marzenka13
28.04.06, 22:11
mam powazny klopot .moj maz od pieciu dni jest pacjetem oddzialu
otolaryngologicznego ,w ciagu paru godzin dokladnie cztero-godzinnego snu
utracił słuch w prawym uchu.W tej chwili otrzymuje co 12- godzin lek na
rozszezenie naczyn o nazwie polfilin,rezultaty sa marne,kroplowka leci juz 5
dzien a sluch wrocil w skali od 0-10 moze 1,5 .Dzisiaj poczul jakby drobne
swedzenie jednak sluch nie ulegl poprawie .Zastanawiam sie czy mozna zrobic
cos jeszcze i czy sluch powroci,od lekarzy slysze tylko ze czas pokaze ,a tu
czas jest bardzo wazny .Maz w ciagu paru godzin po utracie sluchu zwrocil sie
o pomoc do lekarzy i to mial byc dobry znak iz leczenie rozpoczeto szybko
jak dlugo mamy czekac na poprawe czy poprawa bedzie ?Jaka jest przyczyna tak
naglego utraty sluch co moglo spowodowac gluchote .Lekarze oddzialu twierdza
ze trudno ustalic przyczyne .A przeciez nic niedzieje sie bez
przyczyny .Jestem zdesperowana moze zmienic szpital moze trzeba zrobic
jeszcze inne badania ,moze sprobowac metoda HBO ..prosze o jakiekolwiek
wzkazowki gdyz nie wybacze sobie ze nie zrobilam wszystkiego aby moj maz mogl
dobrze slyszec ,jest jeszcze mlody i dla niego swiat wraz z utrata sluchu
runa .Pomimo ze drugie ucho jest w pelni"sprawne"!