kraxa
29.12.05, 13:34
Nie raz juz jeden wytrzasałam sie na bionature, ze maja ceny z kosmosu. Ale
niestety mój "niemiecki łacznik" sie skonczył i stanełam przed wyborem, albo
kupuje Logone z Bionatury, albo mam sztuczna alternatywe. W listopadzie
skusiłam sie na Bionature po raz kolejny. Zadzwoniłam do Szczecina, miła Pani
przez telefon powiedziała mi czym z Sante dysponuja, bo na stronie jakos im
sie nie chce tego umieszczac. Zamówiłam krem koloryzujący z logony, szampon i
tusz sante, oraz odzywke w saszetce sante. Zadnej z rzeczy nie było na
stronie wiec nie miałam szans na sprawdzenie cen, ale w sumie byłam
przygotowana na pewien zonk, ale nie az taki...Za tusz, który w Niemczech
kosztuje 8,5 euraka skasowano mnie 71 zeta!!! Ale co najlepsze tusz
kompletnie nie nadaje sie do uzycia- yusz zbrylony, wyschniety, poklejone
włoski szczoteczki. Chyba jakis stary tester mi wcisneli- bo kolezanka miała
ten tusz i na poczatku powinien byc zdecydowanie ZA RZADKI. Jestem wsciekła.
Tusz otworzylam dopiero tydzien temu,i tu taka niespodzianka. Napisze do nich
o tym, ale najpierw dziele sie z Wami moim bólem :-(((