Dodaj do ulubionych

zawyżone oczekiwania względem babci

10.05.08, 09:39
proszę o kubeł zimnej wody, może ten od osób obcych jakoś bardziej pomoże...
od 5 lat słyszałam że jak pójdę do pracy, że jak ich drugi wnuk podrośnie to
mi pomogą abym mogła pracować. znalazłam prawie idealną pracę, w godzinach w
których moje dzieci są przedszkolu, pomoc potrzebuje tylko wtedy kiedy one
chorują (co niestety jest dość często, ok. 2 tyg. w miesiącu- ale ciągle mam
nadzieję że w końcu z tego wyrosną). i znowu się dowiedziałam że przeze mnie
ona musi rezygnować ze swoich planów, że może się nimi zajmować kiedy nie
będzie mogła pracować, bo wtedy będzie musiała jeździć na rehabilitacje- więc
wtedy mogłaby się zająć z 2-godzinną przerwą w ciągu dnia, kiedy by nie mogła.
wbijcie mi do głowy ,że oni, sobie gadali ot tak dla samego gadania- nic
wiążącego(chociaż w sumie ja o tym wiedziałam, ale jakoś tak miałam
nadzieję...:(), że nie mają żadnego obowiązku mi pomagać, i nawet nie powinni
, bo przecież to ja sobie sama wybrałam takie życie jakie mam (jestem
rozwódką) więc to normalne że powinnam sobie sama radzić.
Obserwuj wątek
    • shangri.la Re: zawyżone oczekiwania względem babci 10.05.08, 15:56
      Matką się jest od momentu poczęcia przez resztę swojego życia.
      Babcią chyba nie....;)
      Samotne macierzyństwo ma wiele cieni, a jednym z nich jest konieczność
      samodzielnego rozwiązywania WSZELKICH problemów.
      Lepiej jest , mimo wszystko,radzić sobie samemu , chociaż niezależność ma swoją
      cenę.
      Wychowałam sama fantastycznego faceta.
      Dasz radę;)))
    • arwen8 Re: zawyżone oczekiwania względem babci 10.05.08, 18:51
      kajda28 napisała:

      > wbijcie mi do głowy ,że oni, sobie gadali ot tak dla samego gadania

      Kajda, nikt z zewnątrz nie jest w stanie "wbić" Ci do głowy tej
      prawdy, którą Ty sama wiesz i nosisz od lat zakodowaną w swoim
      ciele. Nie bój się szczerości wobec siebie, nie bój się spójrzeć
      realistycznie na swoich rodziców i ich zachowanie wobec Ciebie.
      Jestem pewna, że problem, który poruszasz w swoim poście nie jest
      jedynym problemem, który masz z matką. Warto się tej relacji
      przyjrzeć głębiej, wrócić do sytuacji z dzieciństwa, porównać,
      przeanalizować.

      Warto nauczyć się polegać na sobie, nie oczekując w wieku dojrzałym
      pomocy od rodziców. Z Twojego postu wynika, że matka wcześniej
      deklarowała swoją pomoc ale teraz zmieniła zdanie. Czy zdarzyło się
      jej to po raz pierwszy w życiu, czy może podobne deklaracje i
      niespełnione obietnice zdarzały się już wcześniej? To ważne.
      • shangri.la Re: Arwen...;) 10.05.08, 19:29
        Ty tak na prawdę wszystko analizujesz, taplając się w starych krzywdach, urazach
        z dzieciństwa i problemach sprzed tysiaca i jednej nocy?;)
        W kolejnym wątku namawiasz kogoś na autopsychoanalizę, a ja po raz kolejny
        powtarzam, że w życiu trzeba szukać dobrych rozwiązań.
        • arwen8 Re: Arwen...;) 10.05.08, 21:36
          shangri.la napisała:

          > W kolejnym wątku namawiasz kogoś na autopsychoanalizę, a ja po raz
          kolejny powtarzam, że w życiu trzeba szukać dobrych rozwiązań.

          Na tym właśnie polegają "dobre rozwiązania" - na dotarciu do
          wszystkich swoich odrzuconych, niewygodnych, wypartych uczuć,
          pozwoleniu im zaistnieć, zintegrowaniu ich do świadomości. Kiedy
          masz w sobie tzw. "Pełnię" wówczas nie musisz już pytać innych
          o "dobre rozwiązania", bo sama wiesz najlepiej, co dla ciebie jest
          dobre.

          Ty nazywasz to "autopsychoanalizą", ja wolę określenie
          SAMOŚWIADOMOŚĆ.
          • leda16 Re: Arwen...;) 11.05.08, 23:44
            Kiedy
            > masz w sobie tzw. "Pełnię" wówczas nie musisz już pytać innych
            > o "dobre rozwiązania", bo sama wiesz najlepiej, co dla ciebie jest
            > dobre.


            Następna ideolożka Zosi-samosi. A ja uważam, że "burza mózgów" poszerza horyzonty nawet najmądrzejszej osobie. Zamiast żyć w przekonaniu, żeś już wszystkie rozumy pozjadała, zapytaj o zdanie kilku ludzi, wybierz rozwiązanie, które Ci najbardziej pasuje. A to dlatego, że inni patrzą na problem z dystansu. Ponadto właściciele problemu często nawet sami nie wiedzą czego chcą. Np. Kajda nie wiedziała czego chce, skoro złapała pijusa myśląc, że Pana Boga za nogi łapie. Gdyby posłuchała kilku dobrych rad, inaczej wyglądałoby jej życie.
            • ja_adam Re: Arwen...;) 11.05.08, 23:53
              jeśli dzieci chorują 2 tygodnie w miesiącu to powinny trafić do szpitala, nie
              przedszkola...
      • kajda28 Re: zawyżone oczekiwania względem babci 10.05.08, 19:37
        najlepsze jest to że to ona znalazła mi tą pracę, wiedząc że dzieci są chore, że
        z teściową rozmawiam raz do roku.
        Chodzę na terapię DDA, wiem że powinnam polegać na sobie i to robię, ale
        niektórych sytuacji nie da się przeskoczyć. czasami bym chciała aby rodzice mi
        pomogli, są oni ostatnimi osobami do których zwracam się o pomoc.
        Wiem, że ich nie zmienię , cokolwiek bym nie powiedziała, nie zrobiła, oni tacy
        są i tyle. próbuje to zaakceptować i dopóki o nic ich nie proszę udaje się to.
        Dzięki arwen, napisałam post pod wpływem wielkiego rozgoryczenia , z czasem coś
        wymyślę aby inaczej rozwiązać mój problem- albo oni zaczną to traktować jako coś
        normalnego.
        • arwen8 Re: zawyżone oczekiwania względem babci 10.05.08, 21:30
          kajda28 napisała:

          > Chodzę na terapię DDA

          Jeśli moge zapytać, co skłoniło Ciebie do wybrania takiej terapii?

          > czasami bym chciała aby rodzice mi pomogli

          Rozumiem Twoją chęć. To całkiem naturalne, że każde dziecko myśli,
          że jego rodzice są wobec niego życzliwi (lub ma nadzieję, że kiedyś
          takimi będą, nawet jeśli nic na to nie wskazuje), że je bezwzględnie
          kochają (lub kiedyś wreszcie pokochają bezwzględnie), że dadzą swoje
          wsparcie w trudnej chwili. Niestety, rzeczywistość często bywa
          brutalna...

          Można pragnąć pomocy/akceptacji/wsparcia/miłości rodziców przez całe
          życie i nigdy jej nie doświadczyć. Dziecko MUSI żyć tymi złudzeniami
          i nadziejami, po prostu niema innego wyjścia, jest całkowicie
          zależne od rodziców. Osoba dorosła MOŻE zmienić swój stosunek do
          rodziców i swoje wobec nich nadzieje i oczekiwania. MOŻE
          zaakceptować prawdę (np. o tym, że nie była wystarczająco kochana,
          że od małego nie otrzymywała należnego wsparcia od rodziców, że była
          krzywdzona, etc.) i swoje prawdziwe uczucia wobec rodziców
          (wściekłość, osamotnienie, żal, nienawiść, zazdrość, smutek, ból,
          etc.). MOŻE też zmienić swoje relacje z rodzicami, m.in. całkowicie
          uniezależnić się emocjonalnie i finansowo.

          > Wiem, że ich nie zmienię , cokolwiek bym nie powiedziała, nie
          > zrobiła, oni tacy są i tyle. próbuje to zaakceptować i dopóki o
          > nic ich nie proszę udaje się to.

          Ale w chwili gdy o coś prosisz i nie dostajesz, jak się naprawdę
          czujesz? Co z tymi uczuciami robisz? Czy te uczucia nie przypominają
          Ci podobnych, ale z przeszłości?

          Odnosze wrażenie, że próbujesz usprawiedliwiać i tłumaczyć rodziców,
          a mniej uwagi zwracasz na własne (być może niewygodne) uczucia. Być
          może wbrew sobie starasz się zaakceptować coś, co tak naprawdę nie
          jest dla Ciebie akceptowalne. Bo widzisz, żeby móc coś zaakceptować,
          zintegrować, uwewnętrznić, trzeba to najpierw w pełni przeżyć.
          Przeżyć uczucia, które wiążą się z tym trudnym do zaakceptowania
          faktem. Nauczyć się współczucia DLA SIEBIE.

          > napisałam post pod wpływem wielkiego rozgoryczenia,

          do którego masz PEŁNE prawo!

          > z czasem coś wymyślę aby inaczej rozwiązać mój problem- albo oni
          > zaczną to traktować jako coś normalnego.

          Nie liczyłabym na normalne traktowanie. Dobrze, jeśli w stosunku
          rodziców do Ciebie zajdą jakieś pozytywne zmiany. Ale nie warto tego
          oczekiwac, nastawiać się, że koniecznie tak musi być. Nie musi. To
          fałszywa nadzieja, którą możesz się oszukiwać przez resztę swojego
          życia. Lepiej skupić się na tym, co napisałaś na początku tego
          zdania: na odnalezieniu innego rozwiązania tego problemu.

          Zadaj też sobie pytanie, ile razy w swoim zyciu czułaś się
          zawiedziona przez rodziców, ile razy nie mogłaś na nich polegać, ile
          było niespełnionych obietnic. Odpowiedz sobie na pytanie, czy
          sytuacja, którą opisałaś w swoim pierwszym poście wydarzyła się po
          raz pierwszy i ogromnie Ciebie zaskoczyłą, czy może podobnych
          sytuacji było więcej? Jak wiele? Czy cokolwiek (oprócz Twojej
          nadziei) wskazuje na to, że te relacje kiedykolwiek będą inne? A
          jeśli nie mogłaś polegać na swoich rodzicach w wieku 3, 13, 23, etc.
          lat, to czy naprawdę myśliśz, że w wieku 33, 43 czy 53 lat
          cokolwiek się zmieni?

          TY znasz odpowiedź na te wszystkie pytania. TY wiesz, jak naprawdę
          się czujesz. Możesz bać się tej odpowiedzi i tych uczuć, ale pozwól
          im zaistnieć, wsłuchaj się w nie, daj im szansę. To pierwszy krok do
          zmiany!

          Powodzenia i odwagi!

        • leda16 [...] 10.05.08, 23:04
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • kajda28 Re: zawyżone oczekiwania względem babci 11.05.08, 11:05
            nie opisywałam mojej sytuacji bo nie chciałam aby ludzi się "litowali" nade mną,
            albo żeby to jakoś zacierało główny mój problem.
            Leda masz więc prawo myśleć że jest tak jak to opisałaś, ale jest inaczej. Od
            prawie 2 lat mieszkam sama, w swoim mieszkaniu, do tej pory miałam urlop
            wychowawczy oraz mały biznes, dzięki któremu mogłam jakoś żyć. Pomoc rodziców
            ograniczała się do kupowania ok. 20 l mleka miesięcznie, młodsza córka uwielbia
            kakao. nie pomagali mi pieniężnie, dlatego że ja jestem dorosła i mam swoją
            rodzinę którą muszę utrzymać sama.
            co do eks męża, to on zawiódł. nie mam na to wpływu, zawsze gdy potrzebna mi
            jest pomoc oczekuje jej od niego-niestety nie zawsze jest to możliwe. dlatego
            jest moim eks.
            a terapia DDA mam nadzieję że nie zmieni mi osobowości tylko nauczy zrozumieć i
            wyprostować niektóre moje zachowania.
            co do dzieci mój syn wieku 5 lat umiał już czytać i pisać, i jako jedyne dziecko
            w przedszkolu znał takie nazwiska jak Czajkowski, Bach, Mozart- to już tak się
            pochwalę :(
            • leda16 Re: zawyżone oczekiwania względem babci 11.05.08, 12:17
              No to dlaczego nie prowadzisz dalej małego biznesu, tylko przyjmujesz postawę roszczeniową wobec rodziców, przy okazji deprecjonując Ich postawę nakłonienia Cię do wydajnej pracy i odnosząc się bez szacunku do "onej"? Wiele kobiet wraca do pracy zarobkowej zaraz po macierzyńskim. Ty jak rozumiem, wałkoniłaś się 5 lat (sorry - bawiłaś z dziećmi) i jeszcze Ci mało. Mimo tej "terapii" DDA nadal nie rozumiesz nie tyle siebie, co innych ludzi. Zapisując się na terapię D utwierdzasz się w przekonaniu, że nadal jesteś wymagajacym pomocy "dzieckiem". Tam Ci takiej postawy nie zmienią, bo to oznacza natychmiastową utratę dla nich kasy :)). Wobec większości egocentryków skuteczna jest raczej terapia w stylu Marka Kotańskiego. Nie jesteś pępkiem świata, samotnych matek jest miliony, więc skąd to egocentryczne przypuszczenie, że ktokolwiek będzie się nad Tobą litował, rozczulał i sponsorował Twoje potrzeby? Jeżeli już postanowiłaś tracić czas tylko na swoje wnętrze, dlaczego nie zapisałaś się na terapię, która POPRAWI TWOJE RELACJE RODZINNE ??? Czy na prawdę obcy ludzie muszą Ci wbijać do łba, że o matce nie pisze się "ona" a teściową szanuje?! Ex na pewno nie jest do tego stopnia moralnie zwyrodniały, żeby nie chciał wychowywać swoich dzieci. Opieka naprzemienna (miesiąc u mamy, miesiąc u taty) to zdrowa opcja wychowawcza.Teściowa pewnie z radością zajmie się widzianymi raz do roku wnukami.Każde dziecko w przedszkolu zaczyna chorować i z tym należy się liczyć planując swoją zawodową przyszłość. To, co Ci tutaj radzą jest głupie, bo wątpię, czy zarobisz tyle, aby starczyło na utrzymanie 3 osób i jeszcze opiekunkę do dzieci. Same lekarstwa podczas choroby 2 dzieci pochłaniają co najmniej 100 zł. Ale dlatego tym bardziej musisz wydłubać muchy z nosa i przeprosić teściową, gdyż za rozstanie z mężem również Ty jesteś odpowiedzialna. Zresztą co tu dużo mówić - rodzinę stworzyłaś z mężem i NIE SAMA, tylko z nim musiz ją utrzymywać. Granie Zosi-samosi wcale nie jest opytmalną relacją rodzinną. A jak wygląda u Was kwestia alimentów w naturze? Z tego co piszesz wynika, że masz b. inteligentne dziecko - nie zmarnuj tego koncentracją na sobie.
              • kajda28 Re: zawyżone oczekiwania względem babci 11.05.08, 13:19
                mały biznes upadł;( i co więcej cały czas słyszałam ze jak pójdę do pracy do
                będą mi pomagać, więc postanowiłam pójść do pracy.
                Eksmąż niestety nie jest "zdolny" zawsze opiekować się dziećmi- jest
                alkoholikiem- z cugami które trwają miesiąc , dwa- ale wiem to moja wina, bo
                mogłam go sobie nie brać i zrobiłam nieodpowiedzialnie rodząc z nim dzieci-
                ponoszę tego wszystkie konsekwencje. Teściową może i powinnam się przeprosić,
                ale jakoś trudno mi to przychodzi po tym jak będąc 5 metrów przed nami (ja i
                dzieci) odwróciła się i prawie biegła. Kiedy po roku przyszła na święta
                ucieszyłam się i podziękowałam, za 2 miesiące zaprosiłam na dzień babci do
                przedszkola- i tyle. co prawda pozwoliła dzwonić do siebie jakby trzeba było
                zostać z dziećmi, ale jakoś tak... trudno chcieć pomocy od kogoś kto ucieka
                przed swoimi wnukami. alimenty mam, eks mąż płaci regularnie, niestety bardzo
                małe ze względu na jego rentę z całkowitą niezdolnością do pracy- nie mam więc
                możliwości podniesienia ich.
                DDA jestem, i to nie ja o tym zadecydowałam- więc nie rozumiem twoich ataków.
                dopiero jestem w trakcie terapii, do zakończenia jeszcze daleka droga. czy
                uważasz że DDA to wymysł psychologów, dla nabicia kasy?
                Nie wałkoniłam się tylko zapewniałam opiekę moim dzieciom- wolałam robić to sama
                niżby miała robić to niania- dzieci są dla mnie ważniejsze niż to 100 zł które
                by mi zostało z pensji po opłaceniu niani. Żłobków niestety nie ma które by
                przyjmowały dzieci od 6 miesiąca życia- przynajmniej w moim mieście.
                • arwen8 Re: zawyżone oczekiwania względem babci 11.05.08, 13:35
                  Kajda, naprawdę nie musisz się tłumaczyć i usprawiedliwiać przed
                  każdym, kto umniejsza Twoje problemy, deprecjonuje Ciebie. Ty się
                  cały czas bronisz, przyjmujesz postawę defensywną. Zwróć uwagę, że
                  spotykasz w życiu osoby, których taka Twoja postawa rajcuje,
                  nakręca, cieszy. Jestem pewna, że w podobny sposób reagujesz na
                  słowa i zachowanie matki. Może jej to dawać ogromną satysfakcję.

                  Kajda, postaraj się nauczyć słuchania siebie, swoich prawdziwych
                  (niewygodnych) uczuć, tzw. "intuicji". Nie bój się zaufać sobie i
                  przyznać sobie rację. MASZ PRAWO czuć się tak, jak się czujesz. I
                  nei musisz się innym z tych uczuć tłumaczyć.

                • leda16 Re: zawyżone oczekiwania względem babci 11.05.08, 23:32
                  kajda28 napisała:

                  - jest
                  > alkoholikiem- z cugami które trwają miesiąc , dwa- ale wiem to moja wina, bo
                  > mogłam go sobie nie brać i zrobiłam nieodpowiedzialnie rodząc z nim dzieci-
                  > ponoszę tego wszystkie konsekwencje.


                  Czy tego nauczyli Cię na terapii, czy sama wpedzasz się w poczucie winy?


                  Teściową może i powinnam się przeprosić,
                  > ale jakoś trudno mi to przychodzi po tym jak będąc 5 metrów przed nami (ja i
                  > dzieci) odwróciła się i prawie biegła.

                  Jesteś pamietliwa o taki drobiazg? Może siusiu jej się chciało ;).


                  ale jakoś tak... trudno chcieć pomocy od kogoś kto ucieka
                  > przed swoimi wnukami.


                  Eee, wmawiasz sobie.



                  > DDA jestem, i to nie ja o tym zadecydowałam- więc nie rozumiem twoich ataków.


                  Nie jesteś już dzieckiem, od dawna. Natomiast jeżeli dzieciństwo do tego stopnia Cię rozprasza, to lepiej zatrzasnąć te drzwi zamiast rozpamietywać wspomnienia i rozdrapywać rany


                  >
                  > uważasz że DDA to wymysł psychologów, dla nabicia kasy?


                  To co najgorsze w Twoim życiu, już się stało: złe dzieciństwo, nietrafny wybór męża i ojca dzieci. Teraz może być tylko lepiej. DZIECI i PRACA to Twoja przyszłość, nie terapie i psycholog. Skoro spotkało Cię tyle zła, skoro to zniosłaś i przeżyłaś, to jesteś silna, ale nie możesz w to uwierzyć. Więc lepiej uwierz, zamiast tracić ŻYCIE na psychoterapię i nabijanie kasy tym, którzy po paru latach wbiją Ci to do głowy.Znajdź hobby, pasję, rozpocznij studia, poświęcaj czas przyjaciołom i dzieciom zamiast psychologowi. Twój czas jest cenny, nie trwoń go na terapię.

                  > Nie wałkoniłam się tylko zapewniałam opiekę moim dzieciom- wolałam robić to sam
                  > a


                  Zabawa z dziećmi jest dla wiekszości kobiet czymś daleko lepszym niż praca. Niestety, mało którą na to stać. Żłobek to ostateczność, ale masz przecież rodzinę, teściową.


                  • kajda28 Re: zawyżone oczekiwania względem babci 12.05.08, 18:58
                    > Czy tego nauczyli Cię na terapii, czy sama wpedzasz się w poczucie winy?
                    nie na terapii mnie wpędzają w poczucie winy, tylko w domu, no i sama. poza tym
                    napisałam tak aby nie wysłuchiwać że wiedziałam co brałam, itd.



                    > Teściową może i powinnam się przeprosić,
                    > > ale jakoś trudno mi to przychodzi po tym jak będąc 5 metrów przed nami (j
                    > a i
                    > > dzieci) odwróciła się i prawie biegła.
                    >
                    > Jesteś pamietliwa o taki drobiazg? Może siusiu jej się chciało ;).
                    >
                    >
                    > ale jakoś tak... trudno chcieć pomocy od kogoś kto ucieka
                    > > przed swoimi wnukami.
                    >
                    >
                    > Eee, wmawiasz sobie.

                    co?????????????


                    > Zabawa z dziećmi jest dla wiekszości kobiet czymś daleko lepszym niż praca. Nie
                    > stety, mało którą na to stać. Żłobek to ostateczność, ale masz przecież rodzinę
                    > , teściową.
                    no ale właśnie na tym polega mój problem ,że nie mam tej rodziny która mogłaby
                    mi pomóc.

                    > To co najgorsze w Twoim życiu, już się stało: złe dzieciństwo, nietrafny wybór
                    > męża i ojca dzieci.

                    jestem pewna że jakbym zaczęła terapię 10 lat temu nie wybrałabym sobie mojego
                    eks na męża. Jestem pewna że jak nie uporam sie z moją przeszłością mój następny
                    partner będzie bardzo podobny- bo ja podobnie myślę, bo to ja ich przyciągam, to
                    taki typ ludzi mi się podoba.
                    dzięki Leda za dobre chęci, doceniam, ale czasami jest tak że czuje jak mnie coś
                    zżera od środka, jak zamykam sie w sobie, jak nie mam ochoty z nikim rozmawiać,
                    widzę jak pusto jest w około mnie- i wiem że nie dam rady z tym sama, a nie chce
                    już tak dalej żyć.
                    wierzę w takie cuda, jak psychoterapia, bo już mi dużo pomogła, i nie zrezygnuje
                    z niej.
                    • leda16 Re: zawyżone oczekiwania względem babci 13.05.08, 07:32
                      kajda28 napisała:




                      > >
                      > >
                      > > Eee, wmawiasz sobie.
                      >
                      > co?????????????


                      Z jakichś tam względów wmawiasz sobie jej negatywne nastawienie do wnuków.


                      > no ale właśnie na tym polega mój problem ,że nie mam tej rodziny która mogłaby
                      > mi pomóc.


                      Myślę, że dali Ci tyle pomocy, ile mogli. Może nie tyle, ile Ty wymagasz, ale to już inny problem.
                      >

                      >
                      > jestem pewna że jakbym zaczęła terapię 10 lat temu nie wybrałabym sobie mojego
                      > eks na męża.


                      Jestem pewna, że gdybyś poszło do świeckiej poradni przedmałżeńskiej i zrobiła badania prognostyczne dla Waszego związku, to też nie.

                      Jestem pewna że jak nie uporam sie z moją przeszłością mój następn
                      > y
                      > partner będzie bardzo podobny- bo ja podobnie myślę, bo to ja ich przyciągam, t
                      > o
                      > taki typ ludzi mi się podoba.


                      No, tu już mnie zszokowałaś! Więc terapia, NIE MIŁOŚĆ DO DZIECI powstrzyma Cię przed wepchnięciem ich w następny kanał patologii???!!! Jesteś gotowa sprowadzić dzieciom pod dach następnego pijackiego menta, bo "tacy Ci się podobają"??? Twoje ciągotki do alkoholasów mają im zniszczyć życie?! Kajda, Ty na prawdę kochasz te dzieci, czy może wyłącznie siebie?!

                      > ale czasami jest tak że czuje jak mnie co
                      > ś
                      > zżera od środka, jak zamykam sie w sobie, jak nie mam ochoty z nikim rozmawiać,
                      > widzę jak pusto jest w około mnie- i wiem że nie dam rady z tym sama, a nie chc
                      > e
                      > już tak dalej żyć.


                      Otóż to - mentalność bluszczu: myślisz, że sama nie dasz rady, bo wciąż uważasz się za DZIECKO, więc koniecznie chcesz uwiesić się na jakichś męskich portkach, które by Ci "pomagały". Ponieważ "podobają Ci się" alkoholowe, głęboko zaburzone osobowościowo menty, więc gotowa jesteś sprawić rzekomo ukochanym dzieciom następnego "tatusia" w tym stylu. Dorośnij Kajda - to jedyny dla Waszej rodziny ratunek. Zdeptaj w sobie głupie, nieodpowiedzialne, kierujace się wyłącznie zasadą własnej przyjemności zombie, które tak czule nazywasz "dzieckiem".


                      > wierzę w takie cuda, jak psychoterapia, bo już mi dużo pomogła,


                      W czym?!
                      >
                      >
                      • kajda28 Re: zawyżone oczekiwania względem babci 13.05.08, 18:56
                        ja nie wmawiam sobie negatywny stosunek teściowej do dzieci, ja nie twierdzę że
                        ona ich nie lubi, ona po prostu nie ma potrzeby bycia z nimi jako babcia, nie
                        kocha ich jako babcia- więc dlatego nie chce jej zmuszać do tego. Ma do tego prawo.
                        Przecież cały czas tu mi mówisz że moja mama nie ma obowiązku siedzieć z
                        dziećmi, więc tak samo nie ma i teściowa.

                        właśnie dorosłam, dorosłam do tego aby sobie uświadomić że teraz ja decyduje o
                        moim życiu. Że chce się wyzbyć koszmarów z przeszłości, i na nowo zacząć żyć.
                        Nie tak jak zostałam nauczona w domu rodzinnym, tylko tak ja tego bym chciała.


                        > Jestem pewna, że gdybyś poszło do świeckiej poradni przedmałżeńskiej i zrobiła
                        > badania prognostyczne dla Waszego związku, to też nie.

                        to że nie powinnam za niego wychodzić mógłby mi powiedzieć każdy, i wielu
                        mówiło. ale nikt za mnie nie mógł zmienić mojego sposobu myślenia i patrzenia na
                        świat.

                        zaprzeczasz sama sobie, raz piszesz że jak były dzieci małe to siedziałam z nimi
                        z wygodnictwa, i powinnam iść do pracy bo mam rodzinę, a teraz piszesz:
                        > Myślę, że dali Ci tyle pomocy, ile mogli. Może nie tyle, ile Ty wymagasz, ale t
                        > o już inny problem.

                        sorry , gubię się w tym. nie dali mi takiej pomocy abym mogła iść do pracy, nie
                        oczekiwałam tego od nikogo, bo dzieci były małe a ja dawałam sobie radę finansową.


                        > > wierzę w takie cuda, jak psychoterapia, bo już mi dużo pomogła,
                        >
                        >
                        > W czym?!
                        a np. powiedzeniu dość jak czułam sie krzywdzona


                        leda nie mam zamiaru przekonywać cię do terapii, to że chodzę na terapię nikogo
                        nie krzywdzi, a mi pomaga. Masz prawo nie wierzyć psychologom, tak samo ja mam
                        prawo im wierzyć.
                        • leda16 Re: zawyżone oczekiwania względem babci 13.05.08, 23:35
                          nie
                          > kocha ich jako babcia- więc dlatego nie chce jej zmuszać do tego.

                          Nie obraź się Kajda, ale po tym, co napisałaś o swoich upodobaniach odnośnie wyboru facetów odnoszę wrażenie, że to Ty ich nie kochasz. Jak można preferować swoje upodobania względem potrzeb bezbronnych dzieci, czyli mówiąc dosadnie - szukać SWOJEGO szczęścia kosztem ich krzywdy ???
                          Nie mówię też o obowiązku tylko o potrzebie. Ale potrzeby teściowej znamy z Twojej subiektywnej interpretacji. Może ona na ten temat powiedziałaby coś przeciwnego niż Ty? A skąd możesz wiedzieć co czuje, skoro zmuszasz się do rozmowy z nią raz do roku? Zważ również to, że ją również psychicznie pokaleczył synuś-alkoholik.


                          właśnie dorosłam, dorosłam do tego aby sobie uświadomić że teraz ja decyduje o
                          > moim życiu.


                          Przedtem też nikt inny tylko TY, decydowałaś o swoim życiu swoimi wyborami. Decydowałaś źle. I nie można zacząć życia na nowo. Czasu nie cofniesz. Zawsze to jest kontynuacja.


                          to że nie powinnam za niego wychodzić mógłby mi powiedzieć każdy, i wielu
                          > mówiło. ale nikt za mnie nie mógł zmienić mojego sposobu myślenia i patrzenia n
                          > a
                          > świat.

                          Ale z czego to wynikało? Z pychy, zadufania w sobie, przekonania, że wszyscy inni są głupi i źle Ci życzą? Zachowywałaś się jak ćma, która leci do światła. To już wiesz. Ale co to u Ciebie zmienia? Przecież Tobie się nadal to "światło" podoba. Tylko teraz chcesz tam lecieć razem z dziećmi.


                          a np. powiedzeniu dość jak czułam sie krzywdzona


                          Czy również w imieniu dzieci?
                • leda16 Re: Kajda, dlaczego ??? 12.05.08, 07:23
                  "...DDA jestem, i to nie ja o tym zadecydowałam..."

                  Dlaczego pozwoliłaś się wepchać w ten dołujący schemat - jestem DDA, byłam DDA, do końca życia będę DDA, wszystko, co zrobiłam i zrobię jest skutkiem DDA. W czym Ci to pomaga?! Jakie perspektywy przed Tobą otwiera ten prostacki determinizm nabijający kasę nie Tobie, psychologom, którzy być może nawet wierzą w te bezwartościowe dla jednostki teoryjki? Czemu nie myślisz o sobie - jestem młodą, wykształconą kobietą(lub skończę studia w zawodzie, który będzie moją pasją), szczęśliwą matką, mam ambitne plany na przyszłość, dwójkę najwspanialszych na świecie dzieci i cieszy mnie każdy dzień z nimi spędzony. Popełniam błędy, jak każdy człowiek i to nieuniknione, mimo tego nie tracę pogody ducha, planów i perspektyw na przyszłość, nie koncentruję się na sobie. Realizuję swoje dążenia, czuję odpowiedzialność za dzieci, spotykam się z ludźmi nie podejrzewając u nich złych intencji przeciwko sobie, być może ranią mnie nieświadomie, być może inaczej nie potrafią istnieć, też mają swoje doświadczenia życiowe, złe i dobre a przecież - nikt nie jest doskonały.
                  Zamiast tego Kajda - uzależniasz się od obcych i pozwalasz sobą manipulować w kierunku, który INNI uważają za stosowny dla Twojej rodziny. Nie dojrzewasz - oni sztucznie, poprzez wytrenowaną na superwizjach manipulację utrzymują Cię w korzystnym dla ich interesów infantyliźmie. Dorosła, ale na zawsze dziecko...A przecież atrybutami każdego dziecka jest NIEODPOWIEDZIALNOŚĆ, NIEPRZEWIDYWALNOŚĆ skutków swoich decyzji, NIESAMODZIELNOŚĆ. Kajda, JESTEŚ DOROSŁĄ KOBIETĄ, MATKĄ, przyjmij to wreszcie do wiadomości zamiast w terapiach szukać pretekstu do możliwości przedłużenia postępowania typowego dla dzieci! Weź odpowiedzialność za swoje życie zamiast zwalać je na syndrom DDA - kozła ofiarnego, którego usłużnie podsuwają Ci psychoterapeuci bredząc, że Twoje wybory to nie skutek zwykłych ludzkich błędów, głupoty i zaślepienia, życzeniowej oceny sytuacji, oderwania od realizmu, brak doświadczenia, niechęć do słuchania rad mądrzejszych od Ciebie tylko toksyn - toksycznych rodziców, toksycznych teściów, toksycznego męża, toksycznych przyjaciół. W rzeczywistości, to oni podają Ci toksynę, niszczą radość życia i pewność siebie.
    • lidiajm Re: zawyżone oczekiwania względem babci 10.05.08, 20:54
      Na pewno jest Ci ciężko. Jednak MASZ rodziców i może od czsu do czsu
      Ci pomogą. Pewno rzadziej niż bys chciała i rzadziej niż byś
      oczekiwała, ale jednak.. Moja mama zmarla gdy dziecko miało 3 lata,
      a ja już byłam po rozwodzie. Nie miałam absolutnie żadnej pomocy, a
      syn chorował, miał wakacje, ferie - przy moich 26 dniach urlopu.
      Kobieta-matka wszystko potrafi jak musi. Ty też sobie poradzisz. A
      ile stysfakcji jak się po latach spojrzy wstecz! Jak widzisz takich
      kobiet jest wiele. Głowa do góry.
      • kajda28 Re: zawyżone oczekiwania względem babci 11.05.08, 11:18
        wiem że jest dużo kobiet w gorszej sytuacji od mojej, i podziwiam je . pewnie że
        dam sobie radę, muszę :) Dzięki lidiajm.
    • spinline Re: tak masz zawyzone oczekiwania. 10.05.08, 21:57
      Pracujac powinnas miec na tyle pieniedzy, aby wynajac opieke dla
      dzieci choc na kilka godzin tak robi b. wiele kobiet.
      Nikt nie powinien zmuszac matki do poswiecania swojej kariery
      zawodowej dla wnuka, pomysl sama jakie egoistyczne, czy twojej
      matce z zycia nic sie juz nie nalezy!

      Ja ktora to pisze wychowalam sama dwojke dzieci, w obcym kraju.
      Nikt mi nie pomogl, ale pracujac masz pieniadze na opiekunke do
      dzieci.
      • kajda28 Re: tak masz zawyzone oczekiwania. 11.05.08, 11:15
        spinline też mam czasem ochotę wyjechać aby nie robić sobie złudnych nadziei .
        wystarczyłoby aby powiedzieli że nie pomogą bo nie chcą, nie mogą, cokolwiek,
        byłoby mi lżej. ale on ciągle mówią że będą pomagać jak pójdę do pracy.
        zrezygnowałam z własnego interesu, bo oni nie uważali to za pracę, bo przecież
        mogę parę razy nie pójść. teraz słyszę że już dawno by mi pomagali ale mi się
        nie chciało pracować, jak nawet nie miałam jak jej szukać.
        wiem że cały problem jest we mnie, ale jedynym rozwiązaniem które mi przychodzi
        na tą chwile byłoby całkowite urwanie kontaktów z nimi- a to chyba nie o to chodzi.
        pracę zaczynam od jutra, więc jeszcze pieniędzy nie mam, nie mówiąc o tym że
        kilka dni będzie próbne, więc to nic pewnego.
        • arwen8 Re: tak masz zawyzone oczekiwania. 11.05.08, 14:00
          kajda28 napisała:

          > wiem że cały problem jest we mnie, ale jedynym rozwiązaniem które
          > mi przychodzi na tą chwile byłoby całkowite urwanie kontaktów z
          > nimi- a to chyba nie o to chodzi.

          1) Oszukujesz i umniejszasz siebie, twierdząc, że "cały problem"
          jest w Tobie. To nieprawda. Być może od wielu lat słyszałaś te słowa
          pod swoim adresem, uwierzyłaś w nie i przyjęłaś jako swoje własne.
          Spróbuj się nad tym zastanowić i nie brać całej winy i całego
          ciężaru na swoje barki. To nie jest Twoja wina!

          2) Całkowite zerwanie kontaktów jest całkiem normalnym i zrozumiałym
          rozwiązaniem. Aczkolwiek wiem, jak bardzo może przerażać
          (szczególnie jeśli byliśmy przez wiele lat emocjonalnie uzależnieni
          od rodziców). Wiem, że bardzo się tego boisz i starasz sie nie
          dopuścić tych myśli. Rozumiem ten lęk. Dziecko zawsze boi się
          utracić miłość i wsparcie swoich rodziców, boi się ich gniewu i
          kary. Osoba dorosła może się z tego lęku uwolnić. Może spójrzeć
          prawdzie w oczu. Jest w stanie znieść nawet najbardziej bolesną
          prawdę. Kajda, warto poszukać odpowiedzi na pytanie, czego się
          boisz? Być może okaże się, że boisz się utracić ILUZJĘ, którą
          tworzylaś przez te wszystkie lata, fałszywą nadzieję, mit. Czy można
          utracić coś, co nigdy tak naprawdę nie istniało? Szczera odpowiedź
          na to pytanie pomoże Ci podjąć najbardziej właściwą DLA CIEBIE
          decyzję. Może ona być trudna, ale ważne by była TWOJA. Ważne, by
          była podjęta w oparciu na twoich prawdziwych uczuciach,
          doświadczeniach, wspomnieniach, a nie na tym, co jest ogólnie
          uważane za właściwe. Zadbaj o to, co jest właściwe dla Ciebie. Daj
          sobie szansę poczuć się wolną i szczęśliwą.

          3) Kajda, napisałaś "chyba nie o to chodzi". A o co? Tylko TY wiesz,
          jakie rozwiązanie bedzie DLA CIEBIE najlepsze. Bywają w życiu
          sytuacje i relacje, których nie da się zaakceptować nie wyrządzając
          przy tym krzywdy sobie. Właśnie na to pytanie warto sobie szczerze
          odpowiedzieć: co będzie najlepsze dla Ciebie, jakie rozwiązanie nie
          wyrządzi Tobie krzywdy? Jakie rozwiązanie pomoże Ci lepiej chronić
          siebie, opiekować sobą? Zastanów się, czy nie skupiasz się bardziej
          na zadowoleniu innych, niż swoim własnym. Czy nie martwisz się
          bardziej o to, co inni pomyślą o Tobie, niż o swoje własne uczucia i
          potrzeby? Czy nie uważasz, że inni są ważneijsi od Ciebie? W tym
          może tkwić duża część problemu.


          • kajda28 Re: tak masz zawyzone oczekiwania. 11.05.08, 16:55
            arwen8 nie chciałam Ci odpowiadać po łebkach, więc nie pisałam wcześniej. A z
            drugiej strony twoje pytania są dobre ale na terapię , a nie na forum publiczne.
            1) problem leży po mojej stronie, bo to ja chce pomocy, kosztem ich życia i to
            ja powinnam zmienić swoje myślenie i wyobrażenie o nich, bo ich nie zmienię.

            zastanawia mnie czy na pewno zerwanie wszelkich kontaktów z rodzicami jest tak
            całkiem normalne?
            jakoś dla mnie to dziwnie brzmi...
            poza tym chyba bym za bardzo nie mogła (wiem:))tego zrobić, bo mama od "zawsze"
            choruje na depresje, i pewnie głównie dzięki temu ma teraz pełno innych chorób-
            więc to chyba by nie było normalne i moralne. to wszystko nie jest takie łatwe
            ani proste...:(
            tata nadużywał alkoholu- to tak o wcześniejsze pytanie o terapię DDA- i niestety
            ale to też w sumie nie terapia a wizyty u psychologa.
            Dzięki Arwen8, postaram się odpowiedzieć na Twoje pytania i pewnie pogadać o tym
            u psychologa.
            i znowu umniejszę moje odczucia- ale to ma chyba coś wspólnego z wiosną, dwa
            lata temu o tej porze miałam podobne odczucia- że coś mnie zżera od środka;(
            • arwen8 Re: tak masz zawyzone oczekiwania. 11.05.08, 17:20
              Kajda, sprawdź pocztę. Oprócz terapii są też książki, które moga Ci
              pomóc. Odpowiednia książka na ten temat może okazac się bardziej
              wartościowa niż lata terapii.

              W Twoich postach widać ogromne współczucie dla rodziców, lęk przed
              zranieniem ich. A co ze współczuciem dla Ciebie, co ze współczuciem
              dla małej Oli, którą kiedyś byłaś, dla małej Oli, która tak bardzo
              cierpiała? Być może nigdy nie wolno Ci było w pełni odczuć tego
              współczucia dla siebie. Empatyczny terapeuta powinien to wyczuć i
              poprowadzić Ciebie w tym kierunku, pomóc Ci nauczyć się słuchać
              swoich uczuć, nauczyć się zaufania dla siebie.

              A czy zerwanie wszystkich kontaktów z rodzicami jest "tak całkiem
              normalne"? To zależy od sytuacji. Dlatego m.in. poleciłam Ci na
              innym Forum książkę Susan Forward. Znajdziesz w niej przykłady
              różnych trudnych relacji z rodzicami, znajdziesz opisy rozmów, prób
              zmiany relacji. Takie przykłady mogą pomóc Ci lepiej zrozumieć swoją
              sytuację.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka