Jestem tzw. zmarzluchem

Ale drugiej takiej osoby jak ja, nie znam.
potrafie ubrac sie na cebulke, wejsc pod koc, pic goraca herbate a i
tak trzese sie z zimna. Dzis jest jeszcze sierpien a ja juz siedze w
welnianym golfie, wiec co bedzie w grudniu?! Zastanawiam sie czy nie
wynika to z problemow krazeniowych(moze warto skonsultowac sie z
lekarzem?). Moje stopy i dlonie sa zawsze lodowate.
Stanowi to dla mnie ogromny dyskomfort. Nie wychodze z domu ze
znajomymi, zaniedbuje nauke, a wszystko przez to ze doslownie
kostnieje. Macie na to jakies sprawdzone sposoby, czy tez jestem juz
skazana na zawsze na ten lod i musze przeprowadzic sie do Afryki?
Nie licze na dorazne rady w stylu Napij sie grzanca, albo zjedz
goraca zupe. To na nic sie nie zdaje. GORACE buziaki od zmarznietej
Kasi