Dodaj do ulubionych

helicobakter - czy to juz na cale zycie?

17.02.04, 12:32
Tak jak w temacie - czy to zawsze pozostaje w organizmie, czy istnieje
mozliwosc pozbycia sie tego na 100%?
Obserwuj wątek
    • Gość: justy Re: helicobakter - czy to juz na cale zycie? IP: 62.29.218.* 17.02.04, 12:44
      można go wybić kuracją antybiotykową
    • Gość: Leon Re: helicobakter - czy to juz na cale zycie? IP: *.jeleniag.sdi.tpnet.pl 17.02.04, 14:43
      Przed wizyta u gastrologa zlecono mi wzystkie badania krwi, które wyszły
      dobrze, oprócz właśnie poziomu helocobakter - w surowicy wyszło 175 AU/ml przy
      normie do 15,0.
      Jednak Pani Doktor już na wizycie "zbagatelizowała" ten wynik mówiąc, że to
      jeszcze o niczym nie świadczy i nie "walnęła mi" podobno bardzo dotkliwej i
      nieprzyjemnej kuracji antybiotykowej (chyba na raz trzeba pochłonąć zestaw :
      trzy antybiotyki przez dwa tygodnie).
      Ta bakteria podobno ma sobie życ w żołądku i jak nie ma objawów choroby
      wrzodowej to jej lepiej nie ruszać. Pytanie tylko na jakim poziomie jeżeli u
      mnie przekracza ponad 15 razy normę. Natomiast diagnoza mojej choroby (stałe,
      nieokreślone bóle brzucha głównie z prawej strony) to zespół jelita
      nadwrażliwego.
      • Gość: Nowy tutaj Re: helicobakter - czy to juz na cale zycie? IP: *.clubnet.pl 17.02.04, 16:22
        lepiej jeszcze poprobojcie dopiac swego, bo podobno HP zwieksza prawdopodobienstwo raka zaladka. ja mialem test na hp przy gastroskopii, pobrali wycinek zaladka (to nic nie boli).
      • Gość: Ewa Antybiotyki dotkliwe i bolesne? IP: *.cc.univie.ac.at 18.02.04, 18:55
        Pierwszy raz slysze.
        Aby pozbyc sie HP nalezy przed antybiotykiem brac tabletki blokujace
        wydzielnaie sie kwasu solnego w zoladku. Jak sie pH zoladka podniesie HP
        zaczyna sie rozmnazac bardzo gwaltownie. Wtedy jest podatny na wiekszosc
        antybiotykow. Da sie go usunac. Ale mozna sie znow zarazic.
        Nie znam nikogo, dla kogo taka kuracja byla by nieprzyjemna (pod warunkiem, ze
        nie wystapi alergia na antybiotyk). Nalezy pozniej dac sie zbadac (obecnie
        nawet badajac wydech, wiec zadnej gastroskopii), potem odbudowac mikroflore
        jelit.
        • Gość: Leon Re: Antybiotyki dotkliwe i bolesne? IP: *.jgora.dialog.net.pl 18.02.04, 19:32
          To co ja mam teraz zrobić ??? Jestem całkiem skołowany. Czy mam iść do innego
          doktora z tymi wynikami H-P (175 AU/ml przy normie 15) i prosić się o kurację
          antybiotykową czy posłuchac Pani Doktor (z tytułem dr. nauk med.) tej u której
          byłem i nic nie brać bo taki wynik to o niczym jeszcze nie świadczy a
          przyjmować leki, które wypisała mi na jelito nadwrażliwe.
          • Gość: Ewa Trudno mi powiedziec IP: *.cc.univie.ac.at 18.02.04, 20:14
            Moj Ojciec przez wiele lat walczyl jesienia z bolami zoladka. Do lekarza
            oczywiscie nie pojdzie. Gdzies w latach osiemdziesiatych wyczytalam o tym
            dwuskladnikowym leku chyba firmy Schering. Bylam z artykulem u mojego domowego
            lekarza z prosba o recepte. On co prawda mowil o gastroskopii, ale mu
            wyjasnilam, ze nie wchodzi to w rachube. Wiec mi dal recepty na dwa lekarstwa:
            tzw H2-Blocker (to tabletki na zahamowanie wydzielania soku zoladkowego) i
            jakas penicyline (w razie alergii mialam poprosic miejscowego lekarza o inny
            antybiotyk). Moj Tata wysluchal mojego wywodu, przez chyba 4 dni przed
            antybiotykiem zaczal z blokerami, potem bez wiekszych problemow (jednoczesnie z
            blokerem) zuzyl antybiotyk i po wszystkim. Jesienia byl spokoj. HP juz nie
            powrocil. Ale wiem, ze moze, po reinfekcji.
            Oczywiscie HP trzeba usunac, jest dowiedzione, ze moze byc przyczyna raka
            zoladka lub innych organow. Moze, ale nie musi. Tylko ja sadze, jezeli da sie
            go tak latwo usunac, to uwazam za mniejsze zlo kuracje antybiotykowa, niz
            ryzyko.

            Wazne jest jednak, aby HP byl w stanie rozwoju (tu wychodzi ze mnie moja
            dzialka: zywienie), bo wtedy jest najbardziej wrazliwy. I bardzo wazne jest
            pozniejsze odbudowanie mikroflory jelit (pre- i probiotyczna zywnosc). To
            uspokoi jelita, o ile nie chodzi o Morbus Crohn.

            Ciekawa jestem o jakiej niesamowitej kuracji antybiotykowej pisano na lamach
            forum. Moj maz przechodzil to tu 2 razy, tez bez zadnych problemow. Za to za
            kazdym razem z gastroskopia.
            Pozdrawiam.
            • Gość: Leon Re: Trudno mi powiedziec IP: *.jgora.dialog.net.pl 18.02.04, 21:19
              Przez przypadek trafiłem na stronę :
              www.mp.pl/wytyczne/show.php?aid=1143&_tc=9F3513615B7D40CBAFC796822CF02841
              Tam jest kupa informacji o tej bakterii. Są najnowsze zalecenia kliniczne w sprawie wykonywania badań i usuwania jej z organizmu.
              Profesorowie wypowiadają się że powinno sie ją zdecydowanie usuwać w przypadkach potwierdzonych wrzodów i chłonniaków żołądka. Natomiast przy niesoistych objawach nie powinno sie w ogóle kierować pacjentów na badnaia i tym bardziej usuwać HP trzyskładnikową terapia antybiotykową przez okres 14-tu dni. Podano tam też uboczne skutki tej terapi.
              W świetle tego chyba sobie odpuszczę przymuszanie mojego lekarza 1-kontaktu do zaaplikowania mi w/wym terapi. Chyba że ktoś mi powie czy ten mój wynik jest zagrażający czemuś groźnemu czy nie.
              • Gość: Artur No juz dobrze... IP: *.sdh.sk.ca 18.02.04, 21:41
                Nie wypowiadalem sie wczesniej bo sprawa tej bakterii mnie juz troche nudzi.
                Taki lub podobny temat pojawia sie na tym forum co kilka tygodni- dodam na
                swoje usprawiedliwienie.

                NIGDY NIE LECZYLBYM NIKOGO BEZ POWAZNYCH OBJAWOW Z PRZEWODU POKARMOWEGO LUB
                INNYCH POWAZNYCH CZYNNIKOW RYZYKA ( RAK ZOLADKA LUB WATROBY U INNYCH CZLONKOW
                RODZINY PACJENTA).

                Czy mozna zgubic H.pylor spontanicznie? Chyba nie.

                Leczenie antybiotykiem jest brutalne, jezeli ma byc skuteczne (groza rozne
                objawy uboczne i powiklanie -niektore trwale). Osobiscie surgeruje zreszta 4
                tygodnie a nie 2 bo im dluzsze leczenie tym wieksza szansa na wyleczenie a
                mniejsza na zafundowanie sobie szczepu odpornego na wszystko. Problem jest w
                tym, ze wielu chorych sie zniecheca i przerywa leczenie, kiedy przyjdzie im
                przyjmowac leki powodujace powazne sensacje z ukladu pokarmowego.
                Zreszta wielu tzw "wyleczonych" chorych ma te bakterie znowu po kilku latach
                lub miesiacach. Powtorne leczenie napotyka na trudnosci jako, ze bakteria jest
                juz zwykle odporna na antybiotyki.

                Pojawiaja sie tez doniesienia, ze ilosc H.pylori moze byc dosc znacznie
                zmniejszona lekami naturalnymi (ale chyba o calkowitym wyleczenie nie ma mowy).
                Istnieje tez sporo ziol o wlasnosciach bakteriobojczych, ale trudno mi
                powiedziec na ile moga byc one skuteczne.
                Wsrod produktow naturalnych zmniejszajacych nasilenie infekcji tym patogenem
                mozna wymienic naturalne jogurty (z zywymi mikrobami) oraz podstawowe kwasy
                tluszczowe. I chyba tedy droga dla kogos bez objawow klinicznych lub z
                minimalnymi objawami.

              • mary_ann Re: Trudno mi powiedziec 19.02.04, 09:53
                Z tego co wiem, to Leon ma rację.
                Jesli nic się nie dzieje poważnego, próba totalnej eradykacji (tak nazywa się
                pr,óbę "wybicia do cna") H. pylori czesto doprowadza do wyprodukowania
                agresywnych, opornych na leki szczepów HP i wlasnie te szczepy zwiększają
                znakomicie prawdopodobieństwo pojawienia się nowotworu.
    • uve Re: helicobakter - czy to juz na cale zycie? 18.02.04, 20:08
      belle4 napisała:

      > Tak jak w temacie - czy to zawsze pozostaje w organizmie, czy istnieje
      > mozliwosc pozbycia sie tego na 100%?


      Znam przypadki w ktorych niestety nie udalo sie pozbyc heli za pomoca
      antybiotykow. Facet ma problem przez lata, a nie chce nawet slyszec o tym ze
      naturalne leczenie jest duzo skuteczniejsze, zreszta jak wy wszyscy tutaj.
      Powiedzialem mu; Jak zes glupi to sie mecz.
      • Gość: Ewa Do Uve IP: *.cc.univie.ac.at 18.02.04, 20:20
        O jakim naturalnym leczeniu piszesz?
        • uve Re: Do Uve 18.02.04, 21:07
          Gość portalu: Ewa napisał(a):

          > O jakim naturalnym leczeniu piszesz?


          o tym: www.ajherbs.com/Pages/ProductInfo.htm
          • Gość: Ewa Naturalne leczenie? Czym konkretnie? IP: *.cc.univie.ac.at 18.02.04, 21:33
            Dziekuje za link. Nie jestem przeciwnikiem ziol, wprost przeciwnie, mam z nimi
            do czynienia praktycznie codziennie. Ale ziola moga byc niebezpieczne. Ten
            podany portal jest dla mnie zbyt ogolny.
            Jezeli w tym przypadku ziola maja miec dzialanie bakteriobojcze, co absolutnie
            jest mozliwe, to moze sie okazac, ze sa rowniez toksyczne dla czlowieka. Czy
            przesylka z Kanady z ziolami zawiera rowniez sklad wysylanych ziol? Mozna
            sobie sprawdzic, jakie zwiazki czynne moga wystepowac w tych ziolach? To nie
            jest grzecznosc wysylajacego, to jest jego obowiazek. Jest caly szereg
            produktow, ktore nie moga byc stosowane razem, nie mowiac o mozliwych alergiach.
            Czy produkty sa standaryzowane? Czy jakiekolwiek wiadomosci sa podawane w
            ulotkach?
            Czy moze sie odezwac ktos, kto sie tymi ziolami wyleczyl z HP? Z odpowiednim
            badaniem przed i po kuracji? Jak dlugo ona trwa? Co w tych ziolach jest? Rzuce
            okiem w podrecznik do farmakognozji.
            Trudno mi uwierzyc aby nieszkodliwe ziola byly w stanie dotrzec do zagrzebanego
            w sluzowce helikobaktera.

            Natomiast naprawde biologicznie aktywne ziola nie moga byc ze wzgledow
            bezpieczenstwa sprzedawane tak sobie przez internet. Kto tu poniesie
            odpowiedzialnosc w przypadku zatrucia?
            • Gość: Artur Re: Naturalne leczenie? Czym konkretnie? IP: *.sdh.sk.ca 18.02.04, 21:52
              Gość portalu: Ewa napisał(a):

              > Dziekuje za link. Nie jestem przeciwnikiem ziol, wprost przeciwnie, mam z
              nimi
              > do czynienia praktycznie codziennie. Ale ziola moga byc niebezpieczne. Ten
              > podany portal jest dla mnie zbyt ogolny.
              > Jezeli w tym przypadku ziola maja miec dzialanie bakteriobojcze, co
              absolutnie
              > jest mozliwe, to moze sie okazac, ze sa rowniez toksyczne dla czlowieka. Czy
              > przesylka z Kanady z ziolami zawiera rowniez sklad wysylanych ziol? Mozna
              > sobie sprawdzic, jakie zwiazki czynne moga wystepowac w tych ziolach? To nie
              > jest grzecznosc wysylajacego, to jest jego obowiazek. Jest caly szereg
              > produktow, ktore nie moga byc stosowane razem, nie mowiac o mozliwych
              alergiach
              > .
              > Czy produkty sa standaryzowane? Czy jakiekolwiek wiadomosci sa podawane w
              > ulotkach?
              > Czy moze sie odezwac ktos, kto sie tymi ziolami wyleczyl z HP? Z odpowiednim
              > badaniem przed i po kuracji? Jak dlugo ona trwa? Co w tych ziolach jest?
              Rzuce
              > okiem w podrecznik do farmakognozji.
              > Trudno mi uwierzyc aby nieszkodliwe ziola byly w stanie dotrzec do
              zagrzebanego
              >
              > w sluzowce helikobaktera.
              >
              > Natomiast naprawde biologicznie aktywne ziola nie moga byc ze wzgledow
              > bezpieczenstwa sprzedawane tak sobie przez internet. Kto tu poniesie
              > odpowiedzialnosc w przypadku zatrucia?

              Duzo bardzo dobrych pytan. Gdyby tak wszyscy zadawali sobie takie pytania przed
              kuracja tzw naturalna ... Pomarzyc!

              • uve Re: Naturalne leczenie? Czym konkretnie? 19.02.04, 01:35
                Gość portalu: Artur napisał(a):

                > Gość portalu: Ewa napisał(a):
                >
                > > Dziekuje za link. Nie jestem przeciwnikiem ziol, wprost przeciwnie, mam z
                > nimi
                > > do czynienia praktycznie codziennie. Ale ziola moga byc niebezpieczne. Ten
                >
                > > podany portal jest dla mnie zbyt ogolny.
                > > Jezeli w tym przypadku ziola maja miec dzialanie bakteriobojcze, co
                > absolutnie
                > > jest mozliwe, to moze sie okazac, ze sa rowniez toksyczne dla czlowieka. C
                > zy
                > > przesylka z Kanady z ziolami zawiera rowniez sklad wysylanych ziol? Mozna
                > > sobie sprawdzic, jakie zwiazki czynne moga wystepowac w tych ziolach? To n
                > ie
                > > jest grzecznosc wysylajacego, to jest jego obowiazek. Jest caly szereg
                > > produktow, ktore nie moga byc stosowane razem, nie mowiac o mozliwych
                > alergiach
                > > .
                > > Czy produkty sa standaryzowane? Czy jakiekolwiek wiadomosci sa podawane w
                > > ulotkach?
                > > Czy moze sie odezwac ktos, kto sie tymi ziolami wyleczyl z HP? Z odpowiedn
                > im
                > > badaniem przed i po kuracji? Jak dlugo ona trwa? Co w tych ziolach jest?
                > Rzuce
                > > okiem w podrecznik do farmakognozji.
                > > Trudno mi uwierzyc aby nieszkodliwe ziola byly w stanie dotrzec do
                > zagrzebanego
                > >
                > > w sluzowce helikobaktera.
                > >
                > > Natomiast naprawde biologicznie aktywne ziola nie moga byc ze wzgledow
                > > bezpieczenstwa sprzedawane tak sobie przez internet. Kto tu poniesie
                > > odpowiedzialnosc w przypadku zatrucia?
                >
                > Duzo bardzo dobrych pytan. Gdyby tak wszyscy zadawali sobie takie pytania
                przed
                >
                > kuracja tzw naturalna ... Pomarzyc!
                >
                • uve Re: Naturalne leczenie? Czym konkretnie? 19.02.04, 01:42

                  > > w sluzowce helikobaktera.
                  > >
                  > > Natomiast naprawde biologicznie aktywne ziola nie moga byc ze wzgledow
                  > > bezpieczenstwa sprzedawane tak sobie przez internet. Kto tu poniesie
                  > > odpowiedzialnosc w przypadku zatrucia?
                  >
                  > Duzo bardzo dobrych pytan. Gdyby tak wszyscy zadawali sobie takie pytania
                  przed
                  >
                  > kuracja tzw naturalna ... Pomarzyc!

                  Zatruc sie ziolami? chyba zartujesz! No oczywiscie ze mozna sie zatruc jezeli
                  nie wiesz co uzywasz. Niestety, ale nie podaje skladu, to jest moja prywatna
                  tajemnica. W sklad moich remedii wchodza ziola dostepne na rynku kanadyjskim i
                  amerykanskim, i sa bezpieczne. Zajmuje sie tym od kilku lat i ani razu nie
                  spotkalem sie z tym aby one komus zaszkodzily.
                  Nie wiem czy Artur ma racje, ale sporo osob zastanawia sie zbyt dlugo i na tym
                  traci, czasami nawet zycie.

                  • Gość: Artur Re: Naturalne leczenie? Czym konkretnie? IP: *.sasknet.sk.ca 19.02.04, 03:01
                    uve napisał:

                    >
                    > Zatruc sie ziolami? chyba zartujesz!


                    Nie, nie zartuje. Tez na miejscu chorego chcialbym wiedziec co w srodku zanim
                    bym uzyl.
                    • uve Re: Naturalne leczenie? Czym konkretnie? 19.02.04, 03:27
                      Gość portalu: Artur napisał(a):

                      > uve napisał:
                      >
                      > >
                      > > Zatruc sie ziolami? chyba zartujesz!
                      >
                      > Nie, nie zartuje. Tez na miejscu chorego chcialbym wiedziec co w srodku zanim
                      > bym uzyl.

                      To nie bylo do Ciebie, to bylo do Ewy. Znac sklad? a po co? i tak sie nie znasz
                      na skladnikach. Hm, poprostu to jest moja tajemnica dalczego ta remedia
                      skutkuje lepiej niz inne. Jezeli mi nie potrafisz zaufac, mozesz skorzystac z
                      uslug innych.
                      • Gość: Artur Re: Naturalne leczenie? Czym konkretnie? IP: *.sasknet.sk.ca 19.02.04, 03:36
                        Wiem, ze nie do mnie. Ale, tak jak napisalem, bez znajomosci skladu,
                        przynajmniej ja bym nie zazywal. A Ewa chyba tez nie ...
                        • uve Re: Naturalne leczenie? Czym konkretnie? 19.02.04, 10:00
                          Gość portalu: Artur napisał(a):

                          > Wiem, ze nie do mnie. Ale, tak jak napisalem, bez znajomosci skladu,
                          > przynajmniej ja bym nie zazywal. A Ewa chyba tez nie ...


                          Hmmmm Panie Doktorze! Czy wiesz Pan ile jest warta wiedza na temat np. leczenia
                          raka? astmy?, dystrofii? Tyle, ile warte jest ludzkie zdrowie.
                          Juz mi nie jedna osoba zarzucala to, ze nie chce powiedziec co jest w moich
                          remediach. To ja to wymyslilem, to jest moja wlasnosc, i zrobie z tym co zechce.
                          Osobom takim zwykle mowie: "No szkoda ze mi nie ufasz, nic nie moge poczac na
                          to, nie chcesz, nie trzeba".
                          • Gość: Artur Re: Naturalne leczenie? Czym konkretnie? IP: *.sasknet.sk.ca 19.02.04, 15:05
                            Musze przyznac, ze nie podejrzewalem wczesniej, ze ziola przesylasz bez
                            etykietek. O ile wiem jest to nielegalne. W tutejszej Polonii czesto przychodza
                            do mnie ludzie, ktorzy zamowili sobie cos poczta od jakiegos zielarza zyjacego
                            gdzies w dalekiej prowincji albo w innym kraju i zawsze to co otrzymywali to
                            byly oddzielne paczuszki ziol, kazde podpisane oddzielnie i do tego byl
                            dolaczony przepis jak mieszac i zazywac.
                            Bardzo mi to ulatwia zadanie bo moge zasugerowac, ktore ziola po prostu wywalic
                            z kuracji bo sa dowody, ze moga zrobic cos zlego albo spowodowac szkodliwa
                            interakcje z innymi lekami, ktore dany pacjent bierze.
                            Standardowo np wywalam ziola zawierajace efedre.

                            W przypadku tajemniczej przesylki z ziolami bez podpisu oczywiscie nie moglbym
                            pomoc nic .
                            • Gość: Nowy tutaj Re: Naturalne leczenie? Czym konkretnie? IP: *.clubnet.pl 19.02.04, 18:17
                              > Standardowo np wywalam ziola zawierajace efedre.

                              jest w necie gdzies baza takich szkodliwych ziol / subst. zawartch w ziolach? linka bym poprosil :p
                              • Gość: Artur Np tu jest tego troche IP: *.sdh.sk.ca 19.02.04, 19:54
                                www.hc-sc.gc.ca/english/protection/warnings.html
                                • Gość: Nowy tutaj dziekuje IP: *.clubnet.pl 19.02.04, 20:08
                                  dziekuje, przejrze to dokladnie
                  • Gość: Ewa Zatruc sie ziolami? IP: 80.120.177.* 19.02.04, 12:39
                    Uve, nie wiem, jak tam w Twojej Kanadzie, ale w Europie nie masz prawa
                    sprzedawac mieszanek ziolowych o dzialaniu farmakologicznym bez podania skladu.
                    I tak powinno byc. To nie herbatka do popicia.
                    A jezeli nie wierzysz, ze ziola moga byc szkodliwe, to najwyrazniej nie masz na
                    ten temat pojecia.
                    Mam nadzieje, ze nie zbyt wiele osob korzysta z mieszanek ziolowych, ktorych
                    sklad jest prywatna tajemnica producenta.
                    W Europie tez jest lista ziol dopuszczonych ogolnie do sprzedazy, ale tymi nie
                    jestem w stanie wyleczyc sie, najwyzej wspomagac inna kuracje.
                    Standaryzowane ziola lecznicze to sprawa aptek, a nie zielarzy.
    • justynawojtas Re: helicobakter - czy to juz na cale zycie? 19.02.04, 15:17
      Przeważnie trzylekowa kuracja pozwala na pozbycie się HP. Jeśli ona zawiedzie
      są dostępne inne kuracje (inne trzy antybiotyki lub inne ich dawki); wszystko
      opisane dokładnie na stronie Medycyny Praktycznej.
      www.mp.pl/wytyczne/show.php?aid=1143&_tc=9F3513615B7D40CBAFC796822CF02841
      Uważam, że powinno się stosować antybiotyki, a nie zioła. Kuracja antybiotykowa
      wcale nie jest tak uciążliwa.
      • Gość: Artur Re: helicobakter - czy to juz na cale zycie? IP: *.sasknet.sk.ca 19.02.04, 15:23
        justynawojtas napisała:
        Kuracja antybiotykowa
        > wcale nie jest tak uciążliwa.

        Dla wiekszosci chorych jest uciazliwa a dla niektorych niebezpieczna.
        • justynawojtas Re: helicobakter - czy to juz na cale zycie? 19.02.04, 15:31
          Dlaczego niebezpieczna? Czy uważasz, że lepiej pozostawić HP w żoładku niż
          troszkę się poleczyć (przez dwa tygodnie) i mieć spokój, bez zwiększania ryzyka
          raka żołądka i cierpień jakie noszą ze sobą bóle żołądka????
          • Gość: Artur Re: helicobakter - czy to juz na cale zycie? IP: *.sasknet.sk.ca 19.02.04, 16:22
            W medycynie jedne ryzyka sa zastepowane innymi a sytuacja z bezobjawowym lub
            prawie bezobjawowym H.pylori i dylemetem leczyc czy nie leczyc jest decyzja
            wysoce indiwidualna a najczesciej przewazana na "nie leczyc".
            • uve Re: helicobakter - czy to juz na cale zycie? 19.02.04, 18:28
              portalu: Artur napisał(a):

              > Musze przyznac, ze nie podejrzewalem wczesniej, ze ziola przesylasz bez
              > etykietek. O ile wiem jest to nielegalne. W tutejszej Polonii czesto
              przychodza
              >
              > do mnie ludzie, ktorzy zamowili sobie cos poczta od jakiegos zielarza
              zyjacego
              > gdzies w dalekiej prowincji albo w innym kraju i zawsze to co otrzymywali to
              > byly oddzielne paczuszki ziol, kazde podpisane oddzielnie i do tego byl
              > dolaczony przepis jak mieszac i zazywac.


              Jak to bez etykiety?? Jest etykieta, instrukcja, adres, wszystko. Ziola sa w
              postaci proszku, bardzo wygodne i gotowe do uzycia. Sa bezpieczne, i nie maja
              skutkow ubocznych. Ich skutecznosc i bezpiecznosc sa udowadniane juz przez
              tysiace lat. No, jezeli ktos uwaza ze mieta, czy czosnek mu szkodza to juz inna
              rzecz.
              • Gość: Artur Re: helicobakter - czy to juz na cale zycie? IP: *.sdh.sk.ca 19.02.04, 18:36
                Mieta i czosnek to akurat nie, ale sa takie co moga zaszkodzic albo spowodowac
                interakcje z lekami. W ciagu ostatnich 10 lat ukazalo sie wiele publikacji
                sugerujacych rozne problemy po tzw naturalnym leczeniu. I jak sadze, nauka
                jeszcze nie powiedziala ostatniego slowa.
            • Gość: Ewa Najnowsze wiadomosci z medycyny. IP: *.cc.univie.ac.at 19.02.04, 20:32
              Krotkie streszczenie ponizszego:
              wytepiajac HC podnosi sie o 25% HDL we krwi.
              Czyli nic dodac, nic ujac. To chyba przsadza sprawe na rzecz kuracji.

              Magen: Keime weg, Herz gesund?

              Mit viel versprechenden Forschungsergebnissen warten Wissenschafter der Grazer
              Karl-Franzens-Universität auf: Demnach können Träger eines weit verbreiteten
              Magenkeims, die dem Erreger den Kampf ansagen, die Werte ihres "guten" HDL-
              Cholesterins erhöhen und derart das Risiko einer Herz-Kreislauf-Erkrankung
              mindern. Im Visier der Forscher befindet sich dabei das ausgesprochen
              hartnäckige Magenbakterium Helicobacter pylori, das bei langfristiger Infektion
              als Auslöser von chronischer Gastritis, Magen- und Zwölffingerdarmgeschwüren
              bis hin zu Magenkrebs fungieren kann. Im vorliegenden Fall erhielten 87
              Patienten, die unter einem Zwölffingerdarmgeschwür litten, eine medikamentöse
              Therapie, die den unliebsamen Keim aus den Mägen vertreiben sollte.
              Zumal das Team um Hubert Scharnagl in vorhergehenden Untersuchungen eine
              Verbindung zwischen einer dauerhaften Helicobacter-Infektion und niedrigen HDL-
              Werten festgestellt hatte, wurde während dieser so genannten
              Eradikationstherapie besonders auf die Spiegel der High Density Lipoproteine
              geachtet. Diese bewahren vor den schädlichen Auswirkungen des "bösen" LDL-
              Cholesterins auf die Blutgefäße und stellen dadurch einen wichtigen
              Schutzfaktor für Herz und Kreislauf dar. Ergebnis der Grazer Studie: Wurde der
              Magenkeim verdrängt, konnte gleichzeitig auch eine Erhöhung des HDL-Spiegels
              festgestellt werden – im Schnitt erhöhte sich dieser um beinahe 25 Prozent,
              berichten die Wissenschafter im "American Journal of Cardiology". Zwar stieg
              auch der Gesamt-Cholesterinspiegel an – diese deutlich geringere Zunahme wurde
              aber durch das Mehr an "Schutzfaktor im Blut" mehr als wettgemacht, da der HDL-
              Anteil am Gesamtcholesterin darüber entscheidet, ob eine Cholesterin-Erhöhung
              gefährlich ist oder nicht.
              Reuters Health; American Journal of Cardiology
              • Gość: Artur Re: Najnowsze wiadomosci z medycyny. IP: *.sdh.sk.ca 19.02.04, 21:32
                :))))) Nie, nie przesadza. :))
                Jest to tylko przyczynek, ktory nalezy rozwazyc w kontekscie innych prac w tej
                dziedzinie.
                Przytoczona powyzej prace nalezy tez przeczytac w calosci zamiast kierowac sie
                dziennikarskim streszczeniem. Czesto takie czytanie znamiennie studzi entuzjazm
                kiedy wychodza na jaw rozne ograniczenia i bledy opublikowanej pracy .
                Pierwszy problem, ktory widze to to, ze eradykacja H.pylori wplynela tylko na
                HDL a nie na LDL. Wiec skad ten entuzjazm, ze eradykacja wplywa tak samo na
                cholesterol jak statyny, jezeli statyny przepisuje sie prawie zawsze na
                obnizenie LDL a nie na podwyzszanie HDL (to ostatnie sie zdarza, ale zwykle nie
                jest glownym celem terapii).
                Czy ktos nie chce tu oglupic odbiorcow poprzez mieszanie tych wszystkich pojec?
                Bardzo to podejrzewam.

                Wreszcie, jezeli po przeczytaniu tej pracy okazalo sie, ze nie bylo w niej
                wiecej bledow ( w co watpie bo idealnych prac prawie nie ma) nalezy oczekiwac
                na przynajmniej jeszcze jedna podobna obserwacja pochodzaca z innego osrodka
                akademickiego i potwierdzajaca znalezisko.

                A w niektorych populacjach az 70% ludzi nosi w sobie H.pylori i wiekszosc z
                nich pomimo to dozywa zdrowego i sedziwego wieku pomimo posiadania tego mikroba
                o zlej reputacji.
                • Gość: Ewa Do Artura IP: *.cc.univie.ac.at 20.02.04, 07:46
                  Oczywiscie masz racje, trzeba wszystko roztrzasac z wielu punktow widzenia. Dla
                  mnie ta wiadomosc miala nastepujace przeslanie: Trojglicerydy wysokiej gestosci
                  (HDL) odprowadzaja zlozony cholesterol z naczyn do watroby (znow upraszczajac
                  LDL doprowadzaja je tam). Wiec podniesienie ilosci HDL jest zawsze dobrze
                  widziane, nawet jezeli inne wartosci nie zmieniaja sie.
                  Pozostawienie lub niepozostawienie niezauwazalnego HP bez kuracji to sprawa
                  pacjenta i jego lekarza. Ja wyzej opisywalam przypadki, gdzie byly problemy z
                  zoladkiem i jego usuniecie zakonczylo je. Moj ojciec do lekarza na takie
                  badania nie pojdzie, wiec bardzo sie cieszylam, ze takim "psim swedem" problem
                  sie zakonczyl, mojego meza badano tu wszechstronnie i dalej jest pod kontrola.
                  Obaj panowie przeszli kuracje "w biegu".
                  • Gość: Leon Re: Do Ewy i Artura IP: *.jeleniag.sdi.tpnet.pl 20.02.04, 08:29
                    Dyskutujecie sobie na poziomie akademickim a ja z tego i tak nic nie pojmuję.

                    Jako "szary, cichy, maluczki pacjencik" jak mam się znaleźć u lekarza. Ewa
                    pisze że " Pozostawienie lub niepozostawienie niezauwazalnego HP bez kuracji
                    to sprawa pacjenta i jego lekarza.
                    To co ja mam decdować czy tępić HP czy nie ??? Jak do tej pory nikt mi nie
                    odpowiedział czy wynik 175 AU/ml przy normie do 15 jest duży, sredni, mały
                    bezpieczny czy niebezpieczny.

                    Szykuję sie do wizyty u lekarza w przyszłym tygodniu i chciałbym coś wiedziec
                    jeśli mam decydować. Co mam odpowiedzieć jak mój lekarz powie: To co Leon masz
                    sporo HP i zapisuję Ci kuracje 2-tygodniową albo 4-tygodniową ale bardzo
                    brutalną (jak napisał poprzednio Artur)- czy się zgadzasz na to czy nie. I co
                    ja na to ????

                    Pytanie do Ewy - co to za kuracja " w biegu"???

                    Pocieszcie mnie trochę.Leon

                    • Gość: Ewa Od Ewy do Leona IP: *.cc.univie.ac.at 20.02.04, 14:52
                      Niezauwazalny HP to dla mnie taki, ktory nie daje zadnych dolegliwosci. Czyli
                      jakos sobie w symiozie zyje z czlowiekiem. Czy go tepic, czy nie, o tym
                      powinien zadecydowac pacjent po rozmowie z kilkoma lekarzami.
                      Ja tu pisalam o dwoch przypadkach bliskich mi ludzi, ktorzy mieli problemy:
                      jeden wieloletni wrzod zoladka, drugi dwunastnicy. Pierwszy do lekarza za nic
                      nie pojdzie, a juz tym bardziej nie zrobi gastroskopii (w latach 80-tych tak
                      sie to badalo, teraz sa metody rowniez bezinwazyjne), drugi jest rozsadniejszy
                      i gastroskopii mial juz kilka. Pierwsza kuracja zostala zrobiona na slepo, na
                      zasadzie "moze pomoze", druga juz na podstawie pozytywnych wynikow badan. Obaj
                      panowie brali swoje lekarstwa "w biegu", czyli bez zadnych skutkow ubocznych,
                      zadnych mdlosci, zadnych nastepstw. U mojego ojca, o ile sobie dobrze
                      przypominam (to juz 20 lat temu) po kuracji penicylina HP juz nie powrocil.
                      Uwazam wiec to za sukces. Ta kuracja byla dla mnie mniejszym zlem, niz jej
                      brak, a ryzyko brania antybiotykow bylo tego warte.
                      Maz po kilku latach mial reinfekcje i lekarz natychmiast przepisal mu nowa
                      kuracje, choc problemow zoladkowych maz nie mial. W Austrii HP jest wiec
                      profilaktycznie zwalczany (moze to jako wskazowka).
                      Natomiast stopien zainfekowania na podstawie Twoich wynikow moze ocenic z
                      pewnoscia lepiej Artur, podejrzewam ze jest dobrze praktykujacym lekarzem.

                      Moze na lamach forum napisza tez ludzie, u ktorych od lat drzemie nieleczony HP?
                    • Gość: Artur Re: Do Ewy i Artura IP: *.sdh.sk.ca 20.02.04, 15:41
                      Twoj wynik sugeruje kontakt z patogenem, ale niekoniecznie jego obecnosc w
                      organizmie. Dla stwierdzenia czy na pewno masz go w sobie wymagasz innych
                      badan, takich jak gastroskopia z pobraniem biopsji lub test oddechowy.
                      Ciagle uwazam, ze nalezy robic te badania gdy sa konkretne objawy z przewodu
                      pokarmowego a nie dla idei.
                      Jezeli chodzi o leczenie to ostatnimi laty pojawily sie sposoby leczenia
                      niejako lzejsze niz pierwotnie wymyslona brutalna ale b. skuteczna terapia
                      trzema lekami. Wiele z tych nowych (czasem tez zawieraja 3 leki - ale mniej
                      toksyczne) nigdy nie bylo testowanych do poziomu, ktory by usatysfakcjonowal
                      mnie na przyklad.
                      Dobra terapia powinna dac bardzo wysoki procent ludzi wolnych od infekcji 12
                      miesicy pozniej czy 24 miesiace pozniej, podczas gdy wielu badaczy cieszy sie,
                      ze bakterii nie ma 30 dni pozniej i publikuja optymistyczny wynik. W
                      rzeczywistosci po takim lzejszym leczeniu pojedyncze bakterie moga przezyc w
                      malej ilosci, ktora umknie testom, ale rozmnoza sie po kilku miesiacach lub
                      latach. Tego typu leczenie potencjalnie doprowadza do wytworzenia bakterii
                      odpornej na leczenie.
                      Czesto pozniej juz nie ma sposobu by sie bakterii pozbyc.
                      Tak w ogole to leczenie H.pylori ma podobne problemy do leczenia gruzlicy.

                      A powiklania leczenia? Zupelnie niedawno, mlody czlowiek rozwinal zapalenie
                      sciegien po takiej "nowej" terapii. W rezultacie prawie przestal chodzic i nie
                      przypuszczam, ze jego stan sie wiele poprawi z czasem. Ale sa tez inne
                      powiklania takie jak rozwiniecie LE (lupus erythematosus). Sa to oczywiscie
                      tylko przyklady. Dlatego pisalem, ze niekoniecznie trzeba leczyc, jako, ze
                      ludzkosc zyje sobie z H.pylori przez dziesiatki tysiecy lat i jest do niego
                      przynajmniej w pewnym stopniu przystosowana.

                      Nie mialbym watpliwosci czy leczyc kogos z nawracajacym wrzodem i obecnoscia
                      H.pylori.
                      • Gość: Leon Re: Do Ewy i Artura IP: *.jeleniag.sdi.tpnet.pl 23.02.04, 09:25
                        Bardzo wam dziękuję za zajęcie sie moją chorobą. Wasze wyjaśnienia oświeciły
                        mnie trochę. W tygodniu jestem zarejestrowany do lekarza i zobaczymy co on na
                        to wszystko powie.
                        Jeżeli można jeszcze coś się dowiedzieć ale tak "na chłopski rozum" - Artur
                        napisał :
                        Twoj wynik sugeruje kontakt z patogenem, ale niekoniecznie jego obecnosc w
                        > organizmie. Dla stwierdzenia czy na pewno masz go w sobie wymagasz innych
                        > badan, takich jak gastroskopia z pobraniem biopsji lub test oddechowy.
                        Co to za jeden ten patogen i o czym świaddczy. Podawany wynik 175 AU/ml - to
                        wielkośc przeciw ciał (jak pisze). Jak rozumiec : niby był kontakt ale jest
                        niekoniecznie obecny w organiźme, to skąd te przeciwciała???
                        • Gość: Artur Re: Do Ewy i Artura IP: *.sdh.sk.ca 23.02.04, 16:30
                          Przeciwciala sa wyrazem kontaktu z bakteria. Ten kontakt mogl nastapic kiedys i
                          obecnie bakterii moze nie byc, choc przeciwciala sa.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka