Dodaj do ulubionych

Adopcje nie dla palaczy

23.06.07, 07:15
Jakby nie patrzeć, to dorastanie w zadymionym mieszkaniu jednak źle wpływa na
rozwój dziecka.
Obserwuj wątek
    • agulaszek Adopcje nie dla palaczy 23.06.07, 08:18
      Może to i racja, chociaż nie do końca. Wiadomo bierne palenie też szkodzi, ale
      mimo wszystko jest to forma dyskryminacji.
      • agulha Re: Adopcje nie dla palaczy 23.06.07, 08:45
        O dyskryminacji można mówić wtedy, gdy odmawia się komuś czegoś ze względu na
        cechę, której on nie może zmienić. Jest czarny, jest kobietą, jest niski
        (chociaż popatrz - stewardesa musi mieć min. 160 cm, a marynarz łodzi podwodnej
        nie może być wysoki, i nikt nie protestuje, bo to wynika ze względów
        praktycznych), jest chory, jest gejem (obecnie uważa się bowiem, że to wrodzone
        i nieuleczalne). Jeżeli odmawia się komuś czegoś ze względu na to, co robi lub
        czego nie robi, to ja bym nie powiedziała, że to dyskryminacja. Gwałci małe
        dziewczynki, kradnie, nie myje się, nie goli się, przeklina, notorycznie się
        spóźnia. Palenie jest gdzieś pośrodku - na pewno uzależnia, ale nie można
        powiedzieć, że człowiek rodzi się palaczem i my wszyscy dzielimy się na palaczy
        i niepalących, i że przydział do danej grupy społecznej jest raz na zawsze. Mój
        ojciec rzucił palenie (prawie 40 lat temu), moja matka rzuciła palenie, każdy z
        nas pewnie zna wiele takich osób. Za to pamiętam np. koleżankę z medycyny, która
        zaczęła palić na II czy III roku studiów. No czy nie idiotka? Sama się zaczęła
        uzależniać, wiedząc, na co naraża siebie i innych.
        • falafala Re: Adopcje nie dla palaczy 23.06.07, 08:59
          > zaczęła palić na II czy III roku studiów. No czy nie idiotka? Sama się zaczęła
          > uzależniać, wiedząc, na co naraża siebie i innych.
          Bardzo duzo lekarzy pali... taki jest fakt. Nie nalezy zapominac, ze palenie
          papierosa jest sposobem na odprezenie dla wielu ludzi, jak nie to to siegna po
          leki, no ale wtedy szkodzic beda tylko sobie.
          Nie podoba mi sie to czym pisza w artykule. Owszem, z jednej strony oddanie do
          adopcji dziecka do domu palaczy zwieksza jego szanse na choroby z tym zwiazane.
          Szukajac rodzicow adopcyjnych staramy sie dobrac jak najlepszych. Z drugiej
          strony oznacza to, ze lepiej by dziecko siedzialo w domu dziecka niz by mialo
          milosc jakis ludzi. W koncu bycie palaczem tez nie oznacza, ze sie pali przy
          dziecku. Jakos sto razy wolalabym byc z moim palacym tata niz w domu dziecka. No
          a co teraz z rodzicami biologicznymi ktorzy pala, drugi krok zabieranie
          dzieci?... Zamykanie palacych kobiet w ciazy?
          • neptus Re: Adopcje nie dla palaczy 23.06.07, 09:14
            falafala napisała:
            > a co teraz z rodzicami biologicznymi ktorzy pala, drugi krok zabieranie
            > dzieci?... Zamykanie palacych kobiet w ciazy?

            Dokładnie. Odbiera się dzieciom szanse na normalny dom. Wychowałam się przy
            czworgu palących (rodzice i dziadkowie). Byłam bardzo zdrowym dzieckiem i
            miałąm normalną, kochającą, pełną rodzinę. Wg widzimisię głupich polityków
            powinnam byc nieszczęśliwym, chorowitym, niekochanym dzieckiem w domu dziecka.

            Rodzice mogą nie palić przed adopcją, a po adopcji wrócic do nałogu. I co
            wtedy? Odbiorą rodzicow temu dziecku, zeby było "zdrowo"?
            • dar61 Przyznaj się {neptus} czy "fajczysz"? 23.06.07, 19:58
              • pszeszczep666 Re: Przyznaj się {neptus} czy "fajczysz"? 24.06.07, 01:27
                fajczy czy nie to bez znaczenia bo nie chodzi przecież o zabieranie dzieci rodzicom, którzy palą tylko lepszą selekcję rodziców adopcyjnych. swoja drogą jak im naprawdę zalezy na dziecku to mogą rzucić palenie, proste. a karanie matek, które pala w ciąży a juz nie daj boze pija to bardzo dobre rozwiązanie, nie rozumiem dlaczego jeszcze nie wprowadzone. bo jak to jest- jak uszkodze zdfrowie dorosłego to jest na to paragraf, a zdrowię swojego dziecka mogę uszkadzać bo to "moje" i z tego powodu również moge je bic, a jak pobiję dorosłego, nawet dla jego dobra:) , to popelnie przestepstwo bądź wykroczenie.
                ktoś napisał że to dyskryminacja. no litosci! a dyskryminacja dzieci?
                • sirus_curse Przy czym wcale nie chodzi o palenie, 26.06.07, 05:27
                  tak jak przy Iraku nie chodzilo o wprowadzanie demokracji. Raczej chodzi o
                  wydeptywanie nowych sciezek, tworzenie precedensow w tematach, na ktore mozna
                  byc pewnym duzego konsensu spolecznego. A palacze staja sie pierwszymi ofiarami
                  nowego totalitaryzmu. Troche wyobrazni i mozna typowac nastepne "szkodliwe"
                  grupy spoleczne na uboj. Krok po kroczku a dojdziemy do selekcji genetycznej
                  rodzicow, eliminacji wplywu szkodliwych genow na przyszle pokolenia (ok 95%
                  ludnosci je niestety posiada), przy jednoczesnym karmieniu pozostalej populacji
                  wysoko wydajna papka z genetycznie zmutowanej kukurydzy, w celu osiagniecia
                  wysokich cyfr na blyszczacych monitorach.
            • titta Re: Adopcje nie dla palaczy 25.06.07, 11:49
              Niczego sie nie odbiera. W Europie jest wiecej rodzin chcacych adoptowac niz
              dzieci do adopcji. W wielu krajach cos takiego jak domy dziecka nie istnieja.
          • dar61 Papierosy "prenatalne" - oj Mamo, Mamo... 23.06.07, 20:15
            Mamo - pamiętasz? Wszyscy Ci mówili "co ty robisz, palisz papierosy w ciąży?!"
            -
            Dziś to dziecko Tobie właśnie dziękuje za swe:
            - coroczne kilkukrotne anginy w dzieciństwie,
            - alergie skórne - dziś,
            - alergie wziewne,
            [...]
            Drzewom , trawom za to że pylą i pachną - nie dziękuje - takie one są.
            Całorocznemu katarowi (nie tylko siennemu) dziękuje za:
            - brak możliwości odczucia woni potu spod np. swej pachy i zapachu rześkiego
            poranka...
            Mamo, powiedz - czy kwiaty już kwitną, bo ja ich nie zapachu nie czuję?..

            PS. Opisana Mama zmarła w wieku 63 lat na piorunujący rak płuc.
            Mamuśki - NIE PALCIE w ciąży (i nie tylko).
            Umrzecie zdrowsze.
        • bloody_ut Re: Adopcje nie dla palaczy 23.06.07, 17:26
          a gdyby pewnego dnia zabroniono nadmiernego obzerania sie, bo to niezdrowe? to tez zalezy od jednostki, czy zje malo czy duzo. moze nie jest to dyskryminacja, ale - moim zdaniem - jest to forma represji. pytanie, czy zasadna. wydaje mi sie, ze w takiej formie - z urzedu, bez rozpatrywania konkretnych przypadkow palaczy sie odrzuca - to jest zupelnie nieusprawiedliwione przesladowanie. to jest oczywiste ze palenie szkodzi dzieciom, ale czy zycie w rodzinie gdzie ktos pali jest rownoznaczne z wdychaniem dymu z 60 papierosow dziennie? ktos moze palic jednego papierosa dziennie, albo rzadziej. jaka dostanie kategorie palacza?
          ciekawym krokiem naprzod w dziedzinie uzdrawiania spoleczenstwa byloby wprowadzenie legitymacji osob palacych, albo odblaskowej opaski na reke.

          walka z paleniem jest potrzebna, ale w takiej postaci w jakiej przeprowadza sie ja w zachodniej europie (czyli na sile) ociera sie o metody totalitarne. jak w totalitaryzmie - najpierw przyjmuje sie jakas wizje szczesliwego spoleczenstwa, a potem sie ja wdraza konsekwentnie i systematycznie (a jak ktos narzeka to do reedukacji, bo panstwo lepiej wie co dla niego dobre). sa inne, mniej inwazyjne metody ograniczania liczby palacych i biernych palaczy; to co sie dzieje przypomina metody radzieckie.
          • dar61 Odbiegasz od meritum {skrwawiony_ut}... 23.06.07, 20:05
            ...chodzi o dobro dziecka a nie o samozadowolenie nikotynistów. Ich narkotyczne-
            tytoniowe wizje nie dopuszczą do nich myśli, że źle czynią!
            Tak jest traktowany i rodzic, i pedagog, i konował fajczący - a zabraniający
            tego dziecku - jak kłamca!

            Trzeba niesamowitego hartu aby mając rodziców nikotynistów nie naśladować ich
            wzorca.
            Powtórzę pytanie wobec Ciebie {skrwawiony_ut}:
            Czy Ty "fajczysz"?
            • bloody_ut Re: Odbiegasz od meritum {skrwawiony_ut}... 23.06.07, 20:35
              fajcze. przyznaje sie bez bicia. ale zanim ulegniesz pokusie, przestrzegam - trzymajmy sie argumentow, ale nie ad personam. czy odbiegam od tematu? dlaczego, takie jest moje zdanie na ta sprawe. krytykuje tylko to ze w kazdym wypadku palacz nie moze adoprowac dziecka, ze pietnuje sie czlowieka za to ze pali. cel jest szczytny, ale nie mam zaufania do zasady 'cel uswieca srodki'. przenosi sie pewne zachowania ze sfery prywatnosci w sfere regulacji panstwa, i uwazam to za niebezpieczne. na przyklad w finlandii juz zapowiedziano delegalizacje tytoniu za 30 lat, chyba nie powiesz mi ze to jest dobre rozwiazanie? owszem, 90% finow to popiera, ale co z tymi pozostalymi 10%? do rezerwatu, do szarej strefy? ale zeby nie offowac: zgadzam sie ze dym papierosowy szkodzi, ale fakt bycia palaczem nie moze byc podstawowym kryterium oceny, czy ktos jest kompetentny do bycia rodzicem adoptowanego dziecka.
              • dar61 Chciałem na tym pytaniu {bloody_ut} skończyć... 23.06.07, 21:24
                ...bo z fajczarzami nie dogadasz się. Może Cię jednak zawrócimy...
                Mama ma zgniła na rak płuc - ale rzekła mi przed męczeńską śmiercią: "Gdyby mi
                jako dziecku ktoś dał po pysku [była ona sierotą] za palenie fajek - wdzięczna
                bym mu dziś była".
                Ojciec mój rzęzi właśnie za ścianą - ma "obturacyjne" płuca - śmierć jego
                połowicy nie dała mu w czoło. Cóż - nikotynista nie myśli standardowo.
                Mnie - z mą Babcią jedynym w rodzinie niepalącym - trudno było.

                Niestety Państwo musi zastąpić "w myśleniu" tych narkomanów - tytoniarzy,
                wyhamować cały impet firm tytoniowych (pamiętasz {bloody_ut} ten ich szantaż o
                upadku sportu po zakazie sponsoringu tytoniowego?!) - bo Państwo jest
                odpowiedzialne za ich , tytoniarzy, zdrowie. Za długość okresów składkowych -
                gdy ci zachorują; za walącą się ideę solidaryzmu społecznego w bezpłatnych
                ubezpieczeniach zdrowotnych.
                KTOŚ MUSI BYĆ MĄDRZEJSZY...
                Zaraz mi odklawiaturujesz - że nikotyna &comp. daje nieznane przeżycia,
                sterylizuje, pomaga myśleć...

                Odrzeknę cytując za rzadko podawany fakt z rejonu psychologii:
                Papieros (cybuch etc.) trzymany w ustach daje nikotynistom namiastkę matczynego
                cycusia, jak trzymany smoczek w ustach przez berbecia. Przedłużają oni tym
                sobie okres beztroskiego, pod matczyną sukienką, dzieciństwa.

                CZAS WYDOROŚLEĆ, zapłacić zwiększone składki {krócej żyjecie, innych trujecie}
                i nie terroryzować innych.
                Zakazano ongi piołunówki? Zakazano. Francja się zawaliła? Nie.

                Finowie to mądry naród. Wiedzą co robią
                • bloody_ut Re: Chciałem na tym pytaniu {bloody_ut} skończyć. 24.06.07, 17:27
                  ok, pisalem wielowatkowa odpowiedz na twego posta pol dnia po czym system mnie wylogowal i go skasowal. trudno, sprobuje to powtorzyc w telegraficznym skrocie.

                  1. potwierdzam, ze palenie jest zle, niczemu nie sluzy i ze zabija.
                  2. >>bo Państwo jest
                  odpowiedzialne za ich , tytoniarzy, zdrowie. Za długość okresów składkowych -
                  gdy ci zachorują; za walącą się ideę solidaryzmu społecznego w bezpłatnych
                  ubezpieczeniach zdrowotnych.

                  - a otyli, alkoholicy, nie sa zrodlem niekonczacych sie wydatkow? miazdzyca, choroby krazenia, Bog wie co jeszcze. poza tym kryzys ubezpieczen spolecznych jest chyba spowodowany przez starzenie sie spoleczenstwa, ale to akurat nie ma nic do reczy.
                  3. dlaczego palacze sa coraz czesciej postrzegani jako przestepcy, albo co najmniej grzesznicy? argument, ze skazuja innych na wdychanie dymu tytoniowego nie jest wystarczajacy. mozna ten problem rozwiazac tak, by wilk byl syty i owca cala - zamiast zakazywac palenia w lokalach, mozna byloby wprowadzic obowiazek budowy osobnych sal dla palacych w kazdym lokalu. mozna byloby tez wziac pod uwage inne cechy jakie palacz posiada poza tym ze jest palaczem kiedy ocenia sie adopcje - teraz palacz jest zrownany z kryminalista (jak sadze przestepcy nie moga dokonywac adopcji zbyt latwo).
                  4. sa inne, nieinwazyjne metody walki z tytoniem: kampanie antynikotynowe, akcje uswiadamiajace, ostrzezenia lekarzy.. od 30 lat stosuje sie takie metody i liczba palacych bardzo spadla w tym czasie. oczywiscie, latwiej jest zakazac, ale panstwo ktore uzurpuje sobie prawo do ingerencji w realizacji szczytnego celu ingeruje w sfere prywatnosci jednostki, do ktorej nalezy jej zdrowie, to nie jest dobre panstwo, tylko takie ktore zaczyna sie niebezpiecznie rozrastac.
                  5. takie byly moje poglady takze zanim zaczalem palic, uwazam ze wmawianie mi, ze nie potrafie racjonalnie myslec poniewaz jestem narkomanem na glodzie to nie jest argument w powaznej dyskusji. odnies sie do konkretow, a nie tylko do mojej osoby z jej bezmiarem przywar.
                  • dar61 Ot, studnia bez dna... 24.06.07, 20:23
                    Szanowny/-a/-e {bloody_ut}.
                    Nigdy na "forumach" nie klawiaturuję ad personam. Widzę co tu z kłótników
                    wychodzą za bestie. Obym wytrzymał jeszcze długo.
                    Ad rem na Twój wpis/"post" (wolę tu jednak użyć biernik!):
                    2. - Spaślaki sami sobie są winni. Ich styl życia/żucia głównie im się
                    odkłada na obwód pasa. WPROST innym nie szkodzi. No - chyba ich portfelom,
                    portfelom ich rodzin. Takich ćwierćtonowców - juz leczymy. Ciach po żołądku.
                    Alkoholicy - to są osoby chore. Łapią sie z definicji na wiele zapomóg - jak i
                    ich rodziny. Sam mam kumpla takowego i nie żałowałem go , gdy zmuszono go, by
                    odszedł z pracy pedagogicznej - innym szkodził. Sam - jak mu dzieciaki na
                    drzwiach napisały - już przegrał...
                    Trunkowi - dopóty nieszkodzący ogółowi (kierowca, operator niebezpiecznego
                    narzędzia w pracy, dziennikarz etc.) - sa niewidoczni acz szkodliwi. Dla swej
                    wątroby. Jak klawiaturowałem - wyższą składkę płacić oni winni ubezpieczycielom.
                    Dwaj moi współpracownicy-alkoholicy w poprzedniej firmy dziś są z mych składek
                    opłacani jako renciści z ZUS-u. Nie godzę się na to. System nie jest tu
                    szczelny.
                    To chore. Leczyć trza i ich i lekarzy orzeczników w ich decyzjach przekupnych.
                    3. {...obowiązek budowy osobnych sal dla palacych...} niech sobie smrodziarze
                    OPŁACĄ SAMI a nie z naszych kieszeni.
                    Kupcie niktyno-nalepki na swą skórę - i kwita!
                    4. Skuteczność kampanii antynikotynowych jest znikoma. Lepsze okazało się
                    zabronienie reklam tych trucizn a także wygranie kilku sporów sądowych z
                    producentami tej ŚMIERCI w sprayu. Także moda na niepalenie w światlejszej
                    części społeczności. Niestety ta nieświatlejsza (doły społeczne) - to ciągle
                    żywiciele tych tabako-firm. Przeniosły one ekspansje na rynki 3. świata i mają
                    sie finansowo świetnie. Na razie.
                    Państwo w w/wym adopcyjnej sprawie nie gra na prywatnej nucie. Zakazów w
                    domach palaczy nie ma - dotyka się tylko społecznej plagi obniżającej poziom
                    zdrowotny całej analizowanej nacji.
                    Statystyka daje obraz i dochodów z akcyzy - i strat na leczenie
                    takich "dymkowych".
                    To niepopularne decyzje. Ktoś musi je podjąć...
                    5. Proszę nie brać mego klawiaturowania do siebie dosłownie.
                    Nikotyniści - głęboko uzależnieni na poziomie mózgowych już reakcji są
                    UZALEŻNIENI jak narkomani. Są nimi. Muszą sobie to sami rzec i ... uwierzyć. To
                    pierwszy krok do zarzucenia nałogu = uzależnienia.
                    Potwierdza się, że nie myślą oni standardowo - nie dopuszczają możliwości, by
                    inni za nich musieli przy ich otumanieniu decydować w sprawie NIE TYLKO ICH
                    DOTYCZĄCEJ.

                    PS . Ciekawym ile np. wypadków drogowych sprawcami są nikotyniści pędzący "na
                    głodzie" do sklepu po paczkę fajek ?
                    Ja, przedszkolakiem będąc, byłem przez mą nieżyjącą matkę wysyłany po takową
                    paczkę do niedalekiej restauracji około 10piem. Nie zapaliłem, nie zapalę.
                    Zdrowia życzę.
                    dar61
                    • aurita Re: Ot, studnia bez dna... 24.06.07, 22:08
                      dar61 napisał:
                      > Spaślaki sami sobie są winni.
                      > Alkoholicy - to są osoby chore.

                      no popatrz, a WHO ma inne zdanie.... nieuki jedne, dar61 im prawde powie...ale
                      zgodze sie ze palenie jest szkodliwe, szczegolnie matek w ciazy.
                      • dar61 2.Ot, studnia bez dna... 25.06.07, 13:21
                        Szanowny/-a {aurita'o}
                        W mym: [...Spaślaki sami sobie są winni...] jest multum ironii i rozbawienia.
                        To u nich syndrom zwykłej nadczynnosci żuchwy. Wyłączam inne przyczyny -
                        diabetyczne itp. Z nich trudno byłoby mi drwić.
                        Z kolei w: [...Alkoholicy - to są osoby chore...] jest zwykła medyczna prawda.
                        Nie ma wyleczonego alkoholika. Do końca ich żywota nie pozbędą się tej
                        przypadłości.
                        Cytuję tu tylko psychologów. Za eksperta sie tu nie uważam...
                    • bloody_ut Re: Ot, studnia bez dna... 25.06.07, 02:54
                      ja - o ile juz - to szanowny ;) zatem, szanowny interlokutorze, pragne sie odniesc do twej wypowiedzi.

                      2 - tylko kto zaliczalby sie do grup ktore maja placic wiecej, jakie grupy ludnosci? i wazniejsze pytanie, komu decydowac o tym w ktorym momencie zaczyna sie uzaleznienie, a gdzie jeszcze go nie ma? decyzja bylaby zawsze arbitralna, a przez to bardzo trudna i podwazalna, choc byc moze nie niemozliwa

                      3 - a mnie nie do konca o to szlo. raczej o to, ze decyduje sie za _wlascicieli_ lokali czy bedzie sie u nich palic, czy nie. gdyby chciano uszanowac ich wolnosc choc troche, wprowadzonoby obowiazek oddzielenia palacych od niepalacych,a nie calkowity zakaz palenia. teraz kazdy moze sam zdecydowac czy w jego restauracji bedzie sie palic czy nie, projekt zaklada odebranie prawa do wyboru, a moja propozycja jest posrodku, choc i tak istotnie ingeruje w zakres wolnosci.

                      4. gdyby skutecznosc kampanii (ale tez ogolnego uswiadomienia spoleczenstwa w materii nikotyny itd) byla faktycznie znikoma, to nadal paliloby 70% polakow (bylismy w swiatowej czolowce). z reszta nie tylko polakow - przypomnij sobie casablanke, nie dosc ze bogart nie wypuszcza papierosa z ust poza momentami gdy caluje ingrid bergman, to w calym filmie nie ma chyba jednego kadru bez klebow dymu. od tego czasu bardzo wiele sie zmienilo - jasne, zakaz reklamy przyniosl duzy efekt, ale nasze (i kazde inne) spoleczenstwo pali coraz mniej nie dlatego ze czegos mu sie zabrania, ale dlatego ze rozumie jak to szkodzi. zadna norma oprata o zakazy nie nabedzie nigdy takiego posluchu jak norma uzasadniona wewnetrznym przekonaniem o slusznosci jej stosowania.
                      co do adopcji, to obstaje przy swoim - gdybym w anglii chcial adoptowac dziecko (przypuscmy ze postarzalem sie o 10 lat), to zostalbym zaliczony do tej samej grupy co przestepcy i margines spoleczny. dlaczego adopcja przez homoseksualistow jest przedmiotem publicznej debaty, a w przypadku palaczy debate przecina sie restrykcyjnym aktem prawnym? uwazam to za niesprawiedliwe i godzace w prawa jednostki.

                      5 - jestem uzalezniony. wiem o tym, mam swiadomosc. ale naprawde, staram sie byc obiektywny. to nie chodzi o jakies moje osobiste intersy ktore sa naruszane, ja sobie moge palic na balkonie (bo w mieszkaniu nie pale) albo na lawce (choc wole przy stoliku i przy kawie), chodzi o zachowanie pewnej miary i poszanowanie podstawowych zasad.

                      pozdrawiam!
                      • dar61 3.Ot, studnia bez dna... 25.06.07, 14:15
                        Widzę, że {bloody_ut} idzie w ideologię. Mnie jest po prostu szkoda i zdrowia
                        mej Śp. Mamy - ofiary raka, i złych doświadczeń dzieci adopcyjnych.

                        Świeżo zwizytowałem w czerwcu 3 ośrodki interwenyjne, domy dziecka i po
                        rozmowie z ich wychowawcami wiem, że (ZBYT) DUŻO rodzin zastępczych nie może
                        podołać obowiązkom wychowawczym (zwracają dzieci adoptowane z D.Dziecka).
                        Jak to kaleczy dzieci, które stamtąd ponownie wracają do domu dziecka, to
                        należy same dzieci pytać. Ja nie miałem do takich rozmów sumienia.
                        Nota bene ci moi rozmówcy wiedzą o wyższości opiekunów zastępczych (to właściwa
                        nazwa dla"rodziców" zastępczych) nad tymi domami dziecka.
                        Mimo, że tak uważnie szkoli się i weryfikuje takich "zastępczych" - mnóstwo
                        wśród nich jest nastawionych na ZAROBEK.
                        I nie jest ważne - czy palaczami marychy oni są , czy nikotynistami - NIE
                        SPEŁNIAJĄ oni warunku , że są najlepsi dla dzieci samotnych, w potrzebie
                        miłości dla rodziców, miłości dla siebie...

                        ad 2, [...kto zaliczałby się...] - o tym np. eksperci ubezpieczalni
                        zdecydują. A mają oni wynajętych detektywów, którzy udowodnią złamanie umów - i
                        pieniążki ze składek przepadną!
                        O zdrowiu/uzależnieniu niech zdecydują komisje lekarzy (ale nie w stylu 3.
                        Rzeszy czy stalinistów) - uczciwie, z odwoływaniem się...
                        ad 3. Lokale typu kafejek to przecież miejsce publiczne jak przystanek PKP.
                        Starał sie o koncesję? - To z wszystkimi obowiązkami.
                        Właściciel takiego lokalu wizyty w dziale "zadymianym" winien okrasić większą
                        odpłatnością - zwróci mu to te kurtyny wodne , filtry przy wejściu i czytniki
                        stężenia nikotyny we krwi (hi, hi...).
                        A poważnie mówiąc - to się w innych krajach sprawdziło. Nie ma spadku zarobków
                        w tych np. pubach po drakońskim, jak mówisz {bloody_ut}, prawie.
                        ad 4. Najlepszą anty-kampanią jest zakaz kampanii. Choć i tak tytoniowe
                        firmy wciskają się w filmy-->>reklamy nie wprost (typu "łódka BOL*S").
                        Filmy "odymione" jak Casablanca działają podprogowo na słabszych , dzieci i
                        słusznie dziś producenci się sami cenzurują. Nie mam ochoty ciąć scen z
                        zabytkowych "odymionych" filmów - jak puryści antytytoniowi. Zawsze to pamiątka
                        wskazująca na nasilenie umieralności na "płucka" w tamtym okresie...
                        Choć w kampanii etykietowania pudełek na fajki widać efekty. Szkoda, że nie
                        mam z mych archiwów linku to tych brytyjskich (ministerstwa zdrowia z Albionu)
                        propozycji obrazkowania - zamiast tekstu - ostrzeżeń na paczkach fajek.
                        [PRZEŚLĘĆ - JAK ZECHCESZ - przykłady ich obrazków na fajkach]
                        Tak jak w tym żarcie o kliencie, który kupując fajki wybrał "te bez spadku
                        potencji" na etykiecie - mając wiele do wyboru...
                        ad 5. Nie ma dyskusji. Jeśli jesteś uzależniony - nie spełniasz
                        kryterium "rodzica" zastępczego IDEALNEGO (jeśli jest taki) .Bez nałogów.
                        Niech dziecko jak wyrośnie - SAMO zdecyduje czy zafajczy ( i zajara).
                        Jarzysz bazę {bloody_ut}?
                        Zdrowia życzy
                        dar61

                        PS 1. Przyznam się , nie jestem bez winy. Jestem nałogowcem. Nie rozumiem,
                        dlaczego muszę...jeść. A to uzależnienie od oxygenium mnie dobija.
                        PS 2. Odpuść sobie {bloody_ut} to łamanie szpalty swych tekstów na forum.
                        To utrudnia czytanie nie-poezji. Twój tekst nie był też grafiką gdzie to by
                        pasiło.
              • snajper55 Re: Odbiegasz od meritum {skrwawiony_ut}... 24.06.07, 07:10
                bloody_ut napisał:

                > ale fakt bycia palaczem nie moze byc podstawowym kryterium oceny, czy ktos
                > jest kompetentny do bycia rodzicem adoptowanego dziecka.

                A bycie alkoholikiem ? Pedofilem ? Chorym na HIV ? Narkomanem ?

                S.
                • bloody_ut Re: Odbiegasz od meritum {skrwawiony_ut}... 24.06.07, 17:31
                  otoz to moj drogi, to jest zrownywanie palaczy z przestepcami. jesli tez cie to neci to wybacz, nie sadze zebysmy doszli do porozumienia.

                  poza tym nosiciele wirusa hiv ('chorzy na hiv') nie bardzo pasuja do tej grupy, nawet jesli stosowac mniej 'liberalna' niz moja logike.
                  • snajper55 Re: Odbiegasz od meritum {skrwawiony_ut}... 25.06.07, 01:08
                    bloody_ut napisał:

                    > otoz to moj drogi, to jest zrownywanie palaczy z przestepcami.

                    No nie. Ani alkoholik, ani chory na HIV, ani pedofil przestępcą nie jest. Czy
                    powinni mieć oni prawo do przysposobienia dziecka ?

                    S.
                    • bloody_ut Re: Odbiegasz od meritum {skrwawiony_ut}... 25.06.07, 10:29
                      pedofilia jest choroba, ale jest takze przestepstwem. z kolei dlaczego nosiciel wirusa hiv nie mialby adoptowac dziecka? przeciez tacy ludzie zyja wsrod nas i sa zupelnie normalni, poza swoja przypadloscia.
                      • snajper55 Re: Odbiegasz od meritum {skrwawiony_ut}... 25.06.07, 16:00
                        bloody_ut napisał:

                        > pedofilia jest choroba, ale jest takze przestepstwem.

                        Nie, pedofilia nie jest przestępstwem. Dlaczego miałaby być ???

                        > z kolei dlaczego nosiciel wirusa hiv nie mialby adoptowac dziecka? przeciez
                        > tacy ludzie zyja wsrod nas i sa zupelnie normalni, poza swoja przypadloscia.

                        Tak jak pedofile są zupełnie normalni poza swoją przypadłością.

                        Nie wiem, czy powinni. Mam wątpliwości, czy powinni. Dziecko przez nich
                        adoptowane jest narażone na dodatkowe ryzyko. Tak jak dziecko adoptowane przez
                        pedofila, alkoholika czy wreszcie palacza.

                        S.
        • xadam123 Re: Adopcje nie dla palaczy 29.06.07, 15:42
          Już dawno udowodniono negatywny wpływ palonego tytoniu na zdrowie dziecka.
          Polecam ciekawy tekst na poradnikumedycznym:

          www.poradnikmedyczny.pl/mod/news/5977
          Jeżeli komuś faktycznie bardzo zależy na dziecku to zawsze może rzucić palenie….

          Pozdrawiam...
      • dar61 Ukonkretnij {agulaszek'u} - kto kogo... 23.06.07, 20:08
        ...dyskryminuje?
        A. Palacze - niepalących?
        B. Państwo, samorządy (z artykułu) - odrzucający rodziców zastępczych -
        nikotynistów?
        • snajper55 Re: Ukonkretnij {agulaszek'u} - kto kogo... 24.06.07, 07:11
          dar61 napisał:

          > ...dyskryminuje?
          > A. Palacze - niepalących?
          > B. Państwo, samorządy (z artykułu) - odrzucający rodziców zastępczych -
          > nikotynistów?

          Także inne grupy są dyskryminowani. Pedofile, narkomani, alkoholicy, chorzy na HIV.

          S.
    • milena-schefs E tam... 23.06.07, 11:00
      Ja wychowałam się w domu dwojga palaczy. Sama palę bardzo sporadycznie i
      wyłącznie okazjonalnie, nie mam żadnych problemów z płucami, żadnej astmy itp.
      Jasne, że palenie jest szkodliwe, nawet bardzo, ale nie dajmy się zwariować!
      Następnym krokiem będzie odbieranie dzieci palącym rodzicom... Oczywiście w
      trosce o ich zdrowie!
      • detlef2 Jest różnica między zabieraniem a oddawaniem, 23.06.07, 15:45
        Jeżeli masz do wyboru dwie rodziny które chcą malutkie dziecko adoptować, to
        wybierasz najlepszą dla dziecka.
        Rodzina która może dziecku załatwić raka nie jest zbyt wysoko na mojej skali...
        Co do odbierania dziecka rodzinom palącym to już inna sprawa. Obecnie nie
        odbiera się praw rodzicielskich rodzicom zaniedbującym dzieci, bijącym je, więc
        palacze mogą spać spokojnie.
        Puki co palący rodzic odpowiada tylko przed swoim sumieniem.
        Myślę, że wielu rodziców pali z niewiedzy. Nie zdaje sobie sprawę na jakie
        ryzyko naraża dzieci. Dlatego powinno się jak najwięcej mówić o tym.
        Oczywiście duża część naszego społeczeństwa zareaguje jak na informację, że
        bicie dzieci jest szkodliwe: moi rodzice mnie bili i patrz: mi to nie zaszkodziło.
        • bloody_ut Re: Jest różnica między zabieraniem a oddawaniem, 23.06.07, 17:11
          > Jeżeli masz do wyboru dwie rodziny które chcą malutkie dziecko adoptować, to
          > wybierasz najlepszą dla dziecka.

          no wlasnie, a tego nie ma w regulacji przyjetej w wielkiej brytanii! jest po prostu absolutny zakaz dla palaczy, jak wynika z artykulu. czyli eliminuje sie ich od razu i z urzedu, nie wybiera sie. nawet gdyby byla to rodzina milionerow, dysponujacych mnostwem wolnego czasu, empatii i domowego ciepla.

          > Rodzina która może dziecku załatwić raka nie jest zbyt wysoko na mojej skali...

          a od kiedy sie zaczyna granica zagrozenia rakiem? od jednego papierosa dziennie? dwoch? 10? a moze od 1 tygodniowo? mozna palic na rozne sposoby - ale nie w anglii, tam dokladnie ci powiedza kiedy ty i twoja rodzina jestescie dostatecznie zdrowi.

          moim zdaniem to jest faszyzm, taki liberalny faszyzm.
          • dar61 Przyznaj się {bloody_ut} czy "fajczysz"? 23.06.07, 19:56
            • bloody_ut Re: Przyznaj się {bloody_ut} czy "fajczysz"? 23.06.07, 20:36
              patrz wyzej
          • maruda.r Re: Jest różnica między zabieraniem a oddawaniem, 25.06.07, 00:21
            bloody_ut napisał:

            > a od kiedy sie zaczyna granica zagrozenia rakiem? od jednego papierosa dziennie
            > ? dwoch? 10? a moze od 1 tygodniowo? mozna palic na rozne sposoby - ale nie w a
            > nglii, tam dokladnie ci powiedza kiedy ty i twoja rodzina jestescie dostateczni
            > e zdrowi.

            *****************************************

            Badania takie zostały przeprowadzone. Nikotyna nie jest jakimś specjalnym
            wyjątkiem. Przeciętna dawka, z która radzi sobie organizm bez szkody dla siebie,
            to cztery papierosy dziennie. Podobnie jest z innymi szkodliwymi substancjami -
            np. lekami, tłuszczami czy alkoholami.

            Kieliszek wódki jest neutralizowany i wydalany z organizmu w naturalny sposób.
            To samo dzieje się z niewielką dawką dymu na skutek mechanizmu oddychania.
            Jednak antynikotynowi fundamentaliści tylko dla dymu robią wyjątek. Może nie dla
            dymu, a dla pieniędzy, bo z czegoś organizacje antynikotynowe muszą żyć.

        • maruda.r Re: Jest różnica między zabieraniem a oddawaniem, 24.06.07, 13:44
          detlef2 napisała:

          > Jeżeli masz do wyboru dwie rodziny które chcą malutkie dziecko adoptować, to
          > wybierasz najlepszą dla dziecka.
          > Rodzina która może dziecku załatwić raka nie jest zbyt wysoko na mojej skali...

          *******************************************

          Lepiej dać dziecko rodzinie, która będzie go bić katować psychicznie?


          • queen_elizabeth Re: Jest różnica między zabieraniem a oddawaniem, 28.06.07, 11:45
            A gdzie masz napisane, że TRZEBA wybierać pomiędzy palaczem a rodzicem-katem???
    • shamsa przepis łatwy do podwazenia 23.06.07, 19:44
      niektorzy palą na balkonie
      • dar61 Drzwi balkonu granicą głupoty?.. 23.06.07, 19:55
        • shamsa Re: Drzwi balkonu granicą głupoty?.. 23.06.07, 22:06
          ?
      • snajper55 Re: przepis łatwy do podwazenia 24.06.07, 07:12
        shamsa napisała:

        > niektorzy palą na balkonie

        Zimą też ?

        S.
        • maruda.r Re: przepis łatwy do podwazenia 24.06.07, 13:46
          snajper55 napisał:

          > shamsa napisała:
          >
          > > niektorzy palą na balkonie
          >
          > Zimą też ?

          **********************************

          W kuchni pod wyciągiem. Znam wiele rodzin, które palą, a w ich domach nie
          uświadczysz nawet śladu dymu.

          • snajper55 Re: przepis łatwy do podwazenia 24.06.07, 16:55
            maruda.r napisał:

            > W kuchni pod wyciągiem. Znam wiele rodzin, które palą, a w ich domach nie
            > uświadczysz nawet śladu dymu.

            Tak może twierdzić tylko palacz (może bierny), który już nie reaguje na zapach
            starego dymu tytoniowego i smrodu petów, którym przesiąknięte są mieszkania
            palaczy.

            S.
            • maruda.r Re: przepis łatwy do podwazenia 24.06.07, 23:59
              snajper55 napisał:

              > maruda.r napisał:
              >
              > > W kuchni pod wyciągiem. Znam wiele rodzin, które palą, a w ich domach nie
              > > uświadczysz nawet śladu dymu.
              >
              > Tak może twierdzić tylko palacz (może bierny), który już nie reaguje na zapach
              > starego dymu tytoniowego i smrodu petów, którym przesiąknięte są mieszkania
              > palaczy.

              *****************************************

              Jak można czuć smród petów, skoro trafiają np. do ustępu? Gdzie ma się osadzać
              dym, który trafia do wyciągu? Zgodnie z tym, co twierdzisz, każdy z nas powinien
              przez miesiące pachnieć jajecznicą lub kapuśniakiem.



          • queen_elizabeth Re: przepis łatwy do podwazenia 28.06.07, 11:47
            Chyba sobie żartujesz?! Moge uwierzyć w to, że te palące rodziny tego nie
            czują, ale ktoś kto nie pali, wyczuje to momentalnie.
    • zwispokolana Chyba, że będą pedałami. Wtedy szczęście dziecka 23.06.07, 20:14
      jest najważniejsze
      • snajper55 Re: Chyba, że będą pedałami. Wtedy szczęście dzie 24.06.07, 07:14
        zwispokolana napisał:

        > jest najważniejsze

        A jakim to zagrożeniem dla dziecka jest homoseksualizm adoptującego go rodzica ???

        S.
    • monster1972 a co z palaczami, co sobie sami dzieci robią? 23.06.07, 22:34
      a co z pijakami, co robią sobie dzieci i bardzo skutecznie marnują im zycie?

      hm?

      co z nimi?

      załosne to wszystko

      moi znajomi (dobrzy, wyksztalceni, niezle zarabiający ludzie) starali sie o
      adopcję ponad 2 lata

      a kazdy cwok, ktory jest plodny moze "zrobic" sobie dziecko i ok...
      niewazne, ze to dziecko bedzie mialo piekło...

      ćwok sobie zrobił.. to należy do ćwoka... całkiem jak kot czy pies


      :(
      • snajper55 Re: a co z palaczami, co sobie sami dzieci robią? 24.06.07, 07:24
        monster1972 napisał:

        > a co z pijakami, co robią sobie dzieci i bardzo skutecznie marnują im zycie?

        Aby prowadzić samochód, trzeba zdać egzamin. Aby łowić ryby, trzeba zdać
        egzamin. Tylko do dwóch najważniejszych rzeczy - wychowania dziecka i rządzenia
        państwem nie potrzeba żadnych uprawnień, zdolności, umiejętności.

        S.
        • maruda.r Re: a co z palaczami, co sobie sami dzieci robią? 24.06.07, 13:48
          snajper55 napisał:

          > Aby prowadzić samochód, trzeba zdać egzamin. Aby łowić ryby, trzeba zdać
          > egzamin. Tylko do dwóch najważniejszych rzeczy - wychowania dziecka i rządzenia
          > państwem nie potrzeba żadnych uprawnień, zdolności, umiejętności.

          **********************************************

          Okazuje się, że wystarczy jedna - nie palić.

          • snajper55 Re: a co z palaczami, co sobie sami dzieci robią? 24.06.07, 16:57
            maruda.r napisał:

            > Okazuje się, że wystarczy jedna - nie palić.

            Niestety, nie powinno wystarczać. Tak jak nie wystarczy być trzeźwym, aby mieć
            prawo kierować samochodem.

            S.
            • maruda.r Re: a co z palaczami, co sobie sami dzieci robią? 25.06.07, 00:15
              snajper55 napisał:

              > maruda.r napisał:
              >
              > > Okazuje się, że wystarczy jedna - nie palić.
              >
              > Niestety, nie powinno wystarczać. Tak jak nie wystarczy być trzeźwym, aby mieć
              > prawo kierować samochodem.

              ****************************************

              Artykuł sugeruje co innego. Organizacja stawia publicznie stawia konkretny
              wymóg, który nie ociera się nawet o patologię rodziny.

              Znacznie groźniejsze w skutkach zdrowotnych może okazać się powierzenie dzieci
              weganom, którzy w imię ideologii prędzej zagłodzą dzieci, niż zaczną je żywić
              pokarmami pochodzenia zwierzęcego. Papieros nie upośledza funkcji społecznych,
              tak jak alkohol, narkotyki, lekomania, hazard. Agresja, jaką przejawiają
              niektórzy niepalący w stosunku do palących, pozwala mniemać, że będą równie
              agresywni w stosunku do wszystkich innych rzeczy, które im nie pasują. Może to
              odbić się na dziecku.



    • tygrys2000 Adopcje nie dla palaczy 24.06.07, 03:22
      Osobiscie nie pale i zwalaczam palenie metodami pokojowymi.
      Ale z dwojga zlego wolalbym miec palacych rodzicow, niz opiekunow
      homoseksualistow.
      Szkoda, ze Anglia bierze pod uwage tylko zdrowie fizyczne czlowieka, a
      psychiczne stawia na dalszym planie, o duchowym zas w ogole nie wspomina. Bo
      nie da sie zbadac empirycznie?
      Oj, Anglio, Anglio...
      • snajper55 Re: Adopcje nie dla palaczy 24.06.07, 07:26
        tygrys2000 napisał:

        > Osobiscie nie pale i zwalaczam palenie metodami pokojowymi.
        > Ale z dwojga zlego wolalbym miec palacych rodzicow, niz opiekunow
        > homoseksualistow.

        Twój wybór. Palacz dziecku szkodzi, homoseksualista żadnym zagrożeniem nie jest.
        Ani dla zdrowia fizycznego dziecka, ani psychicznego czy duchowego (czym zdrowie
        psychiczne różni się od duchowego ?).

        S.
        • maruda.r Re: Adopcje nie dla palaczy 24.06.07, 14:04
          snajper55 napisał:

          > Twój wybór. Palacz dziecku szkodzi, homoseksualista żadnym zagrożeniem nie jest
          > .
          > Ani dla zdrowia fizycznego dziecka, ani psychicznego czy duchowego (czym zdrowi
          > e
          > psychiczne różni się od duchowego ?).

          ****************************************

          Skąd ta pewność? Przeprowadziłeś jakieś badania? Sam homoseksualista zagrożeniem
          być nie musi, ale model rodziny z tatą i mamą jednej płci nie daje gwarancji, że
          dziecko nie będzie skrzywione psychicznie. Brakuje w tym modelu oczywistej
          różnorodności opierającej się relacjach między ojcem i matką, a dzieckiem i
          matką oraz dzieckiem i ojcem. Który z homoseksualnych rodziców pełni rolę matki
          w sensie psychicznym? Wszak w homoseksualizmie istotą odmienności jest pociąg
          seksualny do własnej płci, a nie kobieca (w sensie matczyna) świadomość u mężczyzny.

          • snajper55 Re: Adopcje nie dla palaczy 24.06.07, 16:58
            maruda.r napisał:

            > Skąd ta pewność? Przeprowadziłeś jakieś badania?

            Wiele badań było przeprowadzanych i wnioski są jednoznaczne. Rodzice homo
            rozwojowi dziecka nie szkodzą.

            S.
            • karatakus Re: Adopcje nie dla palaczy 24.06.07, 20:37
              Taaaak? POodaj przykłady tych badań, bo jak mi się wydaje adopcjaq dla homo
              dopiero wchodzi w niektórych państwach. Uczciwych badań longituidalnych nad
              wpływem posiadania "rodziców" jednej płci na psychike dziecka nie prowadzono
              więc siłą rzeczy.

              Radzieccy uczeni dawno stwierdzili... pffff.
              • maruda.r Re: Adopcje nie dla palaczy 24.06.07, 23:57
                karatakus napisał:

                > Taaaak? POodaj przykłady tych badań, bo jak mi się wydaje adopcjaq dla homo
                > dopiero wchodzi w niektórych państwach. Uczciwych badań longituidalnych nad
                > wpływem posiadania "rodziców" jednej płci na psychike dziecka nie prowadzono
                > więc siłą rzeczy.

                ***************************************

                Fakt. To, jak owo wychowanie wpłynęło na psychikę dzieci, będziemy mogli
                stwierdzić, oceniając ich dorosłe słowa i decyzje. Prawdziwie dorosłe, a więc
                odnoszące się do wieku po 30. roku życia.

                Osobiście nie mam obaw takich - dotyczących orientacji seksualnych wychowanków.
                Bardziej obawiam się problemów emocjonalnych związanych z nieznajomością tego,
                co iskrzy między kobietą i mężczyzną, a co jest istotnym elementem relacji
                jednostek w społeczności, bez względu na orientację seksualną.

                • snajper55 Re: Adopcje nie dla palaczy 25.06.07, 01:19
                  maruda.r napisał:

                  > Bardziej obawiam się problemów emocjonalnych związanych z nieznajomością tego,
                  > co iskrzy między kobietą i mężczyzną, a co jest istotnym elementem relacji
                  > jednostek w społeczności, bez względu na orientację seksualną.

                  Dzieci wychowane w sierocińcach oczywiście o tym iskrzeniu się dowiadują. Na
                  podstawie obserwacji personelu ?

                  S.
                  • titta Re: Adopcje nie dla palaczy 25.06.07, 11:55
                    Adopcja homoseksualna/sierociniec nie sa alternatywami. W krajach Europy
                    Zachodniej dzieci do adopcji brakuje.
                    • snajper55 Re: Adopcje nie dla palaczy 25.06.07, 16:03
                      titta napisała:

                      > Adopcja homoseksualna/sierociniec nie sa alternatywami. W krajach Europy
                      > Zachodniej dzieci do adopcji brakuje.

                      No to co ? Do adopcji powinni być wybierani najlepsi rodzice i nie ma żadnego
                      powodu, aby homoseksualiści mieliby nie być brani pod uwagę.

                      S.
              • snajper55 Re: Adopcje nie dla palaczy 25.06.07, 01:17
                karatakus napisał:

                > Taaaak? POodaj przykłady tych badań, bo jak mi się wydaje adopcjaq dla homo
                > dopiero wchodzi w niektórych państwach. Uczciwych badań longituidalnych nad
                > wpływem posiadania "rodziców" jednej płci na psychike dziecka nie prowadzono
                > więc siłą rzeczy.

                Adopcja taka funkcjonuje od lat na przykład w niektórych stanach USA. Oto
                niektóre wyniki badań amerykańskich na te tematy:

                Ahmann, E. (1999). Working with Families Having Parents Who Are Gay or Lesbian.
                Pediatric Nursing

                Golombok, S., Tasker, F. (1996). Do Parents Influence the Sexual Orientation of
                Their Children? Findings from a Longitudinal Study of Lesbian Families.
                Developmental Psychology

                Green, R., Mandel, J.B., Hotvedt, M.E., Gray, J., Smith, L. (1986). Lesbian
                mothers and their children: A comparison with solo parent heterosexual mothers
                and their children. Archives of Sexual Behavior, 15

                McIntyre, D. H. (1994). Gay Parents and Child Custody: A Struggle under the
                Legal System. Mediation Quarterly, 12

                Patterson, C. J. (1997). Children of Lesbian and Gay Parents. Advances in
                Clinical Child Psychology, 19

                Andrews, Nancy (1994). Family: A Portrait of Gay and Lesbian America. San
                Francisco: Harper Collins

                Bernstein, Mary (2001). Queer Families, Queer Politics. New York: Columbia
                University Press

                Carrington, Christopher (1999). No Place Like Home: Relationships and Family
                Life among Lesbians and Gay Men. Chicago: University of Chicago Press

                Garner, Abigail (2004). Families Like Mine: Children of Gay Parents Tell It Like
                It Is. New York: Harper Collins

                Gillespie, Peggy, red. (1999). Love Makes a Family: Portraits of Lesbian, Gay,
                Bisexual and Transgender Parents and Their Families. Amherst: University of
                Massachusetts Press

                Moraga, Cherie (1997). Waiting in the Wings: Portrait of a Queer Motherhood. Ann
                Arbor: Firebrand Books

                Patterson, C.J. (1995). Summary of Research Findings (w:) Lesbian and gay
                Parenting: A Resource for Psychologists. Washington D.C.: American Psychological
                Association

                Sullivan, Richard T., red. (1999). Queer Families, Common Agendas: Gay People,
                Lesbians and Family Values. San Francisco: Haworth Press Inc.

                Warto też zajrzeć tu: www.apa.org/pi/parent.html

                S.
            • titta Re: Adopcje nie dla palaczy 25.06.07, 11:53
              Ciekawe, bo obserwacje wlasnie temu przecza: mlody czlowiek (niezaleznie od
              plci) zeby bezproblemowo radzil sobie z soba i swoja rodzina potrzebuje dobrych
              wzorcow kontaktow miedzy tata i mama (w pewnych przypadkach moga byc to tez
              dziatkowie lub inna bliska rodzina z ktora ma kontakt). Dwie mamy lub dwuch
              tatow tego nie zapewni. Podobnie zreszta jak samotny rodzic.
              • snajper55 Re: Adopcje nie dla palaczy 25.06.07, 16:06
                titta napisała:

                > Ciekawe, bo obserwacje wlasnie temu przecza: mlody czlowiek (niezaleznie od
                > plci) zeby bezproblemowo radzil sobie z soba i swoja rodzina potrzebuje dob]
                > rych wzorcow kontaktow miedzy tata i mama

                Jak pokazują badania dzieci wychowywanych przez pary homoseksualne nie różnią
                się one praktycznie od dzieci wychowywanych przez pary heteroseksualne. Praktyka
                przeczy teorii, którą prezentujesz.

                S.
              • queen_elizabeth Re: Adopcje nie dla palaczy 28.06.07, 11:52
                Dwie mamy lub dwuch
                > tatow tego nie zapewni. Podobnie zreszta jak samotny rodzic

                Tak i napisz jeszcze, że samotni rodzice są tak samo źli jak rodzice jednej
                orientacji seksulanej...
      • titta Re: Adopcje nie dla palaczy 25.06.07, 11:50
        Swieta racja.
    • karatakus Re: Adopcje nie dla palaczy 24.06.07, 10:02
      Dlatego ani mi się śni jechać na zachód (pomijam kwestie przyjaciół tutaj). Piwo
      bez papierosa, to nie piwo. Co ja będę wieczorami robił?

      Bez alkoholu nie palę.
    • big__mama Re: Adopcje nie dla palaczy 24.06.07, 16:26
      Pewnie, niech te dzieciaki gniją w domach dziecka. Tam będą mieć lepiej bo nikt
      nie pali a to najważniejsze w życiu :-)))
    • veriita Adopcje nie dla palaczy 24.06.07, 19:35
      "...jednoznacznie dowodzących, że gdy palą rodzice, "palą" również ich dzieci."
      - U mnie oboje rodziców to palacze. Ja do papierosów czuję obrzydzenie..>_<
      I co?
      • m912 Re: Adopcje nie dla palaczy 24.06.07, 21:11
        i nie zrozumiałaś ani cudzysłowu, ani artykułu
    • baabcia Re: Adopcje nie dla palaczy 26.06.07, 23:07
      1.papierosy to narkotyk.
      2.jeśli nie narkotyk to rzuć, bo nie jesteś uzależniony
      3.nie widzę żadnej cechy wyróżniającej papierochy z innych narkotyków i pora to
      mówić jasno
      4.jeśli wiesz, że papierosy szkodzą dziecku i nie rzucasz to chyba nie zależy ci
      na dziecku
      5.jeśli ktoś pali przy dziecku, bo wg niego dym nie szkodzi to chyba minął się z
      rozumem albo ... wymyślcie co może być powodem, bo ja nie mam pojęcia
      6 mądrzy ludzie nie palą - możesz na własny użytek obalić moją tezę :-)
      • pia.ed Re: Adopcje nie dla palaczy 29.06.07, 11:17
        Kiedy jeszcze chodzilam do szkoly, a bylo to bardzo dawno,
        nauczyciel na lekcji biolgii zrobil experyment.
        Wsadzil papieros w ustnik/lufke/fifke, a przy ustach wlozyl do lufki
        kawalek waty.
        Po spaleniu niecalej polowy papierosa wata zrobila sie brazowa!!!

        Ludzie ktorzy swiadomnie narazaja sie na raka pluc, a do tego jeszcze
        zatruwaja swoje dzieck, nie powinni miec prawa do posiadania dzieci.
        Bo jesli dziecko dostanie alergii, to panstwo czyli podatnicy
        beda za jego leczenie placili!
        Dzieci palaczy maja wieksze problemy ze zdrowiem niz dzieci wychowane
        bez trujacego dymu.
        Gdyby dym byl nieszkdliwy, to dlaczego Miedzynarodowa Organizacja Zdrowia
        wydawalaby tyle pieniedzy na walke z papierosami???

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka