joan_nna
22.04.12, 19:09
Wczoraj kupiłam w drogerii MAC w Złotych Tarasach róż do policzków, za który zapłaciłam 90 zł (co mocno mnie zdziwiło, gdyż ostatnim razem za dokładnie ten sam produkt płaciłam 79 zł). Rozpakowując w domu produkt zorientowała się, że na opakowaniu widnieje cena 79 zł (w sklepie nie miałam pudełka w ręku, gdyż od razu poprosiłam ekspedientkę o podanie różu w odpowiednim odcieniu), zaś na paragonie mam zapisaną kwotę 90 zł oraz nazwę "puder". Zostałam więc dwukrotnie wprowadzona w błąd:
- po pierwsze, sprzedano mi produkt po innej cenie, niż widniejąca na opakowaniu
- po drugie, na paragonie (dowodzie zakupu) istnienie nazwa innego produktu, niż w rzeczywistości zakupiłam
Dzisiaj ponownie udałam do rzeczonego sklepu, gdyż chciałam odzyskać różnicę w cenie oraz poinformować o zaistniałej sytuacji.
Zostałam w lekceważący sposób potraktowana przez ekspedientkę. Stwierdziła, że nie jest w stanie przyjąć zwrotu, ponieważ kasa obecnie jest popsuta, na pewno nie może oddać mi różnicy, gdyż cena widniejąca na opakowaniu nie jest aktualną ceną (sic!), zaś jedyne, co mogę zrobić to napisać maila do firmy Ashley Polska (dystrybutora MAC, Topshop, The Body Shop etc). Dodała jeszcze, że bardzo często im się zdarza, ze zamiast produktu, który jest nabijany na kasę fiskalna, na paragonie pojawia się nazwa innego produktu i oni nic z tym nie mogą zrobić (sic!!!)
Firma Ashley Poland z siedzibą przy ul łuckiej w Warszawie nie posiada strony internetowej zawierającej dane kontaktowe, zaś ich strona na FB nie ma możliwości zamieszczania postów od użytkowników (wspaniała otwartość na klienta.. jeśli ktoś nie jest gotowy na dialog, w ogóle nie powinien wchodzić w social media).
Czy miałyście podobny problem z obsługa klienta, z którymkolwiek ze sklepów - MAC, Next, Body Shop, Topshop, mothercare? Z kim się kontaktowałyście się i z jakim rezultatem?