Dodaj do ulubionych

Ofiara ofiary.

12.10.08, 13:25
Długa jest moja historia, tylko dla tych, co to mają cierpliwość do
długiego czytania.
Nie będę opisywać wszystkich spraw i detali z życia, bo to nie
powieść w odcinkach.
Zacznę od tego,że relacje z matką, od kiedy pamiętam, były zawsze
złe, pełne rozczarowań i zawodu z powodu braku, z jej strony uczuć
i empatii.
W dzieciństwie matka biła mnie rzadziej, choć po twarzy dostawałam
za najmniejsze przewinienie. Gorzej było we wczesnej młodości, gdy
chodziłam do liceum, byłam prześladowana przez matkę, za
najmniejsze słowo nie tak wypowiedziane. Razu pewnego pobiła mnie
za to, że przeciąg w pokoju zatrzasnął drzwi. Poszłam do szkoły w
siniakach i twarzą podrapaną jej paznokciami. Nigdy nie dbała o
moje potrzeby, czy mma odpowiednie do pory roku np. obuwie,
rajstopy, czy cokolwiek innego. Ją to nie obchodziło. Butów nie
miałam, więc w jedyną parę podartych butów wklejałam tekturę, aby
nie chodzić gołą stopą po ulicy. Gdy poprosiłam o pieniądze na nowe
buty usłyszałam ,ze nie ma. Następnego dnia kupiła sobie złoty
pierścionek! Kolejny na palec. A miała ich sporo, tak jak futer i
płaszczy, letnich i zimowych, podczas gdy ja w najgorsze zimy
marzłam do szpiku kości.Tak mijała wczesna młodość.
Matka wymalowana jak ta lala z okładki w czasopiśmie, zdradzała
ojca regularnie. Pewnego dnia wyrzuciał mnie na bruk z domu,
ponieważ nie mogła spotykać się pdoczas mojej obecności ze swoim
młodszym kochankiem. Wylądowałam na ulicy.

Kiedyś gdy próbowałyśmy, jako tako, po latach się zaprzyjaźnić
opowiedziałam, ze jestem prześladowana przez faceta, którego nie
chcę spotykać, ani znać, a on jest natrętny i zuchwały,matka wtedy
powiedziała mi coś co mną wstrząsnęło:"To twoja wina, że on cię
zaczepia, zrób sie na brzydką będziesz miała spokój." A później:"
Gdybyś mu nawet ulegla to i tak nie będzie cię szanować."

Matka pochodzi z wielodzietnej rodziny, gdzie dzieci mają po dziś
dzień problemy psychiczne. Zadna z córek nie jest, że tak powiem,
normalna. Albo piją alkohol, albo jak moja matka, aktualnie,
biegają 3 razy dziennie do kościoła. Wiem, że matka jest ofiarą
swoich rodziców, którzy nie podołali wychowaniu wszystkich dzieci,
zaniedbując je pod względem wychowania. Matce brak empatii,
współczucia,tzw. ludzkich uczuć.Jest agresywna w rozmowie,
zwłaszcza ze mną.Wobec obcych bardzo miła.

Przez całe moje życie traktowała mnie jak obcego sobie człowieka.
Zazdrościła kazdego sukcesu, a obsesji dostawała, gdy poznawałam
kogoś z kim byłam szczęśliwa.

Problem jest tego typu,że to matka. I jako matce należy się
wybaczenie i zrozumienie, szacunek, bo to matka.
Jednak dla mnie to ktoś tak obcy i odległy. Do kogo nie czuję
żadnych uczuć. I co zrobić z tym fantem?
Obserwuj wątek
    • nienill Re: Ofiara ofiary. 12.10.08, 13:39
      > Problem jest tego typu,że to matka. I jako matce należy się
      > wybaczenie i zrozumienie, szacunek, bo to matka.
      to tylko glupi i krzywdzacy przesad, naprawde

      > Jednak dla mnie to ktoś tak obcy i odległy. Do kogo nie czuję
      > żadnych uczuć. I co zrobić z tym fantem?
      z tym, ze twoje uczucia sa jak najbardziej normalne i uzasadnione,
      ale spoleczenstwo potepia takie reakcje? nic

      chcesz sie naginac do chorej normy tylko dlatego, bo wiekszosc ludzi
      jest chora?
    • gadagad Re: Ofiara ofiary. 12.10.08, 14:08
      Życie potomstwa zależy od rodzicielskiej kondycji rodziców.Mają wbudowany
      instynktowny mechanizm potrzeby akceptacji rodzica i wychowania przez niego,no
      bo inaczej nie pożyją.Też instynkt braku walki o życie jeśli rodzic się nie
      udał.Bo inaczej fizyczna kondycja pozwalała by takiemu odrzuconemu
      "szczeniakowi" długo się męczyć,a tak jak psychika odbierze,że nie ma na co
      liczyć i takie schodzi szybciutko.U ludzi też ta potrzeba akceptacji działa
      instynktownie i niepogodzenie się z rodzicielami,jakkolwiek by ich intelekt
      oceniał,stwarza nieustanny dyskomfort emocjonalny.To nie matce należy się
      coś,ale tobie.Jeśli przestaniesz na nią patrzeć z pozycji proszącej,ale twoja
      postawa,poczucie własnych racji,własnej godności i zadowolenia z siebie wymusi
      jej respekt,zobaczysz,że nawet odczujesz to jako miłość do niej.Jeśli będziesz
      miała własne życie,którego wartości będziesz rozsądnie pewna,nikt ci nie będzie
      przekraczał twojego terytorium i będzie szanował,bez względu na własne
      poglądy.Nie domagaj się akceptacji matki,znajdź pewność i akceptację samej
      siebie,a zobaczysz jak pobłażliwie będziesz darzyć matkę uczuciem,ze zdumieniem
      patrząc jak ona wypatruje twojej akceptacji.
      • kontrr Re: Ofiara ofiary. 12.10.08, 14:24
        gadagad napisała:

        > znajdź pewność i akceptację samej
        > siebie,a zobaczysz jak pobłażliwie będziesz darzyć matkę uczuciem,

        Wydaje mi się, że tę pewnosć siebie i akceptację mozna znaleźć tylko
        w jeden sposób. Wreszcie stając po swojej stronie i dostrzegając
        winę matki. Pozwalając sobie na złość wobec niej i sprzeciw wobec
        jej zachowania. Dopóki człowiek chce rodzica usprawiedliwiać, zamyka
        usta sobie, swojemu cierpieniu, swojemu odrzuceniu, upokorzeniu.

        Tak więc nie wiem skąd ma się wziąć to pobłażliwe uczucie wobec
        matki?
        • le_al Re: Ofiara ofiary. 12.10.08, 14:30
          Nie zależy mi na jej akceptacji. Ja wiem kogo mam przed sobą. Wierz
          mi, to ktoś tak egocentryczny,że najpierw widzi siebie, później
          długo, długo nic i może zauważy ciebie. O ile zechce.

          Ostatnio, dostałam poważną chorobę, która jest dziedziczna, więc
          zadzwoniłam do domu, aby ostrzec rodzinę i brata. W odpowiedzi
          otrzymałam jedynie:"Acha" Nic poza tym. Nawet nie wiem, czy brat
          został ostrzezony i poszedł na kontrolę.
          • nienill Re: Ofiara ofiary. 12.10.08, 14:35
            le_al napisała:

            > Nie zależy mi na jej akceptacji.
            a na czyjej akceptacji ci zalezy? bo ten post w jakims celu sie na
            tym forum pojawil
            • le_al Re: Ofiara ofiary. 12.10.08, 14:46
              Kiedyś powiedziała mi tak:" Chrystus powiedział do ludzi, spójrz na
              swoje dzieci, a zobaczysz kim jesteś." Czym bardziej pnę się do
              góry, tym bardziej Ona zbiera laury.
              Chcę definitywnie zerwać kontakt z nią, ale trudno to zrobić.Mam
              wyrzuty sumienia.
              • nienill Re: Ofiara ofiary. 12.10.08, 14:49
                le_al napisała:

                > Kiedyś powiedziała mi tak:" Chrystus powiedział do ludzi, spójrz
                na
                > swoje dzieci, a zobaczysz kim jesteś."
                a jej dziecko musi sie teraz _zastanawiac_, czy warto z mamą
                jakikolwiek kontakt urzymywac.
                rzeczywiscie, chrystus mial tu rację
        • shangri.la Re: O pewnosci siebie.... 12.10.08, 14:55
          Pewności siebie i akceptacji, a przede wszystkim poczucia własnej wartości nie
          można odzyskać zamykając się na przeszłość, ból i innych ludzi, nawet własnych
          prześladowców.
          Wyparcie i nienawiść nie są drogą, ale bezdrożem....
          Akceptację i pewność siebie można odnaleźć jedynie we własnym , wartościowym
          życiu, czynieniu dobra i otwartości wobec potrzeb innych ludzi. Z czasem w ich
          oczach odnajdziesz to, czego zawsze Ci brakowało.
          Obyś już nigdy nie musiała cierpieć z poczucia odrzucenia, a ktoś bliski i
          kochany każdego dnia utwierdzał Cię w przekonaniu , że chociaż nie idealna, masz
          prawo do szczęścia na tej ziemi.
          Szczęścia Ci życzę i spokoju ducha:)
    • kontrr Re: Ofiara ofiary. 12.10.08, 14:13
      > Problem jest tego typu,że to matka. I jako matce należy się
      > wybaczenie i zrozumienie, szacunek, bo to matka.

      A ty jesteś jej dzieckiem. I jako dziecku należał ci się szacunek,
      wsparcie, miłość i opieka. Myslisz, że twoja matka kiedykolwiek
      miała problem z tym, że ci tego nie daje? Czy dała ci do
      zrozumienia, że zależy jej na twojej miłości i wybaczeniu?

      Moim zdaniem nic matce nie jesteś winna. Piszesz, że traktowała cię
      jak obcego człowieka (moim zdaniem gorzej). Czy napewno ona
      zasługuje, by ją matką nazywać?

      • le_al Re: Ofiara ofiary. 12.10.08, 14:24
        Myślę podobnie. Wiem, że jest ofiarą swojej rodziny i rodziców,
        którzy nie poświęcili jej szacunku, ani uczuć miłości, gdy była
        małym dzieckiem. Stąd te drastyczne braki w kulturze bycia i w
        osobowości.
        Dla mnie to nieszczęsny, biedny człowiek. Upodlony do granic. Zal
        mi jej, ale boję się jej.Boję się zbliżać do niej, bo ciągle rani.
        Ale czy to jest dobre?
        • spinline Re: Ofiara ofiary. 12.10.08, 14:37
          Dla mnie to nieszczęsny, biedny człowiek. Upodlony do granic. Zal
          mi jej, ale boję się jej.Boję się zbliżać do niej, bo ciągle rani.
          Ale czy to jest dobre?
          .....................................
          Nieszczesny upodlony czlowiek, jego nastepny etap to wpada w szal i
          zabija dziecko. W sadzie tez nalezy mu sie to jako wyjasnienie, no
          tak ale ona pochodzi z takiej rodziny, wiec co, nie dac jej wyroku?
          Wyrok ulaskawiajacy dla potencjalnego bandyty, bo pochodzi z takiej
          biednej rodziny, dlatego kradl?
          • nienill Re: Ofiara ofiary. 12.10.08, 14:44
            spinline napisała:

            > Dla mnie to nieszczęsny, biedny człowiek. Upodlony do granic. Zal
            > mi jej, ale boję się jej.Boję się zbliżać do niej, bo ciągle rani.
            > Ale czy to jest dobre?
            > .....................................
            > Nieszczesny upodlony czlowiek, jego nastepny etap to wpada w szal
            i
            > zabija dziecko. W sadzie tez nalezy mu sie to jako wyjasnienie, no
            > tak ale ona pochodzi z takiej rodziny, wiec co, nie dac jej wyroku?
            > Wyrok ulaskawiajacy dla potencjalnego bandyty, bo pochodzi z
            takiej
            > biednej rodziny, dlatego kradl?
            w sadzie nie, ale w rodzinie jak najbardziej. poki oddychasz masz
            siedziec cicho i spelniac zachcianki. jesli dozyles dwudziestki, to
            znaczy, ze rodzice byli dobrzy i teraz nalezy zaczac dlug zwracac
        • ca-ti Re: Ofiara ofiary. 12.10.08, 20:08
          le_al napisała:

          > Wiem, że jest ofiarą swojej rodziny i rodziców,
          > którzy nie poświęcili jej szacunku, ani uczuć miłości, gdy była
          > małym dzieckiem. Stąd te drastyczne braki w kulturze bycia i w
          > osobowości.


          Pierwsza pułapka, w jaką wpadasz - usprawiedliwiasz ją. Nawet jeśli
          tak tego nazywasz.
          Stawiasz siebie na pozycji tej rozumiejącej przyczyny. Po co? Jesteś
          jej dzieckiem i nie musisz niczego rozumieć.
          Ponadto Ty też zostałaś wychowana przez kogoś kto nie dał Ci
          szacunku, miłości i wsparcia, a jesteś inna. Czyli można, prawda?


          > Dla mnie to nieszczęsny, biedny człowiek. Upodlony do granic. Zal
          > mi jej, ale boję się jej.



          A teraz to co napisałaś o niej, powiedz o sobie: jestem
          nieszczęsnym, biednym człowiekiem. Upodlonym do granic. Żal mi
          siebie, ale boję się też siebie.
          Co czujesz jak to mówisz?

          Skup się na sobie, na własnych uczuciach, nie na niej, bo ona to
          ona, a Ty to Ty. Ona podjęła takie decyzje w swoim życiu, Ty inne.
          Zaakceptuj ten fakt. I daj sobie przyzwolenie na każdą decyzję w
          związku z matką.



          Boję się zbliżać do niej, bo ciągle rani.


          Ja też nie zbliżam się do czegoś/kogoś kto lub co mnie rani. To
          NORMALNE. Dlaczego miałabym robić coś przeciwko sobie?


          > Ale czy to jest dobre?

          Dla mnie dobre, a Ty spróbuj i przekonaj się co jest dla Ciebie
          dobre.
    • szpilex Re: Ofiara ofiary. 12.10.08, 14:35
      Z tym fantem nie zrobisz już nic, bo jest jak było, historii nie da się wymazać.
      Masz uraz do matki i albo o nim zapomnisz, albo będziesz przerabiać go do końca
      życia i ubolewać nad sobą. Moim zdaniem musisz nabrać do tego dystansu i
      spróbować odnaleźć siebie.
      Jesteś taka, jak myślisz, że jesteś - spróbuj zrozumieć te słowa to możliwe, że
      spojrzysz na to z innego punktu odniesienia . Może ci w tym pomóc poradnik
      znajdujący się pod linkiem poniżej. Polecam.



      Pozdrawiam serdecznie
      ---------------------------
      Bogać się, kiedy śpisz
      zlotemysli.pl/szpilex,1/publication/show/6485/Bogac-sie-kiedy-spisz.html
    • mona.blue Re: Ofiara ofiary. 12.10.08, 19:43
      Powinnaś chyba jak to się mówi "przepracować" ten problem.

      Polecam na początek trochę wiadomości ze strony DDA i DDD (dorosłe
      dzieci z rodzin dysfunkcyjnych).

      www.dda.pl/
    • jan_stereo Re: Ofiara ofiary. 12.10.08, 20:12
      le_al napisała:

      >Problem jest tego typu,że to matka. I jako matce należy się
      >wybaczenie i zrozumienie, szacunek, bo to matka.
      >Jednak dla mnie to ktoś tak obcy i odległy. Do kogo nie czuję
      >żadnych uczuć. I co zrobić z tym fantem?

      Niemal wszystkie kobiet na swiecie to matki, a faceci to ojcowie,..ludzie czyli,.. szacunek to sie ma, a 'nalezy' to sie ewentualnie reszta w sklepie, lepiej podaruj tego fanta komus innemu, chyba ze masz mase czasu i energii na takie rozwazania, a wybaczyc i zrozumiec, to mozesz na pniu, ze tak powiem, bez dalszego drazenia tematu...
      • dekadencja1 Re: Ofiara ofiary. 12.10.08, 21:16
        jan_stereo napisał:

        > a wybaczyc i zrozumiec, to mozesz na pniu, ze tak powiem, bez
        dalszeg o drazenia tematu...

        Chetnie dowiedziałabym sie jak to się robi, że wybacza sie tak na
        pniu
        • nienill Re: Ofiara ofiary. 12.10.08, 21:21
          dekadencja1 napisała:

          > jan_stereo napisał:
          >
          > > a wybaczyc i zrozumiec, to mozesz na pniu, ze tak powiem, bez
          > dalszeg o drazenia tematu...
          >
          > Chetnie dowiedziałabym sie jak to się robi, że wybacza sie tak na
          > pniu
          sa warszataty, na ktorych podobno mozna to robic radykalnie ;)
          • dekadencja1 Re: Ofiara ofiary. 12.10.08, 21:28
            nienill napisała:

            > dekadencja1 napisała:
            >
            > > jan_stereo napisał:
            > >
            > > > a wybaczyc i zrozumiec, to mozesz na pniu, ze tak powiem, bez
            > > dalszeg o drazenia tematu...
            > >
            > > Chetnie dowiedziałabym sie jak to się robi, że wybacza sie tak
            na
            > > pniu
            > sa warszataty, na ktorych podobno mozna to robic radykalnie ;)
            >
            >
            >
            Taak;) warsztaty:) przestan wymawiać to brzydkie słowo na w. bo
            zaraz spamerzy sie zleca. Pytam jak to sie dzieje tak na pniu w
            człowieku
            • shangri.la Re: Na warsztatach to można się nauczyc.... 12.10.08, 21:31
              ...robić półki albo malować kwiatki... itp

              Wybaczyć można tylko temu, kogo się kocha...
              • jan_stereo Re: Na warsztatach to można się nauczyc.... 12.10.08, 21:38
                shangri.la napisała:

                > Wybaczyć można tylko temu, kogo się kocha...

                bredzisz noca Szynia :")) Co ma wspolnego brak milosci z mozliwoscia wybaczanienia komus, bez wspomagania juz nic nie potrafisz ?
                • shangri.la Re: Na warsztatach to można się nauczyc.... 12.10.08, 21:47
                  Nie potrafię.....wybaczam tylko tym, których kocham.
                  Cała reszta się nie liczy, to tylko śmietnik;)
                  • jan_stereo Re: Na warsztatach to można się nauczyc.... 12.10.08, 21:49
                    shangri.la napisała:

                    > Nie potrafię.....wybaczam tylko tym, których kocham.

                    to juz lepiej, myslalem ze sie wypowiadasz za caly swiat, a tu tylko za Shangrilke, myszke mala, co to psa gonila :"))

                    > Cała reszta się nie liczy, to tylko śmietnik;)

                    kiedy Ty, mam wrazenie, to i w w smietniku bys sie zakochac potrafila, byle szczekal :")

                    • shangri.la Re: Na warsztatach to można się nauczyc.... 12.10.08, 21:51
                      W śmietniku chyba jednak nie, bo smrodliwy, błeeee
                      A zakochuję się w tym, kto jest dobry dla mnie:)
                    • malawinka Re: Na warsztatach to można się nauczyc.... 13.10.08, 04:28
                      łaaał,przeczytałam to póżną noca z nudów i ze smiechu spadłam z kana-
                      py,łoł,łoł,
                      • shangri.la Re: I dobrze Małe.winko, że się śmiejesz.... 13.10.08, 18:18
                        ...bo to miało być śmieszne, czyli test poczucia humoru przeszłaś pomyślnie, a
                        więc jest jeszcze dla ciebie jakaś nadzieja;)

                        P.S. Z kanapy nie spadaj, bo AŻ TAK śmieszne nie było;)
                  • mona.blue Re: Na warsztatach to można się nauczyc.... 12.10.08, 22:03
                    shangri.la napisała:

                    > Nie potrafię.....wybaczam tylko tym, których kocham.
                    > Cała reszta się nie liczy, to tylko śmietnik;)

                    No super podejście do ludzi, pogratulować.
                    • shangri.la Re: Na warsztatach to można się nauczyc.... 12.10.08, 22:04
                      Pomiaucz sobie z żalu za psicą.....miau, miau
                      • mona.blue Re: Na warsztatach to można się nauczyc.... 12.10.08, 22:06
                        Nie muszę, w przeciwieństwie do ciebie.
                        • shangri.la Re: Na warsztatach to można się nauczyc.... 12.10.08, 22:10
                          No tak, miauczę żałośnie z tęsknoty za jej paranoicznymi opisami w mailach,
                          które ci swego czasu podrzuciłam :)
            • jan_stereo Re: Ofiara ofiary. 12.10.08, 21:34
              dekadencja1 napisała:



              > Pytam jak to sie dzieje tak na pniu w człowieku

              poprzez nalezyte ustawienie perspektywy postrzegania, jak obiekt jest za wielki, to sie go pomniejsza az do momentu, kiedy jego rozmiar jest juz do ogarniecia przez nasze wybaczanie...
              • nienill Re: Ofiara ofiary. 12.10.08, 21:39
                jan_stereo napisał:

                > dekadencja1 napisała:
                >
                >
                >
                > > Pytam jak to sie dzieje tak na pniu w człowieku
                >
                > poprzez nalezyte ustawienie perspektywy postrzegania, jak obiekt
                jest za wielki
                > , to sie go pomniejsza az do momentu, kiedy jego rozmiar jest juz
                do ogarniecia
                > przez nasze wybaczanie...
                cos w tym niestety jest
                na poczatek nalezy napisac, ze jest sie ofiara ofiary
              • dekadencja1 Re: Ofiara ofiary. 12.10.08, 21:42
                jan_stereo napisał:

                > dekadencja1 napisała:
                >
                >
                >
                > > Pytam jak to sie dzieje tak na pniu w człowieku
                >
                > poprzez nalezyte ustawienie perspektywy postrzegania, jak obiekt
                jest za wielki
                > , to sie go pomniejsza az do momentu, kiedy jego rozmiar jest juz
                do ogarniecia
                > przez nasze wybaczanie...
                Fascynująco proste, że tez nie wiedziałam tego wcześniej i
                niepotrzebnie męczyłam sie z różnymi nieraz bardzo trudnymi
                uczuciami. Dziala jak budzik - nastawiasz na 6:30 i masz:) Dzieki
                tego mi dzis było potrzeba:)
                • nienill Re: Ofiara ofiary. 12.10.08, 21:49
                  dekadencja1 napisała:

                  > jan_stereo napisał:
                  >
                  > > dekadencja1 napisała:
                  > >
                  > >
                  > >
                  > > > Pytam jak to sie dzieje tak na pniu w człowieku
                  > >
                  > > poprzez nalezyte ustawienie perspektywy postrzegania, jak obiekt
                  > jest za wielki
                  > > , to sie go pomniejsza az do momentu, kiedy jego rozmiar jest
                  juz
                  > do ogarniecia
                  > > przez nasze wybaczanie...
                  > Fascynująco proste, że tez nie wiedziałam tego wcześniej i
                  > niepotrzebnie męczyłam sie z różnymi nieraz bardzo trudnymi
                  > uczuciami. Dziala jak budzik - nastawiasz na 6:30 i masz:) Dzieki
                  > tego mi dzis było potrzeba:)
                  a potem mamy wyparcie, ktore zjada nas od srodka :)
                  wiec nie moze Twoje meczenie sie nie jest pozbawione sensu






                  ja nigdy nie twierdze, ze takie "wybaczanie" nie przynosi ulgi, ja
                  sie tylko za kazdym razem pytam jak dlugo ta ulga potrwa
              • le_al Re: Ofiara ofiary. 12.10.08, 22:28
                Ty też byś wybaczył, gdyby matka wygnała cię chorą z łóżka z domu
                na ulicę, bo nie mogła się kochać z kochankiem w łózku?

                I gdzie jest koniec dla wybaczenia?
                • jan_stereo Re: Ofiara ofiary. 13.10.08, 20:21
                  le_al napisała:

                  > Ty też byś wybaczył, gdyby matka wygnała cię chorą z łóżka z domu
                  > na ulicę, bo nie mogła się kochać z kochankiem w łózku?

                  Piszesz, ze nie czujesz juz zadnych uczuc do matki, wiec w czym masz problem, ze ich nie czujesz ? Ja to zrozumialem tak, ze jej niejako wybaczylas, nie palajac wobec niej nienawiscia i ze masz z tym jakis problem, bo nie bardzo wiem jak Ty sobie wyobrazasz zatem owo rozgrzeszenie jej, przeciez nikt nie kaze Ci jej teraz kochac..

                  > I gdzie jest koniec dla wybaczenia?

                  koniec powinien byc dokladnie tam, gdzie Ci jest z nim najwygodniej, nie musisz robic ani jednego kroku dalej i tez bedzie dobrze, mozesz nawet calkiem zapomniec o matce i ojscu jak potrafisz i tez bedzie to, jak na normalnego czlowieka przystalo..
              • spinline Re: Ofiara ofiary. 12.10.08, 22:41
                Iluzje. Nie zmienisz pomniejszaniem ogromu nieszczescia jakie
                dotyka ludzi. Tak jak nie zmienisz rzeczywistosci ani jej nie
                dopasujesz do tego aby komus wybaczyc.
                • jan_stereo Re: Ofiara ofiary. 13.10.08, 20:17
                  spinline napisała:

                  > Iluzje. Nie zmienisz pomniejszaniem ogromu nieszczescia jakie
                  > dotyka ludzi. Tak jak nie zmienisz rzeczywistosci ani jej nie
                  > dopasujesz do tego aby komus wybaczyc.

                  rzeczywistosci nie zmienisz,ale mozesz tego dokonac odnosnie jej postrzegania, tak naprawde, to krzywda, cala jaka sie nam dokonuje, siedzi w naszym umysle, a on jest przeciez taki maly, duzo mniejszy od rzeczywistosci i calego swiata zlego...
                  • elielieli Re: Ofiara ofiary. 13.10.08, 21:21
                    janek, odzywam sie tylko dla tego ze ty tu jestes:
                    -ale ona przeciez sama siebie nazwala "ofiara", to juz przesadzilo
                    o jej losie, to wszystko co jest w stanie o sobie myslec...smutne!
                    "nawymyslalam" ledzie, ale musze cos przyznac:w komunizmie ciezko
                    bylo dostac buty na dzieci, w ogole ciezko bylo dostac buty. NA
                    dodatek ja mialam takie stopy, ze wszystkie buty potwornie mnie
                    ocieraly albo robily odbicia, pamietam kiedy konczyla sie zima i
                    pojawialy sie pierwsze dziury, to tak musialam wytrzymac az do
                    wiosny, bo nic nie dalo sie zrobic...butow w sklepie nie bylo!
                    Moja mama tez lubila sie dobrze ubrac...i miala racje, nie
                    rozumienm dlaczego kobieta nie miala by sie dobrze ubrac? jest moze
                    jakies prawo ktore zabrania tego matkom? Ja? nigdy nie mialam
                    ladnych ubran, pierwsza spodniczke uszyla mi matka chrzestna kiedy
                    mialam 17 lat...przedtem moglam liczyc jedynie na ubrania po moim
                    starszym bracie. Jakas krzywda mi sie w zyciu stala z tego powodu?
                    Absolutnie nic!No moze tylko to ze dzisiaj mam blisko 60 par butow
                    i kilkadziesiat torebek dobranych pod kolor.Nigdy nie przyszlo mi
                    na mysl oceniac tak mojej mamy. Czasami byla tez dosyc nerwowa ale
                    ja pamietam ja glownie jako sliczna blondynke.
                    • elielieli Re: Ofiara ofiary. 13.10.08, 21:22
                      Nie rozumiem tez dlaczego kobieta nie moglaby miec
                      kochanka...ojciec byl sknera, co miala robic?
                      • jan_stereo Re: Ofiara ofiary. 13.10.08, 21:27
                        elielieli napisała:

                        > Nie rozumiem tez dlaczego kobieta nie moglaby miec
                        > kochanka...ojciec byl sknera, co miala robic?

                        co innego miec problemy z dostaniem owych butow dla dziecka, a co innego miec w dupie to dziecko i jego buty badz ich brak, sa tu pewne pewne priorytety,bo raczej nie idziesz na dyskoteeke, kiedy sie powiedzmy Twoje nienarodzone dziecko rozchorowalo i nikogo nie ma w domu, choc samo chodzenie na dyskoteke to nic zlego, wiec co tu robic ?
                        • elielieli Re: Ofiara ofiary. 13.10.08, 21:31
                          1.byla juz narodzona i to od jakiegos czasu
                          2.duzo matek zaniedbuje dzieci w ten czy tamten sposob
                          3.wiele matek nie kocha swoich dzieci, tylko stwarzaja pozory ktore
                          maja na celu ukryc ten smutny fakt
                          4.kiedy sie jest dorosla osoba, jaki SENS ma ciagle rozpatrywanie
                          przeszlosci, szczegolnie gdy nie byla taka znowu tragiczna...?
                          • jan_stereo Re: Ofiara ofiary. 13.10.08, 21:43
                            elielieli napisała:

                            > 1.byla juz narodzona i to od jakiegos czasu

                            ja do Ciebie to pisalem, chyba ze masz corke, to ok.

                            > 2.duzo matek zaniedbuje dzieci w ten czy tamten sposob

                            tu wcale nie dostrzegam zadbywania jakiegokolwiek, zatem zaniedbywanie to wrecz komplement dla tej pani..

                            > 3.wiele matek nie kocha swoich dzieci, tylko stwarzaja pozory ktore maja na celu ukryc ten smutny fakt

                            tu nikt nie bawil sie w pozory, bylo kawa na lawe...

                            > 4.kiedy sie jest dorosla osoba, jaki SENS ma ciagle rozpatrywanie
                            > przeszlosci, szczegolnie gdy nie byla taka znowu tragiczna...?

                            nie wiem, co tam tragicznego mialoby sie zdarzyc jeszcze aby bylo wedlug Ciebie warto to rozpamietywac, z drugiej strony, moze wlasnie owa najwieksza tragedia tej przeszlosci jest to, ze jest ciagle rozpamietywana i trudno sie od niej uwolnic...
                            • elielieli Re: Ofiara ofiary. 13.10.08, 21:51
                              trudno to jest wziac w pewnym momencie odpowiedzialnosc za wlasne
                              zycie, w calosci. Bez zadnych, tak,tylko ze mama mnie nie kochala.
                              Ja tu sie zgadzam calkowicie z leda: jezeli przezyla, wyksztalcila
                              sie to znaczy ze matka byla *wystarczajaco dobra*. A ze nie byla
                              matka-polka? Wiele kobiet nie jest. Wolalobys hipokryzje
                              malomiasteczkowa i pomimo tego nie czuc sie kochanym jak syn, czy
                              szczery policzek, bo matka jest wk....
                              Moze dlatego ze matce trudno w ogole jest cokolwiek wybaczyc?Ojciec
                              moze pic i bic, ale pomimo wszystko jest ojcem. Niejednokrotnie ma
                              kilka kochanek , ale to chetnie na starosc sie przemilcza.
                              • jan_stereo Re: Ofiara ofiary. 13.10.08, 22:01
                                elielieli napisała:

                                > Ja tu sie zgadzam calkowicie z leda: jezeli przezyla, wyksztalcila
                                > sie to znaczy ze matka byla *wystarczajaco dobra*.

                                Ja tam znam pare osob, co przezyly dziecinstwo, znaczy nie daly sie zabic ani ojcu ani matce, i co wiecej wyszli na ludzi, mysle wiec, ze rodzice byli wystarczajaco dobrzy skoro ich nie ukatrupili...

                                > A ze nie byla matka-polka? Wiele kobiet nie jest.

                                to dzielisz te matki na: matki-polki i na takie co to 'wiele nie jest', sa tez 'swieci' i 'tacy co nie sa', szluss...

                                >Wolalobys hipokryzje malomiasteczkowa i pomimo tego nie czuc sie >kochanym jak syn, czy szczery policzek, bo matka jest wk....

                                sczere policzki od wku...onych rodzicow docenialbym codziennie o kazdej porze dnia i nocy, a na swieta boze bym im skladal zyczenia takie, jak mi zaraz przypie...cie, to prosze zrobcie to bez hipokryzji. Wowczas rodzice by rzekli, my sie w hipokryzje synu nie pie...my, zwlaszcza ze na nia nie zaslugujesz...

                                > Moze dlatego ze matce trudno w ogole jest cokolwiek wybaczyc?

                                dla mnie nieco smiesznym jest chec wybaczania komus,kto ma to wybeczenie daleko w dupie..

                                > Ojciec moze pic i bic, ale pomimo wszystko jest ojcem.

                                matka tez by nadal byla matka

                                > Niejednokrotnie ma kilka kochanek , ale to chetnie na starosc sie przemilcza.

                                tu nie chodzi o kochanki jednej czy drugiej strony, kazdy ma do nich prawo, nawet papiez, chodzi o to, jak sie poza tym kochankowaniem wywiazuje z pewnych podstawowych obowiazkow...
                                • elielieli Re: Ofiara ofiary. 13.10.08, 22:07
                                  A jak sie nie wywiazuje, to czy moralne jest uwazac sie za ofiare?
                                  Ofiara to sie jest dopoki sie jest pod wladza absolutna rodzica,
                                  kiedy jest sie dorosla osoba to mozna sobie te przeszlosc ogladac z
                                  daleka i co najwyzej obiecac sobie ze sie nie bedzie takim potworem
                                  dla wlasnych dzieci.Chodzi mi o to ze dorosla osoba jest *w pelni
                                  za siebie sama odpowiedzialna* rowniez za to jak zinterpretuje
                                  swoja przeszlosc.
                                  • rzeka.suf Re: Ofiara ofiary. 14.10.08, 02:18
                                    Chodzi mi o to ze dorosla osoba jest *w pelni
                                    za siebie sama odpowiedzialna* rowniez za to jak zinterpretuje
                                    swoja przeszlosc. '
                                    a wiec twoim zdaniem lepiej byloby dla le_al, aby le_al uznala swoje dziecinstwo za normalne?
                                    brak butow tlumaczyla tym, ze butow w komunizmie nie bylo, z pominieciem gryzacego faktu, ze futer i zlota tez zapewne wtedy ' normalnie' nie bylo?
                                    jak ma le_al zinterpretowac swoja przeszlosc wg ciebie? bicie, bezpodstawna agresje, rywalizacje jaka prowadzila z nia matka, brak odczuwalnego ciepla uczuciowego, brak troski?
                                    ---
                                    duzo moglabym sie tutaj jeszcze czepiac, ale moze wpadnie w watek jakis zwolennik/ wytrwawny znawca teorii alice miller i cie w obroty wezmie ;)
                                    ja powiem tylko, ze z tego, co tu piszesz bije po oczach jakims wypaczajacym racjonalnosc brakiem empatii dla dziecka.
                                    i tu sie jeszcze czepie:
                                    'Moze dlatego ze matce trudno w ogole jest cokolwiek wybaczyc?Ojciec moze pic i bic, ale pomimo wszystko jest ojcem. '
                                    idiotycznie wypaczony ' feminizm', bledne rozumowanie typu: 'skoro mezczyna moze byc zlym ojcem, to i kobiecie nalezy sie prawo do bycia zla matka.'

                                    nie tedy droga, moim zdaniem

                                    a, moim zdaniem, ma moralne prawo na etapie rozliczenia z matka uwazac sie za jej ofiare. co wcale nie znaczy, ze ma ta etykietke nosic na czole stale, na kazda okazje i do konca zycia
                                    • elielieli Re: Ofiara ofiary. 14.10.08, 08:48
                                      zadziwi cie ale znam alcie miller, ale czym wiecej czytam te posty
                                      tych doroslych dziewczynek, tym bardziej zaczynam zgadzac sie z
                                      leda.*zaniedbanie * dziecka, brak *empatii* sa przyczynami
                                      cierpienia a takze dysfunkcji w rozwoju...ale u dziecka. *Dorosla*
                                      osoba, ma wiecej sposobow na to zeby zrozumiec sytuacje, tak jak
                                      zrozumiala to autorka: zdaje sobie sprawe ze matka byla wychowana w
                                      takiej a nie innej rodzine. Wiec wedlug ciebie co jest
                                      problemem?"Co z tym fantem zerobic?". Czy to jest normalne pytanie?
                                      NA takie pytanie mozna odpowiedziec tylko tak:z przeszloscia *nie
                                      mozna * nic zrobic. Ludzie mysla ze ich prblemy tkwia w
                                      przeszlosci. Otoz nie, a juz napewno nie w tym przypadku. Sa
                                      zasady ogolne dobrego wychowania ktore mozna zastosowac z taka
                                      matka, dzien doby, jak sie czujesz, do widzenia. I zareczam cie ze
                                      wiele osob ma taki stosunek z rodzicami.
                                      To co jest problemem w chwili *obecnej* to jej nienawisc do matki,
                                      ktora blokuje ja w miejcu, nie pozwala dorosnac i przejsc nad tym
                                      problemem do porzadku dziennego. Ile mozna krazyc i krazyc w okol
                                      tematu, zamiast zezygnowac z hipokryzji i powiedziec:nienawidze jej!
                                      Bedzie sie dzialo...straci matke, emocjonalnie bedzie sie musiala
                                      odciac, ale pozniej przyjdzie faza wybaczenia (bo wybaczenie jest
                                      b.dobra metoda-uwalnia nas od emocji,ktore w przeciwnym wypadku
                                      zatruja nam zycie).
                                      Czym wiecej siedze na tym forum tym bardziej dochodze do
                                      przekonania ze to nie wina ludzi, ze tak mysla. Juz samo podejscie
                                      do doroslych w tych tzw.DDA -horror! Albo sie jest doroslym albo
                                      sie jest dzieckiem, albo sie trzyma doroslych w tym wiecznym stanie
                                      neotenicznym, w stanie zaleznosci emocjonalnej od rodzicow i od
                                      przeszlosci.
                                      • rzeka.suf Re: Ofiara ofiary. 14.10.08, 10:38
                                        'Sa
                                        zasady ogolne dobrego wychowania ktore mozna zastosowac z taka
                                        matka, dzien doby, jak sie czujesz, do widzenia. I zareczam cie ze
                                        wiele osob ma taki stosunek z rodzicami.'
                                        'Ile mozna krazyc i krazyc w okol
                                        tematu, zamiast zezygnowac z hipokryzji i powiedziec:nienawidze jej!
                                        Bedzie sie dzialo...straci matke, emocjonalnie bedzie sie musiala
                                        odciac, ale pozniej przyjdzie faza wybaczenia '

                                        wiec wlasnie o to chodzi tutaj: czy obecnie le_al powinna stosowac sie ' do
                                        zasad ogolnych dobrego wychowania' czy ' zrezygnowac z hipokryzji'?

                                        • elielieli Re: Ofiara ofiary. 14.10.08, 10:51
                                          higiena mentalna nakazuje sluchac swoich emocji, nawet gdyby byly
                                          one najgorsze, ale nie mozna w zyciu wszystkiego sprowadzc do
                                          tlumaczenia:bo to wina mojej matki...to do niczego nie doprowadzi.
                                          jedyny wniosek jaki moze wyciagnac dorosly czlowiek to: nienawidze
                                          i biore za to odpowiedzialnoc, tylko taka postawa moze prowadzic do
                                          prawdziwej nienawisci, prawdziwego uwolnienia emocjonalnego,
                                          prawdziwego przebaczenia. Do tego momentu to jest tylko wiszenie na
                                          przestarzalej pepowinie i reanimowanie tego zwiazku zastrzykami
                                          (usprawiedliwionej czy nie, wszystko jedno) nienawisci.
                                          • jan_stereo Re: Ofiara ofiary. 14.10.08, 12:23
                                            elielieli napisała:

                                            > jedyny wniosek jaki moze wyciagnac dorosly czlowiek to: nienawidze
                                            > i biore za to odpowiedzialnoc, tylko taka postawa moze prowadzic
                                            do prawdziwej nienawisci, prawdziwego uwolnienia emocjonalnego,
                                            > prawdziwego przebaczenia.

                                            ale to co piszesz powyzej nie lezy zupelnie w linii z tym, co pisze
                                            autorka watku, ona nie ma zadnych uczuc wobec swej matki, jest jej
                                            juz kompletnie obojetna i obca. Tym samym, nie ma tu wiec nienawisci
                                            i zlosci, a tym samym, mowienie o emocjonalnym uwolnieniu tez
                                            niejako nie pasuje do powyzszego. Jak jak zrozumialem, autorka
                                            raczej ropzwaza czy powinna zaczac jakos pracowac nad wytworzeniem u
                                            siebie pozytywnych uczuc wobec matki, co ja uwazam za strate czasu i
                                            zajecie zupelnie nie trafione..
                                          • rzeka.suf Re: Ofiara ofiary. 14.10.08, 15:53
                                            ale nie mozna w zyciu wszystkiego sprowadzc do
                                            tlumaczenia:bo to wina mojej matki..'
                                            a czy ona to robi?
                                            jak na razie, wydaje mi sie, usiluje tlumaczyc to, jak ja traktowala matka tym,
                                            jak matke traktowali jej rodzice.
                                            co jest nieco bzdurne, w sumie, bo przeciez tych rodzicow tez moznaby ujac jako
                                            ofiary pradziadkow le_al itd... i wyobrazic sobie, ze w zwiazku z realna czy
                                            wyobrazona sila schematu, le_al tez go powieli jak bezwolna maszynka...
                                            za bardzo, moim zdaniem, koncentruje sie na tym, co zdeterminowalo zachowanie
                                            matki..., za malo na jej bezposredniej roli w tej relacji - roli kata ( moim
                                            zdaniem).


                                            co do reszty, nienawisci, uwalniania, pepowin i przebaczania..., myslisz ze to
                                            sie mozna tergo dokonac w ciagu dwoch dni? moim zdaniem, patrzymy wlasnie na
                                            proces...
                                            • elielieli Re: Ofiara ofiary. 14.10.08, 17:54
                                              JA tez mysle ze patrzymy na proces, dlatego namawiam na patrzenie
                                              na calosc procesu, nie tylko *dlaczego oni mnie nie kochaja* ale
                                              tez *jak ja ich nie nawidze*, na czesc w swietle i na czesc w
                                              cienu: Nie Jasiek, nie wierze ze nie ma do matki zadnych uczuc,
                                              tylko silne uczucia maja te moc zeby nas przy kims trzymac.Gdyby
                                              nie miala silnych uczuc,nie byloby zadnego problemu, byloby
                                              latwiej, byloby oczywiste.
                                              w kazdym bac razie:szybkiego powrotu do zdrowia!
                                              • le_al Re: Ofiara ofiary. 14.10.08, 18:14
                                                Gdyby
                                                nie miala silnych uczuc,nie byloby zadnego problemu, byloby
                                                latwiej, byloby oczywiste.



                                                Uczucia te zarówno bardzo pozytywne jak i malo pozytywne mają
                                                znaczenie dla kształtowania naszej osobowści. I potrafią człowieka
                                                na długo przy sobie zatrzymać. Popatrz jako przykład, w niektórych
                                                rodzinach alkoholików. Wiadomo jak źle taki związek wływa na cała
                                                psychikę, ale jednak głęboko zastanwaijące jest to, jak mocno się
                                                trzyma.
                                                To co mnie trzyma to historia wydarzeń, których do końca nie
                                                przerobiłam i fakt,że mi jej czasami bardzo żal.A jednocześnie po
                                                przeczytaniu tego wątka widzę, jak bardzo się różnimy, ja i matka.
                                                Matka nigdy nie miała empatii, nigdy wystarczająco i na tyle dużo,
                                                aby nie postępować
                                                wobec mnie źle.
                                                • elielieli Re: Ofiara ofiary. 14.10.08, 18:25
                                                  zastanawia mnie ile masz lat.

                                                  Od rodzicow problematycznych najtrudniej jest odejc. Czym mniej
                                                  twoje potrzeby zostaly zaspokojone, tym bardziej, paradoksalnie
                                                  bedzie ci ciezko sie odciac.
                                                  musze ci tez powiedziec ze wszystkie matki rywalizuja z corkami,
                                                  tylko sa kobiety ktore to szybko zaczynaja rozumiec i nie jest to
                                                  tragiczne w konsekwencjach, wiekszosc jednak toczy swoje mniej lub
                                                  bardziej uczciwe walki z corkami. Zycie nie jest tylko dobre i
                                                  rozowe. Zdalas sobie juz sprawe w tych dniach ze maja cie gdzies,
                                                  pozostaje tylko porzadnie sie .....nie mozna cale zycie
                                                  racjonalizowac emocji. Brzydko jest nienawidzic wlasnej matki, ale
                                                  czym predzej przez to przebrniesz,tym szybciej bedziesz miala wolna
                                                  glowe zeby zajac sie soba. To nie jest rozmowa o decyzjach
                                                  racjoinalnych, to jest rzecz o emocjach, albo czujesz w sobie jakis
                                                  bunt i cos juz w tobie dojrzewa, albo jest zupelnie bez sensu tak
                                                  to sobie na letnio rozwazac. Niczego nie poukladasz tylko dlatego
                                                  ze ladniej wygladaloby gdyby bylo poukladane, zycie niestety trzeba
                                                  przezyc, jak to mawial Freud:nie mozna wykapac psa bez zmoczenia go
                                                  woda
                                                  • le_al Re: Ofiara ofiary. 14.10.08, 23:08
                                                    |zastanawia mnie ile masz lat.|
                                                    Tego typu pytający zwrot nie sprzyja pogodnemu rozwojowi dyskusji.
                                                    Bo co masz na myśli, pytając mnie o mój wiek? Czy tego typu
                                                    problemy w rodzinie podlegają schematom wiekowym, tak aby mozna
                                                    było je sobie poszufladkować? Np. problemy z matką do 17 roku
                                                    życia, po 17 roku życia jest już delikwent zastary na problem z
                                                    matką?.:|

                                                    |musze ci tez powiedziec ze wszystkie matki rywalizuja z corkami|

                                                    A ja ci musze powiedzieć, że powinnaś czytać wiecej bajek o życiu
                                                    muminków. Takie bajeczki bywaja mądre i nie jednemu poukładały w
                                                    głowie.

                                                    |Brzydko jest nienawidzic wlasnej matki,|

                                                    Przyglądałaś się kiedyś w lustrze? I co odbijało twoje lustro?

                                                    Tak na zakończenie napiszę, że moje życie jest bardzo udane, oprócz
                                                    ostanich wydarzeń z chorobą. Zajmuję się tym czym zawsze chciałam,
                                                    mam udane zdrowe dzieci, dobrego męza. Jedynie mam problem z
                                                    matką. Zresztą przez całe moje życie.

                                                    Ale i to kiedyś się rozwiąże.
                                                    Dzięki wielkie, za rady wszystkich piszących,że mieliście ochotę
                                                    wziąć udział w długim czytaniu.

                                                    Mi ta dyskusja dużo dała do myślenia. Warto czasami poprosić innych
                                                    o opinię.
                                              • rzeka.suf Re: Ofiara kata 14.10.08, 18:22
                                                ymm, ja tez jestem zdania, ze raczej nie ma tylko swiadomosci posiadania uczuc,
                                                chaosu uczuciowego w zwiazku z relacja z matka. a jest - chec uchronienia sie
                                                przed zalewem uczuc negatywnych. wiec odbywa sie ' sad sprawiedliwy'
                                                tak czy owak, nic na sile i psychoterapia tutaj jak najbardziej, imo.
                                                • le_al Re: Ofiara kata 14.10.08, 23:13
                                                  Też zastanawiam się nad moźliwością terapii. Napewno pomogłaby, ale
                                                  nie znam tutaj nikogo takiego.

                                                  Piszesz zalewem uczuć negatywnych, ten zalew to raczej nie zalew
                                                  ale mała kałuża w moim przypadku;-|
                                                  • rzeka.suf Re: Ofiara kata 15.10.08, 00:31
                                                    dziwne to dla mnie, co piszesz, probuje zrozumiec.
                                                    zal nad matka z jednej strony, a z drugiej - gdy padaja propozycje wybaczenia,
                                                    obruszanie sie, ze jak to, ona przeciez traktowala mnie zle ( zal nad soba).
                                                    powiedz jak widzisz swoje przejawy szacunku dla niej?
                                                    i dlaczego szanowac ja jest dla ciebie takie wazne? dlaczego uwazasz, ze
                                                    powinnas podjac wysilek zbudowania w sobie szacunku dla niej?

                                                    'ten zalew to raczej nie zalew
                                                    ale mała kałuża w moim przypadku;-| '
                                                    co znaczy ten emotikon?
                                                    jakie to uczucia? czemu tylko 'kaluza'?


                                                  • elielieli Re: Ofiara kata 15.10.08, 10:42
                                                    Rzeka:"dziwne to dla mnie, co piszesz, probuje zrozumiec.
                                                    zal nad matka z jednej strony, a z drugiej - gdy padaja propozycje
                                                    wybaczenia,
                                                    obruszanie sie, ze jak to, ona przeciez traktowala mnie zle ( zal
                                                    nad soba).
                                                    powiedz jak widzisz swoje przejawy szacunku dla niej?
                                                    i dlaczego szanowac ja jest dla ciebie takie wazne? dlaczego
                                                    uwazasz, ze
                                                    powinnas podjac wysilek zbudowania w sobie szacunku dla niej?

                                                    'ten zalew to raczej nie zalew
                                                    ale mała kałuża w moim przypadku;-| '
                                                    co znaczy ten emotikon?
                                                    jakie to uczucia? czemu tylko 'kaluza'?"

                                                    dziewczyny to jest typowe zachowanie i rozumowanie u wszystkich
                                                    ludzi ktorzy tlumia zlosc. Tlumia ja nie dlatego ze tak lubia tylko
                                                    dlatego ze nasze normy kulturalne i spoleczne ktore
                                                    zinterioryzowalismy (czyli myslimy ze pochodza one od nas samych)
                                                    nie pozwalaja nam myslec o tym ze jestesmy na kogos szalenie
                                                    wsciekli.
                                                    Takie emocje moga wyjsc tylko w czsie terapii, moga byc opanowane
                                                    tylko za pomoca drugiej osoby ktora nam w tym procesie towarzyszy.
                                                    Nawet psychologowie, ktorzy co nieco wiedza o roli emocji
                                                    (zwlaszcza tych negatywnych) ze zdziwieniem przygladaja sie sobie
                                                    po takiej sesji. To co w czlowieku drzemie jest mozliwe do poznania
                                                    wowczas kiedy stworzymy ku temu odpowiednia sytuacje.
                                                    Takie gadanie niczego nie rozwiaze.To tak jak opisac jakis utwor
                                                    muzyczny w najdrobniejszych szczegolach, a kto czyta ten i tak go
                                                    nie uslyszy i nie bedzie wiedzial o czym mowimy.

                                                    pytalam sie ile masz lat zeby wiedziec ile lat doroslego zycia masz
                                                    za soba, i lepiej zastanowic sie nad tym co ci chce powiedziec zeby
                                                    nie opisywac ci sytuacji ktore juz znasz
                                                  • rzeka.suf Re: Ofiara kata 15.10.08, 15:09
                                                    'dziewczyny to jest typowe zachowanie i rozumowanie u wszystkich
                                                    ludzi ktorzy tlumia zlosc. Tlumia ja nie dlatego ze tak lubia tylko
                                                    dlatego ze nasze normy kulturalne i spoleczne ktore
                                                    zinterioryzowalismy (czyli myslimy ze pochodza one od nas samych)
                                                    nie pozwalaja nam myslec o tym ze jestesmy na kogos szalenie
                                                    wsciekli.'
                                                    mi nie przyszloby raczej do glowy szanowac kogos tylko z powodu tego, ze gra
                                                    wobec mnie role osoby, ktorej wg jakichs tam norm szacunek sie nalezy.
                                                    mnie raczej nie uczono tlumienia zlosci, negatywnych emocji. stad chyba moje
                                                    zdziwienie tutaj i czesto w zyciu ;)

                        • elielieli Re: Ofiara ofiary. 13.10.08, 21:38
                          Mysle ze w tym przypadku nienawisc jest obustronna, zmienilabym
                          tytul na "ofiara nienawisci".
                          Ale ofiara zawsze zostanie ofiara, dopoki nie zrozumie ze w
                          DOROSLYM zyciu kazdy jest kowalem wlasnego losu i nie kazdy mial
                          rozowe dziecinstwo.
                          • elielieli Re: Ofiara ofiary. 13.10.08, 21:42
                            bede tez patetyczna i zacytuje sama siebie (post, czy dziecko bez
                            ojaca bedzie mialo problemy psych.?):
                            "W chwili obecnej podejrzewam ze obie nie jestescie juz dziecmi i
                            jakiekolwiek ewentualne roznice w rozwoju i samopoczuciu nie sa juz
                            tylko i wylacznie automatycznym wynikiem tego co przezywalyscie w
                            dziecinstwie, ale tez i skutkiem tego jaki SENS nadala kazda z was
                            swojemu wlasnemu doswiadczeniu zyciowemu.
                            Osoba, ktora bardziej przekonana jest o tym, ze zostala przez los
                            skrzywdzona moze popasc w odgrywanie roli ofiary przez cale zycie i
                            w wiekszosci sytuacji, natomiast ta, ktora na prawde bardzo
                            cierpiala, a nadala temu cierpieniu jakis inny sens moze miec w
                            zyciu nawet wiecej motywacji do dzialania (np. potrzebe pomagania
                            innym)".


                            • jan_stereo taka obserwacja 13.10.08, 21:45
                              zauwazylas Elka, ze jakbys tak poczekala za kazdym razem 5 minut, to napisala bys jeden post zamiast dwoch :")
                              • elielieli Re: taka obserwacja 13.10.08, 21:52
                                A co to, kaza nam uiscic oplaty za kazdy post? W tym kryzysie,
                                wszystko mozliwe
                                • jan_stereo Re: taka obserwacja 13.10.08, 22:03
                                  elielieli napisała:

                                  > W tym kryzysie, wszystko mozliwe

                                  czy w Twoim fachu, jesli w obecnym kryzysie siadzie ludzkosci psychika od tego wlasnie stanu, to czy to nie bedzie raczej urodzaj ?
                                  • elielieli Re: taka obserwacja 13.10.08, 22:08
                                    a czym zaplaca? w naturze? no to bedzie urodzaj, panie Janie!
                                  • elielieli Re: taka obserwacja 13.10.08, 22:09
                                    ludzie wola isc do psychiatry po zalegalizowane dragi, taka jest
                                    rzeczywistosc. Przeciwdepresyjne nowej generacji przypominaja we
                                    swoim dzialaniem we wszystkim coccaine
    • mona.blue Re: Ofiara ofiary. 12.10.08, 22:01
      Sama widzisz, że ona też była ofiarą swoich rodziców. Nie umiała
      inaczej. I to wg mnie jest argument za tym, żeby jej wybaczyć, ale
      też powiedzieć jej o swoich żalach.

      Ale może do tego trzeba dojrzeć.

      Natomiast zrywanie kontaktu z własną matką nie jest dobrym
      rozwiązaniem.
      • kontrr Re: Ofiara ofiary. 12.10.08, 22:11
        mona.blue napisała:

        > Sama widzisz, że ona też była ofiarą swoich rodziców. Nie umiała
        > inaczej. I to wg mnie jest argument za tym, żeby jej wybaczyć, ale
        > też powiedzieć jej o swoich żalach.
        >
        > Ale może do tego trzeba dojrzeć.

        Ale dlaczego to autorka wątku ma dojrzewać i dążyć do zgody i
        wybaczenia. Jej matka nic nie robi w tym kierunku. Owszem, jest
        ofiarą swoich rodziców, ale nic nie robi, by przestać się wyżywac na
        córce. Każda relacja jest budowana przez dwie osoby. Jesli matka nie
        kocha, nie dba i generalnie zlewa, to nawet najbardziej wybaczająca
        i wyrozumiała córka tej chorej relacji nie uzdrowi.
        • shangri.la Re: Ofiara ofiary. 12.10.08, 22:13
          Z tego właśnie powodu , podstawą wybaczenia prawdziwego i głębokiego jest miłość.
      • le_al Mucha też jest matką. 12.10.08, 22:26
        Łatwo jest przekonywać kogoś do wybaczeni, gdy tyle się nie
        przeżyło na własnej skórze. Ja nie mam do niej żadnych, uczuć to
        dla mnie obcy człowiek.
        • mona.blue Re: Mucha też jest matką. 12.10.08, 23:03
          le_al napisała:

          > Łatwo jest przekonywać kogoś do wybaczeni, gdy tyle się nie
          > przeżyło na własnej skórze. Ja nie mam do niej żadnych, uczuć to
          > dla mnie obcy człowiek.

          Nie wiesz, co przeżyłam na własnej skórze w związku z matką.
          Kiedyś też o tym pisałam, ale pod innym nickiem.
          • leda16 Re: Mucha też jest matką. 13.10.08, 06:47
            Pewnie dlatego mona wierzysz w każdą bujdę, którą Ci ktoś wciśnie. W XXI wieku w tekturowych podeszwach do LO chodziła :}}}}.Na szkołę wyrodna mamusia jakoś nie żałowała. A może Jehowa manną z Niebą ja karmił ? :))).
    • leda16 Re: Ofiara ofiary. 12.10.08, 22:30
      Następnego dnia kupiła sobie złoty
      > pierścionek! Kolejny na palec. A miała ich sporo, tak jak futer i
      > płaszczy, letnich i zimowych, podczas gdy ja w najgorsze zimy
      > marzłam do szpiku kości.Tak mijała wczesna młodość.
      > Matka wymalowana jak ta lala z okładki w czasopiśmie, zdradzała
      > ojca regularnie. Pewnego dnia wyrzuciał mnie na bruk z domu,
      > ponieważ nie mogła spotykać się pdoczas mojej obecności ze swoim
      > młodszym kochankiem. Wylądowałam na ulicy.



      Znamy to, znamy - piękna, rozpustna mamusia i zaślepiony tatuś-rogacz obsypujący ją biżuterią, markową garderobą i futrami. Tobie nawet butów nie kupił, tekturą je wypychałaś jak ruskie sołdaty w 1945 r. które Polskę wyzwalać przyszli :))). Masz jeszcze nogi, czy odmrożone od tej odklejonej na śniegu tektury, amputowane, w kuble szpitalnym wylądowały? A później wózek inwalidzki mamusia kupiła, hę? E, ja myślę, że nawet tego nie kupiła, tylko jeździsz na desce z 4-ma kółkami.
      No, ale książki, zeszyty ołówki i długopisy pewnie miałaś, bo fantazjujesz poprawną polszczyzną, bez byków ortograficznych. To pewnie też wina mamusi, która Cię prześladowała za każde "nie tak wypowiedziane" a zwłaszcza napisane.
      No dobra, wylałaś wiadro rzygowin na mamusię, a teraz opisz jak to na ulicy było ;).
    • le_al Reasumując: dzięki. 13.10.08, 13:02
      Wszystkim tym, którzy mają odwagę spojrzeć poprzez pryzmat mojej
      historii i stanąc po mojej stronie, wiem,że historii nie zmienię.
      Chciałam wylać moje żale. Dzięki osobie pod nickiem kontrr, za
      mądre słowa:"Wydaje mi się, że tę pewnosć siebie i akceptację mozna
      znaleźć tylko
      w jeden sposób. Wreszcie stając po swojej stronie i dostrzegając
      winę matki. Pozwalając sobie na złość wobec niej i sprzeciw wobec
      jej zachowania. Dopóki człowiek chce rodzica usprawiedliwiać,
      zamyka
      usta sobie, swojemu cierpieniu, swojemu odrzuceniu, upokorzeniu."
      To prawda! Tak jest to coś takiego jak, tamowanie wody, która chce
      wypłynąć.
      I muszę dodać, jestem jak pokaleczona, rany goją się, ale blizny po
      nich pozostaną na zawsze.
      Ja nie rozumiem matek i kobiet, które nienawidzą w taki widoczny i
      namacalny sposób swoje dziecko, córkę. Dla brata była już inna.
      Co sprawiło,że mnie tak nienawidziła? Pewnie fakt,że byłam lubiana
      przez ojca, podobna do niego? I paru innych faktów.

      Ojciec też nie był najlepszy. Ale nie był szalony, w taki sposób
      jak matka.
      Rozmyślając o sprawie już po latach dochodzę do wniosku,że powinnam
      przeprowadzić gdzieś granicę i prawnie odciąć się od tych obcych mi
      ludzi.Choćby prawnie przestać być ich córką.

      Do leda16, ojciec nie kupował matce pierścionków, sama kupowała je
      sobie. Ojciec raz kupił jej tani zegarek na przeprosiny, gdy ją
      pobił dotkliwie, tak że cała była w siniakach. Ojciec bił ją
      zawsze, za zdrady, ale ona i tak zdradzała.Widziałam te sceny
      Dantejskie, rodem z piekła i byłam świadkiem potworności tych
      ludzi. Na ksiazki i zeszyty, dostawałam od ojca, parę groszy. Poza
      tym był bardzo skąpy, tak jak i matka.

      Pamiętam też i momenty dobre, ale było ich raczej mało. Powiem wam,
      dzięki za dyskusję jest mi lżej, więc idę dalej...:D

    • ewiku rywalka... 13.10.08, 17:02
      a nie przyszło Ci nigdy do głowy, że Twoja matka z jej tylko wiadomych względów
      nie potrafiła kochać ani Ciebie ani nikogo innego (siebie też prawdziwie nie
      kochała bo swoją wartość określała wyglądem) i że jej małżeństwo było tylko
      iluzją a Ty byłaś rywalką do wszystkiego na jej "terytorium" i to nic nie ma
      wspólnego z Twoją wartością jako człowieka czy kobiety.

      I dlatego, im szybciej uwolnisz się w ogóle od poczucia obowiązku więzi z
      rodzicami tym łatwiej ułożysz sobie życie bez balastu z przeszłości.

      I jest absolutną nie prawdą, że rodzicom coś "się należy" od dzieci bo nawet
      rodzice muszą sobie na szacunek zasłużyć.


      ----------------------------------------------
      Wiem co mówię...ale nie mówię... co wiem...
      • le_al Doskonale to okresliłaś. 13.10.08, 18:19
        Bałam się kiedykolwiek dopuścić tę myśl do głowy, bo jest straszna,
        ale kilka osób z bliskich kretsów, to samo mi zasugerowało.
        Tym bardziej wydarzenie z facetem, który mnie prześladował i to co
        mi matka wtedy odpowiedziała, świadczyłoby o tym co piszesz.
        Ona bardzo dużą wagę przywiązywała do wyglądu zewnętrznego, ogromną
        wprost.Aż nie chce się wierzyć,ze córka może być konkurentką dla
        matki. Konkurencja o terytorium samicy, brzmi starsznie, ale
        prawdziwie.
      • sbelatka Re: rywalka... 14.10.08, 02:55
        jestem przekonana, ze emocjonalne odciecie sie od rodziców nie
        pozostaje na wpływ na kondycje psychiczą
        mam na mysli to, ze co wrazliwsze jednostki nawet jesli odetna sie -
        to i tak podswiodomie nie sa z tego powodu szczęsliwe..

        mysle więc, ze ostatecznie bardziej sie opłaca poświecic energie na
        poradzenie sobie z trudnymi emocjami wobec matki, na ulożenie jak
        najmniej trudnych realcji - niz na zepchnięcie matki gdzies.. gdzie
        i tak wiemy, ze siedzi i skąd będzie wyłazic..Mam na mysli zakamarki
        serca, duszy.. umysłu... sumienia... i czego tam jeszcze...


        • moon_witch Emocjonalne odciecie. 14.10.08, 10:13
          Moze jak najbardziej wplynac pozytywnie na kondycje psychiczna.
          Przede wszystkim postawi jednoznaczna granice dla siebie i
          matki.Uniknie w ten sposob poglebiania frustracji, ktore moga
          wiesc do ciezkich chorob psychicznych.
        • le_al Re: rywalka... 14.10.08, 10:37
          Kiedy właśnie to sprawia, że czuję się lepiej. Mam na myśli
          odcięcie od rodziny.Dlatego zgadzam się z "ewiku", że to szansa aby
          odżyć psychicznie i zająć się swoim życiem, niż stać się workiem
          bokserskim dla agresywnej, rywalizującej matki. Pozbawionej uczuć.
          I o braku uczuć z jej strony mam mozliwość przekonania się na
          każdym kroku! Po co mi to, w końcu to co mogła zrobić małemu i
          bezbronnemu dziecku nie zrobi mi, bo jestem już dorosła. Mam tyle
          lat, aby zrozumieć fakt, że ludzie się niechętnie zmieniają i nie
          mam co nastawiać nosa.
          Słowo o rywalizacji bardzo mnie przekonuje, ponieważ tak
          funkcjonują relacje pomiędzy matką a jej siostrami, zwłaszcza z
          jedną ze sióstr, one całe swoje zycie rywalizują ze sobą. Matka te
          cechy rywalizacji ma już we krwi. Od dzieciństwa była rywalizacja w
          domu pomiędzy dziećmi, o wszystko, a zwłaszcza które bedzie lepsze,
          ładniejsze, to będzie bardziej kochane przez rodziców.W tej
          rodzinie nigdy nie było miłości pomiędzy rodzeństwem.
          • ewiku Re: rywalka... 14.10.08, 12:30
            to może dodam jeszcze, że ta rywalizacja w domu Twojej matki tak naprawdę była
            "walką" (idiotyczne słowo w tym miejscu ale niestety trafne) o miłość, której
            nie było "za darmo" i podejrzewam, na którą trzeba było sobie zasłużyć czymś
            tam. I stąd wziął się u Twojej matki schemat rywalizacji.

            Ale Ty masz szanse uwolnić się od tego emocjonalnego uzależnienia, jeżeli w
            sercu lub w myślach popatrzysz na matkę, jak na osobą, która sama była
            skrzywdzona i nie miała nikogo, kto dał by jej miłość bo ona sama siebie nie
            kochała.

            Ty masz prawo ograniczyć kontakty z matką do absolutnego minimum a nawet
            całkowicie je zerwać i to z czystym sumieniem ale w sercu jej wybacz (nic nikomu
            nie mówiąc bo to jest tylko dla ciebie) i zamknij przeszłość i w żadnym wypadku
            nie wracaj do niej. Uchronisz się w ten sposób od wpływu tego co było na Twoje
            przyszłe życie.



            ----------------------------------------------
            Wiem co mówię...ale nie mówię... co wiem...
            • le_al Re: rywalka... 14.10.08, 13:00
              Masz dużo racji w tym co piszesz, "ewiku". Trafia ona w sedno
              sprawy. Wiem,że moja matka jest ofiarą złych, życiowych
              okoliczności.Jest to osoba okaleczona przez życie. Uświadamianie
              jej płaszczyzny mojego widzenia i odczuć, nie ma sensu. Przykładem
              niech będzie wydarzenie: spotkała mnie choroba, bardzo ciezka i
              poważna, jezeli leki w ciągu ostatniego tygodnia nie zadziałają to
              musze mieć szybko operację. Matka o chorobie wie, dzwoniłam trzy
              tygodnie temu do niej i rozmawialiśmy o chorobie, poniewaz jest to
              genetyczny przypadek. Czy myślisz,że ona przez te 3 tyg. wykonała
              choć jeden telefon do mnie, aby zapytać jak się czuję? Czy zrobił
              to ojciec?
              Ani jedno, ani drugie nie zadzwoniło! Takie sytuacje życiowe,
              przypierają człowieka do muru i musi przewartościować wszystko to
              co dotychczas uznawał za normę.Normą było, ze jestem cóką, rodziców
              się nie wybiera, szanuje, akceptuje takimi jacy są.

              Tak, to prawda w domu mamy toczyła się "walka" o uczucia rodziców.
              Na tym polega nieszczęście całej tej sytuacji. Ze te dzieci rodziły
              się w domu ludzi, którzy nie mieli kontroli nad swoją
              seksualnością. Tylko co rok to był nowy prorok, czyli jeszcze jedno
              dziecko z tzw. wpadki, którego praktycznie nie chciano, nie kochano
              i nie dano tego co najważniejsze - miłości i szacunku.

              Wiem, wiem, co mam zrobić i co będzie najlepsze, chciałam jedynie
              usłyszeć opinię innych ludzi, którzy mają dystans do sprawy.
              • leda16 Re: rywalka... 14.10.08, 22:13
                chciałam jedynie
                > usłyszeć opinię innych ludzi, którzy mają dystans do sprawy.


                Szkoda, że sama nie masz do swoich kłamstw dystansu ;). Pseudologia phentastica - słyszałaś takie określenie?
                • le_al Re: rywalka... 14.10.08, 22:48
                  Widzisz ledo, na tym polega tragedia owej sytuacji, że dla wielu
                  ludzi to tylko fantazja.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka