Dodaj do ulubionych

Szpitalne tajemnice

05.10.07, 07:52
Wczoraj byłam w szpitalu, gdzie podano mi w kroplówkę. Lekarka
powiedziała, że to magnez z potasem, a ja na kroplówce widziałam
napis Na Cl. Jak to rozumieć? Czy dodają Mg i K do gotowego,
podstawowego roztworu, żeby rozcieńczyć, dlatego nie ma na etykietce
kroplówki żadnej mowy o magenezie i potasie?

Dali mi też do picia coś, co nazywa się ELEMAIER (o ile dorze
zrozumiałam nazwę), strasznie obrzydliwe w smaku. CO to jest i jakie
ma działanie?

Dość ciężko było tam z komunikacją werbalną, niestety.Do szpitala
zgłosiłam się z powodu kłucia za mostkiem.
Obserwuj wątek
    • justy1 Re: Szpitalne tajemnice 05.10.07, 10:17
      truskawska napisała:
      > Dali mi też do picia coś, co nazywa się ELEMAIER CO to jest i
      jakie
      > ma działanie?
      może sal erlenmeyeri- mieszanka bromków (amonowego, sodowego,
      potasowego) na uspokojenie/uśpienie
    • takeone Re: Szpitalne tajemnice 05.10.07, 10:24
      Często dodaje się leki z ampułek do soli fizjologicznej (NaCl) i
      podaje się w kroplówce. Magnez i potas na unormowanie rytmu serca. A
      sól erlenmajera na uspokojenie. Następnym razem pytaj co Ci podają.
      Na etykietce butelki NaCl nie było napisane nic, bo to jest w
      historii choroby zapisane.
      • drzejms-buond Re: Szpitalne tajemnice 05.10.07, 10:37
        niezależnie od tego co Tobie podano
        coś, co mnie totalnie wkurza w naszych szpitalach, przychodniach
        to
        traktowanie pacjenta jak totalnego tłuka,
        któremu NIE MÓWI się "niepotrzebnych rzeczy"
        pacjent MA PRAWO wiedzieć: co mu podaja i na co?
        • snajper55 Re: Szpitalne tajemnice 05.10.07, 10:43
          drzejms-buond napisał:

          > niezależnie od tego co Tobie podano
          > coś, co mnie totalnie wkurza w naszych szpitalach, przychodniach
          > to traktowanie pacjenta jak totalnego tłuka,
          > któremu NIE MÓWI się "niepotrzebnych rzeczy"
          > pacjent MA PRAWO wiedzieć: co mu podaja i na co?

          Rozumiem, że informacja iż dostałeś metohexal, który blokuje receptory
          adrenergiczne beta w sercu wszystko Ci wyjaśni ?

          S.
        • bardu Re: Szpitalne tajemnice 05.10.07, 16:13
          Dopiero co byłam w szpitalu i moja lekarka mówiła mi o wszystkich badaniach,
          jakie ma zamiar zrobić i w jakim celu, jak również o lekach, które mi podawali.
          A jeśli by mi nie powiedziała, to zwyczajnie bym zapytała. Przecież to proste.
    • reginnka Re: Szpitalne tajemnice 05.10.07, 11:41
      a nie dostałaś karty informacyjnej na której powinno być wszystko
      napisane ,
      do butelki 500ml 0,9 % nacl podaje sie leki które są rozpuszczone
      do dozylnego podania w tym roztworze i tyle ,
      • arszana to nie o to chodzi 05.10.07, 15:31
        zeby kazdy pacjent zrozumial nazewnictwo medyczne, ale szacunek
        wymaga informowac pacjenra choc w skrocie co bedzie wykonywane i co
        otrzymuje jego organizm, spedzilam kilka dni w szpitalu w niemczech,
        nie dosc ze dostalam menu do wybrania sobie posilkow, to lekarze i
        pielegniarki z usmiechem starali sie przekazac tyle ile mogli, abym
        nie siedzala jak matol i robili to w jezyku angielskim, bo niemiecki
        moj jest slaby, byc moze w mysl jaka placa taka praca, wiec chyba
        nic poki co nie zmienimy.
    • jeanne72 Re: Szpitalne tajemnice 05.10.07, 16:20
      Pacjent powinien być informowany o lekach, jakie ma podawane. Jednak bez
      przesady. Podawanie elektrolitów jest w szpitalach tak powszechne i "zwyczajne",
      że nie wyobrażam sobie, by za każdym razem komuś mówić ile jakiego elektrolitu
      otrzymuje. Bez przesady, personel robi wszystko by ustabilizować stan pacjenta i
      w tym celu głównie podaje się elektrolity. To nie sterydy do stosowania przez
      wiele lat, żeby trzeba było dokładnie objaśniać działanie, powikłania, skutki
      uboczne itd.
      • jeanne72 i jeszcze jedno 05.10.07, 16:22
        "Lekarka
        powiedziała, że to magnez z potasem, a ja na kroplówce widziałam
        napis Na Cl."

        Czyli jednak zostałaś poinformowana o tym, co otrzymujesz. A to, że nie
        wierzyłaś, że to rzeczywiście te substancje, to już Twoja sprawa.
        • news21 Re: i jeszcze jedno 05.10.07, 19:40
          Nie jest to zupełnie tak jak pisze Snajper55. Miałam domowego
          lekarza do moich dzieci. W wieku wczesnoniemowlęcym lekarz zjawiał
          się co 6 tygodni, robił rutynowe badania i tłumaczył mi co jest, czy
          jest dobrze, czy źle. W przypadku chorób tłumaczył mi, co się dzieje
          w organizmie dziecka, dlaczego przepisuje taki a nie inny lek, w
          jaki sposób on działa, na co zwracać uwagę. Lekarz miał taki
          właśnie styl rozmawianie z pacjentem. Nie on jeden. Spotkałam takich
          więcej, dlatego łatwiej było mi opanować sytuację w razie choroby
          dzieci, czy innych członków rodziny.Znajomość łaciny wyniesiona ze
          szkoły ułatwia mi odczytywanie diagnoz, wyników itp. Pacjent nie
          musi być idiotą jak sądzą niektórzy. Jestem za dialogiem.
    • truskawska Re: Szpitalne tajemnice 05.10.07, 20:50
      Bardzo dziękuję osobom, które odpowiedziały na moje pytania.
      Domyślam się, że ci, którzy sformułowali tu jakieś abstrakcyjne
      zarzuty pod moim adresem, sami najprawdopodbniej są takimi lekarzami
      i pielęgniarkami, którzy w nosie mają psychiczną stronę pacjenta.
      W karcie informacyjnej napisane jest dużo tekstu, lecz niestety w
      znacznym stopniu jest on nieczytelny, gdyż otrzymałam
      egzemplarz "przez kalkę" i do tego zagryzmolony pismem "lekarskim".
      Żeby to odczytać, trzeba się z grubsza spodziewać treści, a ja
      jestem ekonomistą, nie medykiem.
      Kolejna sprawa; kartę dostałam PO wszystkim,a ja na dużo
      wcześniejszym etapie chcę wiedzieć, co mi dają do picia. Większość
      mojej wiedzy o sposobie leczenia uzyskałam, bo sama o to zapytałam.
      Pielęgniarka kazała mi coś wypić nie informując co. Na moje pytanie
      podała nazwę obiegową (jak sie okazuje dzięki Waszym wyjaśnieniom),
      ale jakie to ma działanie, nie zechciała już powiedzieć, mimo, że
      pytałam.
      Cała ta moja bytność w szpitalu niestety nie nastroiła mnie do
      pozytywnej oceny pracy służby zdrowia (fatalna organizacja,
      nieposzanowanie prywatności pacjenta, nieposzanowanie czasu i nerwów
      pacjentów itd.) ale to już temat na inny post.Pozdrawiam.
      • epistale Re: Szpitalne tajemnice 05.10.07, 21:27
        hola,hola moja kochana truskaweczko rozpedzilas sie w krytyce az....
        zapomnialas po co naprawde sie tam znalazlas ,byc moze ratowano Cie
        przed zawalem lub.... ale dla Ciebie wazniejszy byl ekonomiczny
        nastroj i zabawa w szerloka holmesa w rozszyfrowanie co pijesz i
        lykasz,wspolczuje Ci "tej calej bytnosci w szpitalu ,tej fatalnej
        organizacji,nieposzanowanie prywatnosci,czasu,nerwow," w ramach
        NFZ....nie umarlas !
        • arszana mam porownanie 05.10.07, 21:50
          pobyt w szpitalu polskim i niemieckim, byc moze lezalam w niezlym
          polskim, bo oczywiscie byly drastyczne roznice w obsludze, natomiast
          nie az tak wielkie w komforcie, to co mnie ujelo w niemczech, to
          poszanowanie prywatnosci i intymnosci oraz usmiechniete i radosne
          pielegniarki oraz lekarze ( oprocz jednego typa, pomimo ze moglam
          rozmaiwac tylko w j. ang, kazdy staral sie jak mogl mi wszytsko
          wyjasnic, a wpolskim... nawet w jezyku ojczystym trzeba bylo czekac
          na dobry dzien lekarza zeby zdradzil sekret i porozmawial jak z
          czlowiekiem a nie scierwem lezacym bezsilnie na lozu, choc na dobra
          sprawe, gdybym tyle zarabiala co lekarze i pielegniarki, to pewnie
          mialabym taki sam stosunek do tego.
          • scept89 Re: jajko czy kura? 05.10.07, 22:49
            W Angli mozesz spedzic pare godzin czekajac na lekarza na emergency. Nad
            rejestracja wisi wielkimi literami z grubsza ze wszelkie przypadki agresji
            (takze slownej) wobec personelu 'will not be tolerated/will be prosecuted'. To
            samo w US. Qrvujacy/fcukujacy pacjent (pomijamy ewidentnych psychicznych np.
            schizofrenikow) zostanie wywalony na pysk przez ochroniarzy aby sie uspokoil,
            plus najprawdopodobniej zostanie skreslony z listy pacjentow danego GP.
            Daje to efekt dziwnego uspokojenia emocji. Mimo ze widac iz nikomu nie jest w
            smak czekanie (to w GB) to praktycznie nie spotkalem sie w ciagu 3
            parogodzinnych nasiadowek z przypadkami agresji wsrod pacjentow i osob im
            towarzyszacych. Porownaj to z PLem.
            • arszana wyspy to juz temat szczegolny 05.10.07, 23:03
              nie biore nawet pod uwage tego syfu tam, bo to jakies
              nieporozumienie, anglii nienawidze, londyn to blad mojego zycia,
              jesli pojade w tamtym kierunku kiedykolwiek jeszcze raz, to za slone
              pieniadze mi podarowane, nigdy dobrowolnie:)
      • sp9tcu Re: Szpitalne tajemnice 06.10.07, 16:09

        Jesteś hipohonrykiem i tyle
        dostałaś potas może i magnez i coś na uspokojenie
        • datum Re: Szpitalne tajemnice 06.10.07, 19:21
          Do Scepta i jemu podobnych, parę lat temu rodowity Anglik
          mieszkaniec Eastendu w Londynie, co mnie wwtedy mocno zdziwiło, był
          zachwycony moim trzypokojowym mieszkaniem w miasteczku pod warszawa,
          mąż, kiedy był w londynie chwilę słuzbowo, nie mógł sie
          przyzw3yczaić do cieknących i do tego dwóch osobnych kurków na zimną
          i ciepłą wodę, nie można było odkręcic samego ciepłego bez zatyczki
          w zlewie, bo to groziłoby poparzeniem sobie dłoni...,
          W Angli nie wszyscy mają dobre warunki życia, czesto zwykłych ludzi
          nie szanuje się.
          Myslę , że jesteś lekarzem i specjalnie podajesz takie dołujące
          przykłady z miejsc na Ziemi , gdzie dobrze mają ubezpieczeni, klasa
          średnia, rentierzy i potrafiący robic biznesy. Może trzeba równać do
          lepszych,bardziej humanitarnych środowisk, jak Skandynawowie,
          Kanadole, a nie do takiego badziewia, ale wtedy pewnie nabawiłbys
          się kompleksów, datum.
          • datum Re: Szpitalne tajemnice 06.10.07, 19:22
            Arszana , prosze , otwórz maila.
          • arszana nie rozumiem z tym mailem, 06.10.07, 21:28
            ale jestem otwarta:)
          • scept89 Re: o sztuce doczepiania odpowiedzi w watku ++ 06.10.07, 21:48
            Powinnas jeszcze napisac ze kuchnia angielska jest do d---y, Angielki brzydkie,
            a Anglicy krzywozebni i klapouchowaci. Tylko jaki ma to do cholery zwiazek z
            relacjami pacjent-lekarz to ja na Setha nie pojmuje. Oswiecisz maluczkich ?

            BTW W emergency bylem jako klient a nie lekarz.
            • arszana alez ja cie bardzo przepraszam, zawinilam i czuje 06.10.07, 21:55
              sie podle, wybacz jesli potrafisz.
        • reginnka Re: Szpitalne tajemnice 08.10.07, 14:46
          >>coś na uspokojenie
          na IP. której pracowałam wiele lat standardowo wszystkim którzy zgłaszali się z
          "kłuciami" i nadciśnieniem najpierw podaje się coś na uspokojenie
          -u nas królowała hydroksyzyna w syropie :)
    • bjanel Re: Szpitalne tajemnice 06.10.07, 21:50
      Rozumiem Cię doskonale co czujesz i zgadzam się z Twoimi poglądami
      na temat traktowania. Kilkakrotnie zdarzyło mi się korzystać z
      takiej pomocy.Dokucza mi częstoskurcz (tachycardia)i tylko w
      szpitalu mogą mi pomoc. Też najczęściej dostaję kroplówkę, a potem
      odpowiedni lek dożylnie albo dodatkowo ten gorzki płyn do picia. I
      wiesz co, traktowanie zależy od ekipy jaka ma dyżur, poważnie.Jak
      się lekarzowi chce, wypisze coś tam do mojej ręki, raz odda EKG,
      innym razem zatrzymuje. A kiedy się zgłaszam z dolegliwościami,
      nazywając je fachowo (po kilku przypadkach czegoś się nauczyłam),
      patrzą na mnie ze zdziwieniem lub lekceważąco.Kiedyś złapało mnie
      ok. północy, pan kardiolog miał właśnie dyżur,nie był zadowolony, że
      o tej porze musi się zająć pacjentką, posądził mnie,że celowo
      zgłosiłam się do kardiologa aby nie czekać w przychodni.Dopiero jak
      zobaczył moje EKG, zmiękł totalnie. A swoją drogą powinni wiedzieć,
      że to pacjent ma prawo wiedzieć.Pozdrawiam
      • datum Re: Szpitalne tajemnice 06.10.07, 23:21
        Traktuja ludzi jak półgłówków, zreszta ja nawet półgłowka bym tak
        nie traktowała, nieraz mają na papierze czarno na białym,
        przeinaczają, w zywe oczy gadają,że czarne jest białe i odwrotnie.
        Ukrywają informację o stanie zdrowia i przewidywanych środkach
        leczenia. Są pyszalkowaci i bezczelni. Przekonani o swojej
        wszechwladzy nad chorym człowiekiem i jego rodziną (poniekąd
        słusznie)Tak jakby ludzie po prostu nie uzywali mózgów. Ignoruja
        prośby o dialog. Nieraz plotą bzdury z mina eksperta. To jedna klasa
        lekarzy.
        Druga -lepsza , uczciwsza,wrazliwa w mniejszości. Taki mini
        przekrój naszego polskiego narodu w jednym środowisku. To pewnie
        chciałes usłyszeć,ale zaraz powiesz ,że ogólniki itd, znam takich,
        datum.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka