Gość: lila
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
13.08.04, 16:04
Witam Was,
wiem że to nie miejsce na taki temat, ale kilka razy miałam problem natury
troche innej niż URODA i mogłam liczyć na Wasze opinie. Mam nadzieję,że tym
razem również pomożecie.
Otóż mam przyjaciółkę, właściwie nie wiem już czy można dalej przyjaźnią to
nazywać. Mieszkamy w miastach oddalonych od siebie o ok.160 km, obie mamy
samochody, więc odległość nie stanowi(przynajmniej dla mnie) żadnego
problemu. Tak się złożyło, że obie mieszkamy z rodzicami, bywało tak, że
zostawałyśmy u siebie na noc w czasie wakacji czy też przy innych okazjach,
żeby na przykład można było balować do rana.
Problem w tym, że taki układ przestał mi odpowiadać, mimo serdeczności i
gościnności jej rodziców krępuje mnie takie nocowanie i spędzanie u niej
tygodnia urlopu. Mam już swoje lata (27), ona również. Uważam, że możemy
spotkać się w dniu wolnym, ale wieczorem powrót do domu.
Powiedziałam jej o tym, a ona mi na to, że nie zamierza spotykać się ze mną
na jeden dzień, bo za długo później będzie przeżywać nasze spotkanie i to że
musimy się tak szybko rozstawać.
Strasznie mi przykro, po słowach jakie usłyszałam. Co innego gdybyśmy miały
swoje mieszkania, ale w takiej sytuacji, to bardzo krępujące.
Dziewczyny czy to ja jestem już nienormalna, czy może ona?