Dodaj do ulubionych

rak jelita grubego

IP: *.dip.t-dialin.net 22.02.02, 15:28
dokladnie okreznicy, moj ojciec mial operacje kilka dni temu. Guza wycieto a
wraz z nim kawalek jelita. Guz byl duzej wielkosci. Za 3 tygodnie ma dostawac
chemiterapie. Bede wdzieczna jezeli ktokolwiek napisze mi cos wiecej o tej
chorobie. Czy rak moze zaatakowac ponownie, sama nie wiem o co pytac to
przyszlo jak grom z jasnego nieba.
Obserwuj wątek
    • Gość: jasio Re: rak jelita grubego IP: *.cybercable.tm.fr 22.02.02, 17:58
      W 1994 roku wycieto mi kawal jelita z polipami - i jeszcze zyje...
      Stan Twojego Ojca bedzie zalezal od tego czy operacja nie zostala wykonana zbyt
      pozno ( to znaczy czy stopien zaawasowania raka nie jest zbyt wysoki )
      Jesli bedzie mial chemie - to znaczy ze albo profilaktycznie lekarze chca
      "przydusic" ewentualne pozostale komorki rakowe,albo chca zatrzymac proces
      rakowy w wezlach chlonnych(nie wycietych) - jesli juz tam istnieje...
      Nie jestem lekarzem - znam te sprawy od strony praktycznej. Chemii nie mialem.
      Wezly nie byly zajete. Glowa do gory - wszystko powinno byc OK z Ojcem.
      W moim przypadku,czeste jedzenie krwistego miesa i umiarkowany (ale jednak)
      alkohol przyczynily sie z pewnoscia do mojego raka.
      Pozdrawiam Cie i Ojca - badzcie dobrej mysli! To bardzo wazne w tej chorobie.

      jasio
      • Gość: ilona Re: rak jelita grubego IP: *.dip.t-dialin.net 22.02.02, 18:35
        dzieki Janusz
    • uve Re: rak jelita grubego 22.02.02, 19:08
      No chyba ne trzeba potwierdzac ze choroba jest bardzo powazna.
      Jezeli rak nie przeszedl do ukladu limfatycznego, to ojciec powinien sobie dac
      jakos rade. Problem jest, ze w wielu przypadkach choroba rozprzestrzenia sie do
      innych organow, i wtedy sytuacja jest niebezpieczna. W wypadku raka okreznicy,
      bywa czesto ze choroba sie przerzuci na watrobe, a wtedy pozostaje tylko 4-5
      miesiecy zycia.
      Radze pamietac moj e-mail, bo naprawde mozemy pomoc. No ale tylko tym co wierza
      w skutecznosc niekonwencjonalnej medycyny (im wczesniej tym lepiej).
      • Gość: Roki Re: rak jelita grubego IP: *.chello.pl 22.02.02, 21:51
        Medycyna w leczeniu raka jelita grubego w ostatnim okresie poczyniła duży
        postęp.Okresy przeżycia po wycięciu raka i chemioterapi są w 80% przypadków
        ponad pięcioletnie.
        Tata napewno będzie pod stałą opieką onkologa, i nawet gdyby coś się zaczeło
        dziać zostanie to w porę wychwycone.
        Mój przedmówca straszył Twojego tatę rakiem wątroby- w tym co pisze widać brak
        wiedzy medycznej.
        Oczywiście wizyta o dobrego bioenergoterapeuty nie zaszkodzi, być może pomoże w
        mobilizacji organizmu do walki z chorobą.
        Przede wszystkim jednak najważniejszy jest dobry onkolog i stosowanie się do
        jego zaleceń.
        Serdecznie pozdrawiam Ciebie i Twojego Tatę.
        Życzę dużo, dużo zdrowia.
        Roki
        • uve Re: rak jelita grubego 23.02.02, 06:42
          Gość portalu: Roki napisał(a):

          > Medycyna w leczeniu raka jelita grubego w ostatnim okresie poczyniła duży
          > postęp.Okresy przeżycia po wycięciu raka i chemioterapi są w 80% przypadków
          > ponad pięcioletnie.
          Niestety statystyka mowi co innego, natomiast praktyka jeszcze co innego.
          Znam przypadki kiedy choroba wrocila po kilkunastu latach. Radiacja i
          chemoterapia sa zabiegami ktore niszcza organizm, w niektorych przypadkach sa
          skuteczne, ale tylko na krotki okres.
          > Tata napewno będzie pod stałą opieką onkologa, i nawet gdyby coś się zaczeło
          > dziać zostanie to w porę wychwycone.
          Znam takie przypadki,przypadki nawrotu choroby zostaly wychwycone przez onkologa
          i niestety ale pacjenci poszli do ziemi.
          > Mój przedmówca straszył Twojego tatę rakiem wątroby- w tym co pisze widać brak
          > wiedzy medycznej.
          Co tu ma sie rzecz z wiedza czy z niewiedza. Fakt jest faktem, istnieje takie
          niebezpieczenstwo, i z taka mozliwoscia raczej trzeba sie liczyc.
          > Oczywiście wizyta o dobrego bioenergoterapeuty nie zaszkodzi, być może pomoże w
          > mobilizacji organizmu do walki z chorobą.
          Osobiscie nie wierze w skutecznosc zabiegu u bioenergoterapeuty, ale to juz inna
          rzecz. To jest moj problem. Sa jeszcze inne galezie medycyny niekonwencjonalnej.
          > Przede wszystkim jednak najważniejszy jest dobry onkolog i stosowanie się do
          > jego zaleceń.
          Znalem kilku ludzi ktorzy byli pod opieka tych fachowcow, i niestety ale obecnie
          sa juz na tamtym swiecie.
          > Serdecznie pozdrawiam Ciebie i Twojego Tatę.
          > Życzę dużo, dużo zdrowia.
          > Roki

          Ja tez zycze powodzenia Twojemu Tacie w walce z ta choroba.

          Z powazaniem - uve
          • Gość: k Re: rak jelita grubego IP: 62.233.201.* 23.02.02, 10:55
            Ilonko,radzę Ci nie zadawać więcej takich pytań na forum,dla Twojego
            dobra.Ludzie, którzy się na nim wypowiadają nie mają pojęcia o medycynie, nie
            mają w tym kierunku wykształcenia dlatego udzielają Ci błędnych informacji.Jest
            wiele odmian raka,każdy pacjent tą samą chorobę przeżywa inaczej-od innych
            objawów się zaczyna, inaczej się kończy.W tych czasach nowotwory są wyleczalne
            a pomocy może udzielić tylko lekarz,który zajmuje się danym pacjentem.O
            wszystko pytaj jego,nawet jeśli chodzi o medycynę niekonwencjonalną-ona może
            zaszkodzić pacjentom biorącym chemię.Pamiętaj ludzi, którzy smęcą i narzekają i
            zatruwają życie tym, którzy chcą zyć jest wielu, nawet wśród pacjentów.Dlatego
            zawsze słuchaj lekarza,który do każdego przypadku podchodzi indywidualnie.
            • uve Re: rak jelita grubego 24.02.02, 01:11
              Tak Ilonko, k ma racje. Nikogo nie sluchaj tylko lekarza. I pamietaj jezeli
              lekarz powie ze nie ma ratunku, i Twojemu Tacie zostalo do zycia iles tam
              miesiecy, pamietaj jeszcze raz Ci mowie moj adres, gdyz w sytuacji kiedy
              lekarze nie moga pomoc, my jeszcze mozemy ratowac ludzkie zycie. Oczywiscie nie
              dwa tygodnie przed smiercia.
              Pisze to nie po to aby Cie straszyc, ale zebys wiedziala, ze w nawet najgorszym
              wypadku jest jeszcze nadzieja. Dr Anatol jest lepszym specjalista w leczeniu
              nieuleczalnych chorob (w tym raka) niz wszyscy onkolodzy z Warszawy razem
              wzieci. To moje stwierdzenie nie jest rzucaniem slow na wiatr.
              Osobiscie wierze, ze wszystko z Twoim tata bedzie okay, wazne zeby z wiara
              patrzyl w przyszlosc, bo to duzo pomaga.
              Zycze Tobie i Twojemu Tacie wszystkiego najlepszego.
              uve
            • araab Re: rak jelita grubego 24.02.02, 13:14
              Gość portalu: k napisał(a):

              > Ilonko,radzę Ci nie zadawać więcej takich pytań na forum,dla Twojego
              > dobra.Ludzie, którzy się na nim wypowiadają nie mają pojęcia o medycynie, nie
              > mają w tym kierunku wykształcenia dlatego udzielają Ci błędnych informacji.Jest
              >
              > wiele odmian raka,każdy pacjent tą samą chorobę przeżywa inaczej-od innych
              > objawów się zaczyna, inaczej się kończy.W tych czasach nowotwory są wyleczalne
              > a pomocy może udzielić tylko lekarz,który zajmuje się danym pacjentem.O
              > wszystko pytaj jego,nawet jeśli chodzi o medycynę niekonwencjonalną-ona może
              > zaszkodzić pacjentom biorącym chemię.Pamiętaj ludzi, którzy smęcą i narzekają i
              >
              > zatruwają życie tym, którzy chcą zyć jest wielu, nawet wśród pacjentów.Dlatego
              > zawsze słuchaj lekarza,który do każdego przypadku podchodzi indywidualnie.

              Moja mama i ja, bo z Nią chodziłam po lekarzach, wierzyłyśmy lekarzom.Wydawało
              mi się dziwne, że nie widzą problemu, jeżeli pacjentka skarży się na problem z
              wypróżnianiem od pół roku i to BARDZO DUŻY PROBLEM. Zalecali jeść śliwki i
              przestać histeryzować, bo brzuch miękki i nic sie nie dzieje. W ataku silnego
              bólu i z temperaturą prawie 40 stopni zawiozałam mamę na ostry dyżur do szpitala
              bielańskiego.Tam walczyłam od 20-ej do 23-j, aby ją zostawili na oddziale i
              porządnie przebadali.Walczyłam, bo dwie "lekarki" z tego dyżuru nie chciały
              słuchać, twierdząc, że to przypadek do leczenia w domu. Też zalecały śliwki i
              krzyczały na mamę, żeby przestała jęczeć, bo nic jej nie dolega.Około 23-j w
              końcu uległy i ściągnęły lekarza z interny na konsultację. Ten, po prostym
              badaniu odbytu kazał NATYCHMIAST!!! zawieźć pacjentkę na górę. Diagnoza - rak
              jelta grubego. Dwa dni później zmarła w strasznych cierpieniach, po perforacji
              jelit.Miała 67 lat.Było to 30 sierpnia 1988r.
              Konkluzja - trzeba mieć szczęście, aby trafić na LEKARZA.Wykształcenie
              potwierdzone papierkiem ukończenia medycyny to naprawde za mało.To tylko
              absolwent medycyny, nie lekarz. I trzeba wykorzystywać wszelkie dostępne
              możliwości aby ratować życie, zanim nie będzie za późno.

    • uve Re: rak jelita grubego 25.02.02, 08:45
      Wspolczuje Ci ara. Coz mozna tu dodac? Chyba tylko tyle, ze masz bardzo trzezwe
      spojrzenie na swiat.
      Pozdrawiam - uve

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka