Dodaj do ulubionych

wstrzyknięcia botuliny

16.05.07, 14:16
Mój synek ma oczopląs. Zdecydowalismy sie na zabieg wstrzyknieć toksyny
botulinowej u dr Prost w Warszawie. Po zabiegu, moim zdaniem, jest jeszcze
gorzej. Minęły 2 tygodnie. Oczopląs nie uległ zmianie. Z zeza rozbieznego
zrobił się zbiezny. Synek ma opadnięte powieki i podwójne widzenie. Powróciły
problemy emoconalne. Bylismy wczoraj na kontroli, pani doktor stwierdziła, że
tak ma byc, że to przejsciowe. A ja mam mieszane uczucia! Ciekawa jestem,
moze dziecko Kogoś z Was przechodziło ten zabieg, ma większe doświadczenia,
BARDZO proszę o opinię lub kontakt mailowy: ikrasiejko@interia.pl


Obserwuj wątek
    • dosiap Re: wstrzyknięcia botuliny 18.05.07, 12:14
      Witam, sama szukałam jakichkolwiek opini na temat tego zabiegu, ale powiem
      szczerze, że w całym internecie znalazłam tylko jedną wypowiedź mamy, której
      dziecko miało te zabiegi na forum "strabismus" i do twego niezbyt pochlebną.
      Moja córeczka miała wstrzykiwaną toksynę botulinową w tym samym czasie co Twój
      synek. Jej diagnoza to zez zbieżny, wada wzroku +3 na jednym oczku, +4 na
      drugim oczku i dodatkowo astygmatyzm. Po zabiegu również opadły jej powieki
      tak, że przez prawie dwa tygodnie miała tylko szparki w oczach. Teraz jest już
      lepiej, na kontroli Pani doktor powiedziała, że taki stan może utrzymywać się
      do ok. 1 m-ca. Z zeza zbieżnego (35 st.) również zrobił jej się zez rozbieżny,
      ale niewiele (-5 st), ale to ma właśnie na tym polegać żeby oczka poszły w
      drugą stronę i w miarę jak botox będzie przestawał działać wracały do
      normalnego ustawienia. Na pewno nie będzie tak, że będą proste po jednym
      zabiegu szczególnie w przypadku gdzy zez tak jak u nas jest tak duży, ale mam
      nadzieję, że jednak się zmniejszy. Innych reakcji po zabiegu nie
      zaobserwowałam, może dlatego, że malutka ma 10 m-cy i nie powie mi np., że
      podwójnie widzi.
      Co do samego zabiegu, to nie powiem, również mam wiele wątpliwości,
      szczególnie, że tak mało informacji można znaleźć na ten temat, ale coś robić
      trzeba, bo przecież nie zostawię dziecka z takim zezem. Oczywiście malutka nosi
      okularki, ale p. doktor powiedziała, że tak dużego zeza nie da się skorygować
      samymi okularami.
      • nawoj29 Re: wstrzyknięcia botuliny 18.05.07, 16:11
        Cześć, ja nie miałam osobiście doświadczenia z botuliną. Ale mnie zastanawia
        fakt, że tak mało jest to robione wśród lekarzy. Metoda dość nowa jak na
        medycynę i właściwie nikt nie wie, jakie będą reakcje/skutki po, dajmy na to 10-
        20 latach. Bądź co bądż jest to trucizna, która chyba nie wydala się z
        organizmu. Inaczej robionoby to regularnie. A tu - 3-4 zabiegi i więcej nie
        wolno.
        Ale to tyle moich "przemyśleń". Też nic więcej na ten temat nie słyszałam.
        • elle841 Re: wstrzyknięcia botuliny 18.05.07, 16:42
          Nie wiem jak działa wstrzykiwanie botuliny przy oczoplasie, ale znam osobiscie
          dziewczyne, ktora lezala ze mna na oddziale i miala operowany oczoplas w wieku
          21 lat(wczesniej mnostwo nieudanych zabiegow).Widzialam ja jak wygladala przed
          zabiegiem i po.Efekt niesamowity i straszna roznica.Operowali ja w Krakowie
          Witkowicach.
          • jaiza2 Re: wstrzyknięcia botuliny 25.05.07, 10:32
            Witajcie, dziekuję za odpowiedzi.
            Wczoraj, by zakwalifikować się na ćwiczenia ortooptyczne poszłam z Łukaszkiem
            do miejscowego okulisty. Lekarka stwierdziła o wiele gorsze widzenie i stan
            oczu (jedno ucieka, ze wzgledu na ten podwójny obraz, przestaje pracować !) niż
            przed zabiegiem. W zasadzie botulina zrobiła dużo złego i należy mieć nadzieję,
            że jej działanie ustąpi i że nie będzie trwałego negatywnego śladu jej
            obecnosci. Ćw. ortooptyczne są źle dobrane przez Prostową. Cóż tu dodać.
            Wracamy do dr Bilskiej, na środę mamy zamówioną konsultację. Ciekawe co powie.
            Niech nasz przypadek będzie dla Was przestrogą, by dobrze się zastanowić
            zaminim podejmiecie decycję o wstrzykiwaniu botuliny. I.



            • dosiap Re: wstrzyknięcia botuliny 28.05.07, 07:33
              Ale z tego co wiem to przecież toksyna botulinowa działa do pół roku, więc tak
              na chłopski rozum efekt końcowy będzie dopiero właśnie po tym okresie, a w
              między czasie kiedy trucizna działa może rzeczywiście być gorzej ze wzrokiem.
              Tak jak pisałam wcześniej moja córeczka jest na tyle mała, że nie jestem w
              stanie stwierdzić, czy widzi gorzej, natomiast jeżeli chodzi o efekt wizualny,
              w tej chwili oczka są proste, tzn. jest to na pewno właśnie spowodowane ciągłym
              jeszcze działaniem botoxu, po pół roku pewnie wrócą one troszkę do swojej
              poprzedniej pozycji, ale mam nadzieję, że nie aż tak jak były przed zabiegiem.
              • jaiza2 Re: wstrzyknięcia botuliny 29.05.07, 14:34
                Dosiup. Ciesze się, że widzisz poztywny efekt działania botuliny dla swojego
                dziecka. Podnosi mnie to trochę na duchu.
                Przez ostatni tydzień byłam starasznie rozgoryczona, że dałam sie Dr
                zmanipulować. Na pierwszej wizycie, bowiem dostało nam się za zaniedbanie
                dziecka (przez 5 lat jeździliśmy regularnie do Bilskiej!), za kolejne
                kwalifikujące do zabiegu (moim zdaniem nie musiało być aż tyle) zapłacić
                stoswana kwote, zadawalismy pytania, ojeśli chodzi o skutki uboczne, była mowa
                tylko o powiekach. Później był zabieg, wizyta kontrolna, opłacona dodatkowo,
                trwała 5 minut. I tu dosalismy zapewnienie, że wszystko jest dobrze, że dziecko
                widzi lepiej itd. Wizyta u innego specjalisty nie potwierdziła efektów
                pozywnych a wskazała negatywne. Po miesiącu od zabiegu oczy synka nie spełniaja
                ani jednego parametru, a przed zabiegiem, z dokumentacji wynika, że 4 z pięciu.
                Poprawy ostrości wzroku tez nie widać, czyta 2 pierwsze rzędy z tablicy, nie ma
                widzenia obuocznego, widzi dwa obrazy. Zmoich obserwacji wynik, że potyka się,
                znów ogląda telewizor z oczyma przy monitorze, w dodatku z brodą do góry, bo ma
                opadnięte powieki, tarcza jednego oka jest wyżej, tak że dwa obrazy są jeden na
                drugim, itd.
                Juto jedziemy do dr Bilskiej, do Krakowa, ciekawe co powie.
                • dosiap Re: wstrzyknięcia botuliny 30.05.07, 07:25
                  jaiza2, mam nadzieję, że te problemy ze wzrokiem u Twojego synka są tylko
                  przejściowe i żeczywiście są efektem ciągle jeszcze działającego botoxu i że
                  po czasie to minie i efekt zabiegu będzie bardziej pozytywny niż nie daj Boże
                  negatywny. Ja ciągle sobie to wszystko tłumaczę w ten sposób, że nie wierzę, że
                  jakikolwiek lekarz mógłby świadomie szkodzić szczególnie dzieciom, w końcu pani
                  dr wykonuje te zabiegi już kilka lat i jeżeli by widziała, że nie przynoszą one
                  efektu, a wręcz przeciwnie przestałaby je wykonywać. My mamy teraz kontrolę w
                  lipcu, zobaczymy co dr powie. Napisz koniecznie czego dowiedziałaś się na
                  wizycie u dr Bilskiej? Pozdrawiam
                  • nawoj29 Re: wstrzyknięcia botuliny 30.05.07, 08:32
                    Myślę, że Agnes ze Strabismusa uważa inaczej. Dr Prost rzeczywiście wykonuje te
                    wstrzyknięcia botoxu, ale tylko 3-4. Więcej nie można. Wnioskuję więc, że ta
                    botulina jakoś zostaje w organizmie i w jakiś sposób szkodzi. Inaczej
                    wstrzykiwałaby w nieskonczoność. Poza tym nie znam nikogo więcej, kto decyduje
                    się na botulinę.
                    Pozdrawiam
                    • dosiap Re: wstrzyknięcia botuliny 30.05.07, 10:41
                      A ja rozumiem to w ten sposób (i oczywiście chcę w to wierzyć), że zabieg
                      wykonuje się max. do 3 razy, bo właśnie większa ilość mogłaby szkodzić. Bardzo
                      bym chciała żeby więcej osób, które osobiście miały styczność z tym zabiegim
                      się wypowiedziało, bo przecież na pewno jest wiele osób, które miały ten zabieg
                      dłuższy czas temu i mogłyby się wypowiedzieć jaki jest efekt, czy coś złego się
                      nie dzieje, czy nie ma jakiś skutków ubocznych?
                      • titi2005 Re: wstrzyknięcia botuliny 10.08.07, 14:48
                        Witam,
                        moja 9-miesieczna coreczka ma przejsc ten zabieg, dlatego chcialabym
                        podpytac mamy jakie teraz macie opinie na ten temat? Wiem, ze
                        calkowity efekt mozna ocenic po pol roku, ale moze macie jakies nowe
                        spostrzezenia, uwagi? Martwie sie, poniewaz nie mam pewnosci czy
                        oslabianie miesni wzrokowych to dobre dzialanie w przypadku mojej
                        coreczki - jej glownym problemem jest obnizone napiecie miesniowe.
                        • dosiap Re: wstrzyknięcia botuliny 14.08.07, 09:01
                          Po ostaniej wizycie u Pani doktor stwierdziłam, że nie zdecyduję się
                          już na kolejny zabieg u mojej córeczki, a już na pewno na kolejną
                          wizytę u Pani Prost. Po trzech miesiącach od pierwszego zabiegu
                          oczka znowu lecą, kąt zeza niby zmniejszył sie o ok. 60%, ale Pani
                          doktor nie jest wyrocznią - jak się sama wyraziła i nie umie mi
                          powiedzieć czy tak zostanie czy cofnie się do stanu pierwotnego
                          zarówno teraz jak i po kolejnych zabiegach. Przepraszam bardzo, ale
                          ona te zabiegi robi już kilka lat więc moim skromnym zdaniem powinna
                          choć statystycznie umieć cokolwiek powiedzieć, a jeżeli jest taka
                          możliwość, że w rezultacie te zabiegi nic nie pomogą, albo pomogą
                          tylko troszkę to ja dziękuję bardzo, nie będę swojej córeczki
                          narażać na kolejne narkozy, nie mówiąc o opadniętych powiekach przez
                          miesiąc czasu. Do tego usłyszałam, że moja córeczka bez okularów
                          będzie zezować do końca życia bo przecież jej zez jest spowodowany
                          wadą wzroku, po prostu osłupiałam, to po co do cholery te zabiegi
                          skoro zez ma zostać??? Niestety Pani doktor ma taki sposób bycia, że
                          człowiek za wiele się od niej nie dowie bo jak się o coś pytałam to
                          albo odpowiadała od niechcenia albo w taki sposób jakby chciała mi
                          dać do zrozumienia jak ja w ogóle mam czelność się odezwać. Jedziemy
                          do innego lekarza, zobaczymy co powie ... nadal zachęcam inne mamy
                          do wypowiedzenia się na temat skuteczności tych zabiegów u swoich
                          dzieci.
                          • nawoj29 botulina a inne zabiegi 14.08.07, 12:30
                            Ja jakoś nie zdecydowałam się na tą botulinę, bo właśnie mnie
                            odrzuciło, gdy o tym poczytałam. Botulinę na zezy rzadko kto
                            stosuje, przy czym zdecydowana większość lekarzy, i to zarówno w
                            kraju jak i zagranicą, neguje ten sposób leczenia. Kilka(naście?)
                            lat to zbyt krótki okres czasu, aby zgromadzic na ten temat badania
                            porównawcze, czy zebrać dane o tzw. skutkach, również ubocznych.
                            Osobiście jeżdzę do dr. Wójcik do Krakowa, choć inni mogliby pewnie
                            polecić innych lekarzy. Przy wadzie wzroku dr. skupia się zarówno na
                            zezie, jak i korekcie wady. U mojego synka np. po zlikwidowaniu
                            niedowidzneia zez ustąpił. Ale gdyby trzeba było operować, to bym
                            się nie ociągała.
                            Reasumując - Niech dobry lekarz poprowadzi, w koncu ma
                            doświadczenie. Samego zabiegu na mięśniach nie ma się co bać, ale
                            trzeba dobrze zdiagnozować wady wzroku, przemyśleć strategię.
                            Te wstrzyknięcia botuliny mają na c elu ustawienie oczu "na odwrót",
                            potem na wprost i cały klucz polega na tym, by w czasie jej
                            działania jak najwięcej ćwiczyć widzenie obuoczne. Jeśli to się
                            wyćwiczy, to większe szanse na pozbycie się zeza. Ale też jak sama
                            dr. powiedziała - jeśli zez jest wynikiem wady wzroku, to i tak może
                            wrócić. Dlaczego więc nie zabrała się do sprawy od tej strony?
                            Daj znać, co dalej u Was słychać.
                            • titi2005 Re: botulina a inne zabiegi 24.08.07, 12:31
                              Moja neurolog zdecydowanie odradzila zabieg botulinowy w obecnej
                              chwili (corka jest w trakcie innej kuracji). Injekcje z botuliny do
                              rozwazenia w pozniejszym czasie, choc mam nadzieje ze obecne
                              leczenie poprawi rowniez stan oczek coreczki, bo na zastrzyki z
                              botoksu chyba sie juz nigdy nie zdecyduje...
                              • johny-mobile Re: botulina a inne zabiegi 31.01.08, 18:33
                                Byłem ze swoim dzieckim w klinice ENEL-MED w Warszawie na zabiegu
                                injekcji TOKSYNY BOTULINOWEJ. Według mnie to jedna wielka ściema.
                                Najpierw wyłudzenie pieniedzy bo inaczej tego nie można nazwać przez
                                EWE OLESZCZYŃSKĄ-PROST 150zł za wizyte i za zakwalifikowanie dziecka
                                do zabiegu (wizyta trwala moze 5 min w poczekalni z 10-15 osób).
                                Póżniej długie oczekiwanie w ciasnej zatłoczonej poczekalni kliniki
                                z dzieckiem na ręku i wreszczcie zabieg. Po tygodniu opinia innego
                                lekarza okulisty "nie widać jakiejkolwiek poprawy" dosłownie zero.
                                Więc o jakiej cudownej metodzie można mówić? Jedyne to jest cudowne
                                wyłudzanie pieniędzy od ludzi. W moim przypadku nie zadzaiłało nawet
                                w 1%. A koszt całości zabiegu lekko licząc ponad 1000zł (bez kosztów
                                dojazdu i noclegów) - po prostu naciąganie i nabijanie ludzi w
                                butelkę. Poczekam i zobaczę jakie będa dalsze efekty. Jeżeli nic to
                                podam tą PROST do sądu - nie będzie więcej naciągac ludzi.
                                  • awenidapauliszta botulina 02.05.08, 15:36
                                    ja równiez jestem b. zainteresowana tematem. 10 maja moja córka
                                    miała mieć zastrzyk z botuliny, ale zrezygnowałam z tego zabiegu, bo
                                    po prostu się boję, że przyniesie to dziecku więcej szkody niż
                                    pożytku. Jaka jest obecna sytuacja u dzieci rodziców wypowiadających
                                    się wczesniej w tym wątku?
                                    • krzysiek233-0 Re: botulina 30.08.08, 20:36
                                      O Botoksie napiszę dobrze… gdyż moja córeczka miała bardzo dużego
                                      zeza prawie od urodzenia,oczy były całkiem w nosie ,zgłosiliśmy się
                                      do dr Prost, zastrzyk wykonała w wieku 7 m-cy. Powieki opadły na
                                      1tydz.,tak jak dr mówiła i początkowo oczy ustawiły się odwrotnie.
                                      Teraz ma już 4lata i jest wyleczona bez zeza,nosi jeszcze okulary
                                      wada jest duża ,ćwiczy na aparatach. Pani dr Prost jest wspaniałaą
                                      lekarką, wszystko tłumaczy,trzeba tylko słuchać uważnie, jest
                                      doświadczoną okulistką dziecięcą .Jesteśmy bardzo wdzięczni jej za
                                      to co zrobiła dla naszego dziecka.
            • neveagain777 Re: wstrzyknięcia botuliny 10.11.13, 19:24
              Kochani,
              Botulina jest ok, przy tym że dla cierpliwych i nie oczkujących spektakularnych efektów rodziców. Bywa, że po jednym zabiegu jest po problemie (bardzo rzadko), czasem po 3 zabiegach (więcej się nie przeprowadza), czasem wcale. Wszystko zależy od indywidualnych predyspozycji dziecka oraz typu i rodzaju zeza.
              Moja córeczka miała niedawno zabieg z podaniem botoxu. Na chwilę obecną poprawa jest duża (po 2 tyg. opadniętych powiekach). Zez jest o wiele mniejszy - chwilowo ustawienie oczu jest idealne. Oczopląs się zmniejszył ale jest i czasem się nasila a czasem w ogóle ustaje. Wydaje mi się, że po kilku miesiącach zez wróci.
              Poważnie się zastanawiam, czy nie zrezygnować z dalszych zabiegów botoxowych i wykonać operację usuwania zeza.
              Ps. Ludzie, który uważają , że botox jest innowacją w medycynie i leczeniu zeza są w głębokim błędzie. Jest to metoda praktykowana od lat 60-tych.
              Pozdrawiam
    • onunka Re: wstrzyknięcia botuliny 17.07.08, 12:12
      to ja tez sie wypowiem na temat zastrzyku z botuliny u pani
      prost...otórz moje dziecko miało w enelmedzie operacje usuniecia
      zacmy,mały ma zeza wtórnego spowodowanego własnie tym
      pieronstwem,zacmy juz nie ma ale zez pozostał,fakt zmniejsza sie ale
      po samej operacji oprócz tego ze oko mial przy nosie miał tez
      oczoplas-co póznij konsultowałam z innymi okulistami i powiedziano
      mi ze to normalne bo oko nagle zaczyna odbierac obrazy i
      wariuje,zato p.prost 2 tyg.po operacji na wizycie o mało co mi
      dziecka na zabieg nie wzieła własnie wspomniana botulina!tylko ze
      ona nie mówiła nic na temat tego ze jest to zabieg na zeza a na
      OCZOPLAS,oczoplas sam znikł po nastepnych 2 tyg!!!!jak bylismy w
      klinice rozmawiałam z rodzicami dzieci po róznych zabiegach i w
      wiekszosci przypadków botulina leczyła oczoplas a nie zeza...cos tu
      poprostu niegra,odnosze wrazenie ze to leczenie tym specyfikiem to
      tylko strata kasy jezeli chodzi o zeza,my jezdzimy teraz do krakowa
      na lea do b.kaczmarek,ona powiedziała ze jakbysmy mieli jeszcze
      jezdzic do warszawy to zeby na zadne zabiegi sie nie godzic(do
      prostowej juz nie jezdzimy potym jak wydałam 600zł na soczewke
      twarda która dziecku z oka wypadała bo była zle dobrana,potem
      wcisneła mi inna silikonowa za 200zł i nawet jej raz dziecku nie
      załozyłam bo miała inne parametry niz twarda! znalazłam innego
      okuliste w katowicach który tak dobrał soczewke ze nawet 1 raz mu
      nie wypadła od 5mcy!!!a tamta szukałam min.7 razy dziennie w stresie
      zeby jej nie zdeptac -w dodatku p.prost nie poczuwała sie do
      odpowiedzialnosci za to ze zle wykonała swoja prace i dalej ciagła z
      nas ciezkie pieniadze...)Pani Prost wykonuje niekiedy zabiegi zbyt
      wczesnie,podejmuje pochopne decyzje a skutki bywaja opłakane.Mały
      w/g p.prost miał srasznego zeza,odrazu miał miec operacje a w
      krakowie powidziano nam ze trzeba czasu,zasłaniac oczko i
      czekac,mały ma teraz 18mcy,zez w ciagu 7 mcy z 40 zmalał do 20st,o
      operacji mam nawet nie myslec,jak nic sie nie poprawi to dopiero jak
      bedzie miał 4-5 lat przprowadzi sie zabieg podcinania miesni.Uważam
      ze p.prost nie leczy z powołania tylko dla kasy,jak badanie oczu
      dziecka moze trwac 5 min.!?ledwo sie wejdzie a juz trzeba wychodzic
      bo wizyta konczy sie słowami "to liczymy sie"?,nic sie człowiek nie
      dowie,pytania pozostaja bez odpowiedzi albo odpowiedz jest taka ze
      człowiek juz nic nie pyta bo jest porównany do matoła-bo przeciez
      jak mozna sie nie znac????odradzam botuline-takie jest moje
      zdanie.Zycze madrych decyzji i proponuje udac sie do innego
      specjalisty,chocby do krakowa-naprawde warto.
      • katacha Re: wstrzyknięcia botuliny 17.07.08, 21:35
        Witam! onunka - ile bierze Jaworski za wizytę i soczewkę, bo my właśnie uciekamy
        od Dr Prost, jesteśmy umówieni na wrzesień w Katowicach. jak wam idzie
        zakładanie soczewki i zaklejanie oka? zapraszam na forum "dzieci słabowidzące".
        ja jestem z tych co w porę uciekli Pani dr Prost spod noża (albo raczej
        strzykawki). moje dziecko (właśnie kończy rok) też jest po operacji zaćmy
        wrodzonej (zez wtórny, oczopląs, brak widzenia obuocznego). NA ostatnich dwóch
        wizytach pani Dr strasznie biadoliła że taki straszny zez więc pewnie kolejnym
        krokiem byłaby propozycja iniekcji. więc pojechaliśmy na konsultację do dr
        Kaczmarek. Ona powiedziała że to jest świetna metoda tylko nie koniecznie dla
        dzieci, bo one w trakcie zabiegu leżą, więc botoks poraża także inne nerwy (stąd
        np. opadanie powiek), no i dla mojego dziecka które nie ma widzenia obuocznego
        raczej nie przyniesie efektu. lepszą a i tak konieczną rehabilitacją jest
        zaklejanie oczka.
        • onunka Re: wstrzyknięcia botuliny 18.07.08, 13:21
          witam Cie katacha:)jak miło wiedziec ze nie jest sie samym z tym
          problemem,naprawde!ogólnie nie ma powodu do radosci ale to jest
          jaies pocieszajace,a najlepsze ze jezdzimy do tych samych lekarzy!!!
          a wiec u dr jaworskiego wizyta z doborem soczewki kosztuje
          170zł,soczewka ok.800zł,fakt-jest drozej niz w warszawie ale blizej
          i dostajesz rachunek,pozatym jesli chodzi o zasiłek rechab.to tez
          nie ma problemu z wypisaniem jakis papierów w przeciwienstwie do
          warszawy,jaworski ma podpisana umowe z nfz i raz na dwa lata mozna
          sie starac o dofinansowanie soczewki-o czym sam ci powie!...o tym u
          prostów nie ma mowy,chcielismy rachunek za socz.to nam powiedziała
          ze dolicza vat...a soczewki w podobnej cenie jeszcze zle dopasowane
          i kaze wymieniac co 6 mcy!Co jaworski podsumowal ze jest to
          absolutna bzdura bo dziecku az tak szybko parametry oka i samo oko
          sie nie zmieniaja,teraz jedziemy do niego 24 wrzesnia(ważne dla
          Ciebie-zawsze umawiaj sie na godz.ranne-bo bywaja u niego spore
          opóżnienia ale facet czasu nie liczy a ludzi ma ogrom pod
          gabinetem!),Jak z soczewka sobie radze?soczewka bez problemu z
          zakładaniem poniewaz mały "oczko"od prostowej gubił min.6 razy
          dziennie tak ze po mies.miałam juz taka wprawe jakbym mu z 6 mcy ja
          zakładała,kupiłam sobie na allegro 2 rózne przyssawki i walczymy:)
          małego juz nie rusza zakładanie soczewki,bardziej buntuje sie przy
          zalepianiu oczka zdrowego no ale cóz,co by nie robił i jak nie
          walczył i tak wychodzi z pokoju zalepiny,on juz duzo rozumie ale
          tego przebolec nie moze,tłumaczenia nic nie daja,nawet nikt przy nim
          mnie nie pyta o zaklejanie oka bo jak on to usłyszy to momentalnie
          plasterek jest w rece,ja go dodatkowo oblepiam lepcem bo dziecko jak
          biega to sie poci i sam plasterek sie trzymac nie chce,maly jest
          zalepiony od skonczenia 9mcy,wczesniej były probley z soczewka teraz
          juz nie z soczewka a z zalepianiem,zreszta odkad mamy "oczko"z
          katowic uspokoiłam sie bo przy tamtej soczewce nerwów juz nie
          miałam,najpierw prostowa wine za wypadanie zwaliła na powieki
          syna,potem jak juz go obserwowałam ze mu sama wypada-powiedziała ze
          to chyba rzeczywiscie nie powieka a cos innego ale nie przyznala sie
          ze to jej bład tylko wcisneła mi silikonowa,która przy tej wadzie ma
          wiecej minusów niz plusów,wkurzyłam sie,zadz.do katowic,pomeczyłam 6
          tyg.bałam sie ze bedzie to samo,ze to sie nie uda,ze jestem skazana
          na wieczne nerwy i stres albo nie bede mogła leczyc kamila jak
          nalezy przez zmiane soczewki na silikonowa ale dr tak ja dobrał ze
          jest super/tfu,tfu-nie zapeszac/.My mieszkamy miedzy bochnia a
          wieliczka przy 4,tak ze do krakowa mamy blisko:)
          • katacha Re: wstrzyknięcia botuliny 19.07.08, 00:18
            cześć ! My do Katowic mamy cholera daleko ale cóż zrobić! wole to niż prostową.
            będziemy jeździć w dwóch etapach do KArkowa - nocleg u Rodziny i do KAtowic.
            jonasz nadal nie akceptuje grzebania mu w oku, wiec zakładam mu i ściągam
            soczewkę jak śpi. też głównym problemem jest zdzieranie plastra. Tak jak i u was
            jonasz chodzi oblepiony dodatkowo dookoła poloplastrem. pozdro
            • ala.33 Re: wstrzyknięcia botuliny 09.09.08, 21:53
              „jeśli mnie się nie udało ,to i niech się nie uda innym rodzicom”
              chyba tylko tak wytłumaczyć można takie złe wypowiedzi o leczeniu u
              dr która stara się jak najbardziej pomóc chorym pacjentom
              • blue4443 Re: wstrzyknięcia botuliny 03.10.08, 19:59
                Kiedy przeczytałam wypowiedzi o botoxie byłąm przerażona ale
                poszłam do dr Prost sprawdzić sama .Poprzednio leczyłam dziecko w
                Krakowie u dr Wójcik tylko napisała okulary,kazała czekać a
                oczopląs był coraz widoczniejszy,zasłanianie nie udawało się,a dr
                Prost zbadałą dziecko.na komputerze takim ręcznym ,ma bardzo dobre
                podejście do maluchów,nawet nie zauważył co się dzieje,dr jest
                wesoła i szybka a dziecko było bardzo zadowolone Zdecydowaliśmy się
                na zastrzyki,miało już 2 razy,oczopląs jest mały ,zeza niestety
                widzę .Było ciężko zaraz po zastrzykach (opadnięte powieki,zez na
                boki ale mały) wszysko cofnęło się po m-cu czy 2m.Leczymy go dalej
                tutaj- dr powiedziała że potrzeba jeszcze dużo leczenia bo wadę od
                urodzenia nie da się tak szybko i lekko wyleczyć
                • sylwiaw206 Re: wstrzyknięcia botuliny 13.10.08, 15:42
                  Czytając ten wątek nie mogę zrozumieć jednego- pacjentów którzy
                  piszą takie głupoty nie mając zielonego pojęcia nawet o tym co
                  piszą, a tym samym zrażając innych pacjentów. Przychodząc do
                  gabinetu dr.Prost dokładnie mówi na czym ten zabieg polega i jakie
                  są skutki uboczne tzn. jedynym skutkiem ubocznym jest opadanie
                  powiek. Nie przeszkadza to w żaden sposób w normalnym
                  funkcjonowaniu, a po jakimś czasie powieki unoszą się. Z zeza
                  rozbieżnego robi się zez zbieżny a ze zbieżnego rozbieżny, ale na
                  tym polega ten zabieg. Oczywiście botox jest trucizną ale jest
                  podawana w tak minimalnych dawkach ,że nie ma prawa nikomu
                  zaszkodzić. Podaje się 2-3 razy do roku nie dlatego że szkodzi ale
                  dlatego że utrzymuje się przez kilka miesięcy i nie ma potrzeby
                  podawać go częściej. Zabieg można podawać wielokrotnie i nikt
                  wcześniej nigdzie nie napisał że tylko 2 czy 3 razy nie więcej.
                  Dlaczego jedną z nielicznych osób która robi botox jest dr. Prost?
                  Dlatego że nie każdy lekarz nie ma dość wiedzy na ten temat i
                  doświadczenia w podawanie zastrzyków do mięśni oka. Więc to że dr
                  robi to od kilkunastu lat jako nieliczna świadczy tylko o jednym. O
                  jej profesjonalnym podejściu. I nie zajmuje się tym po to żeby
                  szkodzić pacjentom lecz głównie po to żeby im pomóc. I pomogła
                  niejednemu dziecku.
                  Wiadomo że botox pomoże szybciej niemowlęciu z zezem lub oczopląsem
                  niż osobie starszej czy dorosłej. Niemowlęcia nie mają jeszcze
                  utrwalonego zeza więc łatwiej i szybciej wyprowadzić jest z choroby
                  właśnie je. Czasami po jednym lub dwóch botoxach u niemowlaków nie
                  ma śladu lub bardzo szybko się zmniejsza, a u pacjentów z utrwalonym
                  zezem zawsze potrzeba więcej zabiegów.
                  Niektórzy pacjenci nie zdają sobie sprawy co piszą i czego wymagają.
                  Po jednym zabiegu oczekują cudu i to najlepiej jakby był jeszcze za
                  darmo, ale jeżeli tak się nie stanie wchodzą w internet i oczerniają
                  innych. Trzeba wziąć jeszcze pod uwagę że na wielu, wielu
                  zadowolonych pacjentów zawsze znajdzie się kilku niezadowolonych.
                  Ale zazwyczaj są to ludzie którym ciężko w życiu dogodzić, nie tylko
                  w gab. oklulistycznym.  ( bez komentarza)
                  Jak wiadomo w każdym gabinecie znajdzie się jakiś niezadowolony
                  pacjent tak jak w sklepie jakiś niezadowolony klient. Trudno
                  spełnić oczekiwania wszystkich ludzi, szkoda tylko że przez takich
                  właśnie ludzi inni tracą swoją szansę na wyleczenie poprzez
                  wątpliwości i niezadowolenia innych.

                  • krokiet17 Re: wstrzyknięcia botuliny 14.10.08, 22:22
                    sylwiaw206 napisała:

                    > Czytając ten wątek nie mogę zrozumieć jednego- pacjentów którzy
                    > piszą takie głupoty nie mając zielonego pojęcia nawet o tym co
                    > piszą, a tym samym zrażając innych pacjentów. Przychodząc do
                    > gabinetu dr.Prost dokładnie mówi na czym ten zabieg polega i jakie
                    > są skutki uboczne

                    > Dlaczego jedną z nielicznych osób która robi botox jest dr. Prost?
                    > Dlatego że nie każdy lekarz nie ma dość wiedzy na ten temat i
                    > doświadczenia w podawanie zastrzyków do mięśni oka. Więc to że dr
                    > robi to od kilkunastu lat jako nieliczna świadczy tylko o jednym.
                    O
                    > jej profesjonalnym podejściu. I nie zajmuje się tym po to żeby
                    > szkodzić pacjentom lecz głównie po to żeby im pomóc. I pomogła
                    > niejednemu dziecku.

                    > Niektórzy pacjenci nie zdają sobie sprawy co piszą i czego
                    wymagają.
                    > Po jednym zabiegu oczekują cudu i to najlepiej jakby był jeszcze
                    za
                    > darmo, ale jeżeli tak się nie stanie wchodzą w internet i
                    oczerniają
                    > innych. Trzeba wziąć jeszcze pod uwagę że na wielu, wielu
                    > zadowolonych pacjentów zawsze znajdzie się kilku niezadowolonych.
                    > Ale zazwyczaj są to ludzie którym ciężko w życiu dogodzić, nie
                    tylko
                    > w gab. oklulistycznym. J ( bez komentarza)
                    > Jak wiadomo w każdym gabinecie znajdzie się jakiś niezadowolony
                    > pacjent tak jak w sklepie jakiś niezadowolony klient. Trudno
                    > spełnić oczekiwania wszystkich ludzi, szkoda tylko że przez takich
                    > właśnie ludzi inni tracą swoją szansę na wyleczenie poprzez
                    > wątpliwości i niezadowolenia innych.

                    Pozwolę się nie zgodzić w większości kwestii.
                    Chciałbym jednak od razu zastrzec, że nie jestem okulistą ani innym
                    specjalistą z tej dziedziny czy ogólnie medycyny. Moja wypowiedź nie
                    może więc służyć ocenie pani dr jako lekarza.

                    Jeżeli chodzi o zielone pojęcie i pisanie. Jeżeli mielibyśmy
                    wystarczającą wiedzę medyczną, to byśmy sami leczyli dzieci. Jasną
                    sprawę jest, że jesteśmy dyletantami i przez taki filtr trzeba
                    patrzeć na opinie.

                    Pani dr moim zdaniem nie jest osobą wylewną. Informacje udzielane
                    przez nią były bardzo zdawkowe, nie poparte wyjaśnieniami. Z synkiem
                    jeździmy do Poznania, ale chcieliśmy zasięgnąć drugiej opinii. Mam
                    więc porównanie w jaki sposób można obsługiwać pacjenta. Dostaliśmy
                    w zasadzie skrótową informację, że trzeba wykonać korektę zeza i
                    tyle. Czułem się jak byśmy byli na taśmie. Popatrzeć, zabieg, KASA
                    (200zł :o) Zakres badań, przeprowadzany wywiad, sposób analizy -
                    odstawał od poprzednich i ... dzisiejszych doświadczeń (Wrocław).

                    To że robi zastrzyki jako być może jedyna, nie musi świadczyć o jej
                    profesjonaliźmie. Jeżeli metoda byłaby skuteczna, to siłą rzeczy -
                    byłaby popularna. Oczywiście inni mogliby nie być równie dobrzy, ale
                    ktoś by spróbował. To zdanie odmienne wobec argumentu, a nie opinia
                    merytoryczna.

                    Co do niezadowolonego klienta - coś mi tu brzęczy podejściem pani
                    dr, które właśnie mi się nie spodobało. Dwa razy pytała czego
                    oczekujemy. Czy chciała, żebyśmy wyszli zadowoleni, czy
                    najważniejsze jest, żeby poprawnie zdiagnozować pacjenta? Synek ma
                    kilka wad jednocześnie. Osoba "prowadząca" go, stwierdziła, że wada
                    (astygmatyzm i krótkowzroczność), została skorygowana a mimo to nie
                    ma takiej poprawy jaka być powinna. Na to nakładają się oczopląs i
                    ukryty zez rozbieżny lewego oka. Jaki był efekt wizyty - zalecenie
                    by jak najszybciej skorygować operacyjnie zeza. Najwidoczniej
                    zaliczam się do tych niezadowolonych. Jak dla mnie decyzja o
                    zabiegu, bez wyjaśnienia dlaczego jest nie do zaakceptowania. Może
                    to problem w komunikacji pani dr, ale nie wzbudziła zaufania.

                    Taki drobiazg - wizyty umawia się u pani, która pełni rolę
                    telefonistki, recepcjonistki i ... ortooptystki (w dwóch pozostałych
                    gabinetach, specjalista wykonywał je osobiście, co chyba też daje
                    dodatkową możliwość wychwycenia wady, ale może się mylę). Jest
                    jednak jedna rzecz, którą pani dr zrobiła osobiście na koniec
                    wizyty, psując w tym momencie swój obraz w moich oczach. Nie byłem
                    uprzedzony do niej i nie jestem generalnie uprzedzony do ludzi, a co
                    do lekarzy, to raczej jestem osobą, która wierzy lekarzowi, nawet
                    jak nie zgadza się to z jego oceną. Otóż w trakcie wizyty,
                    zmodyfikowałem obraz pani dr, na specjalistkę najwyższej klasy,
                    która ma do mniej odpowiedzialnych czynności pomoc w postaci tej
                    pani od wszystkiego (psychologia mówi o tym - dysonans poznawczy.
                    Skrótowo - skoro pojechałem na tą wizytę taki kawał drogi, to to
                    musi być osoba najlepsza, mimo że coś mi nie pasuje. Powiedzmy że
                    mniej ważne badanie wykona osoba pomagająca, żeby specjalista mógł
                    pomóc większej liczbie osób). Niestety nie we wszystkim ją wyręcza.

                    No ale powiedzmy, że się czepiam. Powyższe zdanie proszę traktować
                    jako dyskuję a nie ocenę. Jeżeli ktoś do pani dr chodzi lub się
                    wybiera, to niech nie zmienia decyzji. Polecam jednak przygotowanie
                    się w temacie, stawianie pytań i egzekwowanie odpowiedzi. Ja nie
                    byłem przygotowany na rolę zeza i sposoby jego leczenia. Od tego
                    czasu podszkoliłem się, przeczytałem to forum i pojechałem do
                    polecanej osoby na tym forum. Zostaliśmy przyjęci w sposób jaki
                    wydaje mi się najbardziej sensowny. Pani dr zaczęła od szczegółowej
                    analizy historii dziecka. Dopytywała nawet o rodzaj kleszczy przy
                    porodzie. Robiąc badania zwracała mi uwagę na różne detale i
                    odpowiadała na pytania. Zapytałem na koniec czy zez synka powinien
                    być operowany. Okazuje się, że nie. Faktycznie ma zeza, ale tylko 3%
                    (tego nie zmierzono w Warszawie lub mi o tym z jakiegoś powodu nie
                    powiedziano), co przy astygmatyźmie i minusach nie kwalifikuje się
                    do zabiegu. Ocenę taką wydała osoba, która wykonuje te zabiegi, więc
                    chyba też wie o czym mówi. Podszkolę się dalej i przy następnej
                    wizycie u specjalisty prowadzącego synka od ponad dwóch lat, dopytam
                    o kwestie zeza, które były traktowane jakby ubocznie.
                    • mottyl111 Re: wstrzyknięcia botuliny 16.10.08, 10:42
                      Już od 5lat leczymy naszą córeczkę w W-wie. Nosi soczewki na oba
                      oczy, +4, i -7,5 .Pani dr jest wylewna i szczera odpowiada na
                      wszystkie pytania czasami może trudno zrozumieć, ale dopytujemy
                      zawsze co chcemy wiedzieć.tTeraz jest po operacji zeza.oczy są proste

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka