emigr-antka
02.10.08, 19:11
Hej.
Piszę żeby się trochę pożalić, na żywo nie mam komu, albo udaję taką
silną żeby dla nikogo nie być ciężarem. Może coś mi poradzicie, a
może przeczytam kilka ciepłych słów które zwyczajnie podniosą mnie
na duchu.
Od prawie dwóch lat mieszkam poza Polską. Mam dobrą i dobrze płatną
pracę. Ale jestem sama...z wyboru. Jestem atrakcyjna, ciepła i z
facetami nie mam problemów, jest co najmniej kilku, którzy rzuciliby
wszystko na jedno moje skinienie..wiem brzmi nieskromnie. Dlaczego
wybrałam samotność? Bo jestem idealistką. Nie wyobrażam sobie
związku bez uczucia, nie wyobrażam sobie seksu bez miłości. Myśl o
tym nie przechodzi mi przez głowę...a jestem w pełni i prawidłowo
rozwinięta (co by nie było wątpliwości).Inna sprawa...nie chcę
rozmieniać się na drobne. Jestem poza moim krajem po to, aby się
rozwijać, uczyć, zarabiać. Chcę wrócić do Polski, bardzo tęsknię,
doskwiera mi samotność. Ale wyznaczyłam sobie cele- praca,nauka,
kupno mieszkania. Bez tego nie chcę wracać. Codzień wracam do
pustego domu. Późnym wieczorem, diabelsko zmęczona. Odliczam dni do
powrotu do Polski. Jeszcze rok...gdy jest mi ciężko nie mam komu się
zwierzyć. Mam wspaniałych, kochających rodziców, ale nie dzwonię z
problemami, bo nie chcę ich obciążać. To raczej ja pomagam, gdy
tylko mogę, rozwiązuję ich problemy na odległość.
I ostatnio zdarzyła mi się choroba. Nic poważnego, zwykła grypa,
która zmusiła do pozostania w domu. Pustym domu. Siedzę sobie i
płaczę, że ja już nie mogę, że nie daję rady. Zbyt ambitne cele
sobie postawiłam. Na samotność zdecydowałam się dobrowolnie, bo nie
lubię płytkich znajomosci. Wolę być sama ale w zgodzie z własnym ja.
Jest mi po prostu ciężko. Czuję, że za dużo tego dla mnie...
A faceta nie mam od dwóch lat. Gdyby tak był ktoś, kto by przytulił,
powiedział..pomogę. Jestem słaba, nie daję rady. Poradzcie coś..
Sciski.