Dodaj do ulubionych

Jak traktuja potencjalnego klienta ....

11.02.05, 17:59
Witam chcialabym sie Was zapytac czy tez Was cos takiego spotkalo?!Nie wiem
czy to forum wiec przepraszam za zamieszanie ale jestem wsciekla to malo
powiedziane.Weszlam dzis do sklepu /drogeria Natura/ bo zamarzylo mi sie kupno
farby do wlosow.Bylam sama w sklepie jako klientka ,stanelam sobie przy polce
z farbami i zaczelam ogladac ,kolorki ,cene ...Nie minelo 2minuty a juz
"pilnowaly" mnie 3 sprzedawczynie !!!!!! Prosze nie piszcie ze chcialy mi
pomoc w wyborze, bo do tego wystarczy 1 osoba. Nie mam tez zakazanej buzki,w
lachmany ubrana tez nie bylam.Wiem ze zdarzaja sie kradzieze ale czy to
usprawiedliwia to zachowanie, to natretne patrzenie na rece ?Juz nawet nie
dyskretne.Farby nie kupilam.Powiedzialam ze zlodziejka nie jestem i nie musza
mnie pilnowac we trzy i wyszlam.Poszlam do innego sklepu i kupilam .Spotkalo
mnie kiedys tez cos takiego:poprosilam sprzedawczynie o pokazanie wody toal.
dobrej marki/prezent dla meza ta odrobina luksusu/pani zmierzyla mnie od stop
do glow i oswiadczyla na caly sklep "nie stac cie na nia" Co daje tym paniom
takie prawo wyrokowania kogo stac a kogo nie? i co ich to obchodzi? Pieniadze
to moj problem nawet gdyby to mialy byc zaskorniaki.Dodam ze do tych sklepow
juz nie pojde kupowac.Szczytem jest pilnowanie klientki we trzy osoby.Czy
tylko mi sie cos takiego przytrafia czy tez Wam tez ? Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • Gość: gonia333 Re: Jak traktuja potencjalnego klienta .... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.05, 18:19
      Mnie też to denerwuje, jak wchodzę do sklepu i od razu ktoś przybiega "W czym
      mogę pomóc?".
      Bardzo mnie to wkurza i zazwyczaj w takim sklepie nic nie kupuję.
      Nie denerwuj siE!
      gosia
    • justa_79 Re: Jak traktuja potencjalnego klienta .... 14.02.05, 12:59
      to mi się zdarzają odwrotne sytuacje, nigdy nikt nie podejdzie, żeby mi pomóc,
      muszę często latać po całym sklepie i szukać obsługi.
    • Gość: francuzeczka Re: Jak traktuja potencjalnego klienta .... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.02.05, 13:04
      przypomnij sobie ta scene z Pretty Women, kiedy Julia wchodzi do ekskluzywnego
      sklepu i tez slyszy tekst "na pewno nie bedzie cie na nia stac" (chodzilo o
      sukienke). po jakims czasie wraca do tego sklepu, odmieniona, wszystkie
      ekspedientki nadskakuja. to jedna z moich ulubionych scen:)
      a swoja droga dziwi mnie ze im drozszy sklep tym mniej uprzejma obsluga.
      nie przejmuj sie:))
    • Gość: mea1 Re: Jak traktuja potencjalnego klienta .... IP: 80.48.229.* 14.02.05, 13:18
      mnie tez pilnują czasem ale tłumaczę sobie,że pewnie im kazano.
      powiedzenie "panią na to nie stac" jest bardzo nieprzyjemne aczkolwiek bywa
      skutecznym "chwytem" sprzedajacego by klientka w ramach przekory właśnie dany
      towar nabyła.( i nie musi to oznaczać to,że kupująca jest z natury przekorna)
      • Gość: francuzeczka Re: Jak traktuja potencjalnego klienta .... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.02.05, 13:22
        nieprzyjemne? moim zdaniem to po prostu chamskie i nie na miejscu. pani
        ekspedientka wykracza w tym momencie poza swoje kompetencje.
      • mikams75 Re: Jak traktuja potencjalnego klienta .... 14.02.05, 15:43
        prostackie zachowanie!
        Ja osobiscie nie mialam "przyjemnosci" tego slyszec, aczkolwiek najlepszy tekst
        jakis lyszalam to bylo w sklepie z okularami. Pani zapytala niezbyt uprzejmym
        tonem "co ma byc?". Odpowiedzialam "buty".
        Rowniez nie lubie jak mnie ktos w sklepie sledzi bezustannie i co nie wezme w
        rece sluzy "rada". Wydaje mi sie, ze maja wlasnie tak przykazane. Odpowiadam
        wprost, ze nie szukam nic konkretnego. Do wiekszosci to dociera.
    • Gość: elka Re: Jak traktuja potencjalnego klienta .... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.02.05, 13:35
      W dorgeriach Natura takie zachowanie jest chyba normą.Mnie spotyka zawsze to
      samo, sprzedawczynie stoją i patrza się na mnie a ja zaczynam się peszyć i już
      nic nie widzę na półkach tylko wychodzę nic nie kupując.Jest to dla mnie
      b.nieprzyjemna sytuacja,czyję się jak złodziejka.
      • myshen82 Re: Jak traktuja potencjalnego klienta .... 14.02.05, 17:34
        ja ostatnio tez tam byłam. rozgladalam sie po sklepie, szukalam kremu, zadna do
        mnie nie podeszla, ale łaziły za mna dwie, a trzecia obserwowała zza lady...
        czułam się strasznie, jak złodziejka własnie, tym bardziej ze zaczęły jeszcze
        rozmawiać o kradzieżach i o tym, ze drozsze kremy powinny byc zafoliowane.
        chyba myslaly, ze nie słyszę, bo miałam słuchawki w uszach...słyszałam,
        niestety... jesli się to powtorzy to zapytam czy ktos im kaze tak robic...
    • iwka901 Re: Jak traktuja potencjalnego klienta .... 14.02.05, 13:38
      Mnie tez wkurza, jak sobie spokojnie oglądam towar, a ciągle zza regału wyłania
      się "kamera" i mnie nachalnie pilnuje.
    • Gość: vesna Re: Jak traktuja potencjalnego klienta .... IP: *.torun.mm.pl 14.02.05, 13:39
      Chamstwo... Myślę, że to wina tego, że ekspedientki nie dostają prowizji od
      sprzedaży. Jaki mają interes w przyciągnięciu klientki? Tylko więcej roboty ;)
      Bardziej im się opłaca je zniechęcić...
      Ja mam podobne doświadczenia ze sklepami odzieżowymi. Tam też widać, czy
      ekspedientkom opłaca się na mnie polować...
    • Gość: Monika Postarajcie się trochę zrozumieć te dziewczyny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.02.05, 13:43
      Nawet nie wiecie, jak wielkie straty notują samoobsługowe sklepy kosmetyczne z
      powodu kradzieży. Mój mąż pracuje w tej branży i sam ponosi takie straty. Kradną
      wszyscy, od elegancko ubranej Pani po dzieci i zwyczajne gospodynie domowe.
      Niestety większość właścicieli tego typu sklepów, straty z kradzieży przenosi na
      zarobki ekspedientek, potrącając im z comiesięcznych zarobków. Więc nie dziwcie
      się, że tak bardzo pilnują każdego klienta.
      Owszem jest to niezręczne ale ja na ich miejscu chyba robiłabym to samo.
      Nie bierzcie tego tak bardzo do siebie!!
    • klara-klara Re: Jak traktuja potencjalnego klienta .... 14.02.05, 13:45
      ja sie z tym spotykam zawsze kiedy jestem w rossmannie, przewanie szukam sobie jakiegos produktu, porownuje itp., a nade mna stoja ochroniarze, doslownie...Nauczylam sie ich niezauwazac, po prostu, nie patrze an nich, staram sie nawet nie myslec o tym, ze oni tam sa...Gorzej z moim facetem, on nie wytrzymuje tego nerwowo i wychodzi:)Taka ich praca, choc wg mnie dobry ochroniarz powinien pilnowac sklepu tak, aby nikt tego nie wyczul.

      Znajomy opowiadal mi historie swojej kolezanki, ktora wybrala sie na sobotnei zakupy w deresie. Weszla do Max Mary, szukala plaszcza. Kiedy poprosila jedna z ekspedientek o plaszcz do przymierzenia, ta skwitowala to tym samym zwrotem: Ten plaszcz kosztuje tyle i tyle, nie stac cie na to. Oczywiscie zdziwla sie, gdy ona jednak kupila ten plaszcz...
      Jeli to sa chwyty marketingowe, to raczej zalosne.
      • Gość: maya Re: Jak traktuja potencjalnego klienta .... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.05, 00:57
        Ewa Bem wspominała w jakimś wywiadzie jak fatalnie się czuła w markowym butiku
        na Pl. Trzech Krzyzy, gdy została otaksowana zza lady przez długonogą lalę z
        tipsami. No bo czego mozna tu szukać , jak sie jest w rozmiarze powyżej 40 :).
        Dziewczyny, tak naprawdę nie ma co się przejmować, tylko wybierać, przebierać w
        kolorach i rozmiarach, prosic o podawanie na przemian z najwyższej i najniższej
        półki, w drogerii przepytac o skład 7 kremów i nie kupić zadnego :)W razie
        potrzeby poskarżyć kierownikowi na SKLEPOWĄ..
        P.S. Nie dotyczy pomocnych i kompetentnych PAŃ EKSPEDIENTEK, na szczęście jest
        ich coraz więcej!
        • Gość: agni Re: Jak traktuja potencjalnego klienta .... IP: *.chello.pl 15.02.05, 08:33
          brawo!
          moj sposob z kolei - potrafie sie odwrocic i zapytac, czy to JA MOGE W CZYMS
          POMOC, a jak jest to ochroniarz, to jaki ma problem, albo czy ma ochotę poniesc
          mi zakupy, skoro juz sie za mną kręci... mnie jednak rzadko zaczepiają, widać
          wyglądam na osobe dośc zdecydowaną.
          na tekst, że " na cos mnie nie stać" - też bym sobie nie pozwoliła. Od razu
          byłby wołany kierownik. Ostatecznie nie im to oceniać, a poza tym jest jakiś
          kodeks zachowań w każdym zawodzie, to nie czasy mięsnego i królewny za ladą.
          Jest teraz w szkołach typu zawodowego przedmiot który sie nazywa "kultura
          zawodu", wiem bo moja matka pracuje w szkole zawodowej m.in. Ja natychmiast
          informuje, że jest mnostwo komptetentnych osob z odpowiednimi kwalifikacjami
          ktore chętnie wymienią te osobe na jej stanowisku, jeżeli ta praca sprawia jej
          jakis kłopot i jest źródłem frustracji - z tym ze o tym informuje w takich
          sytuacjach listem poleconym adresowanym do przełozonego tej osoby, w którym
          sytuacje opisuję. W sklepie akurat mnie akurat nie spotkalo nigdy cos takiego,
          ale w administracji, zaraz po zamieszkaniu, administratorka
          próbowała "poustawiać sobie krnąbrnych lokatorów", cóż, jesli o mnie chodzi, to
          się przeliczyla. tekst że "kogoś nie stać" jest zwyczajnym brakiem kultury a
          osoba niekulturalna, cóż...jak juz kierownik ma do niej jakis sentyment, np
          osobisty (POTRAFIE TAK POWIEDZIEC, JAK SIE ZDENERWUJE)niech ją na zapleczu
          umieści, żeby nie stykała sie z klientami. i więcej w takich sklepach nie
          kupuj - nie ma przymusu przecież, tylko najpierw należy o tym poinformowac,
          najlepiej mówiąc wczesniej co sie chcialo kupic i wobec tego że sie to kupi
          gdzie indziej...
          a tak poza tym...też mi czasem szkoda tych dziewczyn, wiem jak uczennice mojej
          mamy skarżą sie czasem na presję, klientów i własnie te kradzieze...no ale
          niestety, wszystko trzeba umiec zrobić dzis w odpowiedni sposob i na
          odpowiednim poziomie...w każdej pracy. i to nie jest tak, ze my tu jestesmy
          sfrustrowane swoja pracą i na biednych ekspedientkach sie wyzywamy...mam swoją
          ulubioną sephorę np i tam zawsze jestem mila i uśmiechnięta dla obsługi, bo i
          mnie tam nigdy nie spotkalo nic niemiłego...
          pozdr.
        • Gość: taatum Re: Jak traktuja potencjalnego klienta .... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.05, 15:53
          POPIERAM!
    • Gość: Klara Re: Jak traktuja potencjalnego klienta .... IP: *.4web.pl 14.02.05, 13:53
      Wiesz, ja nie wiem, może to zalezy od aparycji, może od włosów, moze od
      usmiechu...mam znajome, ktore mówią mi o identycznych rzeczach...a mnie to
      nigdy w życiu nie spotkało..Wręcz przeciwnie, kobitki podchodzą do mnie, chcą
      pomóc, nie wiem, jakieś takie macierzyńskie odczucia w ludziach wzbudzam:)))))))
      Hmmmm...wiem, że mój wpis mało Ci pomógł, ale to tak tylko dla zaznaczenia, że
      naprawdę, nie wszyscy są tacy żli:)))))))
      • Gość: lalka Re: Jak traktuja potencjalnego klienta .... IP: *.chello.pl 14.02.05, 15:05
        gdyby mi ekspedientka powiedziała że na coś mnie nie stać to bym poprosiła
        kierownika i zgłosiła oficjalną skargę.do czego to podobne,żeby ktoś mógł
        oceniać nas wg jakiś własnych kryteriów.Poza tym może w ten sposób rekompensują
        sobie własne kompleksy,przecież one też zarabiają grosze i nie stać je na
        drogie kosmetyki czy ciuszki.
    • ladyblue Re: Jak traktuja potencjalnego klienta .... 14.02.05, 15:30
      tekstem "nie stac cie na to" powiedzianym na głos mnie nie poczestowano (chyba
      groźnie wyglądam he he he)
      pewna eks-pedientka taki tekst wygłosiła do mojej kolezanki lecz miała pecha ze
      przy tym byłam.
      wycedzone lodowatym tonem "a jesteś pewna ze ciebie stac na takie traktowanie
      klientów" i stanowcze żądanie rozmowy z kierowniczka (która stanęła na
      wysokości zadania i bardzo przepraszała za zachowanie swej podwładnej) mocno
      zachwiało poczuciem wyższości udzielnej księżnej zza lady...
      • Gość: Lenka Re: Jak traktuja potencjalnego klienta .... IP: *.chello.pl 14.02.05, 18:28
        Sorry, ale gdzie wy chodzicie? Mnie tam jeszcze nigdzie chamsko nie
        potraktowano w sklepie.A nie przepraszam raz-to było wieki temu,nie w Polsce
        zreszta tylko w Niemczech.Zgadnijcie komu to zawdzięczam? Ano rodakom-
        złodziejom.
        Nie rozumiem wielkiego oburzenia autorki wątku.Co się dziwisz dziewczyno,jak
        kradna na potęge to niestety póżniej są takie skutki.A kradną zarówno
        eleganckie panie jak i młode dziewczyny niczym się nie wyrózniające,starsze
        panie.Jak myslisz kto póżniej płaci za te straty?-sprzedawcy ze swojej pensji
        (małej zresztą).Nie dziw im się więc że tak pilnują.,poprostu jest to w ich
        interesie.
        Teksty w stylu-i tak cie na to nie stać-uważam z kolej za skandaliczne.Nie
        powinno mieć to nigdy miejsca.Nie wiadomo bowiem z kim mamy tak naprawdę do
        czynienia.Bogaci ludzie nie zawsze chodzą ładnie i elegancko ubrani.Poza nawet
        jeśli dziś kogos na coś nie stać nie znaczy że tak będzie zawsze.
        • Gość: Klara Re: Jak traktuja potencjalnego klienta .... IP: *.4web.pl 15.02.05, 10:35
          >Nie wiadomo bowiem z kim mamy tak naprawdę do
          > czynienia.Bogaci ludzie nie zawsze chodzą ładnie i elegancko ubrani

          I tu się zgadzam, a niektórzy to nawet przeginają...Moim sąsiadem był niegdyś
          facet, który miał w całej Polsce porozsiewane stacje benzynowe i
          myjnie ...Krótko mówiąc , spał na kasie...Facet wyglądał jakby grosza przy
          duszy nie miał , czasem miałam wrażenie, że wanna w domu stanowiła dla niego
          rzecz wysoce zbędną--------> najlepiej to wyglądało, kiedy wsiadał do samochodu
          wartego jakąś niewyobrażalną dla mnie sumę...No i idąc tym tokiem rozumowania,
          kazdy policjant powinien go brać od razu za złodzieja tego samochodu, prawda?
    • bez_mapy Re: Jak traktuja potencjalnego klienta .... 14.02.05, 18:34
      Przecież możesz po prostu do takich sklepów nie chodzić. Ja kupuję kosmetyki w
      dużych hipermarketach albo na placach targowych, gdzie niektórzy handlowcy
      sprzedają markowe kosmetyki o połowę taniej niż w sklepie. Nie pytam skąd je
      mają, przecież to nie jest obowiązkiem kupującego...
      • Gość: Prosia Re: Jak traktuja potencjalnego klienta .... IP: *.telnet / 195.136.143.* 15.02.05, 09:28
        Omijam Sephorę i Rossmana. Rozumiem, że sklepy chcą zabezpieczyć się przed
        kradzieżami, ale nnie możnaby dyskretniej? Wchodzę do sklepu, biorę coś do ręki
        i już jakiś byczek dmucha mi na kark. Obrzydliwe. A jeśli chodzi o sephorę to
        przecież mają elektroniczne zabezpieczenia, nie wiem więc dlaczego tak
        wszystkich "pilotują". Może się boją, że się np. zje zawartość pudełka z
        pudrem?
    • Gość: lili202 Re: Jak traktuja potencjalnego klienta .... IP: *.ls.net.pl 15.02.05, 16:04
      a ja wam opowiem autentyczna historyjke jak to kogos pokaralo wlasnie za takie
      olewanie klienta znalam niegdys faceta dosc bogaty byl ale wygladal niezbyt
      ciekawie i wybral sie raz z kumplem na piwo do jakiejs extra knajpki mial
      troche kasy ale ciuchy no jakby z lumpeksu kelnerka tylko zmierzyla ich
      pogardzajacym wzrokiem i nie chciala w ogole podejsc w koncu oni podeszli do
      lady i poprosili zeby jakas tam inna babka do nich podeszla ona luzik mila
      podeszla i wtedy sie zaczela jazda jak gosciu wyjal kase i dal tej pannie
      napiwek cos chyba z 200 zl a tamta wtedy patrzyla juz nie z pogarda ale taka
      zazdroscia i zloscia dlatego nie warto byc niemilym:)
    • Gość: Joanna Re: Jak traktuja potencjalnego klienta .... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.05, 16:12
      Dzisiaj zdażyło mi się coś takiego. Wchodzę z mamą do sklepu sportowego.
      Poszłyśmy w celu kupienia strojów kąpielowych, ale najpierw mama chciała
      popatrzeć na jakieś ciuchy na narty. Więc stanęłyśmy i oglądamy. A tu nagle
      podchodzi pan i stoi. Nie zapytał czy coś podać, tylko stał i gapił się na
      ręce.
      Za chwilę poszłyśmy na stoisko ze strojami, a tu.... nikogo nie ma. Jak są
      potrzebni to ich nie ma. Więc poszłam po faceta i mówię, żeby przyszedł, bo ja
      chcę zmierzyć stroje. Przyszedł. Jednak stwierdził, że on się nie zna i poszedł
      po kogoś innego. W sumie czekałyśmy 5 minut aż ktoś nam poda stroje.

      Ja z tego się śmieję. Z tych całych "coś podać?" :-)
      I tego Wam życzę.
      Pozdrawiam!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka