Dodaj do ulubionych

Doki blaga powiedz mi jeszcz

22.01.04, 16:27
jak ty uwazasz? jak myslisz? ile jej czasu zostalo???????????????
wiem, ze bedziesz nie pracyzyjny ale lekarze ani nikt nie mowia takich rzeczy
powiedz jak ty uwazasz jak myslisz
blagam cie
bo ja choc troche musze wiedziec
Obserwuj wątek
    • Gość: Doki Re: Doki blaga powiedz mi jeszcz IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 22.01.04, 16:40
      Nie dziwie sie, ze nie mowia- takie przepowiednie lubia sie nie sprawdzic, a
      zawsze powoduja zale, w ktorakolwiek strone sie pomylisz. Im lepszy stan
      pacjenta, tym trudniej cokolwiek przewidziec (bo, patrzac z drugiej strony,
      nietrudno przewidziec, ze wkrotce umrze ktos, kto juz stoi nad grobem). A juz w
      ogole bez sensu brac sie za prognozowanie bez doglebnej znajomosci pacjenta i
      jego choroby. Dlatego musze uchylic sie od odpowiedzi.
      Wiecej, mysle, ze ta
      • Gość: Doki Re: Doki blaga powiedz mi jeszcz IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 22.01.04, 16:42
        Wiecej, mysle, ze ta odpowiedz do niczego nie jest Ci potrzebna. Bedziesz
        trzymac sie wyznaczonej daty, gdy tymczasem istotniejsze jest zyc kazdym dniem,
        ktory pozostal i czerpac z niego to dobre. Koniec koncow- po co Ci ta wiedza? Co
        ona zmieni?
        • gepart_czester Re: Doki blaga powiedz mi jeszcz 22.01.04, 16:55
          bo chcialabym wiedziec czy to jeszcze 5 lat czy okolo roku
          to moja ciocia jestem z nia emocjonalnie zwiazana
          a jest roznica w 5 latach a kilku miesiacach
          dla tego prosilam cie o to zebys chociaz mniej wiec powiedzial jak uwazasz
          teraz chcialam wyjsc za maz tn we wrzesniu i nie wiem czy mam wszystko odwolac
          czy przyspieszyc
          do cholery nie wiem co zrobic
          chcialam zeby ciocia byla na moim slubie ale moja mama powiedziala, ze i tka
          nie bedzie bo ja zbyt wszystko boli
          wiec ja juz nie wiem co ma robic
          to jest bardzo trudne
          nie moge sie cieszyc ze slubu skoro ciocia mi umiera
          peka mi serce
          Gość portalu: Doki napisał(a):

          > Wiecej, mysle, ze ta odpowiedz do niczego nie jest Ci potrzebna. Bedziesz
          > trzymac sie wyznaczonej daty, gdy tymczasem istotniejsze jest zyc kazdym
          dniem,
          > ktory pozostal i czerpac z niego to dobre. Koniec koncow- po co Ci ta wiedza?
          C
          > o
          > ona zmieni?
          • Gość: Doki Re: Doki blaga powiedz mi jeszcz IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 22.01.04, 17:41
            A nie, to ten profesor, ktorego wspomnialas, powinien odpowiedziec, czy to
            bedzie raczej 5 miesiecy, czy 5 lat. Mysle, ze blizej 5 miesiecy raczej, choc
            mowie- nie jestem w stanie tego prawidlowo ocenic, nie wiedzac nawet jak
            zaawansowany jest guz ani jaki jest jego typ histologiczny. Ja po prostu za malo
            wiem, a bardzo nie chcialbym walnac glupstwa, niewazne, czy byloby to dawanie
            falszywej nadziei, czy tez odbieranie tej resztki, ktora zostala.
            Osoba, ktorej juz teraz lamia sie kregi, raczej nie bedzie zdolna pojsc na slub,
            w kazdym razie nie o wlasnych silach, za 8 miesiecy.
    • tofu9 Do Doki'ego 22.01.04, 16:49

      --------------------------------------------------------------------------------
      Wiesz, Doki, z calym szacunkiem dla twej wiedzy, ale ...chyba brakuje Ci
      tzw.empatii.Twoj sposob odpowiadania na posty jest moim zdaniem zbyt
      rzeczowy, a przez to suchy.Mysle , ze gdybys podzszedl do spawy nieco
      bardziej "psychologicznie", albo moze po ludzku , zrozumialbys, ze osoba ,
      znajdujaca sie w pozyzszej sytuacji usiluje znalezc jakis "konkret", iskre
      nadziei, ze moze nie bedzie tak zle .Z twoich wypowiedzi bije chlod. No bo Ty
      znasz sie na rzeczy.Lekarz naprawde MOZE byc cieply, to nie boli...




      --------------------------------------------------------------------------------
      • Gość: Doki Re: Do tofu9 IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 22.01.04, 17:51
        W pewnej mierze jest to ograniczenie medium, ktorym dysponuje, czyli suchy
        tekst, w dodatku nie za dlugi i pisany na goraco.
        Nie ma "psychologicznego" ani "po ludzku" podchodzenia do tych spraw, bez szkody
        dla faktow. Gepart_czester zostala skonfrontowana z nieszczesciem i nic tego nie
        zmieni. Mysle, ze potrzebuje ona nie tyle zludnych iskier nadziei, co po prostu
        czasu na "przetworzenie" tego wszystkiego, na znalezienie sie w tym. Jej reakcja
        jest typowa i normalna. Nie ma znaczenia czy znam sie na rzeczy, czy nie. Nawet
        Jej nie znam, wiec nie czuje sie w prawie wyglaszac glossy o nieuchronnosci
        smierci kazdego z nas itp. Nie czuje sie w prawie tak od siebie powiedziec jak
        ja sam bym to probowal rozwiazac i dlaczego. Do tego trzeba stanac przed druga
        osoba i czasem wziac ja za reke. Jestem dla niej tylko tekstem na ekranie
        komputera. Chce dac informacje, na ile potrafie, ale nie zapewnie przyjecia tej
        informacji do wiadomosci. Dlatego obwiniasz mnie o chlod- i chyba na wyrost.
        • Gość: Paola Re: Do tofu9 IP: 82.139.13.* 22.01.04, 18:30
          Hej....wtrącę się. Ja myślę, że Doki ma rację....i tak dużo powiedział, a
          zrozumcie go w jego położeniu i nie oczekujcie zbyt wiele.


          Mój dziadek miał raka płuc i podobno żył z nim kilkanaście lat. Kiedy my
          dowiedzieliśmy się o przerzutach to minęło chyba 4 miesiące do śmierci
          dziadka. Lekarz dawał max pół roku. Dziadek po tym jak się dowiedział że rak z
          przeżutami, wyszedł ze szpitala....nawet kilka razy wybrał się na działkę.
          Trudno było mi uwierzyć, że jest tak poważnie chory i wkrótce umrze. Niestety
          z dnia na dzień wszyscy widzieliśmy pogorszenie.
          Ostatnie tygodnie był na odziale paliatywnej opieki i tam już nawet zdarzało
          mu się nas nie poznawać... przykre to było.
          Ale wyniosłam z tego doświadczenia to, że liczy się każdy dzień, że nawet
          mając kilka tych miesięcy można człowiekowi ofiarować więcej dobrego i miłości
          niż przez kilka lat. Dziadek za życia bardzo krzywdził babcię, bił ją itd.
          Kiedy widziałam jak babcia z miłością się nim opiekuje, podmywa go,
          przewija....to aż serce mnie ściskało, że ta kobieta przez tyle lat pogardzana
          i poniżana wytrwała do końca w miłości do dziadka i w wiernej służbie. Oblicze
          choroby zmieniło dziadka chociaż na koniec życia: Po raz 1 docenił babcię,
          przeprosił ją. Kiedy był w szpitalu kurczowo trzymał się babci.....tej kobiety
          którą wceśniej tak poniewierał.
          Wiem, to co piszę jest bardzo trudne i przykre. Ale postaraj się nie skupiać
          nad ilością miesięcy.....skup się raczej na tym ile masz do dania tej osobie
          dobrego. I w ogóle żyj tak, żeby nigdy nie stanąć przed faktem żalu do siebie
          samej, że nie zdążyłś powiedzieć "kocham", nie pogodziłaś się z kimś, nie
          przebaczyłaś. Bo jak widać po historii mojego dziadka-przebaczenie i miłość
          przychodzi czasem na łożu śmierci, a czasem nawet nie zdąży się wydarzyć-bo
          ktoś umiera nagle tragicznie.

          Trzymaj sie w tych trudnych chwilach...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka