Gość: Nessie
IP: *.acn.waw.pl
04.10.05, 16:06
Maluję paznokcie. Pierwsza warstwa, czekam. Druga warstwa, czekam. Ups. Lakier
się zwarzył. Jeszcze raz. Pierwsza, druga warstwa... czekam, czekam, czekam. O
rany, dotknęłam czegoś, cała robota na nic. Trzecie podejście, już z bólem
głowy ze złości. Po pomalowaniu czekam 20 minut, otwieram pudełko z proszkami
od bólu głowy i... GRRRR! Lakier zdarty! Chyba mnie szlag trafi.
Nienawidzę malowania paznokci u rąk. :(
Niech już ktoś wymyśli jakąś maszynę, która to będzie robiła szybko i pięknie.
Bo teraz mam pomalowane, ale krzywo, grubo i lakier wyłazi na skórki. Chyba to
zmyję wszystko i wyjdę dziś z rękami w kieszeniach...