yoasia00
15.10.05, 21:33
Epidemia otyłości
Puszyści są wszędzie. Ich liczba rośnie z roku na rok. Wierząc badaniom ponad
połowa dorosłych Polaków- 52%, cierpi na nadwagę- chorobę ciała (i jak sie
okazuje) duszy. Skraca nam ona życie przeciętnie aż o 7 lat i odbiera powody
do radości- jest problemem, z którym trzeba walczyć.
Duże jest piękne?
Czy gruby znaczy leniwy, bezwartościowy, nieważny? Ostatnio coraz częściej
tak. Brak nam tolerancji, dlatego też otyli stają sie obiektem drwin i
żartów, przyciągają znaczące spojrzenia, wywołują głupie uśmieszki, na każdym
kroku spotykają sie z krytyką. Popadają w derpresję, mają kompleksy i niską
samoocenę, tracą sens życia.. Trudno się temu dziwic w świecie, w którym
telewizja i inne media przedstwiaja doskonałych ludzi jako szczupłych,
wysportowanych, dla których nie ma nic niemożliwego. Dobry wygląd uważa się
za podstawę sukcesu- ludzie mało atrakcyjni nie mają szans na zaistnienie
w "wielkim świecie". Teraz trendy stało się bycie szczupłym- im bardziej tym
lepiej.
Żyją krócej, ale jedzą dłużej.
Na długiej liście chorób wywoływanych przez nadwagę znajdują sie m.in.
cukrzyca, nadciśnienie, udar mózgu, nowotwory, niewydolność serca, choroba
wieńcowa, żylaki, zwyrodnienie stawów. Tu znów warto wspomnieć o mediach- to
one poprzez reklamy wzbudzają w nas apetyt i chęć do jedzenia. Sklepowe
półki uginają się od słodyczy i setek niezdrowych, tuczących produktów
kuszących kolorowymi opakowaniami.Kto potrafi przejść obok nich obojętnie? Ja
nie...
Skuteczny lek?
Cywilizacja ciągle nad tym pracuje. Nie brak magicznych diet, złotych
środków. Podstawą do osiągnięcia wymarzonego wyglądu jest jednak motywacja i
silna wola.
Jeść by życ, a nie żyć żeby jeść!
Wielu z nas zamiast "biegać za piłką" woli siedzieć przed telewizorem cyz
komputerem, umilając sobie te chwile kalorycznymi posiłkami. Sporty powoli
odchodzą w zapomnienie, a na lekcje wf-u chodzi się z niechęcia. Fast foody
zjamują miejsce tradycyjnych, zdrowych potraw, urodziny świetujemy w
towarzystwie pizzy i tortu, nie wyobrażamy sobie świąt bez suto zastawionego
stołu, imprezy bez chipsów i coli. Zatraceni w codzenności szukają ratunki w
jedzeniu, które staje sie sensem życia.
Nałóg
Zbierając materiały do tego artykułu dowiedziałam się, że obok papierosów to
właśnie slodycze są najlepszym środkiem na rozładowanie napięcia. Zdaniem
pewnej internautki " taka dobra czekolada w <<trudne dni>> naprawdę może
rozładować złe samopoczucie." Jedzenia ma być więc ucieczką, sposobem na
zapomnienie o problemach, chwilową przyjemnościa. Próbując przedłużyć
te "chwile szczęścia" tracimy kontrolę i popadamy w nałóg, z którego trudno
się uwolnić.
Pozwólmy im żyć
Szacunek należy się każdemu z nas, nie można kogoś potępiać za jego
odmienność. Bezwzględu na istniejące między nami różnice, łączy nas jeden
fakt- wszyscy jesteśmy ludżmi i musimy się akceptować, nikt z nas nigdy nie
będzie doskonały.