IP: 213.76.130.* 18.12.03, 09:27
Jak sobie poradzić z wiecznie niezadowolonym,zdenerwowanym i wydzierajacym
sie szefem. Wszystkie swoje problemy przenosi na mnie i wyżywa się . Przez
niego z nerwów mam zaniki pamieci i wszystko leci mi z rąk.Wcześniej
pracowałam 8 lat z innym i bardzo mnie cenił i szanował.A ten..nawet żona ma
go dość..Wszystko chodzi doskonale a on wydziera sie nawet o to co ktoś inny
sknocił..jestem wyczerpana psychicznie.Pracy zmienić nie mogę,bo nie znajdę
innej-jest tak potężne bezrobocie w naszym rejonie..
Pomóżcie! Jak mam reagować,milceć bronić się

Obserwuj wątek
    • fan_gazety Re: Szefff 18.12.03, 09:54
      Nie łatwo radzić, gdy się chyba ma szczęście do szefów... Ale może coś będzie
      przydatne. Zauważyłem, że podwładni utwierdzają się w przekonaniu,
      jaki "okropny ten szef" (tak u mnie bywało), tymczasem, okazało się, że przy
      spokojnym, "pokojowym" ale stanowczym wyrażeniu swoich opinii, można po prostu
      pogadać, wyjaśnić wiele wątpliwości. Z pożytkiem dla obu stron. No i chyba -
      jak zwykle - w takich sytuacjach warto mówić otwarcie o swoich odczuciach, a
      nie próbować oceniać szefa, bo to chyba niebezpieczne może być. Uparcie mówić o
      odczuciach, no i może pokazać, że lepsza atmosfera współpracy będzie i dla
      NIEGO też korzystniejsza. Masz "silną" pozycje w tej firmie? Milczenie to chyba
      niedobry pomysł - jak już sama zauważyłaś (wyczerpanie psychiczne, zaniki..,)
      To mi się wydaje bardzo niepokojące i trawnie w tym jest po prostu dla Ciebie
      szkodliwe.
    • kvinna rozbroić go 18.12.03, 10:01

      :)

      Próbowałaś?
      Bądź uprzedzająco miła i nie daj się.

      (znam z autopsji :(

      A facet jest po prostu frustratem.
      • Gość: sekretarka Re: rozbroić go IP: 213.76.130.* 18.12.03, 10:22
        bez przerwy jestem mila i usmiechnieta...kulturalna nie daję się sprowokować..
        • kvinna kurczę...dajesz się sprowokować 18.12.03, 10:31
          czytaj: on wywołuje w Tobie taką reakcję (stres), że lecą Ci, kurczę, dokumenty
          z rąk...

          Potrafiłabyś mu powiedzieć (baardzo grzecznie), że w atmosferze, jaką tworzy
          trudno Ci efektywnie pracować?
          • Gość: sekretarka Re: kurczę...dajesz się sprowokować IP: 213.76.130.* 18.12.03, 10:49
            boję się... :(
            • kvinna spo-koj-nie 18.12.03, 11:00
              Nosisz okulary?

              Załóż, nawet o mocy zero dioptrii, chodzi o dystans :)
              To działa, nie wiem właściwie, dlaczego :)
    • j_ar Re: Szefff 18.12.03, 10:18
      czasem ciezko cos powiedziec na takie zachowanie, na poczatek grzecznosc, a
      potem twardo swoja opinie wyrazic jak brak zmiany, tyle, ze jezeli zalezy na
      pracy a mozna przez to wyleciec jak sie ktos postawi, to coz zrobic, zgiac kark
      i sie przyzwyczaic.....
      kiedys, jakies 10 lat temu jak w banku przelozona cos mnie nie lubila i ani
      grzecznie ani na sile nie dalo sie z nia nic zalatwic, to mialem przyjemnosc
      jedynie w tym, ze na koniec dnia jak rozliczala dokumenty i muaiala je wsystkie
      podliczyc, to ja losowo jej niektore zabieralem i do kosza wyrzucalem czesc a
      czesc za jej biurko wrzucalem...coz bylo zrobic, jakas przyjenosc w pracy
      trzeba bylo miec.... niestety, musialem zmienic prace, bo to zla kobieta byla;(
    • ivek Re: Szefff 18.12.03, 10:26
      Na Twoim miejscu przede wszystkim sprobowalbym dac mu jasno do zrozumienia, ze
      krzykiem nie za wiele osiagnie. Konsekwentnie (bez moralizatorstwa i jakiegos
      nachalnego dydaktyzmu) przekaz mu zeby nie podnosil na Ciebie glosu, bo musicie
      ze soba wspolpracowac, i na pewno zalezy mu na Twojej efektywnosci, a jego
      dzialania przynosza wprost przeciwny skutek.

      Na takiego typa najlepiej po prostu dobrze wykonywac swoja prace, wypunktowac
      niezasadnosc wtedy wyzywania sie jest latwiej zrobic wtedy o wiele :]
      Wiem, wiem latwo powiedziec....

      Czy jest w pracy ktos z kim mozesz o tym pogadac? Liczyc na jego pomoc?
      przychylnosc? Kogos kto ma wplyw na Twojego szefa?
      Ivek
      • Gość: sekretarka Re: Szefff IP: 213.76.130.* 19.12.03, 14:38
        ogolnie jestem lubiana i doceniana,a przy nim czuje się jak glup,ktory do
        niczego sie nie nadaje...
        • ivek Re: Szefff 19.12.03, 14:45
          Gość portalu: sekretarka napisał(a):

          > ogolnie jestem lubiana i doceniana,a przy nim czuje się jak glup,ktory do
          > niczego sie nie nadaje...

          ale, ale! ja nie dlatego pytalem.
          Na moja szefowa czasem wplywamy przez przekonanie/ dogadanie sie z osobami
          ktorzy sa dla niej autorytetem (tak, tak manipulujemy), gdyz wlasnie uwaza nas
          za ciolkow ostatnich.
          Chodzilo mi o to na przyklad czy masz mozliwosc przedstawienia sprawy jego
          przelozonemu na przyklad.
          Nie chodzi o jakies podkladanie swin, donosy i tak dalej,eee ... no w zasadzie
          chodzi. W koncu wole zebys Ty tam nadal pracowala a nie Twoj szef, ktory zdaje
          sie jest gupkiem zwyklym.
          powodzenia,
          Ivek
          PS. nie wiem czy dilbert Ci cos poradzi ;)


          • Gość: sekretarka Re: Szefff IP: 213.76.130.* 19.12.03, 14:46
            jest Dyrektorem :(
    • Gość: frustro każda praca ma swoje uroki IP: *.future-net.pl 19.12.03, 18:55
      sekretarką trzeba się urodzić... to nie jest funkcja z dorobku... zbyt często
      panie biorą sie za to zajęcie z przypadku("dopóki nie znajdę czegoś
      lepszego...a co za folozofia być sekretarką"?-życie pokazuje,że to jednak
      wielka sztuka)... nieprzypadkowo w nazwie stanowiska mieści się pojęcie
      sekret...w tym fachu więc język musi być w sercu a nie serce na języku...
      sugestia: popraw stosunki z szefem i poproś o przeniesienie na stanowisko,na
      którym zarówno firma jak i Ty, będziecie mieć większą korzyść z świadczonej
      przez Ciebie pracy...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka