sigrun
25.03.11, 19:12
Dużo już było wątków o kremach z kwasami, filtrach, kuracji antyoksydacyjnych, itd. Jednak w znacznej większości dotyczyły one cer mieszanych i/lub przetłuszczających się. Mój problem ostatnio jest nieco innej natury. Zacznę zatem od kilku krótkich, niezbędnych informacji. Cera z natury normalna, ok. czterdziestki, ostatnio bardzo przesuszona z powodu przewlekłej choroby. Zmarszczki praktycznie niewidoczne, cienkie i drobne (okolice oczu, czoło, usta), nieco głębsze bruzdy na czole. Owal twarzy i szyja jędrne. Niewielkie przebarwienia i płytkie blizny po bokach żuchwy - pamiątki po wahaniach gospodarki hormonalnej (ciąże, itd.). Niewielkie pajączki na skrzydełkach nosa. Mimo powyższych "wad" generalnie koloryt skóry jest w miarę jednolity i nie wymaga wielkich poprawek w makijażu.
Obecnie używam kosmetyków na bazie olejku z róży piżmowej, jednak ostatnio kosmetyki te nie za bardzo radzą sobie ze wzmożoną suchością skóry, na którą staram się zaradzić, przyjmując doustnie witaminę A+E (z polecenia lekarza) plus odżywczo-nawilżające maseczki na bazie glinki. Do demakijażu i mycia twarzy stosuję produkty Blue Lagoon Farmona. Piling raz w tygodniu, tylko drobnoziarnisty, ale nie wiem czy nie jest zbyt agresywny.
Mimo wszystko chciałabym poprawić swoją codzienną pielęgnację, nawet kosztem całkowitego zrewolucjonizowania zawartości swojej kosmetyczki ;-) Będę bardzo za wszelkie porady. Ba, nawet będzie mi miło jeśli nasza forumowa "guru" poleci jakąś cud-kurację i nawet być może przekonam się do kwasów, przynajmniej chwilowo ;-P
Generalnie chodzi mi nie tyle o zlikwidowanie zmarszczek, których i tak nie widać za wiele, ale o przywrócenie miękkości i gładkości temu szorstkiemu, ściągniętemu pergaminowi ;-)