Gość: Kamila
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
22.06.04, 12:31
Może ktoś wie: otóż złuszczam się u kosmetyczki ponoć 30% kwasem glikolowym a
w domu też (choć nie strasznie regularnie) preparatami zawierającymi 12%
kwasy. No i te kosmetyki używane w domu pieką mnie niemiłosiernie i
podrażniają twarz, a nakładanego przez kosmetyczkę prawie 2,5 raza
mocniejszego preparatu prawie nie czuję.... Czy to możliwe że
kosmetyczka "robi mnie w wała" i stosuje np. łagodniejsze środki??? A może
tak ma być??? Dodatkowo byłam już na parunastu wizytach, a efekty mizerne.