ira_07
25.04.08, 15:28
Wybrałam mało ciekawy kierunek studiów, w mało ciekawym mieście i żałuję. Jakiś czas temu zaplanowałam go skończyć zaocznie(bo to jednak kierunek solidny i zawsze na czasie-prawo)i na dzienne wybrać się na wymarzony kierunek do innego miasta(tu gdzie jestem nie ma tego kierunku, a raczej tej specjalności).
I teraz, im bliżej składania papierów nachodzą mnie wątpliwości. Bo z jednej strony zawsze marzyłam o tym drugim kierunku, chciałam mieć pracę z nim związaną, a jeszcze lepiej habilitować się. Marzyłam o ukochanym Krakowie- nie tylko ze względów rozrywkowych, przede wszystkim ze względów naukowych i kulturowych.
A z drugiej strony tutaj mam nowych przyjaciół, swoje ulubione miejsca, spokój, dużo zieleni-ale miejskich rozrywek też nie brak. Miasto ok. 200 tys. mieszkańców- nie męczy tak jak Kraków czy Warszawam ale i możliwości mniejsze.
Czego się boję? Zaczynania wszystkiego od nowa. Nowa uczelnia, nowi ludzie(mam w Krk przyjaciół, ale na uczelni będą sami nowi), wiem ile czasu zajmuje szeroka integracja. Dużo. Ale wiem też, że w dorosłym życiu również mnie to czeka, warto się hartować. W końcu nadejdzie jakaś zmiana!
Boję się, że łapiąc dwie sroki za ogon, tak naprawdę za 3 lata zostanę z niczym. Ale nie chcę też żałować w dorosłym życiu, że nie spróbowałam.
Boję się, że 2 lata, które tu spędziłam okażą cię stracone.
Miałam dziś sen- sama w obcym mieście, wokół nieprzyjaźni ludzie i ogromna tęsknota, którą czułam nawet po obudzeniu. Z drugiej strony- szybko przywiązuję się do ludzi, jestem komunikatywna, wiem, że złapię z nowymi znajomymi kontakt. Chcę spróbować zmainy, ale boję się ryzyka.
Mówię sobie, że ludzie jeżdżą w czasie studiów za granicę, zmieniają kierunki,zbierają doświadczenie. Ale jak bumerang wraca myśl, że mogę nie dostać się na wymarzoną specjalizację, lub nie dać rady na prawie i zostać tylko z drugim kierunkiem...
Zawsze mam problem z wyborem, myślę jak potoczy się moje życie po tej czy innej decyzji...