Gość: girlfriend
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
22.09.03, 02:18
Drogie Tupeciary,
Kiedy umiera ktoś ukochany tylko człowiek emocjonalnie niedorozwiniety nie
czuje bólu.
Kiedy ktoś taki umiera na Waszych rękach w najdramatyczniejszych z możliwych
okoliczności, u progu dorosłego zycia, trudno nawet znaleźć właściwe słowo,
zeby opisać stan serca i umysłu. to tak jakby samemu się umierało. i
oczywiście woli się samemu umrzeć.
Tak się składa że to właśnie wyje EGO. Odzywa się w nas małe dziecko, ktore
nie chce być opuszczone. Boi sie opuszczenia, więc nie chce pozwolić odejść
kochanemu.
Trzeba dac sobie czas a nawet trzeba czuć litość w stosunku do siebie, wtedy,
na tej szosie.
Nie wolno czuć litości w stosunku do siebie dziś.
Jestem głęboko przekonana o wyrządzaniu krzywdy sobie w taki sposób.
Ludzie odchodzą niezależnie od naszej woli.
Trzeba pozwolić im odejść, to jest nasz obowiązek w stosunku do nich, do
innych obok nas i do nas samych.
Kto może pojąć niech pojmuje.
Kto chce być jak lekarz sprzedający tanie pigułki na chorobe duszy, niech sie
zastanowi czy litując się nie zaspokaja swoich potrzeb.
Tyle.