justa_79
24.06.04, 12:42
piszę nowa, bo sama zetknęłam się z nią po raz pierwszy, ale może ktoś już o
niej słyszał.
ostatnio na targach kupiłam taki "sprzęt" do depilacji - jest to taki
niewielki uchwyt (mieści się w dłoni), na który nakleja się nakładki
depilacyjne. te nakładki to takie naklejki, pod nimi jest jakiś proszek.
depilacja przebiega tak, że masuje się tym uchwytem z nakładką skórę, w
czasie masowania uwalnia się ten proszek spod spodu i on ma niby likwidować
włosy (tak jest napisane na opakowaniu).
moje wrażenia po użyciu... cóż, imho, jest to metoda niedokładna. sama
starałam się robić to dokładnie, powtarzając depilację w tym samym miejscu
kilka razy, dosyć długo - a i tak nie usunęło wszystkich włosków. szczególne
problemy były na kolanach (o pachach i bikini nie wspomnę! - a mówili, że też
się nadaje do tych miejsc). w sumie depilacja obu nóg zajęła mi z pół godziny
(bo ciągle były jakieś włoski i musiałam poprawiać), a i tak trochę zostało.
tak więc zdecydowanie wolę kremy, które bez problemu usuwają u mnie wszystkie
zbędne włosy w ciągu kilku minut. i z tym urządzeniem trzeba uważać, bo przy
zbyt mocnym masowaniu tym urzadzeniem w jednym miejscu, może powstać
podrażnienie skóry.
skład wymieniony na opakowaniu to Triclosan i rumianek. zastanawiam się, co
to jest dokładnie ten proszek, który się uwalnia i na jakiej zasadzie usuwa
włoski. wygląda to jak, jakby je osłabiał, a poprzez masowanie one się
ukręcają przy skórze.
opakowanie zawiera w sumie 6 nakładek, piszą, iż jedna nakładka starcza na 1
depilację obu nóg i na miesiąc - jest to jednak sprzeczne, bo już po 2 dniach
widać, że włosy zaczynają odrastać, a po 2 tygodniach to już na pewno trzeba
powtórzyć. cena to 29 zł. miał ktoś doświadczenie z tym urządzeniem?