wrajbel
30.04.08, 13:49
Witam. Wczesniej czytalem informacje zawarte tutaj na tym forum teraz postanowilem napisac cos o sobie. od 12 (mniej wiecj) roku zycia jestem chory na dystonie. Poczatki byly bardzo ciezkie... w sumie dalej jest ciezko o ile nie ciezej. Czlowiek staje sie bardziej swiadomy swojej choroby jej objawow i wreszczcie faktu ze najprawdopodbniej one nigdy nie mina. obecnie mam 22 lata wiec staz z choroba juz mam niemal 10 - cio letni. Dystonia zaatakowala mnie jako malego chlopca. Objawy zauwazyla mama na procesji w Boze Cialo. Ja bylem za maly zeby pojac ze dzieje sie zemna cos nie tak. Choroba dotknela lewą nogę. A dokladniej miesnie ktore poruszaja stopa. Wyginala sie ona nienaturalnie do gory i do wewnatrz... Oczywiscie na poczatku byly to objawy nieznaczne nieaml niezauwazalne. Z czasem sie jednak nasiliy. Uniemozliwialo mi to jakiekolwiek normalne chodzenie. Co chwile sie potykalem i z trudem utrzymywalem rownowage. Lezalem w kilku szpitalach. Mialem miec kilka operacji... od nacinania miesni poprzez wstawianie jakis blokad w miesnie a konczywszy na operacji kregoslupa (sic!) Chyba naprawde tylko Bog mnie od nich uchronil... Wyladowalem w Centrum Zdrowia Dziecka. Lezalem tam ponad 3 miesiace. Mialem wszytskie mozliwe badania i jedyne co na koncu uslyszala moja mama od tych pseudo lekarzy to to ze cytuje " niech pani pomówi z synkiem, on udaje prosze pani, jest zdrowy jak ryba, albo nauczyl sie tak chodzic albo stara sie cos na panstwu wymusic, moze rower albo komputer ??? " smiech mnie dzis ogarnia jak sobie to tylko przypmne. Potem oczywisice sanatoria, dluga rechabilitacja na... porazenie miesnia strzalkowego... (sic!) co tam ze wykonwylalem bez problemu wszytskie ruchy z duza dawka sily, ktore w normalnym porazeniu sa niemozliwe do wykonania przez pacjenta... To bylo porazenie i juz... ;/ heh. Nasi lekarze wlasnie... W koncu wtrafilem do jednego ordynatora oddzialu neurologicznego. On pierwszy stwierdzil ze to moze byc dystonia. bylem bardzo mlody wiec jakiekolwiek terapie lekowe bardzo zle odbijaly sie na moim samopoczuciu, roslem, rozwijalem sie lepiej bylo nie ryzykowac... w gimnazjum do nogi dolaczyla jednak reka. Od tamtej pory nie bardzo moglem normalnie pisac. W gimnazjum i liceum jeszcze jakos dawalem rade choc z trudem. Do dzis nie wiem jak napisalem mature hehe. Po liceum przed pojsciem na studia postanowilem sobie ze naucze sie pisac dobrze, ladnie i szybko reka lewa ;] tak tez zrobilem i dzis jesli chodzi o pisanie to jestem wlasciwie leworeczny ;]co ciekawe zachowalem swoj charakter pisma, hehe.w miedzyczasie wrocilem do lekarza - ordynatora. Mialem zastrzyk z botuliny. Najpierw ostrzykiwali noge. Bez zadnego rezultatu. Potem po jakims dluzszym czasie reke. I tu bylo moje wielkie zaskoczenie. Botulina pomogla mi bardzo. Wprawdzie pisac nie moglem za dobrze ale bez problemu moglem wziac NORMANIE lyzeczke z herbata do reki i nic sie wylewalo, trzymalem NORMALNIE myszke od komputera i szereg innych tzw precyzyjnych czynnsoci jak chociazby pisanie sms-a prawa reka znow bylo mozliwe. Niesamowite uczucie. Potem znowu noga, znowu wielka nadzieja i ... znowu nic ... nie wiem dalaczego. Wybieram sie do Warszawy na precyzyjne zdiagnozowanie w koncu typu dystonii. Noga jest to dla mnie ogromny problem. Czuje sie jak inwalida. Prawde mowiac ludzie ktorzy maja protezy lepiej chodza niz ja... Paradoksalnie podczas biegu, truchtu objawy znacznie sie zmniejszaja... ehhh dziwna to jest choroba. Bardzo powaznie mysle o operacji jesli tylko mialaby mi ona jakos pomoc. Wczesniej myslalem ze maja na nia szanse tylko osoby z dystoniami uogolnionymi. Teraz widze ze chyba jednak tak nie jest? Operuje sie osoby nawet z kreczem karku. Wiem ze to drogie i ze sa kolejki. Nie mam zamiarui czekac 10 lat w kolejce. Jestem mlody i chce normalnie zyc. Licze sie jednak ze bedzie to duzo kosztowalao. Ktos wie dokladnie ile?? Przez te 10 lat nauczylem sie kontrolowac niektore odruchy ale tylko na krotkich dystansach i przy bardzo wolnym chodzie. Musze sie przy tym skupiac bardzo mocno. No ale tak ma przeciez kazdy kto choruje na to badziewie. Ma ktos moze informacje o DBS w kontekscie dystonii innych niz uogolnione postacie?? Pozdrawiam i pamietajcie ze to forum jest potrzebne bo w necie wbrew pozorom malo jest informacji, takich zyciowych o dystonii. Nawet jesli ludzie nie pisza to wszystko to czytaja i bardzo im to pomaga. Sam tak mialem. Predzej czy pozniej w koncu tez sami zabiora glos...