Dodaj do ulubionych

Jeszcze o wyjącym EGO.

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.03, 02:18
Drogie Tupeciary,

Kiedy umiera ktoś ukochany tylko człowiek emocjonalnie niedorozwiniety nie
czuje bólu.

Kiedy ktoś taki umiera na Waszych rękach w najdramatyczniejszych z możliwych
okoliczności, u progu dorosłego zycia, trudno nawet znaleźć właściwe słowo,
zeby opisać stan serca i umysłu. to tak jakby samemu się umierało. i
oczywiście woli się samemu umrzeć.

Tak się składa że to właśnie wyje EGO. Odzywa się w nas małe dziecko, ktore
nie chce być opuszczone. Boi sie opuszczenia, więc nie chce pozwolić odejść
kochanemu.

Trzeba dac sobie czas a nawet trzeba czuć litość w stosunku do siebie, wtedy,
na tej szosie.

Nie wolno czuć litości w stosunku do siebie dziś.
Jestem głęboko przekonana o wyrządzaniu krzywdy sobie w taki sposób.

Ludzie odchodzą niezależnie od naszej woli.
Trzeba pozwolić im odejść, to jest nasz obowiązek w stosunku do nich, do
innych obok nas i do nas samych.

Kto może pojąć niech pojmuje.
Kto chce być jak lekarz sprzedający tanie pigułki na chorobe duszy, niech sie
zastanowi czy litując się nie zaspokaja swoich potrzeb.

Tyle.


Obserwuj wątek
    • m.malone Re: Jeszcze o wyjącym EGO. 22.09.03, 02:25
      "No man is an Iland, intire of itselfe; every man is a peece of the Continent,
      a part of the maine; if a Clod bee washed away by the Sea, Europe is the lesse,
      as well as if a Promontorie were, as well as if a Manor of thy friends or of
      thine owne were; any mans death diminishes me, because I am involved in
      Mankinde; And therefore never send to know for whom the bell tolls; It tolls
      for thee." (MEDITATION XVII., Devotions upon Emergent Occasions by John Donne)

      ------
      Kiedy Bóg stwarzał czas, stworzył go wystarczająco dużo
      - irlandzkie (podobno)
      • Gość: girlfriend Re: Jeszcze o wyjącym EGO. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.03, 02:35
        Wychodziłoby na to, że zgadzasz się z tą Imagine'ową tezą, że JA jest jedno.
        nie wiem MM, nie wiem :)

        ja powiedziałabym tak: mnie niczyja śmierć nie zubaża, mnie wzbogaca to, ze
        ktoś był, tak łatwo przeoczyć kogoś fantastycznego.
        Kwestia optyki :) moja jest nieodmiennie jasna :)

        niemniej mersiboku, bo to urodziwe bardzo :)))))))

        re dużo czasu: spieszmy się kochać ludzi - dalej już wiesz :)
        • m.malone Re: Jeszcze o wyjącym EGO. 22.09.03, 03:02
          Gość portalu: girlfriend napisał(a):

          > Wychodziłoby na to, że zgadzasz się z tą Imagine'ową tezą, że JA jest jedno.
          > nie wiem MM, nie wiem :)

          Nie, Girl, to całkiem tak. Trzeba pamiętać kim był Donne. To jest tylko
          fragment wiekszej całości. Innej niż Imagine'a. Jego mogę rozumieć, jednak
          akceptować...?:)
          >
          > ja powiedziałabym tak: mnie niczyja śmierć nie zubaża, mnie wzbogaca to, ze
          > ktoś był, tak łatwo przeoczyć kogoś fantastycznego.
          > Kwestia optyki :) moja jest nieodmiennie jasna :)

          Wzbogaca Cię pamięć jaką w sobie zachowujesz, tym niemniej nie wyobrażam sobie
          UTRATY bez poczucia STRATY - choćby zaraz po odejściu. To oczywiście banał(za
          co przepraszam) - zbyt wcześnie umierają ci wszyscy, których opłakuje choćby
          jeden człowiek. Nie wiem, czy to jest bliskie temu, o czym pisał Donne. Masz
          rację - nic nie powinno nam zaćmiewać wzroku - no może trochę łez. Spływają:)
          >
          > niemniej mersiboku, bo to urodziwe bardzo :)))))))
          >
          > re dużo czasu: spieszmy się kochać ludzi - dalej już wiesz :)

          Tak, wiem, jak sądzę :)

          --------
          Kiedy Bóg stwarzał czas, stworzył go wystarczająco dużo
          - irlandzkie (podobno)
          • m.malone Re: Jeszcze o wyjącym EGO. 22.09.03, 04:13
            No i jeszcze jedno słowo, od którego powinienem był zacząć: Dziękuję
            MM
          • Gość: girlfriend Re: Jeszcze o wyjącym EGO. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.03, 13:37
            > Wzbogaca Cię pamięć jaką w sobie zachowujesz, tym niemniej nie wyobrażam
            sobie
            > UTRATY bez poczucia STRATY - choćby zaraz po odejściu. To oczywiście banał(za
            > co przepraszam) - zbyt wcześnie umierają ci wszyscy, których opłakuje choćby
            > jeden człowiek. Nie wiem, czy to jest bliskie temu, o czym pisał Donne. Masz
            > rację - nic nie powinno nam zaćmiewać wzroku - no może trochę łez. Spływają:)

            tak, tak i jeszcze tak :)

            trzeba tylko moim zdaniem pamietać póki są, że umrą , bo mogą umrzeć nagle i
            daleko a my zostaniemy z poczuciem ze ich ograbilismy nie mowiąc dość
            często "kocham cię" :))))
            • m.malone Re: Jeszcze o wyjącym EGO. 22.09.03, 21:55
              Gość portalu: girlfriend napisał(a):


              > trzeba tylko moim zdaniem pamietać póki są, że umrą , bo mogą umrzeć nagle i
              > daleko a my zostaniemy z poczuciem ze ich ograbilismy nie mowiąc dość
              > często "kocham cię" :))))

              Trzeba BARDZO pamiętać...
              Wybacz mi Girl, że dalej w tym miejscu nie będę z Tobą rozmawiał, bo teraz Ona
              podeszła do mnie zbyt blisko. To nie jest już wzgórze, czy nawet "manor" mego
              przyjaciela:), a ja nie chcę zostać z poczuciem, że kogoś ograbiłem, tak jak mi
              się juz w życiu zdarzyło. Jeszcze do tego wrócę, teraz jednak mi bardzo trudno.
              A śmiech i "froliki" kpiarza w czapeczce z dzwoneczkami - czy oznaczają, że
              jest mu wesoło...W dzwoneczkach może pobrzmiewać cicho memento mori.
              Satis - Hic et Nunc:))
              MM
              • Gość: girlfriend Re: Jeszcze o wyjącym EGO. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.03, 22:01
                > Trzeba BARDZO pamiętać...
                > Wybacz mi Girl, że dalej w tym miejscu nie będę z Tobą rozmawiał, bo teraz
                Ona
                > podeszła do mnie zbyt blisko. To nie jest już wzgórze, czy nawet "manor" mego
                > przyjaciela:), a ja nie chcę zostać z poczuciem, że kogoś ograbiłem, tak jak
                mi
                >
                > się juz w życiu zdarzyło. Jeszcze do tego wrócę, teraz jednak mi bardzo
                trudno.
                > A śmiech i "froliki" kpiarza w czapeczce z dzwoneczkami - czy oznaczają, że
                > jest mu wesoło...W dzwoneczkach może pobrzmiewać cicho memento mori.
                > Satis - Hic et Nunc:))
                > MM

                Wiec ja chcę, żebyś wiedział, że będę o Tobie myśleć bardzo ciepło i poczekam,
                ile trzeba :))))
                i nie tylko ja, jak wiesz :))

                a dlaczego? a dlatego, ze jesteś strasznie fajny :))))))

                • m.malone Re: Jeszcze o wyjącym EGO. 22.09.03, 22:35
                  Gość portalu: girlfriend napisał(a):


                  > Wiec ja chcę, żebyś wiedział, że będę o Tobie myśleć bardzo ciepło i
                  poczekam,
                  > ile trzeba :))))
                  > i nie tylko ja, jak wiesz :))
                  >
                  > a dlaczego? a dlatego, ze jesteś strasznie fajny :))))))


                  Dzięki Girl:))
                  Wiem, wiem i wiem:))) I Ty - nie tylko Ty - też wiesz, że to nie jest
                  nieodwzajemnione:)
                  Tylko po prostu ten temat chciałbym odłożyć. Ja tu jestem i będę, nie musisz na
                  mnie czekać(policji tu aby nie ma:(?):DDDD

                  A teraz chono tu, albo i tam, i mów - co z tymi kokleszelkami:)))))
                  MM
                  PS. Pisze do Girl, a mi sie tu jakaś Aguilera z Szakirą wcinaja, oczkiem
                  błyskają i każą mi mówić, która "hotter" jest.D Wam też?
                  I jak to rozumieć????
                  • Gość: girlfriend Re: Jeszcze o wyjącym EGO. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.03, 23:12
                    > A teraz chono tu, albo i tam, i mów - co z tymi kokleszelkami:)))))

                    o yesoo, a ja myślałam, że to Ja jestem niecierpliwa ;)
                    jak się upierasz że koniecznie dziś i dziś, to będę musiała chyba ryba
                    pociągnąć za rękaw :)

                    > MM
                    > PS. Pisze do Girl, a mi sie tu jakaś Aguilera z Szakirą wcinaja, oczkiem
                    > błyskają i każą mi mówić, która "hotter" jest.D Wam też?
                    > I jak to rozumieć????

                    melduję, że mnie nie - już one widac wiedzą, do kogo iść, hihi ;)



                    • Gość: m.malone Re: Jeszcze o wyjącym EGO. IP: *.acn.pl / *.acn.pl 23.09.03, 00:05
                      Nie dzis nie czeba. Poczeka
                      MM
    • trzcina Re: Jeszcze o wyjącym EGO. 22.09.03, 02:34
      A może jednak wyje ktoś/coś więcej?
      Nie tylko o opuszczenie idzie.
      Zanim myśl o opuszczeniu zaświta, idzie o bezsilność wobec cierpienia kochanej
      osoby, z akcentem na cierpienie, nie na bezsilność, czyli na Ty, nie na Ja.
      Nawet jeśli ono-cierpienie-już ostatecznie zamkniete. To długo działa wstecz.
      t.
      • Gość: girlfriend Re: Jeszcze o wyjącym EGO. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.03, 02:40
        > A może jednak wyje ktoś/coś więcej?
        > Nie tylko o opuszczenie idzie.
        > Zanim myśl o opuszczeniu zaświta, idzie o bezsilność wobec cierpienia
        kochanej
        > osoby, z akcentem na cierpienie, nie na bezsilność, czyli na Ty, nie na Ja.
        > Nawet jeśli ono-cierpienie-już ostatecznie zamkniete. To długo działa wstecz.

        powiem tak: jeśli cierpisz i nic z tym bólem nie robisz, pozwalasz mu trwać,
        hodujesz go nawet czasem, teraz ,kiedy tego kogoś już nie ma - wyrządzasz
        krzywdę sobie i światu

        nasze emocje są naprawdę sterowalne
        uważam, że warto nawet bić się ze soba o te pozytywne, jeśli trzeba

        • trzcina Re: Jeszcze o wyjącym EGO. 22.09.03, 02:55
          I tak:
          wyraźnie odgraniczam czas, kiedy mogę coś z tym bólem zrobić i radzić sobie z
          emocjami, od czasu, kiedy leży to poza moim zasięgiem.
          A granice te u każdego gdzie indziej.

          I nadal utrzymuję, że nie gołe ego płacze.

          t.
          • Gość: urthona Re: Jeszcze o wyjącym EGO. IP: *.proxy.aol.com 22.09.03, 04:43
            gdyby DLA MNIE cos nie bylo wazne, to niby dla kogo? Ego uczlowieczone jest
            Jaznia, osoba, odrebnoscia, unikalnoscia. A jak sie ucieka od cierpienia w TU i
            TERAZ, to cierpienie nie przeistacza ego w jazn wspolistnienia. Wowczas
            konieczne jest posiadanie kontroli (i zaprzeczanie duchowowsci), inaczej
            nieswiadomosc i cierpienie wybucha w sposob niekontrolowany. I jak dlugo tak
            mozna peczniec w iluzjach i ukrywanym strachu przed samym soba? Trzeba stawic
            czola prawdzie, a nie karac Boga nieistnieniem. Dopoki nie wybaczysz, czyli
            nie zrozumiesz w pelni, to nie zaakceptujesz prawdziwie doswiadczenia utraty.
            Trzeba sie uczyc rozdawac.
            • Gość: girlfriend urthona, nic bardziej błędnego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.03, 13:33
              > gdyby DLA MNIE cos nie bylo wazne, to niby dla kogo? Ego uczlowieczone jest
              > Jaznia,

              nie - odsyłam do Ja vs.Ego Imagine'a (jestem prostą kobietą i nie umiem
              wstawiać linka, zleetuj sie nade mną i mi wybacz :)))

              > osoba, odrebnoscia, unikalnoscia. A jak sie ucieka od cierpienia w TU i
              >
              > TERAZ, to cierpienie nie przeistacza ego w jazn wspolistnienia. Wowczas
              > konieczne jest posiadanie kontroli

              to nie jest kwestia kontroli,
              zaraz dojdziemy do tego, ze ja propaguje tzw.pozytywne myslenie rozumiane jako
              autopropaganda, absolutnie nie w tym rzecz

              > (i zaprzeczanie duchowowsci), inaczej
              > nieswiadomosc i cierpienie wybucha w sposob niekontrolowany. I jak dlugo tak
              > mozna peczniec w iluzjach i ukrywanym strachu przed samym soba? Trzeba stawic
              > czola prawdzie, a nie karac Boga nieistnieniem.

              tu sie uśmiechnę łaskawie :) i okiełznam instynkt zlośliwcy :))

              > Dopoki nie wybaczysz, czyli
              > nie zrozumiesz w pelni, to nie zaakceptujesz prawdziwie doswiadczenia utraty.
              > Trzeba sie uczyc rozdawac.

              nie ma czegoś takiego jak utrata
              żeby stracić trzeba najpierw uhodować ego :))))))
              to zaden wstyd-raczej wszystkich to dotyczy

              ból to choroba, urthona
              medycyna uznała niedawno ten fakt w stosunku do bólu fizycznego
              ból nie jest normalny i nie jest do przezywania czy wypalania się tylko do
              leczenia

              pzdr :)
              • Gość: urthona Re: girlfriend IP: *.proxy.aol.com 22.09.03, 17:03
                Gość portalu: girlfriend napisał(a):



                >
                > nie ma czegoś takiego jak utrata
                > żeby stracić trzeba najpierw uhodować ego :))))))

                ziemia jest smiercia milosnikow - bez ich milosnej smierci nie byloby zycia.
                Zycie zyciem sie zywi zeby zyciem byc. To jest bezustanny proces Umierania i
                ozywiania. Dawania tego czego sie nie posiada, choc sie tym Jest: Soba. Takie
                milosne utraty owocuja widzialna i niewidzialna Wymiana. Twoja propaganda
                stoickiej kamiennosci moze jest uzyteczna na Twoj poziom wrazliwosci i
                doswiadczen, ale nie rob z tego okazji do poprawiania innych i jakiegos
                uniwersalnego zaogolnienia. Co najwyzej Wymiany. Badz cierpliwa.
                >



                > ból to choroba, urthona
                > medycyna uznała niedawno ten fakt w stosunku do bólu fizycznego
                >
                no i co z tego? nie zmienia to faktu jego istnienia i dzialania. Czy z faktu iz
                bedzie figurowal w podrecznikach jako jedna z chorob wynika iz trzeba go za
                wszelka cene zagluszac? I jego nieobecnosc zmyslowa bedzie rowna nieistnieniu
                problemu, choroby? A jesli byl on sygnalem ostrzegawczym przed czyms innym, i
                pomimo zagluszenia, konsekwencje przyszly, i trzeba sie stad zbierac jak
                rozdygotane zwierze, ktore nie zdazylo urodzic ducha czlowieczenstwa? A co z
                bolem emocjonalnym?
                Znaszli ten bol?


                ból nie jest normalny i nie jest do przezywania czy wypalania się tylko do
                > leczenia
                >

                eee, abstrakcyjne pierdoly, psze Pani.


                • Gość: girlfriend Urthono droga, nie unoś się ;) oddychaj ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.03, 17:53
                  > ziemia jest smiercia milosnikow - bez ich milosnej smierci nie byloby zycia.

                  U, cohana,
                  wszak tu nie Forum Poezja ;)
                  do rzeczy siostro, a nie od rzeczy, hihi ;)))

                  > Zycie zyciem sie zywi zeby zyciem byc. To jest bezustanny proces Umierania i
                  > ozywiania. Dawania tego czego sie nie posiada, choc sie tym Jest: Soba. Takie
                  > milosne utraty owocuja widzialna i niewidzialna Wymiana. Twoja propaganda

                  ba, ja tu milion razy przeciwko "pozytywnemu mysleniu" rozumianemu jako
                  pokładanie wiary w mądrość Goebbelsa wystepowałam :))
                  nie strzelaj U cohana, z biodra więc :)) bo ja o stoicyzmie mam niedobre
                  zdanie :)

                  > stoickiej kamiennosci moze jest uzyteczna na Twoj poziom wrazliwosci i
                  > doswiadczen,

                  nie wiesz jaki jest mój poziom doświadczeń koleżanko :)
                  i nie mierz czyjejs wrażliwosci swoją własną miarą :)
                  więc nie jedź ad personam tylko dla tego, że nie potrafisz sobie z czymś
                  poradzić :)))
                  ale to tylko taka propozycja...

                  > ale nie rob z tego okazji do poprawiania innych i jakiegos
                  > uniwersalnego zaogolnienia. Co najwyzej Wymiany. Badz cierpliwa.

                  no właśnie U, cohana, bądź :))))]
                  i zdradzę Ci sekret szczęścia na koniec: więcej słuchaj - otwórz szerzej uszy :)
                  • Gość: urthona Re:Girlfriendko niemila IP: *.proxy.aol.com 22.09.03, 20:19
                    waunkow rozmowy to Ty dzieweczko lepiej mi nie stawiaj.Martw sie o siebie,
                    bo skora jestes do wytykania innym tego czego samej Ci brakuje.
                    Gdyby mnie tak strasznie moj bol obchodzil, to bym dawno juz nie chodzil. Coz,
                    roznica doswiadczen i pokolen.
                    Mlodosc gorna, a durna.
                    • Gość: girlfriend hihihi :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.03, 20:48
                      byłbyż to już uwiąd starczy? ;)
                      • Gość: urthona Re: no prosze, to dobieglismy do konca rozmowy:-) IP: *.proxy.aol.com 23.09.03, 06:24

                        wystarczy nie byc po mysli Girlfriendki Przenajswietszej, a juz jest sie
                        wycinanym w pien.
                        Takim sposobem dziecko to Ty jeszcze sporo rozwodow doswiadczysz.
                        I nawet najwieksza kamiennosc oblicza nie zlikwiduje Ci rozszarpywanego
                        serduszka.

                        A tak w ogole to nie ma jak rozczarowywac sie zwodniczymi osobkami
                        (i to jak najszybciej), dla ktorych bycie na topie jest wazniejsze od prawdy
                        - czysta rozkosz uwalniania sie.

                        Sa rozkosze o jakich filozofom sie nawet nie sni.




                        Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                        > byłbyż to już uwiąd starczy? ;)
                        • Gość: girlfriend tylko nie przenajświętszej!!! ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.03, 13:32
                          tylko bez obelg proszę ;)

                          > Takim sposobem dziecko to Ty jeszcze sporo rozwodow doswiadczysz.
                          > I nawet najwieksza kamiennosc oblicza nie zlikwiduje Ci rozszarpywanego
                          > serduszka.

                          żeby mieć rozwód, najpierw trzeba założyć kajdany - mnie to nie grozi, bo ja
                          nie z tych :)

                          powiedz Urthona, wytłumacz mi prosze, jeśli Ci chce się, fenomen taki, jak to
                          być może że nikt mi jeszcze serca nie wyrwał (28 wiosen posiadam)?

                          Urthona, nie myśl że Cię nie lubię, wszak gloria victis :)))
              • Gość: inka_sama girlfriend nic bardziej błędnego IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 22.09.03, 21:01
                Gość portalu: girlfriend napisał(a):
                > ból to choroba, urthona
                > medycyna uznała niedawno ten fakt w stosunku do bólu fizycznego
                > ból nie jest normalny i nie jest do przezywania czy wypalania się tylko do
                > leczenia

                Wybacz - bzdury gadasz.
                Ból jest nam niezbędny do życia.
                Jeśli nie wierzysz - poszukaj informacji na temat tych kilku - kilkunastu na
                świecie ludzi którzy przyszli na świat bez mozliwości jego odczuwania. Nie
                jestem lekarzem więc nie wiem jak fachowo ochrzczono owo schorzenie. Zato
                nietrudno się domyślić co się stanie z człowiekiem który nie czuje że trzyma
                cos bardzo goracego.

                Nie uogólniaj zanaddto. Bo oczywiście lekarze wreszcie uznali że warto ból
                leczyć skuteczie, a nie serwowac pacjentom zdanie "no, to musi bolec, jest
                pan/i chora". Z drugiej strony czytałam wypowiedź lekarza o
                specjalizacji "leczenie bólu" - ze sami lekarze nie wiedzą czasem o takiej
                specjalizacji! Co to oznacza dla chorych na nowotwory - nie trzeba tłumaczyć.

                Co do poczucia straty - mam inne zdanie.
                W ludziach którzy nie będa jej odczuwac jest coś - nieludzkiego.
                Jeśli uznamy to za cnote - ten brak poczucia straty - może sie okazać, że
                niektórzy psychopaci to tak wysoko rowinięci ludzie...
                • kwieto Re: girlfriend nic bardziej błędnego 22.09.03, 21:13
                  Wiesz, czytalem kiedys poradnik "psychologa", ktory upieral sie, ze
                  bol jest czyms... wyuczonym!
                  Innymi slowy, odczuwanie bolu to wg niego nic tylko kwestia
                  nieprawidlowego wychowania...

                  Bol tak naprawde jest naturalnym mechanizmem obronnym -
                  informuje o zagrozeniu, wyzwala reakcje zapobiegawcze (odruchy
                  bezwarunkowe) itp. (zapewne jakis lekarz bedzie wiedzial wiecej).

                  Podobnie zapewne jest w przypadku bolu psychicznego, choc tu
                  mechanizm jest zapewne bardziej skomplikowany.
                  Odrzucanie bolu jest absurdalne, chocby dlatego ze pozbywajac sie
                  "negatywnych" odczuc musimy pozbyc sie rowniez tych
                  pozytywnych. Cos za cos.

                  Czlowiek nie odczuwajacy bolu moim zdaniem (ciekaw jestem czy
                  robiono na ten temat badania) bedzie mial rowniez duzy problem z
                  odczuwaniem przyjemnosci, podobnie jak czlowiek nie odczuwajacy
                  smutku rzadko zazna radosci... Cos za cos.
                  • Gość: girlfriend kwieto, daj spokój IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.03, 21:20
                    nikt ani w tym wątku ani w tamtym nie mówi o ODRZUCANIU bólu czy NIE ODCZUWANIU.
                    szkoda strzępić klawiaturę.
                    • kwieto Re: kwieto, daj spokój 22.09.03, 21:37
                      O nie odczuwaniu bolu wspomniala Inka.
                      Moj post byl skierowany do niej, nie do Ciebie.
                      • kwieto Gwoli scislosci 22.09.03, 21:38
                        Mam na mysli, rzecz jasna, bol zwiazany ze strata kogos.
                        Czyli odczuwanie straty
                      • Gość: girlfriend Re: kwieto, daj spokój IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.03, 21:39
                        Inka odpowiadała na mój mail,ktory znadinterpretowała, a ze odniosłeś się
                        własnie do tej nadinterpretacji, stad i Tobie odpowiadam.

                        pzdr
                • Gość: girlfriend Re: girlfriend nic bardziej błędnego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.03, 21:18
                  > Wybacz - bzdury gadasz.
                  > Ból jest nam niezbędny do życia.

                  tak, masochistom
                  tak, kobietom odrzucajacym znieczulenie zewnątrzoponowe itd.itd.

                  > Jeśli nie wierzysz - poszukaj informacji na temat tych kilku - kilkunastu na
                  > świecie ludzi którzy przyszli na świat bez mozliwości jego odczuwania.

                  nie chodzi o nieodczuwanie miła moja
                  chodzi o leczenie
                  zapytaj lekarza, chyba ze wolisz ksiedza - ale najpierw się zastanow czy Twoj
                  wybor przezywania bólu kogoś bliskiego nie krzywdzi


                  > Nie
                  > jestem lekarzem więc nie wiem jak fachowo ochrzczono owo schorzenie. Zato
                  > nietrudno się domyślić co się stanie z człowiekiem który nie czuje że trzyma
                  > cos bardzo goracego.

                  powtórzę raz jeszcze: nie chodzi o amputacje bolu tylko o uznanie go za chorobę
                  i leczenie

                  >
                  > Nie uogólniaj zanaddto. Bo oczywiście lekarze wreszcie uznali że warto ból
                  > leczyć skuteczie, a nie serwowac pacjentom zdanie "no, to musi bolec, jest
                  > pan/i chora". Z drugiej strony czytałam wypowiedź lekarza o
                  > specjalizacji "leczenie bólu" - ze sami lekarze nie wiedzą czasem o takiej
                  > specjalizacji! Co to oznacza dla chorych na nowotwory - nie trzeba tłumaczyć.
                  >
                  > Co do poczucia straty - mam inne zdanie.
                  > W ludziach którzy nie będa jej odczuwac jest coś - nieludzkiego.
                  > Jeśli uznamy to za cnote - ten brak poczucia straty - może sie okazać, że
                  > niektórzy psychopaci to tak wysoko rowinięci ludzie...

                  psychopaci nie czuja bólu wtedy na tej szosie nocą kiedy trzymaja kogoś kto
                  umiera, czyli nigdy - patrz wyzej

                  inka,
                  czy Ty czujesz taką dystynkcje: mam ogromne współczucie dla inki, wtedy, kiedy
                  umarł jej mąż, i nie mam dla inki dziś - czujesz to?
                  bo jeśli nie, to nie mamy o czym gadac, nie zrozumiemy się.

                  Czy Ty chcesz myśleć o sobie i czuć się ofiarą losu, bo on umarł, czy wygraną,
                  bo Ci sie przydarzył, a mógł nie?

                  • kwieto Re: girlfriend nic bardziej błędnego 22.09.03, 21:42
                    Bol nie jest choroba, mam wrazenie, ze mylisz wciaz objawy z
                    przyczynami
                    Bol jest wskazowka gdzie szukac choroby. I dlatego jest potrzebny.
                    To co pisalem powyzej - bol to mechanizm obronny, czlowiek go
                    pozbawiony pozylby niewiele dluzej niz czlowiek pozbawiony ukladu
                    odpornosciowego.
                    • Gość: girlfriend Re: girlfriend nic bardziej błędnego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.03, 21:45
                      > Bol nie jest choroba, mam wrazenie, ze mylisz wciaz objawy z
                      > przyczynami
                      > Bol jest wskazowka gdzie szukac choroby. I dlatego jest potrzebny.
                      > To co pisalem powyzej - bol to mechanizm obronny, czlowiek go
                      > pozbawiony pozylby niewiele dluzej niz czlowiek pozbawiony ukladu
                      > odpornosciowego.

                      ciekawe czy współczesna anestezjologia się z Toba zgadza ;) ?
                      coś mi się zdaje że nie do końca...

                      oczywiście, że bol sygnalizuje defekt
                      nie znaczy to, ze sam nie może być przedmiotem leczenia - o tym tu blablam
                      właśnie musi
                      • kwieto Re: girlfriend nic bardziej błędnego 22.09.03, 22:03
                        Anestezjologia nie leczy bolu a tylko go usmierza na czas ingerencji
                        tak mocnej, ze w normalnym przypadku pol-trup zerwalby sie z
                        lozka operacyjnego.
                        Potrzebna jest poniewaz Matka Natura, mimo calej swej genialnosci,
                        nie przewidziala czegos takiego jak operacje chirurgiczne.

                        Bol nie zawsze jest chciany, co jednak nie znaczy od razu, ze jest
                        choroba.
                        • Gość: girlfriend Re: girlfriend nic bardziej błędnego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.03, 23:14
                          > Anestezjologia nie leczy bolu a tylko go usmierza na czas ingerencji

                          hihihi
                          50 lat temu tak
                          zapytaj lekarza, kwieto :)
                          mowię w 100% serio. wspólczesna anest. nie polega na wyłącznie na usypianiu do
                          operacji, daragoj moj :)
                          • procesor Re: girlfriend nic bardziej błędnego 22.09.03, 23:23
                            Gość portalu: girlfriend napisał(a):
                            > hihihi
                            > 50 lat temu tak
                            > zapytaj lekarza, kwieto :)
                            > mowię w 100% serio. wspólczesna anest. nie polega na wyłącznie na usypianiu
                            do
                            > operacji, daragoj moj :)

                            A gdzie Kwieto napisał że wyłącznie?
                            • Gość: girlfriend 22.03. (n/t) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.03, 23:25
                              • procesor Re: 22.03. (n/t) 22.09.03, 23:29
                                Tam nie ma słowa WYŁĄCZNIE.
                                Więc gdzie?
                                • Gość: girlfriend Re: 22.03. (n/t) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.03, 23:44
                                  > Tam nie ma słowa WYŁĄCZNIE.
                                  > Więc gdzie?


                                  hahaha :))))
                          • kwieto Re: girlfriend nic bardziej błędnego 22.09.03, 23:47
                            A gdzie ja napisalem o "usypianiu do operacji"?
                            Pisalem o usmierzaniu bolu.
                            Owszem, anestezjologia zajmuje sie generalnie bolem jako takim, ale
                            glownym jej zastosowaniem jest znieczulanie na czas ingerencji lub
                            przy bolach ktorych innym sposobem nie mozna zapobiec.
                            (aczkolwiek bole sa SKUTKIEM choroby a nie samym schorzeniem).

                            To ja poprosze o przyklady innych zastosowan anestezjologii.
                            • Gość: girlfriend Re: girlfriend nic bardziej błędnego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.03, 23:49
                              > Owszem, anestezjologia zajmuje sie generalnie bolem jako takim, ale
                              > glownym jej zastosowaniem jest znieczulanie

                              nie.
                              zeby nie chlastać ot tak, jak inni,nie napisze teraz - dostaniesz jutro z
                              pierwszej ręki od mojego brata anestezjologa, ok?
                              • kwieto Re: girlfriend nic bardziej błędnego 22.09.03, 23:54
                                Niech bedzie.
                                • alfika Re: girlfriend nic bardziej błędnego 25.09.03, 00:17
                                  Bezczelnie się wmieszam.
                                  Anestezjologia zajmuje się uśmierzaniem bólu - a nie jedynie narkozą,
                                  wybudzaniem z narkozy lub znieczuleniem.

                                  Wiem z pierwszej ręki.
                                  Hej.
                                  • kwieto Re: girlfriend nic bardziej błędnego 25.09.03, 06:43
                                    To samo przeciez napisalem:

                                    www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=210&w=8099543&a=8116815

                                    Girlfriend twierdzi ze "niezupelnie", i tego "niezupelnie" jestem
                                    bardzo ciekaw.
                                    • alfika Re: girlfriend nic bardziej błędnego 25.09.03, 07:41
                                      Niezupełnie. Najpierw napisałeś: "Anestezjologia nie leczy bolu a tylko go
                                      usmierza na czas ingerencji
                                      tak mocnej, ze w normalnym przypadku pol-trup zerwalby sie z
                                      lozka operacyjnego.
                                      Potrzebna jest poniewaz Matka Natura, mimo calej swej genialnosci,
                                      nie przewidziala czegos takiego jak operacje chirurgiczne.

                                      Bol nie zawsze jest chciany, co jednak nie znaczy od razu, ze jest
                                      choroba."

                                      A potem dodałes post, do którego wrzuciłes link.
                                      Pozdrawiam.
                                      • kwieto Re: girlfriend nic bardziej błędnego 25.09.03, 22:56
                                        Tylko co to zmienia?
                                        Mysle ze rozsadne jest odwolywanie sie do ostatniej wypowiedzi na
                                        dany temat a nie pierwszej, unikniemy wtedy zbednych powtorzen :")
                  • Gość: inka_sama spokojnie IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 22.09.03, 22:48
                    Gość portalu: girlfriend napisał(a):
                    > inka,
                    > czy Ty czujesz taką dystynkcje: mam ogromne współczucie dla inki, wtedy,
                    kiedy
                    > umarł jej mąż, i nie mam dla inki dziś - czujesz to?
                    > bo jeśli nie, to nie mamy o czym gadac, nie zrozumiemy się.
                    >
                    > Czy Ty chcesz myśleć o sobie i czuć się ofiarą losu, bo on umarł, czy
                    wygraną,
                    > bo Ci sie przydarzył, a mógł nie?


                    A gdzie ja napisałam że TERAZ potrzebuje współczucia? Gdzie napisałam, że czuję
                    sie ofiara losu? Mam zaniki pamięci i nie pamiętam, że coś tu ostatnio takiego
                    pisałam?
                    I kto tu przeinterpretowuje?
                    Może napisz - naprawde o to prosze - jak ty sobie mnie wyobrażasz. Bo że nie
                    czytasz tego co tu pisze uwaznie to już wiem.

                    Wsółczucia wstecz nie potrzebuje ale dzięki.
                    Ja je mam nawet dla tych którzy nie radza sobie ze swym bólem i po 10 latach.
                    Bo mam serce. Ale nie znaczy to że nie spróbuje im pokazać, że da sie żyć
                    inaczej - bo mam takie doświadczenie za soba.

                    Naprawde nie próbuj mnie nawrać - bo to kompletnie nietrafione działanie. :o)
                    Coi co nie sa na forum od kilku tygodni lecz dłużej - wiedza w jakiej jestem
                    formie. Niektórzy bardzo dobrze wiedza. I moga potwierdzić że nie jestem
                    łkajaca wdowa z twojej wizji.
                    • Gość: girlfriend Re: spokojnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.03, 23:24
                      > A gdzie ja napisałam że TERAZ potrzebuje współczucia?

                      a widzisz??????
                      bo też ten dyskurs nie z Toba tylko z nadgorliwymi koleżankami, ha!

                      gdzie ja napisałam ze łkasz????
                      mylisz się, czytam uważnie
                      sprawdziłam nawet kiedy Cie to dotknęło
                      uwazam, że nie jestes na etapie na ktorym wymagałabyś litowania się nad Tobą -
                      takie robisz wrażenie

                      uwazam, że masz poczucie ze coś zostało Ci odebrane
                      ponieważ mam analogiczne doświadczenie - chciałam tylko pokazać Ci jak mozna na
                      to spojrzec, żeby poczuć wdzięczność a nie stratę
                      świat ma większy pożytek ze szczęśliwych niż z tych średnio :)

                      wszystko :)))
                      pzdr :)

                      p.s.jesli ktoś nie radzi sobie po 10 latach, to ma problem (najczęściej nie on
                      sam, np.jego dzieci też) i wymaga pomocy, inka, nie współczucia, wymaga
                      pokazania drogi a nie nieustannego przytulania. tak myślę. to nie jest kwestia
                      wrazliwości tylko rozróżniania przyczyn MOJEGO zachowania: głaskam w odruch
                      naturalnym ale why? czy to pomoze czy zaszkodzi? a moze warto właśnie nie
                      pogłaskać, skoro głaskanie 10 lat nic nie dało?
                      • inka_sama Re: spokojnie 22.09.03, 23:49
                        Cały czas dajesz mi dobre rady. Co jest irytujące bo to co mówisz przerobiłam
                        dawno temu. Wybacz - jestem tylko człowiekiem, a od dziecka wkurzało mnie jak
                        ktos mnie pouczał. Ton wypowiedzi jest bardzo wazny.
                        To nie sa nadgorliwe koleżanki. To sa życzliwe mi osoby. Osoby które lubię.
                        Którym przyzwalam na wiele. Bo dobrze wiedza nie tylko o tym co mozna wyczytac
                        na forum. Ty majac niewielki zasób informacji na mój temat - stawiasz diagnozy.
                        Miło mi że zadałaś sobie trud sprawdzenia o co chodzi. Ale ja dawno nie jestem
                        tamta inką. Byc może nie napisałaś że nadal łkam - ale tak mnie potraktowałaś.

                        Teraz postawiłaś diagnoze, że mam poczucie że mi coś odebrano. Kobieto. Gdybym
                        mimo tej straty od razu nie żyła mysla że warto było choć tych pare lat byc
                        razem - to bym nie żyła. Jednak nie czytasz uwaznie - bo bys przeczytała że
                        jestem szczęśliwa, może bardziej niz niejedna tu osoba. To że tęsknie, że
                        czasem ból wraca - nie znaczy że nie ciesze sie tym co otrzymałam.

                        10 lat to przykład czysto wirtualny. Osobiście uwazam że taka osoba taki
                        przyjmuje styl życia - i nie chce by ktos jej to zmieniał. Dobrze jej z tym.

                        A co do głaskania - niektórzy domorosli psychologowie od razu uznali ż enie
                        nalezy mnie głaskać tylko dac kopa bym się w garść wzięła. Jakoś przeżyłam
                        to "czułe" pomaganie.
                        I nie myl litosci ze współczuciem.
                        • Gość: girlfriend Re: spokojnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.03, 14:59
                          Nie prawda, nie daję ci dobrych rad. Coś Ci chcę pokazać a Ty się przyjrzysz
                          jeśli chcesz albo nie, jeśli nie chcesz.

                          mam taki sam zasób informacji na twoj temat, jak twoje kolezanki, bo
                          przeczytałam Twoje posty sprzed roku :)

                          Nie potraktowałam Cię jak nadal łkająca - przeczytałaś tpo, co ci koleżanki
                          wskazały.

                          Nie wiem czy Ta lub mocca mają takie doświadczenie jak Ty czy ja, wedlug mnie
                          nie, bo nie pisałyby głupot.


                          > Teraz postawiłaś diagnoze, że mam poczucie że mi coś odebrano. Kobieto.
                          Gdybym
                          > mimo tej straty od razu nie żyła mysla że warto było choć tych pare lat byc
                          > razem - to bym nie żyła.

                          przepraszam, ale co ma jedno do drugiego?
                          od kiedy życie z poczuciem straty wyklucza życie???

                          owszem masz poczucie straty - napisałaś "nieszczęście, na jakie nie zasłużyłam"
                          to oznacza poczucie straty/krzywdy (lingwistyka...nie przywiązujmy się do słów)

                          Ja właśnie o powrocie bólu i tęsknocie, Inka , mówię!!!
                          skąd wzięłaś podejrzenie, że mam Cię za lkającą wdowę? Bo inni Cie czasem za
                          taką mają? Skąd inka? Bo inni Ci litośc okazują i sie nad Toba użalają? Nijak
                          pojąć tego nie mogę.
                          Ludzie są do siebie podobni bardziej niż Ci się wydaje. Widzę w Tobie siebie
                          sprzed kilku lat - dokladnie w każdym zdaniu z każdego postu.

                          chciałam Ci tylko coś pokazać
                          tyle

                          e 10 lat: owszem, wolny kraj, kazdy może wybrać dla siebie role ofiary.
                          Warunek: jesli jest sam. Nigdy wtedy, kiedy ktos mały od niego zależy.

                          to wszystko, co mam do napisania na ten temat.

                          pzdr i życzę doszukiwania się najpierw dobrych intencji :)))


                          p.s.
                          > A co do głaskania - niektórzy domorosli psychologowie od razu uznali ż enie
                          > nalezy mnie głaskać tylko dac kopa bym się w garść wzięła. Jakoś przeżyłam
                          > to "czułe" pomaganie.
                          > I nie myl litosci ze współczuciem.

                          tu pozwolę sobie wrócić do cytatu, z kochanego przeze mnie mężczyzny "mam wiele
                          wspólczucia dla ciebie wtedy, nie mam współczucia dla ciebie dziś". Jesli nie
                          czujesz jeszcze tej dystynkcji, ja nigdy nie bedę w stanie Ci jej wytłumaczyć,
                          bo rozbijamy się o mur innej wrazliwości.
        • ireen Re: Jeszcze o wyjącym EGO. 22.09.03, 20:44
          Gość portalu: girlfriend napisał(a):

          > nasze emocje są naprawdę sterowalne
          > uważam, że warto nawet bić się ze soba o te pozytywne, jeśli trzeba
          >

          Ale jak?????? Umiera mi ktos najblizszy i mam odczuwac pozytywne emocje? Nie
          rozumiem... Po jakims czasie bol bedzie mniejszy, ale pozostanie... ta pustka,
          to, ze nie wykorzystalam wlasciwie czasu, ktory moglam z ta osoba spedzic... ze
          nie dawalam do zrozumienia, jak bardzo wazna jest dla mnie...
          Pozytywne emocje w takiej sytuacji mnie osobiscie wydaja sie nieludzkie. I w
          chwili odejscia tak bliskiej mi duszy nie mialabym sily ani ochoty walczyc o
          pozytywne emocje.
          Ireen
          • Gość: girlfriend Re: Jeszcze o wyjącym EGO. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.03, 20:53
            > Ale jak?????? Umiera mi ktos najblizszy i mam odczuwac pozytywne emocje?

            ireen, ja nie mowię o pierwszym naturalnym odruchu
            mowię o tym co się dzieje potem, ile potem? na ten przyklad miesiac potem

            > Nie
            > rozumiem... Po jakims czasie bol bedzie mniejszy, ale pozostanie...

            bol nie jest do przeżywania czy wygasania tylko do leczenia
            czy jak jest Ci smutno, to sluchasz bluesa czy idziesz na komedię?

            > ta pustka,
            > to, ze nie wykorzystalam wlasciwie czasu, ktory moglam z ta osoba spedzic...
            ze nie dawalam do zrozumienia, jak bardzo wazna jest dla mnie...

            wszystko to jest szczera prawda
            tylko ze to nie ireenowe JA płacze tylko ireenowe EGO

            > Pozytywne emocje w takiej sytuacji mnie osobiscie wydaja sie nieludzkie. I w
            > chwili odejscia tak bliskiej mi duszy nie mialabym sily ani ochoty walczyc o
            > pozytywne emocje.

            no własnie o tym mowa

            > Ireen

            i jeszcze mowa o potrzebie nieplakania nad soba samym opuszczonym
            i o różnicy między JA i EGO, co ją tu Imagine po tysiąckroć przedstawiał
            wiec wybacz mi ze juz nie bedę znowu

            serdecznie pzdr :)))
    • Gość: inka_sama Re: Jeszcze o wyjącym EGO. IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 22.09.03, 12:03
      Zajrzałam z ciekawości rano i widzę że dyskusja sie rozwija.
      Jak rozumiem motywem jest MOJE wyjącę ego? Bo tak w liście do mnie napisałaś?
      Skąd ten wniosek? Bo napisałam normalnie, nie w tonie płaczliwym. Trudno jednak
      bym skakała z radości na mysl o śmierci kochanych osób.
      NIGDZIE nie napisałam że dalej jestem w taim stanie jak na poczatku. Wprost
      przeciwnie. Dzięki życzliwości wielu osób - i tych z realnego i tych z
      wirtualnego świata - moge o sobie mówic że jestem osobą szczęśliwą. Mało tego -
      pamietam że sama o tym WIEDZIAŁAM nawet wtedy (gdzies to napisałam). Problem
      był w tym by przetrzymac pierwszy najtrudniejszy czas. Udało się.

      Było tu wtedy pare osób które polecały mi jako najlepszą kurację "wziąć sie w
      garść". Niektórym może by to pomogło - nie mnie. Doszłąm do siebie po swojemu,
      w swoim tempie. I teraz na takie diagnozy "to wyje twoje ego" reaguje spokojnym
      uśmiechem. Wtedy - zabolałoby jak cholera że ktos neguje moj ból.

      Gdybys girlfriend przeczytała uwaznie co napisałam o szczęściu - może nie
      bawiłabys sie w takie etykietkowanie.

      pozdrawiam - w ciszy (żadnego wycia)

      PS Warto uznac że każdy jest inny. Ja też sie uczę cały czas że nie każdy musi
      reagowac na nieszczęście tak jak ja. I jeszcze jedno - nie tylko ja i ty tutaj
      mamy takie przejści za soba. Nie każdy sie z tym po prostu ujawnia.
      • Gość: girlfriend Inka, niezupełnie tak. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.03, 13:21
        Ten liścik, jest do wszystkich Twoich samozwańczych obrończyczyń (jak widać z
        tonu Twojego listu - wcale na szczęście niepotrzebnych :)))), ktore nie wiedzą
        o czym czytaja, a potem nie wiedzą o czym piszą :)))

        Oczywiście, że WTEDY rady z gatunku "weź się w garść" mozna o kant d.. potłuc.
        Oczywiście, że człowiek (upieram się - jego ego) potrzebuje czasu. To
        bezdyskusyjne. Czasu i wstpółczucia. Nie sądzę, żeby ktoś reagował inaczej -
        ludziom potrzebna jest tylko różna ilość czasu na dojscie do siebie, tylko to
        nas różni.
        Ale jak sama wiesz wtedy to nie teraz.

        Niedawno pewien bardzo mądry mężczyzna powiedział mi "mam ogromne współczucie
        dla ciebie wtedy, mam zero wspólczucia dla ciebie dziś i nie pozwole ci, zebyś
        okaleczyla swoje zycie dziś" - czujesz różnicę?

        Widziałam dawno temu piekny film z Glenn Close "Kamienie Ibarry", o młodym
        amerykańskim małżenstwie zyjacym w Meksyku - on umiera, chyba leukemia. To jest
        film o różnicy w traktowaniu śmierci przez te 2 kultury. Mądra rzecz.

        Piszesz o odejśćiu swojego męża "nieszczęście, że umarł".
        A ja Ci mówię "szczęście, że był". Łatwo mogłaś go przeoczyć i nie doświadczyć
        tego wszystkiego, czego z nim doświadczylaś. On był darem dla Ciebie, inka.
        Popatrz jak misternie i subtelnie splotły się przyczyny, okoliczności i linie
        Waszego życia, że mogliście stanąć na swojej drodze i jeszcze zostać parą.
        Popatrz, jakie to wszystko jest ulotne, przecież moglas być gdzie indziej w
        dniu, w ktorym go spotkalaś i mógł Cie ominąć.
        Szkoda, ze już go nie ma? No własnie, najgorzej mieć i stracić - to mam na
        myśli pisząc o wyjącym ego (i uzywam tego rozróznienia ego/ja, ktorym się na
        tym forum od dawna Imagine posluguje).

        Że inne teraz mają a Ty już nie? Inka, takie sprawy nie są szczęściami czy
        nieszczęściami,to my je widzimy jak chcemy. To są zdarzenia. Nie mamy na nie
        wpływu. Podobnie jak niebardzo masz wpływ na to czy Twoje dziecko jest zdrowe
        czy nie, w małym zakresie w każdym razie. To jak absorbujesz ten fakt, jak
        wiesz zależy od Ciebie. Jedni sie uginają pod wpływem jedynki w szkole, inni
        przetrwaja każdy kataklizm. Warto o tym pamiętac i mysleć, dlaczego jedni tak a
        inni inaczej. I warto być Zorbą moim zdaniem.

        Uwazam i zawsze będę uważała, że mozna wyrządzić szkodę także litując się.
        Uważam, że litujacy się bardzo często załatwiaja swoje sprawy - kieruja się
        tym, że chce im się litować (w ten sposób mają poczucie, że są porządnnymi
        ludźmi), a nie tym co leży w interesie "litowanego".

        Nie wiem czy to jest dośc jasne, ale post to dośc kulawa formuła jak na takie
        poważne sprawy.

        wszystkiego dobrego :)

        • alfika Re: Inka, niezupełnie tak. 22.09.03, 14:02
          Po pierwsze - prosze, odeślijcie mnie do watku, który zapoczątkował ren, bo nie
          mogę go nijak zahaczyć - a czuję drugie dno.
          Jak się mylę, to proszę o oswiecenie w tej drobnej kwestii przynajmniej.

          A po drugie - Girl ma rację co do ego - w moim odczuciu - płaczemy z reguły nad
          sobą. Rację mają też wzyscy Ci, którzy słusznie piszą, że na wszystko trzeba
          czasu, akceptacji i własnego, swojskiego rytmu.

          Gdy odkrywa się w sobie ego, to sie już zaczyna rozumieć reakcje z nim związane.
          Kwestia spojrzenia.

          niemniej to drobiazg - odkrycie ego i zrozumienie. Potrzeby pozostają i nie
          wolno ich ominąć. Ani czasu, ani odwiedzin w znaczących miejscach - płynąć z
          tym wewnętrznym prądem, nie wstrzymywać rzeki i nie plynąć pod prąd.
          • Gość: i_s Re: Inka, niezupełnie tak. IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 22.09.03, 22:08
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=8087745
    • fnoll w kwestii formalnej 22.09.03, 14:47
      EGO nie wyje, wyje ID

      pzdr

      fnoll (pogrobowiec Freuda)
      • Gość: girlfriend Re: w kwestii formalnej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.03, 14:57
        JA nigdy nie wyje. Wyją zewnętrzne warstwy. A poza tym parole, parole, parole :)

        pzdr :)
        • fnoll Re: w kwestii formalnej 22.09.03, 16:27
          a co tu ma JA do rzeczy? na relacjach między JA i EGO można zęby zjeść, ale
          pewnym jest, że EGO nie wyje - czy JA wobec tego wyć może czy nie? cóż,
          trudność w określeniu relacji między EGO i JA stąd bierze się, iż JA wydaje się
          mieć przesuwalne granice, czyli, że może się z EGO dokładnie pokrywać, ale może
          i włączać inne rejony psyche, np. ID, w tym drugim przypadku JA może wyć, gdyż
          zawiera sobie skłonne do wycia ID

          jeśli zaś twoje girlfriendowe JA oogranicza się do silnego EGO (silnego, czyli
          stabilnego, co nie wymięka pod naciskiem ID i SUPEREGO), to faktycznie - twoje
          JA wyć nijak nie może

          to tyle w kwestiach formalnych (tylko proszę, nie dokładaj jeszcze jednego
          terminu, bo nam się dyskurs do sylwestra pociągnie! szczególnie, proszę, stroń
          od ŚWIADOMOŚCI)

          PZDR

          fnoll (pogrobowiec freuda i wilbera)
          • Gość: urthona Re: w kwestii formalnej IP: *.proxy.aol.com 22.09.03, 16:43
            nie mowiac o Jungu, ktory twierdzi iz Freud po cichu powiedzial mu iz trzeba z
            seksualizmu zrobic dogmat, bo inaczej swiat zalany bedzie przez okultyzm...
            a wiec jesli wycie, to z jungowskiego punktu widzenia, wycie zamknietego w
            klatce ducha pod wplywem rozbitych iluzji szkielka i oka.
            • Gość: girlfriend Re: w kwestii formalnej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.03, 16:47
              urthona, a co na ten temat mieli do powiedzenia Iksiński i Malinowska z
              Kociubińską? Jakieś nowe słowa wynaleźli może ? ;)

              pzdr :)
          • Gość: girlfriend ponieważ z natury jestem łagodną, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.03, 16:44
            a nie złośliwą niewiastą, więc nie zapytam kiedyż to Wilber umarł, hihi :)

            poza tym pragnę zauważyć, że ja tu się opowiadam po stronie zmniejszenia liczby
            słów ergo pudło :)))))))

            reszta wieczorem
            pzdr :)
            girlfriend (pogrobowiec Wittgensteina, haha :)
            • fnoll Re: ponieważ z natury jestem łagodną, 23.09.03, 18:37
              Gość portalu: girlfriend napisał(a):

              > a nie złośliwą niewiastą, więc nie zapytam kiedyż to Wilber umarł, hihi :)

              Wilber umarł, i to wiele razy
              • Gość: girlfriend Re: ponieważ z natury jestem łagodną, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.03, 18:58
                > Wilber umarł, i to wiele razy

                hahaha :DDDD
                jeden jeden w tej materii na razie :))))))

                ale skoro umarł i umiera i umrze, to po coż mu grób, ha?
          • Gość: girlfriend powiem krótko, zeby czasu nie zabierać IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.03, 21:37
            Szanownemu Panu ;)

            JA to świadomość, możemy tak przyjąć :) coby przed sylwestrem jeszcze na
            nartach poszusować, a nie wojny teoretyczno-literackie wieść :)

            JA nie wyje, jest spokojne i pogodne, ufne, dobre, bezinteresowne hihi ;)
            EGO jest jak zewnetrzne warstwy cebulki, warstwa za warstwą za warstwą, a jedna
            z nich to "co girlfriend chce od świata"

            to na razie tyle, bo przygnębiło mnie oglądanie zapisu wideo jak jeden facet
            drugiego na muszce trzymał 3h i niesokram do dalszego dyskursu, acz polecam sie
            na przyszłość :))) bedzie mi przemiło :)))
            • fnoll Re: powiem krótko, zeby czasu nie zabierać 23.09.03, 18:41
              Gość portalu: girlfriend napisał(a):

              > JA nie wyje, jest spokojne i pogodne, ufne, dobre, bezinteresowne hihi ;)

              no tak, to co be, to nie-JA, he?

              > EGO jest jak zewnetrzne warstwy cebulki, warstwa za warstwą za warstwą

              to widać jakieś INNE "ego", nie to freudowskie

              lecz co to za ego co warstwy ma? ha?

              • Gość: girlfriend Re: powiem krótko, zeby czasu nie zabierać IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.03, 19:10
                > > JA nie wyje, jest spokojne i pogodne, ufne, dobre, bezinteresowne hihi ;)
                >
                > no tak, to co be, to nie-JA, he?

                o to to!

                co złego
                to EGO :)


                > > EGO jest jak zewnetrzne warstwy cebulki, warstwa za warstwą za warstwą
                >
                > to widać jakieś INNE "ego", nie to freudowskie

                owszem, moje :)


                > lecz co to za ego co warstwy ma? ha?

                jak to, Panie, jak to?
                wszystko, co wygodne, słodkie i pozornie bezpieczne, posiada warstwy przecież.
                I torcik i kołdra i słowa.

                :)
    • kwieto Re: Jeszcze o wyjącym EGO. 22.09.03, 20:57
      Poniekad zgadzam sie z Fnollem - Ego to racjonalnosc, ID to emocje.
      Racjonalnosc wyc nie moze, to pewne. Emocje jak najbardziej.

      A swoja droga - dlaczego tak to Ego tepicie?
      • Gość: girlfriend kwieto, zleetuj się... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.03, 21:23
        words, words, words...
        mam wrażenie kręcenia sie w kółko.
        polecam wątek sprzed kilku dni "JA vs. EGO"
        jestem prosta kobieta i jeszcze nie umiem (albo leniva ;) wstawiac linków :)))

        pzdr:)
        • kwieto Re: kwieto, zleetuj się... 22.09.03, 21:39
          Poszukam. Co prawda koncepcja Ego Id i Superego od dawna wydaje
          mi sie pokraczna, ale niech bedzie.
          • Gość: girlfriend Re: kwieto, zleetuj się... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.03, 21:43
            > Poszukam. Co prawda koncepcja Ego Id i Superego od dawna wydaje
            > mi sie pokraczna, ale niech bedzie.

            stąd rekomenduję odrzucenie freudyzmu i przejście na imaginizm, hihi ;)

            pzdr :)
            • kwieto Re: kwieto, zleetuj się... 22.09.03, 21:58
              Wole Eeeetamizm. (Imagine wyjasni co to jest)

              Ewentualnie Taoizm lub Zen, acz mniej chetnie.
              Walka Ego z Id jest smieszna, bo jak moze walczyc cos co jest jedna
              caloscia?

              Podobnie jak nie mozna "sprzeciwic sie prawom natury" albo "nie byc
              soba".
              • Gość: ryb Rybizm jest lepszy... IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 22.09.03, 22:15
                No jest. Tylko tyle...


                ryb
                • Gość: girlfriend Re: Rybizm jest lepszy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.03, 23:27
                  no, czyli każdy pozostaje przy swoim, czego należało się spodziewać i czego
                  należy żałować jednak :)
                  • Gość: ryb Re: Rybizm jest lepszy... IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 22.09.03, 23:32
                    A czego sie spodziewalas? Zrozumienia? Girlfriend, zauwazylem ze Ty albo
                    mieszkalas na zachodzie, albo bardzo duzo o nim wiesz. Co piszesz jest
                    powszechnie znane w Anglii, w Polsce moze zostac odebrane zle, bardzo zle.
                    Inne kultury. Trudno to zmienic...:)


                    ryb
                    • Gość: girlfriend Re: Rybizm jest lepszy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.03, 23:47
                      > A czego sie spodziewalas? Zrozumienia? Girlfriend, zauwazylem ze Ty albo
                      > mieszkalas na zachodzie, albo bardzo duzo o nim wiesz. Co piszesz jest
                      > powszechnie znane w Anglii, w Polsce moze zostac odebrane zle, bardzo zle.
                      > Inne kultury. Trudno to zmienic...:)

                      jak ja bym chciała ryb żebyś Ty nie miał racji...

                      p.s.nie mieszkałam, podróżowalam ino. mam przyjaciół i rodzinę w różnych
                      krajach, pokoleniach, kulturach i nieco wrażliwości ergo jestem szczęściara :)
                      • jmx jotemiksizm ? 23.09.03, 02:58
                        Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                        > p.s.nie mieszkałam, podróżowalam ino. mam przyjaciół i rodzinę w różnych
                        > krajach, pokoleniach, kulturach i nieco wrażliwości ergo jestem
                        szczęściara :)

                        Nie miałam i nie mam tego co Ty, ale myślę podobnie.
                        O czym to świadczy?


                        PS. Z jednym wyjątkiem - myślę, że zostawiam ludziom czas na to, żeby doszli
                        do Prawdy (jakiejś?) swoimi drogami w swoim czasie. Niektórzy nie dojdą nigdy
                        ale to już nie ode mnie zależy.
                        • Gość: girlfriend Re: jotemiksizm ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.03, 14:07
                          > > p.s.nie mieszkałam, podróżowalam ino. mam przyjaciół i rodzinę w różnych
                          > > krajach, pokoleniach, kulturach i nieco wrażliwości ergo jestem
                          > szczęściara :)
                          >
                          > Nie miałam i nie mam tego co Ty, ale myślę podobnie.
                          > O czym to świadczy?

                          serio pytasz?
                          serio odpowiadam: o wrażliwości i inteligencji.

                          > PS. Z jednym wyjątkiem - myślę, że zostawiam ludziom czas na to, żeby doszli
                          > do Prawdy (jakiejś?) swoimi drogami w swoim czasie. Niektórzy nie dojdą nigdy
                          > ale to już nie ode mnie zależy.

                          czasem można potrząsnąć albo poszarpać za rękaw :)
                          są tacy, którym nie zaszkodzi ;)))

                          nie mam natomiast żadnych złudzeń co do faktu, że większość ludzi jest zbyt
                          zapatrzonych w siebie żeby zrezygnować z przypisywania innym złych intencji na
                          przykład.
                          stawiam tezę, że 90% pisarzy z tego forum coś złego w sobie hoduje. Poczucie
                          krzywdy mianowicie, tzn. "moja krzywda wieksza niż Twoja".
                          Ci, ktorzy tak nie robią są rozpoznawalni po pierwszysm poście najczęściej (z
                          wyjątkiem ryba, w stosunku do którego popelniłam grzech pychy na dzień dobry,
                          hihi ;)
                          • m.malone Re: jotemiksizm ?:)):)) 23.09.03, 14:16
                            Oj, Girl, Ty narzeczino Wittgensteina:)))

                            Gdybys tak nie znosiła stoicyzmu, to i mnie bys może polubiła:( Chociaż deczko!

                            NieTworzącyMalonizmu
                            MM
                            ___

                            Kiedy Bóg stwarzał czas, stworzył go wystarczająco dużo
                            - irlandzkie (podobno)
                            • Gość: girlfriend Re: jotemiksizm ?:)):)) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.03, 14:42
                              > Oj, Girl, Ty narzeczino Wittgensteina:)))
                              >
                              > Gdybys tak nie znosiła stoicyzmu, to i mnie bys może polubiła:( Chociaż
                              deczko!

                              a czy ja Cię lubię za mało? :)
                              więc niech już będzie moja strata raz w życiu ;)powiem prawdę - UWIELBIAM CIĘ :)

                              na szczęście jest to mój wątek więc nie zostaniemy za to aresztowani, hihi :)
                              w każdym razie jest taka szansa, bo pewnym oczywiście niczego być nie można ;)




                              > MM
                              • jmx coś 23.09.03, 15:43

                                Dzięki za dobre słowo. W zasadzie zgodziłabym się z Twoimi słowami "o
                                hodowli". Pośrednio sama o tym mówiłam na Gęsi - licytacja "czyje zmartwienie
                                większe". Albo kto więcej przeżył i ma więcej lat. Zawsze mi sie to podoba -
                                mam więcej lat więc.... i tu wyliczanka. Tak jakby własne słowa, przemyślenia,
                                wnioski (na podstawie przeżyć i obserwacji) to za mało, jeszcze trzeba się
                                czymś podeprzeć. Hm.


                                A teraz coś dla MMalona, sie poświęciłam i poszukałam ;-)))
                                seashellworld.com/Merchant2/merchant.mvc?Screen=CTGY&Category_Code=Cockle
                                • m.malone Re: coś 23.09.03, 20:30
                                  jmx napisała:

                                  ,
                                  >
                                  > A teraz coś dla MMalona, sie poświęciłam i poszukałam ;-)))
                                  > seashellworld.com/Merchant2/merchant.mvc?Screen=CTGY&Category_Code=Cockle
                                  >


                                  Łoj,slicne dzieki;0))))
                                  Bardzo ścCiebie zacna Dziewcyna, JMX:0))))
                                  CIUMKI PAPAŁKI ECT.
                                  pisem z lapa brata, dlatego tak sepleniem
                                  Cocklesellny
                                  MM
                                  ___

                                  Kiedy Bóg stwarzał czas, stworzył go wystarczająco dużo
                                  - irlandzkie (podobno)
                                  • jmx Re: coś 23.09.03, 22:23

                                    Cała przyjemność po mojej stronie, sama byłam ciekawa co to takiego :-))))
                              • m.malone Re: jotemiksizm ?:)):)) 23.09.03, 16:44
                                Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                                > > Oj, Girl, Ty narzeczino Wittgensteina:)))
                                > >
                                > > Gdybys tak nie znosiła stoicyzmu, to i mnie bys może polubiła:( Chociaż
                                > deczko!
                                >
                                > a czy ja Cię lubię za mało? :)
                                > więc niech już będzie moja strata raz w życiu ;)powiem prawdę - UWIELBIAM
                                CIĘ :
                                > )
                                >
                                > na szczęście jest to mój wątek więc nie zostaniemy za to aresztowani, hihi :)
                                > w każdym razie jest taka szansa, bo pewnym oczywiście niczego być nie można ;)


                                JA CIEBIE TEŻ!!!!!!:)))))))
                                Czy mam krzyczeć dalej:)
                                Tu - znaczy - papałkować można troche nawet

                                ciumcium
                                MM
                                >
                                >
                                >
                                >
                                > > MM
                                • Gość: girlfriend Re: jotemiksizm ?:)):)) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.03, 19:05
                                  > JA CIEBIE TEŻ!!!!!!:)))))))
                                  > Czy mam krzyczeć dalej:)
                                  > Tu - znaczy - papałkować można troche nawet

                                  tu wszystko można co się chce, bo to mój wątek, hihihihi :)))))

                                  > ciumcium

                                  :))))))
                                  to cium to jest jakieś trochę straszne, hihihi ;)))
                                  jakieś ma straszne pochodzenie, haha :DDD

                                  p.s.w kwestii koklszelsów moja teza została potwierdzona ostatecznie: nie ma
                                  takich roślinek, są tylko "ozdóbki", o których już było. No niestety :)
                                  • Gość: girlfriend Re: jotemiksizm ?:)):)) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.03, 20:33
                                    i znowu byłam najinteleeeegentniejsza ze wszystkich :)
                                    • Gość: girlfriend Re: jotemiksizm ?:)):)) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.03, 20:37
                                      Odpowiadasz na :

                                      Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                                      > i znowu byłam najinteleeeegentniejsza ze wszystkich :)

                                      czekałam kiedy wreszcie komuś przyjdzie to do glowy, zeby się nicknąć mną z
                                      tepsy :)

                                      długo czekałam, ale się w końcu doczekałam :)
                                      jest takich przypadkow kilka na gazecie.pl a same znamienite (polecam ogląd
                                      forow politycznych) - czuje się wyróżniona, mersi :)
                                  • m.malone Re: jotemiksizm ?:)):)) 23.09.03, 20:41

                                    Tak, Girl:0))))
                                    Bardzo dziekuje!!
                                    Tera mamy jasność i o to chodziło:))
                                    jedna też b. miła pani (adr. i nazwisko znane reedakcji) też to potwierdza!!
                                    dziki zakłopot
                                    co z tym ciumkiem?;(
                                    W KAŻDYM RAZIE PAPAŁKI
                                    MM
                                    o q...co to zakejbord zas...!!
                                    ___

                                    Kiedy Bóg stwarzał czas, stworzył go wystarczająco dużo
                                    - irlandzkie (podobno)
                      • Gość: ryb Re: Rybizm jest lepszy... IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 23.09.03, 21:54
                        Martwie sie o Ciebie girfriend. Z Twoim mysleniem ciezko musi Ci sie zyc w
                        konserwatywnej Polsce. Mam nadzieje ze otoczna jestes ludzmi, ktorzy podobnie
                        mysla jak Ty. Jezeli nie, to Ty musisz sie strasznie meczyc...Nie zartuje,
                        naprawde tak mysle.


                        Pozdr.


                        ryb
                        • Gość: girlfriend Re: Rybizm jest lepszy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.03, 22:03
                          > Martwie sie o Ciebie girfriend. Z Twoim mysleniem ciezko musi Ci sie zyc w
                          > konserwatywnej Polsce. Mam nadzieje ze otoczna jestes ludzmi, ktorzy podobnie
                          > mysla jak Ty. Jezeli nie, to Ty musisz sie strasznie meczyc...Nie zartuje,
                          > naprawde tak mysle.

                          A dlaczego Ty uważasz, że fajniej jest być w wiekszości? ;)
                          być w większości jest niebezpiecznie, można ulec instynktom stadnym na przykład.

                          Po prawdzie, jestem otoczona raczej ludźmi myślącymi konserwatywnie :)
                          Ale tak, biorę serio pod uwagę wyjazd, you've got me :))))
                          • Gość: ryb Re: Rybizm jest lepszy... IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 23.09.03, 22:24
                            Wszystko zalezy jaka to jest wiekszosc i czy chcesz utozsamic sie z nia.
                            Zreszta, dobrze wiesz co mam na mysli :)

                            Zazwyczaj nie polecam ludziom emigracji, ale w Twoim przypadku mysle ze to
                            jest bardzo wskazane :)))


                            ryb





                            • jmx Re: Rybizm jest lepszy... 23.09.03, 22:27
                              Gość portalu: ryb napisał(a):

                              > Zazwyczaj nie polecam ludziom emigracji, ale w Twoim przypadku mysle ze to
                              > jest bardzo wskazane :)))

                              Dlaczego?
                              • Gość: ryb Re: Rybizm jest lepszy... IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 23.09.03, 22:30
                                Dlaczego nie polecam, czy dlaczego w jej przypadku jest to wskazane? Czy moze
                                jedno i drugie?

                                Pozdr.


                                ryb
                                • jmx Re: Rybizm jest lepszy... 23.09.03, 22:36

                                  Jedno i drugie jeśli można :-))
                                  • Gość: ryb Re: Rybizm jest lepszy... IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 23.09.03, 22:58
                                    Ciagniesz mnie troche za jezyk :))) Odpisalem i skasowalem, bo zauwazylem ze
                                    bylo "politically incorrect". :)))


                                    ryb
                                    • Gość: girlfriend ryb, to jest "mój" wątek, brykaj do woli :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.03, 23:35
                                      pisz co Ci się żywnie podoba, wygłupiaj się, flirtuj śmiało i dużo, pij Chivasa
                                      i tańcz :)))))

                                      zapraszam :)

                                      • Gość: ryb Re: ryb, to jest "mój" wątek, brykaj do woli :) IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 23.09.03, 23:47
                                        Hehehehe, JMX to niezla cwaniara (pozdrawiam), lubi podpuszczac, wiec musze
                                        uwazac co pisze :). Nie jestem dzisiaj w formie, male zmeczenie mnie dopadlo a
                                        jeszcze musze wypchnac sporo roboty i jeszcze w dodatku te szlachetne forum
                                        mnie ...nawet zapomnialem o Chivasie. Dzieki za przypomnienie, juz polewam :)


                                        ryb
                                        • Gość: girlfriend Re: ryb, to jest "mój" wątek, brykaj do woli :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.03, 23:51
                                          > Hehehehe, JMX to niezla cwaniara (pozdrawiam), lubi podpuszczac, wiec musze
                                          > uwazac co pisze :). Nie jestem dzisiaj w formie, male zmeczenie mnie dopadlo
                                          a
                                          > jeszcze musze wypchnac sporo roboty i jeszcze w dodatku te szlachetne forum
                                          > mnie ...nawet zapomnialem o Chivasie. Dzieki za przypomnienie, juz polewam :)

                                          no to mamy tak samo (tylko z robotą, bo ja dziś amaretto :)
                                          więc też zmykam :)

                                          na razie ;)
                                    • jmx Re: Rybizm jest lepszy... 24.09.03, 00:54
                                      Gość portalu: ryb napisał(a):

                                      > Ciagniesz mnie troche za jezyk :))) Odpisalem i skasowalem, bo zauwazylem ze
                                      > bylo "politically incorrect". :)))

                                      Serio pytałam (to a propos podpuszczania) ale jeśli z jakichś względów nie
                                      możesz odpowiedzieć publicznie to pisz prywatnie. Chyba, że wcale nie chcesz
                                      na to pytanie odpowiedzieć, przeżyję ;-).
                            • Gość: girlfriend Re: emigracja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.03, 22:32
                              ale ja myslę o czymś, co Ci sie nie spodoba, haha
                              O MALI.
                              • Gość: ryb Re: emigracja IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 23.09.03, 22:39
                                Przyznam ze chcialem miec Ciebie "blizej siebie" :))) hihihi. No, ale jak Mali
                                to Mali, dlaczego nie...:)


                                ryb
                                • Gość: girlfriend Re: emigracja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.03, 22:40
                                  blisko Ciebie to ja będę, może być, że w styczniu :)
                                  bój się :)))
                                  • Gość: ryb Re: emigracja IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 23.09.03, 22:46
                                    Dlaczego mam sie bac??? Chcesz mnie w swoje szpony zlapac co? Jestem nie do
                                    zdobycia :)))


                                    ryb
                                    • jmx Re: emigracja 23.09.03, 22:51

                                      Więc zagadka "przymusu" emigracji Girlfriend została wyjaśniona... ;-)))
                                      • Gość: ryb Re: emigracja IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 23.09.03, 22:53
                                        To tylko zarty, tylko zarty, tylko zarty...jak napisze to jeszcze 100 razy, to
                                        napewno w to uwierze :)))


                                        ryb

                                        PS. naprawde zarty :)
                                    • Gość: girlfriend Re: emigracja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.03, 23:36
                                      > Dlaczego mam sie bac??? Chcesz mnie w swoje szpony zlapac co? Jestem nie do
                                      > zdobycia :)))

                                      hihihi
                                      każdy tak mówi, a potem piszczy ;)))))
                                      • Gość: ryb Re: emigracja IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 24.09.03, 00:34
                                        hahahaha, poczekamy, zobaczymy ale napewno nie popiszczymy :)))


                                        Dobranoc :)


                                        ryb
                        • Gość: tak Re: Rybizm jest lepszy... IP: *.net.pl / 192.168.1.* 23.09.03, 22:04
                          Gość portalu: ryb napisał(a):

                          > Martwie sie o Ciebie girfriend. Z Twoim mysleniem ciezko musi Ci sie zyc w
                          > konserwatywnej Polsce. Mam nadzieje ze otoczna jestes ludzmi, ktorzy podobnie
                          > mysla jak Ty. Jezeli nie, to Ty musisz sie strasznie meczyc...Nie zartuje,
                          > naprawde tak mysle.

                          Co masz na myśli pisząc: konserwatywna Polska?

                          Pozdrawiam
                          • jmx Re: Rybizm jest lepszy... 23.09.03, 22:21
                            Gość portalu: tak napisał(a):


                            > Co masz na myśli pisząc: konserwatywna Polska?


                            To widać na tym forum jak na dłoni. No i twoje niektóre wypowiedzi też o tym
                            świadczą np. o zakładaniu rodziny, macierzyństwie, homoseksualizmie.
                            Ludzie z odmiennymi poglądami (wbrew większości) są traktowani jak niespełna
                            rozumu albo godni ubolewania nad "ciężkim losem". A.le to nie zalezy od kraju
                            w jakim sie przebywa a od środowiska bo pod każdą szerokością geograficzną
                            można znaleźć środowiska konserwatywne. W Anglii, USA, Kanadzie, Niemczech itp.
                            • Gość: ryb Re: Rybizm jest lepszy... IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 23.09.03, 22:26
                              Dzieki jmx :) Ujelas to w kilku zdaniach, a ja juz ksiazke chcialem napisac.
                              Chcialbym tylko dodac, ze nie byla to krytyka z mojej strony, tylko porownanie
                              innych kultur.


                              Pozdr.


                              ryb
                              • jmx Re: Rybizm jest lepszy... 23.09.03, 22:30

                                A proszę bardzo! (ale versal ;-)). Krytyka nie ale... przecież w Polsce też są
                                rózne środowiska tak samo jak za granicą. Myślenie, że za granicą życie będzie
                                usłane różami (bo bez konserwatyzmu) wydaje mi się "trochę naciągane".
                                • Gość: ryb Re: Rybizm jest lepszy... IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 23.09.03, 22:35
                                  Zycie nigdzie nie jest uslane rozami...Ale ludzie sa ludzmi i mysle ze latwiej
                                  sie zyje, jak nie uwazaja ciebie za nawiedzonego, bo akurat masz inne
                                  spojrzenie na swiat. :)


                                  ryb
                                  • jmx Re: Rybizm jest lepszy... 23.09.03, 22:39

                                    Ależ Rybie - ależ to niekonserwatyści patrzą na konserwatystów jak na
                                    nawiedzonych. Czyżby mniejszość "terroryzowała" większość? ;-)
                                    • Gość: ryb Re: Rybizm jest lepszy... IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 23.09.03, 22:43
                                      chwileczke, chwileczke...wszystko zalezy od tematu.:)))


                                      ryb
                            • Gość: tak Re: Rybizm jest lepszy... IP: *.net.pl / 192.168.1.* 23.09.03, 22:29
                              jmx napisała:

                              > > Co masz na myśli pisząc: konserwatywna Polska?
                              >
                              >
                              > To widać na tym forum jak na dłoni.

                              Zdaje się, że widzimy różne dłonie.

                              No i twoje niektóre wypowiedzi też o tym
                              > świadczą np. o zakładaniu rodziny, macierzyństwie, homoseksualizmie.

                              To tak.

                              > Ludzie z odmiennymi poglądami (wbrew większości) są traktowani jak niespełna
                              > rozumu albo godni ubolewania nad "ciężkim losem".

                              Ciekaw jestem po której stronie mnie umiejscawiasz. Tych z odmiennymi
                              poglądami, czy w większości?

                              A.le to nie zalezy od kraju
                              > w jakim sie przebywa a od środowiska bo pod każdą szerokością geograficzną
                              > można znaleźć środowiska konserwatywne. W Anglii, USA, Kanadzie, Niemczech
                              itp.

                              No to jest Polska konserwatywną czy nie? Czy to jakiś ewenement, czy też
                              światowa normalka?

                              Pozdrawiam
                              • jmx Re: Rybizm jest lepszy... 23.09.03, 22:35
                                Gość portalu: tak napisał(a):

                                > Zdaje się, że widzimy różne dłonie.

                                No właśnie! I tu jest pies pogrzebany ;-))).


                                > Ciekaw jestem po której stronie mnie umiejscawiasz. Tych z odmiennymi
                                > poglądami, czy w większości?

                                Raczej w większości, chociaż masz ciekawe spojrzenie na kwestie podatkowe, nie
                                nazwałabym ich konserwatywnymi.


                                > No to jest Polska konserwatywną czy nie? Czy to jakiś ewenement, czy też
                                > światowa normalka?

                                No do światowej normalki to nam jeszcze brakuje ale da się wytrzymać (czego
                                jestem przykładem ;-))))
                              • Gość: girlfriend Re: Rybizm jest lepszy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.03, 22:35
                                Polska jest w wiekszym stopniu konserwatywna obyczajowo niz niekatolickie kraje
                                zachodnie.

                                pozdrawiam Cie Taku, bo to mój wątek więc mogę :)))
                                • jmx Re: Rybizm jest lepszy... 23.09.03, 22:42

                                  Wydaje mi się, ze każdy kraj zachodni był i jest w jakimś stopniu katolicki.
                                  • Gość: girlfriend Re: Rybizm jest lepszy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.03, 23:45
                                    > Wydaje mi się, ze każdy kraj zachodni był i jest w jakimś stopniu katolicki.

                                    chodzi mi o kraje, w ktorych katolicyzm nie jest religią wiodącą, w tym sensie,
                                    że nie wyznaje go większość społeczeństwa

                                    czyli o protestanckie, czyli o anglosaskie + przyległości

                                    jmx, czy my się bedziemy wiecznie wyłącznie erystyką zajmować, Ty adeptko
                                    szlachetnej sztuki szermierki??? ;)))))
                                    czy przyznasz się do jakiegoś poglądu, lalka ;)))?
                                    • jmx Re: Rybizm jest lepszy... 24.09.03, 00:35
                                      Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                                      > czyli o protestanckie, czyli o anglosaskie + przyległości

                                      A Francja? ;-)

                                      Kurczę a co mnie wszyscy tak nagle zaczynają chwalić? To podejrzane! ;-)))
                                      Mój pogląd - ja przede wszystkim organicznie wręcz nie znoszę stereotypów i
                                      [autocenzura] ;-)))))
                                      Więc jeśli słyszę, ze Polska to taka czy śmaka (od osoby, która nie mieszka w
                                      tym cudnym kraju) albo, że "powinnaś wyemigrować" bo .... no niestety, skurat
                                      żadnej listy się nie doczekałam, to mnie coś bierze.
                                      • Gość: ryb Re: Rybizm jest lepszy... IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 24.09.03, 00:53
                                        Odpowiem Ci jutro na Twoj post o emigracji, moja wizje, poparta
                                        doswiadczeniami. Przy okazji bede mial czas na zastanowienie, czy wyslac go
                                        tutaj czy na priva. :)))


                                        ryb
                                        • Gość: girlfriend tutaj, ja bym tez chętnie przeczytała n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.03, 00:55
                                        • jmx Re: Rybizm jest lepszy... 24.09.03, 00:55

                                          Czytasz w myślach - przed chwilą coś takiego wysłałam :-))).
                                          • Gość: ryb Re: Rybizm jest lepszy... IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 25.09.03, 00:44
                                            Odczulem w Twoim poscie do girlfriend ze czesc tresci odnosila sie do mnie.
                                            Rowniez odczulem, ze poruszony emigracyjny temat moze byc zrodlem
                                            nieporozumienia pomiedzy nami. Chcialbym tego uniknac, poniewaz jak do tej
                                            pory, uwazam ze myslimy podobnie. Ale jeszcze pomysle :)

                                            Pozdr.

                                            ryb (niezdecydowany)
                                            • jmx Re: Rybizm jest lepszy... 25.09.03, 02:37
                                              Gość portalu: ryb napisał(a):

                                              > Odczulem w Twoim poscie do girlfriend ze czesc tresci odnosila sie do mnie.
                                              > Rowniez odczulem, ze poruszony emigracyjny temat moze byc zrodlem
                                              > nieporozumienia pomiedzy nami. Chcialbym tego uniknac, poniewaz jak do tej
                                              > pory, uwazam ze myslimy podobnie. Ale jeszcze pomysle :)
                                              >
                                              > Pozdr.
                                              >
                                              > ryb (niezdecydowany)

                                              To do mnie? (o nieporozumieniach między nami). Już Cię uspokajam - żadnych
                                              nieporozumień nie będzie, najwyżej dyskusja :-). A, że podobno
                                              jestem "cwana"... ;-)))))
                                              Hm, jeśli Cię czymś uraziłam to przepraszam.
                                              • Gość: ryb Re: Rybizm jest lepszy... IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 25.09.03, 18:41
                                                Alez niczym mnie nie urazilas :))) Mialem po prostu kiepskie dni, ale dzisiaj
                                                juz lepiej sie czuje, wiec prawdopodobnie napisze dzisiaj, ale jeszcze musze
                                                jeden balagan (w realu) wyczyscic...Wroce pozniej :)


                                                ryb
                                            • jmx ps 25.09.03, 02:48

                                              Nieporozumienia to są wtedy jak nie wiem o co chodzi. Jeśli ktoś "objawia"
                                              dobrą wolę i chce mi coś wytłumaczyć czy opowiedzieć to nawet jeśli się z nim
                                              nie zgadzam to nijakiego problemu nie ma. Uff ;-).
                                              • Gość: ryb Re: ps IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 26.09.03, 00:36
                                                No dobra, to pisze...

                                                Temat jak rzeka, wiec zaweze w wiekszosci do emigracji zarobkowej.

                                                Do emigracji trzeba sie odpowiednio przygotowac, nie tylko znajomosc jezyka
                                                ale rowniez obyczajow i kultury danego kraju z ktora bedziesz sie potrafila
                                                oswoic. Trzeba miec rowniez "open mind" aby osiagnac jakis sukces. Oczywiscie
                                                trzeba byc rowniez silnym psychicznie. Bledy popelnione z niewiedzy w
                                                pierwszych latach emigracji maja pozniej niesamowite ujemne skutki w psychice,
                                                zarowno u emigrantow jak i ich rodzin, szczegolnie dzieci. Konczy sie to
                                                roznie, zazwyczaj alkoholizmem, szczegolnie u kobiet. Przyjazdy "na slepo" sa
                                                olbrzymim ryzykiem. Kiepska praca za jakies tam pieniadze, ktore w
                                                przeliczeniu na zlotowki wydaja sie duze, mieszkanie katem u pani Zosi za
                                                grosze, wydaje sie zbawieniem. Niestety na krotko. Potem przychodza depresje,
                                                tesknota i bezradnosc. Ta sama, no juz moze troche lepsza ale wciaz kiepska
                                                praca, nie w swoim zawodzie, chec normalnego zycia i poczucie
                                                niedowartosciowania zaczynaja takiego czlowieka gasic. Po latach wie, ze jest
                                                wlasciwie nikim, bo nic nie osiagnal. Jednak rodzinie w zyjacej w kraju z
                                                ktorego pochodzi, wciska coraz wiekszy kit jak wspaniale jemu sie zyje na
                                                obczyznie.

                                                Widzialem to i widze, notoryczne zjawisko. Nic sie nie zmienia na lepsze.
                                                Dlatego napisalem ze ogolnie odradzam emigracji. Zrobilem wyjatek z girlfriend
                                                poniewaz mysle, ze ona juz wystarczajaco poznala inne kultury i mysle ze
                                                spokojnie dala by sobie rade w innym kraju. Zreszta mysle, ze Ty tez.

                                                Zawezilem to bardzo, do stopnia ze nie jestem pewny, czy to ma sens co
                                                napisalem ale jak juz kiedys wspomnialem...nie lubie dlugich postow.



                                                ryb
                                                • jmx Re: ps 26.09.03, 01:05

                                                  No, straszne zawęziłeś, właściwie szkoda to byłby dobry temat na osobny wątek.
                                                  Myślę bardzo podobnie jak Ty, ludziom się wydaje, że jak wyjadą to
                                                  automatycznie ich los sie poprawi na zasadzie "wszędzie dobrze gdzie nas nie
                                                  ma", to takie życzeniowe myślenie i życie złudzeniami. Zawzze mam wrażenie, że
                                                  ludzie którzy potrafia sobie poradzić w Polsce poradziliby sobie i za granicą.
                                                  A na ogół, nie zawsze oczywiście, wyjeżdżają ci, co sobie źle radzą.

                                                  To miłe co napisałeś o "radzeniu sobie" przeze mnie za granicą. Być może, w
                                                  każdym bądź razie są małe szanse na to bym to kiedykolwiek sprawdziła i,
                                                  pomijając możliwości/ich brak jakoś mnie nie ciągnie do emigracji ;-).

                                                  Bardzo dzękuję za odpowiedź, juz myślałam, że się nie zdecydujesz :-).
                                                  • Gość: ryb Re: ps IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 26.09.03, 01:35
                                                    Moze wkrotce rozwine ten temat, prawdopodobnie wywola to burze. Nie
                                                    odpisywalem poniewaz przez ostatnie dwa dni mialem maly kryzys. Ale juz jest
                                                    dobrze.

                                                    Zaliczylem Ciebie "do emigracji" poniewaz masz odpowiednia "wizje na swiat" i
                                                    jestes osoba zbalansowana. A ja takich ludzi lubie :)))


                                                    Pozdr.


                                                    ryb
                                                  • jmx Re: ps 26.09.03, 01:44

                                                    Baaaardzo dziękuję za komplement :-))). Zbalansowana osoba - to mi się podoba,
                                                    nie od dziś powtarzam, ze najważniejsza jest równowaga i dystans - do siebie
                                                    do świata itp. To że ktoś nie wyznaje "moich" zasad, wartości czy ma inne
                                                    zdanie to dla mnie nie koniec świata i nie odczuwam potrzeby "nawracania" na
                                                    jedynie słuszną drogę ;-)).

                                                    Cieszę się, że kryzys minął, dobrej nocy! (o ile już idziesz spać ;-)))
                                                  • Gość: ryb Re: ps IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 26.09.03, 02:26
                                                    Wpisalem tu post i nie ma...Moze sie pokarze. Jak nie, to jutro powtorze. :)

                                                    Dobranoc


                                                    ryb
                                                  • jmx Re: ps 26.09.03, 22:26

                                                    Poczekam. Do drugiej jeszcze trochę czasu ;-)
                                • Gość: tak Re: Rybizm jest lepszy... IP: *.net.pl / 192.168.1.* 23.09.03, 22:51
                                  Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                                  > Polska jest w wiekszym stopniu konserwatywna obyczajowo niz niekatolickie
                                  kraje
                                  >
                                  > zachodnie.

                                  OK, w większym stopniu. Ale czy jest konserwatywna?

                                  > pozdrawiam Cie Taku, bo to mój wątek więc mogę :)))

                                  Dziękuję girlfriend. Choć traktuję to jako Twój kolejny omam, po tych policyjno-
                                  więziennych.

                                  Pozdrawiam
                                  • Gość: girlfriend Re: Rybizm jest lepszy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.03, 23:48
                                    Widzę, że postanowiłeś mnie wykonczyć ;)

                                    > > Polska jest w wiekszym stopniu konserwatywna obyczajowo niz niekatolickie
                                    > kraje
                                    > >
                                    > > zachodnie.
                                    >
                                    > OK, w większym stopniu. Ale czy jest konserwatywna?

                                    tak, jest RELATYWNIE konserwatywna obyczajowo


                                    > > pozdrawiam Cie Taku, bo to mój wątek więc mogę :)))
                                    >
                                    > Dziękuję girlfriend. Choć traktuję to jako Twój kolejny omam, po tych
                                    policyjno
                                    > -
                                    > więziennych.
                                    >
                                    > Pozdrawiam

                                    to nie omam ani - na razie - nie Oman :)
                                    pozdrawiam Cię nawet realnie a nie wirtualnie, haha
                                    • Gość: tak Re: Rybizm jest lepszy... IP: *.net.pl / 192.168.1.* 24.09.03, 00:09
                                      Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                                      > tak, jest RELATYWNIE konserwatywna obyczajowo

                                      O, relatywnie - coś, nie jest czymś.
                                      Czy to dobrze czy źle, że Polska jest relatywnie konserwatywna?

                                      > to nie omam ani - na razie - nie Oman :)
                                      > pozdrawiam Cię nawet realnie a nie wirtualnie, haha

                                      A ja jestem zakłopotany, bo w to nie wierzę. Więcej, czuję się jak obiekt,
                                      którym się bawisz i innych.

                                      Pozdrawiam
                                      • Gość: girlfriend unbelivable... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.03, 00:24

                                        > > tak, jest RELATYWNIE konserwatywna obyczajowo
                                        >
                                        > O, relatywnie - coś, nie jest czymś.

                                        jeśli coś ma być czymś to nie ma nigdzie konserwatyzmu ani liberalizmu ani w
                                        ogóle niczego
                                        polandia jest konserwatywniejsza obyczajowo od GB, a BG liberalniejsza od
                                        Polandii. Pasi? czy jeszcze się podręczymy ;) ?

                                        > Czy to dobrze czy źle, że Polska jest relatywnie konserwatywna?

                                        źle
                                        mam się za liberała

                                        > A ja jestem zakłopotany, bo w to nie wierzę.

                                        Zgadzasz się z tezą, że każdy widzi co chce zobaczyć?

                                        > Więcej, czuję się jak obiekt,
                                        > którym się bawisz i innych.

                                        żebyś Ty był obiekt, to najpierw musiałbyś być, hmm... mniej sprawny
                                        intelektualnie, więc śpij spokojnie w tej materii :)
                                        • Gość: tak Re: unbelivable... IP: *.net.pl / 192.168.1.* 24.09.03, 00:45
                                          Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                                          > jeśli coś ma być czymś to nie ma nigdzie konserwatyzmu ani liberalizmu ani w
                                          > ogóle niczego

                                          Amen.

                                          > polandia jest konserwatywniejsza obyczajowo od GB, a BG liberalniejsza od
                                          > Polandii. Pasi? czy jeszcze się podręczymy ;) ?

                                          Nie mam zamiaru zadręczać się słowem Polandia. Wiem, wiem, to tylko słowo,
                                          widzę co tam sobie chcę...

                                          > Zgadzasz się z tezą, że każdy widzi co chce zobaczyć?

                                          Bardzo często.

                                          > żebyś Ty był obiekt, to najpierw musiałbyś być, hmm... mniej sprawny
                                          > intelektualnie, więc śpij spokojnie w tej materii :)

                                          Nie rozumiem. Co ma sprawność intelektualna do bycia obiektem w czyichś rękach?

                                          Pozdrawiam
                                          • Gość: girlfriend z tą "Polandią" to Cię oczywiście IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.03, 00:54
                                            lekko provokuję, przyznaję się ;) wiem, że Ty byś "Polandia" nie napisał ;)))

                                            > > żebyś Ty był obiekt, to najpierw musiałbyś być, hmm... mniej sprawny
                                            > > intelektualnie, więc śpij spokojnie w tej materii :)
                                            >
                                            > Nie rozumiem. Co ma sprawność intelektualna do bycia obiektem w czyichś
                                            rękach?

                                            A ja nie rozumiem jak ma nie mieć?
                                            A Twoim zdaniem nie jest tak, że bycie obiektem w czyichś rekach (czyli de
                                            facto obiektem manipulacji - powiedzmy to bez ogródków) wymaga wiekszego IQ
                                            manipulanta niż manipulowanego?

                                            Albo ja nie rozumiem, co to znaczy że jesteś obiektem w moich rękach, ktorym
                                            sie bawię i innych jeszcze?
                                            • Gość: tak Re: z tą 'Polandią' to Cię oczywiście IP: *.net.pl / 192.168.1.* 24.09.03, 01:03
                                              Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                                              > lekko provokuję, przyznaję się ;) wiem, że Ty byś "Polandia" nie napisał ;)))

                                              Mało wiesz. Napisałem, bo trzeba było.

                                              > A ja nie rozumiem jak ma nie mieć?
                                              > A Twoim zdaniem nie jest tak, że bycie obiektem w czyichś rekach (czyli de
                                              > facto obiektem manipulacji - powiedzmy to bez ogródków) wymaga wiekszego IQ
                                              > manipulanta niż manipulowanego?

                                              Pobożne życzenie.

                                              > Albo ja nie rozumiem, co to znaczy że jesteś obiektem w moich rękach, ktorym
                                              > sie bawię i innych jeszcze?

                                              Na to wychodzi.

                                              Pozdrawiam
                                      • jmx Re: Rybizm jest lepszy... 24.09.03, 00:41
                                        Gość portalu: tak napisał(a):

                                        > Gość portalu: girlfriend napisał(a):
                                        >
                                        > > tak, jest RELATYWNIE konserwatywna obyczajowo
                                        >
                                        > O, relatywnie - coś, nie jest czymś.
                                        > Czy to dobrze czy źle, że Polska jest relatywnie konserwatywna?

                                        Zależy dla kogo, dla kogoś bardziej konserwatywnego dobrze, dla kogos mniej -
                                        źle (bo się źle czuje jak odszczepieniec i jest nierozmumiany przez innych).
                                        Bo to nie chodzi stricte o konserwatyzm jakis urzędowy czy narzucony tylko o
                                        traktowanie przez innych ludzi.


                                        > A ja jestem zakłopotany, bo w to nie wierzę. Więcej, czuję się jak obiekt,
                                        > którym się bawisz i innych.

                                        A ja dostrzegam pewne podobieństwo między wami obojgiem. To dobrze widać na
                                        wątku o nauce erotyzmu od kobiet ;-))
                                        • Gość: tak Re: Rybizm jest lepszy... IP: *.net.pl / 192.168.1.* 24.09.03, 00:57
                                          jmx napisała:

                                          > Zależy dla kogo, dla kogoś bardziej konserwatywnego dobrze, dla kogos mniej -
                                          > źle (bo się źle czuje jak odszczepieniec i jest nierozmumiany przez innych).
                                          > Bo to nie chodzi stricte o konserwatyzm jakis urzędowy czy narzucony tylko o
                                          > traktowanie przez innych ludzi.

                                          Ci mniej konserwatywni często są traktowani z wielkim zrozumieniem. Zwłaszcza
                                          jak robią zamach na moją kasę.

                                          > A ja dostrzegam pewne podobieństwo między wami obojgiem. To dobrze widać na
                                          > wątku o nauce erotyzmu od kobiet ;-))

                                          A ja nie mam pojęcia o czym piszesz. Nie znam w/w wątku.

                                          Pozdrawiam
                                          • jmx Re: Rybizm jest lepszy... 24.09.03, 01:07
                                            Gość portalu: tak napisał(a):

                                            > Ci mniej konserwatywni często są traktowani z wielkim zrozumieniem.
                                            Zwłaszcza
                                            > jak robią zamach na moją kasę.

                                            W moim odczuciu to bardziej konserwatywni robia zamach na kasę (cudzą vel
                                            budżet). A może to nawet nie o konserwatyzm chodzi ale o zjawy poprzedniej
                                            epoki i myślenie socjalistyczne typu: "a mnie sie należy", "państwo powinno"
                                            itp. A państwo to MY. Do niektórych to jeszcze nie dotarło i długo nie dotrze.


                                            > > A ja dostrzegam pewne podobieństwo między wami obojgiem. To dobrze widać n
                                            > a
                                            > > wątku o nauce erotyzmu od kobiet ;-))
                                            >
                                            > A ja nie mam pojęcia o czym piszesz. Nie znam w/w wątku.

                                            To zajrzyj, przeciez podałam tytuł :-).
                                            Chodziło mi o stawianie niezliczonej ilości pytań w celu "dogłębnego"
                                            zrozumienia rozmówcy. To was łączy, moim zdaniem ;-).

                                            Też pozdrawiam :-)
                                            • Gość: tak Re: Rybizm jest lepszy... IP: *.net.pl / 192.168.1.* 24.09.03, 01:15
                                              jmx napisała:

                                              > W moim odczuciu to bardziej konserwatywni robia zamach na kasę (cudzą vel
                                              > budżet). A może to nawet nie o konserwatyzm chodzi ale o zjawy poprzedniej
                                              > epoki i myślenie socjalistyczne typu: "a mnie sie należy", "państwo powinno"
                                              > itp. A państwo to MY. Do niektórych to jeszcze nie dotarło i długo nie
                                              dotrze.

                                              Po mojemu takie coś to nie jest konserwatyzm. To po prostu socjalizm.

                                              > To zajrzyj, przeciez podałam tytuł :-).

                                              Doba ma 24h.
                                              Po co uczyć mistrza?

                                              > Chodziło mi o stawianie niezliczonej ilości pytań w celu "dogłębnego"
                                              > zrozumienia rozmówcy. To was łączy, moim zdaniem ;-).

                                              O, w takim razie to komplement. Dziękuję.

                                              Pozdrawiam
                                              • jmx Re: Rybizm jest lepszy... 24.09.03, 01:26
                                                Gość portalu: tak napisał(a):

                                                > Po mojemu takie coś to nie jest konserwatyzm. To po prostu socjalizm.

                                                Po mojemu też. Ale sam napisałeś poprzednio, ze bardziej konserwatywni
                                                zasadzają się na cudzą kasę. Można to jeszcze inaczej rozumieć - konserwatywni
                                                w sensie z poprzedniej epoki. Był czas, ze uważano socjalizm za bardzo
                                                postępowy kierunek. Na szczęście minął ;-).


                                                > > To zajrzyj, przeciez podałam tytuł :-).
                                                >
                                                > Doba ma 24h.
                                                > Po co uczyć mistrza?

                                                Jesteś mistrzem w dziedzine nauki erotyzmu? No nie wiedziałam.... ;-)


                                                > O, w takim razie to komplement. Dziękuję.

                                                Proszę :-) i też p :-)
                                                • Gość: tak Re: Rybizm jest lepszy... IP: *.net.pl / 192.168.1.* 24.09.03, 02:10
                                                  jmx napisała:

                                                  > Ale sam napisałeś poprzednio, ze bardziej konserwatywni
                                                  > zasadzają się na cudzą kasę.

                                                  Napisałem coś wręcz przeciwnego.

                                                  > Jesteś mistrzem w dziedzine nauki erotyzmu? No nie wiedziałam.... ;-)

                                                  Nie nauczam. Stosuję.

                                                  Pozdrawiam
                                                  • jmx Takizm ;-) 24.09.03, 02:40
                                                    Gość portalu: tak napisał(a):

                                                    > Nie nauczam. Stosuję.

                                                    To znaczy, że inni uczą się od Ciebie ;-)))). Oczywiście - powinnam
                                                    napisać "inne" ;-DDDDD
    • m.malone Z Pyna Tydeusza 24.09.03, 03:07

      ...tu przrwał, lecz róg trzymał,
      Wszystkim się zdywyło.
      Że Wojski gra jeszcze,
      A to EGO wyło.
      __

      Kiedy Bóg stwarzał czas, stworzył go wystarczająco dużo
      - irlandzkie (podobno)
      • jmx Re: Z Pyna Tydeusza 24.09.03, 03:39

        Veni, Vidi, Rici ;-)
        • m.malone Re: Z Pyna Tydeusza 24.09.03, 03:51
          jmx napisała:

          >
          > Veni, Vidi, Rici ;-)

          Rici ze śmiechu czy ubolewania?:)
          >
          • m.malone JMX - a czy to ładnie 24.09.03, 15:56

            Tak po angielsku wychodzić???
            __

            Kiedy Bóg stwarzał czas, stworzył go wystarczająco dużo
            - irlandzkie (podobno)
            • jmx Re: JMX - a czy to ładnie 25.09.03, 02:39

              :-((( jakim angielsku? Przecież się podobranocowałam na innym wątku :-(
              To mi przykro teraz :-(((
              • m.malone Re: JMX - a czy to ładnie - OJ, nieładniie 25.09.03, 19:05
                Nie, zdecydowanie i absolutnie!
                Tylko proszę na rynku nie płakać! Taka duża dziewczynka! Fstyt!

                __

                Kiedy Bóg stwarzał czas, stworzył go wystarczająco dużo
                - irlandzkie (podobno)
                • jmx Re: JMX - a czy to ładnie - OJ, nieładniie 25.09.03, 22:54

                  Kiedy chłopcyk więksy i ksycy (rici?)..... ;-D
                  • Gość: girlfriend nie podrywać mi Malona ;)))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.03, 23:04
                    ja Go pierwsza miałam ;))))
                    • jmx Re: nie podrywać mi Malona ;)))) 26.09.03, 00:04

                      A co to za podrywanie? Albo chodzi i mnie beszta, że się z nim nie żegnam
                      albo, że straszę... Skoro już go miałaś - to on tak zawsze? Oświeć
                      niedoświadczoną ;-DDDDD
                      • Gość: girlfriend Re: nie podrywać mi Malona ;)))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.03, 00:38
                        > A co to za podrywanie? Albo chodzi i mnie beszta, że się z nim nie żegnam
                        > albo, że straszę...

                        taka strategia, hihi ;)

                        > Skoro już go miałaś - to on tak zawsze? Oświeć
                        > niedoświadczoną ;-DDDDD

                        a co ja Ci będę gadała...
                        ja się nad Nim rozpłynę i jeszcze Ci Go będę musiała pożyczać ;)
                        • jmx Re: nie podrywać mi Malona ;)))) 26.09.03, 00:52
                          Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                          > > A co to za podrywanie? Albo chodzi i mnie beszta, że się z nim nie żegnam
                          > > albo, że straszę...
                          >
                          > taka strategia, hihi ;)
                          >
                          > > Skoro już go miałaś - to on tak zawsze? Oświeć
                          > > niedoświadczoną ;-DDDDD
                          >
                          > a co ja Ci będę gadała...
                          > ja się nad Nim rozpłynę i jeszcze Ci Go będę musiała pożyczać ;)

                          No, ale odpowiedziałaś - jak stategia to strategia... cóz ja mogę, mala
                          dziewcynka na TAKIEGO chłopcyka? ;-)))
                          • Gość: girlfriend Re: nie podrywać mi Malona ;)))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.03, 01:01
                            " mala dziewcynka na TAKIEGO chłopcyka? ;-))) "

                            hihihi
                            to jest podobno najlepsza strategia ;))))))
                            • jmx Re: nie podrywać mi Malona ;)))) 26.09.03, 01:07

                              Właśnie widzę - jak z Tobą gada ;-)))))))))))
                              • Gość: girlfriend Re: nie podrywać mi Malona ;)))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.03, 01:12
                                > Właśnie widzę - jak z Tobą gada ;-)))))))))))

                                Widzisz, bo On jest wszechstronny, hihi ;))))))
                                • jmx Re: nie podrywać mi Malona ;)))) 26.09.03, 01:48

                                  Nie jest, mnie omija ;-))))))))))))))))))
                                  • Gość: girlfriend kwilunia, kwilunia :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.03, 01:52
                                    > Nie jest, mnie omija ;-))))))))))))))))))

                                    gdzieś był znikł na trochę, czyli NAS omija :))))

                                    • jmx Re: kwilunia, kwilunia :) 26.09.03, 01:55

                                      Ty się nie podpinaj pod moje omijanie! ;-)))))))))
                                      Z Tobą gadał, ze mnią nie, kropka ;-)))))))))))))))))))))))))))))))))))
                                      • Gość: girlfriend Re: kwilunia, kwilunia :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.03, 02:03
                                        już ja widzę, coś tu dziołcha uprawiała na mym wątku pod mą nieobecność,
                                        haha :DDDDDD
                                        • jmx Re: kwilunia, kwilunia :) 26.09.03, 02:05

                                          Ja?????? To on!!!! ;-DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
                                          • Gość: girlfriend Re: kwilunia, kwilunia :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.03, 13:26
                                            On????? a kto Go ciąga za rękaw, hahahaha???? ;DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
                                            • jmx Re: kwilunia, kwilunia :) 26.09.03, 22:15

                                              On mnie ciąga a właściwie ciągał - przyszedł i huknął, że po angielsku.
                                              Więcej grzechów nie pamiętam i proszę o łagodny wymiar kary... ;-)))))))))))))
              • Gość: girlfriend Re: JMX - a czy to ładnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.03, 22:54
                Czyż w kwestii międzyludzkich stosunków to nie mądrości francuskie nad
                angielskie należałoby przedłożyć, wieczorową porą zwłaszcza?

                (merci mon dieu, że to mój wątek i mogie ;)))
                • m.malone Re: JMX - a czy to ładnie -Girl... 26.09.03, 00:48
                  a powiedz czy ustny z francuskiego juz zaliczyłaś?:DDDDDDD
                  MM

                  __

                  Kiedy Bóg stwarzał czas, stworzył go wystarczająco dużo
                  - irlandzkie (podobno)
                  • Gość: girlfriend Re: JMX - a czy to ładnie -Girl... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.03, 01:03
                    > a powiedz czy ustny z francuskiego juz zaliczyłaś?:DDDDDDD

                    myślałam, że ja bedę odpytywać, hihihihihihi :DDDDDDDDD
    • Gość: ryb Do girlfriend... IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 25.09.03, 23:18
      Napisalas w rozmowie z Kwieto ze mnie rozpracowalas po drugim dniu. Mozna o
      moj profilek? A ja Ci odpisze czy trafny czy nie, bo akurat wiem dlaczego tu
      jestem :)


      ryb
      • Gość: girlfriend as You wish :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.03, 00:28
        Nie napisałam, że Cię rozpracowałam, przeinterpretowałeś miły mój :)
        Napisałam, że popełniłam w stosunku do Ciebie grzech pychy.

        A było to tak:
        For the very first time spotkałam Cię na tym wątku z wieszaniem policjantów.
        Ponieważ jestem absolutnie i bez wyjatków przeciwna karze śmierci i mam do tego
        namiętny stosunek, więc wywiązała się delikatnie mówiąc sprzeczka :) panny Cie
        atakowały z wszystkich stron, więc się zamknąłeś w oblężonej twierdzy i brnąłeś
        dalej w wieszanie :) czyli palant pomyslałam , hihi :))))

        Pierwszy raz mnie tknęło że nie palant, jak zobaczyłam potem Twój post
        (dopisany tego samego dnia, troche później, na rzeczonym wątku) , rodzaj
        expose :)
        Jak rano oczom moim się ukazał na innym wątku post, z ktorego wynikało że
        zaczynasz od Malwiny i mojej skromnej osoby dzień, pomyślałam - oho, poczuł.

        Jak potem wkurzyło Cię/ogarnęła Cie zazdrość (niepotrzebne skreślić) że panny
        flirtują z głównym winowajcą czyli założycielem wątku, przez którego
        nieobecnośc Ty zebrałeś wszystkie cięgi ;) to pomyślałam: mam go! wcale nie
        jest troglodytą, za to ja jestem osioł :)))

        Chcieliście, to macie :)
        A teraz powiedzcie, czy prawda :)
        • m.malone Re: as You wish :) 26.09.03, 00:39
          No i widzis Ty Lybie, jak dziewcyny biolą nas pod siusiu:DDDD

          __

          Kiedy Bóg stwarzał czas, stworzył go wystarczająco dużo
          - irlandzkie (podobno)
          • Gość: ryb Re: as You wish :) IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 26.09.03, 01:06
            Bawia sie nami, jak zabawkami. Chyba zmienie nicka na "Ken" :)

            Pozdr.

            ryb
            • Gość: girlfriend Re: as You wish :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.03, 01:15
              > Bawia sie nami, jak zabawkami. Chyba zmienie nicka na "Ken" :)

              :DDDDDDDDDD
              się przysięgam przez łzy co mi płyną ze śmiechu :)))) że bedę leżeć u Twych
              stóp, co się wyrazi pisaniem "barbie" hahahaha
              • Gość: ryb Re: as You wish :) IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 26.09.03, 01:38
                No, wiedzialem. Wtedy juz nic innego mi nie pozostanie jak polozyc glowe na
                Twym lonie Hahahhahahaha :))))
                • jmx Re: as You wish :) 26.09.03, 01:47

                  Technicznie to będzie trudne do wykonania ;-)))))
                  • Gość: girlfriend a dlaczego ? :) n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.03, 01:50
                    • jmx Re: a dlaczego ? :) z/t 26.09.03, 01:52

                      Gerla - nie masz wyobraźni przestrzennej czy co?? ;-DDDDDD
                      • Gość: girlfriend Re: a dlaczego ? :) z/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.03, 01:54
                        > Gerla - nie masz wyobraźni przestrzennej czy co?? ;-DDDDDD

                        właśnie chodzi o to, że MAM! hihihihi ;))))))))
                        • jmx Re: a dlaczego ? :) z/t 26.09.03, 01:56

                          Jakbyś miała tobyś NIE pytała ;-DDDDDDDDD
                          • Gość: girlfriend Re: a dlaczego ? :) z/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.03, 13:24
                            pytam, bo lubię przeczytać ;P
                            • jmx Re: a dlaczego ? :) z/t 26.09.03, 22:20

                              O, po raz pierwszy widzę u Ciebie "język"... fju, fju... "zdziwko mnie chapło"
                              • Gość: girlfriend Re: a dlaczego ? :) z/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.03, 22:24
                                w sumie mój język jest dla chłopców, ale w drodze wyjątku... hihi
                                • jmx Re: a dlaczego ? :) z/t 26.09.03, 22:27

                                  Twój język jest przede wszystkim dla Ciebie :-)
                                  • Gość: girlfriend Re: a dlaczego ? :) z/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.03, 18:38
                                    > Twój język jest przede wszystkim dla Ciebie :-)

                                    hahaha :)))
                                    give , don't take :DDDDDDD
                  • Gość: ryb Re: as You wish :) IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 26.09.03, 01:51
                    Hahahaha, mam nadzieje ze m.malone pomoze:)))

                    ryb
                    • jmx Re: as You wish :) 26.09.03, 01:53

                      Chirurg Ci on? ;-)))))))
                      • Gość: girlfriend Re: as You wish :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.03, 01:55
                        a co Ty sobie znowu chcesz wycinać, laska? ;DDDDDDD
                        • jmx Re: as You wish :) 26.09.03, 01:58

                          Nie ja tylko Ryb, przeciez on prosił o pomoc, czytać nie umiesz ;-DDDDDDDDDDD
                          • Gość: girlfriend Re: as You wish :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.03, 02:00
                            toż mi do głowy nie przyszło, że można chcieć chłopca ukrzywdzić, hihi ;DDDD
                            • jmx Re: as You wish :) 26.09.03, 02:07

                              Ale chirurg nie tylko odcina, także przyszywa ;-DDDDDDDDDDDDDDDDDDD
                              • Gość: girlfriend Re: as You wish :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.03, 13:28
                                pierwsze słyszę, żeby chirurg szył nożem ;DDDDDDDDDDDDDDDDD
                                • jmx Re: as You wish :) 26.09.03, 22:22

                                  Noża używa przed szyciem ;-))))))))))
                                  • Gość: girlfriend Re: as You wish :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.03, 22:26
                                    aha, to takie perpetum mobile troche czyli, ;))))))
                                    co ukroi to przyszyje, co przyszyje to ukroi i tak round&round :))))
                      • Gość: ryb Re: as You wish :) IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 26.09.03, 01:57
                        Hahahahaha, no to ja moze juz pojde spac...:)))) hihihihihi


                        Dobranoc :)))


                        ryb
                        • Gość: girlfriend ależ koleżanka żartowała, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.03, 01:59
                          my nie mamy żadnych nożów, nie bojaj się ;)
                          to tylko korkociąg, hihi ;)))))
                          • Gość: ryb Re: ależ koleżanka żartowała, IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 26.09.03, 02:07
                            No, juz prawie spalem :))) a co Ty chcesz wyciagac???? hihihihihi


                            Przerazony


                            ryb
                            • jmx Re: ależ koleżanka żartowała, 26.09.03, 02:08

                              Korek; chciała Cię odetkać ;-)))))))))
                              • Gość: ryb Re: ależ koleżanka żartowała, IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 26.09.03, 02:14
                                Tak na sile??? No, nie wiem...chyba czas pomyslec o Cindy? hihihihihi:)))
                                • Gość: girlfriend ależ Ty te lalki zmieniasz!!!! ;-DDDDDDD IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.03, 13:31
                                  po tyle dziennie ? ;DDDDDDDDDDDD
                                  czy to sklep???? hihi ;DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
                    • m.malone Re: as You wish :) A jak!!Trzymaj się Ryb! 26.09.03, 13:59
                      Gość portalu: ryb napisał(a):

                      > Hahahaha, mam nadzieje ze m.malone pomoze:)))
                      >
                      > ryb

                      Już lecę, RYB już lecę:))

                      ...Trzymaj się, jak te pańcie w sobotnich autobusach:DDD
                      A na początek powtórzę (żeby nikt nie musiał grzebać - w wątkach oczywiście):
                      Służąca do pani: "Proszę pani, co to jest memłon?"
                      Pani: "CO?! jaki 'memłon'? Nie ma takiego słowa."
                      S: " A bo kiedy pani nie ma w domu, to pan mówi do mnie tak: "chodź tu i połóż
                      główkę na memłonie'?"
                      P:"...."
                      Tyle w sprawie kładzenia głów.

                      I to na razie koniec, bo teraz mam pytanie (poważne) do Ryba na stronie
                      Dziwczynki moga pobawić się Kenem i Barbie, czy tam czym wolą).
                      To nie Forum Auto (poza tym, że podobno tam ostatnio walonkami zajeżdża:), ale
                      zwracam sie do Ciebe jako do specjalisty.
                      P.: W moim rzęchu (F Uno - 10 lat) wyleciała czwórka. Podobno tam w niej
                      poszedł/poszły sychronizator/y, bo za późno wymieniłem "sierżanta". Pozostałe
                      są w porządku (1,2,3,5 i R). Głównie jedżdżę na 3, czasem , po rozbujaniu do 80
                      wrzucam 5. I dobrze. Pytanie właściwe: czy można w tej sytuacji wkładać 4. bieg
                      (np. z międzygazem - mam to przećwiczone) czy lepiej nie, bo pierdyknie i
                      skrzynię zmieni w kupkę drobnego złomu? Przepraszam za głupie pytanie, pewnie
                      jeździsz na auto. nie man....ale w wyścigach, no co ja Ci będę tłumaczył....
                      W każdym razie trzymam kciuki za jutrzejszą sobotę i życzę nastepnych
                      trofiejnych browarków:)))
                      • Gość: girlfriend Re: as You wish :) A jak!!Trzymaj się Ryb! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.03, 21:14
                        no nie, hahaha :DDDD dajcie spokój :)))))))
                        nareszcie jakiś temat na jaki ja się nie mogę kompetentnie wypowiedzieć,
                        hahahaha :))))))

                        jeden zero dla Malona
                        który zrobił mnie w balona!
                        :)))))))))))))))
                        • m.malone Re: as You wish :) A jak!!Trzymaj się Ryb! 26.09.03, 21:42
                          Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                          > no nie, hahaha :DDDD dajcie spokój :)))))))
                          > nareszcie jakiś temat na jaki ja się nie mogę kompetentnie wypowiedzieć,
                          > hahahaha :))))))
                          >
                          > jeden zero dla Malona
                          > który zrobił mnie w balona!
                          > :)))))))))))))))

                          GIRL?????
                          To istnieje jakiś temat na który nie możesz się wypowiedzieć?????
                          myślałem, że to niemożliwe, ale przetałem używac tego słowa od kiedy dość dawno
                          temu mój kurewnik (powiedzmy pan X) na relację tzw. eyewitness typu:
                          Kiedy tu wchodziłem, autobus nazebrze rozjechał pieszego. Na co X
                          niedmiennie: "NIEMOŻlIWE!"
                          Od tego czasu brrrr
                          • Gość: girlfriend Re: as You wish :) A jak!!Trzymaj się Ryb! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.03, 22:22
                            móc to mogę w sumie, ale wolę nie, coby ktoś nie miał kłopotów z przeponą,
                            hihi :)))
                      • Gość: ryb Re: as You wish :) A jak!!Trzymaj się Ryb! IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 26.09.03, 23:58
                        Dopiero z roboty wrocilem !!! zaladowali nas dzisiaj rowno... Zaraz po zmianie
                        zrobili nam test...Same trudne pytania. Geniek jak to zobaczyl, to tak sie
                        przerazil, ze wyssal caly tusz z dlugopisu i probowal sie wykrecic, ze sila
                        wyzsza przeszkodzila mu w wypelnieniu odpowiednich kratek. Wiesz co mu
                        powiedzieli? Ze moze jezykiem odpowiednie kratki zaznaczac. Cos takiego!!!
                        Biedak zrobil sie caly siny...ja natomiast sie zarumienilem. To wszystko z
                        nerwow. No, ale powiedz sam, co zaznaczylbys w takim pytaniu.

                        - Co robisz gdy do twojego autobusu wchodzi Apacz z fajka pokoju

                        a: patrzysz na niego ze zdumieniem
                        b: ignorujesz i poprawnie prowadzisz autobus
                        c: poprawnie prowadzisz autobus, dyskretnie zerkajac w lusterko czy czasami
                        Apacz nie namawia wspolpasazerow na palenie fajki pokoju, gdy w autobusie jest
                        wyrazny znak "Zakaz palenia"

                        albo takie...

                        - Do twojego autobusu wchodzi Turek i cos do ciebie mowi po turecku. Co robisz?

                        a: ignorujesz i poprawnie prowadzisz autobus
                        B: udajesz Greka
                        c: mowisz "I don't speak English"

                        o i jeszcze takie

                        - Do twojego autobusu wchodzi ciezarna zona twojego kolegi. Co robisz?

                        a: witasz sie grzecznie po czym poprawnie prowadzisz autobus.
                        b: Tlumaczysz jej zeby nie paplala ze to twoje dziecko
                        c: ustepujesz jej miejsca


                        Widzisz, jakie stresy mam w tej robocie?


                        A z Twoim problemem to nie mam pojecia, bo u nas same automaty. Nasze
                        kolezanki to wywalczyly, jako prawa kobiet, bo trzymanie reki na drazku biegow
                        bylo ponizajace...:)))



                        ryb
                        • malwinamalwina Re: as You wish :) A jak!!Trzymaj się Ryb! 26.09.03, 23:59
                          udane :-)
                        • m.malone Re: as You wish :) A jak!!Trzymaj się Ryb!Ryb ryp 27.09.03, 03:48
                          Gość portalu: ryb napisał(a):

                          > Dopiero z roboty wrocilem !!! zaladowali nas dzisiaj rowno... Zaraz po
                          >zmianie zrobili nam test...Same trudne pytania. Geniek jak to zobaczyl, to tak
                          >sie przerazil, ze wyssal caly tusz z dlugopisu i probowal sie wykrecic, ze
                          >sila wyzsza przeszkodzila mu w wypelnieniu odpowiednich kratek. Wiesz co mu
                          >powiedzieli? Ze moze jezykiem odpowiednie kratki zaznaczac. Cos takiego!!!
                          >Biedak zrobil sie caly siny...ja natomiast sie zarumienilem. To wszystko z
                          > nerwow.

                          Tak, te nerwy... Gdyby Geniek (tzn. dla mnie pan Geniek - bo go nie znam. Ale
                          pozdrów go ode mnie) na ten wyssany tusz wziął do ust trochę spirtu (żeby
                          wypłukać tusz), no bo juz po zmianie było i np. parsknął spirytusem (że niby
                          się zakrztusił) to nie on by był siny, tylko ten co mu tak gupio powiedział. No
                          może nawet test by odwołali. Wiesz, bo jakby z białego kołnierzyka zrobił sie
                          niebieski...I wcale się nie dziwię, że się zdenerwował, bo co, oni tam nie
                          wiedzą co językiem się robi???
                          A pan Geniek lepiej nie niech nie ciągnie z długopisu, bo to strasznie szkodzi,
                          Co, nie ma tam juz czego pociągać??


                          >No, ale powiedz sam, co zaznaczylbys w takim pytaniu.
                          >
                          > - Co robisz gdy do twojego autobusu wchodzi Apacz z fajka pokoju
                          >
                          > a: patrzysz na niego ze zdumieniem
                          > b: ignorujesz i poprawnie prowadzisz autobus
                          > c: poprawnie prowadzisz autobus, dyskretnie zerkajac w lusterko czy czasami
                          > Apacz nie namawia wspolpasazerow na palenie fajki pokoju, gdy w autobusie
                          jest wyrazny znak "Zakaz palenia"

                          Nope. wszystkie odpowiedzi nieprawidłowe. Prawidłowa IMHO jest taka:
                          d. Wyjmujesz z glove compartment(jeśli takie są) albo spod fotela pół basa,
                          wyciągasz jakiś kabelek, wywieszasz tabliczkę "Out of order" czy jakos tak,
                          potem na najbliższym przystanku (nie w autobusie, bo zakaz palenia), jak już
                          wszyscy z autobusu sie rozejdą, Ty i Apacz sobie siadacie i na przemian
                          pociągacie wodę ognistą i fajeczkę pokoju. A jeśli nie pada i ciepło idziecie
                          do Hyde Parku (jeśli to akurat blisko), siadacie sobie na trawie i ditto.
                          Nie wiem jak z innymi: Mohikanami, Czejennami, Algonkinami czy innymi Siouxami)
                          >
                          > albo takie...
                          >
                          > - Do twojego autobusu wchodzi Turek i cos do ciebie mowi po turecku. Co
                          robisz?
                          >
                          > a: ignorujesz i poprawnie prowadzisz autobus
                          > B: udajesz Greka
                          > c: mowisz "I don't speak English"

                          Nie wiem. Tu bym wpadł. O Turkach wiem tyle: jak raz kopnął Turek Turka, to mu
                          zeszła z hmhm skórka (ten kopnięty pewnie był...no, uncut). Albo Greka - odp.
                          B.
                          >
                          > o i jeszcze takie
                          >
                          > - Do twojego autobusu wchodzi ciezarna zona twojego kolegi. Co robisz?
                          >
                          > a: witasz sie grzecznie po czym poprawnie prowadzisz autobus.
                          > b: Tlumaczysz jej zeby nie paplala ze to twoje dziecko
                          > c: ustepujesz jej miejsca

                          Też nie tak. Robisz jak z Apaczem (out of order, wszyscy wysiadają, spokój),
                          siadasz sobie przy niej i rozmawiacie np. jak imię dać dziecku itp.

                          > Widzisz, jakie stresy mam w tej robocie?
                          >
                          >
                          > A z Twoim problemem to nie mam pojecia, bo u nas same automaty. Nasze
                          > kolezanki to wywalczyly, jako prawa kobiet, bo trzymanie reki na drazku
                          biegow
                          > bylo ponizajace...:)))
                          >
                          >Nienormalne jakieś. Joysticka w ręce chcieć trzymać. Horror!!!

                          Moją sprawą się nie przejmuj. Tak pytałem. myslałem też, że są automaty - tylko
                          nie przez te "feministki" porąbane.

                          Mam propozycje, To znaczy stres będzie też, ale jak będzie go rozładować i
                          zwalczyć!! I oko jest na czym zawiesić też.
                          Chodźmy tam razem. Będziemy sprzedawać samochody. A co tam!!

                          www.rev-mag.com/

                          MM

                          __

                          Kiedy Bóg stwarzał czas, stworzył go wystarczająco dużo
                          - irlandzkie (podobno)
                          • Gość: ryb Re: as You wish :) A jak!!Trzymaj się Ryb!Ryb ryp IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 27.09.03, 18:29
                            Sam widzisz, watiatow z ludzi robia. I w dodatku ublizaja, dajac gotowe
                            odpowiedzi do zaiksowania, tak jakby Geniek czy ja, nie potrafil prowadzic
                            bezpiecznie autobusu...:)


                            ryb


                            PS. Spadam na balange :)
                            • Gość: girlfriend Re: as You wish :) A jak!!Trzymaj się Ryb!Ryb ryp IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.03, 18:35
                              > PS. Spadam na balange :)

                              przed 19.00, hihihi ;)
                              kinder bal ? :DDDD

                              pzdr :)
                              • Gość: ryb Re: as You wish :) A jak!!Trzymaj się Ryb!Ryb ryp IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 28.09.03, 03:20
                                Im wczesniej, tym lepiej :))) Tu u nas, sa troszke inne balangi, ta akurat
                                byla od - do, i dobrze :)


                                ryb
                                • Gość: girlfriend Re: as You wish :) A jak!!Trzymaj się Ryb!Ryb ryp IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.03, 12:39
                                  > Im wczesniej, tym lepiej :))) Tu u nas, sa troszke inne balangi, ta akurat
                                  > byla od - do, i dobrze :)

                                  pewnie że dobrze :)
                                  przynajmniej PKB jakie jest każdy widzi :)
                                  a w Polandii będzie raczej druga Grecja.
        • Gość: ryb Re: as You wish :) IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 26.09.03, 00:50
          :))) Troszke pozno odpowiadam poniewaz "skracalem" post o emigracji...

          Prawda, chociaz oczekiwalem czegos innego, ufff :))) Juz naprawde balem sie ze
          mnie rozpracowalas, a moze? Tylko Ty to wiesz :)))

          Zreszta , tak prawde mowiac, "troszke palnalem" z tym wieszaniem. No, ale jak
          ja moglem sie z wodzem niezgodzic??? Potem musialem juz brnac, bo wodz poszedl
          fajke pokoju palic z Apaczami (???) a ja zostalem - o malo nie powieszony :)))

          Ale trafilas, poczulem :)))


          ryb

          • Gość: girlfriend Re: as You wish :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.03, 00:59
            > Prawda, chociaz oczekiwalem czegos innego, ufff :))) Juz naprawde balem sie
            ze
            > mnie rozpracowalas, a moze? Tylko Ty to wiesz :)))

            Proponuję Ci taką niegroźną zabawę (ale do praktykowania na zdrowych
            emocjonalnie, broń Bóg na nadwrażliwych) : wchodzi Twój znajomy do
            pomieszczenia w którym jesteś Ty i inni znajomi. Mówisz do niego z poważną
            miną "oni już o wszystkim wiedzą". W 9 przypadkach na 10 zobaczysz panikę w
            oczach. Ciekawe.

            Rób to z takimi, co mają dość poczucia humoru :)
            • Gość: ryb Re: as You wish :) IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 26.09.03, 01:05
              Hehehe, znam ten numer :) Inny numer to: No dobra, spiewaj, chcialbym to
              uslyszec od ciebie a nie od innych...w twoim wlasnym wydaniu. Rowniez powoduje
              panike :))

              ryb
              • Gość: girlfriend Re: as You wish :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.03, 01:08
                > Hehehe, znam ten numer :) Inny numer to: No dobra, spiewaj, chcialbym to
                > uslyszec od ciebie a nie od innych...w twoim wlasnym wydaniu. Rowniez
                powoduje
                > panike :))


                tego nie radzę, na śmiałego można trafić, hihi :))))))))))
    • cossa Re: w goscinie u girlfriend ;) 26.09.03, 02:10
      cze all (heheh ;)
      podziele sie smiesznoscia pozna nocka
      tu mi cieplo i bezpoecznie ;)

      zajrzalam na forum 1000 kcal ;)
      wkleje na nocke, moze jeszcze kogos pobudzi do smiechu ;)

      -------------------
      Nowa "dieta":

      1. Bez względu na to co jesz, o ile nikt cię nie widzi,
      to pokarm nie
      zawiera żadnych kalorii.
      2. Jeżeli pijesz dietetyczny napój gazowany (bez cukru)
      jednocześnie
      spożywając batonik czekoladowy, kalorie z batonika
      zostaną zniwelowane przez
      brakujące kalorie z dietytecznego napoju.
      3. Jeżeli jesz to samo co inni, spożywane kalorie się nie
      liczą.
      4. Kalorie z pokarmów przyjmowane w celach leczniczych,
      jak czekolada,
      koniak i sernik się nie liczą.
      5. Jeżeli utuczysz wszystkich ze swojego najbliższego
      otoczenia,
      będziesz wyglądać szczuplej.
      6. Pokarmy przyjmowane w trakcie oglądania filmów nie
      liczą się,
      albowiem stanowią część koncepcji rozrywkowo/towarzyskiej
      a nie składnik
      pożywienia. Dotyczy to w szczególności batoników
      czekoladowych, popcornu,
      pastylek miętowych, chipsów i wszelkiego rodzaju cukierków.
      7. Pokruszone na kawałki ciasteczka, biszkopty i
      czekolada nie zawierają
      kalorii, ponieważ te zostają całkowicie wyeliminowane w
      procesie kruszenia.
      8. Pokarmy zlizywane z noży i łyżek w trakcie
      przygotowywania deserów i
      ciast, nie zawierają żadnych kalorii.
      9. Pokarmy o tym samym kolorze zawierają tę samą ilość
      kalorii, np.
      szpinak i lody pistacjowe,
      10. Kolor czekolady jest uniwersalny, wobec tego
      czekoladą można zastąpić
      wszelkie inne produkty spożywcze.
      11. Wszelkie pokarmy spożywane na stojąco są kalorycznie
      puste, co wynika
      z wpływu siły ciężkości.
      12. Wszelkie pokarmy spożywane z talerza innej osoby są
      kalorycznie
      neutralne, jako że dane kalorie przynależą prawnie do
      właściciela talerza.

      ----------------
      pozdrawiam cieplo
      cossa
      • Gość: ryb Re: w goscinie u girlfriend ;) IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 26.09.03, 02:22
        4 jest super :)))

        Ale juz naprawde spadam, bo jutro jak sie znowu spoznie do pracy, to bede
        musial tramwaj prowadzic a wole autobus :)))

        Dobranoc Wszystkim :)))


        ryb


        PS. Do jutra, z czekolada, koniaczkiem i serniczkiem :)))
      • Gość: girlfriend hihihi ;)))))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.03, 13:38
        > 12. Wszelkie pokarmy spożywane z talerza innej osoby są
        > kalorycznie
        > neutralne, jako że dane kalorie przynależą prawnie do
        > właściciela talerza

        melduje, że ja o tym zawsze wiedziałam! ;D
        dlatego z Alfiki tależa wyjadam! ;)))))
        • Gość: girlfriend Re: hihihi ;)))))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.03, 13:40
          talerza, nie tależa, hahaha
      • jmx Re: w goscinie u girlfriend ;) 26.09.03, 22:25

        Jak dla mnie punkt piąty. Rewelacja! ;-DDDDD
    • j-k Natrudniejsze momenty w zyciu... 26.09.03, 14:40
      Dopiero teraz wpadlem na Twoj arcypiekny watek...
      Masz dar prostego, ale i trafnego opisu...

      Gdy moj kikuletni syn odszedl, zalegla we mnie smiertelna cisza,
      trwajaca kilka lat...
      Ale wcale nie to bylo najtrudniejsze...
      - W ciszy tej byl jakis spokoj i wiara...

      Najtrudniejsze bylo wczesniej...
      Gdy jeszcze, zyl, a juz wiedzialem, ze za chwile odejdzie...
      (nieuleczalna choroba).

      To wtedy wlasnie to EGO sie darlo.

      J.K.

      • Gość: girlfriend Re: Natrudniejsze momenty w zyciu... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.03, 15:22
        > Dopiero teraz wpadlem na Twoj arcypiekny watek...
        > Masz dar prostego, ale i trafnego opisu...
        >
        > Gdy moj kikuletni syn odszedl, zalegla we mnie smiertelna cisza,
        > trwajaca kilka lat...
        > Ale wcale nie to bylo najtrudniejsze...
        > - W ciszy tej byl jakis spokoj i wiara...
        >
        > Najtrudniejsze bylo wczesniej...
        > Gdy jeszcze, zyl, a juz wiedzialem, ze za chwile odejdzie...
        > (nieuleczalna choroba).
        >
        > To wtedy wlasnie to EGO sie darlo.
        >
        > J.K.

        My tu mamy więcej fajnych wątków :)))
        Zostań :)
        • j-k wiesz przeciez ze... 26.09.03, 15:41
          czasami tu zagladam...
          ale temperament polityczny zmusza mnie przede wszystkim
          do zwalczania "islamusow", czyli mowiac jasniej
          wszelkich przeciwnikow wolnosci, czy to politycznej,
          czy tez obyczajowej...

          pozdraviam.
          • Gość: girlfriend Re: wiesz przeciez ze... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.03, 16:05
            > czasami tu zagladam...
            > ale temperament polityczny zmusza mnie przede wszystkim
            > do zwalczania "islamusow", czyli mowiac jasniej
            > wszelkich przeciwnikow wolnosci, czy to politycznej,
            > czy tez obyczajowej...

            o...tu też ich od diabła :)
            watch out, bo zauważyłam, że ostatnio budzą się w nich naprawdę potworne
            potwory.

            > pozdraviam.

            me too :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka