Dodaj do ulubionych

zerwalem z dziewczyna i...

12.11.03, 09:39
tak naprawde nie wiem dlaczego.
Sytuacja: jakies 2 tygodnie temu obudzilem sie rano u niej w lozku, byla to
nasza pierwsza noc (taka wspolna, seks byl taki sobie, ona jest
niedoswiadczona). Obudzilem sie, i zrobilo mi sie bardzo smutno. Bylo mi
dobrze, tak ogolnie, dobra dziewczyna itd. ale tak bardzo smutno. Chcialem
jak najszybciej wyjsc. Tydzien pozniej z nia zerwalem. Wciaz mysle o niej,
zalezy mi na niej lecz nie potrafilem inaczej postapic. Co sie ze mna dzieje?
Obserwuj wątek
    • goidbaum jestes dzieciuch i tyle. 12.11.03, 10:03
      najpierw z nia 2 razy porozmawiaj o Twoich rozterkach,
      potem pomysl
      a dopiero pozniej zdaj nam, ew. relacje.
      • hubert_28 Re: jestes dzieciuch i tyle. 12.11.03, 10:19
        > a dopiero pozniej zdaj nam, ew. relacje.

        Dzieki ale nie skorzystam.
    • j_ar Re: zerwalem z dziewczyna i... 12.11.03, 10:05
      moze zawstydziles sie przy niej, ze ci seks nie wyszedl tak jak sobie
      wyobrazales a jak ona (wg ciebie) oczekiwala..a tu nagle niedoswiadczona
      dziewczynka nie dostala tego co sobie wyobrazala wg ciebie i moze myslisz, ze
      jest rozczarowana?
      • hubert_28 Re: zerwalem z dziewczyna i... 12.11.03, 10:12
        > moze zawstydziles sie przy niej, ze ci seks nie wyszedl tak jak sobie
        > wyobrazales a jak ona (wg ciebie) oczekiwala..a tu nagle niedoswiadczona
        > dziewczynka nie dostala tego co sobie wyobrazala wg ciebie i moze myslisz, ze
        > jest rozczarowana?

        Seks - mysle, ze nie jest rozczarowana, dawala mi to do zrozumienia. Mysle, ze
        raczej nie pociaga mnie tak jak bym tego oczekiwal. Nie mam ochoty na seks z
        nia, a z regoly to jestem pies na kobiety... Moze nie odpowiada mi jej zapach?,
        sam juz nie wiem dlaczego nie mam ochoty na seks z nia:-(
        • j_ar Re: zerwalem z dziewczyna i... 12.11.03, 10:16
          to masz odpowiedz, zerwales z nia bo nie masz ochoty na seks z nia
          • hubert_28 Re: zerwalem z dziewczyna i... 12.11.03, 10:27
            > to masz odpowiedz, zerwales z nia bo nie masz ochoty na seks z nia
            >

            Zeby to bylo takie oczywiste... nie bylo az tak tragicznie. Fizycznie jest w
            miare ok, poza tym jest bardzo dobra dziewczyna. Nic nie moge jej zarzucic.
            Przed nia przezywalem obsesje seksualna na punkcie innej dziewczyny, przez pol
            roku zylem jak w obledzie, mala glowka zdominowala moje zycie, przestalem je
            kontrolowac, robilem rzeczy jakich bym nigdy normalnie nie zrobil, ona nie
            nadawala sie do normalnego zycia, w koncu z nia zerwalem i poznalem ta.
            Przeciez, potrzebny jest jakis balans w zyciu i nie mozna kierowac sie fiutem
            cale zycie? moze ja sie myle?
            • j_ar Re: zerwalem z dziewczyna i... 12.11.03, 10:33
              jezeli fizycznie jest ok, a nie masz ochoty na seks z nia, ale ogolnie masz
              ochote na seks, to albo idz do seksuologa, bo moze jest jednak jakies
              zaburzenie, badz przyzwyczajenie do jakiejs formy seksu (ktorej nie chciales
              wymusic na niej), albo sobie odpusc ta dziewczyne, bo inaczej unieszczesliwisz
              ja na boki chodzac... jasne, ze nie fiut jest najwazniejszy, ale jest na tyle
              wazny, ze nie tylko ty masz potrzeby w zwiazku
            • goidbaum nie mylisz sie 12.11.03, 10:35
              mlody czlowieku.
              potrzebny jest balans.
              i szukaj go dalej.
              pamietaj jednak, ze idealy
              trafiaja sie niezwykle rzadko.
              • j_ar do goidbaum 12.11.03, 10:36
                a ile masz lat?
                • goidbaum 20 lat 12.11.03, 10:40
                  praktyki pedagogicznej.
                  dlatego okreslenie "mlody czlowieku"
                  jest mi tak mile.

                  Mam nadzieje, ze Hubert nie poczul sie tym dotkniety.
                  • j_ar 20 lat :) (n/t) 12.11.03, 10:41

              • Gość: girlfriend Re: nie mylisz sie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.03, 13:23
                > mlody czlowieku.
                > potrzebny jest balans.
                > i szukaj go dalej.
                > pamietaj jednak, ze idealy
                > trafiaja sie niezwykle rzadko.

                coś Pan palił dziś rano, młody człowieku? czy to jeszcze skutki wczorajszej
                mirry i kadzidła?

                hihihi ;)))))
    • Gość: 1234 Re: zerwalem z dziewczyna i... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.11.03, 10:14
      boisz się być zbyt blisko z nią?
      • hubert_28 Re: zerwalem z dziewczyna i... 12.11.03, 10:34
        > boisz się być zbyt blisko z nią?

        To moze byc rowniez powod. Bardzo bolesnie odczulem roztania z moja ostatnia
        dziewczyna. i jak sie obudzilem tamtego ranka, to bardzo dobrze sie poczulem,
        poczulem to cieplo jakie czulem wczesniej jak bylem z nia, poza tym ta
        dziewczyna przypomina mi z zachowania moja poprzednia (ponad rok czasu od
        roztania) a po tym wszystkim nagle zaczalem strasznie do nieje tesknic i
        rozgrzebywac w pamieci to co sie wtedy stalo. A wydawalo mi sie, ze jestem juz
        z tametego zwiazku wyleczony...
    • Gość: rybkaa Re: zerwalem z dziewczyna i... IP: *.aster.pl / *.acn.pl 12.11.03, 10:39
      Od początku miałeś po prostu ochotę na seks, a nie seks właśnie z nią. Kiedy
      hormony opadły zacząłeś mysleć. Następnym razem upewnij się że chodzi ci o
      bliskość z tą konkretną kobietą a nie kobietą w ogóle.
      • hubert_28 Re: zerwalem z dziewczyna i... 12.11.03, 11:24
        > Od początku miałeś po prostu ochotę na seks, a nie seks właśnie z nią.
        Kiedy
        > hormony opadły zacząłeś mysleć. Następnym razem upewnij się że chodzi ci o
        > bliskość z tą konkretną kobietą a nie kobietą w ogóle.

        Od poczatku to ja mialem ochote na bliskosc, czuje sie bardzo samotny, brak mi
        bliskosci drugiej strony. W czasie jak ja poznalem bylem w zwiazku, ktory moge
        nazwac ciagiem seksoholika - wyniszczajacym mnie psychicznie, fizycznie i
        finansowo uzaleznieniem od seksu z dziewczna. Wyrwalem sie z tego, szukalem
        czulosci, partnerstwa i konfortu psychicznego dojrzalego zwiazku. Jak to sie
        zaczelo to dopadl mnie ten dol i koniec znany...
        • Gość: aaaaaa Re: zerwalem z dziewczyna i... IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 12.11.03, 11:27
          moze po prostu pokochaj kogos to wtedy inaczej bedziesz sie czul budzac sie
          rano w lozku z tym kims - nawet po nocy bez seksu poczujesz sie swietnie
          • hubert_28 Re: zerwalem z dziewczyna i... 12.11.03, 11:32
            > moze po prostu pokochaj kogos to wtedy inaczej bedziesz sie czul budzac sie
            > rano w lozku z tym kims - nawet po nocy bez seksu poczujesz sie swietnie

            Wlasnie do tego chyba sprowadza sie ten dylemat, bo bym pokochal prawdziwie
            musze z kims spedzic troche czasu, jak nie spedze to nie pokocham. A tutaj
            jakbym czegos tak cholernie sie przestraszyl a moze ja wciaz kocham moja ex?
            To jest wrecz zalosne jak to pisze, ale wlasnie nie wiem co sie ze mna dzieje
            • j_ar troche nie na temat 12.11.03, 11:35
              a czemu tak bardzo tesknisz jak sadzisz za swoja eks skoro tak wiele bylo
              wyniszczajacych watkow miedzy wami?
              • hubert_28 Re: troche nie na temat 12.11.03, 11:46
                \ a czemu tak bardzo tesknisz jak sadzisz za swoja eks skoro tak wiele bylo
                > wyniszczajacych watkow miedzy wami?
                >
                Male nieporozumienie, a to wyjasnienie:
                1 dziewczyna za ktora tesknie - zwiazek ten skonczyl sie prawie 1,5 roku temu
                2 dziewczyna wyniszczajacy zwiazek przezylem przez ostatnie 0,5 roku -
                prawdziwa obsesja, strach, porzadanie...
                3 dziewczyna opisywana sytuacja...
                wiec nie tesknie do nr 2 tylko 1:-( a wiem, ze moje bycie z 3 byloby naprawde
                takie jakie chcialbym, tylko cos mi nie pozwala w to wchodzic
                • alfika Re: troche nie na temat 12.11.03, 11:48
                  Ale nie chcesz być w końcu z tą z nr 1?
                  • hubert_28 Re: troche nie na temat 12.11.03, 11:53
                    > Ale nie chcesz być w końcu z tą z nr 1?
                    >
                    Sam juz nie wiem, teknie za nia, nachodzi mnie ochota by isc do niej
                    powiedziec, ze wciaz ja kocham i chcialbym bysmy byli razem. Jednak jak
                    analizuje to wszystko to wychodzi mnie, ze ona mnie po prostu przestala kochac
                    i juz nie kocha wiec nie bede sie wyglupial.

                    A odp. na Twojego innego posta... to wlasnie tak poczulem, jakby duchy
                    przeszlosci, ktore gdzies tam byly nagle wyszly, obudzily sie i zaatakowaly z
                    dziesieciokrotna moca! Bo poczulem sie u niej (nr 3) naprawde dobrze,
                    bezpiecznie, to czego mi brakowalo od naprawde duzszego czasu... moze cos jest
                    ze mna nie tak?
                    • j_ar Re: troche nie na temat 12.11.03, 12:00
                      musisz miec 100 procentowa pewnosc, ze dziewczyna nr 1 nie chce byc z toba,
                      idz, wyglup sie, zapytaj, a potem zawracaj glowe innym dziewczynom ale juz bez
                      tesknoty za nr 1, bo inaczej to tak jak wierny oczekujacy na skinienie piesek
                      bedziesz, i bedziesz krzywdzil
                    • alfika Re: troche nie na temat 12.11.03, 12:05
                      Nie wygłupiaj się, wszystko jest z Tobą tak, to są normalne rozterki w takiej
                      sytuacji.
                      Tylko że masz orzech do zgryzienia - czy odpuścić sobie pierwszą - czy odważyć
                      się i iść jednak do niej - czy odpuścić sobie obie.

                      Jak się będziesz miotał, to w najgorszym razie - spróbowałabym paru spotkań z
                      psychoterapeutą - mozliwe, że łatwiej Ci będzie rozwiązać tę zagadkę.
                      • hubert_28 Re: troche nie na temat 12.11.03, 12:23
                        > Nie wygłupiaj się, wszystko jest z Tobą tak, to są normalne rozterki w takiej
                        > sytuacji.
                        > Tylko że masz orzech do zgryzienia - czy odpuścić sobie pierwszą - czy
                        odważyć
                        > się i iść jednak do niej - czy odpuścić sobie obie.

                        Chce odpuscic obie:
                        bo nr 1 nie chce wracac do tego tematu, skrzywdzila mnie bardzo, ja ja rowniez,
                        ona zostawila mnie dla jakiegos faceta (juz z nim nie jest), znajadz siebie
                        chyba by sie nam nie udalo tego sklecic na powrot
                        nr 3: nie chce krzywdzic tej dziewczyny swoimi rozterkami, jest wspaniala,
                        wrazliwa dziewczyna i zasluguje na prawdziwe, czyste uczucie a nie jakies
                        pomyje jaki jej moge teraz dac


                        > Jak się będziesz miotał, to w najgorszym razie - spróbowałabym paru spotkań z
                        > psychoterapeutą - mozliwe, że łatwiej Ci będzie rozwiązać tę zagadkę.

                        Ja chodze na spotkania, ale w tym tygodniu mam wlasnie przerwe (nastepne w
                        przyszlym) a temat mnie meczy dlatego pisze
                        • Gość: gf czys Ty zwariował? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.03, 18:29
                          Ty jest przypadek terapeutyczny???

                          Chyba jesteś po prostu altruistą i nie chcesz terapeucie chleba odbierać...

                          moim zdaniem lekko przesadziłeś z tym terapeutą.
                          • hubert_28 Re: czys Ty zwariował? 12.11.03, 18:38
                            > Ty jest przypadek terapeutyczny???
                            >
                            > Chyba jesteś po prostu altruistą i nie chcesz terapeucie chleba odbierać...
                            >
                            > moim zdaniem lekko przesadziłeś z tym terapeutą.

                            A Ty myslisz, ze moje rozterki czy tez jak to nazwac to opisze w 5 zdaniach?
                            • Gość: gf Re: czys Ty zwariował? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.03, 18:42
                              Jeśli Ty w zwiazku z tą karuzelą z numerowanymi pannami masz terapeutę, to
                              chyba lekko presadzasz :D
                              Nie wyglądasz na chorego. Raczej jesteś normalny i nawet z poczuciem humoru ;)
                              tylko trochę znudzony brakiem głębokich emocji, ot co.
                              • hubert_28 Re: czys Ty zwariował? 12.11.03, 18:47
                                > Jeśli Ty w zwiazku z tą karuzelą z numerowanymi pannami masz terapeutę, to
                                > chyba lekko presadzasz :D
                                > Nie wyglądasz na chorego. Raczej jesteś normalny i nawet z poczuciem
                                humoru ;)
                                > tylko trochę znudzony brakiem głębokich emocji, ot co.

                                Fajnie jakby tak bylo, lecz to sa tylko 3 numerki, a tak naprawde to troche
                                tych numerkow miedzy 1 a 3 bylo wiecej:-((( wstyd mi to pisac.

                                Mysle, ze na tym poprzestanmy, bo o tamtych sprawach nie chce pisac mimo, ze
                                jestem tu anonim.
                                A inna kwestia to emocje, ktorych nie potrafie okazywac, jestem jak to mnie
                                okreslila jedna panna beton emocjonalny... chce sie angazowac a nie potrafie,
                                troche tych spraw jest wiecej niestety:-(((
                                • Gość: gf Re: czys Ty zwariował? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.03, 18:53
                                  nie potrafisz się angażować emocjonalnie czy okazywać emocji?
                                  • hubert_28 Re: czys Ty zwariował? 12.11.03, 18:58
                                    > nie potrafisz się angażować emocjonalnie czy okazywać emocji?

                                    Teraz to chyba i jedno i drugie, ale wiekszy problem mam z okazywaniem emocji
                                    • Gość: girlfriend Re: czys Ty zwariował? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.03, 19:40
                                      Chyba jednak angażować się potrafisz, skoro Ci przez 1,5 roku nie przeszło :)
                                      • hubert_28 Re: czys Ty zwariował? 12.11.03, 19:50
                                        > Chyba jednak angażować się potrafisz, skoro Ci przez 1,5 roku nie przeszło :)

                                        Oj, to akurat tak, lecz nie chcialem w sumie brac z nia slubu, chcialem z nia
                                        mieszkac ale nie wiecej. Poza tym to byl w duzej czesci zwiazek na odleglosc,
                                        mnie przez duza czesc naszej 7 letniej kariery w kraju nie bylo...
                                        • Gość: gf Re: czys Ty zwariował? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.03, 19:53
                                          jeśli rozpadło się, jak wróciłeś, to raczej normalnie, a nie wyjątkowo.

                                          co to znaczy, że nie umiesz okazywać uczuć?
                                          • hubert_28 Re: czys Ty zwariował? 12.11.03, 19:57

                                            > jeśli rozpadło się, jak wróciłeś, to raczej normalnie, a nie wyjątkowo.

                                            Mowisz, ze normalne? dla mnie nie tak bardzo...

                                            > co to znaczy, że nie umiesz okazywać uczuć?

                                            Jestem zamkniety w sobie, i mam wielkiego kartofla w gardle jak mam mowic np
                                            kocham Cie...;-) a tak na powaznie, to nie wiem jak mam Ci to opisac... wedlug
                                            mnie to ze mnie mozna czytac jak z ksiazki, i okazuje uczucia... ale raczej
                                            tego inni nie zauwazaja. Cholera nie wiem, najzwyczajniej nie wiem...
                                            • Gość: girlfriend Re: czys Ty zwariował? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.03, 20:05
                                              > > jeśli rozpadło się, jak wróciłeś, to raczej normalnie, a nie wyjątkowo.
                                              >
                                              > Mowisz, ze normalne? dla mnie nie tak bardzo...

                                              nie, to raczej typowe dla par pryzwyczajonych do rozłąki
                                              wiem, co gadam, znam sporo marynarskich rodzin :)

                                              > > co to znaczy, że nie umiesz okazywać uczuć?
                                              >
                                              > Jestem zamkniety w sobie, i mam wielkiego kartofla w gardle jak mam mowic np
                                              > kocham Cie...;-) a tak na powaznie, to nie wiem jak mam Ci to opisac...
                                              wedlug
                                              > mnie to ze mnie mozna czytac jak z ksiazki, i okazuje uczucia... ale raczej
                                              > tego inni nie zauwazaja. Cholera nie wiem, najzwyczajniej nie wiem...

                                              Może to nie Ty masz problem, co?
                                              Ludzie, jak ie chcą rozstać lubią zwalić na kogoś i powiedzieć "a bo Ty nie
                                              jesteś dość dobry" - o facetach to właśnie najlepiej, ze uczuć mało okazują.

                                              Nie powiedziałabym żeby to było nienormalne być do 30tki w iluśtam zakończonych
                                              związkach, w tym jednym wieloletnim.

                                              Poza tym nr3 zdaje się nie miała zastrzeżeń do Ciebie :)

                                              Moim zdaniem uczucia okazuje się w mowie, w piśmie, w towarzystwie, w czynie i
                                              cześć ;)
                                              • hubert_28 Re: czys Ty zwariował? 12.11.03, 20:20
                                                > nie, to raczej typowe dla par pryzwyczajonych do rozłąki
                                                > wiem, co gadam, znam sporo marynarskich rodzin :)

                                                Wiesz, ona pochodzi z marynarskiej rodziny, wydawalo mi sie, ze wie jak
                                                przelamywac takie problemy, ale to byl chyba mistake:-(((

                                                > Może to nie Ty masz problem, co?
                                                > Ludzie, jak ie chcą rozstać lubią zwalić na kogoś i powiedzieć "a bo Ty nie
                                                > jesteś dość dobry" - o facetach to właśnie najlepiej, ze uczuć mało okazują.

                                                Wlasnie, jak tak mysle o niej to nie chce juz wracac do niej bo naprawde
                                                okrutnie uwazam wykorzystala sytuacje, odwrocila tak kota ogonem, tak mnie
                                                zmanipulowala, ze ja wciaz czuje sie winny mimo tego, ze zostawila mnie
                                                szybciutko jak pojawily sie problemy i odeszla do innego faceta (trzymala sie
                                                mnie puki nie byla pewna tamego - a on i tak chyba ja zostawil bo mial zone i
                                                dziecko o czym doskonale wiedziala). Manipulowala mna do konca, do samego
                                                momentu zerwania jej wierzylem! bylem bezgranicznie glupi...

                                                > Nie powiedziałabym żeby to było nienormalne być do 30tki w iluśtam
                                                zakończonych
                                                >
                                                > związkach, w tym jednym wieloletnim.

                                                Sukces to nie sama proba ale proba uwienczona sukcesem;-)

                                                > Poza tym nr3 zdaje się nie miała zastrzeżeń do Ciebie :)

                                                Jest mloda, zakochana i niedoswiadczona, no i mnie nie zna dobrze:-)

                                                > Moim zdaniem uczucia okazuje się w mowie, w piśmie, w towarzystwie, w czynie
                                                i
                                                > cześć ;)

                                                A to ladnie powiedziane... ;-)
                                                • Gość: gf Re: czys Ty zwariował? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.03, 20:57
                                                  > > nie, to raczej typowe dla par pryzwyczajonych do rozłąki
                                                  > > wiem, co gadam, znam sporo marynarskich rodzin :)
                                                  >
                                                  > Wiesz, ona pochodzi z marynarskiej rodziny, wydawalo mi sie, ze wie jak
                                                  > przelamywac takie problemy, ale to byl chyba mistake:-(((


                                                  Co jest ostatecznym dowodem na poparcie tezy, ze to nie Ty masz problem. Była z
                                                  Tobą, bo chciała znanego, wygodnego dla siebie układu - sytuacja się zmieniła,
                                                  to i jej się odmieniło.


                                                  > Sukces to nie sama proba ale proba uwienczona sukcesem;-)


                                                  Hubert, to że coś się kończy, to nie zadna porażka.
                                                  Koniec to jest naturalna faza zwiazku, który nie jest wielką miłością.

                                                  Fatalna jest tylko jedna rzecz - to, że Ty koniecznie chcesz natychmiast wpaść
                                                  w kolejne w ramiona.
                                                  Wątpię, żeby to działało.

                                                  • hubert_28 Re: czys Ty zwariował? 12.11.03, 21:07
                                                    > Co jest ostatecznym dowodem na poparcie tezy, ze to nie Ty masz problem. Była
                                                    z
                                                    >
                                                    > Tobą, bo chciała znanego, wygodnego dla siebie układu - sytuacja się
                                                    zmieniła,
                                                    > to i jej się odmieniło.

                                                    Cholera!!! to jest dobre!!! ze ja na to nie wpadlem!!! jadnak warto bylo klikac
                                                    caly dzien!!!


                                                    > Hubert, to że coś się kończy, to nie zadna porażka.
                                                    > Koniec to jest naturalna faza zwiazku, który nie jest wielką miłością.

                                                    A dla mnie byl/moze_jest wielka miloscia.

                                                    > Fatalna jest tylko jedna rzecz - to, że Ty koniecznie chcesz natychmiast
                                                    wpaść
                                                    > w kolejne w ramiona.
                                                    > Wątpię, żeby to działało.

                                                    To nie, ze chce koniecznie, tylko poltora roku mija, co rusz to nowe dziewczyny
                                                    a ja samotny jak ten bialy zagiel na horyznocie;-) a powaznie to samemu musze
                                                    spac, jak mam kogos przy boku to lepiej mi sie spi
                                                  • malvvina Re: czys Ty zwariował? 12.11.03, 21:10
                                                    kup misia pluszowego
                                                  • hubert_28 Re: czys Ty zwariował? 12.11.03, 21:13
                                                    > kup misia pluszowego

                                                    substytuty nie dzialaja...
                                                  • Gość: girlfriend Re: czys Ty zwariował? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.03, 23:41
                                                    > > Koniec to jest naturalna faza zwiazku, który nie jest wielką miłością.
                                                    >
                                                    > A dla mnie byl/moze_jest wielka miloscia.

                                                    Warto się w końcu zdecydować - w prawo albo w lewo.
                                                    Jak big love, to może daj temu ostatnią szansę? :)

                                                    > a powaznie to samemu musze
                                                    > spac, jak mam kogos przy boku to lepiej mi sie spi

                                                    tak, zwłaszcza jak Ci ktoś zabiera kołdrę i kopie!
                                                  • hubert_28 Re: czys Ty zwariował? 13.11.03, 12:57
                                                    > Warto się w końcu zdecydować - w prawo albo w lewo.
                                                    > Jak big love, to może daj temu ostatnią szansę? :)

                                                    Dzis jestem na nie... nie chce wchodzic znow do tej rzeki.

                                                    > > a powaznie to samemu musze
                                                    > > spac, jak mam kogos przy boku to lepiej mi sie spi
                                                    >
                                                    > tak, zwłaszcza jak Ci ktoś zabiera kołdrę i kopie!

                                                    W tym to ja jestem specem:-)))
                                                  • Gość: girlfriend Re: czys Ty zwariował? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.11.03, 16:52
                                                    > Dzis jestem na nie... nie chce wchodzic znow do tej rzeki.

                                                    To jeszcze jutro nie zmień zdania ;)))


                                                    > > tak, zwłaszcza jak Ci ktoś zabiera kołdrę i kopie!
                                                    >
                                                    > W tym to ja jestem specem:-)))


                                                    No to wreszcie doszliśmy, dlaczego nie da się z Tobą żyć... ;D
        • alfika Re: zerwalem z dziewczyna i... 12.11.03, 11:42
          hubert_28 napisał:

          > Od poczatku to ja mialem ochote na bliskosc, czuje sie bardzo samotny, brak
          mi
          > bliskosci drugiej strony. W czasie jak ja poznalem bylem w zwiazku, ktory
          moge
          > nazwac ciagiem seksoholika - wyniszczajacym mnie psychicznie, fizycznie i
          > finansowo uzaleznieniem od seksu z dziewczna. Wyrwalem sie z tego, szukalem
          > czulosci, partnerstwa i konfortu psychicznego dojrzalego zwiazku. Jak to sie
          > zaczelo to dopadl mnie ten dol i koniec znany...


          Czasem po jakimś zranieniu się zdarza - kiedy myślimy, że bolesne wspomnienia
          mamy już za sobą - że wraca pamięć tego, co bolało kiedyś.

          Jak znajdziemy się w nowym, fajnym związku, który daje poczucie bezpieczeństwa,
          to czasem dopiero w tak sprzyjających okolicznościach wyłażą "upiory"
          przeszłości - i przezywamy od nowa to, co było - i bywa, ze 90% tego, co boli,
          przeraża i zniechęca pochodzi z poprzedniego związku.

          Mogę się mylić, że to akurat Tobie się zdarzyło, ale może dobrze, żebyś to
          przemyślał.
          • tribeca Re: zerwalem z dziewczyna i... 13.11.03, 11:50
            alfika napisała:

            > Czasem po jakimś zranieniu się zdarza - kiedy myślimy, że bolesne wspomnienia
            > mamy już za sobą - że wraca pamięć tego, co bolało kiedyś.
            >
            > Jak znajdziemy się w nowym, fajnym związku, który daje poczucie
            bezpieczeństwa,
            >
            > to czasem dopiero w tak sprzyjających okolicznościach wyłażą "upiory"
            > przeszłości - i przezywamy od nowa to, co było - i bywa, ze 90% tego, co
            boli,
            > przeraża i zniechęca pochodzi z poprzedniego związku.

            cieszę się, ze zaczęłam czytać ten wątek, a to, co napisałaś powyżej bardzo
            pasuje do sytuacji, w jakiej się niedawno znalazłam. Kilka tygodni nowgo,
            dobrze zapowiadającego się związku i nagle bum! - w moim byłym odezwały się
            demony przeszłości...
            dopiero teraz zaczynam go rozumieć
    • Gość: girlfriend o cholera IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.03, 11:20
      rozumiem, ze 28 to nie Twój wiek, bo jak tak, to chyba z 10 sobie dodałeś?
      • hubert_28 Re: o cholera 12.11.03, 11:34
        > rozumiem, ze 28 to nie Twój wiek, bo jak tak, to chyba z 10 sobie dodałeś?

        Dobrze rozumiesz, mam 30 lat.
        • Gość: girlfriend Re: o cholera IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.03, 11:39
          Więc myślę, ze w tym wieku powinno się już mysleć nie tylko o sobie.
          Wybacz szczerość, ale zachowałeś się jak gówniarz.
          • j_ar Re: o cholera 12.11.03, 11:41
            szukal, sadzil, ze to moze byc to, zrobil blad, zdarza sie kazdemu, jest mu
            przykro
          • hubert_28 Re: o cholera 12.11.03, 11:48
            > Więc myślę, ze w tym wieku powinno się już mysleć nie tylko o sobie.
            > Wybacz szczerość, ale zachowałeś się jak gówniarz.

            A co jest bardziej dojrzale:
            1 przeciaganie sprawy przez nastepne np kilka miesiecy, na dwoje babka wrozyla,
            objawiaja sie moje toksyczne zachowania, zwiazek sie rozpada i dziwczyna cierpi
            2 alternatywa ktora opisalem, szybkie zerwanie, nie ma jeszcze duzego
            przywiazania itd.
            no wiec co jest bardziej odpowiedzialnym, dojrzalym zachowaniem?
            • Gość: girlfriend Re: o cholera IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.03, 11:52
              Sypianie z drugim człowiekiem, kiedy się już jest do niego przywiązanym. Cała
              reszta to dziecinada dobra w liceum.

              Ciekawa jestem, czy ona wie, co jest grane? czy też zostawiłeś ją w błogiej
              nieświadomości?

              Może faktycznie, najpierw kogoś pokochaj, a potem tego kogos ciągnij do łózka.
              To minimalizuje ryzyko klapy.
              • alka_xx Re: o cholera 12.11.03, 11:56
                droga girlfriend, gdyby to bylo takie proste, to nie spotkalibysmy sie na Forum
                Psychologia...;)

                • Gość: girlfriend Re: o cholera IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.03, 12:04
                  Rozumienie tego jest akurat proste nawet dla średnio bystrego człowieka.

                  w okolicach 30-tki mozna by już wiedzieć, że trzeba zamknąć w sobie to, co
                  było, zanim się człowiek właduje w coś nowego.
                  i że jak się tego nie zrobi, to się podcina swoją własną gałąź.

                  Jeśli kolega piszę, że z analizy (!) wychodzi mu, że nr1 go nie kocha i w
                  związku z tym "nie będzie się wygłupiał", to ja jednak myślę, że on ma ok.16
                  lat :)))

                  no i sam za bardzo nie wie, czego chce

                  a tak się śmiesznie składa, że tylko on jest w stanie do tego dojść, czego
                  chce :)))

                  także to jest jałowa dyskusja dość.

                  pzdr :)

                  • hubert_28 Re: o cholera 12.11.03, 12:16
                    > Rozumienie tego jest akurat proste nawet dla średnio bystrego człowieka.
                    >
                    > w okolicach 30-tki mozna by już wiedzieć, że trzeba zamknąć w sobie to, co
                    > było, zanim się człowiek właduje w coś nowego.
                    > i że jak się tego nie zrobi, to się podcina swoją własną gałąź.

                    Wszystko ladnie, jesli wydawalo mi sie ze tak jest, to co? okazalo sie, ze nie
                    jest.

                    > Jeśli kolega piszę, że z analizy (!) wychodzi mu, że nr1 go nie kocha i w
                    > związku z tym "nie będzie się wygłupiał", to ja jednak myślę, że on ma ok.16
                    > lat :)))

                    Bo nie chce wchodzic do tej rzeki, nie po to sie mecze poltora roku by do niej
                    wracac. Ja tego nie chce, myslalem, ze jestem 'wyleczony' a tu klops.

                    > no i sam za bardzo nie wie, czego chce

                    Chce sie zakochac, i byc szczesliwy a jakos nie moge.

                    > a tak się śmiesznie składa, że tylko on jest w stanie do tego dojść, czego
                    > chce :)))

                    Tak sie sklada, ze wlasnie nie moge, chce z kims o tym porozmawiac, dlatego
                    pisze. Jak nie chcesz pisac i rozmawiac o tym to sobie odpusc.

                    > także to jest jałowa dyskusja dość.

                    Tak, jest jalowa, najedzony nie zrozumie glodnego

                    > pzdr :)

                    pozdrawiam
                    • Gość: girlfriend Re: o cholera IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.03, 12:31
                      > Wszystko ladnie, jesli wydawalo mi sie ze tak jest, to co? okazalo sie, ze
                      nie
                      > jest.

                      No więc teraz musisz się zająć nr1. Jeśli tego nie zrobisz, to masz dużą szansę
                      na powtarzanie ostatniego scenariusza.

                      > Bo nie chce wchodzic do tej rzeki, nie po to sie mecze poltora roku by do
                      niej
                      > wracac. Ja tego nie chce, myslalem, ze jestem 'wyleczony' a tu klops.

                      o czym Ty mówisz?
                      półtora roku to chyba jesteście osobno?


                      nie spodziewaj się że dostaniesz tu receptę na cud zapomnienia

                      nikt Ci też nie powie, co Cie naprawdę z nr1 łączy, bo to wiesz tylko Ty i sam
                      musisz do tego dojść

                      może sie tak nie koncentruj na sobie i tym, czego chcesz od świata, to więcej
                      zobaczysz

                      Ty masz nie analizować stosunek nr1 do siebie, tylko a/zastanowić się, czy
                      chciałbyś znów z nią być b/jeśli tak, to sprawdzić, czy ona by chciała
                      inne drogi zawiodą Cię donikąd

                      ani nie przyciągniesz nowej miłości ani jej nie stworzysz - przyjdzie, kiedy
                      zechce
                      jeśli koniecznie musisz z kimś być, żeby móc normalnie funkcjonować to masz
                      problem, bo kto nie umie być sam, nie bedzie też pewnie umiał być z kimś

                      z daleka wyglądasz na nałogowca


                      • hubert_28 Re: o cholera 12.11.03, 12:37

                        > No więc teraz musisz się zająć nr1. Jeśli tego nie zrobisz, to masz dużą
                        szansę
                        >
                        > na powtarzanie ostatniego scenariusza.

                        Tego nie chce, zdecydowanie!


                        > półtora roku to chyba jesteście osobno?

                        Tak jest, osobno! Ani razu sie z nia nie widzialem. Nie rozmawialem, raz
                        wymiana maili, bo chce podzielic nasze wspolne zdjecia.

                        > nie spodziewaj się że dostaniesz tu receptę na cud zapomnienia

                        A szkoda... raz mi sie udalo zapomniec dzieki innej (nomen omen wlasnie dzieki
                        tej co chce teraz zapomniec...)

                        > nikt Ci też nie powie, co Cie naprawdę z nr1 łączy, bo to wiesz tylko Ty i
                        sam
                        > musisz do tego dojść
                        >
                        > może sie tak nie koncentruj na sobie i tym, czego chcesz od świata, to więcej
                        > zobaczysz

                        Moze...

                        > z daleka wyglądasz na nałogowca

                        Czy mozesz to rozwinac?
                        • Gość: girlfriend mogę to rozwinąć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.03, 12:48
                          sprawiasz wrazenie człowieka, który nie przeżyłby bycia solo przez jakiś czas.

                          potrafisz sobie wyobrazić, że przez 3 lata na przykład nie spotykasz "miłości"?

                          możesz sobie wypróbowywać kolejne koleżanki - może któraś tam będzie tą
                          właściwą, ale i tak bez gwarancji, że o nr 1 zapomnisz

                          coś Cię właściwie ważnego powstrzymuje przed telefonem do niej? dzieci ma
                          może? ;)
                          • hubert_28 Re: mogę to rozwinąć 12.11.03, 12:55
                            > sprawiasz wrazenie człowieka, który nie przeżyłby bycia solo przez jakiś czas.

                            W sumie to sie zgadza, a z drugiej nie... zawsze jestem z kims, a nigdy nie
                            jest az tak mocno jakbym chcial byc... czyli w 100% wspolnie...

                            > potrafisz sobie wyobrazić, że przez 3 lata na przykład nie
                            spotykasz "miłości"?

                            Nawet nie chce o tym myslec... ja chce sie zakochac! i to jak najszybciej!

                            > możesz sobie wypróbowywać kolejne koleżanki - może któraś tam będzie tą
                            > właściwą, ale i tak bez gwarancji, że o nr 1 zapomnisz

                            Moze i tak, ale tylko inna kobieta moze wygnanac te demony ze mnie

                            > coś Cię właściwie ważnego powstrzymuje przed telefonem do niej? dzieci ma
                            > może? ;)

                            Dzieci nie ma, ale ja nie chce chyba juz tego. Wiem jak bylo, znam ja i wiem
                            jaki bol mi zadala, jak mialbym jeszcze zaufac jej? jak mysle o tym, to widze
                            przyszlosc, ze jestesmy znow razem a ja rozgladam sie by wyskoczyc z tego
                            pociagu do innej i zrobic cos na ksztalt odegrania sie, czy poszukania czegos
                            lepszego... sam nie wiem
                            • Gość: gf Re: mogę to rozwinąć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.03, 13:10
                              > Nawet nie chce o tym myslec... ja chce sie zakochac! i to jak najszybciej!

                              aha.
                              jak byłam mała to pokazywali w TV takiego chłopca, co wzrokiem łyżeczki wyginał
                              weź teraz łyżeczkę i sprawdź czy masz zadatki na szamana ;)
                              jak Ci pójdzie z łyżeczką, to potem spróbuj zakląć deszcz - ja nie wiem jak to
                              się robi, ale na Forum Wróżby może Ci doradzą ;)))
                              jak ci się uda, to zacznij dopiero rzucać uroki na panny ;D

                              alternatywną metodą jest wywieszenie komunikatu w oknie - np.samochodu, jak
                              robią to ci, którzy chcą go sprzedać - napisz "szukam prawdziwej miłości" i
                              walnij swój telefon :)

                              > Moze i tak, ale tylko inna kobieta moze wygnanac te demony ze mnie

                              z taką filozofia to uważaj, bo to blaga


                              > Dzieci nie ma, ale ja nie chce chyba juz tego. Wiem jak bylo, znam ja i wiem
                              > jaki bol mi zadala, jak mialbym jeszcze zaufac jej? jak mysle o tym, to widze
                              > przyszlosc, ze jestesmy znow razem a ja rozgladam sie by wyskoczyc z tego
                              > pociagu do innej i zrobic cos na ksztalt odegrania sie, czy poszukania czegos
                              > lepszego... sam nie wiem

                              tylko nie zapomnij, ze jesteście już troche starsi i (o yesoo, może chociaż
                              ona... ;) doroślejsi.
                              także to, co było złego niekoniecznie musi wrócić

                              no, ale czy ją kochasz to my Ci nie powiemy, mimo najszczerszych chęci...
                              • hubert_28 Re: mogę to rozwinąć 12.11.03, 14:29

                                > aha.
                                > jak byłam mała to pokazywali w TV takiego chłopca, co wzrokiem łyżeczki
                                wyginał
                                > weź teraz łyżeczkę i sprawdź czy masz zadatki na szamana ;)
                                > jak Ci pójdzie z łyżeczką, to potem spróbuj zakląć deszcz - ja nie wiem jak
                                to
                                > się robi, ale na Forum Wróżby może Ci doradzą ;)))
                                > jak ci się uda, to zacznij dopiero rzucać uroki na panny ;D
                                >
                                > alternatywną metodą jest wywieszenie komunikatu w oknie - np.samochodu, jak
                                > robią to ci, którzy chcą go sprzedać - napisz "szukam prawdziwej miłości" i
                                > walnij swój telefon :)

                                Ale co w tym zlego, ze chce tego? To ze jestem idealista? trzeba byc
                                racjonalnym jak kobiety... ale tak nie potrafie


                                > z taką filozofia to uważaj, bo to blaga

                                Raz u mnie zadzialalo, moze znow sie uda.


                                > tylko nie zapomnij, ze jesteście już troche starsi i (o yesoo, może chociaż
                                > ona... ;) doroślejsi.

                                nooo tak, kobiety musza byc dojrzalsze... bo kazdy facet to swinia;-/ tak,
                                tylko, ze to nie ja spieprzylem po 7 latach, nie podejmujac nawet proby naprawy
                                zwiazku. To nie ja, mimo tylu wspolnych lat sie nie zaangazowalem w zwiazek i
                                nie przychodzilem tylko po seks...

                                > także to, co było złego niekoniecznie musi wrócić
                                >
                                > no, ale czy ją kochasz to my Ci nie powiemy, mimo najszczerszych chęci...

                                Ale ja tego od Was nie oczekuje, bron boze, az tak bardzo naiwny to ja nie
                                jestem
                                • Gość: girlfriend Re: mogę to rozwinąć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.03, 14:38
                                  Nieee, no piknie, że chcesz, Panocku :)

                                  tylko się nie dziw, że może nie dostaniesz natychmiast mimo swoich szczerych
                                  (oraz uzasadnionych, hihi ;)) żądań.

                                  Nie, faceci to nie świnie - poodło. Uważam, ze mają gorzej i są lepsi od kobiet
                                  ogolnie rzecz biorąc.

                                  tylko że to, ze Ty chcesz, raczej nie przełoży się automatycznie na sukces :)
                                  tak to już fatalnie jest urządzone ;)

                                  musisz przemyśleć swój stosunek do nr1 sam i sam podjąć decyzję, czy chcesz
                                  spróbowac ostatni raz

                                  natomiast jeśli Twoim prawdziwym (zakamuflowanym ;)) celem jest rozejrzenie się
                                  na tym forze za potencjalną kandydatką, to dobrze trafiłeś, haha :D
                                  bo tu już 3 śluby były :))))))
                                  • hubert_28 Re: mogę to rozwinąć 12.11.03, 15:12
                                    > Nie, faceci to nie świnie - poodło. Uważam, ze mają gorzej i są lepsi od
                                    kobiet
                                    >
                                    > ogolnie rzecz biorąc.

                                    Miod na moje uszy;-)))

                                    > tylko że to, ze Ty chcesz, raczej nie przełoży się automatycznie na sukces :)
                                    > tak to już fatalnie jest urządzone ;)

                                    Just life...

                                    > musisz przemyśleć swój stosunek do nr1 sam i sam podjąć decyzję, czy chcesz
                                    > spróbowac ostatni raz

                                    mysle i mysle i wymyslic nie moge;-)))

                                    > natomiast jeśli Twoim prawdziwym (zakamuflowanym ;)) celem jest rozejrzenie
                                    się
                                    >
                                    > na tym forze za potencjalną kandydatką, to dobrze trafiłeś, haha :D
                                    > bo tu już 3 śluby były :))))))

                                    ??? powaznie??? nie wiedzialem
                                    A raczej to nie jest moim celem... wystarczy mi realnego swiata na to;-)
                                    • Gość: gf Re: mogę to rozwinąć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.03, 18:31
                                      > > bo tu już 3 śluby były :))))))
                                      >
                                      > ??? powaznie??? nie wiedzialem
                                      > A raczej to nie jest moim celem... wystarczy mi realnego swiata na to;-)

                                      nie chcę Cię martwić, ale śluby nie były wirtualne :)
                                • jmx klin klinem? tylko glowa boli ;-) 12.11.03, 14:40
                                  hubert_28 napisał:

                                  > Ale co w tym zlego, ze chce tego? To ze jestem idealista? trzeba byc
                                  > racjonalnym jak kobiety... ale tak nie potrafie

                                  Najpierw trzeba poznać odpowiednią osobę a potem się zakochiwać. Nie
                                  dopasujesz człowieka do swoich tęsknot "za miłością", nie w tym rzecz.
                                  Postępując w ten sposób zawsze się rozczarujesz.

                                  > Raz u mnie zadzialalo, moze znow sie uda.

                                  I co? Pomogło? ;-)
                                  Będziesz tak poznawał kolejne i szukał następnych "by zapomnieć" o
                                  poprzednich. Tak można długo, nie przeczę. Ale po co?

                                  > tylko, ze to nie ja spieprzylem po 7 latach, nie podejmujac nawet proby
                                  naprawy
                                  >
                                  > zwiazku. To nie ja, mimo tylu wspolnych lat sie nie zaangazowalem w zwiazek
                                  i
                                  > nie przychodzilem tylko po seks...

                                  A po co się zgadzałeś na to? Przychodziła bo wiedziała, że dostanie. W
                                  analogicznej sytuacji robiłbyś to samo...

                                  Poustawiaj najpierw te nie-zakończone sprawy, pobądź trochę sam ze sobą,
                                  pomyśl czego chcesz, czego oczekujesz od życia. Bycie z drugim z człowiekiem
                                  tego nie załatwi. Daj sobie czas.
                                  • hubert_28 Re: klin klinem? tylko glowa boli ;-) 12.11.03, 15:18
                                    > Najpierw trzeba poznać odpowiednią osobę a potem się zakochiwać. Nie
                                    > dopasujesz człowieka do swoich tęsknot "za miłością", nie w tym rzecz.
                                    > Postępując w ten sposób zawsze się rozczarujesz.

                                    Zdaje sie, ze stan zakochania ma malo wspolnego z racjonalnoscia;-)))



                                    > A po co się zgadzałeś na to? Przychodziła bo wiedziała, że dostanie. W
                                    > analogicznej sytuacji robiłbyś to samo...

                                    Bo ja kochalem, czy to takie dziwne? jakbym zreszta wiedzial to co wiem dzisiaj
                                    to by to wszystko wygladalo inaczej...


                                    > Poustawiaj najpierw te nie-zakończone sprawy, pobądź trochę sam ze sobą,
                                    > pomyśl czego chcesz, czego oczekujesz od życia. Bycie z drugim z człowiekiem
                                    > tego nie załatwi. Daj sobie czas.

                                    Ale ja sie strasznie samotnie czuje... tak cholernie jak nie wiem. A zreszta ja
                                    juz to przemyslalem, chce normalnego zwiazku, milosci, stabilizacji, zony a
                                    potem dzieciaczkow. Nie mam tylko z kim:-((( tego planu zrealizowac;-)))
                                    • malvvina ksiezniczka co spadla z konia 12.11.03, 15:21
                                      :-) meska wersja ksiecia z bajki
                                      hihi
                                      naucz sie zyc sam - reszta przyjdzie
                                      albo nie
                                      zauwazyles ze nie kazdemu dane przezyc wielka milosc ? powiedz sobie ze i tak
                                      masz szczescie :-) - ty ja znasz.

                                      > juz to przemyslalem, chce normalnego zwiazku, milosci, stabilizacji, zony a
                                      > potem dzieciaczkow. Nie mam tylko z kim:-((( tego planu zrealizowac;-)))
                                      • hubert_28 Re: ksiezniczka co spadla z konia 12.11.03, 15:35
                                        > :-) meska wersja ksiecia z bajki
                                        > hihi
                                        > naucz sie zyc sam - reszta przyjdzie
                                        > albo nie
                                        > zauwazyles ze nie kazdemu dane przezyc wielka milosc ? powiedz sobie ze i tak
                                        > masz szczescie :-) - ty ja znasz.

                                        Ale mi pocieszenie. Najnormalniej sie boje samotnosci. Coraz mlodszy nie jestem
                                        niestety... moj dziadek ozenil sie jak mial 39 lat z babka 18 lat. W mojej
                                        rodzinie raczej wszyscy pozno sie zenia lub nie zenia wcale a ta opcja 2 mi nie
                                        odpowiada.
                                        A byc z kims bez uczucia nie potrafie, jestem wtedy nie do zniesienia. Znam juz
                                        troche siebie:-(((
                                        • Gość: girlfriend zaraz, zaraz! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.03, 18:23
                                          przecież Ty masz d o p i e r o 30 lat!
                                          człowieku, to raptem jesteś w starszakach! ;D

                                          rzeczywiście, nie masz czym się martwić - przed 30-tką nie jesteś mężem...
                                          tragedia grecka i dramat staroegipski w jedym.
                                          pomartw sie trochę sytuacją w Iraku, albo kursem wona.

                                          masz racje, bycie z kimś, kogo się nie kocha, jest funta kłaków warte.
                                          • hubert_28 Re: zaraz, zaraz! 12.11.03, 18:43
                                            > przecież Ty masz d o p i e r o 30 lat!
                                            > człowieku, to raptem jesteś w starszakach! ;D

                                            Dopiero, mi tu zaczyna w plecach strzykac a Ty piszesz ze dopiero;-)

                                            A powaznie, to moi koldzy sie rozwodza a ja jeszcze nie bylem przed oltarzem.


                                            > rzeczywiście, nie masz czym się martwić - przed 30-tką nie jesteś mężem...
                                            > tragedia grecka i dramat staroegipski w jedym.
                                            > pomartw sie trochę sytuacją w Iraku, albo kursem wona.

                                            Oczywiscie, ze to nie jest jakas tragedia, lecz nigdy nie balem sie tego bo
                                            zawsze z kims bylem i myslalem, ze tak zostanie. a teraz klops... nie znam
                                            swojego jutra, zwlaszcza, ze nr 2 twierdzila, ze ze mna nie da sie zyc i z tego
                                            powodu odeszla ode mnie nr 1...

                                            > masz racje, bycie z kimś, kogo się nie kocha, jest funta kłaków warte.

                                            ot i zagawod...
                                            • Gość: gf Re: zaraz, zaraz! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.03, 18:51
                                              > A powaznie, to moi koldzy sie rozwodza a ja jeszcze nie bylem przed oltarzem.

                                              :))))))))))
                                              czyli jednak źle się szybko hajtać? ;)

                                              patrz, jaka oszczędność finansowa - raz na ślubie, dwa na rozwodzie, a w
                                              punkcie jesteście tym samym! haha :))))

                                              Pragnę nieśmiało zauważyć, że nigdy nie znasz swojego jutra - vide Twoi
                                              koledzy...
                                              • hubert_28 Re: zaraz, zaraz! 12.11.03, 19:05
                                                > Pragnę nieśmiało zauważyć, że nigdy nie znasz swojego jutra - vide Twoi
                                                > koledzy...

                                                powiedzmy, ze niesmialo;-)))
                                                ale tu dla odmiany ja niesmialo zauwaze, ze nie odkrylas ameryki...
                                                A to forum to psychologia i ja pisze o swoich lekach, ktore oczywiscie nie
                                                musza miec pokrycia w rzeczywistosci, a siedza byc moze tylko w mojej glowie. A
                                                moze jednak mam podstawy by miec obawy?
                                                Po 7 latach zwiazku zostawila mnie dziewczyna, z ktora bylem pewien ze swiat
                                                zwojuje... wczesniej tez mnie zostawiala inna, nr 2 wbijal mi do glowy, ze ze
                                                mna nie da sie zyc a moja mamusia tez to czasami mowi, wiec moze nie da sie ze
                                                mna zyc?
                                                • Gość: girlfriend Re: zaraz, zaraz! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.03, 19:37
                                                  Aha. A co takiego robisz, że nie da się z Tobą żyć?

                                                  Mamusi to za bardo bym nie słuchała. Mamusie rzadko mądrze mówią :)
                                                  • hubert_28 Re: zaraz, zaraz! 12.11.03, 19:48
                                                    > Aha. A co takiego robisz, że nie da się z Tobą żyć?

                                                    Staje sie toksyczny, jak sadze. Dzieje sie to w pewnym momencie, upierdliwy,
                                                    nie okazuje uczuc itd. Zamiast prawic komplementy, robie glupie uwagi itp...
                                                    dlugo by tu pisac o moim zachowaniu, kazda rzecz mnie moze wtedy zirytowac,
                                                    tak, ze robie sie bardzo nieprzyjemny:-(((

                                                    > Mamusi to za bardo bym nie słuchała. Mamusie rzadko mądrze mówią :)

                                                    Totez jej nie slucham, a troche mi jej szkoda bo bardzo martwi sie o mnie...
                                                    Ona uwaza, ze ja juz tak duzo lat mam itd. Ale bez obaw, na to jestem akurat
                                                    odporny;-)
                                                  • Gość: gf Re: zaraz, zaraz! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.03, 19:56
                                                    Może Ty po prostu potrzebujesz dużej własnej przestrzeni i tyle, niezależności,
                                                    czekania na kogoś.
                                                    Może nie jesteś stworzony do mieszkania razem. To nie żadna choroba, niektórzy
                                                    tak mają.
                                                  • hubert_28 Re: zaraz, zaraz! 12.11.03, 20:03
                                                    > Może Ty po prostu potrzebujesz dużej własnej przestrzeni i tyle,
                                                    niezależności,
                                                    >
                                                    > czekania na kogoś.
                                                    > Może nie jesteś stworzony do mieszkania razem. To nie żadna choroba,
                                                    niektórzy
                                                    > tak mają.

                                                    Nie, ja chce mieszkac z kims razem, i to nie z kims tylko z dziewczyna. Ja juz
                                                    nie moge od tej mojej wiecznej samotnosci, nawet jak z nia bylem to bylem sam
                                                    (bo wyjazdy moje, jej sprawy/nauka/praca to inna sprawa). I o to mialem do niej
                                                    pretensje, ze nie angazowala sie tak mocno jak oczekiwalem, ona chciala spedzac
                                                    czas od switu do nocy w szpitalu (lekarz). A jak mialem taka generalna
                                                    pretensje, to w pozostalych tez mi nic nie pasowalo... nie potrafie byc
                                                    przyjemny w jednym miejscu a w drugim nie. Rozumiesz?
                                                  • Gość: gf Re: zaraz, zaraz! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.03, 20:08
                                                    No dobrze, więc co Ty byś chciał dostać od takiej dziewczyny?
                                                  • hubert_28 Re: zaraz, zaraz! 12.11.03, 20:13
                                                    > No dobrze, więc co Ty byś chciał dostać od takiej dziewczyny?

                                                    To co daje kobieta: milosc, dobry seks, lojalnosc, wiernosc, by dbala o mnie,
                                                    pomagala w trudnych chwilach... takie banaly
                                                  • Gość: gf Re: zaraz, zaraz! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.03, 21:00
                                                    No dobra (że użyję określenia, którego nie znosi miłość mojego życia ;),

                                                    a co to znaczy "miłość"?

                                                  • hubert_28 Re: zaraz, zaraz! 12.11.03, 21:11
                                                    > No dobra (że użyję określenia, którego nie znosi miłość mojego życia ;),
                                                    >
                                                    > a co to znaczy "miłość"?
                                                    >
                                                    Wiesz, coraz trudniejsze pytania zadajesz... zastanowie sie przez noc i jutro
                                                    cos napisze
                                                    CU
                                            • tribeca Re: zaraz, zaraz! 13.11.03, 12:09
                                              hubert_28 napisał:

                                              > Dopiero, mi tu zaczyna w plecach strzykac a Ty piszesz ze dopiero;-)
                                              >
                                              > A powaznie, to moi koldzy sie rozwodza a ja jeszcze nie bylem przed oltarzem.

                                              może dzieki temu unikniesz rozwodu... wiesz, śledzę ten wątek od początku, bo
                                              bardzo twoja historia jest podobna do mojej, z tym, że ja byłam z drugiej
                                              strony - mój były też sobie w pewnym momencie przypomniał, że przeżycia z
                                              przeszłości są jednak zbyt silne, że boi się zaangażować, choć bardzo chce,
                                              trudno mu z tym, nie chce być sam do końca życia itd. Jedno, co mnie zastanawia
                                              to fakt, że Ty się nad sobą tak teraz użalasz, a może powinieneś jednak
                                              pomyśleć choć trochę o tej dziewczynie, którą zostawiłeś? Rozumiem, że masz
                                              problem, ale ona teraz cierpi przez ten Twój problem, bardzo możliwe, że czuje
                                              się wykorzystana - spróbowałeś z nią byc, nie udało się, a teraz egoistycznie
                                              użalasz się nad sobą... zastanów się trochę i rozpraw ze swoimi demonami z
                                              przeszłosci zanim się wpakujesz w następny związek i wplątasz w swoje problemy
                                              kolejną dziewczynę
                                              • hubert_28 Re: zaraz, zaraz! 13.11.03, 12:52
                                                > może dzieki temu unikniesz rozwodu... wiesz, śledzę ten wątek od początku, bo
                                                > bardzo twoja historia jest podobna do mojej, z tym, że ja byłam z drugiej
                                                > strony - mój były też sobie w pewnym momencie przypomniał, że przeżycia z
                                                > przeszłości są jednak zbyt silne, że boi się zaangażować, choć bardzo chce,
                                                > trudno mu z tym, nie chce być sam do końca życia itd. Jedno, co mnie
                                                zastanawia
                                                >
                                                > to fakt, że Ty się nad sobą tak teraz użalasz, a może powinieneś jednak
                                                > pomyśleć choć trochę o tej dziewczynie, którą zostawiłeś? Rozumiem, że masz
                                                > problem, ale ona teraz cierpi przez ten Twój problem, bardzo możliwe, że
                                                czuje
                                                > się wykorzystana - spróbowałeś z nią byc, nie udało się, a teraz egoistycznie
                                                > użalasz się nad sobą... zastanów się trochę i rozpraw ze swoimi demonami z
                                                > przeszłosci zanim się wpakujesz w następny związek i wplątasz w swoje
                                                problemy
                                                > kolejną dziewczynę

                                                Wlasnie trafilas o to co mnie boli najbardziej, bo cholernie zal mi dziewczyny,
                                                bo jest wsapniala osoba, nawet nie chce sobie wyobrazac co czuje. A 'rozczulam'
                                                sie nad soba bo chce w przyszlosci uniknac takich sytuacji! przeciez to we mnie
                                                jest problem?
                                                • tribeca Re: zaraz, zaraz! 13.11.03, 13:59
                                                  hubert_28 napisał:

                                                  > Wlasnie trafilas o to co mnie boli najbardziej, bo cholernie zal mi
                                                  dziewczyny,
                                                  >
                                                  > bo jest wsapniala osoba, nawet nie chce sobie wyobrazac co czuje.
                                                  A 'rozczulam'
                                                  >
                                                  > sie nad soba bo chce w przyszlosci uniknac takich sytuacji! przeciez to we
                                                  mnie
                                                  >
                                                  > jest problem?

                                                  tak, problem jest w Tobie, doskonale to rozumiem, bo jestem w centrum podobnej
                                                  sytuacji niestety. Ale jeśli sam się nie nie uporasz ze swoimi problemami, nikt
                                                  Ci nie pomoże, żadna inna dziewczyna Cie z tego nie wyleczy. Nie szukaj sobie
                                                  teraz nikogo na siłe, pobądź sam, to nie jest takie straszne...

                                                  kurcze, gdyby nie to, ze napisałeś, ile masz lat, myslałabym, że jesteś moim
                                                  byłym...:)

                                                  pozdrawiam
                                                • Gość: girlfriend Re: zaraz, zaraz! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.11.03, 16:56
                                                  Powinieneś tej dziewczynie powiedzieć, co jest grane. Szczerze i wprost. Należy
                                                  jej się. Może to nie jest takie trudne, a nie będziesz miał poczucia winy. Zrób
                                                  to dla niej, będziesz lepszy.
                                    • jmx Re: klin klinem? tylko glowa boli ;-) 12.11.03, 15:33
                                      hubert_28 napisał:

                                      > Zdaje sie, ze stan zakochania ma malo wspolnego z racjonalnoscia;-)))

                                      Coś takiego... Ja się nie potrafię zaprogramować na zakochanie. A Ty, jak
                                      widzę, tęsknisz do czegoś takiego - "chcę się zakochać i nie mogę". Więc Ci
                                      mówię, że jak spotkasz odpowiednią osobę to zakochasz się nawet nie wiedząc
                                      kiedy.


                                      > Bo ja kochalem, czy to takie dziwne? jakbym zreszta wiedzial to co wiem
                                      dzisiaj
                                      >
                                      > to by to wszystko wygladalo inaczej...

                                      Kochałeś... a miłość jest ślepa, czyż nie?
                                      Cóż współczuję, że ktoś Cię wykorzytywał i przyzwalałeś na to. Ale nim
                                      zaczniesz coś nowego trzeba najpierw pogodzić się ze strata i pozakańczać
                                      stare sprawy, dać im odejść. Druga osoba Cię nie wypełni, najpierw sam musisz
                                      to zrobić.

                                      Kiedyś przeczytałam takie zdanie "Żeby umieć być z kimś trzeba najpierw
                                      potrafić być samemu ze sobą". Czego Ci życzę, tzn. nabycia tej umiejętności :-)
                                      • hubert_28 Re: klin klinem? tylko glowa boli ;-) 12.11.03, 18:49
                                        > Kiedyś przeczytałam takie zdanie "Żeby umieć być z kimś trzeba najpierw
                                        > potrafić być samemu ze sobą". Czego Ci życzę, tzn. nabycia tej umiejętności :-
                                        )
                                        >

                                        To mi sie nawet podoba, tylko ja mam wrazenie, ze mimo ze bylem z tymi pannami,
                                        to i tak bylem tylko sam. Wiesz, czasami rzeczy maja 2 dno...
                                        • jmx Re: klin klinem? tylko glowa boli ;-) 13.11.03, 01:04
                                          hubert_28 napisał:

                                          > > Kiedyś przeczytałam takie zdanie "Żeby umieć być z kimś trzeba najpierw
                                          > > potrafić być samemu ze sobą". Czego Ci życzę, tzn. nabycia tej umiejętnośc
                                          > i :-
                                          > )
                                          > >
                                          >
                                          > To mi sie nawet podoba, tylko ja mam wrazenie, ze mimo ze bylem z tymi
                                          pannami,
                                          >
                                          > to i tak bylem tylko sam. Wiesz, czasami rzeczy maja 2 dno...

                                          No widzisz jaki Ty jesteś mądry! ;-)
                                          Piszę to na forum (tym i innym) nie wiem juz ile razy ale powtórzę - Twojej
                                          wewnętrznej pustki nie zapełni drugi człowiek, to Ty musisz zrobić. Nie chcesz
                                          być sam i aby zagłudszyć to uczucie rzucasz się na kolejne panny "bo lepiej
                                          być z kimś niż samemu". A bedąc z nimi też nie czułeś się szczęśliwy. Więc
                                          może warto zmienić stary (i niesprawdzony) schemat postępowania?

                                          Miłość polega na dawaniu - co możesz komuś dać poza poczuciem pustki, chęcią
                                          zagłuszenia samotności? Strach przed samotnością nie jest dobrym napędem do
                                          zawierania nowych znajomości. Ranisz i siebie i te dziewczyny...
                                          Trzeba najpierw swoje wnętrze poukładać. A potem sam zobaczysz efekty :-)
                    • alfika Re: wezmę i Wam się wtrącę 12.11.03, 12:40
                      Hubert, jak już wiesz, za kim tęsknisz, to nie ma nad czym dumać, działaj!
                  • alka_xx Re: o cholera 12.11.03, 12:29
                    wiesz, to jest okropne uogólnienie,
                    czesta to przeciez praktyka, ze czlowiek " sie ładuje" w nowy zwiazek wlasnie
                    dlatego, aby zapomniec o poprzednim...a w milosci jak na wojnie, niczego nie
                    jest sie pewnym;;) ...wiec wiek tu ma najmniej do roboty, no chyba ze pobór
                    byl zbyt wczesny lub zbyt późny

                    hmm..przegapilam ten moment , gdy kolega mówil o stanie uczuc nr 1 i tez mysle,
                    ze nalezaloby to uscislic a nie analizowac a priori, jesli uzyskam jakąs co do
                    tego wiedze, wtedy bede mogla wywnioskowac żdziebko czy mimo deklarowanych 30
                    lat hubert_28 psychicznie czuje sie młodziej ...

                    a poza tym, powiedz girl, tak z reką na wlasciwym organie, czy Ty naprawde
                    zawsze wiesz/wiedziałaś czego chcesz w miłosci? a masz juz przeciez 18
                    skonczone;)
                    i weź pod uwage miła , ze co jałowe dla Ciebie , dla innych żyzną glebą sie
                    jawi, wiecej empatii więc prosze, bo to takie na czasie ...;)
                    tudzież pozdrawiam z usmiechem

              • hubert_28 Re: o cholera 12.11.03, 12:08
                > Sypianie z drugim człowiekiem, kiedy się już jest do niego przywiązanym. Cała
                > reszta to dziecinada dobra w liceum.

                Raczej to co piszesz to dla mnie dziecinada. Sypianie z kims to taki sam
                element ukladanki jak pocalunki w parku. Nie wyobrazam sobie jak mozna kogos
                pokochac nie obcujac z tym kims fizycznie.

                > Ciekawa jestem, czy ona wie, co jest grane? czy też zostawiłeś ją w błogiej
                > nieświadomości?

                A po co jej jeszcze mieszac w glowie? Ona szukala winy w sobie, w swoim
                postepowaniu i mam nadzieje, ze jej uswiadomilem, ze to nie jej wina.

                > Może faktycznie, najpierw kogoś pokochaj, a potem tego kogos ciągnij do
                łózka.

                Primo: nikogo nie ciagnalem do lozka, raczej to ona bardziej chciala niz ja
                Secundo: sypianie z kims to nie oznacza kocham Cie po grob
                • Gość: girlfriend Re: o cholera IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.03, 12:12
                  > Nie wyobrazam sobie jak mozna kogos
                  > pokochac nie obcujac z tym kims fizycznie.


                  No i to byłby ostateczny dowód na Twoją niedojrzałość, sorry.

                  Nikt nie mówi o "kochaniu po grób"
                  jeśli idziesz z kimś do łóżka just for fun, musisz się liczyć z tym, ze rano
                  skończy się to własnie tak. Tak to jest skonstruowane proszę Pana. Nie rozumiem
                  jak można się temu dziwić mając 30 lat...
                  • hubert_28 Re: o cholera 12.11.03, 12:31

                    > Nikt nie mówi o "kochaniu po grób"
                    > jeśli idziesz z kimś do łóżka just for fun, musisz się liczyć z tym, ze rano
                    > skończy się to własnie tak. Tak to jest skonstruowane proszę Pana. Nie
                    rozumiem
                    >
                    > jak można się temu dziwić mając 30 lat...

                    Moze Ty wierzysz w love at the first sight ale ja sie tak nie zakochuje. Czemu
                    zalozylas, ze jako niedojrzaly facet, zaciagnolem dziewcze do lozka,
                    wykorzystalem a potem rzucilem. Wake up kobieto! Wyjdz troche poza takie
                    myslenie, wydawalo mi sie, ze to jest to! myslalem o wspolnym zyciu z nia,
                    mialem rozne plany itd. martwi mnie to co sie stalo i nie potrzebuje taniego
                    moralizatorstwa jaki to ze mnie dran. Mamy XXI wiek i seks to nie jakies tabu i
                    ze nalezy to robic po slubie... pobudka! Zycie to nie harlequin...
                    • Gość: girlfriend Re: o cholera IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.03, 12:43
                      Wcale nie zakładam, że Ty ją zaciągnąłeś - licentia poetica. nie widzisz, że
                      to bez znaczenia kompletnie kto kogo?

                      Fakty sa takie, ze - excuse le mot - przeleciałeś koleżankę, z którą łączyło
                      Cię cośtam, ale nic bardzo głębokiego i się dziwisz, ze rano Ci przeszło. Więc
                      ja Cię pytam: co w tym dziwnego?

                      Nie chodzi o love at first sight.
                      Jeśli idziesz do łóżka na etapie letnich uczuć, to masz dużą szansę na taki
                      scenariusz, jak Twój.
                      To, ze się myśli o wspólnym zyciu i planuje to jeszcze nie miłość.

                      Jestem też ostatnia do rad typu "seks po ślubie" - trochę wyobraźni!
                      Ślub mnie śmieszy i napewno go nie wezmę.

                      Ale jestem już dość dużą dziewczynką, zeby odróżniać, kiedy kogoś kocham a
                      kiedy się podkochuję. I wiem, że jak z tym ostatnim pójdę do łóżka, to rano
                      duża szansa na rozczarowanie. Rozumiesz różnicę?
                  • j_ar Re: o cholera 12.11.03, 12:37
                    > > Nie wyobrazam sobie jak mozna kogos
                    > > pokochac nie obcujac z tym kims fizycznie.
                    >
                    >
                    > No i to byłby ostateczny dowód na Twoją niedojrzałość, sorry.


                    a ja sie akurat tutaj z hubertem zgodze, ze (jezeli mowimy o milosci pomiedzy
                    kobieta a mezczyzna) nie mozna tak naprawde pokochac calkowicie osoby, z ktora
                    sie nie jest fizycznie blisko
                    • Gość: girlfriend Re: o cholera IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.03, 12:53
                      całkowicie - niecałkowicie, nieważne

                      ważne, ze jak idziesz do łóżka z koleżanką, która tylko Ci się podoba, to nic
                      dziwnego, że może się stać tak, ze to was rozdzieli. bo to trochę sport.

                      Hubertowi się "wydawało". To to jak doszło do zdjecia masek, pozory runęły.
                      Pytam, co w tym dziwnego?

                      a po drugie wydaje mi się ze Hubert stawia tezę, że miłość jest możliwa
                      dopiero "po"
                      moim zdaniem to dowodzi, ze nigdy nikogo nie kochał, tylko co najwyżej "był
                      zakochany". jestem pewna że jest możliwa "przed" i wtedy seks nie prowadzi do
                      czegoś takiego jak poranek Huberta u boku nr3.
                      • j_ar Re: o cholera 12.11.03, 13:04
                        > ważne, ze jak idziesz do łóżka z koleżanką, która tylko Ci się podoba, to nic
                        > dziwnego, że może się stać tak, ze to was rozdzieli. bo to trochę sport.

                        oczywiscie, ze tak

                        > Hubertowi się "wydawało". To to jak doszło do zdjecia masek, pozory runęły.
                        > Pytam, co w tym dziwnego?

                        dziwne jest tylko to, ze hubert stwierdzil, ze nie ma ochoty na seks z pania nr
                        3, ale pani nr 3 go niewatpliwie kocha (widzisz hubert, mozna jednak tak szybko
                        sie zakochac,.. a moze to jedynie twoje wyobrazenie?), a to chyba oznacza albo
                        zaburzenia seksualne albo zwyczajny brak zainteresowania ta pania, czyz nie?

                        > a po drugie wydaje mi się ze Hubert stawia tezę, że miłość jest możliwa
                        > dopiero "po"
                        > moim zdaniem to dowodzi, ze nigdy nikogo nie kochał, tylko co najwyżej "był
                        > zakochany". jestem pewna że jest możliwa "przed" i wtedy seks nie prowadzi do
                        > czegoś takiego jak poranek Huberta u boku nr3.

                        tak, taka teze postawil, a czy milosc jest mozliwa przed?... no pewnie jest,
                        jednak chyba niewielu osobom jest to dane, ja akurat nie wyobrazam sobie kochac
                        kogos nie bedac z ta osoba wczesniej,..na pewno mozna podkochiwac sie w kims
                        takim, byc zadurzonym..ale nie kochac (chyba)..
                        • malvvina Re: o cholera 12.11.03, 13:11
                          no w sumie przyciagaja cie zmije...

                          normalne sa za nudne
                          za normalne
                          za banalne
                          za letnie
                          • j_ar Re: o cholera 12.11.03, 13:37
                            > no w sumie przyciagaja cie zmije...

                            mnie? hmm... nie, zdecydowanie nawet nie:)
                            huberta?..hmm.. chyba tak
    • alka_xx Re: zerwalem z dziewczyna i... 12.11.03, 11:52
      bo piekne ponoć sa tylko chwile...Twoja widac trwała zbyt długo!

      a poza tym powinienes juz wiedziec, ze ranek niechybnie odkryje yo, co udało
      sie ukryc wieczorowi.../ czy jakos tak!!!/

      a pytałeś dziewczyny, czy Cie kocha???
      • hubert_28 Re: zerwalem z dziewczyna i... 12.11.03, 12:18
        > bo piekne ponoć sa tylko chwile...Twoja widac trwała zbyt długo!
        >
        > a poza tym powinienes juz wiedziec, ze ranek niechybnie odkryje yo, co udało
        > sie ukryc wieczorowi.../ czy jakos tak!!!/
        >
        > a pytałeś dziewczyny, czy Cie kocha???

        Niestety tak to jest z chwilami...:-((( ze nie trawaja wiecznie (te dobre
        oczywiscie)
        Czy nr 3 mnie kocha? oj, niestety kocha:-(((
        • alka_xx Re: zerwalem z dziewczyna i... 12.11.03, 12:32
          oj kurcze..to juz nr 3 mamy? musze uaktualnic stan wiedzy w temacie...

          a niestety to dla niej , rozumiem???;((

          • hubert_28 Re: zerwalem z dziewczyna i... 12.11.03, 12:40


            > oj kurcze..to juz nr 3 mamy? musze uaktualnic stan wiedzy w temacie...
            >
            > a niestety to dla niej , rozumiem???;((

            Tu jest big picture;-)

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=9034311&a=9036933
            • zdzichu-nr1 Re: zerwalem z dziewczyna i... 12.11.03, 14:42
              Nie podoba mi się to pastwienie nad Hubertem, a zwłaszcza niektóre argumenty
              girlfriend. Ja kiedyś poszedłem do łóżka z dziewczyną, co do której miałem
              kompletnie letnie odczucia w stylu "no może bym ją bzyknął". Okazała się takim
              powerem seksualnym, że hohoho i trwało to burzliwie i długo.

              Nie można wyleczyć się z toksycznego związku nie rozpoczynając czegoś nowego, a
              przecież stare w tym czasie nie zawsze pozwala się skończyć!. Krzywda
              wyrządzona nr 3 jest realnym faktem, ale co on miał zrobić? Leczyć się z nr2
              waląc gruchę do zlewu? Po pewnym czasie miałby problemy w ogóle z nawiązaniem
              kontaktu z kobietą.

              Najbardziej podoba mi się wypowiedź rybki. To prawda, że hormony zaburzają
              widzenie i dopiero po samczym zaspokojeniu chuci można popracować głową. Nagłe
              zerwanie też uważam jest uczciwsze od przeciągania czegoś co i tak jest skazane
              na upadek.
              • j_ar Re: zerwalem z dziewczyna i... 12.11.03, 14:49
                > Nie można wyleczyć się z toksycznego związku nie rozpoczynając czegoś nowego,

                mozna, po prostu rzucasz babe i juz

                > ale co on miał zrobić? Leczyć się z nr2
                > waląc gruchę do zlewu? Po pewnym czasie miałby problemy w ogóle z nawiązaniem
                > kontaktu z kobietą.

                no ale to musialoby trwac latami hahaha


                > zerwanie też uważam jest uczciwsze od przeciągania czegoś co i tak jest
                skazane na upadek.

                no wlasnie tu jest chyba problem, bo..chyba, tak do konca to nie zerwal
              • Gość: girlfriend Re: zerwalem z dziewczyna i... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.03, 14:53
                Zdzichu, nie wiem, czy zauważyłeś, ale Hubertowi nie o sam power seksualny
                idzie - zakochać by sie chciał.

                po drugie, nikt się nad nim nie pastwi - ale oczywiście mozesz go ucałować w
                czółko, jak się zgodzi ;)

                > Najbardziej podoba mi się wypowiedź rybki. To prawda, że hormony zaburzają
                > widzenie i dopiero po samczym zaspokojeniu chuci można popracować głową.

                właśnie zastosował tą metodę - jak widać z marnym skutkiem...

                nie chodzi o nagłe czy nienagłe zrywanie - bzdura
                chodzi o to, ze dziewczyna ma prawo czuć się wykorzystana i powinien jej
                uczciwie powiedzieć, ze się w innej nadal podkochuje, a nie ot tak rzucać, po
                pierwszej nocy i zostawiać z kompleksem niesprawdzenia się

                tak robią dorośli.
                • zdzichu-nr1 Re: zerwalem z dziewczyna i... 12.11.03, 15:01
                  Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                  > Zdzichu, nie wiem, czy zauważyłeś, ale Hubertowi nie o sam power seksualny
                  > idzie - zakochać by sie chciał.

                  Przyznaję rację, zakochać się działając tą metodą jest dość trudno. Ale nie ma
                  rzeczy niemożliwych ;)

                  > nie chodzi o nagłe czy nienagłe zrywanie - bzdura
                  > chodzi o to, ze dziewczyna ma prawo czuć się wykorzystana i powinien jej
                  > uczciwie powiedzieć, ze się w innej nadal podkochuje, a nie ot tak rzucać, po
                  > pierwszej nocy i zostawiać z kompleksem niesprawdzenia się
                  > tak robią dorośli.

                  Logicznie i zdroworozsądkowo masz rację, tylko że gdyby jej uczciwie powiedział
                  o swoich wszystkich rozterkach, raczej nie poszła by z nim do łóżka, na czym mu
                  do chwili pierwszego wytrysku mocno zależało ;)
    • lybo Re: zerwalem z dziewczyna i... 12.11.03, 17:56
      hubert_28 napisał:

      > tak naprawde nie wiem dlaczego.
      > Sytuacja: jakies 2 tygodnie temu obudzilem sie rano u niej w lozku, byla to
      > nasza pierwsza noc (taka wspolna, seks byl taki sobie, ona jest
      > niedoswiadczona). Obudzilem sie, i zrobilo mi sie bardzo smutno. Bylo mi
      > dobrze, tak ogolnie, dobra dziewczyna itd. ale tak bardzo smutno. Chcialem
      > jak najszybciej wyjsc. Tydzien pozniej z nia zerwalem. Wciaz mysle o niej,
      > zalezy mi na niej lecz nie potrafilem inaczej postapic. Co sie ze mna dzieje?


      Ludzie!!!!
      czytając wyznanie pana h. byłam pewna, że nikt tego wątku nie pociągnie a tu??
      Jedna beznadzieja popędza drugą. Kogo wybrać: panna nr1, panna nr2 a może
      panna nr3? udany sex czy wspaniała miłośc? wrócić do panny nr1 czy może
      jeszcze poorgietować z nr2 ale przecież szkoda nr3...One wszystkie nie
      zasługują na takie wymiociny...

      Ja spadam, wolę telenowele.
      • franek-b Re: zerwalem z dziewczyna i... 12.11.03, 18:00
        >
        > Ludzie!!!!
        > czytając wyznanie pana h. byłam pewna, że nikt tego wątku nie pociągnie a
        tu??
        > Jedna beznadzieja popędza drugą. Kogo wybrać: panna nr1, panna nr2 a może
        > panna nr3? udany sex czy wspaniała miłośc? wrócić do panny nr1 czy może
        > jeszcze poorgietować z nr2 ale przecież szkoda nr3...One wszystkie nie
        > zasługują na takie wymiociny...
        >
        > Ja spadam, wolę telenowele.

        Z tego co przjrzalem ten watek, to dokladnie go przeczytales/as. Zycie, zycie
        jest nowela... jak spiewa Rysiu R. w czolowce jednego filmu;-)
        Panie Hubert, pora chyba wypisac sie z tego serialu, co?
        • lybo Re: zerwalem z dziewczyna i... 12.11.03, 18:05
          franek-b napisał:

          >> Panie Hubert, pora chyba wypisac sie z tego serialu, co?
          >
          Popieram baranka - franka!!!!!!!!! Koniec tej bzdety!!! Kto jest za?

          Pozdro dla franek
          • Gość: girlfriend Re: zerwalem z dziewczyna i... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.03, 18:26
            a skąd Państwo znają telenowele? oglądają Państwo? jak leci czy wybrane? ;)
            • lybo Re: zerwalem z dziewczyna i... 12.11.03, 18:29
              Gość portalu: girlfriend napisał(a):

              > a skąd Państwo znają telenowele? oglądają Państwo? jak leci czy wybrane? ;)

              Oglądamy na wszystkich kanałach! (kanał to dobre określenie)

              Polecam nieśmiertelną modę na sukces...jestem jej wierna jak pies
              • Gość: gf Re: zerwalem z dziewczyna i... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.03, 18:33
                > Polecam nieśmiertelną modę na sukces...jestem jej wierna jak pies

                to to jeszcze nie zeszło śmiertelnie? ;)
                który odcinek? 10115?

                ;D
                • lybo Re: zerwalem z dziewczyna i... 12.11.03, 18:35
                  Nie zeszło i ma się dobrze, chociaż... Wszyscy sie juz ze soba wymieszali,
                  wypieprzyli każdy na zmianę ze dwa razy więc nie wiem co jeszcze tam wymyslą?
                  jakieś świeże DNA przydałoby się do wymiany..:)
                  • Gość: girlfriend Re: zerwalem z dziewczyna i... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.03, 18:45
                    Napewno niedługo umrze jakiś aktor i podstawią nowego - to samo w sobie ożywia
                    tasiemca ;)

                    a potem odnajdzie się jakieś nieznane dziecko z nie całkiem prawego łoża :D
                    • lybo Re: zerwalem z dziewczyna i... 12.11.03, 18:55
                      odnajdzie sie i się zakocha na zabój w swojej nieznanej siostrze. i jak sie
                      juz tak zakocha że będzie miał byc ślub, to ktoś uprzejmie go poinformuje że
                      to jest siostra, której nie znał i wtedy on ze złości i podpali kosciol, w
                      którym miał byc ślub żeby mu nie przypominal o tej hańbie, ktora go okryła...i
                      jego rodzinę równiez

                      zapedzilam sie ja

                      koniec

                      cofam ten odcinek
                      • Gość: gf Re: zerwalem z dziewczyna i... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.03, 19:02
                        pisz scenariusze takich oper - bedziesz bogata :)

                        nie ma się z czego śmiać, jak interes się kręci i wszyscy w diengi opływją ;)
    • marusia_ogoniok [...] 12.11.03, 18:56
      Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
      • lybo Re: allo girlf:)chyba mi odbija z braku jakiego n 12.11.03, 19:01
        > co ja tu qrwa robię?


        to samo co ja . ale spójrz jaką można zrobić dywersję, od huberta nr 28, który
        ma w rzeczywistości 30 lat, do mody na sukces nr 10 120 tylko jeden krok!!!
        • marusia_ogoniok Re: allo girlf:)chyba mi odbija z braku jakiego n 12.11.03, 19:11
          lybo napisała:

          > > co ja tu qrwa robię?
          >
          >
          > to samo co ja . ale spójrz jaką można zrobić dywersję, od huberta nr 28,
          który
          > ma w rzeczywistości 30 lat, do mody na sukces nr 10 120 tylko jeden krok!!
          Może jutro uda mi się posle obieda trochę swobodnowo wremia chwycić to
          zaczniemy jakiego ruskiego tasiemca co przy wydatnej pomocy girlf przebije modę
          na sukces i....wszystko inne:):):)
      • Gość: girlfriend allo, allo :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.03, 19:34
        > co ja tu qrwa robię?

        Małej Mi szukasz? ;)
    • filut Re: zerwalem z dziewczyna i... 12.11.03, 19:05
      hubert_28 napisał:

      > tak naprawde nie wiem dlaczego.
      > Sytuacja: jakies 2 tygodnie temu obudzilem sie rano u niej w lozku, byla to
      > nasza pierwsza noc (taka wspolna, seks byl taki sobie, ona jest
      > niedoswiadczona). Obudzilem sie, i zrobilo mi sie bardzo smutno. Bylo mi
      > dobrze, tak ogolnie, dobra dziewczyna itd. ale tak bardzo smutno. Chcialem
      > jak najszybciej wyjsc. Tydzien pozniej z nia zerwalem. Wciaz mysle o niej,
      > zalezy mi na niej lecz nie potrafilem inaczej postapic. Co sie ze mna dzieje?

      Niedoświadczony to byłeś ty. I tym postem to potwierdzasz!! Kupuj kwiaty i
      zapier..j do niej!!!!! Może ci wybaczy, durny pacanie (ja bym cię ...., ale ja
      jestem chłop z ...). U mnie masz przesr...ne. Jesteś absolutnie zakałą
      prawdziwych mężczyzn!
      Ileż ja bym dał aby trafić na niedoświadczonżą:((((
      Same doświadczone. I to jak...... Ledwo nadążam.
    • komandos57 Re: zerwalem z dziewczyna i... 12.11.03, 21:19
      hubert_28 napisał:

      > tak naprawde nie wiem dlaczego.
      > Sytuacja: jakies 2 tygodnie temu obudzilem sie rano u niej w lozku, byla to
      > nasza pierwsza noc (taka wspolna, seks byl taki sobie, ona jest
      > niedoswiadczona). Obudzilem sie, i zrobilo mi sie bardzo smutno. Bylo mi
      > dobrze, tak ogolnie, dobra dziewczyna itd. ale tak bardzo smutno. Chcialem
      > jak najszybciej wyjsc. Tydzien pozniej z nia zerwalem. Wciaz mysle o niej,
      > zalezy mi na niej lecz nie potrafilem inaczej postapic. Co sie ze mna dzieje?
      XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX
      A byla choc ona z dobrego domu?Maja jej rodzice traktora i kombajna?I widzisz,co zes narobil! Teraz musisz poplakac.Wiec stan przed lustrem i placz.Postaw wiadro
      na podlodze i ron lzy do tego kubla.Jak juz sie zronisz,wez ten kubel i pokaz dziewczynie bez doswiadczenia co seksowanie takowej czyni z faceta z
      doswiadczenie. Buzka
      • kobbieta Re: zerwalem z dziewczyna i... 13.11.03, 02:07
        a ja sie spytam:

        czy milosc az tak zalezy od dobrego seksu???
        po drugie strasznie mi zal dziewczyny. Ona musi sie czuc odpychajaca itd
        dziwie sie ze Hubert nie ma wyrzutow sumienia.
        • malvvina Re: zerwalem z dziewczyna i... 13.11.03, 09:02
          1° jakby nie mial to by nie pisal
          2° co zmienia fakt posiadania wyrzutow sumienia ?
          3° gdybym miala wychodzic za maz za kazdego uroczego pana spotkanego w moim
          dlugim zyciu to E. Taylor z siedmioma malzonkami moglaby sie schowac

          myslicie ze oni sie czuli odpychajacy ?

          M.


          > czy milosc az tak zalezy od dobrego seksu???
          > po drugie strasznie mi zal dziewczyny. Ona musi sie czuc odpychajaca itd
          > dziwie sie ze Hubert nie ma wyrzutow sumienia.
          • trufelka Re: zerwalem z dziewczyna i... 13.11.03, 09:10
            ale to jest troche inaczej, bo on od niej odszedl odrazu po lozku.
            To musialo byc straszne dla niej. Tym bardziej ze ona niedoswiadczona.
    • j_ar tak na marginesie 13.11.03, 13:06
      troche to smiesznie brzmi, nazywac kogos swoja dziewczyna, kiedy raz, ze krotko
      chyba ja znales, dwa-tylko raz ze soba spaliscie i od razu ja odrzuciles
      • hubert_28 Re: tak na marginesie 13.11.03, 15:29
        > troche to smiesznie brzmi, nazywac kogos swoja dziewczyna, kiedy raz, ze
        krotko
        >
        > chyba ja znales, dwa-tylko raz ze soba spaliscie i od razu ja odrzuciles

        spotykalem sie z nia ok 2 miesiace, no i kto powiedzial ze raz sie kochalismy?
        byla to pierwsza wspolna noc, a nie pierwszy seks
    • kobbieta Re: tak na marginesie,zes duren 13.11.03, 22:04
      Strasznie mi zal tej dziewczyny ze trafila na kogos takiego jak 'Ty
      A czy czasem myslisz ze ona cierpi?
      • malvvina Re: tak na marginesie,zes duren 13.11.03, 22:20
        zapewniam cie ze bywa gorzej



        > Strasznie mi zal tej dziewczyny ze trafila na kogos takiego jak 'Ty
        > A czy czasem myslisz ze ona cierpi?
    • Gość: adams00 Re: zerwalem z dziewczyna i... IP: *.ukl.uni / *.ukl.uni-freiburg.de 14.11.03, 10:12
      Wyglada na to, ze jej nie kochasz.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka