gingerbluesorchid
18.08.08, 00:18
Jestem z natury indywidualistką,wszedzie chodzę sama, wszystko chcę
robić sama.Kocham wolność, podróże,stawiam w życiu na samorealizację
i coraz częściej mi się udaje zapełnić własną samotność.Ostatnio
nawet na nią nie narzekam, bo zorganizowałam sobie własne wakacje w
samotności ( teatr, kino,festivale,nauka języków obcych, wycieczki z
aparatem)i na nudę raczej nie mogę narzekać.Świetnie mi w pojedynkę,
raczej nie planuję zakładać rodziny.W życiu chciałabym osiągnąć coś
zaszczytnego i dlatego staram się ciężko pracować nad sobą (mam nad
czym - wada zgryzu,niesmialośc,depresja).Ale też coraz częściej mam
chwile,w których uświadamiam sobie,że czasami te smutki i radości
fajnie byłoby z kimś dzielić.Że fajnie byłoby pojechać razem w góry,
pośpiewać przy ognisku,potańczyć.Tym bardziej,że jestem romantyczką,
czego nieco się wstydzę,bo to kompletnie nie pasuje do samodzielnej,
zbuntowanej wędrowniczki, którą jestem.Mam 20 lat i nie miałam nigdy
okazji być z facetem.Nie śpiesze sie ku temu, raczej zostaję z płcią
brzydką na stopie koleżeńskiej, ale też coraz trudniej mi udawać, że
faceci są mi totalnie obojętni.
Kiedyś już się zakochałam, ale dość feralnie.Facet był moim ideałem:
miły,inteligentny,wrażliwy, artysta, pasjonat, strasznie seksowny i
tajemniczy.Kumplowaliśmy się, nic poza tym, ale ja strasznie się w
tą znajomość z tym chłopcem zaangażowałam i płakałam, kiedy wyjechał
do Anglii.Aż do czasu,kiedy okazało się,że on jest gejem.Nie mam nic
do innej orientacji seksualnej, po prostu przeżyłam fakt,że to już
koniec moich złudzeń.Przez to też zmieniłam się, stałam się straszną
samotniczką,wręcz mimozą,kiedy jakiś facet chciał poznc mnie blizej.
Na studiach znowu poznałam innego faceta, czułam,że coś zaiskrzyło z
jego strony,ale ja oczywiście po raz kolejny bałam sie rozczarowania
i zaczełam go unikać.Skupiłam się na nauce, próbowałam zagłuszyć ból
i depresję, wiedziałam,że tylko sukces może mi pomóc.I tak mi już do
teraz zostało.Mam przyjaciół,dla nich jestem zawsze otwarta, ale też
boję się już angażować.Poza tym,nie chcę być kurą domową, kimś do
łóżka i tylko tyle.Tylko czy nie przesadzam ?