Dodaj do ulubionych

Fryzjer w domu

26.03.10, 10:29
Wiem, że mam ostatnio nadprodukcję nowych wątków (i każdy z innej parafii),
ale wierzcie mi, to się niedługo skończy ;))

Zakładałam już watek o fryzjerze i mój smutny wniosek po ostatniej wizycie w
salonie jest taki, że czy zapłacę więcej, czy mniej, czy pójdę do poleconego,
czy nie, tak czy owak nie będę zadowolona, więc po co przepłacać :)

Teraz sytuacja wygląda tak, że nie mam najmniejszej ochoty iść do salonu, bo w
nim śmierdzi :) i nie wysiedzę tyle czasu. I wymyśliłam, że zamówię fryzjera
do domu. Chcę prostą fryzurę, a w zasadzie tylko skrócenie włosów. Co myślicie
o takim rozwiązaniu? Myślałam, że to nieludzko drogie, ale znalazłam fryzjera,
który z dojazdem kosztuje 45zł.
Spróbować? Jak uważacie, miłe panie?
Obserwuj wątek
    • monika3411 Re: Fryzjer w domu 26.03.10, 12:40
      No pewnie, że spróbuj.
      Rozpieszczaj się i nie wysilaj :-)
    • ciri1971 Re: Fryzjer w domu 26.03.10, 13:09
      Nie korzystałam nigdy z takiego rozwiązania, ale moja mama i bratowa
      mają fryzjerkę, która przychodzi do domu i bardzo sobie chwalą. Różnica
      w cenie w zasadzie żadna, a jest spokojnie, na luzie, moja mama
      godzinami tłumaczy, co by chciała mieć zrobione:) i wszyscy są
      zadowoleni.
      Spróbuj. Jeśli chcesz tylko trochę skrócić włosy, to nic nie
      ryzykujesz, a na pewno będzie to teraz dla Ciebie znacznie
      przyjemniejsze niż wyprawa do salonu:).
    • sarahdonnel Re: Fryzjer w domu 26.03.10, 14:18
      Na swoje warkoczyki chodziłam do znajomej, przy okazji fryzjerki, było o połowę
      taniej niż w salonie, bo nie płaciłam 'fotelowego, zusów i srusów' (u nas
      fryzjerzy freelance'ują, więc w cenie usługi mieści się też procent dla
      właściciela salonu za stanowisko). I jeszcze miałam ekstra trzygodzinną
      konwersacje po niderlandzku, o wszystkim. W niedzielę wpadła do nas inna
      znajoma, zrobić cornrowsy (masę drobnych francuzów) mojemu TŻowi, bo ja wyznaję
      się w sztuce fryzjerskiej głównie na włosach europejskich, a nie na afro (to
      umiem wyprać, wyprostować chemicznie i/lub zdredować). Obie dziewczyny
      rewelacyjne, ceny mocno bajkowe.

      W ogóle to fryzjerów nie lubię, i jak ostatnio miałam potrzebę obcięcia włosów,
      to poinstruowałam mojego TŻa, co i jak ma zrobić (tylko, choroba, nie wierzył,
      że włosy cięte 'pionowo' wyjdą w równe warstwy, i zaczął kombinować po swojemu,
      i musiałam hamować te eksperymentatorskie zapędy... czyli dokładnie tak jak
      fryzjer, tylko nie płaciłam za to majątku). Nawet wyszło, i jeszcze zakręcił mi
      włosy na wałki do trwałej (a trwała żelowa, śliska jak licho, nawet moja mama z
      rękami jak pracownica fabryki cygar mówiła, że zrobienie tego dobrze na tej
      chemii to sztuka). Też wyszło całkiem nieźle, jak na pierwszy raz w ogóle super.

      Jak mówisz, że nie jest to asymetryczne cudo na degażówki i dwie brzytwy, to
      może masz kogoś zaprzyjaźnionego, kto załatwiłby to w 20 minut 'za kawkę' lub
      'za obiadek'? W razie czego możesz zrobić scenę, że fryzjerzy są złamasy, robią,
      co chcą, i w salonach Ci śmierdzi (masz jeszcze parę tygodni na takie fochy ;).

      Kiedyś gdzieś (na innym zaprzyjaźnionym forum, jak znajomy marudził, że
      fryzjer-łajza go obciął 'na garnek'?) linkowałam łopatologiczne filmiki gdzie na
      facecie było pokazane, jak strzyc półdługie włosy w warstwy (ja się uczyłam na
      własnej mamusi, która kiedyś, mimo braku dodatkowego ładunku w brzuchu,
      stwierdziła, że od ostatniego fryzjera zwiewała, bo chciał jej ciąć włosy
      brzytwą, czego szczerze nienawidzi). Teraz filmiki są zabałaganione, ale w
      youtubie szuka się 'liz muller, cut men's hair'. Koniecznie ta dziewczyna, jest
      świetna i nie próbuje za dużo czarować. Manipuluje się tylko dwiema rzeczami -
      pierwszą warstwą (dłuższa lub krótsza), i kątem, pod którym tnie się włosy - im
      bardziej równolegle do skóry głowy, tym warstwy bardziej widoczne i rozproszone.
      Równa się do kawałka już uciętego z poprzedniej 'sekcji'.

      Poza tym wystarczy jednorazowa inwestycja w grzebień z drobniutkimi zębami i
      szpikulcem (plastikowy lepszy, potem można użyć przy farbowaniu), super-ostre
      fryzjerskie nożyczki (u nas 7 eur) i parę dużych, plastikowych klamerek. Żeby
      włosy dłużej 'udawały' mokre, wystarczy je potraktować jakąś odżywką.

      Jak nie masz takich 'uczynnych rąk' w pobliżu, to 45 złych za fryzjera w domu
      nie wydaje mi się majątkiem (u mnie byle podejrzany Murek strzygący głównie
      panów maszynką bierze 12 eur).
      • pinupgirl_dg Re: Fryzjer w domu 26.03.10, 15:02
        I ja zrobiłam tak samo - zmusiłam (to dobre słowo, bo broniła się rękami i
        nogami) moją mamę, żeby mnie obcięła. Po trzech dniach mendzenia w końcu uległa
        i mam taką fryzurę, jaką sobie wymarzyłam.
        • madzioreck Re: Fryzjer w domu 26.03.10, 22:04
          Ja ostatnio strzygłam znajomą - chodziło o podcięcie i wycieniowanie długich
          włosów, wyszło ładnie, szkoda na fryzjera ;)
          • jul-kaa Re: Fryzjer w domu 26.03.10, 22:49
            madzioreck, dlaczego nie jesteś z Warszawy..?
            • madzioreck Re: Fryzjer w domu 26.03.10, 23:32
              No nie jestem :)
              Ale popytaj, załóż wątek, przecież masa lobbystek mieszka w Warszawie, może też
              któraś umie dokonywać niezbyt skomplikowanych cięć...?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka