Dodaj do ulubionych

Co robic ?

IP: *.gorzow.mm.pl 03.12.03, 16:52
Jak pomoc komus kto ucieczki od codziennosci zaczyna szukac w alkoholu?
Sam pochodzi z rozbitej rodziny , rodzice alkoholicy, mama odeszla gdy mial
13 lat .Nie radzi sobie z zyciem z odpowiedzialnoscia za siebie i innych .
O psychologu nie chce slyszec , moje slowa przyjmuje ,ale to wszystko co z
nimi robi.Jak moge mu pomoc ..jest moim mezem .Czy dam rade do niego dotrzec ?
Czy sa jakies sposoby ?!!!
Obserwuj wątek
    • Gość: weronika Re: Co robic ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.12.03, 17:00
      Pierwszym i najtrudniejszym krokiem jest sprawienie żeby zrozumiał powagę
      sytuacji i niebezpieczeństwo jakie mu grozi. Dopiero zaczyna więc jeżeli
      szybko zareagujesz to jest duza szansa, że nic złego się z tego nie rozwinie.
      Jeżeli nie chce udać się do psychiatry (bo ten lekarz jest tu
      odpowiedniejszy), sama wybierz się lub zadzwoń do Paradni Zdrowia Psychicznego
      (wiem, ze to powaznie brzmi ale to zwyczajowa nazwa) w Twoim mieście. W
      większości takich instytucji jest osoba zajmująca się problemem uzależnień.
      Twój mąż zapewne nie jest uzależniony i jeszcze daleko mu do tego ale
      najgorzej jest z osobami które zaczynają pić w trudnych dla nich momentach
      życia. Taka osoba udzieli Ci profesjonalnych porad i być może pomoże Wam
      obojgu.
      • Gość: lagatta Re: Co robic ? IP: *.gorzow.mm.pl 03.12.03, 17:06
        dziekuje ...wiem ,ze sama nie dam rady musze poszukac pomocy gdziec na zewnatrz.
    • olga03 Re: Co robic ? 03.12.03, 17:02
      Niestety, jedyne co możesz robić, to być przy nim i pozwolić mu samemu ponosić
      konsekwencje swojego picia.
      Jak narzyga, niech ściera, jak nie pójdzie do pracy niech sam załatwia
      zwolnienie i tłumaczy się dzieciom, że znowu nie miał dla nich czasu.
      Musisz bardzo o siebie zadbać, żeby nie dać się wciągnąć w spiralę
      wspóluzaleznienia.
      W każdym większym miescie są mitingi dla wspóluzaleznionych (czyli rodzin), nie
      pamiętam, jak to się nazywa. Skoro on nie chce iść do psychologa, to może Ty
      tam pójdziesz??
      Trzymaj się ciepło. Pozdrawiam.
      O.
    • Gość: Triss Merigold Re: Co robic ? IP: *.acn.waw.pl 03.12.03, 17:11
      Forum Uzależnienia, tam znajdziesz najwięcej sensownych porad. W sumie po
      diabła Ci wątpliwa przyjemność bycia żoną alkoholika, to dorosły człowiek i
      niech sam ponosi konsekwencje swoich czynów i zachowań. Nie chroń go, nie kryj,
      najlepiej olej, po co się szarpać.
      • lagatta Re: Co robic ? 03.12.03, 17:17
        Gość portalu: Triss Merigold napisał(a):

        > Forum Uzależnienia, tam znajdziesz najwięcej sensownych porad. W sumie po
        > diabła Ci wątpliwa przyjemność bycia żoną alkoholika, to dorosły człowiek i
        > niech sam ponosi konsekwencje swoich czynów i zachowań. Nie chroń go, nie
        kryj,
        >
        > najlepiej olej, po co się szarpać.

        Oj to nie takie proste .Olac ot tak .Nie umiem.
        Ani troche nie chce byc zona alkoholika , przejmujaco odpowiedzialnosc za
        niego ,wspoluzalezniona .Nie chce stac sie ofiara biadolaca na swoje
        przechrzanione zycie .Chce mu pomoc .Dla niego , dla siebie , dla naszej
        rodziny.
      • yagnieszka Re: Co robic ? 03.12.03, 17:18
        Rozstan sie jak najszybciej. Im szybciej tym lepiej. Nie pomozesz a tylko
        zniszczysz kilka lat wlasnego zycia zanim opuszczajac Go bedziesz zalowac, ze
        nie zrobilas tego przy pierwszych sygnalach. Alkoholizmu nie leczy sie z
        zewnatrz - delikwent sam musi dojrzec do decyzji. Niektorzy nigdy nie
        dojrzewaja. Ani Go nie przekonasz, ani nic na Nim nie wymusisz. Taki los.
        Tragedia.
      • Gość: weronika Re: Co robic ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.12.03, 17:19
        a najlepiej to go chyba odstrzelić, podążając tokiem myślowym Triss.

        powodzenia i lepszego nastawienia lagatto, wierzę że wszystko dobrze się
        skończy, strach ma zawsze wielkie oczy
        • Gość: Weronika i nie słuchaj tych bzdur IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.12.03, 17:20
          o rezygnacji z niego i ze wszystkiego co Was łączy. Warto spróbować. Znam
          wielu którym się udało.
          • yagnieszka Re: i nie słuchaj tych bzdur 03.12.03, 17:36
            Gość portalu: Weronika napisał(a):

            > o rezygnacji z niego i ze wszystkiego co Was łączy. Warto spróbować. Znam
            > wielu którym się udało.

            A dokladnie to ilu, bo zakladajac, ze statystyki nie klamia, to na 100
            leczacych sie(!!!) alkoholikow tylko 14 w duzych miastach (powyzej 250 tys.
            populacji) a nie wiecej niz 6 w malych miejscowosciach przestaje pic, czyli
            jest w stanie utrzymac abstynencje przez 7 lat i wiecej. A ilu jest takich,
            ktorzy sie nie lecza wiec i o wyleczeniu/zaleczeniu nie ma mowy. Wiec ilu ich
            znasz? Prawdopodobienstwo znania choc jednego jest raczej niewielkie, niestety.
            Badz z Nim, kochaj, wspieraj, macie szanse - to wszystko brzmi cieplo i pieknie
            ale prowadzi wylacznie do powieszenia tragedii jaka jest picie jednego z
            partnerow. Cuda to naprawde bardzo rzadka przypadlosc tego swiata.
            • Gość: weronika Re: i nie słuchaj tych bzdur IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.12.03, 17:40
              alkoholik na zawsze pozostaje alkoholikiem i o żadnym wyleczeniu mowy być nie
              może

              alkoholik jednak jest w stanie przerwać pić, czasem nawet na całe życie, jest
              tylko jeden warunek: musi miec dla kogo to zrobić
              nie mozna przekreślać nikogo tak szybko i tak łatwo. Z czasem każdy ma prawo
              zrezygnować i poddać sie ale spróbować trzeba
              • yagnieszka Re: i nie słuchaj tych bzdur 03.12.03, 17:46
                Gość portalu: weronika napisał(a):

                > alkoholik na zawsze pozostaje alkoholikiem i o żadnym wyleczeniu mowy być nie
                > może
                >
                > alkoholik jednak jest w stanie przerwać pić, czasem nawet na całe życie, jest
                > tylko jeden warunek: musi miec dla kogo to zrobić
                > nie mozna przekreślać nikogo tak szybko i tak łatwo. Z czasem każdy ma prawo
                > zrezygnować i poddać sie ale spróbować trzeba


                On to moze zrobic wylacznie dla siebie. Przekreslic trzeba jak najszybciej
                zwlaszcza jezeli np. sa dzieci w rodzinie. Probowac nie wolno, bo to strata
                czasu. Zwlaszcza na poczatku calej zabawy. Jezeli po 2-3 latach niepicia facet
                przychodzi i chce pogadac o ewentualnym zaczynaniu jeszcze raz, mozna rozwazyc
                ale TYLKO rozwazyc.
                Weronika - alkoholizm to nie zabawa dla grzecznych dziewczynek, to rozpacz i
                tragedia - nie wolno sie dawac wciagnac w "ratowanie czlowieka", bo to nie tedy
                droga. Zadne ratowanie kogokolwiek nie jest mozliwe jezeli sam zainteresowany
                nie podejmuje prob. A jesli je podejmuje, trzeba byc bardzo podejrzliwym i
                sprawdzac bardzo dokladnie jakie sa rezultaty tych prob wyjscia z nalogu. To
                jest dluga, ciernista, kamienista droga, ktora delikwent musi przejsc sam.
                Inaczej nic z tego nie bedzie.
                PS. Chyba sobie zdajesz sprawe z tego, ze
                okreslen "leczyc", "wyleczyc", "zaleczyc" uzywam tu wylacznie dla uproszczenia
                przekazu mysli, jezyk bywa niewystarczajaco prezyzyjny.
                • Gość: weronika Re: i nie słuchaj tych bzdur IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.12.03, 17:51
                  ja zwariuję

                  Ty piszesz o alkoholikach, a mąż naszej forumowiczki wcale nie musi nim być

                  jeżeli nie wierzysz w możliwość wyjścia z nałogu to jak wytłumaczysz sens
                  istnienia Poradni Leczenia Uzależnień? Gdyby to w jakimś stopniu nie
                  przynosiło rezultatów, nikt by sie tym nie zajmował.

                  aha i nie rzucajmy pochopnych rad komuś bliskiemu rozpaczy, niech pogada ze
                  specjalistą

                  pozdrawiam i spadam na drzewo
                  • yagnieszka Re: i nie słuchaj tych bzdur 03.12.03, 17:55
                    Gość portalu: weronika napisał(a):

                    > ja zwariuję
                    >
                    > Ty piszesz o alkoholikach, a mąż naszej forumowiczki wcale nie musi nim być
                    >

                    Nie musi. Ale zapewne jest - przeczytaj wyjasnienie Triss. Jak sie czlowiek
                    zaczyna zastanawiac, czy maz jest alkoholikiem to znaczy, ze jest nim na 100% i
                    to zapewne od dluzszego czasu.

                    > jeżeli nie wierzysz w możliwość wyjścia z nałogu to jak wytłumaczysz sens
                    > istnienia Poradni Leczenia Uzależnień? Gdyby to w jakimś stopniu nie
                    > przynosiło rezultatów, nikt by sie tym nie zajmował.

                    Ludzie zajmuja sie w zyciu roznymi rzeczami lacznie z lapaniem motyli i
                    podrozami w Kosmos. Uwazam, ze istnienie poradni jest wysmienite dla tej
                    NIELICZNEJ grupy uswiadamiajacych sobie chorobe i pragnacych z niej wyjsc.
                    Ale to nie ma nic wspolnego z namawianiem rodziny do brania w tym cyrku
                    udzialu - dla znakomitej wieskszosci rodzin jest to po prostu zbyt obciazajace
                    psychicznie, fizycznie i finansowo.
                    >
                    > aha i nie rzucajmy pochopnych rad komuś bliskiemu rozpaczy, niech pogada ze
                    > specjalistą
                    >
                    To nie sa pochopne rady. To jest szara rzeczywistosc.

                    > pozdrawiam i spadam na drzewo

                    Drzewko swiateczne? Uwazaj na bombki :o)
                    • Gość: Triss Merigold Re: i nie słuchaj tych bzdur IP: *.acn.waw.pl 03.12.03, 18:01
                      W tym wypadku rzeczywistość jest cholernie brutalna i im szybciej kobieta
                      przestanie sama sobie kłamać tym lepiej. Nadużycie alkoholu zdażyło się wielu
                      ludziom, pewnie nawet większości i gdyby to było sporadyczne lub jednorazowe to
                      kobieta nie pisałaby na forum, jestem tego pewna.
                      W Polsce tolerancja dla picia, zwłaszcza męskiego (a zwłaszcza imprezowego i
                      tzw. zalewania robaka) jest ogromna a przez niedostrzeganie problemu rodziny są
                      wciągane w cyrk ze współuzależnieniem, udzielaniem wsparcia itd. Niestety
                      należy pomyśleć przede wszystkim o sobie i własnym życiu.
                      • jmx o bzdurach 03.12.03, 18:44

                        Wiecie co dziewczyny - czasem chęć udowodnienia komuś, że ma się rację może
                        narobić więcej szkody jak pożytku. Znam odwrotny przypadek - ona alkoholiczka,
                        on nie, do tego dwójka dzieci. Statystyki też były "nieprzychylne" jak i
                        ludzie wokół. Ale się nie dali, są razem do dzisiaj. Dlatego nie wierzę w
                        staytstyki tylko intuicję - jeśli ktoś chce podjąć trud walki to go podejmie,
                        na przekór "zdrowemu" rozsądkowi i "dobrym radom".

                        No niestety, każdy uczy się na własnych błędach a życie weryfikuje każdą
                        regułę.
                    • j_ar Re: i nie słuchaj tych bzdur 04.12.03, 13:19
                      > Nie musi. Ale zapewne jest - przeczytaj wyjasnienie Triss. Jak sie czlowiek
                      > zaczyna zastanawiac, czy maz jest alkoholikiem to znaczy, ze jest nim na 100%
                      i> to zapewne od dluzszego czasu.

                      sorry yagnieszko, ale ty pieprzysz od rzeczy... czasem problem miedzy bliskimi
                      osobami jest tlumaczony na alkoholizm ktorego nie ma, taka walka miedzy ludzmi,
                      szukanie winnego na zewnatrz... nie porownuj nigdy jezeli mozesz rodzin
                      patologicznych, gdzie dol juz zostal osiagniety i skad ludzie nie wychodza, do
                      rodzin, gdzie ludzie sa w stanie funkcjonowac i walczyc...i nawet jezeli jest
                      to alkohol to im sie potrafi udac, ale w wiekszosci to slowo 'alkoholizm'
                      miedzy ludzmi jest jedynie zaciemnieniem problemow na innym poziomie, takim
                      oddaniem paleczki, ze jak nie bedzie pil to bedzie cacy... a ic a byc
                      alkoholikiem to dosc duza roznica
        • Gość: Triss Merigold Re: Co robic ? IP: *.acn.waw.pl 03.12.03, 17:31
          Znam paru alkoholików, z jednym miałam nieszczęście być. Tych pijących (do
          leczonych, uświadamiających sobie swój problem i walczących z nim, nic nie mam)
          należałoby odstrzelić żeby zaoszczędzić rodzinom cierpienia. I nie pisz jej
          głupot, że strach ma wielkie oczy. Życie z alkoholikiem z napadami agresji,
          zmiennością jego nastrojów, z jego wyskokami i ciągłą niepewnością co teraz mu
          odbije jest koszmarem. Dlatego jestem za radykalnymi krokami. Nie chcesz,
          trudno, tylko później nie rycz w słuchawkę niebieskiej linii.
          • Gość: weronika Re: Co robic ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.12.03, 17:35
            dlaczego twierdzisz, że jej mąż jest alkoholikiem? zdaje się, że jeszcze nie
            został zdiagnozowany?
            fakt, życie z alkoholikiem może być koszmarem i tym bardziej warto walczyć o
            człowieka dopóki można i nie jest za późno

            nie chciałam Cię urazić Triss
            • yagnieszka Re: Co robic ? 03.12.03, 17:38
              Gość portalu: weronika napisał(a):

              > dlaczego twierdzisz, że jej mąż jest alkoholikiem? zdaje się, że jeszcze nie
              > został zdiagnozowany?
              > fakt, życie z alkoholikiem może być koszmarem i tym bardziej warto walczyć o
              > człowieka dopóki można i nie jest za późno
              >
              > nie chciałam Cię urazić Triss

              Jesli zona/dziewczyna/kochanka/partnerka zaczyna sie czegos domyslac i cos
              zauwazac to najczesciej jest juz ZA POZNO na ratowanie czegokolwiek - nalog
              dziala.
    • Gość: Richelieu* Re: Co robic ? IP: 213.77.25.* 03.12.03, 17:36
      chcesz być matką Teresą, a za 10 lat zostanie z Ciebie zidiociała histeryczka.

      alkoholików się wykopuje z domu, a nie lituje.
      Jeśli oczywiście jest alkoholikiem, a nie pospolitym pijaczkiem.
      za łeb i na odwyk
      tylko broń boże nie cackać się
      • Gość: weronika Re: Co robic ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.12.03, 17:44
        do cholery!
        przeciez tu nie chodzi o matkę Teresę, o poświęcanie się, o składanie własnego
        życia na ołtarzu czyjegoś nałogu

        ale może ten nałog nie jest jeszcze nałogiem, człowiek słaba istotą jest i
        często potrzebuje pomocy! Być może wystarczy potrząśnięcie nim i uświadomiemie
        problemu! Czy ona ma od razu wyjać walizy i zacząć się pakować????? Ludzie! Co
        z Wami?

        • yagnieszka Re: Co robic ? 03.12.03, 17:48
          Gość portalu: weronika napisał(a):

          Ludzie! Co
          > z Wami?
          >

          To sie nazywa DOSWIADCZENIE.
        • Gość: Richelieu* Re: Co robic ? IP: 213.77.25.* 03.12.03, 17:48
          jeśli ma tylko załamanie nerwowe to ok
          jeśli ma zaczątki alkoholizmu to za frak i wynocha z domu

          weroniczko, wiesz co to alkoholizm w ogóle?
          • Gość: weronika Re: Co robic ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.12.03, 17:54
            ani razu nie napisałam że trzeba się z alkoholikiem cackać, głaskać czy też
            litować nad takowym.

            ja chcialam tylko powiedzieć, że nie kazdy jest stracony i że czasami udaje
            sie "wyjść" z nałogu. Ale nie dowie sie kto nawet nie spróbuje

            tym razem to już naprawdę papatki
            • Gość: Richelieu* Re: Co robic ? IP: 213.77.25.* 03.12.03, 17:59
              z nałogu się nie wychodzi
              można zaleczyć najwyżej, wyleczyć się nie da. Czym prędzej kobieta sobie to
              uświadomi tym lepiej dla niej

              myślenie, że się wyleczy alkoholizm to mrzonki
          • Gość: lagatta Re: Co robic ? IP: *.gorzow.mm.pl 03.12.03, 18:00
            A gdzie jest granica ?
            • Gość: Triss Merigold Re: Co robic ? IP: *.acn.waw.pl 03.12.03, 18:05
              Jeśli zadajesz sobie to pytanie to została już przekroczona i to dawno temu.
              Sorry ale człowiek, który nie ma problemów z alkoholem nie zaczyna sobie nagle
              wyliczać ile może wypić, kiedy robi przerwę. Jeśli obserwujesz z uwagą ile mąż
              pije, zwracasz mu uwagę itd. to już sama powinnaś wiedzieć.
            • Gość: Richelieu* Re: Co robic ? IP: 213.77.25.* 03.12.03, 18:06
              w tym sęk, że nie ma granicy bo tolerancja na alkohol jest różna u różnych.
              Generalnie jeśli zaczyna się pić w celu poprawy humoru to jest początek
              alkoholizmu
            • yagnieszka Re: Co robic ? 03.12.03, 18:10
              Granica juz za Wami. To byl moment kiedy po raz pierwszy pomyslalas, ze to moze
              byc nalog.
              Naprawde pozostaje Ci tylko separacja.
              Nawet nie wiesz jak jest mi przykro z tego powodu ale moje bycie przykro
              niczego nie zmieni.
              Twardego, zdrowego serca zycze - tylko ono utrzyma Cie teraz na powierzchni.
          • Gość: Sue Re: Co robic ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.03, 21:53
            Za frak i wynocha? To brzmi okrutnie. Przeciez alkoholizm to choroba.
            A gdzie przysiega malzenska: "na dobre i na zle"?
            Jak ktos ma sie gorzej, zachorowal (na alkoholizm, czy inna chorobe) to od
            razu kopa mu?
            Z alkoholikiem mozna zyc. Przeciez nie kazdy alkoholik jest agresywny.
            Z kolei sa tez inne choroby (np neurologicznie) przy ktorych czlowiek moze byc
            agresywny. Wtedy tez za fraki i wynocha?
            • Gość: Triss Merigold Re: Co robic ? IP: *.acn.waw.pl 03.12.03, 22:03
              Akurat alkoholizm czy narkomania to choroby, które człowiek funduje sobie na
              własne życzenie i trzeba popracować tj. odpowiednio długo i często
              popijać/narkotyzować się żeby się uzależnić. To nie jest choroba wrodzona ani
              spowodowana wiekiem czy wypadkiem.
              Poczytaj sobie na forum uzależnienia o tzw. twardej miłości, jedynej jaka daje
              w ogóle szansę na to, że partner wyjdzie z nałogu. Nie wolno alkoholika
              wspierać, obiecywać, że cokolwiek zrobi to i tak jest kochany. Jaka przysięga,
              o czym Ty mówisz? Dodaj jeszcze, że trzeba nieść swój krzyż a umrę ze śmiechu
              nad Twoją głupotą.
              • Gość: Sue Re: Co robic ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.03, 13:08
                Gdyby zapytac kogokolwiek czy chce zostac alkoholikiem, to nikt nie
                odpowiedzialby twierdzaco. Wiec nie jest tak ze alkoholikiem sie zostaje z
                wyboru, z wlasniej woli. Przyczyny moga byc rozne - zbyt czeste popijanie z
                kolegami, ktore zaczyna wciagac, picie jako lekarstwo na klopoty itp. A potem
                zanim sie czlowiek zorientuje, przestaje sie kontrolowac, jest juz w nalogu.
                Pewnie mozna powiedziec ze doprowadzenie sie do alkoholizmu to glupota, ale
                czy kara za to powinna byc az tak ciezka jak odrzucenie przez najblizsze osoby?
                Na forum uzaleznienia wejde, bo przyznaje ze teorii nie znam. Ale w to ze nie
                wolno wspierac nie do konca wierze, moze brak wsparcia dziala pozytywnie w
                niektorych przypadkach, ale niektorzy przy braku wsparcia stocza sie na samo
                dno.
                Z kolei wspieranie moze prowadzic do tego, ze alkolik jezeli w ogole pije
                i 'wpada w ciag', to dzieje sie to bardzo rzadko. Wiem to na pewno.
                A przysiega jest przysiega, nawet nie wazne czy jest to przysiega malzenska,
                czy nie. Jezeli ludzie sa ze soba, (niby) kochaja sie nawzajem, a potem jedno
                wpada w klopoty, to czy mozna ta osobe zostawic? Bo "niesienie krzyza" to
                glupota? Jak jest dobrze to dobrze, a jak klopoty, to do widzenia? Jasne, sa
                przypadki skrajne, bywa ze z powodu uzaleznienia (albo z innego powodu) nie da
                sie z kims zyc, ale nie zawsze tak jest. Nie wolno drugiej osoby tak po prostu
                skreslic.


                > Akurat alkoholizm czy narkomania to choroby, które człowiek funduje sobie na
                > własne życzenie i trzeba popracować tj. odpowiednio długo i często
                > popijać/narkotyzować się żeby się uzależnić. To nie jest choroba wrodzona
                ani
                > spowodowana wiekiem czy wypadkiem.
                > Poczytaj sobie na forum uzależnienia o tzw. twardej miłości, jedynej jaka
                daje
                > w ogóle szansę na to, że partner wyjdzie z nałogu. Nie wolno alkoholika
                > wspierać, obiecywać, że cokolwiek zrobi to i tak jest kochany. Jaka
                przysięga,
                > o czym Ty mówisz? Dodaj jeszcze, że trzeba nieść swój krzyż a umrę ze
                śmiechu
                > nad Twoją głupotą.


                • Gość: Richelieu* Re: Co robic ? IP: *.localdomain / 213.77.25.* 04.12.03, 13:40

                  Wsparcie? Alkohlizm to choroba calej rodziny, a nie tylko poszkodowanego.
                  Zreszta choroba. Glupie to az strach, ze okresla sie tym mianem alkoholizm. To
                  zwykly nalog.
                  Kara. Czy zdajeszc sobie sprawe z konsekwencji posadania takiego indywiduum w
                  domu? Nie miej nadziei, ze jesli narzyga to sam posciera. Ty bedziesz scierac
                  i jeszcze oberwiesz za to, ze sie ociagasz.

                  Ne bede przekonywac, ze alkoholka mozna wyleczyc. Do samego konca bedzie chlal
                  gdy tylko zobaczy okazje. Watroba bedzie u niego w proszku, a i tak bedzie
                  chlal. Oczywiscie, ze nie chla codziennie, ze wpada w ciagi, ze moze nawet pol
                  roku i wiecej w ogole nie pic. Ale ten miesiac pelen atrakcji zrekompensuje
                  pol roku spokoju.

                  Przespij sie kiedys na klatce schodowej albo scieraj roznosci z podlog wtedy
                  zobaczysz jak milo mieszkac z alkoholikem. Potem jeszcze czasem do szpitala
                  trafisz dzieki nastawianiu katolickiego drugiego policzka i mowic bedziesz, ze
                  to polka Ci spadla bo nie mozesz podac do sadu glownego zywiciela rodziny.

                  Ech, rozowe okulary sciagni sobie albo porozmawiaj z tymi, ktorzy alkoholika
                  maja na codzien. I to takieo, ktory na trzexwo jest agresywny, a bedac spitym
                  to polszczyna nie wymyslila takiego okreslenia na ta intensywnosc agesji.
                  • Gość: Sue Re: Co robic ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.03, 15:08
                    Rozni sa alkoholicy i nie mozna generalizowac. Jasne ze z alkoholizmu nie da
                    sie wyleczyc. Ale jezeli ktos nawet jest alkoholikiem, ale upija sie raz, gora
                    dwa w roku, nie jest agresywny, czy tez wg Ciebie nalezy sie go po prostu
                    pozbyc? Czesto samotnosc wplywa na alkoholika fatalnie, bedac sam stacza sie,
                    a majac wsparcie potrafi funkcjonowac w spoleczenstwie a ludzie spoza rodziny
                    nawet sie nie domyslaja problemu.
                    Fakt, nie jest to mile ogladac pijanego czlowieka, sprzatac balagan, ktory
                    zrobil.
                    Ale z drugiej strony mozna mu pomoc, wplywac na niego zeby szybciej wyszedl z
                    ciagu, dbac zeby nie narobil glupot. I tak kilka tygodni w roku, a poza tymi
                    tygodniami(i poza choroba alkoholowa) moze to byc super czlowiek.
                    • Gość: Richelieu* Re: Co robic ? IP: *.localdomain / 213.77.25.* 04.12.03, 15:16
                      o jest akurat temat, na ktory nue potrafie dyskutowac. Ja czuje na wlasnej
                      skorze przez cale zycie co to jest nerwowy alkoholik w domu, wiec wszelkie
                      dywagacje, a moze tak a moze siak sa dla mnie bez sensu.
                      co do balaganu
                      sprzatal;as kiedykolwiek czyjes plamy od moczu i rzygowin? I nie salas
                      wszystkie te noce kiedy alkoholik blogo sobie w upojeniu spal, a Ty musialas
                      pilnowac zeby domu nie pobpalil, szyb nie powybijal czy wreszcie Ciebie nie
                      zabil, ot tak, przypadkiem.
                      • malvvina Re: Co robic ? 04.12.03, 15:24
                        mnie tez zycie przerasta
                        i co ?
                        zadna zona nigdy grupa wsparcia nie bedzie
                        NIKT z zewnatrz nie ma wplywu na przedsiewziecia alkoholika
                        zaden alkoholik nie przestanie pic dla kogos
                      • Gość: Triss Merigold Re: Co robic ? IP: *.acn.waw.pl 04.12.03, 15:42
                        Daruj sobie wyjaśnienia, tu siedzą jakieś dziewczynki, które w życiu nie miały
                        bliskiego kontaktu z alkoholikiem ani w lightowej ani w hardcorowej wersji. Im
                        się pomyliło dosłowne traktowanie Desideraty z życiem w realu. Żadna z nich nie
                        prała zasikanych spodni lubego, któremu urwał się film i nie słuchała
                        wymówek "mogłaś mi powiedzieć żebym przestał" albo "gdybyś się tak nie
                        zachowywała to...".

                        Co to znaczy - "jeśli wychodzi z nałogu i jego picie nie jest uciążliwe"? Qrwa
                        zawsze jest uciążliwe bo myślisz o tym czy za chwilę nie pochla bardziej albo
                        nie zacznie agresywanie domagać się wódki. I o tym co będzie następnego dnia,
                        za tydzień, za miesiąc. Nałóg niszczy całą rodzinę bo wszyscy są zaangażowani w
                        myślenie: co zrobić żeby przestał? jak mu pomóc?

                        • j_ar Re: Co robic ? 04.12.03, 15:49
                          dlaczego ty nie patrzysz... maz lagatty nie zwala sie nieprzytomny na podloge i
                          nie sika w gacie, co ty chcesz tutaj wogole za problem rozwiazac? alkoholika,
                          ktory nie jest alkoholikiem?
                          • Gość: Triss Merigold Re: Co robic ? IP: *.acn.waw.pl 04.12.03, 15:55
                            Skąd wiesz? Założę się, że nawet gdyby ją trzasną w twarz napity to by nie
                            napisała. Jeszcze nie teraz. To się nazywa samookłamywanie.
                            Znasz przypadek kiedy kobieta wmawia mężczyźnie alkoholizm w Polsce? Wmawia, bo
                            wypił dwa piwa do kolacji? Jeśli żona widzi problem i upublicznia go to znaczy,
                            że jest kiepsko.
                            • j_ar Re: Co robic ? 04.12.03, 15:59
                              >Jeśli żona widzi problem i upublicznia go to znaczy,
                              > że jest kiepsko.

                              niestety nie jest to takie proste jak bys chciala to widziec, alkoholizm, co
                              zapewne wiesz, to caly zespol objawowy, a nie jeden tekst zaniepokojonej
                              kobiety na forum....
                              • malvvina Re: Co robic ? 04.12.03, 16:01
                                jar, nie trzeba rzygac i sikac aby byc alkoholikiem i zniszczyc wszystko co w
                                okol...
                                • j_ar Re: Co robic ? 04.12.03, 16:03
                                  no wiem wiem... jutro popisze bo zmykam juz
                                  pzdr
                                • Gość: Triss Merigold Re: Co robic ? IP: *.acn.waw.pl 04.12.03, 16:07
                                  Dokładnie. Można zawsze pozostać w fazie picia kulturalnego, drinki, dobre wino
                                  tylko spróbuj to zabrać uzależnionemu, wtedy zobaczysz. Alkoholik to wcale nie
                                  musi być lump w rowie czy fioletowy pan hydraulik, to może być kulturalny
                                  lekarz, biznesmen, mecenas, nauczyciel itd.
                  • Gość: Sue Re: Co robic ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.03, 15:13
                    Jeszcze chcialam dodac, ze chodzi mi np o taki przypadek, kiedy alkoholik
                    uswiadomil sobie juz problem, stara sie wyjsc z nalogu, stara sie nie pic, a
                    kiedu jednak pije, to nie jest szczegolnie uciazliwy dla otoczenia. I wsparcie
                    bliskich jest mu potrzebne, bo alkoholizm to trudny problem i trudno go
                    przezwyciezyc w pojedynke.
                    • Gość: Triss Merigold Re: Co robic ? IP: *.acn.waw.pl 04.12.03, 15:51
                      Co oznacza "kiedy pije to nie jest szczególnie uciążliwy dla otoczenia"? ZAWSZE
                      jest uciążliwy bo wprowadza niepokój, lęk, totalny brak zaufania, jest
                      niestabilny emocjonalnie, nigdy nie można na nim polegać. To nie jest ten sam
                      pan co przed nałogiem - to pan, którym rządzi alkohol.
                      Jeśli alkoholik stara się wyjść z nałogu to NIE PIJE W OGÓLE, konsekwentnie, do
                      końca życia a nie robi przerwy w leczeniu co dwa miesiące.
                      Bliscy nie są motywacją. Rodzina nie jest motywacją. Praca, kariera też nie.
                      Alkoholik musi chcieć zerwać z nałogiem sam z siebie, samodzielnie, wszystko
                      jedno czy żyje samotnie czy ma bliskich.
        • Gość: Triss Merigold Re: Co robic ? IP: *.acn.waw.pl 03.12.03, 17:49
          Tak się składa, że na ogół bardzo długo bagatelizujemy problem i wmawiamy
          sobie - przyjmując jego tłumaczenia - że pije ponieważ: musiał się wyluzować,
          ktoś go wk..; bo jest okazja; pije tak jak inni; ciężko pracuje i coś mu się od
          życia należy; gdyby ona była inna to by nie pił. Jak kobieta w małżeństwie
          dochodzi wobec samej siebie, że facet za dużo chla i jest uzależniony to na
          100% jest uzależniony.
          Gwarantuję, że nie pisałaby tego postu gdyby mąż nawalił się jednorazowo ze
          zdenerwowania albo jednorazowo przesadził na imprezie.
          Alkoholika można kopami nakłonić do leczenie (rzadko skutecznie) a nie
          głaskaniem.
          • jmx Re: Co robic ? 03.12.03, 18:55

            Picie na umór to ostatnia faza. Najpierw jest szukanie okazji, popijanie,
            większa niż u innych tolerancja na alkohol (przyzwyczajenie) czyli - małe
            dawki i często, potem coraz więcej i często. Tak wyglądają początki. Potem
            zaczyna sie picie po kryjomu, chowanie butelek w róznych zakamrkach,
            obiecywanie, że już nigdy więcej i ponowne picie plus stosowne wytłumaczenie -
            koledzy, bankiet w pracy, stres itp. itd. Jeżeli ktoś zapija się na umór i
            leczy kaca z poprzedniego dnia alkoholem to już w tym momencie jest równia
            pochyła....
    • Gość: gf Re: Co robic ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.03, 18:29
      cześć lagatta :)

      po pierwsze o kant d... potłucz "rady" yagnieszki
      potem napiszę wiecej - teraz nie mogę, przepraszam :)

      na razie,
      gf
      • Gość: gf Re: Co robic ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.03, 01:55
        La Gatta :)

        To co tu panie piszą - "wymień go na lepszy model" - zapewne jest jakimśtam
        doświadczeniem życiowym podyktowane. Niemniej nie da się ukryć, ze piszą o,
        powiedzmy, cięższych przypadkach. Gdyby każdy, komu w momencie "dołu" zdażyło
        się nadużyć alkoholu był alkoholikiem, to mielibyśmy ich pewnie 90%. Bzdura.

        Nie każdy też na szczęście zaraz widzi porażkę na horyzoncie albo ma kamień w
        miejscu, gdzie niektórzy miewają serce.

        Napewno zapytaj specjalistów od uzależnień, albo poczytaj coś, ale:

        1.pamiętaj, ze rekomendowana w tym wątku metoda "zimnego wychowu", którą można
        nazwać metodą Kotańskiego, choć niektórym życie uratowała, kliku też zabiła - w
        gruncie rzeczy myślę, że Ty wiesz najlepiej intuicyjnie na ile czule a na ile
        bezwzględnie go traktować

        2.jeszcze się nikomu nie pogorszyło od tego, ze usłyszał "kocham Cię" albo od
        tego, że się dowiedział, że może na żonie polegać także wtedy, kiedy ma kłopoty
        i że opowiadanie o nich nie jest oznaką słabości tylko wręcz odwrotnie.
        Wysłuchaj go, jak już przekonasz go do tego, że może mówić. To nie picie jest
        pierwszym problemem, tylko to od czego w ten sposób ucieka. Do tego dotrzyj.

        powodzenia :)
        gf


        • j_ar Re: Co robic ? 04.12.03, 13:25
          otoz to
          pzdr
        • Gość: Triss Merigold Re: Co robic ? IP: *.acn.waw.pl 04.12.03, 13:43
          GF Ty chyba w życiu nie miałaś do czynienia z facetem alkoholikiem.
          Gwoli ścisłości - ja miałam do czynienia i to z przypadkiem "lekkim", z
          alkoholikiem towarzyskim, bez ciągów, bez przepijania wypłaty i rozwalania
          mebli. Po prostu jak zaczął na imprezie to pił dopóki nie padł w trakcie
          prezentując agresję, zmienność nastrojów i obwinianie mnie o wszystko.

          Nie chodzi o picie w momencie dołu - dół może trwac parę dni i mija, większości
          chyba zdarzyło się wtedy sięgnąć po alkoholowy znieczulacz co nie czyni z nich
          alkoholików.
          Metoda zimnego chowu jest o tyle dobra, że pozwala układać sobie życie w miarę
          niezależnie od nałogowca i obciążania jego problemami.
          Nie wymagaj od partnera alkoholika zajęcia się docieraniem do sedna problemu.
          Czy naprawdę uważasz, że w momencie kiedy on powie: piję bo moi starzy pili, bo
          ojciec mnie lał, bo mam denną pracę i szef mi ubliża a koledzy nie lubią i
          zdiagnozujesz problem to w czymkolwiek mu pomożesz? Rozwiążesz za niego kwestię
          pracy, wspomnień z dzieciństwa, nieudanych doświadczeń seksualnych itd.?
          To picie jest problemem a nie to od czego ucieka, równie dobrze może coś sobie
          wymyślać i szukać usprawiedliwień do chlania.
          • j_ar Re: Co robic ? 04.12.03, 13:49
            tu nie chodzi o licytacje, kto ma wieksze doswiadczenia z alkoholikami ale o
            spojrzenie z roznych perspektyw i z wlasnych doswiadczen wyciagniecie
            wnioskow... zbyt czesto zbyt szybko okresla sie osoby jako alkoholikow, jezeli
            ktos sobie wypije czasem jak ma dolka albo z kumplami albo od okazji do okazji
            a kobieta tego nie akceptuje (zreszta ktora to lubi, co?) to czesto juz
            wystarcza za znalezienie problemu, tylko, ze nie tam gdzie on jest na dzien
            dzisiejszy ale gdzie (niewykluczone ) w koncu bedzie
          • Gość: gf Re: Co robic ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.03, 14:54
            zauważ, ten facet nic takiego nie powiedział, co mu przypisujesz, ze pije, bo...

            nie zgadzam się - problemem jest to, że życie go przerasta
            gdyby potrafił inaczej rozładowywać napięcie, no i po pierwsze rozwiązywać
            problemy, nie musiałby pić - to jest facet, który ma problem z funkcjonowaniem
            w życiu (a picie jest skutkiem, a nie przyczyną)

            nikt nie twierdzi, ze powinno się za niego rozwiązywać problemy
            chodzi o to, ze sugerujecie rozwiąznie "radź sobie sam"
            jeden sobie poradzi, inny już się nie podniesie po takim - de facto - odrzuceniu

            patrzysz na nią przez pryzmat swojego doświadczenia - a to inny facet z innym
            problemem (na innym etapie najwyraźniej)
            • Gość: Triss Merigold Re: Co robic ? IP: *.acn.waw.pl 04.12.03, 15:13
              Nadal polecam forum uzależnienia i poczytanie wypowiedzi trzeźwych alkoholików.
              Każdy z nich w pewnym moencie osiągnął dno: to mogło być wyrzucenie z pracy,
              wyprowadzka żony i strata rodziny, obudzenie się bez ubrania w rowie. Im
              szybciej to dno osiągnie tym szybciej (może) się obudzi.
              Argument, że życie go przerasta nie jest żadnym argumentem. Znam alkoholików z
              niezłą, stabliną pracą, kochającą żoną, udanymi dziećmi itd. Dopóki nie zacznie
              się leczyć tak długo przerastać go będzie wszystko. To tylko wytłumaczenie dla
              nałogu.
              Ostatecznie metody leczenia alkoholików istnieją nie od dziś i są skuteczne.
              Alkoholika leczy się kopem, wstrząsem, nie głaskaniem. Znasz pojęcie "twarda
              miłość"? Tak samo postępuje się z narkomanami. Nie ma miejsca na litość,
              współczucie, akceptację, tolerancję. Wsparcie - tak - jeśli zacznie leczenie.

              Na jakim etapie? Tłumaczę Ci, że skoro lagatta napisała, że jej mąż pije to
              znaczy, że nie usiadł wczoraj przed TV i otworzył browar tylko, że chla od
              dłuższego czasu i jest coraz gorzej.
              Nie twierdzę, że nie ma dla niego szansy. Jest - jeśli uświadomi sobie, że
              picie działa niszcząco na niego, rodzinę, relacje i przestanie pić.
              • Gość: gf Re: Co robic ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.03, 15:35
                > Im
                > szybciej to dno osiągnie tym szybciej (może) się obudzi.

                absurd
                znam ludzi, którzy byli na etapie męża lagatty i dali sobie rade bez sięgania
                dna
                osiągnięcie dna nie jest żadną gwarancją sukcesu - wręcz odwrotnie wzrasta
                szansa na smierć po prostu


                Co ma posiadanie, zony, dzieci i dobrej pracy do tego?
                Takich życie nie przerasta???
                Absurd. Okolicznosci zewnetrzne nic do tego nie mają.
                To o czym piszesz, równie dobrze może być fasadą. Czyli piekłem.

                Nie opowiadaj mi o leczeniu narkomanów. Założę się, ze wiem o tym więcej niż
                Ty. Znam środowiska w których mało kto nie jedzie na amfie.

                Wielu ludzi tzw. twarda miłość doprowadziła na tamten swiat. To nie jest droga
                dla każdego. Nie będę dyskutować czy dla większości czy mniejszości.

                Jeszcze raz: patrzysz na lagattę przez pryzmat własnego doświadczenia i robisz
                jej tym krzywdę.
                • malvvina Re: Co robic ? 04.12.03, 15:40
                  girl, jest 99 % szans abysmy z wlasnym pryzmatem doswiadczenia mialy racje
                  niestety
                  • Gość: Triss Merigold Re: Co robic ? IP: *.acn.waw.pl 04.12.03, 15:46
                    Taa jasne. Każdy jest inny. Trudno, niektórzy nie wyjdą z nałogu, life is
                    brutal. GF pochrzaniła się Desiderata z normalnym życiem codziennym.
                    Ostatecznie kluby AA wypracowały sobie przez wiele lat skuteczne terapie i nie
                    ma powodów sądzić, że "twarda miłość" doprowadzi na dno szybciej niż wspieranie
                    w nałogu i przykrywanie zachlanego męża kołderką po to żeby czuł ciepło i
                    wsparcie.
                    • Gość: gf Desiderata to akurat szajs nad szajsy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.03, 16:05
                      tak, tak, jasne - tylko Twoje doświadczenie jest tym właściwym...

                      gdybym nie czytała tego, co masz do powiedzenia o facetach w ogóle, to może bym
                      Ci i uwierzyła, ale tak - fałszywy prorok jesteś i tyle.
                      • malvvina Re: Desiderata to akurat szajs nad szajsy 04.12.03, 16:12
                        iiii, alkoholizm nie jest meska przypadloscia !

                        > gdybym nie czytała tego, co masz do powiedzenia o facetach w ogóle, to może
                        bym
                        >
                        > Ci i uwierzyła, ale tak - fałszywy prorok jesteś i tyle.
                        • Gość: gf a co to ma do rzeczy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.03, 16:16
                          Triss ma fatalne zdanie o facetach i ogólnie jest zwolenniczką sprawiedliwości
                          starotestmentowej czy też - jakby to... - "wychowywania" facetów.
                          Choć oczywiście dosłownie tak tego prawdopodobnie nie nazwała.

                          Ergo, nie ufałabym, nawet gdybym zero wiedzy miała.
                          • malvvina Re: a co to ma do rzeczy? 04.12.03, 16:20
                            co mnie nie dziwi...(z tym zaufaniem ;-)

                            ale marne szanse pomocy komus kto pije
                            a on juz pije
                            jestem pewna
                            takiego zdania nie formuluje sie (nawet przed samym soba - nie mowie
                            publicznie) ot tak, lekko i bez powodu


                            Ergo, nie ufałabym, nawet gdybym zero wiedzy miała.
                            • Gość: gf Re: a co to ma do rzeczy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.03, 16:26
                              Przeczytałam jeszcze raz wszystkie posty lagatty w tym wątku i jestem niemal
                              pewna, ze mam rację. Facet ma katar, a Wy go do szpitala kładziecie.
                              • malvvina Re: a co to ma do rzeczy? 04.12.03, 16:27
                                girl, z dda nie pogadasz ....
                                pewne stadium jest przekroczone na cale zycie
                                i alarm dzwoni jak w notre dame dzwon
                                i quasimodo sie na sznurku bimba...
                          • Gość: Triss Merigold Re: a co to ma do rzeczy? IP: *.acn.waw.pl 04.12.03, 16:27
                            Jestem zwolenniczką jasnego określania granic i nie kłamania sobie samemu.
                            Warto kochać, ale nie za wszelką cenę. Wybacz ale mężczyzna, który staje się
                            alkoholikiem nie jest tym samym na którym mi zależało - nałóg zmienia psychikę.
                            Od alkoholika odeszłabym (kiedyś tak zrobiłam) z żalem ale bez skrupułów. I
                            naprawdę w d.. miałam jak on to zniesie. O dziwo zniósł świetnie bo znlazł inna
                            panią, która się nim zaopiekowała. Życie naprawdę jest proste jak wiesz czego
                            chcesz a czego nie zniesiesz.
                            Nie jestem zwolenniczką wychowywania facetów, w każdym razie nie dorosłych. Nie
                            mam ambicji, żeby zmieniać/leczyć/ulepszać dorosłego człowieka. Mnie interesuje
                            taki okaz, który posiada już pewien zestaw cech, upodobań, nawyków, poglądów,
                            który mogę zaakceptować.
                            • Gość: gf Re: a co to ma do rzeczy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.03, 16:34
                              Nie znam nikogo, kto byłby zwolennikiem kłamania sobie samemu.

                              Podobnie nie jest tym samym mężczyzna, który wpada w depresję, ma raka, łamie
                              kręgosłup, zapada na schizofrenię, zostaję hazardzistą i dorabia się potężnych
                              długów itp.itd., dopada go Alzheimer albo Parkinson.
                              Nikt nie jest constans, Triss. Ty też nie.
                              Życzę Ci, żeby nikt Cię nie rzucił, kiedy będziesz miała problemy.

                              Traktujesz zwiazek jak umowę cywilno-prawną. Twoja rzecz. Tylko sama nie
                              widzisz, jak sobie drogę do klęski budujesz.

                              pozdrawiam
                              • Gość: Triss Merigold Re: a co to ma do rzeczy? IP: *.acn.waw.pl 04.12.03, 16:46
                                Dla mnie nałóg wyklucza bycie z tą osobą. Nie przekonasz mnie. Nałóg nie spada
                                jak grom z jasnego nieba, to nie wypadek ani przypadłość wiekowa czy
                                genetyczna. Tak traktuję związek jako swoistą umowę - opartą na pewnych
                                podstawach jak np. zaufanie i założenie, że nie będziemy sobie szkodzić.
                                Alkoholik tę umowę złamie na 100%. Czasem trzeba odejść żeby zadbac o siebie
                                sobie poukładać życie.
                                • Gość: gf Re: a co to ma do rzeczy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.03, 16:53
                                  Każdy złamie umowę - nie łudź się. Niemal nie ma szasy na to, ze kiedyś nie
                                  bedziesz stała przed decyzją czy wybaczyć. Jak nie nałóg, to inną przeleci, jak
                                  nie to, to się w innej po uszy zauroczy albo cokolwiek innego. Jesteś nieufna,
                                  bo się nacięłaś.

                                  Czasem trzeba odejść, ale napewno nie na etapie lagatty. Odchodzi się, kiedy
                                  przestaje sie kochać.
                  • Gość: gf Malvvina, przeczytaj jeszcze raz pierwszy post n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.03, 16:12
                    • malvvina Re: Malvvina, przeczytaj jeszcze raz pierwszy pos 04.12.03, 16:13
                      yess ! przeczytalam ! stawiam sie do meldunku !
                      • Gość: gf Re: Malvvina, przeczytaj jeszcze raz pierwszy pos IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.03, 16:17
                        tam jest słowo "zaczyna".
        • Gość: gf ofkors ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.03, 14:46
          zdarzyło się a nie zdażyło się

          w nocy popełnia się błędy ;)
    • malvvina Re: Co robic ? 04.12.03, 00:24
      zacznijcie razem zmieniac codziennosc...

      > Jak pomoc komus kto ucieczki od codziennosci zaczyna szukac w alkoholu?
      > Sam pochodzi z rozbitej rodziny , rodzice alkoholicy, mama odeszla gdy mial
      > 13 lat .Nie radzi sobie z zyciem z odpowiedzialnoscia za siebie i innych .
      > O psychologu nie chce slyszec , moje slowa przyjmuje ,ale to wszystko co z
      > nimi robi.Jak moge mu pomoc ..jest moim mezem .Czy dam rade do niego
      dotrzec ?
      > Czy sa jakies sposoby ?!!!
    • essedaria Re: Co robic ? 04.12.03, 08:20
      Witaj lagatta,
      pierwsza rzecza jaka musisz zrobic to uswiadomic mu problem jaki ma i jaki
      bedzie mial. On wie co to jest alkoholizm i z pewnoscia nie chcialby skonczyc
      tak jak rodzice. Tylko prawdopodobnie wierzy jeszcze ze on sobie da z tym rade
      i w uzaleznienie nie wpadnie, bo przeciez to zna (takie pokretne myslenie).
      Musi tez wiedziec, ze chcesz mu pomoc... ale nie za wszelka cene. Tzn. pomoc
      wygrzebac sie z dolka, ale nie wspierac podczas leczenia kaca, tlumaczyc i
      przyjmowac powody dla ktorych musial sie napic itd.
      O dokladnych radach trudno mowic nie znajac szczegolow. Najlepiej porozmawiaj
      ze specjalista (madrym!) od uzaleznien on pomoze Ci najlepiej, razem bedziecie
      w stanie zdiagnozowac problem.
      Jesli chcesz napisz na priv, opisz dokladnie jakie sa symptomy, chetnei
      pdoziele sie z Toba swoim doswiadczeniem (pozytywnym poki co;) w tej dziedzinie.
      Pzdr.
    • lagatta Re: Co robic ? 04.12.03, 08:58
      Dziekuje wszystkim za wasza slowa .
      Mysle ze staram sie jak moge zachowac w tym wszystkim jakis rozsadek .
      Zdaje sobie doskonale sprawe , ze gdzies jest przyczyna .Ukryta gdzies gleboko
      w nim .Postaram sie do niej dotrzec i mam nadzieje , ze straczy mi na to sil a
      jemu checi .
      Alkoholizm o ktorym pisaliscie mam nadzieje , nie dotyczy go jeszcze .
      Ja rowniez znam go z doswiadczenia , dlatego nie chce za 10 lat powiedziec
      sobie i jemu ,ze zmaronawal mi zycie .Ja moge go wspierac w trudnych momentach
      ale nie ratowac wbrew wszystkiemu .Wyboru dokona on sam .Mam nadzieje , ze
      dobrego dla siebie i dla nas .
      Pozdrawiam cieplo wszystkich .
    • j_ar Re: Co robic ? 04.12.03, 13:27
      czy jestes pewna ze nie zmyslasz i nie uzalasz sie nad soba?
      • Gość: lagatta Re: Co robic ? IP: *.gorzow.mm.pl 04.12.03, 13:36
        fajniutko by bylo tak sobie to wszystko pozmyslac .
        a uzalanie ..hmmm .... w jakim sensie ?
        • j_ar Re: Co robic ? 04.12.03, 13:38
          no tak jak to ci ciezko, a on sobie rady nie daje, a wszystko na twojej glowie,
          a on z rozbitej rodziny i to dlatego wszystko..ciezkie to zycie... a potem sie
          umiera
          • Gość: lagatta Re: Co robic ? IP: *.gorzow.mm.pl 04.12.03, 13:46
            ciezkie to ono bywa.
            otoz to ..nie chce miec w sobie tego poczucia , ze beze mnie to on zginie , ze
            tylko ja mysle o domu dzieciach , ze tylko ja daje , ja poswiecam .brrrrrrrrrrr!
            a on moze sobie dawac rade z zyciem , jesli bedzie widzial tego sens .
            widze , ze sie pogubil i zastanawiam sie co moge zrobic by mu pomoc .
            to wszytko .
            a pulapek jest w tym duzo jak i w calym zyciu ..... a potem sie umiera .
            • j_ar Re: Co robic ? 04.12.03, 14:02
              potraficie ze soba uczciwie rozmawiac?
              • Gość: Triss Merigold Re: Co robic ? IP: *.acn.waw.pl 04.12.03, 14:05
                J_ar z alkoholikiem nie da się uczciwie rozmawiać ponieważ jeśli nie uświadamia
                sobie nałogu to zawsze będzie kłamał. Gdyby uczciwa rozmowa była wystarczająca
                to niepotrzebne byłyby kluby AA, poradnie leczenia uzależnień, szpitalne odwyki.
                Naprawdę i Ty i gf jesteście albo ślepi albo wyjątkowo naiwni.
                • j_ar Re: Co robic ? 04.12.03, 14:07
                  straszny uparciuch z ciebie co do tezy, ze maz juz jest alkoholikiem,... z
                  alkoholikiem inaczej sie postepuje, ale nie traktujmy kogos kto nim nie jest
                  jak alkoholika...porafisz zobaczyc roznice?
                  • Gość: Triss Merigold Re: Co robic ? IP: *.acn.waw.pl 04.12.03, 14:15
                    Przeczytaj moje wcześniejsze posty. Jeśli kobieta pisze na forum (a kobiety
                    zwłaszcza w Polsce mają doskonałą zdolność samookłamywania się w tej kwestii)
                    że niepokoi ją popijanie męża to znaczy, że facet pije nie od dziś i jest coraz
                    gorzej. Przypuszcza, że próbowała z nim rozmawiać a on albo był agresywny albo
                    stwierzdał, że się czepia i bagatelizował.
                    Naprawdę większość ludzi nieuzależnionych potrafi odróżnić używanie alkoholu
                    przy okazji zabawy czy do posiłków od nałogu. Ja też potrafię i dlatego
                    twierzdę, że mój ex był alkoholikiem a aktualny facet, który czasem napije się
                    ze mną piwa czy wina w domu lub pupi - nie jest.
                    • j_ar Re: Co robic ? 04.12.03, 14:24
                      nie nie ..to nie jest argument, ze twoj byly maz byl alkoholem a obecny facet
                      nie jest i ty to potrafisz ocenic...ja ci moge dac kilka przykladow kiedy
                      kobieta normalnego faceta za alkoholika go uznaje i co? to nie o to chodzi....
                      problem jest w tym, ze nie mozna traktowac nie alkoholika jak alkoholika bo
                      wtedy tracisz szanse na wspolna plaszczyzne porozumienia i nie potrafisz
                      dostrzec, ze klopoty i popijanie biora sie z nieprawidlowej twojej relacji z
                      facetem a nie z tego, ze on popija... traktujesz bardzo skrajnie cos co moze
                      nie wymagac takiego zachowania i na jedna karte lekka reka rzucasz czyjs
                      zwiazek o ktorym nie wiesz nic a jedynie znasz opinie osoby sfrustrowanej
                • essedaria Re: Co robic ? 04.12.03, 14:15
                  Triss,
                  alkoholik tez jest czlowiekiem. Moze byc czlowiekiem madrym lub czlowiekiem
                  glupim (formy posrednie tez sa spotykane;). Bo nie tylko glupcy wpadaja w
                  sidla, wpadaja w nie rowniez madrzy... tylko z niewiedzy, z nieznajomosci zasad
                  jakie rzadza uzaleznieniem.
                  Ci madrzy, kiedy oswiadomia sobie zagrozenie (najczesciej trzeba im w tym
                  pomoc) sami chca walczyc... i uwierz, ze mozna z nimi szczerze rozmawiac, ze
                  sluchaja jesli chce sie im pomoc, i nie oszukuja, bo maja swiadomosc, ze
                  oszukiwaliby siebie a nie ta druga osobe.
                  Ps. kluby AA opieraja sie na szczerosci ;)
                  • Gość: Triss Merigold Re: Co robic ? IP: *.acn.waw.pl 04.12.03, 14:20
                    Ja się z tym zgadzam. Pomoc w klubach AA jest chyba najskuteczniejsza ale
                    pierwszym krokiem jest powiedzenie sobie głośno "Nazywam się x i jestem
                    alkoholikiem/alkoholiczką", dopiero od tego momentu można rozmawiać i zakładać,
                    że alkoholik jest szczery. Dopóki nie uświadamia sobie nałogu i nie chce się
                    leczyć, dopóty o szczerości nie ma mowy. Takie pogaduszki w domu i próby
                    tłumaczenia są nieskuteczne.
                    • essedaria Re: Co robic ? 04.12.03, 14:26
                      nie do konca sie zgadzam... bo mam powody ;)
                      rowniez w domu mozna doprowadzic do szczerych rozmow (w koncu to podstawa w
                      zwiazku dwojga ludzi ;)), zona moze byc grupa wsparcia.. tak jak role AA moze
                      pelnic grupa przyjaciol. To zlozony problem, zalezy od wielu czynnikow, i
                      trudno oceniac sytuacje z kilku zdan rzuconych na forum. Dlatego tez nie mozna
                      jednoznacznie od razu krzyczec : skresl, uciekaj itd.... bo na jakiej
                      podstawie???
              • lagatta Re: Co robic ? 04.12.03, 14:14
                uczymy sie .
                Ale to wcale nie jest takie latwe stlumic w sobie zlosc , zal i probowac
                rozmawiac.Duzo mi ostatnio powiedzial o tym co czuje lub czego nie
                czuje .Owszem odrobine bolalo , nie powiem ,ze nie .Ale to i tak duzo ze zaczal
                mi o tym mowic .
                A teraz uciekam juz z forum .musze leciec po dziecko .Oczywiscie tylko ja o tym
                mysle bo on ...jest cholera w pracy :)
            • Gość: Triss Merigold Re: Co robic ? IP: *.acn.waw.pl 04.12.03, 14:03
              Sądzisz, że Ty mu stworzysz albo pokażesz sens życia i niepicia? Naprawdę wejdź
              na forum uzależnienia i poczytaj jakie motywy kierują ludźmi sięgającymi po
              alkohol w celu ucieczki od problemów i co z tego wynika.
              • Gość: hepik Re: Co robic ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.03, 17:32
                Witam.Mam na imię hepik i jestem alkoholikiem.Należę do tych 14%
                alkoholików,którzy po ukończeniu terapii nie piją.Od lutego pisuję na forum
                Uzależnienia.Jestam tam również paru nie pijących alkoholików.Dobra strona ,na
                którą warto zajrzeć to www.akcjasos.pl ,które ma również swoje forum dla
                alkoholików,współuzależnionych członków rodziny alkoholików i dzieci
                alkoholików.Wszystkie te osoby są chore i potrzebują profesjonalnej pomocy.Taka
                pomoc jest udzielana w poradniach odwykowych w ramach terapii dla osób
                pijących,Al -anon i DDA. Ważnym ruchem ,który pomaga w wytrwaniu w trzeźwości i
                zmianie wartości tego życia jest samopomocowy ruch Anonimowych Alkoholików.W
                ramach portalu są jeszcze dwa fora prywatne -w Zdrowiu.
                W ożywionej dyskusji w ramach tego forum padło parę prawdziwych stwierdzeń i
                wiele więcej mniejszych i większych bzdur.Dla szukających pomocy fora podane
                przeze mnie mogą się przydać .Dla dyskutantów dla samej dyskusji ,których
                problem nie dotyczy to miejsce jest napewno wystarczające.Niewiedza na te
                tematy czasami jest porażająca,mimo,że dotyczy to w Polsce ok,5-7% populacji-
                czynnych alkoholików i następnych kilkunastu procent ludzi żyjących w
                rodzinach alkoholowych.Pozdr.
                • Gość: Triss Merigold Re: Co robic ? IP: *.acn.waw.pl 04.12.03, 20:39
                  No i? Jakieś reakcje na post hepika? Psychologowie nie macie nic do powiedzenia?
                  • malvvina Re: Co robic ? 04.12.03, 21:06
                    jam nie psycholog lecz psypsy
                    i nic nie powiem bo juz to wiem
                    i duzo czasu u alanonu spedzilam
                    wiec nie mam reakcji
                    w kazdym razie nowych reakcji
                    a stare sa w archiwach
                    :-)

                    > No i? Jakieś reakcje na post hepika? Psychologowie nie macie nic do
                    powiedzenia
                    > ?
                  • Gość: gf Re: Co robic ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.03, 21:11
                    Nie bardzo rozumiem - hepik mówi o sobie a nie o mężu lagatty.

                    Z faktu ze hepik jest alkoholikiem naprawdę nie wymika ze każdy jest hepikiem,
                    sorry.

                    uwież TM, ze znam niejednego alkoholika i niejednego narkomana. W tym
                    niepijących/niebioracych. Martwych też.
                    • Gość: gf Re: Co robic ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.03, 21:11
                      powiedzmy, ze mialo być "uwierz" ;)
    • letek17 Re: Co robic ? 04.12.03, 21:18
      Mam na imę letek i jestem alkoholikiem, w Mikołaja ubiegłego roku opuściłem
      odwyk.Trzeźwieję przeszło rok. Mam "normalną rodzinę" cieszę się, że nie zdążyłem jej
      stracić. Masz problem, naprawdę i to poważny. Dlatego proszę, zacznij pomaganie od
      siebie. Poznaj swój problem, pogódź się z tym, że go masz, wiedz, że to nie Twoja wina. A
      wtedy będziesz wiedziala na czym polega "twarda miłość" Z tego co napisałaś mogę
      przypuszczać, że czeka Cię długa droga, musisz ją skończyć cała. Heoik dał Ci fajny adres
      Nie dam Ci czarodziejskiej recepty, jej nie ma idąc na swój pierwszy mityng AA myślałem,
      ze ja dostanę, też mi nie dali. Poczytaj nasze historie, zobaczysz co nas zmusiło, zebyśmy
      chcieli chcieć. To długie historie nie na jeden post. Szukaj, czytaj, pisz. Życzę Ci wiele sił
      warto coś zrobić. Letek
    • Gość: gf Triss, jesteś żałosna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.03, 21:24
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=176&w=9482855
      Facet ma katar, a Ty, żeby udowodnić swoją "rację" wzywasz pacjentów onkologii,
      zeby opowiadali o swojej chorobie.

      Twój dość histeryczny post pod hepikiem, świadczy o braku dystansu do sprawy,
      czyli dyskwalifikuje Cię, jako doradcę lagatty.
      • Gość: Triss Merigold A Ty ślepa IP: *.acn.waw.pl 04.12.03, 21:30
        Uważam, że Ci którzy przeszli przez alkoholizm i wytrzeźwieli mają lepszy ogląd
        sprawy niż laicy, nawet z najlepszymi chęciami. Potrafią ocenić symptomy,
        reakcje i fazy uzależnienia. Przeczytali posty lagatty przede wszystkim a w
        drugiej kolejności dyskuję. Bywam na tym forum, czytam je i takich listów jak
        lagatty widziałam już kilkanaście. Ludzie współuzależnieni kłamią żeby chronic
        partnerów i żeby usłyszeć "nie martw się, nie jest tak źle, wystarczy, że z nim
        pogadasz".
        Ok. mnie nie wierzysz. Dlaczego nie wierzysz również Richelieu (DDA),
        Yagnieszce (partner alkoholik), Malwinie (DDA)?
        Lagatta zrobi z radami co będzie chciała. Pewnie nic. Jest dorosła i właśnie
        dlatego nie należy jej okłamywać.
        • Gość: gf lagatta kłamie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.03, 21:41
          chora jesteś
          i wcale nie usprawiedliwiają Cię ciężkie przezycia
          gdyby lagatta szukała słów "nie martw się" napadła by na was, jak 2 tyg. temu,
          ta baba, która szukała tu zrozumienia dla faktu swojego niezadowolenia z
          zarobków męża

          yagnieszce, która napisała "rozstań się z nim"
          i Tobie, która w pierwszym poście napisałaś "olej go"
          nie uwierzę nigdy i w niczym, bo uważam, że osiągnęłyście dno
          przypominam, że napisałyście tak PO PIERWSZYM POŚCIE

          Malvvina jest przewrażliwiona i zapala jej się czerwone swiatło, co sama
          przyznała

          znasz kogoś, kto w wyniku uzależnienia umarł? bo ja tak
          więc bądź tak dobra i mnie nie pouczaj

          szukasz usprawiedliwienia dla swojego egoizmu - Twoja rzecz

          czuję, że masz poczucie misji - nie mój biznes

          ja wolę poczekac na to, co Jędrek tu napisze.
          dobranoc



          • melanie girl, jak zawsze idealistka 04.12.03, 21:55
            "wszystkie szczesliwe rodziny sa do siebie podobne, nieszczesliwe sa kazda po
            swojemu", tak mniej wiecej napisal Tolstoj. Nie mozesz potepic nikogo, kto nie
            chcial poswiecic swojego zycia aby ratowac kogos, kto zgotowal mu i dzieciom
            pieklo na wlasne zyczenie.A tak wyglada zycie z alkoholikiem. Powiedz sobie
            szczerze, czy bylo by cie na to stac, a wtedy potepisz agnieszke, tess i
            kogokolwiek. Lagatta musi sobie sama na to pytanie odpowiedziec. A do tego
            rezultat takiego poswiecenia wcale nie jest tak jednoznaczny. Ratowac kogos,
            kto tego nie chce - szanse rowne zeru, a nawet jezeli chce, to i tak droga jest
            bardzo trudna i dluga. A zycie tylko jedno i tak szybko ucieka.
            • Gość: gf Re: girl, jak zawsze idealistka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.03, 22:02
              przeczytaj jeszcze raz posty lagatty - nic tam nie ma o piekle
              Triss na to: rzuć go lagatta
              a do mnie: lagatta napewno go kryje i piekło jest

              to się nazywa paranoja

              zaznaczam, ze panie nie namawiają do rzucenia faceta, jak z postów RR
              na razie wiemy tylko, ze się pare razy upił

              myślę, że l. jest na dobrej drodze i jest od nich mądrzejsza
              w którymś kolejnym poście napisała, że zaczął z nią rozmawiać

              cały dowcip polega na tym, ze yagnieszka i Triss widzą w nim innych mężczyzn
              nie o nim piszą, tylko rozprawiają ię z tamtymi
              • malvvina Re: girl, jak zawsze idealistka 04.12.03, 22:08
                a ja sie dowiedzialam jednego : roznice w stopniowaniu i owszem sa ale ci
                wszyscy ludzie sa jak z jednej matrycy
                i te same prawie identyczne zniszczenia dokonuja
                nie wymyslilam sobie tego nieee
                sluchalam miesiacami historii zyc
        • Gość: lagatta Re: A Ty ślepa IP: *.gorzow.mm.pl 04.12.03, 22:01
          Widzisz Triss , to nie tak , ze nie zrobie z nimi nic . Nie po to o nie
          prosilam . Mysle, zagladam w polecane miejsca . Nie chce ani bagatelizowac ani
          popadac w panike . Probuje sobie to wszystko poukladac .
        • j_ar Re: A Ty ślepa 05.12.03, 09:08
          triss...no sorry, ale jestes niebezpieczna, co ty chcesz, zeby ktos ci sie
          tutaj przyznawal, ze byl alkoholiiem albo jest dzieckiem dda, to wtedy bardziej
          uwierzysz, bo masz w sobie zlosc i zadre? ty masz myslec a nie zyc wlasna
          frustracja i patrzeniem w sposob skrajny na sprawy... glupoty opowiadasz i masz
          w sobie pyche zebracza... ty nie chcesz pomoc ty chcesz nie znajac sytuacji
          spowodowac pieklo komus w domu, bo ty mialas zle.. puk puk puk... jest tam kto?
    • Gość: Richelieu* Ja powiem tylko jedno,jestem szczesliwa IP: *.localdomain / 213.77.25.* 04.12.03, 22:01
      Bo dzis ojcec przyszedl z roboty.. trzexwy. Niezwykle przy takim dniu kiedy
      recz wypada sie upic.
      Ciekawe co jutro?
      Jeszcze z tydzien bede siedziec na szpilkach z niepewnosci.
      Czy upije sie czy moze nie, bo powachanie wodki knczy sie zwykle miesicem
      chlania.

      Ale o jednym zapomialma. Fakt, ze nie wypil, a inni kumple pili, oczywiscie
      wyladowal w domu agresja. Piknie, zyc nie umierac. Ale sie nie upil. Dobra
      nasza.
      pozdrawiam swieto otworzenia oczu lagatty i innym

      nie moge nawet w nocy pisac, bo gotow jest przyjsc i rozbic ze zlosci komp, ze
      tak dlugo sie pali
    • marusia_ogoniok Re: Co robic ? Kochać! 04.12.03, 23:33
      No tak... nie twierdzę że jestem mądra, nie twierdzę, że mam to modne ostatnio,
      zajebiste IQ emocjonalne, ale zawsze wiedziałam, że mam instynkty pierwotne nie
      gorsze od pantery czy wilka.:) Ja Cię kocham girlf szalenie / szkoda tylko, że
      nie mogę dodać niczym YukkaII: ja się z Tobą ożenię/. Ten j_ar-ek to cholernie
      łebski i dobry człowiek. Malvvina co z Tobą?. A ta Weronika, Sue, Essedaria...
      no, no... takich mieć na forum.... tym bezadminowym..... rarytas....
      Panie myśliwe od odstrzałów, gdyby nie wieczór dobroci dla zwierząt, gdyby mój
      kot tak strasznie nie rzygał w tej chwili, przejechałabym się po Was ale tak
      dokuuuuuumentnie. Po cipkach, po wątrobach, po kochankach, po pradziadkach, po
      mordach na końcu.... Oczywiście w ramach twardej miłości.
      • Gość: gf Re: Co robic ? Kochać! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.03, 23:40
        w Polandii dziewczynom się nie wolno z dziewczynami żenić, także i tak by nam
        nie pozwolili ;))))))
      • Gość: Triss Merigold Re: Co robic ? Kochać! IP: *.acn.waw.pl 05.12.03, 00:32
        Wiesz czego żałuję (poza paroma innymi rzeczami)? Żałuję, że kiedy mój ex-
        alkoholik pewnej nocy w zimie poszedł chlać, to ja po jakiejś godzinie nie
        wytrzymałam i poszłam go szukać. Znalazłam nieprzytomnego z przepicia na śniegu
        i zawlokłam do domu modląc się żeby się ocknął. Żałuję tego. Było -20 i do rana
        pewnie by się wykończył. Oszczędziłoby mi to paru lat i wielu przykrości.

        A teraz bardzo proszę przejechać się po moim egoizmie w ramach twardej miłości.
        Mam jedno życie i nie zamierzam go marnować na pomaganie komuś za wszelką cenę.
        • melanie Re: Co robic ? Kochać! 05.12.03, 00:50
          Ilez krzywdy musialas doznac od tego czlowieka, a i tak wytrzymalas 20 lat,
          szczerze podziwiam. Niech nikt nie smie cie potepic, a juz napewno nie ci,
          ktorzy temat znaja czysto teoretycznie. "kochac" powiada marusia. Kochac po
          pobiciach, ponizeniach, po tych wszystkich okropnosciach. Nie bylabym w stanie.
          Oczywiscie, nie kazdy uzalezniony jest potworem. Marina Wladi ratowala,
          probowala wyciagnac Wysockiego z tego strasznego nalogu. Schemat, malvino, nie
          zawsze ten sam, chociaz prawie zawsze. Jest duzo przykladow wielkich ludzi,
          ktorzy byli uzaleznieni, to tez byla tragedia, ale widocznie nie krzywdzili
          bliskich, skoro ich kobiety chcialy przy nich trwac. Ale w wiekszosci niestety
          alkoholizm = przemoc, nedza, pieklo. Ile musiala wycierpiec kobieta, aby zyczyc
          smierci mezczyznie ktorego kiedys kochala, bo przeciez chciala z nim isc przez
          zycie.
          • Gość: Triss Merigold Re: Co robic ? Kochać! IP: *.acn.waw.pl 05.12.03, 01:00
            Dla ścisłości byłam z nim 5 lat, odchorowywałam nerwowo jakieś 3 lata. Nie
            wiedziałam, że jest alkoholikiem bo nigdy z alkoholizmem wcześniej się nie
            zetknęłam a moje próby reagowania na picie były bagatelizowane. Uwierzyłam, że
            pije jak wszyscy, towarzysko, przy okazji, z nerwów. Reagowałam dokładnie tak
            samo jak kobiety piszące pierwszy raz o mężach z problemem nałogu. Ex życzę do
            dziś jak najgorzej, jest to jedyna osoba której szczerze i z całego serca
            nienawidzę. Schiza na tym punkcie zostanie mi na zawsze.
          • Gość: gf Re: Co robic ? Kochać! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.03, 14:55

            > ktorzy byli uzaleznieni, to tez byla tragedia, ale widocznie nie krzywdzili
            > bliskich, skoro ich kobiety chcialy przy nich trwac.

            vide lagatta...
        • essedaria Re: Co robic ? Kochać! 05.12.03, 08:48
          Ech Triss,
          z tego wszystkiego az sie wywnetrze ;)
          (pewnie nick mi przyjdzie po tym zmienic;))
          Moj alkoholik, niewatpliwie alkoholikiem jest (choc ucieszylby sie gdyby tu
          przeczytal jakas opinie ze nie jest;). Do rzeczy: nie szlajal sie po sniegu,
          nie zasikiwal spodni, nie rzygal po katach. Zapijal nieprzystosowanie do zycia
          w kulturalny sposob, tlumaczac sobie, ze to nie jest alkoholizm, bo przeciez
          sie nie stacza, pija tylko dobre trunki w ramach rozluznienia, niczego nie
          zawala, nigdy nie wsiada po pijaku do samochodu. Zawsze zadbany i pachnacy,
          nawet na kacu. Z listu lagatty wyniklo mi, ze to jest ten podobny problem. Ze
          jej maz nie bije, nie zeszmaca sie... po prostu popija. To tez alkoholizm, moze
          nawet gorsza jego forma, ale czesto ten czlowiek nie zdaje sobie po prostu
          sprawy z zagrozenia. Tak bylo z moim alkoholikiem, on caly czas sadzil, ze w
          kazdej chwili moze nie pic. Potrzeba mu bylo doglebnie uswiadomic jego
          problem... przez szczere rozmowy, przez milosc i wsparcie. Od kilku lat nie
          pije.
          W postach, ktore atakujesz, nie ma namawiania do akceptacji alkoholizmu, do
          poddania sie temu. Pranie zasikanych czy zarzyganych ubran uwazam za patologie
          (czy alkoholik czy nie, kazdy facet ma rece) i nie wyobrazam sobie tez Gf zeby
          potulnie dawala soba pomiatac alkoholikowi;)
          Chodzi tylko o to, ze nie mozna tak od razu skreslic czlowieka, bo ma problem.
          Gdyby Lagatta napisala, ze wyzywa sie na niej, ze niszczy psychicznia ja czy
          dziecko, pierwsza krzyczalabym "pakuj walizki". Ale poki co to ona ma tylko ten
          problem, ze przykro jest patrzec na to, jak cierpi kochany czlowiek. Sadze, ze
          bylam w bardzo podobnej sytuacji, dlatego moge sie wypowiedziec.
          Dla jasnosci poniekad jestem tez DDA. "Poniekad", bo jedno z moich rodzicow
          zaczelo pic dopierow wowczas, kiedy bylam juz dorosla.
          Pzdr.
      • malvvina Re: Co robic ? Kochać! 05.12.03, 10:24
        powies kota za ogon i sprobuj od zaraz przejechac sie po mnie


        > Panie myśliwe od odstrzałów, gdyby nie wieczór dobroci dla zwierząt, gdyby
        mój
        > kot tak strasznie nie rzygał w tej chwili, przejechałabym się po Was ale tak
        > dokuuuuuumentnie. Po cipkach, po wątrobach, po kochankach, po pradziadkach,
        po
        > mordach na końcu.... Oczywiście w ramach twardej miłości.
        • marusia_ogoniok Re: Co robic ? Kochać! 05.12.03, 10:31
          malvvina napisała:

          > powies kota za ogon i sprobuj od zaraz przejechac sie po mnie
          >
          >
          > > Panie myśliwe od odstrzałów, gdyby nie wieczór dobroci dla zwierząt, gdyby
          >
          > mój
          > > kot tak strasznie nie rzygał w tej chwili, przejechałabym się po Was ale t
          > ak
          > > dokuuuuuumentnie. Po cipkach, po wątrobach, po kochankach, po pradziadkach
          > ,
          > po
          > > mordach na końcu.... Oczywiście w ramach twardej miłości.
          >
          >
          Daj adres, przejadę się z radością...
    • jmx test Michigan 05.12.03, 01:00

      www.cpp.medon.pl/htm/michigan.htm
      • ojli triss-pliss... 05.12.03, 23:53
        Nie powtarzaj autorce wątku ze sie samooklamuje...bo tak być nie musi.

        Wyczuwając tu jakies rozmijanie intencji z efektami..powiedzialabym tak:
        samookłamujemy sie wtedy,kiedy tak naprawde problem nie jest nam obcy ale
        podswiadomie nie chcemy burzyć swojego świata i chronimy go udając /sami
        przed sobą/ że nie rozumiemy w czym rzecz.

        Kiedy w naszym życiu nie było żadnych doświadczeń z alkoholizmem i
        alkoholikiem - jest inaczej.
        Wtedy NAPRAWDE sie nie rozumie...co prawda doskonale sie WIE o czym mowa ale
        nie "czuje sie problemu".
        Wtedy zwracamy sie o pomoc do innych.Dokładnie tak , jak zrobila to autorka
        wątku.
        Gdyby sie samookłamywała nigdy by tego nie zrobiła...bo po prostu gleboko
        schowaną miałaby swiadomość nie tylko gdzie leży problem ale takze jak jest
        beznadziejny.
        Takie radykalne zrzucanie komus wrażliwemu samookłamywania może go
        niepotrzebnie zamknąć na dalszą część bardzo /niestety/ prawdziwej
        wypowiedzi i niechcący wylejemy pomoc z kapielą...

        ojli

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka