Dodaj do ulubionych

Zrozumieć faceta

07.06.09, 23:51
To jest już stara rana, opisuje wydarzenie sprzed jakiegoś czasu do którego
mam już spory dystans, ale nadal tego nie rozumiem.

Mój partner by w związku z jedną dziewczyną 7 lat. Rozstali się kilka lat
temu. Znałam oboje kiedy jeszcze byli razem. Potem się rozstali i między nami
zaiskrzyło. Laska była w nowym związku, z nowym facetem, podobno szczęśliwa,
ale jak dowiedziała się o nas, zaczęła robić mi straszne świństwa przez co
zrezygnowałam z pracy by się odciąć od niej i środowiska. Stało się to z dnia
na dzień, przez 4 miesiące byłam na utrzymaniu mojego mężczyzny. On mnie wtedy
popierał. Rezygnacja z pracy wyszła mi na dobre, dostałam lepszą, z wyższą
pensją i warunkami pracy. W międzyczasie pomagałam mojemu mężczyźnie rozkręcać
jego interes, praktycznie pracowałam dla niego, więc nie miałam wyrzutów
sumienia, że mnie utrzymuje. Potem, gdy dostałam pracę, też mu pomagałam i
robię to cały czas.

Minął rok i dziewczyna straciła pracę. Od razu poprosiła o pomoc swojego eks,
a mojego teraźniejszego. I wiecie co? Dał jej gotowe projekty i referencje,
pozwolił wpisać w CV że pracuje u niego na umowę-zlecenie, część prac które
wpisała były moje!

Dostałam szału jak się dowiedziałam, wyprowadziłam się z domu, zrobiłam
awanturę. Siostra mojego mężczyzny napisała jego eks bardzo siarczystego maila
i obiecała zmiażdżenie (za moją krzywdę i dlatego, że jej po prostu bardzo nie
lubi). Ogólnie była rodzinna awantura.

A teraz najciekawsza dla mnie część:

Mój kuzyn, do którego się wyprowadziłam, twierdził, że przesadzam i sieję
paranoję, bo on by zrobił podobnie i nie rozumie problemu. Twierdzi że mój
facet traktuje byłą jak trochę lepszą znajomą, która potrzebuje pomocy.
Natomiast wszystkie kobiety z którymi rozmawiałam, biorą moją stronę, jego
rodzone siostry uważają, że zachował się jak idiota, a ich mężowie znów bronią
jego i zgodnie stwierdzili, że to ja przesadziłam.

Dlaczego tak się stało? Ślepe poparcie dla płci, czy tak skrajnie inny punkt
widzenia kobiet i mężczyzn?

Ja się po prostu poczułam skrzywdzona i to podwójnie. Przez nią kiedyś i przez
niego po raz drugi później. Moja kuzynka (po 2 rozwodach) też jest ciekawa.
Mówi, że też miała poważne problemy z wytłumaczeniem swoim mężom spraw, które
dla niej były oczywiste. W końcu kończyło się to awanturą. Ale ja tak nie
chcę! O co chodzi?
Obserwuj wątek
    • funstein Re: Zrozumieć faceta 08.06.09, 00:31
      jak zrozumiesz dlaczego kobiety są głupie to zrozumiesz także,
      że facet zachował się jak człowiek a tabuny głupich kobiet
      zachowały się jak zwierzęta.
    • sprawdzilam_czy_wolne Re: Zrozumieć faceta 08.06.09, 00:56
      No dobra. Sprawdziłam. Jestem kobietą. Na pewno.

      i co Ci właściwie szkodzi, że Twój aktualny dał swojej ex referencje?
      Zbiedniałaś od tego?
      To chyba miłe z jego strony? jest chyba przyzwoitym facetem? A ex chyba nie
      musisz się martwić? Nie czyń z igły widły, proponuję.
      • sueellen Re: Zrozumieć faceta 08.06.09, 01:48
        Nie przeszkadza mi, że dał fałszywe - to trzeba podkreślić, referencje
        swojej eks. Eks to eks i już. Ja też bym pomogła swojemu. Przeszkadza mi, że dał
        je kobiecie, która bardzo się starała zrujnować moją karierę zawodową i
        doprowadziła mnie do takiego stanu, że zrezygnowałam z pracy i przez kilka
        miesięcy byliśmy w poważnych tarapatach finansowych. A teraz on jakby o tym
        "zapomniał" i pozwala jej przedstawiać przyszłym pracodawcom m.in. prace w
        których ja brałam czynny udział jako swoje. To mnie boli i uważam to za
        nielojalność wobec mnie. Że siedziałam po nocach, jeździłam do klientów i
        pracowałam dla niego, a on tak lekką ręką oddaje to jej - właśnie jej. Jakby to
        był ktoś inny, wspólny znajomy, przyjaciel, nie miałabym zastrzeżeń.


        Ty byś przeszła nad tym do porządku dziennego?
        • kaa.lka Re: Zrozumieć powiedzmy, siebie 08.06.09, 13:03
          postawmy to tak,
          plciowy punkt widzenia.
          eks Twojego bylego to facet. nie ma cyckow ale ma jaja. czy
          zatruwanie pracy przez jaja byloby dla Ciebie znosniejsze?
          albo np tak:
          czy moze wspominanie pomocnych chwil ( takich jakie mial z Toba)
          wypracowanych dobrym doswiadczeniem z Toba i umacnianych w sobie i
          wobec;takich najlepszych postaw realizowanie, propagowanie, nie moze
          odbywac sie bez "czegos"(lojalnosci?) w nagrode dla Ciebie; nagrode
          dla Ciebie,za cos co bylo przeciez jakoscia wspolna?nie moze bo
          zdecydowalas raz na zawsze ze bedziesz skrzywdzona i poszkodowana.
          a wielkodusznosc to bzdury.a wybaczenie to bzdury. a wspolczucie to
          bzdury...hmmm
          no i wreszcie
          czy rzeczywiscie chodzi o plec czy o stereotypowe ambicje,
          przypisywane plci?
          i w takim razie po co mieszac w to nieuczciwie ,uczucie.
          o ktorym w tym zwiazku jakos nic.
          pozdrawiam
          ka
          • sueellen Re: Zrozumieć powiedzmy, siebie 08.06.09, 13:35
            Kompletnie nie rozumiem o czym piszesz
            • kaa.lka Re: Zrozumieć powiedzmy, siebie 08.06.09, 14:14
              ehh no, oczywiscie.zlekcewazenie przez niezrozumienie.
              wszak od poczatku widac, ze nie interesuje Cie inny oglad oprocz
              zafiksowanego mesko-statystycznie "dobredlamnie" zledlaniej.
              mizogynka z Ciebie, sueellen:)
              • sueellen Re: Zrozumieć powiedzmy, siebie 08.06.09, 14:24
                To chyba jednak Ty nie rozumiesz...
                • kaa.lka Re: Zrozumieć powiedzmy, siebie 08.06.09, 14:57
                  sue,
                  ale nie o moje zrozumienie chodzi. to Ty zadalas pytanie nielogiczne
                  w istocie. pytanie dlaczego w wiekszosci mezczyzni zachowuja sie nie
                  tak jak chcialbys zeby sie zachowali. podajesz cala mase osobistych
                  powodow poprzez ktore dzielisz swiat na tzw dobry bo moj i zly bo
                  przeciw mnie.
                  czytajac Cie, widac wyzierajace z Ciebie poczucie krzywdy, ktora za
                  wszelka cene probujesz statystycznie potwierdzic.szukajac dosc
                  pokretnie,niestety, meskiego cienia potwierdzenia dla Twojego, tzw
                  damskiego myslenia
                  tyle na temat,
                  mam nadzieje ze wrecz zrozumialas:)
        • moon_witch Oj...I tu sie przejechalas. 08.06.09, 16:22
          Jakby to
          był ktoś inny, wspólny znajomy, przyjaciel, nie miałabym
          zastrzeżeń.

          ...............................
          Przeczytalam ten caly watek.
          Co to znaczy dac dobremu znajomemu?! To co oddalabys nieudolnej
          kolezance swoje prace, nad ktorymi pracowalas, ty sama?
          To co ty profanujesz? Oszustwo i kradziez?
          I po co utrzymywac kontakty z ludzmi, ktorzy moga poprosic ciebie
          o rzeczy, ktore sa twoja bezcenna wlasnoscia. Przeciez, ty nad tym
          sama pracowalas, a nie obkradals innych ludzi.To dorobek twojego
          zycia!!!

          Pamietaj wszystkim znajomym, ktorzy odbieraja twoja wlasnosc w
          postaci pracy, daje sie kopa w dupe i wysyla do diabla!


          Czy te twoje prace maja dokumentacje i date, jakies potwierdzenie
          wydanie, czy cokolwiek na twoje imie?
          Powinnas zglosci sprawe na policje.Oczywiscie tego nie zrobisz,
          jak znam zycie! Szkoda!
          • sueellen Re: Oj...I tu sie przejechalas. 08.06.09, 16:33
            Mają, ale nie zamierzam niczego zgłaszać. Nie wszystkie się przedstawia w
            portfolio - wybiera się najlepsze, a my mamy lepsze, na szczęście nie oddał jej
            perełek, którymi się chwali np na stronie internetowej.
          • tin.ker.bell Re: Oj...I tu sie przejechalas. 08.06.09, 19:35
            " To co ty profanujesz? Oszustwo i kradziez?"

            chyba 'propagujesz' a nie 'profanujesz'
        • cytrynka_ltd Re: Zrozumieć faceta 10.06.09, 10:15
          sueellen napisała:

          > Nie przeszkadza mi, że dał fałszywe - to trzeba podkreślić, referencje
          > swojej eks. Eks to eks i już. Ja też bym pomogła swojemu. Przeszkadza mi, że da
          > ł
          > je kobiecie, która bardzo się starała zrujnować moją karierę zawodową i
          > doprowadziła mnie do takiego stanu, że zrezygnowałam z pracy i przez kilka
          > miesięcy byliśmy w poważnych tarapatach finansowych. A teraz on jakby o tym
          > "zapomniał" i pozwala jej przedstawiać przyszłym pracodawcom m.in. prace w
          > których ja brałam czynny udział jako swoje. To mnie boli i uważam to za
          > nielojalność wobec mnie. Że siedziałam po nocach, jeździłam do klientów i
          > pracowałam dla niego, a on tak lekką ręką oddaje to jej - właśnie jej. Jakby to
          > był ktoś inny, wspólny znajomy, przyjaciel, nie miałabym zastrzeżeń.
          >
          >
          > Ty byś przeszła nad tym do porządku dziennego?


          Narobiła Ci wtedy strasznych świństw i rozumiem Twoją reakcję.
          Przesadził z tymi projektami, które były Twoje i tutaj powinnaś bronić swoich
          praw do nich.
          Albo, on jest wyjątkowo dobry, do granic naiwności. Tobie również wtedy pomógł
          wspierając finansowo.
          Albo też, wtedy jak jego eks robiła Ci świństwa, to tak naprawdę podbudowywało
          jego męskie EGO. On to odbierał, że tamta o niego tak walczy.
          A, męskie EGO jest bardzo ważnym czynnikiem u mężczyzn.
          Ciekawe, jak z jego poczuciem wartości?
          On może zabezpieczać się też, że zawsze w razie czego może do tamtej wrócić.
          Inaczej aż tak nie pomagałby tamtej. Ale, taka jest większość facetów.
          Wszystko tylko dla własnego "interesu";)
          To nie jest taki sam odruch jakim kierują się kobiety pomagające innym.

          Jesteście razem i masz prawo szczególnie walczyć o prawa autorskie do swoich
          projektów.
          To są Twoje uczucia, a tamta kiedyś robiła Ci świństwa.
          Twój kuzyn nie rozumie, jak to wielu mężczyzn, kobiet. Mężczyźni solidaryzują
          się ze sobą, swoimi potrzebami i jeszcze nie ma on ochoty, abyś dłużej u niego
          mieszkała.
          Wszystko jasne. Ludzie nie są tak bardzo skomplikowani.
    • paco_lopez Re: Zrozumieć faceta 08.06.09, 09:35
      a który serial z ogólnie dostępnych pasuje najbardziej do twojej
      historii ?
      • sueellen Czy tu są same trolle, halo? 08.06.09, 09:40
        Sprawdź sam. Ja nie mam telewizora.
    • miang Re: Zrozumieć faceta 08.06.09, 11:56
      jak teraz Ty bedziesz szukac pracy i wpiszesz w CV to co ona wpisala to
      wyjdziesz na oszustke. Sory ale Twoj facet chyba ma cos z gklowa....ale nadal
      cos go z nia laczy.....
      • sueellen Re: Zrozumieć faceta 08.06.09, 13:52
        Jestem pewna, że ich nic nie łączy, absolutnie nie jestem o nią zazdrosna, ale
        nie rozumiem dlaczego tak ją chroni, mimo że to po prostu zła osoba, która jest
        zdolna do paskudnych świństw. Nawet jego siostra mi to kiedyś powiedziała. Nikt
        z jego rodziny jej nie trawi. Rozmawiałam też z moimi byłymi znajomymi z pracy,
        mój szef miał powiedzieć niedługo po moim odejściu "chyba jednak sueellen miała
        rację co do niej". Czasami myślę, że ona ma zaburzenia psychiczne.

        A, i jeszcze jedno. Wraca jak bumerang. Teraz się nie odzywa od dłuższego czasu,
        bo dostała niezłą burę od niedoszłej szwagierki, ale od czasu do czasu dzwoniła
        do nas do domu. Jak odbieram, od razu się rozłącza, wiem, bo znam jej numer
        domowy. Nie wiem po co to robi. Do tego dochodzi fakt, że spodziewam się dziecka
        i ostatnią rzeczą jakiej mi potrzeba jest wredna eks mojego mężczyzny na głowie.
        Problem w tym, że dla niego to nie problem i nie robi nic by raz na zawsze
        zniknęła z naszego życia i przestała mnie niepokoić.

        A projekty nich sobie przywłaszcza. Ja mam dowody kto je robił i w razie czego
        wygram w każdym sądzie. Jej zdarzyło się już nie raz nakłamać w pracy, na co też
        mam dowody. Kiedyś się to obróci przeciw niej.
        • paco_lopez Re: Zrozumieć faceta 08.06.09, 14:16
          a ta firma wasza to magiel pewnie.
          • sueellen Re: Zrozumieć faceta 08.06.09, 14:27
            Tak, zaraz obok Twojego centrum roznoszenia ulotek.
          • k-57 Re: Zrozumie? faceta 09.06.09, 00:53
            paco_lopez napisa?:

            > a ta firma wasza to magiel pewnie.
            Xxxxxxxxxxxxx
            Wierze ze ceruja prezerwatywy kolejnych partnerow ktorzy posuwaja kolejne partnerki.
            W koncu watkownica to durna pusta bzdziagwa
            Az wzdrygam sie na mysl ze taki wydymany przez tabuny partnerow materac bedzie kiedys czyjas zona. Wierze ze zalewke ma taka ze hipopotam by sie w tej spermie udusil. Brrrrrrrrrr
    • grenzoid Re: Zrozumieć faceta 08.06.09, 12:28
      "Laska była w nowym związku, z nowym facetem, podobno szczęśliwa,
      ale jak dowiedziała się o nas, zaczęła robić mi straszne świństwa".

      Mógłbym napisać coś złośliwego w rodzaju "zrozumieć kobiety", ale wolę założyć
      nowy wątek. Zaraz będzie :]
      • sueellen Re: Zrozumieć faceta 08.06.09, 13:37
        > "Laska była w nowym związku, z nowym facetem, podobno szczęśliwa,
        > ale jak dowiedziała się o nas, zaczęła robić mi straszne świństwa".
        >
        > Mógłbym napisać coś złośliwego w rodzaju "zrozumieć kobiety", ale wolę założyć
        > nowy wątek. Zaraz będzie :]

        Jeśli chodzi o to to typowe zachowanie psa ogrodnika, zazdrośników i po prostu
        złych ludzi z natury. Zdarza się kobietom i mężczyznom.
        • grenzoid Re: Zrozumieć faceta 08.06.09, 14:16
          Ogólnie różne zachowania zdarzają się ludziom. Ja bym w ogóle nie generalizował.
    • moon_witch Przede wszystkim cholernie w tym wszystkim... 08.06.09, 15:22
      GENERALIZUJESZ!
      Jak można powiedzieć, ze wszyscy meżczyzni są tacy, a kobiety są
      takie. To potworna niesprawiedliwa generalizacja! Ublizajaca
      inteligencji ludzkiej.
      Zaręczam ci ze wiele osob by tak nie postąpiło jak postąpił twój
      fagas. Na jakiej ty planecie zyjesz?

      To co twój facet zrobił to była kradzież twoich prac. I to jest
      swinia, która to robi.
      Pewnie swinią był już od dawna, ale ty
      tego nie zauważałaś do momentu kulminacyjnego.
      I w tym wypadku nic go nie usprawiedliwia.Om cie po prostu zdradził
      jako przyjaciela i wspolnika.


      A twoja koleżanka już dawno pokazała kim jest i co od niej można
      oczekiwać.
      Porozmawiaj sobie ostro z tymi ludzmi, bo widac sa z tej samej
      glinki lepieni. Obydwoje skundleni moralnie...

      PS> Zdrugiej zas strony to mozesz sie pocieszyc ze pracodawcy malo
      przejmuja sie referencjami na tzw. ...prace zlecone, gdzie zrodlo
      owych prac moze byc zagmatwane.

      A jezeli ona dostanie owa prace radze ci zadzwonic do jej
      pracodawcy umowic sie na wizyte i ...udowdnic kradziez prac! W ten
      sposb uratujesz to co twoje, a kolezance dasz nauczke, na cale
      zycie!
      • sueellen Re: Przede wszystkim cholernie w tym wszystkim... 08.06.09, 16:23
        Nie generalizuję, piszę jak to było w naszej rodzinie. Nawet mój kuzyn, który
        mnie kocha jak brat uważa, że to ja przesadzam i taką samą opinię mają inni
        faceci, którzy znają sprawę. Inna sprawa, że oni nie znają jego eks, więc
        mogą myśleć że to zwykła zazdrość z mojej strony. Natomiast siostry mojego
        faceta znają ją lepiej niż ja. Dlatego pytam skąd ta drastyczna różnica zdań, w
        dodatku tak (nie)przypadkowo zależna od płci?

        Mnie się wydaje, że mój facet po prostu nie umie odmówić pomocy i zwyczajnie
        jest za dobry, jakoś nie umiem sobie tego inaczej, sensowniej wytłumaczyć.

        > A jezeli ona dostanie owa prace radze ci zadzwonic do jej
        > pracodawcy umowic sie na wizyte i ...udowdnic kradziez prac! W ten
        > sposb uratujesz to co twoje, a kolezance dasz nauczke, na cale
        > zycie!

        Miałam takie myśli, ale wiesz co, zauważyłam, że jej świństwa obracają się
        przeciwko niej a ja nie muszę robić nic.
        • moon_witch Wiesz suellen 08.06.09, 16:43
          Zyjemy w roznych swiatach!
          Nikt z moich bliskich i znajomych nigdy, przenigdy, by tego
          nie odebral tak jak odebrali ci twoi męscy znajomi i krewny.
          Piszesz,ze twoj facet zrobil to, bo nie umie odmawiac. Nie znam
          czlowieka, ale to co zrobil w moich oczach jest tak ohydne,
          ze brak mi slow! Taka meska koorva. Chociaz mogl zdobyc sie
          na krok i zapytac o rade ciebie, zanim cokolwiek napisal w tych
          referencjach.Chociaz odrobine ludzkiej troski o twoje uczucia.

          Inna sprawa, nie rozumiem, jak mozna zmienic prace, bo kolezanka w
          pracy tylek obrabia?! Wiem bywaja takie sytuacje, ale to nie jest
          powod, aby wpadac w depresje i uciekac przed kolezanka, ktora na
          dodatek teraz dostala czesc twojego dorobku zyciowego, w postaci
          prac, ktore wykonalas i nosisz wszelkie prawa!
          Jak pisalam to nie jest moj swiat.
          Kazdy ma taki swiat na jaki sobie zasluzyl.Jak w karmie....:-)
          A liczyc na to, ze cos samo sie rozwiaze....no waybacz, ale to
          dzieciniada, z ktorej widac twoi znajomi nauczyli sie korzystac, bo
          im przyzwalasz!
          • sueellen Re: Wiesz moon_witch 08.06.09, 17:11
            Może i żyjemy w różnych światach, ale właśnie dlatego nic nie zrobię, bo poza
            nerwami niewiele straciłam, a już sporo zyskałam. Karma?

            > Nikt z moich bliskich i znajomych nigdy, przenigdy, by tego
            > nie odebral tak jak odebrali ci twoi męscy znajomi i krewny.

            Nigdy nie mów nigdy, bo życie zaskakuje. Czasami usłyszysz takie rzeczy od ludzi
            od których byś się nigdy nie spodziewała. Wychodzi to w sytuacjach
            ekstremalnych. Emigracja zna mnóstwo takich przykładów.

            Chociaz mogl zdobyc sie
            > na krok i zapytac o rade ciebie, zanim cokolwiek napisal w tych
            > referencjach.Chociaz odrobine ludzkiej troski o twoje uczucia.

            Mam pretensje i wcale nie zapomniałam, ale nie mam zamiaru z tego powodu
            przekreślać związku.

            > Inna sprawa, nie rozumiem, jak mozna zmienic prace, bo kolezanka w
            > pracy tylek obrabia?!

            To nie było tylko obrabianie tyłka, to były sfalsyfikowane dowody przeciwko mnie
            podsuwane mojemu szefowi. Kiedy udowodniłam, że to nieprawda, on stwierdził:
            "teraz na pewno jej nie zwolnimy, może w październiku jak się projekt skończy
            wrócimy do tematu" i dodał: "nie takie rzeczy się w życiu przytrafiają". Strach
            pomyśleć, co by było gdybym nie zdołała udowodnić fałszerstwa. Miałam zamiar iść
            z tym do sądu, radziłam się prawnika, ale naprawdę nie miałam czasu ani kasy. Z
            jednej strony raczkująca firma, z drugiej poszukiwanie pracy na etat i problemy
            mieszkaniowe. Wszystko to w obcym państwie. Jak już wszystko się poukładało,
            zaszłam w ciążę i nie chce mi się dochodzić swoich racji.

            Teraz ona nie ma pracy i mam takie dziwne przeczucie, że prędko jej nie dostanie.
            • moon_witch 'Neverland'. 08.06.09, 17:45
              Mnie zastanawia taki aspekt, dwulicowosci. Dostala twoje prace, ale
              nie zyczysz jej dobrze. Masz nadzieje, ze jej sie noga powinie.I po
              co masz taka nadzieje? Nadzieja matka glupich!

              Nie powinno sie bylo wysylac falszywych sygnalow. Zwlaszcza wobec
              wrogich osob.

              Piszesz,ze nie ma nigdy. Owszem jest, ale trzeba miec
              zelazne podejscie do ludzi i byc konsekwentnym.

              Piszesz dalej, ze zalezy ci na zwiazku. Pomysl,ze jest to jeden z
              epizodow, za ktorym potocza sie inne, wcale nie lepsze.

              Stracilas nerwy, po co tracic nerwy, jak mozna stracic pare groszy
              na telefon i zalatwic sprawe telefonicznie.

              Ja nie rozumiem jak ty mozesz spac spokojnie, podczas, gdy ta osoba
              zabrala ci twoje prace. Jakie by one nie byly, to ona nie ma
              zadnego prawa do nich.
              Niebo i ziemie bym poruszyla, a ona mialaby goovno z tego! A
              faceta koplabym w dupe, raz na zawsze. Na tym polega
              moj 'neverland'.
    • westalinka Re: Zrozumieć faceta 08.06.09, 16:44
      To że zrobił to co zrobił... to jeszcze nic. Ale że nie zrozumiał potem, że cię
      tym skrzywdził i nawet jak mu to wygarnęłaś nie widział problemu już nie jest w
      porządku. Ludzie czasem robią coś, bo nie zdają sobie sprawy że to nie jest OK
      (tylko dlaczego zawsze to są faceci? sic!) ale jak najbliższa osoba mówi:
      "słuchaj, skrzywdziłeś mnie tym" i słyszy "o co ci w ogóle chodzi" to chyba pora
      żeby zacząć zbierać walizki...
      • wentyl77 Re: Zrozumieć faceta 08.06.09, 19:02
        Hm... Jestem ciekaw, czy ty zrobiłaś kiedyś coś bezinteresownego,
        wspaniałomyślnego, nawet wbrew rozsądkowi - tylko po to, by poczuć
        się fajnie? Coś, co wręcz kłóci się z twym interesem - pomyśl.

        Może twój facet to po prostu dobry człowiek? A może ukryty przekaz
        jego postępowania brzmi: "Możesz wpływać na nasze relacje, ale
        odp... się od stosunków z moimi znajomymi (w tym eks-laski). Nie
        jestem twoją własnością".
        • gadagad Re: Zrozumieć faceta 08.06.09, 19:32
          Czysta szlachetność, ten facet.Oszukał i okradł żonę, dla kobiety, która ją
          intrygą i oszustwem wykurzyła z pracy.
    • kajpirinja27 Nie rozumiesz.... 09.06.09, 10:45
      Jestem za kazdym razem zszokowana takimi relacjami....
      Ty mu zabraniasz. Ty nim chcesz manipulowac. Ty chcesz decydowac za
      niego.
      A czy zastanawialas sie kiedykolwiek na czym polega milosc? Skoro go
      tak kochasz, skoro jestes pewna, ze on jest dla Ciebie wazna osoba -
      dlaczego nie akceptujesz go takim, jakim jest...?

      Wyprowadzilas sie, dostalas szalu...Ok - rozumiem, gdyby Cie pobil,
      zdradzil, okradl itp....
      Ale on tylko pomogl swojej bylej kobiecie - no i co z tego?
      Wolalabys aby okazal sie okrucienstwem i zostawil ja na lodzie...?
      Moim zdaniem to bardzo mily gest z jego strony...
      Podejrzewam ze on jest dla Ciebie za dobry... Szukasz wiec dziury w
      calym. Docen go moze lepiej zamiast gderac i histeryzowac...?
      Bo problem jest w tym, ze to Ty chcesz byc nr. 1...Naj, naj, naj...
      Nie badz zachlanna.
      Wiem jedno - facet traktuje kobiete tak, jak sobie na to zasluzyla...
      Pokaz mu ze jestes kobieta wyrpzumiala, znajaca zycie, kochana,
      tolerancyjna, inteligetna...i przedewszystkim - miej cierpliwosc...
      I po co wciagasz to siostry i kuzynki... Po co...? NIe rozumiem
      tego. Moje zycie osobiste jest dla mnie tak wazne,tak intymne, ze
      wole zatrzymac je dla siebie...
      Dziewczyno daje Ci jeszcze jedna dobra rade - jezeli Ci na nim
      zalezy odpusc sobie ten caly teatr... Inaczej zrazisz go do siebie
      tak mocno, ze zostana jedynie wspomnienia po nim.

      Powodzenia.
      • sueellen Re: Nie rozumiesz.... 09.06.09, 11:42
        To Ty nie rozumiesz.
        Przeczytaj najpierw moje wypowiedzi w tym wątku, które dopełniają pierwszy post.
        • gadagad Re: Nie rozumiesz.... 09.06.09, 12:34
          To,że taki przypadek był impulsywny i incydentalny, i że w tej formie, może,
          więcej się nie powtórzy, nie ma większego znaczenia.Świadczy bowiem o sposobie
          traktowania cię i twojej roli w umyśle męża.Może to nie powód do rozbijania
          związku, ale do zabezpieczenia się w tym związku tak, by nie obudzić się kiedyś
          z ręką w nocniku wykorzystana, oszukana i bez środków - na pewno.
          • moon_witch Nie idzie 09.06.09, 12:50
            Jesc ciastko i miec ciastko. Zwiazek buduje sie na zaufaniu.
            Bez zaufania jest bardzo trudno.

            ja to sobie tlumacze to wydarzenie, ze facet zyjac zagranica boi
            sie byc bez znajomosci. Bo znajomosci zagranica tak jak i w kraju
            czasami moga okazac sie bardzo, bardzo potrzebne. Wiec przezornie
            dla dobra ukladow, w przyszlosci dal tej ex referencje a ...nawet
            prace zony! Myslac, ze kiedys i ta ex jemu w podobnej sytuacji
            pomoze.
            Bo nie wiadomo co moze sie wydarzyc w zyciu.

            I tu lezy blad w mysleniu wielu ludzi zyjacych zwlaszcza zagranica.
            W ten sposob skazuja sie na paskudne sytuacje, z dosc dziwnymi
            ludzmi. Wrecz niebezpiecznymi!

            Sama mieszkam zagrancia i powiem wam, ze komus kto jest z gruntu
            zly i 'chemia' nam nie pasuje - mowi sie od razu *Zegnaj!* To
            zaoszczedza zarowno zdrowia jak i energii zyciowej.

            Zagranica nie jest sie nigdy samemu, znajac jezyk i uzywajac glowy
            zawsze sobie czlowiek - sprytny poradzi. A jak sobie raz nie
            poradzi, to poradzi sobie nastepnym razem, to nie jest dramat.

            Dlatego nalezy robic odsiew pomiedzy ludzmi i to radze autorce
            postu wyjasnic mezowi, aby takich glupt wiecej nie robil pod
            wplywem...strachu o przyszlosc.
            • sueellen Re: Nie idzie 09.06.09, 18:51
              > Jesc ciastko i miec ciastko. Zwiazek buduje sie na zaufaniu.
              > Bez zaufania jest bardzo trudno.

              To prawda, ja nie mam już do niego takiego pełnego zaufania. Pozostaje we mnie
              taka obawa, że wywinie jakiś durny numer, który znowu mnie skrzywdzi, bo znów
              nie będzie sobie zdawał sprawy. Czasami mi się wydaje, że on jest w pewnych
              sprawach jak dziecko, które nie rozumie, że jak się przybija kapelusz do głowy
              gwoździem żeby nie odleciał na wietrze, to można zabić.

              > Sama mieszkam zagrancia i powiem wam, ze komus kto jest z gruntu
              > zly i 'chemia' nam nie pasuje - mowi sie od razu *Zegnaj!* To
              > zaoszczedza zarowno zdrowia jak i energii zyciowej.

              On ze wszystkimi stara się mieć dobry kontakt. Taki typ. Z nikim nie zrywa
              znajomości, w przeciwieństwie do mnie.
              • kaa.lka Re: twoje -Moje 10.06.09, 10:29
                o swieci na niebie,

                pisza faceci w niewielkiej zreszta probie, i pisza dokladnie to
                czego nie mozesz pojac.a Ty dalej swoje.
                nie wiem co maja "Twoje" projekty do Twojego zwiazku. widac
                traktujesz wlasny zwiazek jak projekt wlasnie i widac ze
                niekoniecznie "Twoj" facet chce go tak traktowac.podobniez do eks
                szefa, ktorego mimo Twoich rozwiniec postowych, decyzje wykazuja na
                Twoje niezrozumienie zasad. i to zdaje sie o Twoim odejsciu
                zdecydowalo. taki nie komentowany fakt:)
                dodam takze,iz w stosunkach pracy jakimi wolalabys zwiazek(ekhem
                zawodowy)widziec, nie ma znamion umowy o dzielo.a juz na pewno
                pojedynczych praw autorskich, o ktorych tak deliberujesz.
                narzedzia z ktorych korztystalas czy korzystasz sa wspolne.
                podobniez do efektow.
                ale niestety, efekty twojego autorstwa sa nie przyswajalne. mocno
                bowiem wokolo konfliktowe sa.
                zyczac wiec wiecej spokoju, zycze skupienia na projektowaniu zycia.
                najlepiej tylko swojego.
                pa




        • kajpirinja27 Re: Nie rozumiesz.... 09.06.09, 14:52
          Ale wytlumacz - w czym jest wlasciwie problem...?
          Co w tym takiego zlego, ze on jej pomogl?
          Pozatym - to jego zycue, jego firma, jego sprawa co robi i z kim. On
          jest czlowiekiem, mezczyzna a nie Twoja wlasnoscia.
          Kochasz go naprawde, czy kochasz go wtedy, kiedy jest taki jakim
          chcialabys aby byl?
          Gdzie Twoje zaufanie do partnera?
          Ja na Twoim miejscu zajelabym sie wlasnymi sprawami, wlasnym zyciem
          i cieszyla sie swoim zwiazkiem zamiast wpadac w furje i sie
          wyprowadzac.
          A jezeli on nie pasuje Ci jako partner - radze sie nie meczyc.

          Powodzenia.
          • moon_witch Re: Nie rozumiesz.... 09.06.09, 14:56
            ..A jezeli on nie pasuje Ci jako partner - radze sie nie meczyc....
            _________

            ...Tylko podeslac go tobie.
            • kwiaaatek1 re 09.06.09, 20:12
              Twój facet źle postąpił i na Twoim miejscu nie chciałabym go już znać, bardziej
              mu zależy na byłej niż na Tobie, wg mnie to idiota i tyle.
              • gadagad Re: re 09.06.09, 20:26
                Nie jest to przejaw braku emocjonalnego zaangażowania.Ale jest to przejaw
                lekceważenia i pomijania praw partnera w związku.Godząc się na takie zachowania
                łatwo wychować sobie z męża osobnika podobnego do tego z "mojejsztukiżycia".
    • wentyl77 Re: Zrozumieć faceta 10.06.09, 08:31
      > Ale wytlumacz - w czym jest wlasciwie problem...?
      > Co w tym takiego zlego, ze on jej pomogl?

      Problem w tym, że jej facet nie zlaczował swojej eks i nie kopnął
      jej w dupę tak, żeby wszyscy widzieli. A teraz ona musi znosić to
      upokorzenie i męczyć się z myślą, że tamta jednak funkcjonuje i ma
      się nieźle.

      > Pozatym - to jego zycue, jego firma, jego sprawa co robi i z kim.
      > On jest czlowiekiem, mezczyzna a nie Twoja wlasnoscia.

      No właśnie. Tak trudno jest przyjąć do wiadomości, że facet to
      autonomiczna, niezależna, wolna jednostka? Mój mężczyzna nie chodzi
      na paseczku - ale ze mnie biedna, uciśniona myszka.

      > Kochasz go naprawde, czy kochasz go wtedy, kiedy jest taki jakim
      > chcialabys aby byl?
      > Gdzie Twoje zaufanie do partnera?

      Zaufanie jest wtedy, kiedy facet myśli i postępuje dokładnie tak,
      jak tego oczekuje kobieta. Gdy na zewnątrz wychodzą delikatne
      przebłyski własnego "ja", niezależnej osobowości, trzeba je szybko
      ukrócić, bo a nuż się rozbryka.
      Problem postawiony w tytule to wykrętna, udająca dobrą wolę
      manipulacja. "Zrozumienie" jest wtedy, gdy koleś myśli i czuje tak
      jak ja - gdy jest inaczej, zamieniam się w pokrzywdzoną kobietkę,
      która "nie rozumie". Gdybyś miała dobrą wolę "zrozumienia" swego
      faceta, w pierwszej kolejności poszukałabyś rad znajomych rodzaju
      męskiego a nie koleżanek, które w poprawianiu relacji z twoim
      parnterem nie mają żadnego interesu.

      > A jezeli on nie pasuje Ci jako partner - radze sie nie meczyc.

      Proponuję znaleźć równie obliczonego, małodusznego i pamiętliwego
      delikwenta jak ty.
      • gadagad Re: Zrozumieć faceta 10.06.09, 08:58
        Nie będę uogólniając obrażać Polaków, więc do ciebie osobiście - nie kradnie
        się.To co facet zrobił to sprawa, którą może zająć się prokurator.Dlaczego nie
        gwizdnął, dla spokoju rodzinnego, projektów kolegi i po cichutku nie użyczył ich
        "przyjaciółce"? Myślenie - to moja żona,więc mi ją okradać wolno, raczej
        normalne nie jest , no i może ewoluować w dalsze, co w związku z tym
        wolno.Pomagać to on może komu chce, ale nie z tego co jest czyjąś osobistą
        własnością.
        • wentyl77 Re: Zrozumieć faceta 10.06.09, 09:51
          Ja też nie chcę uogólniać, więc zwrócę się do ciebie: piszesz bzdury.
          Czy kobieta tworzyła projekty dla firmy swojej, czy partnera? Z
          tego, co widzę, to dla partnera, w tym czasie żyjąc na jego koszt (o
          ile dobrze wyczaiłem ten fragment). Jeśli tak, to projekty należą do
          firmy, tak więc prawo do nich ma pracodawca (o ile w tym czasie
          firma była zalegalizowana - jeśli nie, to śmierdząca sprawa, w
          sądzie raczej nie do wygrania).

          Podobnie np. prawo do pracy magisterskiej należy także do jej
          promotora - może on cytować fragmenty nie pytając się o zgodę
          piszącego i będąc posądzonym o plagiat.
      • kajpirinja27 Wentyl77 - rozumiesz ;-) 10.06.09, 22:04
        Pojmujesz psychike ( wiekszosci ) kobiet jak malo kto... ;-)

        To wlasnie z jej powodow, a nie z racji testosteronu tylu mezczyzn
        nawet nie probuje wytlumaczyc kobiecie, o co w partnerstwie naprawde
        chodzi... Maja jednak cicha nadzieje, ze ona sama ruszy kiedys glowa
        zamiast brac przyklad od kuzynek, sasiadek, cioci i bratowej.
    • sueellen Re: Zrozumieć faceta 10.06.09, 10:52
      No i mówiłam, że się zdania podzielą i to diametralnie! Dwa przeciwległe
      bieguny. Jeden uważa, że to świństwo, ohyda, czy wręcz męskie koorestwo, inny,
      że to normalne i mnie nic do tego. Forumowe wypowiedzi można olać i żyć dalej,
      ale jak żyć gdy targają mną tak sprzeczne myśli i opinie w życiu realnym?
      • funstein Re: Zrozumieć faceta 10.06.09, 11:02
        uwierz mi - to Ty jesteś pokoorwiona a nie ten przyzwoity facet,
        który pomógł swojej ex.

        Myślisz macicą i stąd absurdalne teksy, że prace, które wykonałaś
        należą do ciebie, że facet ma robić wyłącznie to co ty uważasz za stosowne i że
        to twoja macica jest wyznacznikiem tego co dobre co złe.

        Mówiąc w skrócie - jesteś za głupia, żeby zrozumieć cokolwiek,
        bo nie wychodzisz z procesami myślowymi poza interes swojej macicy.
        Egocentryczna jesteś, że aż boli.
        • sueellen Re: Zrozumieć faceta 10.06.09, 11:27
          Wiesz co, widzę ze to forum nie ma żadnych zasad i moderatora to sobie też ulżę:

          Nie masz racji i nie przywiązuję większej wagi do Twojej wypowiedzi, delikatnie
          mówiąc gardzę Twoimi poglądami, a więc oddal się na znaczną odległość starając
          się iść raźnym krokiem.

          Przekładając na Twój język ojczysty, żebyśmy się dobrze zrozumieli:

          Pie...isz od rzeczy głupolu - chu*j ci w oko z twoimi poglądami, wypierd*alaj
          ciągnąc swój bigos do Betlejem.
      • wentyl77 Re: Zrozumieć faceta 10.06.09, 11:14
        Ja nie napisałem, ze to co zrobił twój facet jest normalne.
        Fałszowanie referencji jest nie fair - przez to w konkursie mogła
        odpaść lepsza, bardziej wartościowa osoba.
        Ale problem w tym, że coś, co zrobił z dobrej woli, ty odbierasz
        jako cios osobisty, coś złego.

        Czy przez to zbiedniałaś? Czy masz uszczerbek na zdrowiu, przez to
        rozpadł się związek? Nie, więc milcz przy nim, wybacz i zapomnij,
        albo znajdź lepszego (dla siebie) partnera.

        sueellen napisała:

        > Forumowe wypowiedzi można olać i żyć dalej,
        > ale jak żyć gdy targają mną tak sprzeczne myśli i opinie w życiu
        realnym?

        Jedyne, co cię targa, to zazdrość o tamtą, i ściskający dupę żal, że
        mogła jakoś tam pośrednio zyskać ekonomicznie. W ogóle aspekty
        ekonomiczne wydają się wzbudzać twoją większą namiętność niż
        emocjonalne - to twój problem.

        Więc lepiej faktycznie olej nasze opinie, bo wydajesz się równie
        impregnowana na nasze argumenty, jak na próby "zrozumienia" swego
        partnera.
        • sueellen Re: Zrozumieć faceta 10.06.09, 11:35
          > Czy przez to zbiedniałaś?

          Tak straciłam coś ważnego - zaufanie do niego.

          Czy masz uszczerbek na zdrowiu, przez to
          > rozpadł się związek?

          Owszem, nerwy.

          Milcz przy nim, wybacz i zapomnij,

          Wybaczać można, kiedy ktoś czegoś żałuje i przeprasza, a ja przepraszam od niego
          nie usłyszałam.


          > Jedyne, co cię targa, to zazdrość o tamtą, i ściskający dupę żal, że
          > mogła jakoś tam pośrednio zyskać ekonomicznie.

          Owszem, bo to potencjalny zysk na MOJEJ pracy. I tak na prawdę mam w nosie
          tamtą, ona po tyłku jeszcze od życia dostanie bez mojego udziału. Chodzi mi o
          postrzeganie lojalności przez mojego faceta.

          > Więc lepiej faktycznie olej nasze opinie, bo wydajesz się równie
          > impregnowana na nasze argumenty, jak na próby "zrozumienia" swego
          > partnera.

          Czyje Wasze? Jak widać poglądy są dość zróżnicowane.
          A większość, która się ze mną nie zgadza, nie przedstawia racjonalnych
          argumentów, tylko zaczyna od wyzwisk. Śmiem wątpić więc w morale i dobrą wolę
          tych osób. Dlatego ich "argumenty" po prostu ignoruję jako niewartościowe.
          • bzy-k Re: Zrozumieć faceta 10.06.09, 11:59
            sueellen napisała:

            > Owszem, bo to potencjalny zysk na MOJEJ pracy.


            TWOJA to była do momentu, w którym przekazałaś ją dalej. od tego momentu była
            własnością firmy, której właściciel może zrobić z nią co chce. ty SPRZEDAŁAŚ
            swoje prawa komuś innemu.
            • sueellen Re: Zrozumieć faceta 10.06.09, 12:22
              Wiesz co, problem w tym, że mając dowody takie jakie mam, mogłabym wygrać w
              każdym sądzie.
              Nie ma żadnego dowodu, że on "kupił" czy dostał moje prace w celu ich użycia, za
              to ja mam mocne dowody, że jestem ich autorem. Tym bardziej do używania tych
              prac nie ma tamta osoba. To tak na marginesie.
        • kunegunda123 Re: Zrozumieć faceta 10.06.09, 11:49
          a ty w ogóle próbowałeś postawić się w jej sytuacji???
          problemem nie jest to że on pomógł swojej eks, problemem jest to że pomógł
          kobiecie która chciała zniszczyć jego dziewczynę (falsyfikowanie dowodów błędów
          itp). naprawdę tak ciężko to zrozumieć? a gdyby twoja dziewczyna czy żona
          pomogła swojemu eks, który cię skrzywdził w jakis sposób np pobił, z którym do
          tej pory masz na pieńku, jakbyś się poczuł??? a gdyby jeszcze dodatkowo pomogła
          mu dając mu np coś co jest wasze wspólne ale było przez Ciebie robione np jakis
          mebel albo coś kupionego wyłącznie za Twoje pieniądze. uważał byś że to fair???
          problem w tym że wszyscy faceci stawiają się tylko i wyłącznie na miejscu faceta
          ignorując kompletnie jakiekolwiek uczucia jego obecnej dziewczyny...
          • bzy-k Re: Zrozumieć faceta 10.06.09, 12:02

            kunegunda123 napisała:

            > problem w tym że wszyscy faceci stawiają się tylko i wyłącznie na miejscu facet
            > a
            > ignorując kompletnie jakiekolwiek uczucia jego obecnej dziewczyny...


            no trudno aby stawiali się na miejscu rozirytowanej i rozgoryczonej
            emocjonalistki. emocje to jedno business to drugie.
            • kunegunda123 Re: Zrozumieć faceta 10.06.09, 12:13
              "emocje to jedno business to drugie."

              owszem, prawda, tylko gdzie ten business? rzeczywiście koleś ubił świetny interes...
          • wentyl77 Re: Zrozumieć faceta 10.06.09, 12:13
            Wiesz, możesz mieć rację, przeciętnemu facetowi trudno wczuć się w
            uczucia kobiety. Mi osobiście na pierwszy rzut oka wydało się dziwne
            to, że aspekty ekonomiczne związku zdawały się dominować nad
            emocjonalnymi (takie wrażenie mam do teraz).

            Ukrytym przekazem faceta, podejmującego pozornie dziwne i absurdalne
            działania, mogło być zwrócenie uwagi właśnie na to +
            powiedzenie: "nie jestem twoją własnością, mogę mieć odpały w ramach
            mojej własnej autonomii."

            Ciągle mam wrażenie, że motorem jej działania jest w większym
            stopniu nienawiść do tamtej, niż miłość do swego mężczyzny.
            • kunegunda123 Re: Zrozumieć faceta 10.06.09, 12:22
              być może, rzeczywiście aspekty ekonomiczne odgrywają większą rolę ale tego nie
              wiemy tak naprawdę. z resztą odgrywają czy nie, ja bym się w takiej sytuacji po
              prostu poczuła najzwyczajniej w świecie zdradzona... oczywiście, nie w sensie
              seksualnym.

              > Ciągle mam wrażenie, że motorem jej działania jest w większym
              > stopniu nienawiść do tamtej, niż miłość do swego mężczyzny.

              być może rzeczywiście kieruje nią nienawiść, i o ile to bardzo złe i brzydkie
              uczucie, o tyle w niektórych sytuacjach jest uzasadnione, moim zdaniem rzecz
              jasna. poza tym ona tą nienawiścią chyba jakoś nie krzywdzi swojego faceta. a on
              ją moim zdaniem skrzywdził.
          • kaa.lka Re: Zrozumieć faceta 10.06.09, 12:19
            zdaje sie ze kunegunda
            trafiona w dziesiatke potraktowala problem sue,osobiscie:)
            zdaje sie iz nielogicznie zatem probuje, uwiedziona negatywnymi
            uczuciami odautorskimi, postawic sie w roli ofiary konfliktow mesko-
            damskich. konfliktow traktujacych osobnicze cechy statystycznie
            przypisanymi.sprowadzajacych istote do walczacych do krwi i kosci
            harpii. walczacych o ironio, o tzw sprawiedliwosc:)
            urocze. zwlaszcza ze owa sprawiedliwosc wbrew wszystkiemu dzieli, a
            nie jednoczy.oparta zas na obludnej retoryce,'udowadnia' ofiarnosc
            autorki.
            taki rodzaj ofiarnej wojowniczosci. w prawie zwany pieniactwem:)

            doprawdy konia z rzedem temu kto nauczy sueellen pokory wybaczania,a
            zatem prawdomownosci.
            amen
            • kunegunda123 Re: Zrozumieć faceta 10.06.09, 12:37
              "> zdaje sie ze kunegunda
              > trafiona w dziesiatke"
              w jaka dziesiatke? nigdy nie bylam w takiej sytacji jak autorka wątku, no chyba
              że ty wiesz lepiej, to nie będę się kłócić.

              "> doprawdy konia z rzedem temu kto nauczy sueellen pokory wybaczania"
              no cóż, ja nie zamierzam udawać wielce szlachetnej damulki i nie rozumiem
              dlaczego ona miałaby przebaczyć. takich osób jak ta eks się po prostu unika i już.

              nie pamiętam cię za bardzo z innych wątków więc nie wiem czy w ogóle ta dyskusja
              ma sens, ale tak btw: jesteś taka przeintelektualizowana,
              czy po prostu nie potrafisz wypowiadać się krótko, zrozumiale i treściwie w
              języku polskim???
            • wentyl77 Re: Zrozumieć faceta 10.06.09, 12:44
              Tzw. sprawiedliwość to władza.
              Niech bóg nas broni od sprawiedliwości, zwłaszcza ostatecznej ;)
              Która w końcowym rozrachunku i tak będzie należeć do historii
              (rodzaju żeńskiego), pisanej przez historyków (rodzaju męskiego).

              > urocze. zwlaszcza ze owa sprawiedliwosc wbrew wszystkiemu dzieli,
              a
              > nie jednoczy.

              Sprawiedliwość właśnie powinna dzielić, wprowadzać różnice. Pięknie
              opisał to R. Girard - temat na inną dyskusję ;)

              > taki rodzaj ofiarnej wojowniczosci.

              No, z pozycji ofiary najwygodniej atakować. Chodzi o wygodę moralną.
              Pzdr.
              • kaa.lka Re: Zrozumieć faceta 10.06.09, 13:14
                otoz nie,
                sewentylu,
                werdykt zdecydowanie jednoczy.zwlaszcza historie.
                zwlaszcza,ekhem,w koncowkach tak zenskich jak i meskich.
                ale to zdaje sie inny Themis:)


                pzdr.



    • kunegunda123 Re: Zrozumieć faceta 10.06.09, 12:00
      wiesz co, sueellen, tak czytam te komentarze i włos mi staje dęba na głowie. czasami naprawdę przerazają mnie te meandry męskiej psychiki. aż pójdę i zapytam swojego jakby on się zachował. poza tym, te męskie komentarze zalatują mi jakimś takim szowinizmem, w stylu: zrobił co zrobił, jest facetem, jego sprawa, a ty jesteś tylko kobietą więc masz g... do gadania i nie podskakuj.
      ja pierrr... straszne to jest. naprawdę, czasami jak słucham czegoś takiego to mi się odechciewa i dochodzę do wniosku, że życie w samotności nie byłoby wcale takie złe...
      • bzy-k Re: Zrozumieć faceta 10.06.09, 12:08
        to
        > mi się odechciewa i dochodzę do wniosku, że życie w samotności nie byłoby wcale
        > takie złe...


        masz rację. kobity tylko łóżka a z resztą damy sobie spokojnie radę. :)
        • kunegunda123 Re: Zrozumieć faceta 10.06.09, 12:11
          "kobity tylko łóżka a z resztą damy sobie spokojnie radę. :)"

          widzisz, a ja mogę powiedzieć to samo o facetach.
          • bzy-k Re: Zrozumieć faceta 10.06.09, 12:22
            kunegunda123 napisała:

            > widzisz, a ja mogę powiedzieć to samo o facetach.


            o jezuuuuu, po raz pierwszy zgodziłem się z kobietą :))))))))))))

            idę to opić.
            • kunegunda123 Re: Zrozumieć faceta 10.06.09, 12:27
              :)))))))

              chociaż z drugiej strony mnie to nie bawi, bo ja naprawdą tak myślę czasami, a
              nawet bardzo często i to wcale nie są wesołe myśli.
              • sueellen Re: Zrozumieć faceta 10.06.09, 12:33
                Taaak, chyba muszę wreszcie przyjąć do wiadomości, że faceci to podrasa, -
                trzeba ich wykorzystać i zostawić. Mam nadzieję, że nie urodzę syna.
                • kunegunda123 Re: Zrozumieć faceta 10.06.09, 12:46
                  oj, nie przesadzajmy. tak naprawdę każdy z nas chce mieć dobry, szczęśliwy
                  związek, przez takie myślenie oddalamy sie od tego. poza tym istnieją mężczyźni,
                  którzy są krzywdzeni takimi stwierdzeniami (mniej ich niż więcej, wiem;)).
                  życzę jak najszybszego i jak najlepszego zakończenia tej sytuacji.
                  pozdrawiam!:)
                  • sueellen Re: Zrozumieć faceta 10.06.09, 12:50
                    Dzięki.
    • moon_witch Krok milowy ale do tylu... 10.06.09, 12:35
      Jak czytam te wypowiedzi copniektorych ludzi, to tez mnie to
      zastawnaia, czym sie kieruja, ale pewnie tak jest,ze to poprzez
      pryzmat tego kim sie jest, ludzie wypisuja takie farmazony. Watpie,
      aby ktos, kto ma pod czapka niedawno zakonczona smutna, relacje z
      kobieta, nie chcialby sie odegrac na innej zupelnie nieznanej
      kobiecie. Ggdzies ta agresja musi sie wypompowac i pozwolic na
      upust.

      Jakie by prawo autorskie nie bylo, to istnieje tez cos takiego jak
      etyka.
      I twoj facet wybitnie nietycznie zachowal sie wobec ciebie.

      Ale pojecia etyki jest trudne do przebrniecia posrod ludzi
      codziennie chodzacych w tych samych jeansach, ogladajacych te same
      pierdoly dookola i jedzacych schabowego z frytkami itp.
      Dlatego nie oczekuj dobrych rad. Bo skad oni te dobre rady maja
      brac, spod butki z piwem?

      Fakt, ze sie borykasz z tym problemem, pomimo tylu dni swiadczy, ze
      i ty zabrnelas w pewnie problematyczny zaulek. Inaczej wiedzialbys
      dokladnie, co jest dobre, a co jest zle. I nie byloby tej calej
      dyskusji.

      Czasami, aby dojsc do wzglednej prawdy, jako takiej, nalezy sie
      cofnac dosc daleko i przeanailzowac aspekty, te ktorych z pozoru
      nie widac, a majacych duzy wplyw na calosc.

      Tak na moje amatorskie oko, w sprawie, to cala twoja relacja jest
      zachwaina juz od dawna i teraz to co przeczuwalas nagle wyplywa na
      zewnatrz np. w takiej formie jak opisana przez ciebie w powyzszym
      watku.

      Odejdz od tej sprawy i zacznij szukac zrodel dalej i glebiej i badz
      krytyczna w tym co myslisz. Nie oszukuj siebie samej bo to
      najwiekszy 'gwalt' jaki mozesz zrobic sobie.
    • wichrowe_wzgorza Re: Zrozumieć siebie... 11.06.09, 01:28
      ..jesli to się da, to wszystko po kolei można zrozumieć. I tak zawnego faceta
      (wolę osobiście mężczyznę) i babkę ( tak zwaną Kobietę)
      Powodzenia!!!
      ;)))))))))))
      • kwiaaatek1 Re: Zrozumieć siebie... 11.06.09, 21:18
        Żyjemy w czasach, w których prawda jest względna i w których wielu ludzi nagina
        zasady dla własnych korzyści czy poglądów, bo tak wygodnie, przecież każdy wie,
        że kradzież jest zła, więc dlaczego ta dyskusja? Czyżby ludzie byli tak
        zagubieni, że nie wiedzą, co jest dobre a co złe? Dla mnie nie ma dyskusji, czy
        dobrze zrobił czy źle, bo na 100% źle, tylko ważniejsze dla autorki wątku
        powinno być naprawienie relacji albo zakończenie związku, a po drugie żaden
        kochający mężczyzna nie wykręciłby takiego numeru.
      • mruff Re: Zrozumieć siebie... 11.06.09, 22:15
        Uważam,że dobrze iż nie wpadł na pomysł by ją zatrudnić albo że dał
        jej 3 tyś. w czarnej godzinie.
    • beniamin03 masz rację 11.06.09, 23:40
      że poczułaś się skrzywdzona. Nawet jeśli chciał jej tylko pomóc to najpierw
      powinien zapytać Ciebie o opinię. Kiedyś nazywali to SZACUNKIEM dla drugiego
      człowieka (a co dopiero dla NAJBLIŻSZEJ). Generalizowanie o facetach
      popierających siebie nawzajem jest zwykłym nadużyciem. Jestem facetem i zupełnie
      się z Tobą zgadzam! Pozdrawiam.
    • komandos_seal wlecze sie ow problem 15.06.09, 03:54
      sueellen napisała:
      > Dlaczego tak się stało? Ślepe poparcie dla płci
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka