Dodaj do ulubionych

przyjaciółki

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.08.04, 16:04
Witam Was,
wiem że to nie miejsce na taki temat, ale kilka razy miałam problem natury
troche innej niż URODA i mogłam liczyć na Wasze opinie. Mam nadzieję,że tym
razem również pomożecie.
Otóż mam przyjaciółkę, właściwie nie wiem już czy można dalej przyjaźnią to
nazywać. Mieszkamy w miastach oddalonych od siebie o ok.160 km, obie mamy
samochody, więc odległość nie stanowi(przynajmniej dla mnie) żadnego
problemu. Tak się złożyło, że obie mieszkamy z rodzicami, bywało tak, że
zostawałyśmy u siebie na noc w czasie wakacji czy też przy innych okazjach,
żeby na przykład można było balować do rana.
Problem w tym, że taki układ przestał mi odpowiadać, mimo serdeczności i
gościnności jej rodziców krępuje mnie takie nocowanie i spędzanie u niej
tygodnia urlopu. Mam już swoje lata (27), ona również. Uważam, że możemy
spotkać się w dniu wolnym, ale wieczorem powrót do domu.
Powiedziałam jej o tym, a ona mi na to, że nie zamierza spotykać się ze mną
na jeden dzień, bo za długo później będzie przeżywać nasze spotkanie i to że
musimy się tak szybko rozstawać.
Strasznie mi przykro, po słowach jakie usłyszałam. Co innego gdybyśmy miały
swoje mieszkania, ale w takiej sytuacji, to bardzo krępujące.
Dziewczyny czy to ja jestem już nienormalna, czy może ona?
Obserwuj wątek
    • caprice83 Re: przyjaciółki 13.08.04, 18:06
      Wydaje mi sie ze skoro znacie sie juz od dawna, to jej rodzicom nie powinno to
      przeszkadzac ani krepowac. A ona może po prostu nie uwaa żeby kwestia wieku
      miała przy tym jakies znaczenie.
      Mi chyba także nie przeszkadzało by coś takiego.
    • Gość: Ness Re: przyjaciółki IP: *.acn.waw.pl 13.08.04, 18:11
      A może zamiast spędzać tydzień 'u siebie' zdecydujecie się na wspólny wyjazd?
      Gdziekolwiek, byle zmienić scenerię. Przy okazji to dostarczy nowych tematów do
      rozmowy.

      Rozumiem twoje podejście, ja też nie przepadam za nocowaniem 'po ludziach', a
      zwłaszcza na dłużej. Nie chodzi o to, że są to ludzie niesympatyczni, wręcz
      przeciwnie, są kochani, ale zawsze czuję się niedobrze w takiej sytuacji.

      Jestem terytorialistką, nawet na urlopie lubię wiedzieć, że ten kawałek miejsca
      należy do mnie, zapłaciłam za niego, mam do niego prawo przez ten tydzień
      urlopu, mogę się domagać zmian, jak coś mi się nie podoba, itd. U kogoś 'w
      gościach' tak się zachować przecież nie można.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka