Dodaj do ulubionych

olek13 - to do Ciebie

IP: *.unl.edu 20.10.03, 20:03
Imagine,
Przede wszystkim dzięki za życzenie. Przyjmuję je z wdzięcznością :)
Teraz dalszy ciąg pytań (o ile jeszcze masz ochotę odpowiadać:)
Wytłumacz mi, jak wg Ciebie skutkuje karma, jakie zasady tym rządzą
(ilościowe)?
************ uniwersalne prawo karmy to tzw. prawo redystrybucji. jedyne
prawo, o jakim moge powiedziec, ze sprawiedliwe. nikt i nic nie jest w stanie
uciec przed tym prawem. jest to niemozliwe. dla nas, maluczkich, nie
rozumiejacych istoty tej uniwersalnej doktryny. dlaczego tak jest ? o tym
troche pozniej. Pytasz jak skutkuje karma ? powszechnie sie przyjmuje, nie
tylko w kregach ludzi uznajacych karme, ale i wsrod fizykow, ze kazda akcja
wywoluje reakcje o identycznym potencjale energetycznym, ale ze zwrotem
ujemnym, skierowanym w druga strone. Mamy na to az za wiele przykladow z
naszego fizycznego swiata, by powatpiewac w to. ta sama zasada dziala w
bardziej subtelnych obszarach, w obszarze mysli i jeszcze glebiej, w swiecie
emocji. nie ma zadnego powodu by mialoby byc inaczej. skutki dzialania mysli
naszych nie sa jednak natychmiast widoczne, nie wspominajac o emocjach. choc
dla wielu jest jasne, ze zlosc "osadza" sie na watrobie, strach na nerkach,
a milosc telepie naszym sercem. trzeba jednak zadac sobie troche trudu, by te
korelacje pomiedzy stanami ducha naszego a odpowiedzia czy reakcja naszego
organizmu zauwazyc. one istnieja, zapewniam cie.
karma jest materia, wedlug najstarszych zrodel. bardzo subtelna materia,
osadzajaca sie pomiedzy naszym cialem fizycznym a dusza czlowiecza. jest to
tzw. interaktywne pole karmiczne, i ja, na wlasny uzytek nazwalem to piegami
na duszy. sa to nieprawdopodobnie male elementy materii niosace czy kumulujace
odpowiednie ladunki, gotowe w kazdej chwili sie rozladowac. nasz pole
karmiczne zmienia sie z ulamka sekundy na nastepny w kolejce ulamek sekundy.
nigdy nie pozostaje tym samym polem. pole to nigdy nie jest czyms stalym,
a juz napewno nie jest wyrokiem na nas spisanym raz na zawsze. w naszych
akcjach lezy klucz do rozwiazania karmy, czyli do zneutralizowania owych
naladowanych elementow materii, ktore nadaja nam kierunek w zyciu. nasza
swiadomosc ma nadrzedna role w uwalnianiu karmy. czlowiek calkowicie swiadomy
dzialania prawa karmy wie co robic, by ja uwolnic. kosciol katolicki robi
farse z tego procesu poprzez spowiedzi i pokuty. nie tedy droga.
fizyka zajmuje sie ilosciami i karma operuje w swiecie ilosci. bilans musi
sie zgadzac i tak jak w buchalterii, mozna miec debetowe saldo na koncie,
ktore salda nie powinno miec, ale z koncem roku trzeba to konto wyczyscic.


Przede wszystkim jakie działania są naganne?

******* dzialania naganne to te, ktore powoduja bol innym zywym istotom. nie
ma w tym nic tajemniczego.
Czy
żołnierz zabijający wroga w takim samym stopniu się obciąża, jak morderca?

******** to wszystko zalezy od tego jakie emocje towarzysza mordowaniu.
mordowanie jest zawsze tym samym aktem, ale mozesz sobie dodac troche karmy
nienawidzac, torturujac czy tym podobne.

Jeśli to ma mieć odniesienie w jakimś systemie
etycznym, to w którym (bo takich systemów była już cała fura, a i ciągle
powstają nowe).

******* karma nie zajmuje sie systemami etycznymi, w tym sensie, ze jesli w
jakiejs kulturze zabicie zony za cudzolostwo jest czyms usprawiedliwionym, to
za to nalezy sie mniejsza odpowiedzialnosc. w tym sensie prawo karmy jest
apolityczne, aetyczne, a a a ....jakiekolwiek.

Załóż, że rozumiem różnicę między ego i Ja. Jak w takiej sytuacji zapanować
nad swoim życiem?

********** nie dac sie wystrychnac na dudka swojemu umyslowi i przyjac
pozycje obserwatora. czuc roznice pomiedzy TOBA a twoim ego.

No i przede wszystkim po co to wszystko, ta cała egzystencja, która (jak
wynika z Twoich wypowiedzi) jest zwariowanym tańcem? Za
jakie grzechy tego doświadczamy? I po co?

*********karma ma swa siostre zwana reinkarnacja. na tym padole jestes tylko
dlatego, ze nie rozwiazales swej karmy. biorac to obrazowo, twoja dusza nie
jest w stanie dostac kopa i ktorejs tam predkosci kosmicznej by sie wyrwac z
tej rzeczywistosci. albo inaczej, twoj balon ma tyle balastu, ze ciagnie cie
ku ziemii. a po co ta egzystencja ? sam chcialbym to wiedziec. powroce tu
jeszcze nie raz i moze wtedy sie dowiem.
Imagine.
Obserwuj wątek
    • komandos57 Re: olek13 - to do Ciebie 20.10.03, 20:16
      tym pedale jestes tylko
      > dlatego, ze nie rozwiazales swej karmy.
      XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXxxx
      jest pedalem bo nie rozwiazal worka ze swoja karma?????wstyd imaginie.gdzie tolerancja?fefefefefe
    • Gość: girlfriend Imagine, ja w dalszym ciagu nie rozumiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.03, 21:15
      dlaczego traktujesz swoje życie na tym padole, jakby to była kara za grzechy.
      A może to jest nagroda?
      Czy Tobie jest naprawdę aż tak tu źle?
      And why?
      • komandos57 Re: Imagine, ja w dalszym ciagu nie rozumiem 20.10.03, 21:55
        POWIEDZJEJ IMAGINIE,POWIEDZ TEJ JEBNIETEJ KURWIE.
    • olek13 Re: olek13 - to do Ciebie 20.10.03, 21:56
      Dzięki.
      Nie sądziłem, że aż tyle trudu sobie zadasz :)
      To jeszcze o coś zapytam.
      Czy karmę tworzy tylko zadawanie bólu (jak rozumiem: krzywdzenie) innych, a siebie można krzywdzić?
      Piszesz jeszcze o myślach i emocjach w odniesieniu do karmy. Czy one też tworzą karmę?
      Co w sytuacji, gdy nie ma jasności, co jest, a co nie jest krzywdą? Jak to roztrzygnąć?
      No i czy wogóle da się istnieć, nie krzywdząc np. bakterii czy ameb we własnym organizmie (system immunologiczny)? Czy nieświadomość zwalnia od skutków karmicznych (np. przypadkowe, niezawinione zabójstwo)?
      Jak Twoim zdaniem należy uwalniać się od obciążającej karmy (dotychczas odpowiedziałeś b. ogólnikowo o byciu obserwatorem, o nieidentyfikowaniu się z ego). Przecież ego istnieje i ten fakt pociąga za sobą konsekwencje w postaci działań. Czym w ogóle jest ego?
      Czy uważasz, że z tego padołu należy koniecznie się wyrwać?
      Zamęczę Cię ;)
      • Gość: girlfriend męcz go, męcz, On to lubi :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.03, 22:14
        a poza tym ja bym chciała, żeby Jędruś więcej pisał.

        pzdr :)
      • Gość: Imagine Re: olek13 - to do Ciebie IP: *.unl.edu 20.10.03, 23:23
        > Czy karmę tworzy tylko zadawanie bólu (jak rozumiem: krzywdzenie) innych, a
        sie
        > bie można krzywdzić?

        ******* nie tylko. istnieje cos takiego jak pozytywna karma (reakcja na
        dobro wyrzadzone innym)
        > Piszesz jeszcze o myślach i emocjach w odniesieniu do karmy. Czy one też
        tworzą
        > karmę?

        ******* absolutnie !!!
        > Co w sytuacji, gdy nie ma jasności, co jest, a co nie jest krzywdą? Jak to
        rozt
        > rzygnąć?

        ******** kieruj sie tylko dobrem a wszystko bedzie w porzadku
        > No i czy wogóle da się istnieć, nie krzywdząc np. bakterii czy ameb we
        własnym
        > organizmie (system immunologiczny)?

        ******** zla karma wytworzona podczas zabijania mikroorganizmow moze byc
        zneutralizowana swiadoma miloscia do innych zyjacych istot. widzisz, karma nie
        jest wyrokiem. mozesz swiadomie czynic dobro i neutralizowac swe, nieswiadomie
        wyrzadzane zlo. karma nie dziala na zasadzie: ty zabiles bakterie, to bakteria
        (i tylko ona)ugryzie cie w nos. pamietaj ze to nie bakteria bedzie sie mscic.
        zla energia zakumulowana jest w polu karmicznym i jest "ideologicznie" slepa.

        Czy nieświadomość zwalnia od skutków karmic
        > znych (np. przypadkowe, niezawinione zabójstwo)?

        ********* nie zwalnia, ale skutki (efekty) beda znacznie mniejsze ze wzgledu na
        brak intencji zabicia.
        > Jak Twoim zdaniem należy uwalniać się od obciążającej karmy (dotychczas
        odpowie
        > działeś b. ogólnikowo o byciu obserwatorem, o nieidentyfikowaniu się z ego).

        ************ czynic dobro i jeszcze raz dobro.

        Pr
        > zecież ego istnieje i ten fakt pociąga za sobą konsekwencje w postaci
        działań.
        > Czym w ogóle jest ego?
        > Czy uważasz, że z tego padołu należy koniecznie się wyrwać?

        ************** nie nalezy, ale wypadaloby. mnie sie juz nie chce tu powracac.
        jestem jednak za leniwy by podjac walke o to.

        > Zamęczę Cię ;)
        ******* tworzysz zla karme, uwazaj, hihihihihihi.
        Imagine.

        • komandos57 Re: olek13 - to do Ciebie 20.10.03, 23:26
          Gość portalu: Imagine napisał(a):
          <<<<<<<<<<<<<<<
          IMAGINKU,NIE JEDZ TEJ KARMY W TAKICH ILOSCIACH.MIEJ LITOSC NAD SOBA.JESZCZE
          KILKA KILOGRAMOW I TWORKI CI JUZ NIE POMOGA.NO I SZKODA MI OLKA. TAKIE SUPER
          IMIE A TAKIE BZDETY W GLOWIE.
        • olek13 Re: olek13 - to do Ciebie 21.10.03, 09:09
          Imagine,
          Pytałem:
          Czy karmę tworzy tylko zadawanie bólu (jak rozumiem: krzywdzenie) innych,
          a siebie można krzywdzić?
          Odpowiedziałeś troszkę nieprecyzyjnie. Mógłbyć jeszcze raz...?

          Mówisz o kierowaniu się dobrem. A jak nieomylnie rozpoznać dobro? Pamiętaj, że inkwizytorzy twierdzili, że działają dla dobra palonych na stosach czarownic.
          Napisałeś też, że skutki karmiczne zabójstwa przypadkowego są mniejsze, bo nie było takich intencji - czyli mamy kolejny element. Dutychczas były czyny, myśli, emocje, teraz intence. Co jeszcze zatem?
          A jak się ma potrzeba np. zabicia zwierzęcia łownego w celu przeżycia. Czy należy zrezygnować z własnego życia i umrzeć z głodu?
          Nie odpowiedziałeś, czym jest ego, pliiiiiz :)
          Napisałeś, że wypadałoby już się wyrwać z tego padołu. Co to znaczy "wypadałoby"?
          Znosisz mnie jeszcze? ;)

          Cezary
          • Gość: generał Pazura IP: 80.51.244.* 21.10.03, 09:26
            Tak, znoszę cię jeszcze, ale już niedługo.
          • alfika Re: olek13 - to do Ciebie 21.10.03, 09:56
            Pozwolę sobie się wtrącić, najwyżej Imagine przedstawi swoje odmienne
            pojmowanie, ale na razie wszystko się - u mnie - zgadza z filozofią.


            olek13 napisał:

            > Czy karmę tworzy tylko zadawanie bólu (jak rozumiem: krzywdzenie) innych,
            > a siebie można krzywdzić?


            Siebie też nie można, ale bardzo ważna jest mtywacja: co innego poświęcić
            siebie dla dobra innych, a co innego dokonywać aktów autoagresji nie radząc
            sobie z czymś.


            >
            > Mówisz o kierowaniu się dobrem. A jak nieomylnie rozpoznać dobro? Pamiętaj,
            że
            > inkwizytorzy twierdzili, że działają dla dobra palonych na stosach czarownic.


            Nie ma nieomylnego rozpoznawania, zawsze osoba, której pomagamy może zrobić coś
            dziwnego - ratujesz komuś życie wyciągając niemal spod kół auta, a za pół roku
            ten ktoś kogoś zabija.
            Jeśli kierować się tylko czyimś dobrem i chcieć osiągać dobre skutki -
            szczęście, zadowolenie tego, komu pomagasz? Powinno wystarczyć. Na tyle, na ile
            umiesz ogarnąc umysłem stan rzeczy potem i uczciwie nie widzisz zagrożenia.
            Trudno też wtedy ulec filozofiom niszczacym ludzi czy traktujących kogokolwiek
            jako gorszego - paleniu czarownic czy holokaustowi.


            > Napisałeś też, że skutki karmiczne zabójstwa przypadkowego są mniejsze, bo
            nie
            > było takich intencji - czyli mamy kolejny element. Dutychczas były czyny,
            myśli
            > , emocje, teraz intence. Co jeszcze zatem?


            Wg mnie intencje przede wszystkim się liczą. Nawet te nieświadome.


            > A jak się ma potrzeba np. zabicia zwierzęcia łownego w celu przeżycia. Czy
            nale
            > ży zrezygnować z własnego życia i umrzeć z głodu?


            Wybór między złem a mniejszym złem powinien polegać na ogarnięciu możliwych
            realnych skutków działania - i dopiero wtedy wybraniu.

            Jeden wybierze swoją śmierć, bo uzna życie zwierzęcia za cenniejsze, inny
            zabije, bo wie, że zrobi jeszcze dużo dobrego i jego życie w ten sposób będzie
            cenniejsze.
            Nie ma jednej jedynej racji i jednej jedynej właściwej drogi.

            Ale ktoś może nawet się nie zastanawiać, uznać, że no jak, zwierzę ma być
            cenniejsze niż ja?! Niedoczekanie i obraza, zabijamy! - to już inaczej wygląda,
            prawda?
            Dlatego motywacja jest tak ważna.



            > Nie odpowiedziałeś, czym jest ego, pliiiiiz :)


            Ego - ta cześć nas, która trzyma nas przy życiu, odpowiada za pragnienia,
            instynkty, potrzeby ciała - jest dobra, ale ma skłonność do panoszenia się i
            kierowania egoizmem.



            > Napisałeś, że wypadałoby już się wyrwać z tego padołu. Co to
            znaczy "wypadałoby
            > "?


            A jesli człowiek nasyci się już radością życia i na dodatek wyrówna karmę?
            Nie ma pośpiechu, ale wieczna karuzela śmierci i ponownych narodzin nie jest
            idealnym rozwiązaniem na wieczność.
            • olek13 Re: olek13 - to do Ciebie 21.10.03, 11:37
              Jak miło, że się odezwałaś, Alfiko :)
              A jak się odezwałaś, to i z Tobą pogadam :)
              Napisałaś, że siebie można poświęcić dla dobra innych. To dobro innych jest ważniejsze od mojego? Bo jeśli tak, to wszyscy powinni się poświęcać dla wszystkich.... i kto w końcu będzie szczęśliwy i spełniony?
              Jak kierować się szczęściem i dobrem innych? Jak je rozpoznać? Przecież dla bezdomnego alkoholika szczęściem i dobrem będzie 15 zł. na flaszkę, a wg mojego rozeznania kuracja odwykowa, po której on może być głęboko nieszczęśliwy. Jakie zatem mam prawo decydować, co dla kogoś jest dobrem?
              Powiedziałaś, że w tworzeniu karmy liczą się intencje, nawet nieświadome. Jak je zatem rozpoznać, skoro są nieświadome?
              Mówisz, że trzeba wybierać między złem mniejszym i większym. Czy zawsze tylko taki wybór jest? A co, jeśli nie ma czasu na zastanowienie?
              Dooobra, wystarczy tego ;-)
              Pozdrawiam
              • Gość: girlfriend Re: olek13 - to do Ciebie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.03, 11:45
                > Napisałaś, że siebie można poświęcić dla dobra innych. To dobro innych jest
                waż
                > niejsze od mojego? Bo jeśli tak, to wszyscy powinni się poświęcać dla
                wszystkic
                > h.... i kto w końcu będzie szczęśliwy i spełniony?


                niekoniecznie dla wszystkich innych i napewno nie dla bylejakich innych :)
                raczej dla wybranych :)))

                Sumienie Ci powie, co jest dobre :)
                Wobec powyższego czas jest bez znaczenia :)


                pzdr :)
                • olek13 Re: olek13 - to do Ciebie 21.10.03, 12:08
                  Z sumieniem, to bym uważał, bo sumienie łatwo jest kształtować wedle swojego (a częściej cudzego) widzimisię...
                  • Gość: girlfriend Re: olek13 - to do Ciebie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.03, 12:10
                    Nie, sumienia nie da się kształtować. Co najwyżej da się od niego odciąć,
                    zamknąć oczy, klepać mantry.
                    • olek13 Re: olek13 - to do Ciebie 21.10.03, 12:29
                      No cóż... Moje doświadczenia i obserwacje są inne.
                      • Gość: girlfriend Re: olek13 - to do Ciebie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.03, 15:37
                        ja mówię o tym samym, co Imagine mądrzej nazwał sercem.

                        pzdr :)
                        • olek13 Re: olek13 - to do Ciebie 21.10.03, 16:55
                          Zatem może warto zdefiniować pojęcia. Dla mnie sumienie - to zestaw przekonań, które wynikają z wychowania i otaczającej kultury, które wywołują dyskomfort psychiczny (zaszczepione poczucie winy) w sytuacji działań z tymi przekonaniami niezgodnych. Czyli - jest to mechanizm podświadomego działania.
                          A znaczenie "serca" rozumiem jako intuicję, miłość itd. Dla mnie jedno z drugim ma niewiele wspólnego.
                          • alfika Re: olek13 - to do Ciebie 21.10.03, 17:00
                            Jeszcze raz sie wtrącę i obiecuję, że więcej nie będę :)))
                            Dojrzały człowiek ma na tyle mądrze ukształtowane sumienie, że dokładnie
                            odpowiada sercu, miłości i intuicji - i nie ma tu rozdźwięków.
                            Pozdr :)
                            • olek13 Re: olek13 - to do Ciebie 21.10.03, 17:11
                              Miło, że się wtrąciłaś.
                              Jednakże znowu wypada mi się nie zgodzić. Ukształtowane sumienie nie jest w stanie objąć wszelkich możliwych przypadków, z jakimi człowiek ma szanse się zetknąć - bowiem to tylko zbiór świadomych i nieświadomych przekonań. Poza tym świat, ludzie i okoliczności ciągle się zmieniają, przekonania rzadko za tym nadążają. Intuicja zaś pochodzi ze źródła mądrości absolutnej i z niczym nie można jej porównać.
                              Może tu nie ma o co kopii kruszyć, ale to tak gwoli ścisłości :)
                              • ziemiomorze Re: olek13 - intuicja 21.10.03, 17:26
                                olek13 napisał:
                                [...]
                                > Intuicja zaś pochodzi ze źródła mądrości absolutnej i z niczym nie można jej
                                > porównać.

                                mozesz to rozwinac? dookreslic?
                                co rozumiesz pod pojeciem intuicji?
                                itd

                                fajnie Cie znowu widziec :-)
                                ziemiomorze
                                • olek13 Re: olek13 - intuicja 21.10.03, 22:31
                                  Ziemiomorze,
                                  Intuicja to dla mnie przekaz ze sfery boskości, fonkcjonującej w człowieku pod nazwą Wyższe Ja, Nadświadomość itp. Informacje intuicyjne cechują się najwyższą jakością, intuicyjne rozwiązania problemów są zawsze najkorzystniejsze (dla wszystkich w problem zaangażowanych), przekaz ma charakter propozycji, nie przymusu. Tak to można określić.
                                  Dzięki za miłe słowo :)
                                  • ziemiomorze Re: olek13 - intuicja 23.10.03, 21:36
                                    olek13 napisał:
                                    > Intuicja to dla mnie przekaz ze sfery boskości, fonkcjonującej w człowieku
                                    pod
                                    > nazwą Wyższe Ja, Nadświadomość itp.

                                    mmhm
                                    jak myslisz, dlaczego jedni kieruja sie intuicja w wiekszym a inni w mniejszym
                                    stopniu - albo wcale?

                                    Informacje intuicyjne cechują się najwyższą
                                    > jakością, intuicyjne rozwiązania problemów są zawsze najkorzystniejsze (dla ws
                                    > zystkich w problem zaangażowanych), przekaz ma charakter propozycji, nie
                                    przymu
                                    > su. Tak to można określić.

                                    a jak pragnienie odroznic od intuicji? (trywializujac: czy batonik kaze mi
                                    zjesc lakomstwo czy intuicyjnie chce uzupelnic niedobory wapnia i magnezu?)
                                    jak w ogole odbieramy jej przekaz - glos w glowie, jakies wrazenia w ciele -
                                    jak myslisz?
                                    jak intuicje cwiczyc i rozwijac?

                                    ziemiomorze
                              • alfika Re: olek13 - to do Ciebie 21.10.03, 20:22
                                olek13 napisał:

                                > Jednakże znowu wypada mi się nie zgodzić. Ukształtowane sumienie nie jest w
                                sta
                                > nie objąć wszelkich możliwych przypadków, z jakimi człowiek ma szanse się
                                zetkn
                                > ąć - bowiem to tylko zbiór świadomych i nieświadomych przekonań. Poza tym
                                świat
                                > , ludzie i okoliczności ciągle się zmieniają, przekonania rzadko za tym
                                nadążaj
                                > ą. Intuicja zaś pochodzi ze źródła mądrości absolutnej i z niczym nie można
                                jej
                                > porównać.
                                > Może tu nie ma o co kopii kruszyć, ale to tak gwoli ścisłości :)


                                Sumienie musiałoby wówczas działać tylko w poznanych wcześniej okolicznościach,
                                dlatego nie zgadzam się z tym co piszesz o ograniczoności sumienia.

                                Ponadto im więcej wcieleń, tym bogatszy zapis w podświadomości tego, co wiemy z
                                wcześniejszych żywotów. Podobnie jak z intuicją - to samo źródło, dlatego
                                porównałam i odnoszę jedno do drugiego.

                                Pozdr.
                                • olek13 Re: olek13 - to do Ciebie 21.10.03, 22:40
                                  Alfika,
                                  w nowych, zaskakujących okolicznościach sumienie ma kłopoty, przejawiające się często pomieszaniem. Poza tym podświadomości na ogół udaje się "dopasować" istniejące wyobrażenia do nowej sytuacji, co często daje bzdurną reakcję emocjonalną (na ogół lęk przed nowym, nieznanym).
                                  Podświadomy zapis tylko w części jest adekwatny do rzeczywistości, a reszta to zlepek urojeń, ograniczających człowieka. Nie polegałbym na "doświadczeniach" zgromadzonych w podświadomości w sytuacji, gdy mam się otworzyć na nowe, lepsze możliwości.
                                  Sumienie funkcjonuje na zasadzie wina-kara, a to jest czystej wody urojenie, bowiem moim zdaniem obiektywnie nie istnieje coś takiego, jak wina. Wina to wymysł ludzi, stworzony w celu umożliwienia manipulowania innymi poprzez ich poczucie winy. A utworzenie sumienia jest skutkiem tej operacji.
                                  Intuicja moim zdaniem pochodzi z zupełnie innego źródła, o czym piszę wyżej.
                                  Pozdrawiam
                                  • alfika Re: olek13 - to do Ciebie 22.10.03, 09:09
                                    Tu się różnimy jedynie pojmowaniem znaczenia słowa "sumienie". Dla mnie to coś
                                    o wiele więcej niż matryca wszczepionych lęków, poczucia winy itp.
                                    Ja część tego, co wydaje mi się Ty przypisujesz intuicji, widzę w sumieniu -
                                    jako czymś, co działa pod wpływem też przechowanej wiedzy z poprzednich
                                    wcieleń, Siły Wyższej.
                                    Ale owszem, bywa zakryte tym, o czym Ty piszesz - poczuciem winy danym przez
                                    ludzi, normy społeczne itp.
                                    Jednak wyżej rozwinięte dusze mają z tym coraz mniejszy problem.

                                    Myślę, że to tylko kwestia osobistych definicji :)
                                    • olek13 Re: olek13 - to do Ciebie 22.10.03, 11:01
                                      > Myślę, że to tylko kwestia osobistych definicji :)
                                      Pewnie właśnie tak :)
                          • Gość: girlfriend Re: olek13 - to do Ciebie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.03, 20:47
                            dla mnie sumienie to "sfera niewzruszonych przekonań", serce właśnie, instynkt
                            moralny - napewno nie intelekt. sumienie jest emocjonalne, skoro mozna czuć się
                            źle z powodu jego wyrzutów. intelekt to nie emocje. sumienie to też nie
                            wyznawany system etyczny.

                            poza tym miłość to stan, coś co się czuje, a nie immanentna część nas, jak
                            inteligencja, dusza, noga, ręka, ego itd.
                            miłość można czuć, ale nie nią być - "jestem miłością" to zabieg poetycki.
              • alfika Re: olek13 - to do Ciebie 21.10.03, 14:34
                OK, już jestem po nasiadówce, miło, że nawet net chodzi jak ta lala, możemy
                kontynuować :)


                olek13 napisał:

                > Jak miło, że się odezwałaś, Alfiko :)
                > A jak się odezwałaś, to i z Tobą pogadam :)
                > Napisałaś, że siebie można poświęcić dla dobra innych. To dobro innych jest
                waż
                > niejsze od mojego? Bo jeśli tak, to wszyscy powinni się poświęcać dla
                wszystkic
                > h.... i kto w końcu będzie szczęśliwy i spełniony?


                Nie "powinni", to jest kwestia własnego wyboru, "chcenia". Do tego chcenia się
                dorasta - mało który pisarz był gotów stworzyć w wieku 3ch lat dzieło, jakie
                napisał później. Tak ja to widzę.
                W pewnym momencie przychodzi radość z tego powodu, ze siebie ma się za osobę
                posiadającą już wszystko, co potrzeba i można skupić się na innych, podawać im
                rękę, gdy potrzebują.


                > Jak kierować się szczęściem i dobrem innych? Jak je rozpoznać? Przecież dla
                bez
                > domnego alkoholika szczęściem i dobrem będzie 15 zł. na flaszkę, a wg mojego
                ro
                > zeznania kuracja odwykowa, po której on może być głęboko nieszczęśliwy.


                To ewentualne poczucie nieszczęścia jest doznaniem subiektywnym, natomiast
                trwanie w alkoholizmie - wybacz, nie słyszałam o alkoholiku, którego
                uszczęśliwia trwanie w alkoholizmie. Może go uszczęśliwiać oderwanie od tego, z
                czym sobie nie radzi - tu jest pole do pomocy, tak na marginesie - ale nie sam
                fakt zapijania problemów i bezradności.


                Jakie z
                > atem mam prawo decydować, co dla kogoś jest dobrem?


                Sam czujesz, czego człowiek potrzebuje - piszac o kuracji odwykowej - wiesz
                lepiej, co owocuje bardziej - odwyk czy 15 zł, prawda?
                Podobnie - jak nie wiesz, jak człowiekowi pomóc, to przy empatii i chęci
                wysłuchania dojdziesz, nie ma mocnych!, co tego człowieka ratuje, czego on
                potrzebuje.
                No, i sumienie. Dojrzałe niezagłuszane sumienie.


                > Powiedziałaś, że w tworzeniu karmy liczą się intencje, nawet nieświadome. Jak
                j
                > e zatem rozpoznać, skoro są nieświadome?


                Poznawanie siebie. Jeśli masz żale z dzieciństwa, niezałatwione bolączki - albo
                to zagłuszasz, albo udajesz, że ich nie ma, albo decydujesz się na rozpoznanie
                ich i wyleczenie.


                > Mówisz, że trzeba wybierać między złem mniejszym i większym. Czy zawsze tylko
                t
                > aki wybór jest? A co, jeśli nie ma czasu na zastanowienie?


                Wiesz, że nie zawsze jest taki wybór, ale akurat chciałeś podać taki przykład -
                to pisałam dokładnie o sytuacji, jaką przedstawiłeś...
                Dojrzały, mądry człowiek nie potrzebuje długiego czasu na przemyślenia, może
                brać takie sprawy spokojnie na wyczucie.
                Zdarza się, że popełniamy błedy - przeważająca część ludzi (wcześniej pisałam o
                tych, którzy doszli na szczyt Człowieczeństwa i do wyzwolenia) - a to doskonała
                okazja, by uczyć się wybaczać sobie i innym, wyciągać wnioski - uczyć się,
                zdobywać doświadczenie - by błędów nie powtarzać w nieskończoność - życie to
                proces przede wszystkim uczenia się.


                > Dooobra, wystarczy tego ;-)
                > Pozdrawiam
                • olek13 Re: olek13 - to do Ciebie 21.10.03, 15:08
                  Alfiko,
                  Prawie wszystko fajnie. Jednakże z tym określaniem, gdzie leży szczęście innych byłbym ostrożny. Czasem trzeba się sparzyć, by wiedzieć, że warto omijać ogień.
                  Ładnie piszesz, podoba mi się to i zasadniczo się zgadzam. Jednak moje doświadczenie uczy, że nie wolno podciągać wszystkich pod jeden, własny strychulec. Każdy jest inny i to właściwie jedyne zastrzeżenie.
                  Pozdrawiam :)
                  • Gość: Imagine Re: olek13 - to do Ciebie IP: *.unl.edu 21.10.03, 15:27
                    to o co pytasz jest tematem etyki. uczeszczalem kiedys na wyklady i cwiczenia
                    z tego obszaru i mnie mdlilo. umysly wszelkiego kalibru staraja sie wymyslac
                    coraz nowsze teorie szczescia, dobra i konczy to sie na tym, ze nikt nic nie
                    wie. a jednak musimy dokonywac wyborow. pamietam jedna rzecz, definicje dobra.
                    otoz dobro to jest to, co wiekszosc uwaza za dobro !!!!!!! amen. stulecia
                    dociekan i nic nie odkryto. powiem ci pewien sekret. umysl nigdy nie wskaze ci
                    najlepszej drogi ku szczesciu i dobru. od tego jest SERCE. o tym jednak
                    filozofowie zajmujacy sie etyka nie chca rozmawiac, a nawet jeden z nich
                    przyznal sie przede mna, ze nie ma najmniejszego pojecia o czym ja mowie.
                    Wiec serce jest drogowskazem i tam patrzaj. Nie zadawaj pytan, raczej sluchaj.
                    Serce nadaje na innych frekwencjach niz umysl, na bardziej subtelnych. Serce
                    nie poda ci wzoru czy definicji. Da ci impuls, zawsze prawdziwy.
                    Imagine.
                    • alfika Re: olek13 - to do Ciebie 21.10.03, 16:27
                      I do tego naprawdę nie da się ukryć, że każdy jest inny - ba!, wciąż powtarzam,
                      że i każda sytuacja jest inna, nawet gdy spotyka tę samą osobę i wygląda niemal
                      identycznie jak podobna wcześniej.

                      Im wyżej rozwinięta dusza, tym łatwiej i skuteczniej wychodzi kierowanie się
                      sercem, jak to pisze Imagine, albo intuicją, albo odruchowo - ale chodzi o to
                      samo.

                      Pozdrawiam ciepło :)
                      • olek13 Re: olek13 - to do Ciebie 21.10.03, 17:05
                        Zatem doszliśmy do jakiegoś konsensusu.
                        Jednakowoż nie we wszystkim. Cały czas nie rozumiem jak to karma ma ograniczać człowieka w jego możliwościach. Jeśli karmę tworzą intencje, to przecież można je zmienić - i po krzyku. Może to nie jest proste i łatwe (a wiem, że nie jest), jednakże jest to wykonalne. Więc może człowiek ma takie możliwości, na które sobie sam pozwala?
                        • alfika Re: olek13 - to do Ciebie 21.10.03, 20:19
                          olek13 napisał:

                          > Zatem doszliśmy do jakiegoś konsensusu.
                          > Jednakowoż nie we wszystkim. Cały czas nie rozumiem jak to karma ma
                          ograniczać
                          > człowieka w jego możliwościach. Jeśli karmę tworzą intencje, to przecież
                          można
                          > je zmienić - i po krzyku. Może to nie jest proste i łatwe (a wiem, że nie
                          jest)
                          > , jednakże jest to wykonalne. Więc może człowiek ma takie możliwości, na
                          które
                          > sobie sam pozwala?



                          I owszem, ale nie zapominaj o przeszłości, która "ciągnie" za sobą negatywną
                          karmę - to mogą być tacy, a nie inni rodzice, to może być powtórne spotkanie w
                          tym życiu partneras, którego sie wczesniej zraniło - tam, gdzie idzie o
                          uczucia, zranienia są najintensywniejsze, więc teraz my bywamy ranieni.

                          Nawet jeśli nie jest to spłata "oko za oko", to i tak w nas uderza.

                          Jeśli uderza, to powstają kolejne rany - tym razem w nas - i tu powstaje
                          okoliczność ku przebaczeniu i odpuszczeniu (trudne), albo ku ograniczaniu
                          samych siebie przez pamięć zranienia. Np. przykład lęku przed zaufaniem w
                          kolejnym związku, postawy obronne, które z kolei godzą w tego kolejnego
                          partnera...

                          I tu masz ograniczenia.

                          Czy myślisz, że - jeśli wierzyć w reinkarnację - rodzice Hitlera i Sw.
                          Franciszka w kolejnych wcieleniach byli tacy sami? Tak samo kochający?

                          Ja tak to widzę.

                          A do nas nalezy jak najlepsze wykorzystanie tych okoliczności, które są nam
                          dane.

                          O, choćby z przebaczaniem komuś, kto nas opuścił i niedomaganie się dalej od
                          innych leczenia ran, a już nie daj Boze mszczenia się na innych za swoje
                          krzywdy - ale dawanie jak najpiękniejszej, jak najpełniejszej miłości.
                          Trudne? No, trudne. Ale dobre.
                          • olek13 Re: olek13 - to do Ciebie 21.10.03, 22:58
                            Chyba zaczynamy się kręcić w kółko... Zatem do rzeczy :)
                            Karma - intencje są do oczyszczenia (zmiany). Jeśli skutkiem karmy są rodzice, warunki odrodzenia, to właśnie to należy wyczyścić, aby przygotować sobie pole do dalszych zmian. Jeśli karma nie jest fatum, to taka zmiana jest możliwa. I w tym momencie należy się tylko zastanowić w jakim tempie i zakresie.
                            To, co piszesz o zranionym partnerze nie bardzo mi pasuje. Tutaj nie musi być symetrii: gdy ktoś został zraniony to wcale nie znaczy, że raniący miał taką intencję. A nawet jeśli miał, to oczyściwszy swoje poczucie winy teraz będzie zupełnie "odporny" na próby odwetu skrzywdzonego. Nie uznaję za słuszne takiego podejścia, które stanowi, że "co uczyniłeś, tobie będzie oddane". To jest ludzkie wyobrażenie sprawiedliwości, prawdziwa sprawiedliwość na czym innym polega.
                            Podobnie lęki i postawy obronne - to też jest do uzdrowienia i w tym momencie powstaje otwartość na nowe, lepsze możliwości. Ja właśnie tak to pojmuję.
                            Pozdrawiam
                            • alfika Re: olek13 - to do Ciebie 22.10.03, 09:03
                              olek13 napisał:

                              > Chyba zaczynamy się kręcić w kółko...


                              Eeetam, żadne kółko, tylko dojaśnić sobie trzeba :)


                              Zatem do rzeczy :)
                              > Karma - intencje są do oczyszczenia (zmiany). Jeśli skutkiem karmy są
                              rodzice,
                              > warunki odrodzenia, to właśnie to należy wyczyścić, aby przygotować sobie
                              pole
                              > do dalszych zmian. Jeśli karma nie jest fatum, to taka zmiana jest możliwa. I
                              w
                              > tym momencie należy się tylko zastanowić w jakim tempie i zakresie.


                              I tu się jak najbardziej zgadza.



                              > To, co piszesz o zranionym partnerze nie bardzo mi pasuje. Tutaj nie musi być
                              s
                              > ymetrii: gdy ktoś został zraniony to wcale nie znaczy, że raniący miał taką
                              int
                              > encję. A nawet jeśli miał, to oczyściwszy swoje poczucie winy teraz będzie
                              zupe
                              > łnie "odporny" na próby odwetu skrzywdzonego.


                              Oczywiście, że raniący nie musiał miec takiego zamiaru - ale ilu zranionych
                              ludzi potrafi brać to pod uwagę?
                              Z reguły liczy się tylko MÓJ ból, MOJE prawo do odwetu. A nawet jeśli nie, to
                              mimo wszystko ten ból moze rzutować dalej.
                              Kwestia dojrzałości.

                              Ale nie jest prawdą, że jeśli zraniłeś kogoś i "oczyściłeś się" z poczucia
                              winy, to juz jesteś odporny na próby odwetu. To nie idzie automatem, choć jest
                              częste.

                              Jeśli brać pod uwagę kilka kolejnych wcieleń i spotkań z tym samym partnerem,
                              który zranił - nie pamiętasz tego, ale może sie zdarzyć, że podświadomie
                              będziesz tej osoby unikał, nie ufał, w końcu odejdziesz.
                              W ten sposób zranisz, siłą rzeczy, całkiem niechcący.
                              I potem znowu to samo, ale tym razem tamten do tego się boi tego związku.
                              Jesli w grę jeszcze wejdzie zdrada, to może się zdarzyć, że to zacznie być
                              karuzela z powrotami i rozstaniami - aż do odpuszczenia sobie i drugiej
                              stronie, oczyszczenia żalów, zrozumienia i porozumienia, bez pchania się w ten
                              związek - albo stworzenie takiego związku, który daje czystą satysfakcję -
                              różne są rozwiązania karmy.

                              Zresztą i poglądy na temat karmicznych związków też się różnią.



                              Nie uznaję za słuszne takiego pod
                              > ejścia, które stanowi, że "co uczyniłeś, tobie będzie oddane". To jest
                              ludzkie
                              > wyobrażenie sprawiedliwości, prawdziwa sprawiedliwość na czym innym polega.


                              Etam, tego nie napisałam, gdyby było wet za wet, to by było prymitywne, prawda?



                              > Podobnie lęki i postawy obronne - to też jest do uzdrowienia i w tym momencie
                              p
                              > owstaje otwartość na nowe, lepsze możliwości. Ja właśnie tak to pojmuję.


                              I tu się znowu zgadzamy, niemniej nie widzę zaprzeczenia dla istnienia powiązań
                              karmicznych, które trzeba przepracować, zanim powstaną nieograniczone
                              możliwości.

                              Pozdrawiam :)
                              • olek13 Re: olek13 - to do Ciebie 22.10.03, 11:06
                                Alfiko,
                                jak widać nie ma między nami kontrowersji, poza drobnymi różnicami w znaczeniu pojęć.
                                Do rozpoczęcia całej sprawy sprowokowały mnie wypowiedzi Imagine w kierunku Witolda, w których padały stwierdzenia, jakoby zmiany warunków życia były nierealne. Ta właśnie sprawa budzi moje zainteresowanie, lecz, rzecz jasna, o to należy spytać Imagine.
                                Pozdrawiam Cię serdecznie :)
                                • alfika Re: olek13 - to do Ciebie 22.10.03, 11:51
                                  Bo nie chcesz się zgodzić co do stałości warunków wyjściowych - nie jest
                                  możliwe ich zmienianie - i to, co z nich wynika w człowieku - jeśli
                                  uwarunkowane karmicznie, ale jeśli taka wola, kontynuuj z Imagine :)

                                  Może zresztą on tez inaczej to widzi :)
                                  • olek13 Re: olek13 - to do Ciebie 22.10.03, 12:36
                                    Ależ chętnie porozmawiam z Tobą. Wydawało mi się, że masz odmienne od niego spojrzenie :)
                                    Co to znaczy: stałość warunków wyjściowych? Czy to oznacza, że są rzeczy, których zmienić się nie da?
                                    Oczywiście jestem świadom tego, że trudno realizować w życiu macierzyństwo, będąc facetem - płeć na pewno jest takim warunkiem. Zatem co jeszcze?
                                    • alfika Re: olek13 - to do Ciebie 22.10.03, 12:43
                                      Wierząc w znaczenie karmy - jeśli sobie "zapracujesz" na jakieś warunki
                                      wyjściowe, takie masz.
                                      Potem sobie możesz zmieniać koleje losów, ale ten punkt wyjścia - i jego wpływ
                                      na Ciebie przy okazji - jest nie do pominięcia.

                                      Choć są szkoły, które twierdzą, że sami decydujemy, jak się odradzamy i gdzie,
                                      w jakich czasach, warunkach, rodzinach itp.
                                      Ja nie wierzę, by rozwijająca się dusza mogła sama, przy swoich, było nie było,
                                      ograniczeniach (skoro jeszcze się odradza w celu rozwiązywania karmy) mogła
                                      sobie sama wybierać.

                                      Nie wiem, czy mam taki sam czy różny zestaw poglądów jak Imagine, dlatego
                                      dobrze, gdyby się odezwał, ja piszę tylko za siebie :)

                                      Pozdrawiam!
                                      • olek13 Re: olek13 - to do Ciebie 23.10.03, 07:31
                                        Trudno się z tym nie zgodzić, że pozycja startowa określa to, co będzie potem. Ale z drugiej strony chyba sporo da się "nadrobić"? Coś wynika z czegoś - ale sprawą wyborów jest, jak dalej kształtuje się ten łańcuszek - a tu już chyba jest pełna dowolność :)
                                        A z decyzjami o odrodzeniu - w regresingu jest taki specyficzny rodzaj sesji, nazywa się to "Droga życia", podczas której można odreagować błędne decyzje i niekorzystne wybory na to życie, podejmowane przed wcieleniem. W czasie sesji przeważnie widzi się conajmniej dwie możliwości, jakie istniały. Te wybory są dokonywane mało świadomie; motywacją są podświadome intencje i pragnienia (czyli: jak zwykle :) ).
                                        Imagine chyba przestał się interesować tym wątkiem :(
                                        Pozdrawiam
                                        Cezary
                                        • alfika Re: olek13 - to do Ciebie 23.10.03, 07:42
                                          Niby dowolność, a czasem przez całe życie mamy problem z rozwiązaniem
                                          niektórych, szczególnie bolesnych spraw.
                                          Gwałt na dziecku, uzależnienia w rodzinie, agresja. I to też nie wszystko z
                                          tego zestawu :(

                                          Takie koszmary próbuje się rozwiązywać, na różne sposoby, czasem mądre, czasem
                                          gorzej - to trwa - i często bardzo determinuje nasze decyzje przez długi czas,
                                          jeśli nie przez całe życie, prawda?

                                          Dlatego takich spraw nie można odkładać na później lub w zapomnienie - by
                                          samegosiebie tymi tkwiącymi kolcami nie ograniczać w rozwoju duszy - ale to
                                          moje prywatne przekonanie.

                                          Ta Droga Życia - podoba mi się, ale - może to kestia decyzji sprzed życia, a
                                          może uświadomienie sobie po fakcie, jaki się miało wybór - tak czy tak,
                                          przebyta lekcja i doskonałe wyciagnięcie wniosków.

                                          Imagine wogóle zbuntował się w temacie forum :) Może potrwać, zanim się nawróci.

                                          Udanego dnia :)
                                          • olek13 Re: olek13 - to do Ciebie 23.10.03, 09:18
                                            Alfiko,
                                            do tego stopnia się z Tobą zgadzam, że nie wiem, czy warto odpowiadać ;-)
                                            Dodam od siebie - dla rozwoju za nieszbędne uważam podniesienie samooceny, choćby po to, by uznać się za godnego przyjęcia skutków rozwoju. Dla mnie nieodłączną częścią rozwoju duchowego jest bardzo głęboka terapia. Opowiadanie o swoim uduchowieniu przy jednoczesnych kłopotach z pieniędzmi, z ludźmi, z własnymi emocjami uważam za czystej wody zakłamanie. Sądzę, że warto, wręcz należy korzystać z wszelkich możliwości porawienia sobie życia i uwolnienia się od obciążeń. To też jest jakaś miara otwartości na coś lepszego, na boskie dary :)
                                            • alfika Re: a ja jeszcze :) 23.10.03, 09:41
                                              Jasne, ale mamy tu pułapkę: dobrobyt, który wystarcza za wszystko (mam
                                              pieniadze, ludzie mnie lubią - czyli mam wszystko, szafa gra i nie mam
                                              problemów - jestem super, po prostu) czy dobrobyt poprzez coś ważniejszego
                                              (żyję, by wzrastać, by się duchowo rozwijać - dobrobyt jest skutkiem,
                                              absolutnie nie koniecznoscią).
                                              W świecie zewnętrznym, w maji, nie ma stałych sukcesów, muszą być porażki.

                                              I kwestia ustalenia: "ludzie mnie lubią, bo dobrze się ze mną bawią"
                                              czy: "ludzie mnie lubią, bo czują się akceptowani i wiedzą, że pomogę, jeśli
                                              bedzie trzeba (choćby posiedzę w szpitalu z kimś bliskim, z pozyczkami bym
                                              uważała - sympatia za pieniądze to nie sympatia)".
                                              Podobnie z dobrobytem:
                                              Mam pieniądze na dom, daczę, kilka aut - no, takie mam potrzeby, nic nie
                                              poradzę. A, jeszcze jacht. Potrzeby, które się rodzą jak kanie po deszczu.
                                              Czy: mam pieniądze na mieszkanie, jedzenie, ubranie, rozrywki (albo tylko
                                              jedzenie) - i to mnie zadowala. Resztę mogę np. komuś dać.

                                              Oby się nie rypnąć i nie uspokajać siebie, swojego sumienia i nie zagłuszać
                                              chęci BYCIA coraz doskonalszym.
                                              Takie pełniusie słodziusie zadowolenie z siebie nie jest idealnym rozwiązaniem
                                              na życie, niestety. W przeciwieństwie do rzeczywistego lubienia siebie.

                                              A i tak ostatni etap to pełnia szczęścia pomimo nieposiadania niczego. Jak dla
                                              mnie - Matka Teresa, mistycy hinduscy.

                                              I niechże ten Imagine wróci, bo sama jestem ciekawa jak nie wiem jego zdania :)
                                              • olek13 Re: a ja jeszcze :) 23.10.03, 10:17
                                                Przy moim wzorcu odrzucania dostatku taka pułapka mi nie grozi (przynajmniej na razie) ;)
                                                A dla mnie Matka Teresa jest niestety przykładem, jak chora misja może zaślepić...
                                                A Imagine niech nie wraca, jeśli tak dobrze nam się gada :)
                                                • alfika Re: a ja jeszcze :) 23.10.03, 10:58
                                                  Wróci, wróci, niebojtysię :)))
                                                  I może dorzuci swój kamyczek :)

                                                  Matka Teresa i chora misja?

                                                  A Jezus?
                                                  A Budda?
                                                  A wszystkie przypadki Oświecenia?

                                                  Nie może być ostatnim etapem coś, co nie jest całkowitym, pełnym radości i
                                                  przekonania wyrzeczeniem - bo tego wyrzeczenia ziemskosci brak.
                                                  Ostatnim etapem jest przecież całkowite odejście od tego, co ziemskie, w
                                                  całkowitym absolutnym poczuciu szczęścia i pozbyciu się jakichkolwiek pragnień.

                                                  Dlaczego ta Matka Teresa miałaby mieć chore podejście??? Przecież wystarczy
                                                  popatrzec, jak była spełniona?
                                                  • olek13 Re: a ja jeszcze :) 23.10.03, 11:35
                                                    Matka teresa przejawiała odrzucenie doczesności, cielesności, co przejawiało się właśnie w jej ciele. Poza tym znane (z opisów) jej podejście do ludzi wskazuje raczej na pobudki wynikające z wewnętrznego przymusu, a nie płynące z miłości.
                                                    Oczywiście to tylko moja opinia, a mogę się mylić :)
                                                    Z Jezusem sprawa była jeszcze ciekawsza. Wydaje się, że on realizował pewną starą misję, z czego nawet chciał się wycofać, gdy już było za późno. Tak przynajmniej twierdzą ci, którzy Go pamiętają. Poza tym ponoć Jezus oświecił się dopiero ok. 200 lat temu.
                                                    Ostatnio czytam Ewangelie i ta lektura też raczej daje mało przyjemny obraz.
                                                    Oczywiście - żadnych dowodów na to nie posiadam :)
                                                  • alfika Re: a ja jeszcze :) 23.10.03, 12:15
                                                    olek13 napisał:

                                                    > Matka teresa przejawiała odrzucenie doczesności, cielesności, co przejawiało
                                                    si
                                                    > ę właśnie w jej ciele. Poza tym znane (z opisów) jej podejście do ludzi
                                                    wskazuj
                                                    > e raczej na pobudki wynikające z wewnętrznego przymusu, a nie płynące z
                                                    miłości
                                                    > .


                                                    W ciele przejawia się niezdrowe podejście - chorobami, choć istnieją też
                                                    stygmaty i - wg filozofii oczyszczania karmy - choroby oczyszczające zaprzeszłe
                                                    sprawy, a nie jedynie obecne.
                                                    O ile wiem, Matka Teresa nie chorowała?
                                                    Też mogę się mylic, bo nie zgłębiałam tematu aż tak.

                                                    A nie znam opisów ludzi z Nią przebywających - chętnie poczytam. Zaciekawiłeś
                                                    mnie.
                                                    Raczej słychać masę bardzo pochlebnych opinii i to ze strony bardzo wielu
                                                    ludzi. Podobnie jej słowa, są pełne miłości, ale i siły.
                                                    Prawda?



                                                    > Z Jezusem sprawa była jeszcze ciekawsza. Wydaje się, że on realizował pewną
                                                    sta
                                                    > rą misję, z czego nawet chciał się wycofać, gdy już było za późno. Tak
                                                    przynajm
                                                    > niej twierdzą ci, którzy Go pamiętają. Poza tym ponoć Jezus oświecił się
                                                    dopier
                                                    > o ok. 200 lat temu.


                                                    Są różniste teorie, słyszałam też, że przeżył męczeństwo na krzyżu i później
                                                    żyłw Indiach - ale nie mamy dostępu do świadków, jedynie do ich relacji tak czy
                                                    inaczej przekazywanych.
                                                    Ponieważ dla mnie w Ewangeliach obraz jest dość spójny i - jednak bardzo
                                                    zrozumiały - trzymam się tej relacji. To juz kwestia poszukiwań i własnego
                                                    wyboru, niemniej istnienia Istot Oświeconych nie da się zaprzeczyć.
                                                    Teresa Neuman, Paramahansa Yogananda, Ojciec Pio, Budda, bez licytacji kiedy -
                                                    Jezus. To przykłady, ale jest ich o wiele więcej.
                                                    I cóż?
                                                    Nikt z nich nie poprzestał na posiadaniu, wręcz w wydaniu mistyków to nie ma
                                                    sensu - jest przywiązujące, a nie ma wolności i równocześnie przywiązania.


                                                    > Ostatnio czytam Ewangelie i ta lektura też raczej daje mało przyjemny obraz.
                                                    > Oczywiście - żadnych dowodów na to nie posiadam :)
                                                  • olek13 Re: a ja jeszcze :) 23.10.03, 12:58
                                                    No niestety, nie pamiętam, gdzie czytałem o Matce Teresie. Opinie tam wypowiadane były kontrowersyjne..
                                                  • alfika Re: a ja jeszcze :) 23.10.03, 13:44
                                                    No trudno, może kiedyś wpadnie w ręce.
                                                    Mam duży dystans do takich odkrywczych publikacji - ale poczytać warto...
                                                  • olek13 Re: a ja jeszcze :) 23.10.03, 14:20
                                                    Jest jeszcze w miarę obiektywna metoda stwierdzenia jak komu blisko do oświecenia - analiza psychometryczna. I znowu nie pamiętam dokładnie, ale chyba gdzieś widziałem, że Matka Teresa miała jeszcze spory kawałek...
                                                  • alfika Re: a ja jeszcze :) 24.10.03, 10:03
                                                    Z tego, co wiem, jest całkiem sporo obiektywnych i "na-pewno-pewnych" metod
                                                    sprawdzania tych i owych - ale czy na pewno jest sens analizować, analizować i
                                                    analizować i wciąż mieć za mało do prawdziwego obrazu sprawy?

                                                    Myślę, że tu najbardziej obiektywnym było by znać człowieka, ale ZNAĆ, a nie
                                                    spotkać.
                                                    Choć podobno wielu takie spotkanie wystarczyło...

                                                    Pozdrawiam.
    • komandos57 Re: olek13 - to do Ciebie 23.10.03, 21:48
      olek,daj karmy alfice.od kiedy zdradzila swojego starego,srom wpierdolil jej sie pod oko. inni maja jeczmienia,ona ma sroma.twoja karma ja wyleczy.chleb ze smietana
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka