Dodaj do ulubionych

Mam problem z mezem.

11.03.06, 15:12
A w sumie z jego stylem zycia. Nie wiem juz sama co mam robic, bo widze ze
moje gadki wychodza mu juz bokiem i jak tylko zaczynam temat- atakuje mnie.
O co chodzi?? w styczniu tego roku dowiedzialam sie, ze u mojego taty
rozpoznano nowotwor zlosliwy jelita grubego. Jest juz po operacji, bierze
chemie, czuje sie dobrze. Nie ma przerzutow i to nas wszystkich jakos trzyma
w nadziei, ze bedzie dobrze. Odkad tata choruje caly czas czytam o tym jak
moglo do tego dojsc. Jestem w sposob znakomity wyedukowana w temacie. I teraz
zaczyna sie problem z moim mezem, ktory sobie na sprawy zdrowia - BIMBA!!!
I to dokladnie! Jego dieta: chleb( oczywiscie jasny), fast food ( ociekajace
tluszczem hamburgery) i w sumie tyle!!Aaaa...i jeszcze parowki! Nie je owocow
bo nie lubi, warzyw tez nie je, bo nie jest krolikiem, mleka nie pija,
jogutrow, serow- NIE!!! Makarony i ryz- bleee, jak juz frytki i kurczak!
POpija to wszystko cola i papierosem. To jest jego menu. Sniadan nie jada, a
ze pali to pali oczywiscie na czczo. Dzien zaczyna od papierosa, coli i
tabletek na permanentna zgage. To jest dramat!!
Uzylam juz wszystkich sposobow, podkladam zupy, oszukuje kanapki ( wkladam
kawalek ogorka) i to wszystko na nic, bo i tak skutecznie odmowi:(.
Byc moze dla wielu ten problem wyda sie banalny, ale ja sie o niego zaczynam
powaznie bac. Mieszkamy za granica, poki co pracuje na czarno, nie ma
ubezpieczenia, jak sie cos nie daj Bog stanie placimy ciezkie pieniadze za
leczenie, wiec chyba lepiej dmuchac na zimne, prawda??
Nie uprawia zadnego sportu, siada przed kompem, jak tylko wroci z pracy.
Martwie sie, mamy polroczna corke. Nigdy nie zjemy razem posilku, bo zawsze
ojciec bedzie mowil: Nie, dziekuje! na "ludzkie" jedzenie. Zeby jeszcze
usiadl i sie herbaty, czy soku napil:( Nic z tych rzeczy!
Zawsze taki byl, ale myslalam ze jak juz bedziemy miec swoj dom ( bedziemy
rodzina) wszystko sie zmieni.
Rozczarowalam sie i to porzadnie. Nie chce zyc z czlowiem, ktory w wieku 30
lat caly czas skarzy sie na cos,a nie daje sobie pomoc!Twierdzi, ze sie nie
zmieni, bo on chce zyc,NORMLANIE ZYC! Jemu smakuje niezdrowe, trudno- on nic
na to nie poradzi. Bardzo to wszystko jest przykre i smutne.
Co robic, kto wie??


Obserwuj wątek
    • margonik Re: Mam problem z mezem. 13.03.06, 16:52
      Współczuje!

      Z moim mężem tez nie jest najlepiej, bo nie chce jeść żadnych warzyw - wmuszam
      w niego trochę, ale naprawdę... jak z dzieckiem... Na szczęście nie staje tak
      okoniem, ale dla świętego spokoju zjada dwie łyżeczki surówki... Zupy jakoś też
      trawi, chociaż zawsze marudzi.

      Staram sie mu przemycać warzywa z miesem - tzn. często robię takie "potrawki" z
      mięsem pokrojonym w kosteczki, wymieszanym np. z jakąś mrożonką warzywną, to
      wszystko w lekkim sosie. Coś takiego zjada, chociaż co wieksze kawałki brokuł,
      czy czegoś takiego przekłada na mój talerz.

      Ponadto do kanapek dodaje mu czasami łyżeczkę sosu czosnkowego - ale nie
      takiego kupnego na konserwantach, tylko własnej roboty: chudy jogurt naturalny,
      ząbek czosnku, zioła, sól, szczypta fruktozy. Mąż czosnku nie lubi, ale w
      takiej formie nie wyczuwa, a kanapka z sosem mu smakuje.

      Ponadto często robię fasole po bretońsku - na szczęście mąż ją lubi :-)

      Lubi też taką kupną paste z tuńczyka. Tam jest mnóstwo chemii, ale wpadłam już
      na pomysł, jak mu ją robić sposobem domowym: z tuńczyka, cebuli, oliwy z
      oliwek, przypraw - wszystko to zmiksowane na paste w robocie. Lepsza taka pasta
      z cebulą, niż E250 :-)
      • margonik Re: Mam problem z mezem. 13.03.06, 16:54
        A może Twój mąż zjadałby takie sałatki, jak u cioci na imieninach, z majonezem?
        Jeśli tak, można w nich przemycić trochę surowizny, a zwykły majonez zastąpić
        czymś bardziej light.
    • margonik Re: Mam problem z mezem. 13.03.06, 18:44
      Pomyślałam jeszcze o domowym fastfoodzie.

      Wypróbuj może tortillę. Mojemy mężowi bardzo zasmakowała. Kupuje się takie
      specjalne gotowe naleśniki (nie są tanie, niestety, ale przy odrobinie chęci
      można je pewnie zrobić samodzielnie), podgrzewa na teflonie bez tłuszczu i
      następnie ładuje się w nie mięso w kawałkach (przyrządź chude), sałatę lub
      kapustę, pomidory, paprykę, avokado, ogórka... Co masz. To wszystko zalej sosem
      jogurtowym (jak wyżej: chudy jogurt naturalny, czosnek, przyprawy, zioła, sól,
      szczypta cukru lub fruktozy) - niby to sos, ale samo zdrowie, nie to co kupne.
      Zawijasz w taki rożek i dajesz w łapę. Chyba mało komu nie smakuje.

      Może także domowe hamburgery...
      Bułka trochę bardziej wartościowa niż z fastfoodów, kotlet z chudego miesa
      przyrządzany na teflonie, sos jogurtowy, warzywka.

      Może od czasu do czasu grzanki z chleba z pełnego przemiału? Kawałki chleba
      posmarowane lekko masłem z roztartym czosnkiem i ziołami prowansalskimi. Na to
      chuda wędlina, pomidor, żółty ser. Ja sama robię takie dla siebie. Są b. dobre.
      Może mężowi zasmakują?

      Jeszcze chilli con carne w wersji wzbogaconej trochę witaminami. W wersji
      podstawowej smażysz mieso mielone, dodajesz przecier pomidorowy, czosnek,
      przyprawy (w tym paprykę), fasolę czerwoną. Aby wzbogacić dadaj pokrajane
      warzywa: cebulę lub porę, paprykę czerwoną, pomidory... Nie jest to jakaś super
      dietetyczna potrawa, ale biorąc pod uwagę, że można ją przyrządzić z chudego
      miesa, bez dodatkowego tłuszczu i przy okazji przemycić trochę warzyw, lepsze
      to niż McDonald. Ja podaję z makaronem i mąż zjada ze smakiem (ale może mam
      męża łatwiejszego w obsłudze ;-) ).
    • artur.kalinski Re: Mam problem z mezem. 15.03.06, 10:45
      To bardzo przykre co piszesz, niestety nie jest to przypadek odosobniony. Bardzo
      często spotyka się takich „uparciuchów”, a najsmutniejsze jest to, że do zmiany
      stylu życia przekonują ich najczęściej dopiero poważne problemy zdrowotne. To
      taka „tykająca bomba zegarowa”, bo póki organizm jest młody i silny łatwiej jest
      mu poradzić sobie z „niedogodnościami”, niestety jak piszesz, pojawiają się
      pierwsze niepokojące objawy.

      Jedyne czego można życzyć to cierpliwości w dążeniu co celu. Proszę uwierzyć, że
      jeśli małymi krokami uda Ci się nakłonić męża do zmian, spowoduje to, że poczuje
      się lepiej, a wtedy już nie będzie chciał wracać do starych przyzwyczajeń (taką
      mam nadzieję, i tak w przypadku panów często bywa).Być może potrzebna jest
      szczera, spokojna rozmowa, o Twoich obawach, które wynikają przecież tylko i
      wyłącznie z troski o zdrowie męża. Powodzenia!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka