Dodaj do ulubionych

zamknąć przeszłość by zyć.

IP: *.zetosa.com.pl 23.09.03, 22:39
Myślałam, ze mam to już za sobą. Nawet nie mam z kim pogadać, wszyscy sadzą
ze jestem szczęśliwie zakochana ....a ja? A ja nie wiem co robić! Musze
komuś/sobie to powiedzieć! Wciąż odganiam myśli i staram się zapomnieć.

Historia banalna; wielka młodzieńcza miłość, mężczyzna starszy cudownie
otwarty na świat, inteligentny i pełen pasji, radości..... imponował mi, był
połową mego świata. Jak powietrza potrzebowałam naszych rozmów, podróży....
byliśmy razem 8 lat. Potem niespodziewana ciąza i strach ukochanego. Usilnie
próbował zatrzymać czas; brzuch rósł a on udawał że nic się nie zmienia.

Wymyślił bym wróciła do rodziców, bo tak będzie mi łatwiej – ja też tak
myślałam. Zamieszkaliśmy osobno i tak już pozostało.
Potem robił karierę, ciągły brak czasu dla mnie i syna. Okazał się złym
człowiekiem. Zostawił nas, bez opieki, wsparcia, czasem nawet zapomniał
przysłać pieniędzy. Potem był sąd, alimenty. Od roku nie widział syna.

Miałam być silną kobietą, dumną i wiedzącą czego chcę. Gdy rok temu nie
zjawił się na urodzinach synka coś pękło......byłam nawet zadowolona, że się
odkochałam. Tak chciałam przestać popłakiwać wieczorami. I zjawił się
Opiekun. Czuły, opiekuńczy, wrażliwy i uwielbiający mego synka. Widzę jak
bardzo jest zaangażowany. Mija kolejny miesiąc naszej
znajomości.....myślałam ze zamknęłam poprzedni rozdział. Mój Opiekun coraz
częściej napomina o ślubie, chciałby się ustatkować, być pewnym, ze jestem
Jego. Dobrze mi jest z Nim, czuję się bezpieczna ..... dlaczego jednak
tęsknię za człowiekiem który okazał się być draniem?! To nie masochizm!
Powinnam tamto uczucie pogrzebać ostatecznie, ale nie wiem jak!?? Nie
utrzymujemy żadnych kontaktów.... zostawiając nas zranił mojego synka,
oszukał mnie..... wiem ile przez niego wycierpiałam. Ja nie chcę do tego
człowieka wracać, ja chce się odkochać! Odkochać ostatecznie! Bym mogła
szczerze zbudować mój kolejny związek! Bym mogła się uwolnić! Bo jak
bumerang powraca moja tęsknota......a ja wiem, że to zupełnie bez sensu!

KOnti
Obserwuj wątek
    • Gość: girlfriend Re: zamknąć przeszłość by zyć. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.03, 22:43
      co takiego dawał Ci tamten, czego ten nie daje?

      pzdr :)
      • malwinamalwina Re: zamknąć przeszłość by zyć. 24.09.03, 00:03
        nic
        dlatego jego chce
        • Gość: girlfriend Re: zamknąć przeszłość by zyć. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.03, 00:04
          > nic
          > dlatego jego chce

          własnie i chciałaby i boi się
          • Gość: Konti Re: zamknąć przeszłość by zyć. IP: *.zetosa.com.pl 24.09.03, 00:21
            Oni są zupełnie różni, nawet można powiedzieć są przeciwieństwem. doskonale
            wiem, ze nawet nie powinnam myśleć o byłym! Czasem mijają całe tygodnie gdy
            nawet nie pomyślę o nim - od 2 lat jestem sama z synkiem i nauczyłam się żyć
            samodzielnie. Jednak przychodzą takie dni jak ostatnio gdy mi zwyczajnie
            tęskno do naszych rozmów i jego spojrzenia na świat....i właśnie to mnie
            przeraża. Moja głupota! Bo tylko idiotka może pomyśleć o takim draniu! My już
            nigdy nie będziemy razem, sama za bardzo bym się bała powrotu. Ale dlaczego
            moja przeszłość miałaby przeszkodzić mi w zbudowaniu tego co jest dziś,
            jutro?! Zasługuję w końcu na szczęście -banalnie brzmi, ale ileż można tęsknic
            za czymś co nie istnieje!

            pozdr,
            Konti
            • malwinamalwina Re: zamknąć przeszłość by zyć. 24.09.03, 00:26
              alez on cie nie chce
              nie da ci milosci
              i dlatego tak o nia zabiegasz



              duma urazona duma ot co...
              i rana...
              • Gość: girlfriend malwina , jesteś niesprawiedliwa :( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.03, 00:42

                gdyby to była duma przemawiałaby przez Nią wściekłość, a nie przemawia.
            • Gość: girlfriend Re: zamknąć przeszłość by zyć. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.03, 00:40
              widzisz, moim zdaniem to bez sensu na siłę nie myśleć - to tak jak zamknąć oczy
              i uważać że nie ma problemu...i tak bedzie wracać.

              to że jest draniem nie oznacza, że to w ogóle było bezwartościowe, w końcu w
              ogólnym rozrachunku było warto, bo jest bejbusek, prawda? :)

              może mu odpuść po prostu? coś go skłoniło do draństwa, jakąś ma to przyczynę -
              charakter? okoliczności? nie ważne, nic nie dzieje się bez przyczyny.
              Przebaczysz - odejdzie z Twoich myśli. to oczywiście wymaga czasu.

              Osobny problem jest taki: czego brakuje Ci w nowym partnerze? i czy możesz to
              mieć? czy z nim nie rozmawiasz? nie rozumiecie sie tak dobrze?

              pzdr serdecznie :)))
            • Gość: elemele Re: zamknąć przeszłość by zyć. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.09.03, 00:42
              no tak...ale przeciez Ty nie chcesz z nim byc. to jedno,. cieszysz sie ze swego
              zycia, z partnera, etc.
              a ze tesknisz za tym, co bylo dobre- to drugie. nie ma nic zlego. tak jak
              tesknimy za przyjacielem, z ktorym drogi sie rozeszly, ktory np zdradzil...ale
              wczesniej tyle dobrego sie przezylo w tej przyjazni...to raz po raz serce
              szarpnie wszak...
              a ze tesknimy za dawnymi partnerami- ja mialam kilku i czasem za nimi tak
              bardzo tesknie! ale tak dobrze, w sensie mnie cieszy ta tesknota, nie przeraza-
              dobrze mi myslec, ze byli w miom zyciu, ze doswiadczylismy pieknych rzeczy, ze
              moglam przezyc te chwile, mimo, ze potem inne przewazyly i sie rozchodzilismy.
              z biegiem czasu pamieta sie tylko to, co warto pamietac- czyli to , co piekne,
              prawdziwe, pelne milosci. te momenty, te wspolne patrzenie, wspolne
              przezywanie, wspolne radosci.

              to czesc twojej przeszlosci, Twojego zycia, ktore doprowadzilo Cie wlasnie do
              punktu , w ktorym jestes. rowniez dzieki tym doswiadczeniom jestes tym, kim
              jestes i masz do zaoferowania to co amsz obecnemu partnerowi.

              Mam podobna sytuacje- rozstalam sie z ojcem dziecka, minelo troche czasu,
              ejstem z innym. jestem szczesliwa w nowym zwiazku. rodzi sie nowa milosc.
              codowna.
              ale tatusia dziecka widuje, bo on sie interesuje dzieckiem. I kocham go tak
              bardzo! z biegiem czasu coraz bardziej, zupelnie zatarly mi sie przyczyny, dla
              ktorych sie rozstalismy. juz nie sa wcale wazne.
              wazny jest ten czlowiek. ze tyle mi dal, ze tyle pieknych chwil wspolnych ,ze
              tyle wspolnej historii, ze wspanialy ojciec dziecku.

              jestem taka wdzieczna za jego obecnosc w moim zyciu. tesknie czasem za tymi
              rzeczami, ktore dzielilismy, a ktorych nie dziele z obecnym partnerem. z
              obecnym dziele mase rzeczy, ktorych nie dzielilam nigdy z tamtym.

              nie widze powodow, zeby sie tego bac, albo czuc sie niuczciwie z tym. moj
              partner tez mial przede mna inne partnerki i tez za nimi czasem teskni, wiem
              to. wiem, ze je kochal ogromni i wciaz kocha, chocby ze psosobu, jaki o nich
              mowi. piekne to.
              zachwyca mnie, ze mozemy kochac ludzi, z ktorymi cos nas laczylo, nawet jesli
              jedyne, co teraz nas z nimi laczy, to milosc wlasnie, juz nie dom, czy wspolnie
              spedzany czas, czy spotkania, czy cokolwiek fizycznego, wymiernego, tlyko sama
              milosc.

              kocham wszystkich moich bylych partnerow, ale nie umywa sie to do milosci do
              ojca mego dziecka.

              jednozesnie nieslychanie zyje terazniejszoscia, obecnym zwiazkiem, ktory
              zachwyca mnie i uskrzydla kazdego dnia. trudno mi uwierzyc, ze mozna sie tak
              dobrac. wow, wow,wow.

              a jednak nie wymiata mi to z serca poprzedniego partnera.

              Czy to tak bardzo zle?
              strach ma wielkie oczy.
              walka z uczuciami powoduje tylko ich wypieranie, po to, by nagle wybuchly
              niekontrolowane i zupelnie nie tak, jak bysly sobie tego zyczyly. lepiej je
              znac, akceptowac i oswoic.

              masz swiadomosc, ze to czlowiek nieodpowiedzialn, ze nie kochal Cie tak, by
              stworzyc z toba rodzine, zep orzucil Ciebie i synka.
              ale jednak przez 8 lat dizeliliscie cudowne zycie i mozesz za tym tesknic. czy
              naprawde chcialabys z nim byc?
              nie, mysle. tylko czasem tesknisz, kropka. nie pociaga to za soba checi zmiany.
              nawet jesli czasem marzy Ci sie, by tamten okazal sie inny, by zycie potoczylo
              sie inaczej- topnaturalne. 8 lat to bardzo duzo, by zakorzenic sie milosnie w
              drugim czlowieku. wyciaganie korzeni wymaga, podobno, co najmniej polowy czasu,
              ktory sie spedzilo razem.

              choc jestem rpzeciwna takim generalizacjom, widze, ze to prawda w moim
              przypadku i kilku innych bliskich mi. czasu potrzeba duzo i z kazdym iesacem,
              kazdym polroczem patrzymy wstecz i myslimy- o rety, jak ja jescze miesiac temu
              nie rozuialam oczywistej rzeczy, nareszcie widze blabla.
              a po miesiacu zdajemy sobie sprawe, ze nasza perspektywa znow sie zmienila.

              zycie jest piekne i tak kpi sobie z szablonow. uwielbiam Almodovara. tam
              najgorsze okazuje sie ludzkie i do uzdrowienia, ulomne, niedoskonale a piekne.

              dla mnei to wszystko jest po porstu piekne, radosne i smakowite. Moc kochac
              ludzi w moim zyciu, ludzi z pzeszlosci i ludzi z terazniejszosci- to takie
              wyzwalajace.

              po co z tym walczyc?

              w imie czego?

              narzucanej sobie 'slusznej normy", ze kochac mozna tylko jedna osobe? przeciez
              to nie wyklucza nijak monogamicznosci,ze w moim sercu milosci tyle...






              • Gość: Ela Re: zamknąć przeszłość by zyć. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 24.09.03, 10:54
                Elemele,

                piękne to wszystko co napisałaś. Skąd Ty bierzesz tyle siły?
                Ja jestem w bardzo podobnej do Twojej sytuacji i wciąż sie motam. A dlatego, ze
                ojciec dziecka wciąż mi mówi, ze jego życie straciło sens i wygląda na
                zagubionego bardzo. Pół roku mieszkamy już oddzielnie, tęsknie za nim czasem
                ale wiem, ze powrót to nienajlepszy pomysł bo mnie zawiódł bardzo! a JEDNAK
                KIEDY TERAZ SŁYsZĘ ZE CHORUJE I JEST PRZYBITY TO MAM CHOLERNE WYRZUTY SUMIENIA!
                może dlatego że on jest sam a ja jestem z kimś?
                Nie wiem jak dac sobie z tym radę, chwilami wydaje mi sie, ze nie będę w stanie
                życ z takimi wyrzutami za jego opuszczenie (choś racjonalnie myśląc nie
                powinanam - rok czasu wiedział, ze chcę sie wyprowadzić i palcem nie kiwnął).

                Czy da sie tak żyć? Nie umiem poukładać sie wewnętrznie w całej tej sytuacji.
                Może miałabyś dla mnie jakąś radę?
                Z góry dzięki i pozdrawiam cieplutko,
                e.
                • alfika Re: zamknąć przeszłość by zyć. 24.09.03, 11:00
                  "powrót to nienajlepszy pomysł, bo mnie zawiódł bardzo"????

                  A jak dostał nauczkę, to lepiej???
                  Ktos na tym skorzystał?

                  Słuchajcie swoich serc! Tyle się o tym mówi...
                  • Gość: Ela Re: zamknąć przeszłość by zyć. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 25.09.03, 12:14
                    Afika,

                    ja nie chciałam dac mu nauczki, ja tylko nie chciałam dłużej tak żyć, bez
                    uczuć, bez jego pomocy, w osamotnieniu..

                    Czy jest lepiej? Mi w dużej mierze tak, ale nie radzę sobie z poczuciem, ze go
                    skrzywdzilam (przez odejście).

                    Staram sie słuchać swojego serca: ono mówi dokładnie, ze szanuje swojego męża
                    (ciągle bez rozwodu) ale wiem, ze trudno bardzo byłoby mi być z nim szczęścliwą
                    i odnależc sie u jego boku; ale jest dziecko, ono za nim tęskni i chyba nie
                    wystraczają mu niedzielne spotkania z tatą.... I z tego też powodu mam wyrzuty
                    sumienia (zadecydowałam za nas troje)!

                    I w którą stronę mam pójść za takim głosem serca???
                    pozdrawiam
                    • malwinamalwina Re: zamknąć przeszłość by zyć. 25.09.03, 14:05
                      znow sady wracaja do : "15 dni u taty , 15 dni u mamy"...
                      przemysl to
                    • alfika Re: zamknąć przeszłość by zyć. 25.09.03, 18:20
                      Daj sobie czas i po prostu nie śpiesz się z życiowymi decyzjami.
                      Pośpiech tu nie jest wskazany.
                      W końcu będziesz wiedziała, ale wróć do równowagi.

                      Ja nie wiem, co bedzie dobrym rozwiązaniem, ale pomysły na dobre rozwiązania
                      rodzą się w ciszy i spokoju - i to jest sprawdzony sposób.
                • Gość: elemele do Eli IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.09.03, 17:25
                  Elu,
                  czujesz wyrzuty sumienia i dlatego sie o niego martwisz, tak? Bo widzisz, ze
                  jest zagubiony.
                  To piekne, ze nie zasklepiasz sie w swoim zranieniu i nie cieszysz msciwie, ze
                  ma za swoje. Ze sie o niego troszczysz i troszczysz sie o dziecko.
                  Ale czy chcialabys z nim sprobowac jeszcze raz dla samej siebie?
                  zwiazek to relacja miedzy dwojgiem ludiz, ktorzy sie kochaja i wybieraja
                  wspolne zycie, bo oboje sa z tym szczesliwi. a nawet jak nie sa, to wspolnie
                  pracuja nad poprawa.
                  Mozesz kochac go i mu wspolczuc, ael zm ilosci do siebie wybierac inna droge, w
                  ktorej sama jestes szczesliwa i kochana. Byc wiernym sobie to najwazniejsze, bo
                  ianczej wprowadza sie fałsz do wszystkich dziedzin swojego zycia, zyje sie
                  nieautentycznie.
                  Rozumiem, ze jestes rozdarta, bo pol roku to bardzo malo, gdy rodzina sie
                  rozpadnie. po pol roku to troudno wiedziec, na czym czlowiek stoi, czego chce,
                  emocje i uczucia wciaz sa zagmatwane. U mnie to juz prawie dwa lata, dlatego
                  lawiej mi - dlugo pracowalam nad soba i tym, czego wlasciwie chce.
                  Dopiero niedawno bylam gotowa otworzyc sie na druga osobe. moze ze wzgledu na
                  siebie, dziecko i obecnego partnera porozmawiasz z terapeutą? mądry teapeuta
                  pomaga zadawac sobie pytania, ktore rozjasniaja zagubienie. mi to bardzo
                  pomoglo. w tak trudnym momencie ciezko jest sie rozeznac w swoich uczuciach i
                  pragnieniach. dobrze moc pogadac z kims kto ulatwi nam przejrzenie sei w
                  lustrze i podjecie samodzielnych, rpzemyslanych decyzji.
                  Jesli poczuwasz sie do odpowiedzialnosci za rozłąkę ojca i dziecka- ułatw im
                  kontakty częsciej niz raz w tygodniu. My dzwonimy do taty, tata wpada choc na
                  chwile w ciagu tygodnia albo ida razem an spacer, i widuja sie praktycznie w
                  kazdy weekend. bo tata chce.
                  Jesli mu wspolczujesz,poradz mu dobrego terapeutę, zeby stanął na nogi,
                  odnalazl sie wn owej sytuacji, popracowal nad soba.
                  Zycie jest dziwne i pelne niespodzianek. To trudne doswiadczenie moze okazac
                  sie uzdrawiajace dla wszystkich. Wazne, by obecny partner nie byl z tego
                  wylaczony, by rozumial, ze po opl roku musisz uporac sie z przeslzoscia by moc
                  skupic sie na terazniejszosci z nim- jesli nei zamkniesz opprzednich
                  rozdzialow, beda sie ciagnac i utrudniac Wam wiecznie zycie.

                  Rozumiem, jak Ci ciezko. pamietam, ze wlasnie pokilku miesiacach bylo mi ciezej
                  niz na poczatku- tesknota sie wzmogla. ale to proces uzdrawiania. Jestes w jego
                  trakcie. to piekny proces.
                  Z kazdym krokiem jest latwiej.

                  :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))

                  • Gość: Ela Re: do Eli IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.09.03, 15:12
                    Elemele, niech twoje słowa święte będą!

                    Aż mi lepiej, to taki emiłe, jak ktoś powie, że rozumie, że wie jak to jest...

                    Wielkie dzięi, że znalazłaś czas.
                    A ja? Będę w ciszy odnajdować swoją drogą...
                    Afika, obiecuję, będę słuchać swojego serca nieustannie i z ogromną uwagą.

                    Pozdrawiam Was ciepło i dzięuję za Wasze głosy
                    Ela
    • Gość: ewa Re: zamknąć przeszłość by zyć. IP: *.crowley.pl 24.09.03, 10:08
      Ten facet (biologiczny ojciec twojego dziecka) to zwykla wsza! Uwierz mi, znam to
      od podszewki. Tak na to spojrz. Jezeli ty tego nie zrozumiesz teraz, twoje
      dziecko ci to powie za kilka lat. Ciesz sie, ze masz kogos bliskiego-twoje
      dziecko i zapomnij o tym reproduktorze.
    • seksuolog Patologia uczuc 24.09.03, 10:32

      Uczucia jak i wszystko inne zwiazane z emocjami moga tez prowadzic do
      patologii. Dlatego rozum jest tu niezbedny i powinien pelnic czasem
      role noza chirurgicznego. Inaczej bedziemy zlapani w sidla zastawione
      przez zlych ludzi tak jak przypadek tu opisany... i nadal bedziemy
      kochali? To jest patologia w stylu: on ja bije i katuje a ona zawsze
      bardzo kocha.

      Jednym z mozliwych wyjasnien tego stanu rzeczy jest faktycznie psychiczny
      MASOCHIZM. Zanim odrzuci sie wersje o sklonnosciach do masochizmu
      nalezaloby najpierw przeprowadzic szczegolowa analize osobowsci. Ale wiele
      wskazuje ze jest tutaj powazne skrzywienie osobowosci (kocham nadal po
      sadzie, alimentach, braku zainteresowania i nieplaceniu na dziecko???)

      Brutalna prawda jest tez taka ze duza czesc winy lezy po stronie autorki
      i nie ma co sie ona zbytnio uzalac. 8 lat ze starszym facetem bez zobowiazan?
      To skrajna naiwnosc, glupota i brak odpowiedzialnosci. Rachunek jaki teraz
      sie placi odpowiada tym osmioletnim przyjemnosciom jakie sie mialo.
      • Gość: Konti zamknąć przeszłość by zyć. IP: *.zetosa.com.pl 24.09.03, 11:55
        Dzięki za odpowiedzi, raźniej mi się zrobiło na serduchu gdy je przeczytałam:))

        Elemele, to prawda ja usilnie staram się być w porządku w stosunku do nowego
        partnera. Wrecz na siłę staram się pokochać tylko jego.....a to się nie udaje.
        Nie chcę zmian, powrotów ani opuszczać mojego partnera. Może jeszcze nie
        doszłam do tego co Ty piszesz, bo jak na razie moje uczucia do byłego,a raczej
        moja tęsknota za tym co było po prostu przeraża mnie! Zawsze wydawało mi się
        ze gdy facet tak bardzo mnie zrani, oszuka to nigdy mu nie wybaczę. dziś
        jednak rzeczywistość jest inna, zamazują się rzeczy złe a dobre wspomnienia
        pozostają zywe. Chciałabym je zachować; bo mimo ze tak bardzo zle nas
        potraktował to i dał mi wiele dobrego...... ale chcę tez by ta przeszłość nie
        wchodziła z buciorami w teraźniejszość. Chyba jeszcze potrzebuję czasu by
        zrozumieć, ze większa intensywność tamtego uczucia nie oznacza gorszej jakości
        uczucia do obecnego partnera.


        Seksuolog, chyba zbyt pochopnie wydałeś swoją opinie. Oczywiście jest dziwne,
        ze nadal myślę o kimś kto mnie zranił, ale ja z nim nie jestem, ani nie chcę
        być! „To jest patologia w stylu: on ja bije i katuje a ona zawsze
        bardzo kocha.” – taka opinia mogłaby być prawdziwa gdybym nadal była z tym
        człowiekiem, a ja nie jestem!

        „Ale wiele
        wskazuje ze jest tutaj powazne skrzywienie osobowosci (kocham nadal po
        sadzie, alimentach, braku zainteresowania i nieplaceniu na dziecko???)” ja nie
        piszę, że go kocham! Ja prawdopodobnie tęsknię tylko za tamtym uczuciem, co
        niekoniecznie jest równoznaczne, że za tamtym facetem!

        „ 8 lat ze starszym facetem bez zobowiazan?
        To skrajna naiwnosc, glupota i brak odpowiedzialnosci.„ a co jest w tym
        nieodpowiedzialnego? Miałam 15 lat gdy go poznałam, a on 24 w tedy taka
        różnica wieku jest widoczna, ale potem przecież nie ma znaczenia. Nie widzę
        nic głupiego ani naiwnego by w takim wieku być z kimś nie wiążąc
        się 'zobowiązaniami' = ślubem.

        POzdrawiam,
        Konti
        • Gość: Malwina Re: zamknąć przeszłość by zyć. IP: *.w81-49.abo.wanadoo.fr 24.09.03, 11:58
          bite kobiety moga w swoim dziwnym (a typowym) rozumowaniu myslec ze kocha, ze
          mu zalezy - bije je wiec istnieja
          u ciebie gorzej - nie istniejesz dla niego
          a ciagnie cie
          stad o masochizmie bylo
          • seksuolog Miodzio 24.09.03, 12:16
            Gość portalu: Malwina napisał(a):

            > bite kobiety moga w swoim dziwnym (a typowym) rozumowaniu myslec ze kocha,
            >ze mu zalezy - bije je wiec istnieja
            > u ciebie gorzej - nie istniejesz dla niego
            > a ciagnie cie stad o masochizmie bylo

            Miodzio to sformulowalas.
        • seksuolog Ekonomia czasu 24.09.03, 12:15
          Gość portalu: Konti napisał(a):

          > „ 8 lat ze starszym facetem bez zobowiazan?
          > To skrajna naiwnosc, glupota i brak odpowiedzialnosci.„ a co jest w tym
          > nieodpowiedzialnego? Miałam 15 lat gdy go poznałam, a on 24 w tedy taka
          > różnica wieku jest widoczna, ale potem przecież nie ma znaczenia. Nie widzę
          > nic głupiego ani naiwnego by w takim wieku być z kimś nie wiążąc
          > się 'zobowiązaniami' = ślubem.

          Aha jesli nie widziesz nic ze OSIEM lat to nic glupiego ani naiwnego to
          masz dokladnie taki rachunek z tego zwiazku na jaki zaslugujesz.

          W zyciu obowiazuje ekonomia czasu: czas zycia jest ograniczony, po tym facecie
          masz rachunek z 8 lat. Gdzie widzisz sie za nastepne 8 lat? Czy myslisz ze tych
          8-letnich odcinkow bedziesz miala jeszcze bardzo duzo? Niestety tylko kilka bo
          potem juz klimakterium i emerytura.

          • Gość: Malwina Re: Ekonomia czasu IP: *.d1.club-internet.fr 24.09.03, 12:20
            nie boj sie - czas jest wieczny i nieskonczony
            a ekonomie zostaw szczurom
            to nie jest najlepszy argument

            ona ma jedno do zrobienia : zyc swoim zyciem
            i jej zycie to osiem lat z chlopem bez papiora
            i wahania
            i pytania
            itd
            nie ma sztampy


            seksuolog napisała:

            > Gość portalu: Konti napisał(a):
            >
            > > „ 8 lat ze starszym facetem bez zobowiazan?
            > > To skrajna naiwnosc, glupota i brak odpowiedzialnosci.„ a co jest w
            > tym
            > > nieodpowiedzialnego? Miałam 15 lat gdy go poznałam, a on 24 w tedy taka
            > > różnica wieku jest widoczna, ale potem przecież nie ma znaczenia. Nie widz
            > ę
            > > nic głupiego ani naiwnego by w takim wieku być z kimś nie wiążąc
            > > się 'zobowiązaniami' = ślubem.
            >
            > Aha jesli nie widziesz nic ze OSIEM lat to nic glupiego ani naiwnego to
            > masz dokladnie taki rachunek z tego zwiazku na jaki zaslugujesz.
            >
            > W zyciu obowiazuje ekonomia czasu: czas zycia jest ograniczony, po tym
            facecie
            > masz rachunek z 8 lat. Gdzie widzisz sie za nastepne 8 lat? Czy myslisz ze
            tych
            > 8-letnich odcinkow bedziesz miala jeszcze bardzo duzo? Niestety tylko kilka
            bo
            > potem juz klimakterium i emerytura.
            >
            • seksuolog Wieczny czas 24.09.03, 21:28
              Gość portalu: Malwina napisał(a):

              > nie boj sie - czas jest wieczny i nieskonczony
              > a ekonomie zostaw szczurom
              > to nie jest najlepszy argument
              > ona ma jedno do zrobienia : zyc swoim zyciem
              > i jej zycie to osiem lat z chlopem bez papiora
              > i wahania
              > i pytania
              > itd
              > nie ma sztampy

              Nie ma sztampy za to ma dzieciaka, udalo sie przez sad wywalczyc alimenty ale
              facet zapomina o placeniu. I ma 8 lat do przodu. Ladny bilans. Ale skoro czas
              jest wieczny i wiekszosc tego czasu spedza sie w niebycie a tylko jakies 60
              lat realnie to nie ma czym sie przejmowac, niebyt jest blisko, nie?
    • Gość: cox2 Re: zamknąć przeszłość by zyć. IP: *.private.pl / *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.03, 12:59
      a ja mysle, ze z ta miloscia to jest tak, ze fakt iz kochamy jest wartoscia
      wazna tylko dla nas a nie dla naszych partnerow. Ta milosc tak nas uskrzydla,
      czyni swiat
      pieknym (mimo trudnosci) i powoduje, ze stawiamy oltarze naszym partnerom,
      podczas gdy sa oni zwyklymi, bladzacymi ludzmi. Chronimy te nasza
      milosc, ktora jest dla nas jak narkotyk, uzalezniajac sie od niej. Dlatego
      w imie ochrony tego uczucia ktore jest w nas, dostajemy bolesnie w tylek.
      Wbrew obiegowej opinii, iz czlowiek nie ma wplywu na to, czy sie zakocha czy
      nie uwazam, ze sami wyhodowywujemy w sobie to uczucie.

      TO NIE AMOR FRUWA PO SWIECIE I SLEPO STRZELA.
      • Gość: Iwona Re: zamknąć przeszłość by zyć. IP: *.zetosa.com.pl 24.09.03, 14:08
        Dla mnie to jak z tęsknotą za młodością, za mijającym czasem. Zawsze ludziom
        się wydaje ze gdy byli mlodzi to 'bylo tak pieknie'i marzą by jeszcze raz
        powrocic w cudowne lata młodosci. Inaczej kocha się gdy sie ma 15 lat a
        inaczej gdy ma sie o 10 wiecej, a potem juz zupełnie inne sa stany
        zakochania. 'Inne' nie oznacza ze gorsze! Jak sama piszesz tesknisz za
        uczuciem (!) a nie za swoim byłym! On był tylko elementem tego uczucia.
        I to nie jest zadna patologia czy jakiś masochizm!!! Tacy juz jestesmy. O ile
        nie egzystujesz karmiąc się wspomnieniami to jest dobrze. Ty juz wiesz co
        zrobić, bo własnie to robisz - układasz swoje zycie na nowo.

        Powodzenia,
        Iwona
    • alfika Re: zamknąć przeszłość by zyć. 24.09.03, 17:10
      Nie przerywa się związków z innych powodów niż brak miłości.
      Nie wchodzi się w nowe, jeśli stare nie wygasło.
      To nieprawda, że czas nas goni.
      Jak sobie wszystko pokomplikujemy, to dopiero wtedy zaboli marnotrawienie i
      życie po łebkach.
      • Gość: Konti Re: zamknąć przeszłość by zyć. IP: *.zetosa.com.pl 24.09.03, 22:17
        Alfika,

        to moze pieknie brzmi co napisałas, ale w zyciu nie zawsze mozna jedynie
        kierować się sercem! Miłość bywa ślepa, a potem są takie rozczarowania jak
        moje. Nie chcę się nad sobą użalać, ani roztrząsać mój poprzedni związek,
        chciałam tylko z kimś pogadać! Może liczyłam na jakąś receptę jak wreszcie
        zamknąć tamten rozdział, ale może to nie jest konieczne.... może wystarczy
        jedynie zaakceptować ze tamto uczucie było inne?

        Miłego wieczoru:)
        Konti
        • alfika Re: zamknąć przeszłość by zyć. 25.09.03, 18:23
          Zrobisz jak uważasz. Ja wiem, że w życiu należy kierować się sercem. Nie jego
          chwilowymi porywami, ale tym, co najgłębsze w tym sercu.
          Ale Ty układaj sama swoje odpowiedzi, tak będzie na pewno najlepiej :)
    • Gość: Kinia Re: zamknąć przeszłość by zyć. IP: *.w80-14.abo.wanadoo.fr 07.10.03, 12:52
      Mam podobny problem; tyle ze ja nadal bardzo kocham ojca swojego dziecka!
      rozeszlismy sie a ja nadal tesknie kazdego dnia; zrobilabym wiele by moc cofnac
      czas, ale juz nigdy nie bedziemy razem! I tak zyje nie zyjac naprawde, mysle o
      dziecku o sobie, ale az chce sie mi wyc!!!! dlaczego nie mozna sie odkochac?
      Dlaczego nie mozna zamrozic uczuc? Zycie jest niesprawiedliwe!

      K:
      • Gość: kinia Re: zamknąć przeszłość by zyć. IP: *.w80-14.abo.wanadoo.fr 08.10.03, 13:59
        czy jeszcz ktos z Was cos podobnego przezywa? Ja juz tak trwam 4 rok i nie moge
        sie odkochac ani zapomniec. A on szcesliwe wiedzei zycie z inna .... co mam
        robic?
        • silverstone Re: zamknąć przeszłość by zyć. 08.10.03, 15:14
          Ja mysle, ze szkoda marnowac zycie... Nie ma dwoch takich samych uczuc - nie
          mozna dwa razy pokochac w ten sam sposob. Kazde uczucie ma swoja wlasna
          szufladke w sercu i czasem naprawde warto przymknac taka szufladke. Czasem
          tylko po to, aby pojsc dalej... Nie odnajdziesz nigdy tego, co utracilas bo to
          niemozliwe. Czasem w innych ludziach odnajdujemy czastke tych, za ktorymi
          tesknimy, ale w gruncie rzeczy to bardziej przeszkadza niz pomaga.... Moze
          warto schowac to uczucie gdzies gleboko w sobie i pojsc w dalsza droge? Kto
          wie, co spotkasz. moze nic dobrego, a moze ktoregos dnia odkryjesz, ze byc moze
          nie tak dokladnie jak chcialas, ale jakos sie to wszytsko kreci....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka