eliszon
04.02.11, 02:43
...i czuję się z tym super, musiałam się po prostu pochwalić. :)) Jedyna "chemia" jaka mi pozostała, to dezodorant Vichy (póki co niezastąpiony, ale mam nadzieję, że wkrótce firmy bio znajdą coś równie skutecznego, chyba że coś polecicie, zamienię natychmiast), krem Effaclar Duo, który teraz zamierzam zastąpić olejem z Nigelli (inaczej czarnuszki, która wg Mahometa "leczy wszystko oprócz śmierci", więc z kilkoma niedoskonałościami nie powinno być problemu) i niestety, ale podkład (który kładę od święta), póki co nie znalazłam lepszego...
A chemii było sporo, właściwie wszystko, od żeli wszelkiego rodzaju i do każdej części ciała, poprzez szampony, odżywki, kremy (na dzień, na noc i pod oczy, żel punktowy, etc., do rąk, stóp, nawet do suchych łokci), balsamy, oczywiście farba do włosów.
Mam to szczęście, że mieszkam we Francji, gdzie wszystko co naturalne jest bardzo modne, wybór jest ogromny i ceny coraz niższe, także ceny żywności naturalnej. Powstają nawet salony fryzjerskie, które używają tylko naturalnych produktów.
Rezultaty są już widoczne, zawsze miałam suchą skórę (dowiedziałam się, że używając żelu pod prysznic, równie dobrze mogłam użyć płynu do naczyń, a potem nie dziwne, że trzeba było nałożyć chemiczny balsam), teraz problem całkowicie zniknął.
A Wy kiedy dałyście się przekonać? Jakaś chemia Wam została?
Pozdr.