Dodaj do ulubionych

Mitsouko i Mahora

IP: *.siedlce.cvx.ppp.tpnet.pl 27.08.03, 07:33
Mam pytanie: czy mogłybyście mi przybliżyć, jak pachną te perfumy? O Mitsouko
wiem tylko, że są szyprowe, o Mahorze nie wiem nic. Czy to ciekawe zapachy?
Do czego można by je porównać (w typie, oczywiście). Nie ukrywam, że bardzo
liczę na wypowiedź elve i coralin. Pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • Gość: JoP Re: Mitsouko i Mahora IP: 213.17.128.* 27.08.03, 09:27
      Mitsouko jest raczej lekko orientalno-słodkawe, z delikatną świeżą nutą. Zapach
      klasyczny, niespecjalnie przypomina coś z bardziej współczesnych.

      Mahora jest kadzidlano-orientalna, ciężka, dusząco-gryząca. Kadzidełko po
      prostu.

      JoP
    • elve Re: Mitsouko i Mahora 27.08.03, 11:31
      o mitsuoko nie wiem niestety nic, nigdy nie widziałam jej w żadnej z
      okolicznych perfumerii, niestety. mahora jest natomiast jednym z najbardziej
      oryginalnych zapachów jakie znam. jest jakby nie z tego świata. jeśli czytałaś
      książkę Lema "Eden" on tam dość skrupulatnie opisuje zapach powietrza planety,
      na którą przylecieli bohaterowie. i dla mnie to jest właśnie zapach mahory.
      gorzka, roślinno (ale nic z gatunku świeżych traw, raczej takie sawannowe, a
      może to suszone, skręcone liście tytoniu?)-ziemisto-kawowa kompozycja, przy
      tym od czasu do czasu wybija się tam jakaś słodka, przygaszona, złamana nuta,
      ale to sa takie powiewy, generalnie cały zapach jest jakby... nie wiem,
      spalony słońcem? i przysypany czarnoziemem... do tego mocny, długo się
      utrzymuje. czy duszący? nie wiem, na mnie nie był. osobiście nie wyobrażam
      sobie siebie w tym zapachu, dla mnie jest dobry do wąchania a nie do
      pachnienia. ale może Tobie się spodoba? (zawsze to piszę :) ) - byłabyś bardzo
      oryginalna, w życiu nie spotkałam nikogo, kto by tym pachniał. a może ktoś
      używa? przyznać się! :)
      • mandra Re: Mitsouko i Mahora 27.08.03, 11:39
        elve napisała:

        > byłabyś bardzo
        > oryginalna, w życiu nie spotkałam nikogo, kto by tym
        pachniał. a może ktoś
        > używa? przyznać się! :)

        hehe, elve :))))
        no wiec bylam oryginalna :)))

        moja uwage przykul ten zapach kiedy w jakims wywiadzie z
        grazyna wolszczak przeczytalam, ze ona dostala go w
        prezencie i nie odwazyla sie uzywac, oddala komus. juz
        wiedzialam, ze go polubie - uwielbiam ciezkie, orientalne
        zapachy. druga rzecz - mial piekna reklame, cudowne
        zdjecie. no i rzeczywiscie to byla milosc od pierwszego
        niucha, ale pozniej troche mnie rozczarowal, nie wiem,
        dlaczego, wydawalo mi sie, ze pachne inaczej niz tamten
        pierwszy tester na nadgarstku...
        ale jak tak go teraz pieknie opisalas to znowu dobrze go
        wspominam :)))) (magia slow!)

        pozdrawiam pachnaco

        mandra
      • balbina_alexandra Re: Mitsouko i Mahora 27.08.03, 11:55
        Hej Elve! Ja uzywałam Mahory... bardzo lubię ten zapach, jest taki niesamwoity
        pięknie go opisałaś! Regularnie biegałam na zabiegi do Guerlaina i tam dali mi
        próbkę - zachwyciłam się. Podobno zapach marnie się sprzedawał, nie tylko w
        Polsce ale na całym świecie. Zdziwiłam sie strasznie, ja nie przepadam za
        Samsarą to piękny zapch ale taki nie mój... a Mahora jest wlaśnie "moja" lubię
        jak zmienia się na skórze :))
        A co do Mitsouko - ty jesteś z 3miasta chyba prawda? O ile dobrze
        pamiętam :))) Mitsouko możesz bez większych problemów powachac w salonie
        Guerlaiana na Abrahama w Gdyni. Przyzam szczerze że kiedyś mocno zastanawiałam
        się nad kupnem. To dziwny zapach, jeden z najbardziej oryginalnych jakie znam.
        Dla mnie niepodobny do niczego innego (choć tak dobrze jak ty się nie
        orientuję w zapachach), w dodatku niesamowicie przeobraża się na skórze.
      • Gość: Margotka Re: Mitsouko i Mahora IP: *.crowley.pl 27.08.03, 13:59
        elve napisała:

        > w życiu nie spotkałam nikogo, kto by tym pachniał. a może ktoś
        > używa? przyznać się! :)


        Ja uzywalam i bardzo mile wspominam :) Piekny i wlasnie na szczescie nieczesto
        mozna go wywachac na kims innym :)


        Pozdrawiam
        Marotka
        • Gość: elve Re: Mitsouko i Mahora IP: *.attu.pl / 192.168.7.* 27.08.03, 19:59
          no to mnie dziewczyny zaskoczyłyście. mam najwyraźniej jakies nie-mahorowe
          towarzystwo. a co do mitsuoko, guerlaina i trójmiasta: Gdynia (dla mnie) jest
          na drugim jego końcu, nawet nie wiedziałam, że jest tam salon... ale jak tam
          wpadnę (pewnie za jakieś pół roku), to powącham :)
          pozdrowienia :)
          elve pachnąca błockiem i łąką - po rowerze.
    • mandra Re: Mitsouko i Mahora 27.08.03, 11:36
      Gość portalu: marla napisał(a):

      > o Mahorze nie wiem nic. Czy to ciekawe zapachy?

      owszem, ciekawy. nic madrego Ci nie napisze, bo
      specjalistka nie jestem, ale mialam mahore.
      mocny, cieply, orientalny, kadzidlany, ale rozwija sie
      dosc nieciekawie, to znaczy jak dla mnie to prawie caly
      czas pachnial tak samo (no, na samym poczatku ostrzej...).
      polecalabym go raczej brunetce, nie nastolatce, na
      wieczor,...
    • coralin Re: Mitsouko i Mahora 27.08.03, 12:49
      Ciekawe są oba na pewno ,ale ja nie mogłabym używać żadnego z nich. Mitsuoko
      wydaje mi się trochę starodawny i za poważny(ma sporo wspólnych cech z Diva
      Ungaro, którego Fleur de Diva są śliczne i Ysatis Givenchy). Jak sie dobrze
      wwąchać mozna wyczuć brzoskwinię, ale pierwsze nuty są ziołowe, cierpkie.Dosć
      dystyngowany zapach. Mahora za to jest oszałamiajaca i duszaca wręcz za sprawą
      mocnych kwiatów: tuberozy, ylang-ylang. Składniki orientalne sandał i wanilia w
      tym przypadku łagodzą odurzające nuty kwiatowe(bo są lżejsze od tych kwiatów:)
      Mocny, wyrazisty zapach o "narkotycznym " zapachu kwiatów(głównie tuberozy). Z
      takich mocno kwiatowych zapachów Guerlaina bardziej podoba mi sie jednak
      Jardins de Bagatelle.
      • Gość: sniegotka Re: Mitsouko i Mahora IP: *.wprost.pl / 192.168.0.* 27.08.03, 16:18
        Dziewczyny, a co sadzicie o Jicky Guerlaina??? Powachalam raz w zyciu w
        nieistniejacym juz dzisiaj salonie Guerlaina na Moliera i chodzi za mna do
        dzis... Troszke sie boje go kupic (chociaz i tak chyba nie ma gdzie) by sie nie
        rozczarowac, ale to byl chyba zapach mojego zycia. Psiknelam sie tak na chybil
        trafil i pierwsze co pomyslalam: "to wlasnie ja".
        Machore wachalam i choc lubie takie orientalne aromaty ten okazal sie jednak
        zbyt kadzidlany i duszacy.

        • Gość: mandra Re: Mitsouko i Mahora IP: *.rmf.pl 28.08.03, 09:37
          Gość portalu: sniegotka napisał(a):

          > Dziewczyny, a co sadzicie o Jicky Guerlaina???

          tez nie wachalam, ale z opisu ciekawy - ma w sobie wiele
          nut, od swiezych po orientalne. kiedys wyczytalam, ze to
          pierwsze perfumy, w ktorych zastosowano razem olejki
          eteryczne naturalne i syntetyczne. poza tym to efekt
          nieszczesliwej milosci ktoregos z guerlainow do pewnej
          angielki, ktora zlamala mu serce, a ktorej potem owe
          jicky dedykowal...

          mandra nadal szperajaca (poki co wylacznie wirtualnie) w
          starociach
    • Gość: 5thAvenue Re: Mitsouko i Mahora IP: *.d1.club-internet.fr 27.08.03, 19:52

      Mitsouko i Mahora maja wiele wspolnego. Przde wsystkim nute owocowa. W
      przypadku Mistouko jest to istotnie brzoskwinia (tak jak wspomniala Coralin).
      Mahora rozwija az dwie nuty owocowe : kokosowa i figowa. Oba zapachy sa
      chyprowe (nie pamietam polskiego odpowiednika) z tym, ze Mitsouko zawiera
      dodatkowo nutke drzewna (boisée).
      Dla pan uzywajacych Mahore mam przykra wiadomosc. Zapach ten okazal sie
      niewypalem i receptura poszla na dno szuflady. Robcie zapasy, jesli jeszcze
      gdzies uda wam sie te Mahore kupic :)

      A wspomniane Jicky, to zapach skandalizujacy. Taki w kazdym razie byl w 1889
      roku, roku swoich narodzin. Poczatkowo pachnie jak Eau Imperiale (najbardziej
      znana z wod kolonskich Guerlaina), a potem rozwija bukiet - excusez le mot -
      sobaczy (dzieki zawartym esencjom pochodzenia zwierzecego). Calosc przypomina
      zapach konskiego lajna (rodzina Guerlainow to stary rod koniarzy i efekt byl
      zamierzony), ktory miesza sie z kwiatowa poezja prowansalskiego ogrodu.
      Jest to niewatpliwie jeden z najciekawszych zapachow jakie kiedykolwiek zostaly
      skomponowane. Ale sama nosic bym go nie mogla.
      • Gość: marla Re: Mitsouko i Mahora IP: *.siedlce.cvx.ppp.tpnet.pl 28.08.03, 06:51
        Strasznie, ogromnie Wam dziękuję. Nie macie pojęcia, jak te opisy działają na
        moją wyobraźnię. Dziś chyba będę miała okazję powąchać Mitsouko, już się
        cieszę. A tak w ogóle to dzięki Wam i tym zapachowym wątkom kupiłam książkę
        National Geographic o perfumach i jestem absolutnie zachwycona (do Warszawianek
        - ostatnio był jeszcze jeden egzemplarz w centrum taniej ksiązki w Wola Park,
        cena obniżona do 49 zł). Pozdrawiam.
        • madllen Re: Mitsouko i Mahora 28.08.03, 08:38
          Marla, opisz proszę wrażenia, jak już przetestujesz, dobrze:) Swego czasu
          bardzo chciałam poznać Mitsouko, lecz nie dotarłam do nich; odeszły nieco w
          zapomnienie gdy urzekł mnie Shalimar, koło którego wciąż się kręcę i być może
          tej zimy...kto wie. Niemniej, wciąż kusi owiany tajemnicą, ukochany zapach
          Ingrid Bergman.

          Pozdrawiam.
      • Gość: sniegotka Re: Mitsouko i Mahora IP: *.wprost.pl / 192.168.0.* 28.08.03, 11:08
        Mandra i 5-thAvenue - bardzo wam dziekuje. Prawdopodobnie zapach konskiej kupy
        :))) bedzie mi towarzyszyl tej zimy :)))










        • Gość: marla Re: Mitsouko i Mahora IP: *.siedlce.cvx.ppp.tpnet.pl 01.09.03, 07:20
          Madllen, strasznie trudne zadanie, bo zapach rzeczywiście zupełnie niepodobny
          do wszystkiego, co miałam dotąd okazję wąchać. Na początku wydał mi się ostry,
          cierpkawy, i zdecydowanie za staroświecki, ale powoli łagodniał i fajnie się
          rozwijał, faktycznie przebijała nuta owocowa i całkiem przyjemnie mi się
          pachniało, ale chyba jednak niezbyt do mnie pasował. Za to bardzo spodobał sie
          mojemu mężowi. Zapach bardzo mocny, chociaż użyłam niewiele, miałam wrażenie,
          że czuje mnie cała ulica. Zdecydowanie warto, żebyś powąchała. Pozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka