fnoll
13.12.03, 15:12
skąd dana myśl przychodzi i tak zostaje poza zasięgiem naszej świadomości,
przytomni jesteśmy tylko zwerbalizowanego w cichej mowie myśli efektu
przepychanek impulsów w nieświadomej części naszej psyche, po co sobie w
ogóle zdawać sprawę z tego o czym się myśli? jakie to ma praktyczne
znaczenie? myślę, że moglibyśmy zachowywać się równie inteligentnie zupełnie
sobie z tego sprawy nie zdając, a odpadłoby nam mnóstwo energochłonnych
problemów związanych z "samoświadomością", jak zadręczanie się pytaniami bez
nadziei na ostateczną odpowiedź "kim jestem?", "co dalej?" etc.
z wytworami kulturalnymi obcowalibyśmy bezrefleksyjnie, ulegając li tylko
mniej lub bardziej subtelnemu modelowaniu z ich strony - znikłaby potrzeba
ocen, krytyki, rywalizacji
jak się w to wmyślę, to coraz dotkliwiej odczuwam zbędność takiego wmyślenia,
to jakiś ewolucyjny, zapalny skutek uboczny, ta "samoświadomość" człowieka,
coś jak wyrostek robaczkowy
czy da się to usunąć bez szkody dla reszty układu nerwowego?
pzdr
fnoll