kocia_noga
27.01.11, 11:12
Niedawno oglądałam gadające głowy na swojej kablówce. Wystąpili trzej nobliwi panowie - polityk-prawnik, dziennikarz i zdaje się jakiś biznesmen. Jednym z tematów był burzliowy i nagły przyrost galerii handlowych w mojej miejscowości, kłopoty kupców ze zbytem itp. Zahaczono też o sprawę galerianek. Panowie w pąsach, chichotach, oczywiście ubolewając nad upadkiem moralnym młodzieży ( i pokusach w postaci galerii).
Nic to nowego, ale zdałam sobei spreawę, że lekko zażenowani ( to godni obvywatele, moralnie szlifowani w KIKach) gadali sprawie jaknajbardziej kryminalnej, ściganej z urzędu - prostytuowanie nieletnich, odbywanie stosunków czy "innych czynności seksualnych" z nieletnimi, kwalifikowane jako gwałt. Ponieważ te gimnazjalistki mają klientów - dorosłych, których jak zwykle nie widać, bo nie ich nazywa się galerianami, nie nad ich moralnością się ubolewa, i NIKT ICH NIE TROPI i nie ściga, choć prowadzą działalność przestępczą.
Ponieważ jedna z gadających głów należy do prawnika, zastanawiam się, czy nie napisać do niego mejla w tej sprawie. Co o tym sądzicie?