Dodaj do ulubionych

kryzys wieku średniego? depresja?

07.02.09, 00:13
Od tysiąca lat mam przyjaciela, jeszcze z liceum. No, niech będzie, od
dwudziestu lat. Widujemy się dość rzadko, ale dobrze rozumiemy i mamy do
siebie sporo zaufania, zresztą od zawsze tak było. Na wszelki wypadek od razu
dodam, że łóżko w tej przyjaźni nie bierze udziału, za porozumieniem stron
sprzed tych mniej więcej dwudziestu lat.
I martwię się teraz, co się z kumplem dzieje. Jest żonaty, małżeństwo zresztą
wskutek wpadki, moim zdaniem zaplanowanej przez małżonkę (nie cierpi mnie
zresztą, jest zazdrosna, ple ple ple, ja również jej nie lubię). Nastoletnia
córka, fajna i udana dziewczynka trzyma to małżeństwo w kupie.
Kłócili się ze sobą zawsze, od mniej więcej roku nie mieszkają razem, mój
kumpel (facet przed czterdziestką) wrócił do matki i coś złego się z nim
dzieje. Rozwodzić się nie będzie, z niejasnych dla mnie powodów. Pogrążył się
w pracy - jakoś tak na noce i dnie ;), a zawód ma z tych dobrze płatnych,
pozwalających na pracę 24 na 7. Pomysłu na życie żadnego... Niby nie moja
sprawa, ale się martwię.
Za babami nie lata, trochę przesadza z alkoholem, ale jeszcze daleko mi do
światełka alarmowego.
Pogadać z nim mogę mniej więcej tak, jak z każdym mężczyzną - nie jest to płeć
chętna do rozmów o życiu jako takim, jego sensie itd. To znaczy, jak pytam, to
grzecznie odpowiada, ale widać, że bez takiej pasji, jak każda kobieta
lubiłaby poroztrząsać niuanse.
Nie wiem, co mam myśleć o tym wszystkim. Doradziłabym, szczerze mówiąc, rozwód
i próbę ułożenia sobie życia na nowo, ale... Tak pchać się z butami?
Zwłaszcza, jak nie lubię i nie ufam tej żonie?
Podpowiecie mi coś?
Obserwuj wątek
    • zdzisiamisia Re: kryzys wieku średniego? depresja? 07.02.09, 00:17
      Co wy wszyscy z tym kryzysem wieku średniego, o co kaman?
      :)
      • shachar Re: kryzys wieku średniego? depresja? 07.02.09, 12:42
        podpowiem Ci ,ze u niego wa nazewnictwie wystepujesz pod pojeciem 'znajoma'.
    • solaris_38 czy przyjaciel prosił o pomoc 07.02.09, 15:37
      Najlepiej doradza ktoś czyje życie jest godne naśladowania
      radzenie słowami to forma wywyższania się
      że to niby my mamy prawo innym radzić kiedy o oni o to nie proszą

      JEŚLI cię o radę spyta powiedz co czujesz i tyle
      odczuje szlachetność twoich intencji
      a zrobi co zechce

      sam jest sternikiem swej łódki
    • hubkulik Re: kryzys wieku średniego? depresja? 08.02.09, 00:33
      Ja podejrzewam jakieś piękne uczucie w środku u Ciebie. I rzeczywiście lepiej z
      tymi butami nie wchodzić, żeby ten kwiat dalej w milczeniu rozkwitał.
      ;)
    • pomdetersote Re: kryzys wieku średniego? depresja? 08.02.09, 11:11
      Jak zacznie żyć swoim życiem, a nie cudzym, to wszystko się ułoży wnet.

      Powinien mieć takie postanowienie noworoczne ( nie będę wpier... się w sprawy
      innych ).
      Poszukanie pani w swoim targecie też może pomóc.
    • leda16 Re: kryzys wieku średniego? depresja? 08.02.09, 19:48
      No, widzę,że słusznie Cię ta żona nie cierpi,bo jedyne, co Ci do łba strzeliło na widok kryzysu małżeńskiego, to rozwalić tym obcym ludziom rodzinę, a zwłaszcza nastoletnią dziewczynkę w okresie dorastania narazić na dramat i traumę rozwodu jej rodziców. A co Ci tam, grunt że Ty jej nie lubisz, bo "na dziecko" go złapała. Tobie zdobycz sprzatnęła sprzed nosa...Ale zamiast się zająć swoim życiem, prez 20 lat czaiłaś się jak harpia, stosownej chwili czekając, przyjaciółkę żonatego faceta udając, strzygąc z nadzieją uszami na każdą ich awanturę, a nuż się uda...na przyjaźń faceta złapać, bo Ty mądra jak Salomon jesteś i go "rozumiesz" lepiej niż żona i matka. Ta wytęskniona chwila nadeszła, więc zaraz zaczęłaś się dowiadywać, dla KOGO ją porzucił. On jednak ani myśli Ci się zwierzać, więc skoro swojego wścibstwa nie udało się zaspokoić wymyśliłaś usprawiedliwienie - "jest to płeć
      > chętna do rozmów o życiu jako takim, jego sensie itd". Jedno z niego wydusiłaś: facet, ku Twojemu ogromnemu rozczarowaniu nie chce się rozwodzić, nie chce ich dziecku rozbić rodziny. Ale w Twoim mniemaniu to przecież żaden powód..."Doradziłabym, szczerze mówiąc, rozwód
      > i próbę ułożenia sobie życia na nowo, ale..." Pewnie z Tobą! Bo pracowity,przystojny, ma dobry zawód, za babami nie lata. Ale on Twoich fałszywych rad nie potrzebuje, bo nawet Cię o radę nie zapytał podstępna "przyjaciółko", rozbijaczko cudzych rodzin. Mieszka u matki. Ona mu lepszych niż Twoje rad udzieli. Ty won z tej rodziny zawistna kobieto! Żonie nie "ufasz", matce też nie ufasz. Ufasz,że uda Ci sie rozpierdzielić cudzemu dziecku rodzinę?! Żony, kopniakami ścigajcie od swoich mężów takie "przyjaciółki"
      • ka-ma-be Re: kryzys wieku średniego? depresja? 09.02.09, 19:29
        Jestem w szoku ile w niektórych ludziach jest nienawiści...
        Nie znając kogoś i stanu faktycznego wypowiadać się w ten sposób?!
        Czyżbyś sama została poszkodowana przez "przyjaciółkę" swojego męża i stąd ten
        jad w kierunku autorki wątku? Szok. I wstyd dla ciebie leda16, wstyd.


        leda16 napisała:

        > No, widzę,że słusznie Cię ta żona nie cierpi,bo jedyne, co Ci do łba strzeliło
        > na widok kryzysu małżeńskiego, to rozwalić tym obcym ludziom rodzinę, a zwłaszc
        > za nastoletnią dziewczynkę w okresie dorastania narazić na dramat i traumę roz
        > wodu jej rodziców. A co Ci tam, grunt że Ty jej nie lubisz, bo "na dziecko" go
        > złapała. Tobie zdobycz sprzatnęła sprzed nosa...Ale zamiast się zająć swoim życ
        > iem, prez 20 lat czaiłaś się jak harpia, stosownej chwili czekając, przyjaciółk
        > ę żonatego faceta udając, strzygąc z nadzieją uszami na każdą ich awanturę, a n
        > uż się uda...na przyjaźń faceta złapać, bo Ty mądra jak Salomon jesteś i go "ro
        > zumiesz" lepiej niż żona i matka. Ta wytęskniona chwila nadeszła, więc zaraz za
        > częłaś się dowiadywać, dla KOGO ją porzucił. On jednak ani myśli Ci się zwierza
        > ć, więc skoro swojego wścibstwa nie udało się zaspokoić wymyśliłaś usprawiedli
        > wienie - "jest to płeć
        > > chętna do rozmów o życiu jako takim, jego sensie itd". Jedno z niego wydu
        > siłaś: facet, ku Twojemu ogromnemu rozczarowaniu nie chce się rozwodzić, nie c
        > hce ich dziecku rozbić rodziny. Ale w Twoim mniemaniu to przecież żaden powód..
        > ."Doradziłabym, szczerze mówiąc, rozwód
        > > i próbę ułożenia sobie życia na nowo, ale..." Pewnie z Tobą! Bo pracowity
        > ,przystojny, ma dobry zawód, za babami nie lata. Ale on Twoich fałszywych rad n
        > ie potrzebuje, bo nawet Cię o radę nie zapytał podstępna "przyjaciółko", rozbij
        > aczko cudzych rodzin. Mieszka u matki. Ona mu lepszych niż Twoje rad udzieli. T
        > y won z tej rodziny zawistna kobieto! Żonie nie "ufasz", matce też nie ufasz. U
        > fasz,że uda Ci sie rozpierdzielić cudzemu dziecku rodzinę?! Żony, kopniakami śc
        > igajcie od swoich mężów takie "przyjaciółki"
        • leda16 Re: kryzys wieku średniego? depresja? 09.02.09, 20:24
          Jestem w szoku ile w niektórych ludziach jest nienawiści...


          Jakiej nienawiści Dziewczyno? Nie znam tych ludzi i są mi obojętni. Ale znam mnóstwo sytuacji gdy ta trzecia(i), pod pozorem "przyjaźni" rozbiła DZIECKU przejaciela bądź przyjaciółki rodzinę. Sytuacji nie wyssanych z palca, tylko opisanych w literaturze psychologicznej i opowiedzianych przez pacjentów(tki) gabinetów psychologicznych. Ta kobieta daje nam niedwuznacznie do zrozumienia, że ma szczerą ochotę zrobić to samo z RODZINĄ tego faceta. Bo on jej bliski jest, ale jego żona i dziecko już nie.


          Czyżbyś sama została poszkodowana przez "przyjaciółkę" swojego męża


          A co to ma do rzeczy? Gdybym została poszkodowana, moje przekonania byłyby tym bardziej trafne i zasadne w 100%. Dla większości kobiet i WSZYSTKICH dzieci, pełna rodzina z żoną i mężem, matką i ojcem pod jednym dachem jest właśnie tym, co mają w życiu najceniejszego. Uważam też, że w małżeństwie nie ma miejsca dla osoby trzeciej, w dodatku obcej. Dla mnie raczej byłoby szokiem, gdyby mój mąż razem ze swoją przyjaciółką naradzał się, czy mnie porzucić czy nie i czy rozbić naszym dzieciom rodzinę. Uznałabym to za jego ZDRADĘ, znacznie gorszą i brzemieną w skutkach niż zdrada seksualna, bo sprawy rodzinne załatwia się tylko W RODZINIE, nie w sądzie i nie z przyjaciółką, za plecami jednego z małżonków, ignorując na dodatek uczucia dzieci!


          I wstyd dla ciebie leda16, wstyd.


          A czego mam się Kamo wstydzić, swojej przezorności, dmuchania na zimne, ochrony trwałości swojej rodziny? Ja się mam wstydzić a nie potencjalna rozbijaczka cudzych rodzin?! Gdyby ten facio chciał się rozwieść, to Ona by mu pozew rozwodowy w zębach do sądu zaniosła, zamiast już dawno poradzić terapię małżeńską w Ośrodku Interwencji Kryzysowej. Latami - jak się przechwala - niby to współczująco wysłuchiwała jego relacji o ich awanturach akceptując, że gnojek we własne gniazdo pluje, szczegóły ich intymnego życia obcej babie paple.
        • leda16 Re: Co Wy na to żony? 10.02.09, 07:24
          Jakaś szmatława dziwka będzie Waszego męża do rozwodu namawiać, Waszym dzieciom rozbijać rodzinę, a Wy się tego wstydzić powinnyście, zamiast sukę kopniakami precz pogonić :))).
          Masz Kama ku.....i tupet, ale męża i dzieci pewnie nie masz...
    • sprawdzilam_czy_wolne Re: kryzys wieku średniego? depresja? 09.02.09, 12:10
      Naprawdę, zatkało mnie. Zwłaszcza po poście ledy. Doprecyzuję się zatem: od
      jedenastu lat jestem mężatką, mamy dwie córki, jedną niestety poważnie chorą,
      nie szukam romansu.
      Widzę, że coś złego dzieje się z kimś, kto jest mi bliski i ważny, a ponieważ
      zwykle staram się być taktowna i nie włazić ludziom nie proszona w życie z
      butami, poprosiłam na tym forum o radę i o opinie. Bo sama jestem osobą, która
      rzadko prosi o pomoc, nawet gdy jest mi ta pomoc potrzebna, rzadko się skarżę i
      zwierzam i wiem, że czasem byłabym wdzięczna, gdyby ktoś sam mnie spytał, czy
      nie chciałabym pogadać. Ale większość moich zmartwień związanych jest z chorobą
      córki, brakiem kasy na rehabilitacje i tym podobnymi sprawami, więc pytanie o to
      nie jest włażeniem z butami, natomiast dopytywanie o małżeństwo czy zachęcanie
      do rozwodu - w moim rozumieniu jest. Więc się waham, na ile sobie mogę pozwolić.
      Na ile troski, lub na ile obojętności. Dzięki.
      • leda16 Re: kryzys wieku średniego? depresja? 09.02.09, 21:05
        sprawdzilam_czy_wolne napisała:

        > od
        > jedenastu lat jestem mężatką, mamy dwie córki, sama jestem osobą, która
        > rzadko prosi o pomoc, nawet gdy jest mi ta pomoc potrzebna, rzadko się skarżę i
        > zwierzam i wiem, że czasem byłabym wdzięczna, gdyby ktoś sam mnie spytał, czy
        > nie chciałabym pogadać.


        Czyżbyś miała aż tak złe relacje z własnym mężem, iż on nawet nie zapyta Cię, czy chcesz z nim pogadać? Przecież przede wszystkim to jego powinaś prosić o pomoc, skarżyć się, oczekiwać zrozumienia i wsparcia. I być może tu leży problem Twojego przeniesienia uczuć i zainteresowań z męża na "przyjaciela"?



        • sprawdzilam_czy_wolne Re: kryzys wieku średniego? depresja? 10.02.09, 09:23
          leda, no proszę cię. Przeczytaj to, co napisałam. Oni już się rozstali, rok
          temu. Nie mają formalnego rozwodu. Formalnego. To już jest rozbita rodzina, od
          roku.
          Rozumiem, dlaczego jesteś przeciwniczką rozbijania małżeństw i zapewniam cię, że
          w tym akurat zupełnie się z tobą zgadzam.
          Chciałam jednak poznać zdanie ludzi na temat tego, do czego upoważnia mnie, a do
          czego zobowiązuje dwadzieścia lat przyjaźni i lojalności wobec kogoś. Mimo, że
          nie jest to moja najbliższa rodzina. Proszę, pozwól mi na to.
          Bardzo też będę wdzięczna wszystkim, którzy zechcą mi odpowiedzieć.
          • leda16 Re: kryzys wieku średniego? depresja? 11.02.09, 07:37
            Oni już się rozstali,

            Skąd pewność, że na zawsze? Skąd pewność, że ona nie cierpi, bo tego, że cierpo Ich dziecko, jestem akurat pewna. Tobie najwyraźniej nawet na tyle wyobraźni brakuje, by to dziecko zrozumieć.


            To już jest rozbita rodzina, od
            > roku.


            A cóż to jest rok?! Terapia kryzysu małżeńskiego trwa przeciętnie 2 lata, leczenie nerwic 5. A ich córka ma 15 lat, czyli tyle lat ich łączyło. Dla czego POTRZEBNY CI ich formalny rozwód ZAMIAST TERAPII? Dlaczego wykluczasz interwencję specjalisty, przezwyciężenie kryzysu i jego powrót do rodziny? Czym usprawiedliwiasz swoją chęć "doradzenia mu rozwodu", tym, że nie lubisz jego żony, swoimi WYIMAGINOWANYMI zobowiązaniami??? żadnych innych przyczyn parcia na rozwalenie mu rodziny, na deptanie JEGO ZOBOWIĄZAŃ wobec żony i dziecka nie podałaś. Bynajmniej nie Ty masz te zobowiązania, lecz ON. Tobie nic do tego. Co chcesz ZYSKAĆ na ich rozwodzie, że tak "najchętniej" to byś mu poradziła?! Zresztą z tego co piszesz wynika, iż On Cię do niczego nie upoważnił, do pchania nosa w Ich prywatne życie, odpowiada Ci grzecznie ale lakonicznie, żona też sobie nie życzy, żebyś sie wtrącała do decyzji jej męża. Czy ma Ci dać w pysk, żebyś zrozumiała? Ciekawe, jakbyś się czuła, gdyby Twojego męża jakaś obca Ci baba z którą miał nieszczęście chodzić do LO namawiała go do rozwodu, porzucenia Cię z chorym dzieckiem?!


            Chciałam jednak poznać zdanie ludzi na temat


            Już przecież poznałaś - ok.10-ciu osób dało Ci niedwuznacznie do zrozumienia, żebyś odpierdzieliła się od JEGO RODZINY, jeżeli "najchętniej" doradziłabyś mu rozwód zamiast terapii rodzinej.


            jesteś przeciwniczką rozbijania małżeństw i zapewniam cię, ż
            > e
            > w tym akurat zupełnie się z tobą zgadzam.



            Bynajmniej. Jestem przeciwniczką rozbijania RODZIN, czyli małżeństw, które posiadają dzieci! Małżeństwo bezdzietne to zaledwie kontrakt cywilno-prawny, który zawsze można rozwiązać.
            • czarny-michu77 Re: kryzys wieku średniego? depresja? 13.06.09, 14:48
              leda16 napisała:
              "Terapia kryzysu małżeńskiego trwa przeciętnie 2 lata, leczenie nerwic 5."

              Otóż bzdurki jak zwykle piszesz.
              Terapia małżeńska trwa najczęściej od 3 do 12 m-cy, w sporadycznych przypadkach przedłuża się o kilka - kilkanaście spotkań.
              Leczenie nerwic? A to ci ciekawostka skąd tu masz taka wiedzę, ponieważ w klasyfikacji ICD-10 nerwica jako jednostka chorobowa nie występuje, ponieważ pod tym pojęciem kryje się to :

              F40 Zaburzenia lękowe w postaci fobii
              F40.0 Agorafobia
              F40.1 Fobie społeczne
              F40.2 Specyficzne (izolowane) postacie fobii
              F40.8 Inne zaburzenia lękowe w postaci fobii
              F40.9 Fobie BNO
              F41 Inne zaburzenia lękowe
              F41.0 Zaburzenie lękowe z napadami lęku (lęk paniczny)
              F41.1 Zaburzenie lękowe uogólnione
              F41.2 Zaburzenie depresyjne i lękowe mieszane
              F41.3 Inne mieszane zaburzenia lękowe
              F41.8 Inne określone zaburzenia lękowe
              F41.9 Zaburzenia lękowe, nie określone
              F42 Zaburzenie obsesyjno-kompulsyjne (nerwica natręctw)
              F42.0 Zaburzenie z przewagą myśli czy ruminacji natrętnych
              F42.1 Zaburzenie z przewagą czynności natrętnych (rytuały)
              F42.2 Myśli i czynności natrętne, mieszane
              F42.8 Inne natręctwa
              F42.9 Natręctwa BNO
              F43 Reakcja na ciężki stres i zaburzenia adaptacyjne
              F43.0 Ostra reakcja na stres
              F43.1 Zaburzenie stresowe pourazowe
              F43.2 Zaburzenia adaptacyjne
              F43.8 Inne reakcje na ciężki stres
              F43.9 Reakcja na ciężki stres, nie określona
              F44 Zaburzenia dysocjacyjne (konwersyjne)
              F44.0 Amnezja dysocjacyjna
              F44.1 Fuga dysocjacyjna
              F44.2 Osłupienie dysocjacyjne (stupor dysocjacyjny)
              F44.3 Trans i opętanie
              F44.4 Dysocjacyjne zaburzenia ruchu
              F44.5 Drgawki dysocjacyjne
              F44.6 Dysocjacyjne znieczulenia i utrata czucia zmysłowego
              F44.7 Mieszane zaburzenia dysocjacyjne (konwersyjne)
              F44.8 Inne zaburzenia dysocjacyjne (konwersyjne)
              F44.9 Zaburzenia dysocjacyjne (konwersyjne), nie określone
              F45 Zaburzenia występujące pod postacią somatyczną (somatoform disorders)
              F45.0 Zaburzenie somatyzacyjne [z somatyzacją]
              F45.1Zaburzenia występujące pod postacią somatyczną, niezróżnicowane
              F45.2 Zaburzenie hipochondryczne
              F45.3 Zaburzenia wegetatywne występujące pod postacią somatyczną
              F45.4 Uporczywe bóle psychogenne
              F45.8 Inne zaburzenia występujące pod postacią somatyczną
              F45.9 Zaburzenia występujące pod postacią somatyczną, nie określone
              F48 Inne zaburzenia nerwicowe

              A zatem twoja teoria o 5 letniej terapii ma sie nijak, poniewaz każde z zaburzeń ma swój czas terapii, zależny od głębokości zaburzenia oraz zdolności pacjenta do pracy nad.
              Chyba za dużo amerykańskich filmów o psychoanalitykach sie naoglądałaś.
              • komandos_seal Re: kryzys wieku średniego? depresja? 16.06.09, 03:10
                czarny-michu77 napisał:
                sporadycznych przypadkach
                > przedłuża się o kilka - kilkanaście spotkań.
                xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
                masz nasrane we lbie czubie....
                hahah...juz sobie wyobrazam seanse kogokolwiek z toba matole
                miedzywojenny
        • fra_mauro Re: kryzys wieku średniego? depresja? 10.02.09, 09:32
          Witam autorke postu i innych :) Tak to na forach przewaznie juz
          bywa, iz "rzucajac" problem w siec musimy sie liczyc z bardzo
          roznymi reakcjami i odpowiedziami. Wazne jest, aby nie bulwersowac
          sie od razu tymi nie przystajacymi do naszych wyobrazen,
          kontrowersyjnymi, czy nawet szokujacymi lecz z kazdej takiej
          odpowiedzi wyciagnac "ziarnko prawdy", nawet gdy lezy gdzies miedzy
          wierszami.
          A moja "wizja " sprawy jest nastepujaca: zachowaj daleko idaca
          ostroznosc i umiar w tzw. radzeniu. Trudno zreszta wywnioskowac,
          jakiego wsparcia i czy w ogole oczekuje od Ciebie Twoj znajomy. Na
          pewno kieruja Toba szczere uczucia przyjazni i chec zupelnie
          bezinteresownej pomocy lecz w tej konkretnej sytuacji moze okazac
          sie, ze najlepsza pomoca jest ... niepodejmowanie jakichkolwiek
          swiadomych krokow i brak ingerencji w jego zycie. Jesli sam chce sie
          spotkac aby pogadac, to jak najbardziej...Ale raczej nic ponadto.
          Nawet gdyby oczekiwal bezposredniej rady ( w co zreszta watpie),
          lepiej wstrzymac sie. Nigdy nie wiadomo, czy najszczersza nawet
          sugestia nie obroci sie kiedys przeciw Tobie. Lepiej sluchac,
          sluchac, sluchac, czasem zadac pytanie lecz na pewno dac sobie
          spokoj z "dobrymi radami", nawet w imie najlepszych intencji.
          • margotje Re: kryzys wieku średniego? depresja? 11.02.09, 12:25
            amen! przecie pieklo dobrymi radami wybrukowane!...
            Przyslowa ludow emadroscia narodu. Jedno z nich mowi: "uchowaj mnie boze przed
            przyjaciolmi zas przed wrogami obronie sie sam".
            Zajmij sie lepiej wlasnym zyciem i z nim zwiazanymi problemami, bo widac masz
            ich multum......
            • shachar Re: kryzys wieku średniego? depresja? 11.02.09, 12:35
              potem wieczorem mozna odwrocic sie do Misiaczka i rzec:'popatrz misiaczku, a
              taki moj kolega z liceum rozwodzi sie, przeciez niczego im nie brakowalo. a
              zobacz, my tutaj juz jedenasty rok, to znaczy, ze bardzo sie kochamy'
              :)
            • margotje1 Re: kryzys wieku średniego? depresja? 26.03.09, 01:07
              I jeszcze jedno mowie z wlasnego doswiadczenia. Sama jestem swoim
              najwiekszym wrogiem i nawet haslo z sygnaturki nieiwiele mi pomaga.
              Wciaz ze sba dyskutuje.
    • ewiku do autorku postu... 11.02.09, 14:28
      jako stara kumpela spokojnie możesz zapytać czy w czymś nie pomóc i w ogóle jak
      facet się czuje. Jak Ci powie, że jest ok, to sprawę zostaw i spokojnie czekaj
      na dzień, kiedy sam przyjdzie po radę (o ile przyjdzie). Ważne, za dałaś sygnał,
      że jakby co to może na Ciebie liczyć.

      I w żadnym przypadku nie przejmuj się pisaniną innych o "świętości" rodziny i
      jej wartości dla dorastających podlotków bo nie ma nic gorszego, jak skłóceni
      rodzice pod jednym dachem. Ani to wzór ani oparcie.
      A poza tym, lepszy rodzic "z doskoku" niż udawana miłość w imię czegoś tam.


      ----------------------------------------------
      Sztuką jest minąć koniec i iść dalej...
    • ca-ti Re: kryzys wieku średniego? depresja? 11.02.09, 17:02
      Parę rzeczy mnie zastanawia w Twoim poście. Piszesz, że rozumiecie
      się bardzo dobrze, a czarno na białym pokazujesz, że komunikacja
      między wami kuleje.
      Facet ma kryzys, a Ty nie potrafisz z nim o tym rozmawiać. Ani on z
      Tobą. To jak z tym rozumieniem jest, bo czegoś tu nie łapię...
      Jeśli on od roku mieszka u matki, to miał dość czasu aby wyjść z
      pierwszego szoku po wyprowadzce z domu i z bliską przyjaciółką o tym
      pogadać. Chyba, że ta przyjaźń jest tylko w Twojej głowie.

      Poza tym Twoja wzajemna antypatia z jego żoną również wskazywałaby
      na podwójne dno tej przyjaźni. Żony rzadko się w takich przypadkach
      mylą.

      I jeszcze coś, co może wydać Ci się irracjonalne, ale mnie uderzyło:
      Twój nick - sprawdziłam czy wolne. To jakby deklaracja intencji...
      • leda16 Re: kryzys wieku średniego? depresja? 11.02.09, 20:55
        I jeszcze coś, co może wydać Ci się irracjonalne, ale mnie uderzyło:
        > Twój nick - sprawdziłam czy wolne. To jakby deklaracja intencji...


        No, po prostu tak, jakby nieboszczyk Freud się pokłonił :))).
    • myszyna Re: kryzys wieku średniego? depresja? 14.02.09, 21:12
      A ja pozwolę sobie być nietypowa... Jeśli ten mężczyzna jest Twoim przyjacielem,
      wtrącaj się, właź mu w życie z butami, jeśli starczy ci czasu, dzwoń dziesęć
      razy dziennie i zapewniaj, że martwisz się o niego... Pewnie wyjdziesz mu
      uszami, ale lepiej wyjść komuś uszami, niż później tłumaczyć sobie, że "nic nie
      mogłam zrobić", albo że "dobrze, że się nie wtrącałam, bo to degenerat".
      Chciałabym, aby w chwili, gdy mi się życie rozwala, ktoś o mnie walczył. i
      sądzę, że po to właśnie są przyjaciele. A jak będziesz postępowała z "taktem" i
      "dyskrecją", to osiągniesz tyle, że facet uzna, że jesteś przyjacielem "na
      dobre", a "na złe" nie ma przy nim nikogo. I tyle.
      A swoją drogą, co się dzieje z tą żoną? Wiesz coś?
      • deszczyk0 Re: kryzys wieku średniego? depresja? 26.03.09, 08:23
        Niestety, nic na siłę. Twoja pomoc nie zda się na nic, jeżeli on nie chce jej
        przyjąć lub nie jest jeszcze na nią gotowy. Wiem coś o tym. Nie na darmo mówią
        ... czas leczy rany.
    • greengrey Re: kryzys wieku średniego? depresja? 26.03.09, 13:26

      O ile Cię nie poprosi o radę- nie powinnaś sama zabierać głosu w tej
      sprawie

      relacja między ludźmi jest zwykle złożona, bardziej niż wygląda to
      z Twojej strony, dlatego dopuść, że najpewniej nie masz szansy
      wiedzieć tyle, aby doradzić właściwie

      piszesz także, że spotykacie się rzadko

      to że nie masz dobrych układów z żoną, też nie ułatwia sprawy- po
      prostu łatwiej o uprzedzenia, nawet nieuświadomione

      ale nade wszystko, z Twojej relacji nie wynika, że Twój przyjaciel
      potrzebuje od Ciebie RADY CO ZROBIĆ ze swoim życiem

      mo że trzeba po prostu dać mu czas, by szedł własną drogą


    • wredzioszek Re: kryzys wieku średniego? depresja? 26.03.09, 13:27
      hm, pytanie jeszcze o Twoje intencje. bo np jesli jestes samotna kobieta
      poszukujacą związku....to smiem watpić, czy aby na pewno o pomoc tutaj
      chodzi......więc uwazam ze to co piszesz trzeba jeszcze uzaleznic od jednego
      pytania: jak wyglada Twoja sytuacja damsko-męska.odpowiedź na to pytanie powinna
      pomoc w odpowiedzi na Twoje pierwsze pytanie. ale oczywiście wystarczy ze
      odpowiesz szczerze sama sobie.
    • sprawdzilam_czy_wolne Re: kryzys wieku średniego? depresja? 27.03.09, 00:32
      dziękuję wszystkim za rady i życzliwość.

      Historia, która została dziś odkopana na forum, działa się prawie dwa miesiące
      temu, więc ze zdziwieniem ją znalazłam znowu.

      Historia ta rozwija się w przerażający mnie sposób, bo wierzyć się nie chce, co
      potrafią sobie nawzajem robić ludzie niegdyś sobie bliscy, jeżeli przestali być
      sobie bliscy. Tamci dwoje w tej chwili szczerze i gorąco się znienawidzili,
      sprawa rozwodowa czeka w sądzie na wokandę, doszło między nimi do rękoczynów, i
      w dodatku, co chyba jest rzadkością, agresywniejsza okazała sie kobieta,
      niestety również wobec córki. Jakiś horror.
      Do tego jakieś nachodzenie w pracy przełożonych mojego kumpla, awantury, ja
      usłyszałam, że to dobrze, że moja młodsza córka jest poważnie chora, bo mam za
      swoje, a mój mąż usłyszał, że mam romans z przyjacielem. Co słyszą pracodawca i
      rodzice kumpla staram się nie dowiadywać. Jedno walczy z użyciem wszystkich
      sposobów o wykończenie człowieka z którym przeżyła kilkanaście lat, drugie
      jedzie na lekach uspokajających, ich nastoletnia córka chwilowo pomieszkuje u
      mnie, bo rok szkolny w toku, a jej dziadkowie są z innego miasta.

      To, co wyklarowało mi się w ciągu tych dwóch miesięcy, to pewność, że czasem nie
      wolno pozostawać w uprzejmej gotowości do niesienia pomocy, bo czasem to nie
      wystarcza. Czasem, jak komuś jest strasznie ciężko i źle, to bywa tak bardzo
      ciężko i źle, że sam nie poprosi o pomoc. Nie wiem dlaczego, ale tak jest.
      Czasem trzeba być natrętnym i nachalnym w okazywaniu troski i czasem trzeba się
      aż narzucać z pomocą i dobrymi chęciami.

      Ja się zdecydowałam wtrącić tak na całego dopiero, jak ich córka w pewnym sensie
      uciekła z domu i przybiegła do mnie prosząc, aby mogła trochę się u nas
      zatrzymać. Wcześniej właśnie starałam się nie wtrącać.

      I nadal niewiele rozmawiamy z kumplem o tym, co właściwie się tam dzieje, bo on
      niechętnie o tym mówi, ale wykrztusił, że specjalnie się nie chciał skarżyć, bo
      wiedział, że mam swoje zmartwienia i cała reszta takich tam banałów, które z
      jego punktu widzenia były wcale nie banałami, tylko ważnymi powodami, żeby mi
      nie dokładać zmartwień. Za to ja byłam taktowna i nie właziłam z butami, co
      wyglądało na to, że nic mnie nie obchodzi.

      Jeszcze raz wszystkim dziękuję za rady.
      • ona3010 Re: kryzys wieku średniego? depresja? 27.03.09, 11:49
        Smutna historia, ale tak niestety jest od miłosci do nienawisci jest
        jeden krok...i nie chodzi tu ile ktos ma lat. Chciałaś dobrze a
        wyszło że chciałas rozbic rodzinie i Ty okrutna włazisz z buciorami
        wszedzie... no coż włsnie tak niektorz mysla o przyjazni, dobrej
        znajomosci.

        Z kryzysem wieku średniego u faceta:)
        to od razu mi sie kojarzy pan lat 40-50 myslacy ze ma ok 30
        niezalezny czyli autko wypas bo trzeba sie pokazac, siłownia bo
        trzeba sie trzymac i walczyc z opona na brzuchu... siwy ,łysy ale
        myśli o przeszczepie...
        i to przekonanie ze jest taki...super.
        ogólnie pocieszne i zabawnie:)
      • komandos_seal hahahah,niezle 16.06.09, 03:02
        sprawdzilam_czy_wolne napisała:

        > dziękuję wszystkim za rady i życzliwość.
        >> Ja się zdecydowałam wtrącić tak na całego dopiero, jak ich córka
        w pewnym sensi
        > e
        > uciekła z domu i przybiegła do mnie prosząc, aby mogła trochę się
        u nas
        > zatrzymać.

        xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
        a kim ty jestes dla tej dziewczyny, kim?
        manipulujesz,,,wiesz....gdybym znal cie realnie, donice bym ci na
        leb nasadzil i pretem metalowym w nia bil...
        musisz byc dewoto strasznie falszywa.....poprostu...ktokolwiek
        noromalny powinien ci chrapy policzyc i po pecinach batem i kop w
        zad i won z oczu bzdziagwo falszywa
    • dzdzd Re: kryzys wieku średniego? depresja? 12.06.09, 17:04
      a może to sie przyda?
      ważne, żeby konczyć związki marne i rozlatujące się jakimś konkretnym krokiem;
      wg mnie rozwód bo jest źle jest super rozwiazaniem a rozwód bo było mi źle i
      znalazłem kogoś fajniejszego jest już zdecydowanie do dupy; niby mała róznica a
      jednak zasadnicza;
      czyli w zyciu nalezy wiedzieć kiedy i jak skończyć coś zeby nie było potem kaszany;
      co do rozpadającego się małzeństwa - chyba czasem dobrze jest przemyśleć sprawę
      rozstając się na chwilę , obie strony mają szanse pomysleć czy cos chcą zmienić;
      A teraz z drugiej strony - jedno z małzonków poznaje atrakcyjną osobę i zaczyna
      chodować w głowie robaczka; przekonanie o beznadziejności współmałzonka rosnie
      lawinowo i bez opamiętania; czesto bywa nieodwracalne; zakochany człowiek jest w
      stanie zobaczyć wszystkie negatywne strony partnera i nie ma co próbować mu
      uswiadamiać ze oszalał; dobrze jesli ochłonie i nie wazne czy się rozwiedzie czy
      nie ale wróci mu równowaga; jesli w stanie oszołomstwa taki 40 latek wszystko
      jedno czy facet czy babka rzuca się na nowe życie to słabo to wygląda; kobiety
      często zostawiają dzieci z marnym mezem; nie zastanawiają się jak ogarnac słaby
      związek ale jak zwiać do raju; faceci zostawiają dzieci z marną zoną - widza w
      niej wszystkie wady rozdęte tak, że ma sie wrazenie ze zyli z czarownica pod
      jednym dachem; a ta nowa to ich rozumie;
      Lepiej po stokroć zakończyć nie udany związek stworzyć dwa osbne domy ale w obu
      ma być dom dzieci; a potem szukać spokojnie bez omamów nowego partnera;
      Źle jeśli zdarza się rozwód ale jeśli trzeba się rozstać to warto sie na tym
      skupić i załatwić wszystko szybko i do końca.
      Nowy partner nie jest do załatwiania naszych spraw z przeszłosci, bo gucio mu do
      tego; stajemy na nogi i dopiero rozglądamy się;
      Na pewno dobrze jest pomóc osobie której wszystko się zawaliło ale jesli to moze
      przerodzić się w związek warto trzymać się na dystsns - ach żeby to człowiek
      mógł wszstko przewidzieć - czasem z pocieszania sa takie romantyczne związki.
      Czasem!
      • sprawdzilam_czy_wolne Re: kryzys wieku średniego? depresja? 16.06.09, 00:21
        No cóż, neverending story cd...

        Mój przyjaciel robi głupoty, do których mi nic i nie dyskutuję. Jako kawaler z
        odzysku i w dodatku po przejściach, a żona go nie rozumiała, zaczął cieszyć się
        gwałtownym zainteresowaniem płci pięknej. To przystojny facet. Że tak wypowiem
        się w duchu feminizmu, kobiety nader często bywają idiotkami, co obserwuję z
        fascynacją.

        Jedną z tych idiotek, ale takich więcej szkodliwych, jest wspominana przeze mnie
        uprzednio żona. Uświadomiła sobie obecnie, że takiego skarba, jak jej małżonek,
        to drugiego na świecie nie ma. Kocha go nad życie i co poradzić? Nic się nie
        poradzi, żyć bez niego nie może i koniec.

        Co mi przeszkadza, to fakt, że gwałtownie zaczęła winić córkę za rozpad swojego
        małżeństwa. Młoda jest fajną, miłą dziewczynką (w tej chwili mieszka ze mną i
        przynajmniej dla mnie jest nieocenioną pomocą), której mamusia w przeddzień
        egzaminów gimnazjalnych jest w stanie zrobić piekielną awanturę. Po czym młoda
        pół nocy ryczy w poduszkę, albo w ciotki mankiet. A później zdaje ze średnią
        prawie 5, dzielna dziewucha! Co w niej podziwiam, to że zaryczana i zasmarkana,
        w ciągu pięciu sekund jest w stanie się ogarnąć, kiedy moja młodsza córka
        potrzebuje uwagi.

        Natomiast oboje rodziców - do odstrzału.

        ps. tak w sprawie znajdowania kogoś fajniejszego: przyjaciel przedstawia mi
        teraz paradę atrakcji, w wieku od 17+ do 40+.

        Ja - przyznaję - nie cierpię jego żony, z wzajemnością (chociaż ostatnio jestem
        również jej najlepszą przyjaciółką i nikt jej tak nie rozumie jak ja, ach! czemu
        nie słuchała moich światłych rad wcześniej, a wręcz wrednie, podle i
        niesprawiedliwie była mi wroginią - wrrr!), ale te lalki, które przyprowadza mój
        przyjaciel to dopiero jest zgroza! Czy naprawdę kobiety są tak durne? Są, widzę
        wyraźnie, ale w głowie mi się to nie mieści. One wierzą w jego opowieści dziwnej
        treści. Jaki to on jest skrzywdzony żuczek.

        No i w ten właśnie sposób mam na głowie trójkę dzieciaków, przemyślenia dwojga -
        excuse moi - kretynów, więcej czasu w życiu, bo młoda naprawdę jest dla nas
        nieocenioną pomocą (mogę nawet spędzić spokojnie godzinkę na forum - tak całkiem
        bezproduktywnie, tylko dla własnej przyjemności).

        Bardzo mi jest miło, dzdzd, przeczytać Twój post, taki jest jakiś spokojny,
        pogodny i rozsądny. Miło się czyta, słowo. Między innymi dlatego, że mądrze
        piszesz, ale też w jakiś taki fajny, spokojny i wyważony sposób. Dzięki.
    • koala_tralalala Re: kryzys wieku średniego? depresja? 12.06.09, 23:52
      W mojej opinii przyjaciele sa od tego zeby pomoc w trudnym momencie,
      zeby powiedziec prawde w oczy. Tego nie zrobia znajomi i koledzy.
      Poza tym przyjaciele czesto wiedza o nas wiecej niz rodzina.

      Czasem mamy w zyciu takie momenty, ze nie widzimy co sie dzieje, ze
      podejmujemy zle decyzje, ze sie pakujemy w problemy - wtedy wsparcie
      przyjaciela jest potrzebne.
      Mna kiedys "przyjaciele" nie potrzasneli, przygladajac sie co bedzie
      dalej i... popelnilam blad, ktory mnie drogo kosztowal. Gdyb ktos
      powiedzial mi w twarz jak to widzi, uratowalby mi pol zycia :(

      Moze wiec mam inna opinie niz wiekszosc, ale TAK - POROZMAWIAC. Ja
      tak robie.

      PS. Nie przekonywalambym do rozwodu (to nie jest najlepsza recepta
      na zycie), tylko do poukladania spraw i zycia, bo dla dziewczynki to
      tez dziwne ze tatus sie wyprowadzil do swojej mamusi.
    • klosowski333 Re: kryzys wieku średniego? depresja? 13.06.09, 02:22
      Nie wydaje mi sie by faceci nie umieli rozmawiac o swoich uczuciach. Faceci,
      podobnie jak kobiety, sa rozni.
      Znam kobiety, ktore sa zamkniete w sobie, znam facetow, ktorzy nie tylko ze sa
      uczuciowi, ale rowniez chetnie o tych uczuciach rozprawiaja.
      Rownie dobrze ja tez moge wyglaszac szowinistyczne tresci, mowiac, ze kobiety
      nie sa kreatywne, nie sa odkrywcze, nie maja zmyslu myslenia abstrakcyjnego, sa
      uposledzone pod wzgledem wyobrazni i czesciowo inteligencji. Kobiety mniej lubia
      fantastyke, mniej patrza w przyszlosc, rzadziej sa artystkami, rzadziej
      odkrywaja nowe lady, bo myslac rzekomo pragmatycznie, czesto nie widza sensu w
      byciu marzycielskimi idealistami. 99 na 100 marzycieli ginie na wzburzonych
      wodach oceanow, ale 1% doplywa do nowego ladu i tym 1% zawsze sa faceci.
      I tak dalej, ale nie sadze by to mialo wiekszy sens.



      • sprawdzilam_czy_wolne Re: kryzys wieku średniego? depresja? 16.06.09, 00:40
        Co ja poradzę, Klosowski, ja mam do Ciebie słabość.
        Zazwyczaj nie zgadzam się z ani jednym Twoim słowem, ale słabość mam.
        Chociaż nie, skłamałam. Zgadzam się, że mężczyźni są różni.

        No a poza tym wiesz co? Argument o fantastyce faktycznie kulą w płot ;). No i
        właściwie mogę też powiedzieć, że się z Tobą zgadzam w stu procentach.
        Czarujące, co nie?

        A miętę do Ciebie żywię na tyle silną, że nawet odnajdę gdziesik na parapecie
        książkę, i przeklepię kawałek - specjalnie dla Ciebie :)


        .
        ..
        ...
        ..
        .


        Skłamałam. Amba mi pożarła to, co chciałam przeklepać. Ale przeklepię, gdy tylko
        namierzę tego drania, który pożarł mi książkę! Możesz mi wyświadczyć uprzejmość
        i wyznać, że będziesz czekał z niecierpliwością :)
        • klosowski333 Re: kryzys wieku średniego? depresja? 16.06.09, 02:06
          No coz, ja nie mam do Ciebie slabosci, bo Ciebie nie znam. Nigdy w zyciu Ciebie
          na oczy nie widzialem, trudno wiec, zebym mial miec jakis emocjonalny stosunek
          do takiej osoby.

          Moj post to parodia Twojego. Szowinistyczne tresci nigdy nie brzmia logicznie i
          wiarygodnie, sa tylko uproszczeniami opartymi na stereotypach.

          Nie wiem co masz na mysli mowiac o ksiazce? Chodzi Ci o to, ze siegnelas po
          fantastyke, albo ze ja lubisz? Okay, co z tego? Jakie to ma znaczenie? Czemus
          przeczy, cos potwierdza?

          Ja na tym forum napisalem rozne posty, o roznej tresci. Twierdzisz, ze nie
          zgadzasz sie z ani jednym zdaniem, upatruje wiec w tym swoistej konsekwencji.
          Masz po prostu niejaka sklonnosc do upraszczania i kategoryzowania, wiec lubisz
          uzywasz takich kwantyfikatorow jak "wszystko" "nigdy", "zawsze". To nie jest moj
          problem.

          Czytajac Twoje wpisy czasem sie zgadzam, czasem nie, czasem rozumiem co masz na
          mysli, innym razem nie nadazam za Twoim tokiem rozumowania. Calkowicie normalne.


    • komandos_seal a co twoj za interes czyjes zycie? 16.06.09, 02:55
      sprawdzilam_czy_wolne napisała:
      Jest żonaty, małżeństwo zresztą
      > wskutek wpadki, moim zdaniem zaplanowanej przez małżonkę (nie
      cierpi mnie
      > zresztą, jest zazdrosna, ple ple ple, ja również jej nie lubię).
      Nastoletnia
      > córka, fajna i udana dziewczynka trzyma to małżeństwo w kupie.
      > Zwłaszcza, jak nie lubię i nie ufam tej żonie?
      > Podpowiecie mi coś?

      xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
      niby kumpel...niby przyjaciel a wcinasz sie....jasne, kto lubi
      trzecie kolo u rowera! jego zona powinna cie sprac po mordzie, kop
      w krocze i won...dlaczego ty znasz co sie tam dzieje u niego? az
      tak sie wpie....asz w nich? az z buciorami?duzo wiesz o ich
      dziecku, ze jego zona be...ale ty w tym wszystkim cacy i jak
      spowiednik...on ci sie spowiada majac wlasna rodzine....wiec on
      jest debil...poprostu...ty natomiast zwykly koltun.
      Wierze ze jestes po przejsciach i cierpisz na niedopchniecie, stad
      wyczailas ofiare do omotania.
      Niby zastrzegasz sie ze o lozko nie chodzi.....ale ty juz nawet
      opuszkami nie piszesz tylko napecznialym dzyndzlem.
      Zdrowiej cizia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka