadku nie było dokładnie żadnego,i to są bzdury o
        "jakiś" dzieciach.Z drugiej strony bywają teraz sytuacje wyjazdu na
        wczasy,do innej miejscowości,czy wyjazdu poza zasięg telefonu
        komórkowego,czy wyczerpania akumulatora,wyłączenia komórki,które
        budzą uzasadniony niepokój.Bo gdyby istniała konieczność pomocy czy
        coś się stało,to kontakt byłby nieodzowny i pilny.Chociaż "w dobrych
        rodzinach" takie sytuacje nigdy na ogół się nie zdarzają.
    • deepcry Re: nadopiekunczy rodzice 30.04.08, 13:29
      Rodzice zawsze będą rodzicami i będą się martwić. Nie stety kogoś,
      kto dąży do samodzielności, naopiekuńczość rodziców często
      denerwuje.

      Jeżeli nie chcemy zranić siebie i ich, to puki z nimi mieszkamy,
      musimy się dostosować do ich warunków.
      Podstawowa zasada, to nie brać do siebie wszystkiego co mówią. Oni
      chcą widzieć w nas bezradnych synów i córki, którzy potrzebują ich
      opieki. To jest jednocześnie i piękne i wkurzające, ale nic zrobić
      nie możemy, poza usilnymi próboami delikatnego uświadomienia ich,
      żeby dali więcej swobody.

      Napewno trzeba znaleźć umiar pomiędzy delikatnością a stanowczością.
      Kłótnie i agresywne wymuszanie nigdy nie przynosi nic dobrego.
      Pamiętajmy, jeżeli zranimy rodziców, zranimy i siebie, ponieważ
      będziemy obwiniać i siebie i ich, że doszło do nieprzyjemnych
      sytuacji.

      Jeżeli chcemy się uwolnić z pod ich opieki, musimy ograniczyć
      kontakt do minimum. Nie stety jest to niemożliwe, jeżeli mieszkamy z
      nimi w jednym mieszkaniu, wtedy trzeba znaleźć kompromis :)
    • solaris_38 Re: nadopiekunczy rodzice 01.05.08, 12:10
      to nie "oni trzymają cię w domu"
      masz wciąż mentalność dziecka

      dorosły człowiek wychodzi kiedy chce i idzie gdzie chce
      dąży do zorganizowania samodzielnego niezależnego miejsca w życiu
      walczy o to
      trudzi sie i wysila myśli i kombinuje
      przechodzi przez kryzysy piekła i euforie
      ryzykuje i ponosi konsekwencje
      bo .. CHCE
      • leda16 Re: nadopiekunczy rodzice 01.05.08, 22:35
        Ludzie, gdzieście się wychowali? W socjalistycznych blokowych slumsach? Nikt z Was nie widział kilkupokoleniowej rodziny zgodnie żyjącej pod jednym dachem?! To przerażające, jak tzw. "komuna" skundliła najmłodsze pokolenie ludzi. Ojca, matkę jak wrogów traktujecie, dziadkom pewnie chętnie byście cyjanek podali, żeby powiększyć metraż. Zależności uczuciowej nikt nawet się nie zająknie. Starzy źli, głupi, słuchać ich nie warto i z ich doświadczenia korzystać. Wyście wszystkie rozumy pozjadali...A tu na Forum co trzecia niby samodzielna opiekuńczego faceta szuka :). Byle portki lepsze niż rodzicielska opieka.
        • bez_poczty Re: nadopiekunczy rodzice 03.05.08, 00:32
          A tu na Forum co trzecia niby samodzielna opiekuńczego
          > faceta szuka :).
          konsekwencja chorej sytuacji w domu
          co Cię tak dziwi i bulwersuje?
          • leda16 Re: nadopiekunczy rodzice 03.05.08, 08:49
            Po prostu nie wyobrażam sobie, jak dorosła, niby samodzielna kobieta, z patologicznie rozbuchaną potrzebą męskiej "opieki", sprosta roli matki i faktycznej opiekunki domowego ogniska. Jak może się efektywnie opiekować dziećmi ciężki infantyl, sam wymagajacy opieki?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka