Dodaj do ulubionych

po co nam samoświadomość, myślenie, tożsamość ?

13.12.03, 15:12
skąd dana myśl przychodzi i tak zostaje poza zasięgiem naszej świadomości,
przytomni jesteśmy tylko zwerbalizowanego w cichej mowie myśli efektu
przepychanek impulsów w nieświadomej części naszej psyche, po co sobie w
ogóle zdawać sprawę z tego o czym się myśli? jakie to ma praktyczne
znaczenie? myślę, że moglibyśmy zachowywać się równie inteligentnie zupełnie
sobie z tego sprawy nie zdając, a odpadłoby nam mnóstwo energochłonnych
problemów związanych z "samoświadomością", jak zadręczanie się pytaniami bez
nadziei na ostateczną odpowiedź "kim jestem?", "co dalej?" etc.

z wytworami kulturalnymi obcowalibyśmy bezrefleksyjnie, ulegając li tylko
mniej lub bardziej subtelnemu modelowaniu z ich strony - znikłaby potrzeba
ocen, krytyki, rywalizacji

jak się w to wmyślę, to coraz dotkliwiej odczuwam zbędność takiego wmyślenia,
to jakiś ewolucyjny, zapalny skutek uboczny, ta "samoświadomość" człowieka,
coś jak wyrostek robaczkowy

czy da się to usunąć bez szkody dla reszty układu nerwowego?

pzdr

fnoll
Obserwuj wątek
    • Gość: gf Re: po co nam samoświadomość, myślenie, tożsamość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.03, 15:45
      oszczędzanie energii jest celem Twojej egzystencji? fju, fju...
      • fnoll Re: po co nam samoświadomość, myślenie, tożsamość 13.12.03, 16:08
        Gość portalu: gf napisał(a):

        > oszczędzanie energii jest celem Twojej egzystencji? fju, fju...

        to jest ponoć zapisane w genach każdego człowieka, taka skrzętna kalkulacja
        energetycznych wydatków, z którą beznadziejnie walczą pokolenia pedagogów

        wyjątkiem są osobniki cierpiące na manię, czy też afektywne zaburzenia
        depresyjno-maniakalne - reszta się oszczędza jak może, ponoć, a że mózg zżera
        wiele zasobów organizmu, to oszczędność na myśleniu ma niebagatelne znaczenie
        • Gość: gf Re: po co nam samoświadomość, myślenie, tożsamość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.03, 16:21
          > to jest ponoć zapisane w genach każdego człowieka, taka skrzętna kalkulacja
          > energetycznych wydatków, z którą beznadziejnie walczą pokolenia pedagogów

          jeśli pedagog próbuje zatrzymać bieg rzeki, zamiast lekko kształtować jej nurt,
          to marny jest :)

          > wyjątkiem są osobniki cierpiące na manię, czy też afektywne zaburzenia
          > depresyjno-maniakalne - reszta się oszczędza jak może, ponoć, a że mózg zżera
          > wiele zasobów organizmu, to oszczędność na myśleniu ma niebagatelne znaczenie

          ta teza miałaby sens, gdyby źródła energii były ograniczone - a nie są
          ergo: na naukowca się nie nadajesz, na literata jak najbardziej ;D
          • fnoll Re: po co nam samoświadomość, myślenie, tożsamość 13.12.03, 16:33
            Gość portalu: gf napisał(a):

            > > reszta się oszczędza jak może, ponoć, a że mózg zżera wiele
            > > zasobów organizmu, to oszczędność na myśleniu ma niebagatelne znaczenie
            >
            > ta teza miałaby sens, gdyby źródła energii były ograniczone - a nie są
            > ergo: na naukowca się nie nadajesz, na literata jak najbardziej ;D

            czy źródła energii są ograniczone, czy nie, to kwestia dyskusyjna -
            niewykluczone przecież, że nauczymy się czerpać energie z kamieni i będziemy
            mieli cały wszechświat do skonsumowania - jednak przepustowość niewątpliwie
            jest i pozostanie ograniczona

            jak się zamyślisz, to możesz nie spostrzec nadjeżdżającego samochodu, lub,
            błachostka, przystanku na którym trzeba wysiąść

            także ta teza nie tylko ma sens, ale jest nawet weryfikowalna!
            • Gość: gf Re: po co nam samoświadomość, myślenie, tożsamość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.03, 16:59
              Niektórzy już czerpią energię z kamieni - spóźniłeś się :)

              Przystanki przejeżdża się nie przez myślenie, tylko przez pewnego rodzaju
              utratę świadomości.
              • kwieto Wegiel sie nie liczy :") N/T 13.12.03, 17:21
              • Gość: gf myślałam, ze węgiel jest eksrośliną n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.03, 17:29
                • kwieto Eksroslina ta jest skamielina... 13.12.03, 17:33
                  ...wiec bylo nie bylo to kamien.

                  Ale rozumiem, ze czerpanie energii z innych kamieni mialas na mysli - jakich?
                  • Gość: gf Re: Eksroslina ta jest skamielina... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.03, 17:36
                    takich, co się je podgrzewa i nimi masaż robi - a jak one się nazywają, to ja
                    już nie wiem. no trudno, nie jestem encyklopedia ;)

                    re węgiel, nie kazdy minerał zaraz jest kamieniem
                    • kwieto Re: Eksroslina ta jest skamielina... 13.12.03, 17:48
                      A podgrzewanie to nie dostarczanie energii?
                      Toc podgrzany kamien nie ma wlasnej energii a sluzy jedynie za akumulator.
                      (Toc to podstawy Fizyki, zasada zachowania energii przecie)

                      A Fnollowi zdaje sie chodzilo o czerpanie energii ktora w kamieniu juz jest, samoistnie.
                      Czyli przerobienie kamienia na zrodlo energii a nie blahy przekaznik
                      • Gość: gf Re: Eksroslina ta jest skamielina... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.03, 18:44
                        gdyby to działało tak jak mówisz , zamiast kamienia można byłoby używać
                        czegokolwiek innego
                        energia jest w kamieniu - podgrzewa się go do temperatury ciała, zeby w plecy
                        nie łaskotało, a nie żeby zmagazynować energię
                        • kwieto Re: Eksroslina ta jest skamielina... 13.12.03, 19:13
                          energia jest w kamieniu - podgrzewa się go do temperatury ciała,

                          Ale czym sie go podgrzewa, kamieniem?

                          To ja poprosze projekt domu ogrzewanego kamieniami w takim razie - jaka bedzie oszczednosc
                          :")))

                          (I mala pradnice na energie z kamieni tez poprosze!)
                          • Gość: gf Re: Eksroslina ta jest skamielina... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.03, 19:32
                            nie znasz się na medycynie za cholerę :)
                            • kwieto Re: Eksroslina ta jest skamielina... 13.12.03, 19:38
                              Od energii jest fizyka a nie medycyna :")

                              A co do leczniczego wplywu kamieni (czy leczenie ma jakikolwiek zwiazek z energia? jaka?) to
                              znam takiego jednego masazyste, naprawde swietnego w tym co robi, ktory masuje np. bankami,
                              takimi zwyklymi, lekarskimi. Tez twierdzi ze to ma swietne walory lecznicze i energetyzujace.
                              Czy w bankach lekarskich jest energia?

                              P.S.
                              Moge Ci dac namiary na tego czlowieka, jakbys wpadla kiedys do W-wy. Jest naprawde swietny :")
                      • ta Re: Eksroslina ta jest skamielina... 13.12.03, 19:24

                        Kwieto:) nicanic nie rozumiesz praw fizyki.
                        Przecie gf tłumaczy jak dziecku: kamień podgrzewasz wyłącznie w celu, żeby
                        własnej energii popuścił ;)
                        Energia do podgrzania kamienia bierze się z tłuczenia w klawiaturę.

                        pyzdr
                        Ta_




                        • kwieto Toc juz przecie zlozylem zamowienie... :") 13.12.03, 19:28
                          ...na mala, kamienna pradnice :")

                          Sluchaj, myslisz ze gdyby tak tluc w klawiature wystarczajaco czesto i mocno, to wytworzyloby sie
                          tyle energii, zeby zasilic np. komputer?
                          Tak sobie mysle, ze stad juz niedlugo do perpetuum mobile :")
    • trzcina Re: po co nam samoświadomość, myślenie, tożsamość 13.12.03, 15:51
      O, jakże słodko kołysać się na fali.
      Niech samo się myśli, jak buja się samo.
      Tylko czy woda mięśnie na tyle podmasuje, by nie zanikły na śmierć?

      No, miło jest.
      Mózg tylko blednie i włos mu rzednie,
      i psują mu się zęby przednie;)
      No i o czem byśmy, Fnollu, byli w stanie za x lat pogędźbić?
      O niczem, panie, o niczem;)
      Muszle rzucone na brzeg oceanu.

      Się mi widzi.

      zdrówka
      t.))



      • fnoll korzyści z gędźbienia 13.12.03, 16:15
        imaginuję sobie, że będąc pozbawionymi samoświadomości, co ograniczyłoby
        znacznie nasze werbalne możliwości, bo odpadła by choćby taka uniwersalna
        gędźbienia zajawka jak "jak się czujesz?" - mielibyśmy jako nie-świadomiaki
        inne sposoby społecznego lepienia się do siebie, a właściwie nie tyle inne, co
        stare, dobre, lecz lepiej rozwinięte - przecież mowa ciała odbywa się w dużej
        mierze bez udziału świadomości, nasze ciała gadają do siebie gestami, pozami,
        mimiką, a my nawet nie potrzebujemy zdawać sobie z tego świadomie sprawę, by to
        działało, nas o sobie wzajemnie informowało, dostrajało, zlepiało

        czyli, że będąc nie-świadomymi nie stracilibyśmy możliwości gędźbienia, o nie!
        bylibyśmy w nim tylko bardziej "doświadczeniowi", a mniej "wyjebani w kosmos",
        bardziej "tu i teraz", choć gestem i wspomnienie można przywołać

        to byłaby taka wieeeelka pantomima, lepsza dla zdrowia niż samo szczęką
        ruszanie, imaginuj sobie taką "pantomimiczną" kawę na której plotkuje się o
        seksie, pracy i dzieciach :))))

        pzdr

        fnoll
        • Gość: gf Re: korzyści z gędźbienia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.03, 16:24
          > to byłaby taka wieeeelka pantomima, lepsza dla zdrowia niż samo szczęką
          > ruszanie, imaginuj sobie taką "pantomimiczną" kawę na której plotkuje się o
          > seksie, pracy i dzieciach :))))


          czy to by nie pociągało za sobą większych wydatków energetycznych niż samo
          obracanie ozorem? ;)
          • fnoll ech, znać rzeczy miare... 13.12.03, 16:38
            Gość portalu: gf napisał(a):

            > > to byłaby taka wieeeelka pantomima, lepsza dla zdrowia niż samo szczęką
            > > ruszanie, imaginuj sobie taką "pantomimiczną" kawę na której plotkuje się
            > o
            > > seksie, pracy i dzieciach :))))
            >
            >
            > czy to by nie pociągało za sobą większych wydatków energetycznych niż samo
            > obracanie ozorem? ;)

            jakby to się dało policzyć! co więcej kosztuje: wyznanie miłości wysmażone w
            świetle świadomości czy wystrzelony z nieświadomości spontaniczny pocałunek?

            cóż, z braku aparatury i 100% nie-świadomiaków możemy tylko ugrzęznąć w
            świadomie i z premedytacją bełtanych spekulacjach
            • Gość: gf da się! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.03, 17:00
              Da się policzyć wydatek kalorii w obu przypadkach.
              • fnoll Re: da się! 13.12.03, 17:23
                Gość portalu: gf napisał(a):

                > Da się policzyć wydatek kalorii w obu przypadkach.

                z braku drugiego przypadku nie da się policzyć wydatku kalorii w obu przypadkach

                smutne, nespa?

                ech... futurologia to ciężki kawałek tabletki...
                • Gość: gf Re: da się! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.03, 17:31
                  jedyna smutną rzeczą jest zanik nadziei - cała reszta jest kwestią optyki
        • trzcina Między ciałbieniem a ciałkaniem 13.12.03, 16:43
          No mówię Ci, Fnollu, nie wie nikt, jak by to w praniu było z pantonimą Twą ową;)
          Aaa, kotki dwa. Czy cztery.
          I miałki i mruczałki. albo pazury i wrzask.
          Oczyma widzę przekazy siakie i owakie, a syćkie typu - w ciele czytelne, ale nijak obaczyć nie
          idzie o dzieciach przy kawie gędźby bez gęby. Wytnie nam jak nic nie same konwenanse, ale i
          niuanse;)
          Stanowisk w sprawie też nie uzgodnimy, bo sprawy ręką i okiem nie przekażesz gołymi.
          Co i rusz trza by się obnażać na znak widomy, że nic ukrytego;)
          I tak się pantomimicznie kulać, coraz ubożej.
          Może i fajnie, ale czegoś żal.
          Marzenie ściętej głowy, że uwiąd by ją minął.

          t. nieświadomiak połowiczny
          • fnoll Re: Między ciałbieniem a ciałkaniem 13.12.03, 16:55
            trzcina napisała:

            > Marzenie ściętej głowy, że uwiąd by ją minął.

            i jaka krzepa w ciele sama z siebie! i zero alienacji, abnegacji oraz innej
            mentalnej a ciążącej izolacji, bo wszystko na wierzchu! żadnych zasłon!

            poczekajmy, może amerykańscy naukowcy coś na ten zgryz poradzą - jedna
            szczepionka po narodzinach i już świadomość nie rośnie

            taki żołnierz na przykład - po co ju świadomość? albo pracownik biurowy

            topż to tylko przeszkadza i boli...
            • trzcina Re: Między ciałbieniem a ciałkaniem 13.12.03, 17:05
              Boli? To ją dopieścić, otulić i kołysankę zaśpiewać.
              Może odpuści. I nie raz pięknym odpłaci.
              Albo się znieczulić na te chwilę. W ostateczności.
              A nie od razu stół i skalpel.
              Ciąć mus, kiedy ani dudu.
              Wykastrowanym ostać, kiedy nic prócz bólu na horyzoncie.

              co cierpiącym radzę;)
              t. chwilowo bezbolesna
    • Gość: Richelieu* Re: po co nam samoświadomość, myślenie, tożsamość IP: *.localdomain / 213.77.25.* 13.12.03, 15:53
      przecież do większości wytworów rzeczywistości podchodzimy tak, jakbyśmy
      świadomości nie mieli, jakbyśmy zinternalizowali te samoprzylepne etykietki,
      które przyklejono na tą część naszej szarej masy w głowie aby myślały
      kawałkami papierków. Sami zaczynamy dostrzegać, że jest samoświadomość, a nie
      tylko kulturoświadomość gdy poniesiemy tak duży wysiłek, że siłą woli, która
      paruje karteluszki się odlepią
      • fnoll Re: po co nam samoświadomość, myślenie, tożsamość 13.12.03, 16:21
        heh, przyszedł mi na myśl facet umazany w smole wędrujący przez morze pierza,
        który się spocił, spostrzegł to i przy okazji dostrzegł, jak jedno piórko się
        mu z nosa zsuwa, i wpadł na pomysł, że wobec tego tak się spoci, że spłynie z
        niego całe pierze, nie będąc jednak przytomnym obecności smoły

        wiesz, zawsze czytając mit o syzyfie nie mogłem zrozumieć - czemu on musiał
        pchać i pchać ten kamień? po co? jeśli był w tym tylko cholerną nakręcaną
        pozytywką - to nie był już przecież człowiekiem, był tylko ochłapem
        człowiekopodobnego mięsa nadzianym na boży szpikulec, bo człowiek przecież
        mógłby po prostu usiąść... mógłby?
        • Gość: Richelieu* Re: po co nam samoświadomość, myślenie, tożsamość IP: *.localdomain / 213.77.25.* 13.12.03, 17:44
          umazany w smole był, przez morze pierza dopiero szedł. Smołoumazanie było nim,
          a pierze dodatkiem, któtry niekoniecznie musiał mu się spodobać
          Jeden obcy maciupeńki jest gorszy od wszechogarnienia swojego

          Syzyf pchał, bo miał człowieczy strach przed karą boską. Że gdy usiądzie i
          zacznie mieć swojąświadomość, a nie przykazanąświadomość to przykują go do
          skały i każą sępom wyżerać jego podbroby
    • witch-witch Re: po co nam samoświadomość, myślenie, tożsamość 13.12.03, 16:00
      Gdyby nie ta bolesna dla ciebie swiadomosc to pewnie
      egzystowalbys na poziomie mojej kotki.Dla niej najbardziej
      istotne i wazne sa dwie rzeczy:"myszka i spanie...ewentulnie dla odmiany
      kanarek sasiadow i spanie"...i tak bez konca. Samoswiadomosc jest czasem
      potrzebna a nawet bardzo, a zwlaszcza wtedy gdy musisz odroznic "wyrostek
      robaczkowy" od infekcji na dwunastnicy.
      • fnoll Re: po co nam samoświadomość, myślenie, tożsamość 13.12.03, 16:28
        proszę, wykaż mi jak to niby samoświadomość przydaje się w odróżnianiu infekcji
        wyrostka od infekcji dwunastnicy - przecież diagnozę stawia lekarz, a reakcji
        pacjenta na jego badanie i jego wiedzy fachowej nie musi zapośredniczać niczyja
        świadomość, ani jego własna, ani pacjenta

        czy ludzie bardziej inteligentni są bardziej "świadomi"? nie sądzę, aby
        istniały jakieś korelacje między inteligencją, a "świadomością", inteligencja
        odbija się w treści świadomości, ale nie warunkuje jej "wielkości"
    • kwieto Re: po co nam samoświadomość, myślenie, tożsamość 13.12.03, 17:31
      Specjalisci od "tych spraw" twierdza ze da sie, jeno trzeba lat pare siedziec i gapic sie w sciane.
      Byc moze maja i racje, alec sprawdzac mi sie nigdy nie chcialo bo to nudne jakies, moze Ty bys
      sprobowal?

      Inni mowia, ze wyrzucac nie ma czego a tylko spasc trzeba i utuczyc porzadnie, a jak sie rozedmie
      to potem samo peknie, albo zezre wreszcie wszystko co inne i problem sam zniknie.
    • fan_gazety Re: po co nam samoświadomość, myślenie, tożsamość 13.12.03, 20:18
      Ciekawa myśl. Samoświadomość jako "zapalny efekt uboczny". To frapujące. Serio.
      Osobiście jednak wolę się z nią męczyć :-) jak i z calym
      dobrodziejstwem "inwentarza", który mam po rodzicach, dziadkach, pra, pra,
      pra .... dziadkach. Taki pomysł na wyjaśnienie mechanizmów kształtujących nasz
      umysł miał już pewien Polak (Bielicki może?), bardzo serio rozważany przez
      ewolucjonistów-antropologów. To była próba odpowiedzi na zagadkę:

      "Dlaczego postęp kulturowy - zapisany w szczątkach narzędzi - był bardzo nikły
      w porównaniu z gwałtownym (jak na ewolucyjne procesy) zwiększaniem się
      objętości mózgu - tak mniej więcej 2,5 razy w ciągu 2,5 mln lat".

      Czyli wzrost mózgu nie był efektem selekcji naturalnej skierowanej na wzrost
      inteligencji. Jeśli by był, to zwiększaniu liczby neuronów o objętości mózgu
      towarzyszyłby rozwój inteligencji właśnie, odzwierciedlonej np. stopniem
      komplikacji narzędzi. A narzędzia skomlikowały się w tym czasie baaaaardzo
      nieznacznie. No to jest pytanie: to po co naszym przodkom był większy mózg?
      Autor tego pomysłu wykoncypował tak: Ci wszyscy nasi przodkowie (już z rodzaju
      Homo) żyli wówczas w Afryce, gorącej, sawannowej, biegając dużo, długo i często
      w tych trudnych warunkach, konkurując przecież z innymi drapieżnikami (a i
      padlinożercami) o pokarm. W takich warunkach o udar cieplny nietrudno. Czyli o
      zamieranie neuronów! To fakt niepodważalny. W takich warunkach większe szanse
      na przetrwanie a i na posiadanie dzieci mogli mieć ludzie o większych mózgach,
      co zapisane w DNA, rzecz jasna. No bo mając wiele neuronów, można sobie jakoś
      radzić nawet gdy się część z nich traci. Jeśli taki nacisk selekcyjny trwał
      długo, mógł doprowadzić do szybkiego rozwoju masy mózgowej - do tych 1000-1100
      cm sześc. A potem, jak wiadomo dość dobrze, kolejne fale "emigrantów" z Afryki
      dotarły do Europy, gdzie było znacznie chłodniej... I dopiero wtedy, w takich
      warunkach można było z dużego mózgu zrobić jakis inny użytek, niż tylko
      adaptacja do stresu cieplnego. No, zwolniły się moce przerobowe i tak ...
      dzięki "nadmiarowi" neuronów nastąpił błyskawiczny rozwój kulturowy i
      cywilizacyjny. Czyli nasza bogactwo naszej psyche, w tym i wspomniane przez
      Ciebie jej aspekty byłyby po prostu, faktycznie, tak jak to napisałeś, efektem
      ubocznym dawnej historii - konieczności biologicznej adaptacji do cieplnego
      stresu. Ładna koncepcja, bo zgadza się z danymi paleo i z wiedzą o
      funkcjonowaniu mózgu, a także z mechanizmami doboru naturalnego.

      Przepraszam, że przydługo... Starałem się :-)
      • fnoll o to to! 14.12.03, 11:51
        jeszcze gdzieś czytałem, że dyńki nam tak opuchły od ryb, bośmy raz w afryce
        byli na takim zakręcie ewolucyjnym, że gdyby nie katastrofa ekologiczna to
        byśmy popłynęli, czyli poszli w ślady fok, delfinów i waleni (to dlatego
        ludzkie dzieci pływają po urodzeniu) - no ale wewnętrze morze znikło i
        pozostała tylko zapisana gdzieś głęboko pamięć o rybnym eldorado

        a świadomość jest skutkiem ubocznym rozwoju zdolności językowych, intryguje
        mnie myśl o istotach posługujących się równie złożonym językiem co my, ale nie
        wykazujących czegoś takiego jak "świadomość"

        ponoć takie istoty żyją wśród nas :)

        a może to my żyjemy wśród nich? hmmm...

        całkiem możliwe, że jest zupełnie na odwrót
    • cossa Re: po co nam samoświadomość, myślenie, tożsamość 13.12.03, 23:07
      bardzo ogolnie
      ale widzi mi sie, ze samoswiadomosc, myslenie, tozsamosc
      jest nam potrzebna do zycia _wsrod_ ludzi
      to cos jakby system obronny
      ktory ksztaltujemy, by "przetrwac"

      a moze to kolejna wieza Babel?

      pozdr.cossa
      • Gość: Magdalenka Re: po co nam samoświadomość, myślenie, tożsamość IP: *.036-52-73746f40.cust.bredbandsbolaget.se 13.12.03, 23:16
        To prawda - uszlachetniamy nasz prymitywny
        instynkt samozachowawczy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka