Dodaj do ulubionych

YellowPeel i inne

IP: 212.244.37.* 27.01.03, 16:32
Zaproponowano mi ten piling ze wzgledu na slady po krostach, lekarz twierdzi
ze to niezbedne w celu calkowitego pozbycia sie ich. Ale czy kremy z kwasami
stosowane regularnie nie sa w stanie napradwe tego usunac?Niektorzy zalecaja
i chwala taki sposob. Ostatnio rozjasnily sie bardzo od nich i juz mialam
nadzieje ze zaczna znikac, ale dermatolog zburzyl to stwierdzeniem, iz napewo
nie. Potrzeba tu podobno czegos "konkretniejszego". Zaznaczam ze to sa
plaskie plamki, niezbyt ich duzo. Czy ktoras z Was poddala sie takim
pilingom? Jak wyglada twarz po i jak dlugo dochodzi do stanu normalnosci.
Troche mnie to kusi, ale tez bardzo sie waham. Jak bede chodzic do pracy? A
moze tak zle nie jest? Pomozcie, dzieki z gory za odp.
Obserwuj wątek
    • Gość: Monika Re: YellowPeel i inne IP: *.uniovi.es / *.quimica.uniovi.es 27.01.03, 20:26
      Nie wiem, czy moja historia cos ci pomoze, bo ja mialam zrobiony GreenPeel.
      Producentem byla jakas niemiecka firma, zapomnialam jak sie dokladnie uzywala.
      Robilam go u kosmetyczki, przy czym zawsze byl obecny lekarz dermatolog. To
      ponoc dosyc silny zabieg i powinno go sie wykonywac w takich
      bardziej "lekarskich" warunkach. Zabieg zostal zalecony na przebarwienia
      potradzikwe i plytkie (bardzo plytkie) blizny tez po tradziku. Mialam
      zaleczony tradzik, zalezalo mi tylko na doprowadzeniu twarzy do stanu
      bliskiego idealowi.
      Jak wspominam zabieg? Szczerze mowiac - nieprzyjemnie. Przy nakladaniu tego
      zielonego paskudztwa twarz mnie szczypala bardzo mocno i piekly oczy. Nie, nic
      sie do nich nie dostalo, ale to chyba bylo ogolnie zwiazane z nakladaniem
      preparatu na twarz. Potem lezalam kilkanascie minut z gaza na twarzy i
      zastanawialam sie, jak bedzie wygladala moja twarz po skonczeniu. Po zmyciu
      tego zielonego, twarz byla cala czerwona i nadal szczypala. Lekarka obejrzala
      ja, stwierdzila, ze to typowa reakcja i mam sie nie przejmowac. Wrocilam do
      domu, twarz powoli bladla i wszystko wygladalo ok. Nastepnego dnia nic
      szczegolnego naie zauwazylam, za to dzien pozniej nie poszlam na uniwersytet,
      bo nie moglam sie ludziom pokazac na oczy. Skora schodzila mi platkami
      wielkosci paznokcia, nierownomiernie, tam gdzie juz zeszla, jej nastepna
      warstwa byla zywoczerwona i wygladala na oparzona. Nic nie bolalo, ale
      wygladalo jakbym sobie zelazko do twarzy przylozyla. Trzeciego i czwartego
      dnia bylo podobnie, tylko odrobinke mniej czerwono na twarzy. Po tygodniu
      skora doszla do normy i wygladala .... troche lepiej niz przed zabiegiem.
      Zeszly przebarwienia (w wiekszosci), ale zostaly te najglebsze blizny
      (wlasciwie to trudno nazwac blizny, bo nie mialam bardzo duzych sladow
      wczesniej, to byly blizenki, takie nierownosci potradzikowe), tylko byly
      troche splycone. Skora byla bardzo napieta i mialam wrazenie, ze jest jakby
      troche za krotka. Blyskawicznie wchlanialy sie wszystkie kremy i toniki.
      Ogolnie moge powiedziec, ze zabieg mnie nie upiekszyl jakos niesamowicie.
      Uwazam, ze podobny efent mozna uzyskac eksfoliacja kwasem glikolowym (np 30% i
      wiecej) i nie wyglada sie w trakcie tej kuracji jak poparzony zombie. Przez 3
      dni nie moglam sie ludziom na oczy pokazywac, a makijaz dalo sie zrobic
      dopiero po tygodniu. I w dodatku te nieprzyjemne wrazenia w trakcie - bolesne
      pieczenie skory i jej niesamowita wrazliwosc na bodzce zewnetrzne.
      Zadecyduj sama, czy masz na to ochote.
      • vts Re: YellowPeel i inne 27.01.03, 20:40
        Dwa lata temu w maju miałam wykonane złuszczanie tkzw. easy-peel (5
        zabiegów, każdy po 250 PLN), efekt był zadawalający, buzia rozjaśniona, pory
        zmniejszone, mniejsze przetłuszczanie twarzy, ale już po 3 miesiącach moja
        twarz wyglądała jak przed kuracją. Buzię musiałam smarować Alantanem
        oraz kremem z wysokim filtrem LRP. Reasumując, w porównaniu do ilości wydanych
        pieniędzy efekt był bardzo krótkotrwały i nie warty zachodu. Natomiast w zeszłym
        roku w styczniu jeszcze raz, za namową pani dermatolog, poddałam się
        złuszczaniu kwasem trójchlorooctowym tkzw.(blue-peel), wcześniej przez dwa tygo
        dnie smarowałam twarz specjalnym kremem z kwasami(150), aby przygotować buzię
        do złuszczania. Sam zabieg był okropny, bolało strasznie przy nakładaniu
        kolejnych warstw preparatu(trzy a na policzkach 4), łzy same płynęły mi z
        oczu, przez dwa dni również nie mogłam myć buzi, a później używałam specjalnego
        toniku i wazeliny. Wyglądałam jak wąż zmieniający skórę, buzię miałam w
        kolorze niebiesko-brunatno-brązowym, sama miałam do siebie awersję, ale cóż
        czego się nie robi aby pięknie wyglądać. 10 dni spędziłam nie wychodząc z domu,
        męczyłam się potwornie.Podczas wizyty kontrolnej pani dermatolog, stwierdziła ,
        że efekty są rewelacyjne (chodziło mi głównie o likwidację blizn)ale
        przydałyby się jeszcze ze dwa no może trzy takie zabiegi (przy pierwszej
        rozmowie w grę wchodził tylko jeden i miało być dobrze)nigdy więcej. Naprawdę
        swoje przeszłam, pani doktor zostawiłam około 2,5 tys. i dalej się męczyłam i z
        bliznami i z przetłuszczającą się skórą itp.Dopiero niedawno inna pani
        dermatolog uświadomiła mnie,że sam zabieg to nie wszystko,aby rezultaty były
        naprawdę zadawalające potrzebne jest wspomaganie od wewnątrz(np.antybiotykami)
        Serdecznie pozdrawiam i życzę więcej szczęścia przy podobnych zabiegach aga




    • Gość: Aga Re: YellowPeel i inne IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 28.01.03, 17:57
      Zajrzyj na www.wizaz.pl

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka